
„Profesjonalizm nigdy nie jest dziełem przypadku. Pasja rodzi profesjonalizm. Profesjonalizm daje jakość, a jakość to jest luksus w życiu.” (Jacek Walkiewicz, Pełna moc możliwości)
W lutym ruszyły prace nad zdefiniowaniem na nowo strategii Polskiego Związku Kamieniarstwa. Z uwagi na dużą różnorodność segmentów rynku kamieniarskiego oraz różnice w specyfice działalności poszczególnych firm należących do związku, definicja strategii wcale nie jest łatwa i wymaga głębszej refleksji.
Początek jest prosty, sprowadza się do pytania zadawanego przez członków, potencjalnych członków, sympatyków i oponentów. Tak dokładnie, to sformułowań tego pytania jest więcej („Co ja z tego będę miał?”, „Czy moja firma nie jest za mała?”, „Czy mnie na to stać?”), ale praktycznie zawsze można je zawrzeć w tym jednym: „Po co nam związek?”.
Odpowiedzi na to pytanie jest wiele. Czasami dotyczą oczekiwań, innym razem już uzyskanych korzyści. I tak, jedni podkreślają, że organizacja tworzy wspólnotę, wspólnota ułatwia przepływ informacji, to z kolei rozwija kooperację. Inną odpowiedzią jest potrzeba rozwoju zawodowego i edukacyjna oferta, którą można rozwijać na poziomie organizacji branżowej. Często pojawiającą się odpowiedzią było stworzenie miejsca i grona, które może pomagać w rozwiązywaniu różnych problemów, na jakie natrafiamy w naszych działalnościach. Praktycznie każdy, kto się wypowiada, podkreśla potrzebę i rolę integracji. I w końcu, jako efekt najogólniejszy, pojawia się dążenie do budowania prestiżu zawodu kamieniarz, nie tylko w ujęciu własnej firmy, ale szerzej, całej branży, by efekt był większy.
Jak zatem zdefiniować strategię naszej organizacji? Jaka wizja sprawia, że tak różne oczekiwania, korzyści i koncepcje pozwalają rozmaitym firmom się tu odnaleźć? Można to chyba najlepiej zawrzeć w dwóch słowach, które definiują najogólniej, a jednocześnie najdokładniej, związek. Jest to platforma współpracy.
Definiując rolę związku jako właśnie platformę współpracy, umożliwiamy członkom organizacji realizację bardzo różnych celów, wynikających z doświadczenia, zajmowanego segmentu rynku, wielkości przedsiębiorstwa, lokalizacji i wielu, wielu innych czynników. Pomimo różnic, wszystkie cele można zgrupować w zaledwie kilku obszarach: edukacja, współpraca, integracja i promocja. Natomiast z tych czterech obszarów wynikają główne kierunki działań.
W obszarze edukacji są to: potwierdzanie kwalifikacji zawodowych, podnoszenie kwalifikacji poprzez organizację kursów i szkoleń, organizację praktycznej nauki zawodu, przygotowywanie podręczników i materiałów do nauki.
Współpraca B2B obejmuje działania w zakresie ułatwiania przepływu informacji, propagowania kooperacji i współdzielenia zasobów, udostępniania wzorów umów czy normalizacji.
Integracyjny obszar działalności związku obejmować powinien inicjowanie i organizację spotkań branżowych (zjazdy, kongresy), wspierać tworzenie sekcji tematycznych, przedsięwzięć lokalnych, budować tożsamość zawodową i pielęgnować dziedzictwo rzemiosła kamieniarskiego.
Ostatnim obszarem działalności jest promocja. To bardzo ważny i szeroki obszar, w którym mieści się bardzo dużo działań. Z jednej strony promocja musi być zwrócona do wewnątrz, tak żeby idea zrzeszania docierała i przekonywała większą liczbę firm naszej branży. Z drugiej, dużo ważniejszej, powinniśmy zwielokrotniać wysiłki związane z promocją kamieniarstwa oraz materiałów używanych w kamieniarstwie.
Przedstawione obszary i wynikające z nich kierunki działań to pierwszy szkic i tylko najważniejsze punkty. Zachęcam wszystkich, zwłaszcza członków Polskiego Związku Kamieniarstwa, ale również tych, którzy nie należą do organizacji, aby włączyli się do dyskusji nad tym, w jaki sposób i jakimi środkami powinniśmy realizować stojące przed nami zadania. Będę wdzięczny za każdy głos i wkład w budowę sprawnego i silnego związku kamieniarzy. Dane kontaktowe znajdziecie na stronie www.kamieniarze.org.pl.
Krzysztof Skolak

Tytułem wstępu - Rafał Frankiewicz
Kamieniarstwo to nie przemysł samochodowy, gdzie wszystko jest idealne, powtarzalne, a wybór kolorów wręcz nieograniczony. To ręczna często praca obarczona wieloma zagrożeniami ze strony materiału, narzędzia i pracownika, który go używa. To nie tylko fizyczne wykonanie elementów, ale umiejętność twórczego i krytycznego myślenia, które realizację tego projektu popycha tylko do przodu. Co zrobić, gdy w naszej firmie pojawia się gość, który chce zamówić Jaguara? Odmówić? Przyjąć? Próbować samemu go zrobić wiedząc, że w najlepszym razie wyjdzie nam Polonez?
O tym jest ten artykuł.
O wyzwaniu, w którym miałem przyjemność uczestniczyć. O współpracy kilku osób. O podjęciu zadania, które może przerosnąć jedną firmę, ale pójdzie dobrze, gdy pojawi się chęć współpracy.
Poczytajcie, bracia kamieniarze, bo historia ma wiele warstw, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się banalna.
Po lekturze nasuwają mi się takie oto refleksje:
- współpraca owocuje wtedy, gdy wszystkie podmioty są na równi kompetentne w swoich zadaniach,
- współpraca przynosi wymierne korzyści, gdy każda ze stron jest zaangażowana w 100%, a zadowolenie i satysfakcja klienta jest dla wykonawców wartością nadrzędną,
- klient nie targuje się, bo wie, że każdy z wykonawców też ma rodzinę na utrzymaniu,
- między wykonawcami nie ma atmosfery rywalizacji, ale życzliwość i chęć wzajemnej pomocy.
I tak powinna wyglądać każda nasza robota…
W sierpniu 2019 roku zmarł mój Tato. Stawiając mu nagrobek, chciałem uczcić jego pamięć, a także w symboliczny sposób po raz ostatni wyrazić mu swą miłość i wdzięczność.
Gdy 11 lat temu stawiałem nagrobek mojej teściowej, zwróciłem się do poleconych mi artystów rzeźbiarzy. Efektem tej współpracy był projekt pomnika oraz płaskorzeźba przedstawiająca wizerunki świętych patronujących moim teściom. Także i tym razem liczyłem na owocną współpracę.
Niestety, gdy przedstawiłem swoje oczekiwania, okazało się, że nie będzie to możliwe. Dzieliły nas zbyt duże rozbieżności zarówno na etapie projektu pomnika, jak i w podejściu do jego realizacji.
Zakładając, że w okolicy Kielc jest co najmniej kilkanaście zakładów kamieniarskich, a w każdym z nich można zamówić lub kupić gotowy pomnik, zacząłem szukać wykonawcy nagrobka Taty.
Odwiedziłem kilka zakładów, wszędzie jednak przedstawiano mi wyłącznie propozycje szablonowych nagrobków, po wielekroć kopiowanych realizacji. Nikt nie zaoferował mi oryginalnego pomysłu, co bardzo mnie rozczarowało. Uważam, że tak jak każdy człowiek jest wyjątkowy, tak również miejsce jego spoczynku powinno mieć niepowtarzalny charakter. Nigdy też nie godziłem się na narzucaną mi bylejakość. Z czasem zdałem sobie sprawę, że bez mojego pełnego zaangażowania – w proces projektowania nagrobka i w koordynację prac pomiędzy różnymi wykonawcami – nie osiągnę zadowalającego rezultatu.
Z wykształcenia jestem inżynierem mechanikiem i choć projektowanie nie jest mi obce, to jednak tym razem musiałem zgłębić wiedzę nie tylko o projektowaniu, właściwych proporcjach i wielkości obiektów cmentarnych, ale także prawną, by być w zgodzie z wytycznymi zarządcy cmentarza.
Lokalizacja pomnika - na Cmentarzu Starym w Kielcach, w zabytkowym sektorze – wymagała również właściwego wczucia się w klimat tego miejsca. Stawiając nagrobek Taty pośród zabytkowych pomników i starych drzew, chciałem, by odpowiednio komponował się z otoczeniem, tzn. nie odróżniał się stylem, co w moim odczuciu stanowiłoby przykry dysonans.
Przystępując do urzeczywistniania pomysłu, który zrodził się w mojej wyobraźni, na każdym etapie jego realizacji konsultowałem go z bliskimi – żoną i córką. Z życzliwością przyjmowałem krytykę, uwzględniając różnice w poczuciu estetyki. Przyznaję, że o ile dość szybko udało się osiągnąć porozumienie w kwestii wyglądu nagrobka, o tyle rodzaj materiału, z którego miał być wykonany, pozostawał trudnym wyborem do samego końca.
Pomnik dla teściowej zdecydowałem się wykonać z zielonego granitu Verde Bahia, który w chwili wyboru bardzo mi się podobał. Niestety, po upływie kilku lat okazało się, że kamień ten jest bardzo wrażliwy na działanie promieni UV oraz kwaśnych deszczy. Spowodowało to rdzawe i nierównomierne odbarwienia, które znacznie pogorszyły wygląd nagrobka i są niemożliwe do usunięcia. Tym razem nie chciałem popełnić podobnego błędu. Po zebraniu informacji o właściwościach różnych granitów ostatecznie zdecydowałem się na czarny granit typu SZWED, jednak wciąż nie bez wątpliwości. Wiedziałem, że cechuje się on znacznie większą twardością i ciężarem właściwym od pozostałych granitów, jednak ostrzegano mnie, że na skutek występujących w naszym klimacie dużych i nagłych zmian temperatury, powstające naprężenia termiczne mogą spowodować pęknięcia w kamieniu, a jego cena jest znacznie wyższa od innych.
Z gotowym projektem udałem się do pierwszego z wielu rzemieślników i natrafiłem na kolejne wyzwania.
Żaden wykonawca w naszej okolicy nie chciał podjąć się kompleksowej realizacji przedstawionego projektu – głównie ze względu na zbyt skomplikowane kształty poszczególnych elementów pomnika (wszystkie elementy posiadają powierzchnie wypukłe) oraz trudną obróbkę tak twardego kamienia na takich powierzchniach. Projekt pomnika zawierał też elementy dekoracyjne, płaskorzeźbę oraz kolumny w kształcie warkoczy, których wykonania odmawiano, argumentując to brakiem oprzyrządowania do wykonania takich kształtów, lub twierdzeniem, że jednostkowe przeprogramowanie maszyny byłoby nieopłacalne.
Zrozumiałem, że do zrealizowania takiego projektu będzie potrzebny zespół składający się z różnych rzemieślników, którzy dysponują kamieniem i mają doświadczenie w obróbce wypukłych kształtów, oraz artysty rzeźbiarza, któremu planowałem powierzyć wykonanie elementu dekoracyjnego: płaskorzeźby na wzór biblijnego obrazu Zmartwychwstania Pana Jezusa.
Dobór zespołu do wykonania tej zbiorowej pracy okazał się niezwykle skomplikowany. Realizacja zlecenia wymagała zakładu kamieniarskiego dysponującego możliwościami technicznymi, otwartymi na wyzwania pracownikami oraz gotowością do współpracy z artystą rzeźbiarzem. Niestety, kwestie ambicjonalne i osobowościowe okazały się trudniejsze, niż mogłem przypuszczać. Nikt jednoosobowo nie chciał firmować całej pracy ani wziąć za nią pełnej odpowiedzialności przy ostatecznym montażu nagrobka na cmentarzu.
Przyznaję, wielokrotnie byłem zrezygnowany; zaczynałem mieć poczucie, że stanęło przede mną wyzwanie, któremu nie podołam, a czas nieubłaganie uciekał. Postanowiłem na własną rękę poszukać innych możliwości w wykonaniu elementów stanowiących największe wyzwanie dla wykonawców. Polecono mi rzeźbiarza z Pszczyny k. Bielska Białej, który podjął się ręcznego wyrzeźbienia warkoczowych elementów pomnika.
Nawiązałem też współpracę z artystą rzeźbiarzem z Pabianic, panem Rafałem Frankiewiczem, któremu powierzyłem pracę nad płaskorzeźbą Zmartwychwstanie Pana Jezusa na portyku pomnika.
Wybór artysty okazał się bardzo trafny. Pan Rafał zdawał się intuicyjnie rozumieć mój zamysł i z dużym wyczuciem podszedł do jego realizacji. Często się konsultowaliśmy – czasami krytycznie, aczkolwiek zawsze twórczo – i krok po kroku konkretyzowaliśmy detale w rzeźbie. Pan Rafał nanosił uzgadniane zmiany poprzez modelowanie gliny oraz gipsu. Umożliwiło to bardzo precyzyjne oddanie klimatu i charakteru zaproponowanej sceny.
Równocześnie, w trakcie prowadzonych prac rzeźbiarskich, uzgadniałem szczegóły pomnika z wykonawcą większości pozostałych jego elementów, panem Janem Kolbusem z Rudy Malenieckiej. Pan Jan dysponował odpowiednim jakościowo czarnym granitem (typu Szwed), miał w swoim zakładzie niezbędną technologię oraz wykwalifikowanych pracowników do wykonania nietypowych elementów pomnika (cokołu oraz portyku). Ponadto był tą osobą, która wzięła odpowiedzialność za ostateczny montaż pomnika na cmentarzu – jestem mu wdzięczny za wykazaną odwagę i determinację.
Do łączenia poszczególnych elementów pomnika zastosowałem kotwy nierdzewne i klamry stalowe ocynkowane w miejscach narażonych na dostęp wody. Rozwiązanie takie jest dużo trwalsze od stosowanych połączeń, cementowo-klejowych, ponieważ występujące naprężenia termiczne pomiędzy poszczególnymi elementami z czasem powodują ich wzajemne przesunięcie. Zapewnia to stabilne przyleganie wzajemnych powierzchni i zwiększa odporność pomnika na warunki atmosferyczne panujące w naszym klimacie.
Dwie części nagrobka (tablica napisowa oraz płyta nagrobna) ze względu na ich duże powierzchnie oraz konieczność zminimalizowania błędów ich kształtu musiały być wykonane ze szczególną precyzją na maszynach numerycznych do obróbki kamienia. Takimi maszynami dysponował Zakład Kamieniarski pana Ryszarda Jędrychowskiego w Jędrzejowie. Tam też dostarczyłem elementy wycięte w zakładzie z Rudy Malenieckiej. Wypukłe powierzchnie płyty nagrobnej oraz tablicy napisowej zostały wykonane w zakładzie pana Ryszarda Jędrychowskiego z zadowalającą mnie dokładnością.
Niestety, kolumny warkoczowe, które zostały wykute ręcznie przez rzeźbiarza z Pszczyny k. Bielska Białej nie uzyskały dobrej jakości poleru i nie przystawały do pozostałych elementów, wypolerowanych mechanicznie. Ręczne polerowanie twardego kamienia na tak małych i nieregularnych powierzchniach kształtowych jest czasochłonne i trudne. Przysporzyło to nam kolejnych problemów z dochowaniem wcześniej założonego terminu montażu pomnika na cmentarzu. Sytuację uratował nasz rzeźbiarz – pan Rafał Frankiewicz, zlecając pracę swoim przyjaciołom w Strzegomiu (Szagal, Stanisław Szałecki – przyp. red.). Wykonali oni mozolną, ręczną pracę polerską, co w rezultacie zdecydowanie poprawiło jakość polerowanych powierzchni na kolumnach.
Decydując o wyglądzie tablicy napisowej, brałem pod uwagę to, że w nagrobku przeznaczonym dla osób z różnych pokoleń tekst w przyszłości będzie musiał być uzupełniany. Uzyskanie takiej samej głębokości i kształtu liter może więc okazać się problematyczne. Z tego względu kamieniarze częściej proponują piaskowanie liter na pomnikach gotowymi szablonami, które można też wykonać na cmentarzu. W moim przypadku zdecydowałem się jednak na litery kute metodą tradycyjną, ponieważ takie wzornictwo lepiej komponowało się ze stylem pomnika. Liczę, że w przyszłości uda się znaleźć rzeźbiarza, który wykona dopiski w tym samym kroju pisma.
Podsumowując, z przykrością zauważam, że brakuje zakładów kamieniarskich, które byłyby odpowiednio wyposażone, doświadczone i jednocześnie otwarte na współpracę przy realizacji bardziej wymagających zleceń. Nie ma też tradycji kooperacji pomiędzy wykonawcami w przypadku zlecenia, którego z różnych przyczyn nie mogą oni wykonać samodzielnie. Być może należałoby się zastanowić nad propagowaniem owego modelu współpracy pomiędzy zakładami kamieniarskimi oraz artystami rzeźbiarzami?
Zdaję sobie sprawę, że moje zlecenie – jednostkowy specyficzny zamysł poparty rysunkami technicznymi, zawierającymi wiele szczegółów – w zderzeniu z masową produkcją trafiło w niszę rynkową, wymuszając niestandardowe działania. Jako przedsiębiorca (prowadzę firmę z długoletnim doświadczeniem w realizacji prototypowych przedsięwzięć) sam nieraz wybierałem drogę pod górę, pełną wyzwań, inną niż większość i wierzę, że właśnie to pozwalało mi odnosić sukcesy w życiu.
Ufam jednak, że wśród wykonawców z branży kamieniarskiej wypracowany zostanie model współpracy nie angażujący zlecającego w takim zakresie, z jakim sam musiałem się zmierzyć.
Kielce, 04.11.2020 r.

Piaskowiec Męcina
Inwestycja: Ratusz w Muszynie
Dostawca elementów: Pawlimex (Męcina)
Kamień: szary piaskowiec Męcina Królewska
Data zakoń. inwestycji: w trakcie
Elementy: łukowe stopnie blokowe zewnętrzne, schody wewnętrzne do podziemi (dawne więzienie), okładzina arkad, kule, posadzka zewnętrzna w modułach.
Ilość zamontowanego kamienia: ponad 300 m2
w grubościach od 1 do 16 cm.
Piaskowiec szydłowiecki

Inwestycja:
Budynek apartamentowo - usługowy z garażem podziemnym zlokalizowany przy ul. Lubartowskiej 72A w Lublinie.
Inwestor i zarazem GW: EKSAM MSM Budownictwo Sp. z o.o. Sp.k. z siedzibą w Lublinie.
Kamień: piaskowiec szydłowiecki ze złoża „SASPOL” należącego do Szydłowieckich Kopalni Kamienia Budowlanego Sp. z o.o.
Na elewacji wykorzystano płyty szlifowane o powierzchni dochodzącej nawet do 2,2 m2. Nad wejściem głównym metodą piaskowania wykonany został napis z nazwą inwestycji o długości 7 metrów.
Ilość zamontowanego kamienia: około 550 m2.
Data zakoń. inwestycji: I kwartał 2020 r.
Granit szary strzegomski

Inwestycja: Dworzec w Szczytnie
Producent: Kamieniarstwo Gromiec (Rogoźnica)
Kamień: szary granit z własnego wyrobiska producenta
Elementy: płyty chodnikowe, krawężniki, kostka, płyty ryflowane, płyty stop z guzkami
Ilość zamontowanego kamienia: ok. 3000 m2.
Data zakoń. inwestycji: IV kwartał 2020 r.
Piaskowiec Długopole

Inwestycja: Sarkofagi prymasów Polski i Litwy w katedrze w Łowiczu
Wykonawca: Pismar (Szklary Huta)Kamień: żółty piaskowiec Długopole
Elementy: 7 sarkofagów (płyty boczne i płyta nakrywowa) z herbem na czole i inskrypcją na nakrywie, grubość elementów 8 cm, od wewnątrz grubość zmniejszana do 4 cm w celu zminejszenia wagi – wniesienie do krypty ręcznie przez ciasne schody.
Ilość kamienia: ok. 100 m2.
Data zakoń. inwestycji: IV kwartał 2020 r.
Granit Zimnik, piaskowiec Męcina

Inwestycja: rewitalizacja rynku w Bochni
Dostawca: Tinarg (Zimnik), Pawlimex (Męcina)
Kamień: jasnoszary granit Zimnik, szary piaskowiec Męcina
Elementy: płyty chodnikowe 100 x100 x10 cm, krawężniki, schody blokowe, okładzina fontanny, kostka.
Ilość kamienia: Zimnik - 4500 m2, Męcina - 500 m2.
Data zakoń. inwestycji: od 2018, nadal

– Naszym założeniem było stworzenie minimalistycznego znaku, który dzięki swej surowej formie będzie zarówno rozpoznawalny, jak i łatwy w eksploatacji. Trzy ustawione po sobie prostokąty ilustrują materiał wyjściowy i podstawową jednostkę kamieniarzy - slaby. Dzięki gradacji wielkości płaski sygnet zyskał na przestrzenności – zespół projektowy Ewelina Cis i Konrad Maciejewicz z Warszawy.
Temat nowego logotypu dla Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej (ZPBK) przewijał się od dawna. Wstrzymywano się jednak z decyzją, ponieważ było wiele wskazań, że należy również zmienić nazwę związku i równocześnie wprowadzić zmiany w statucie. Decyzja formalna zapadła w czasie ostatniego Zjazdu – przyjęto nowy statut i nową nazwę: Polski Związek Kamieniarstwa (PZK).
W październiku ogłoszono konkurs na stworzenie kompletnego systemu identyfikacji wizualnej dla PZK. Ten system obejmował: logotyp, wizytówkę, papier firmowy, kopertę i szablon prezentacji PowerPoint. Do biura związku wpłynęło 61 prac na ten konkurs.
Prace oceniło jury w składzie:
Krzysztof Skolak – prezes PZK,
Klaudia Matusiak – członek PZK,
Tomasz Rogala – członek PZK,
Paweł Rosiński – projektant, grafik,
dr hab. Krzysztof Chróścielewski – projektant, grafik,
Wojciech Domagalski – projektant, grafik.
Poza wymogami formalnymi oceniano oryginalność, czytelność i jakość podania graficznego oraz funkcjonalność.
W rezultacie wyłoniono zwycięską pracę, która będzie stanowić podstawę dla nowego znaku Związku. Praca ta została zgłoszona przez zespół projektowy Ewelina Cis i Konrad Maciejewicz z Warszawy. Przyznano również wyróżnienie – otrzymał je Andrzej Dobosz z Poznania.
Zgodnie z regulaminem zwycięzca konkursu otrzymał 5000 zł, a autor wyróżnionej pracy 2000 zł. Środki na nagrody pochodziły z wpłat dokonanych na ten cel przez członków Związku.
Oceniający prace stwierdzili, że poziom złożonych projektów był wysoki, a wybrany projekt będzie dobrze służył związkowi w następnych latach.


Mamy bardzo dziwne czasy. Ten rok to rok, w którym zgodnie ze statutem, miał się odbyć ważny Walny Zjazd Polskiego Związku Kamieniarstwa, bowiem zjazd był kończącym kadencję dotychczasowego zarządu. To dość skomplikowana sytuacja, gdyż zarząd podejmuje decyzje, które dotyczą również spraw o dłuższej perspektywie czasowej, a nie mając normalnego umocowania, zgodnego ze statutem, trudno podejmować takie zadania.
Zarząd PZK kilkukrotnie przymierzał się do określenia terminu, jednak problemy związane o ograniczeniami związanymi z epidemią nie pozwalały na podjęcie decyzji. W końcu zadecydowano, że Zjazd odbędzie się w dniach 18-20 września 2020 r. Jak życie pokazało ,to praktycznie był jeden z ostatnich terminów, w których covidowe ograniczenia pozwoliły na spotkanie członków związku.
XXV Zjazd tym razem odbył się w Złotym Potoku niedaleko Częstochowy.
Ze względu na sprawozdawczo-wyborczy charakter spotkania pierwszą jego część spotkania poświęcono na podsumowania kończące kadencji. Sprawozdania zostały przez zgromadzonych przyjęte bez uwag.
Po sprawozdaniach z działalności przeprowadzono wybory Zarządu Związku na kolejną kadencję. Kandydatami byli członkowie dotychczasowego Zarządu, oraz dodatkowo Rafał Frankiewicz i Michał Ziołowicz. Zgodnie z nowym statutem do Zarządu wybierano 6 członków.
W wyniku tajnego głosowania do nowego Zarządu wybrani zostali:
1. Jan Łobodziec
2. Jacek Łata
3. Michał Firlej
4. Krzysztof Skolak
5. Rafał Frankiewicz
6. Michał Ziołowicz
Przewodniczącym został ponownie wybrany Krzysztof Skolak, gromadząc komplet głosów w wyborach.
Wybrano również nową komisję rewizyjną w składzie Klaudia Matusiak, Dariusz Chrzanowski i Konrad Kowalczyk. W Arbitrażu Koleżeńskim w bieżącej kadencji spory będą rozpatrywać: Kazimierz Wolski, Michał Misiaszek, Piotr Stopyra, Grzegorz Kwapisiewicz i Wojciech Popielski.
W wyborach uczestniczyło 47 członków związku, ale w zjeździe wzięli również udział zainteresowani pracami związku, ale jeszcze nie będący jego członkami. Łącznie w zjeździe wzięło udział 76 osób.
Po pierwszej części obrad uczestnicy mieli okazję zapoznać się z ofertą firmy Optolith – producenta chemii budowlanej, który omówił między innymi sposoby znakowania produktów ważnych dla wykonawców robót kamieniarskich. Uczestnicy mieli sporo, dość konkretnych, pytań do prowadzącego prelekcję. W drugiej prezentacji firma Mini Żurawie Paweł Michalczewski zaprezentowała możliwości mini żurawi japońskiej firmy Maeda, których jest przedstawicielem w Polsce. Firma prowadzi sprzedaż i wynajem tych urządzeń – istnieje możliwość wynajmu potrzebnego urządzenia wraz z operatorem. Te urządzenia umożliwiają pracę w bardzo trudnych i nietypowych warunkach. Przykładowo dźwig gąsienicowy ma szerokość zaledwie 75 cm, więc może przejechać przez standardowy otwór drzwiowy.
Po prelekcjach w sali wszyscy przenieśli się na zewnątrz, gdzie obie firmy prezentowały swoje produkty w praktyce. Dzień zakończyła uroczysta kolacja.
W drugim dniu zjazdu uczestnicy mieli okazję odwiedzić Częstochowę. Tę część zjazdu zorganizowała i zaplanowała Firma Wolski. Zwiedzanie rozpoczęło się od Alei Najświętszej Maryi Panny, gdzie Firma Wolski wykonywała nawierzchnie. Oprowadzający uczestników Kazimierz Wolski opowiadał o niuansach ogromnej i trudnej realizacji. Potem uczestnicy zwiedzali z przewodnikiem Jasną Górę, w tym tereny klasztorne. Dla chętnych była też możliwość wzięcia udziału w mszy świętej. Po powrocie do hotelu sporo uczestników skorzystało z możliwości relaksu w SPA i hotelowym basenie.
Z przebiegu całego zjazdu należy uznać, że członkowie związku akceptują kierunki jego działania, wytyczane przez zarząd i kolejne zjazdy.
Mamy też nadzieję, że epidemia w końcu zaniknie i wrócą inne, wypracowane w ubiegłych latach, możliwości spotkań branżowych – kongresy i ogniska. Spotkania branżowe to nie tylko możliwość wymiany doświadczeń i zdobycia dodatkowej wiedzy – to także odrobina czasu na wypoczynek, o który tak trudno w codziennej gonitwie.