Reklama


Artykuły

Suwnica ALU-MAX Solidne rozwiązanie

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

suwnica ALU-MAX

Suwnica aluminiowa ALU-MAX to nowoczesne i praktyczne urządzenie zaprojektowane specjalnie z myślą o użytkownikach w branży kamieniarskiej i budowlanej. Dzięki zastosowaniu aluminium lotniczego suwnica łączy w sobie wyjątkową wytrzymałość oraz niewielką wagę, która ułatwia transport i montaż. Przy tym jest odporna na korozję i prosta w obsłudze.

Wytrzymałość i mobilność w jednym

Standardowe suwnice często wiążą się z problemem transportu i montażu. ALU-MAX eliminuje ten kłopot – dzięki modułowej budowie można ją łatwo rozłożyć, przewieźć na miejsce pracy i szybko zamontować. Pomimo lekkiej konstrukcji, suwnica bez problemu przenosi ładunki do 1500 kg.

Aluminium lotnicze, z którego wykonano konstrukcję, zapewnia wysoką wytrzymałość przy niskiej masie. W porównaniu do tradycyjnych rozwiązań stalowych całość waży około 30% mniej, co ułatwia transport i montaż bez konieczności używania ciężkiego sprzętu.

Dopasowanie do warunków pracy

ALU-MAX oferuje regulację wysokości w zakresie 2320–3220 mm, co pozwala na dostosowanie jej do konkretnego zadania. Szerokość robocza może być płynnie regulowana, a każda stopka jest osobno dostosowywana, co ułatwia ustawienie suwnicy na nierównym terenie.

System zamknięć KLICK umożliwia szybkie blokowanie podstaw w dowolnym miejscu belki nośnej, co przekłada się na większą elastyczność przy wyborze miejsca rozstawienia suwnicy dla efektywnego i wygodnego podnoszeniu ładunków.

alu-max klick

System montażu i mocowania KLICK otwarty/zamknięty

Trzy warianty długości belki

Suwnica ALU-MAX dostępna jest w dwóch wersjach długości belki nośnej: 4 metry i 5 metrów, co pozwala na dostosowanie urządzenia do indywidualnych potrzeb użytkownika. Wersja 4-metrowa charakteryzuje się nośnością 1500 kg, minimalną i maksymalną wysokością konstrukcji od 2320 mm do 3220 mm oraz wagą netto wynoszącą 99,05 kg. Natomiast wersja 5-metrowa posiada nośność 1000 kg, te same zakresy wysokości oraz wagę netto 105,52 kg.

Nowością jest wersja ALU-MINI 2 m o długości belki nośnej 1950 mm. Krótsza belka, przy zachowaniu tej samej konstrukcji, pozwala na uzyskanie udźwigu do 2 ton, przy masie własnej tylko 48,3 kg. Ta wersja ma również możliwość zamontowania kół jezdnych, co zwiększa uniwersalność zastosowania suwnicy.

Gdzie się sprawdzi?
• Branża kamieniarska: Idealne rozwiązanie do przenoszenia ciężkich płyt kamiennych oraz elementów nagrobkowych.
• Prace budowlane: Niezastąpiona podczas montażu konstrukcji stalowych i innych elementów wymagających precyzyjnego podnoszenia.
• Magazyny i logistyka: Doskonale sprawdza się przy przenoszeniu ciężkich ładunków w przestrzeniach magazynowych.
• Załadunek i rozładunek: Ułatwia transport płyt kamiennych i innych materiałów, skracając czas pracy.
• Praca na nierównym terenie: Regulowane stopki pozwalają na stabilne ustawienie nawet na trudnym podłożu.

Suwnica alu-max metikamKluczowe cechy suwnicy ALU-MAX
• Składana konstrukcja: Suwnica ALU-MAX została zaprojektowana z myślą o łatwym montażu i demontażu. Demontowana belka jezdna oraz składane wysięgniki boczne umożliwiają szybkie przygotowanie urządzenia do pracy lub transportu.
• Regulacja wysokości i szerokości: Możliwość bezstopniowego regulowania szerokości roboczej oraz osobna regulacja każdej stopki pozwalają na dostosowanie suwnicy do różnych warunków pracy, w tym na nierównych powierzchniach.
• System zamknięć KLICK: Innowacyjny system mocowania KLICK umożliwia szybkie i bezpieczne blokowanie bocznych podstaw konstrukcji w dowolnym miejscu belki nośnej, co zwiększa możliwości i efektywność pracy.
• Odporność na warunki atmosferyczne: Wykorzystanie aluminium lotniczego zapewnia wysoką odporność suwnicy na korozję, co minimalizuje potrzebę konserwacji i wydłuża jej żywotność.

ALU-MAX to praktyczne narzędzie dla kamieniarzy, które ułatwia codzienną pracę, zwiększa bezpieczeństwo i eliminuje problemy związane z transportem oraz montażem ciężkich elementów.


                                              

 Więcej informacji:
www.e-metikamstone.pl 
e-mail: biuro@metikamstone.pl 
Kontakt:
Rafał Kulbida tel. 791 225 295

ALU-MAX

przeczytaj cały artykuł

Takich praktykantów, to ja chcę!

Autor: Krzesztof Skolak   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

praktykanci

Te słowa to najkrótsze podsumowanie pierwszych dni pracy trzech francuskich uczniów w naszym zakładzie.

Kim są, skąd się tu wzięli, i co robią w Polsce? Lucien (18 lat), Pierre (17) i Baptiste (17) uczą się zawodu kamieniarza w dwuletniej szkole zawodowej podległej tamtejszej Izbie Rzemieślniczej. Przyjechali do Strzegomia w grupie dwudziestu uczniów (w tym jednej uczennicy) pod opieką nauczyciela w ramach ERASMUS+. Zostali rozlokowani w kilku zakładach (poza Granex-em również w: Kamieniarstwo Zenon Kiszkiel, Ted-Rob, Litos i Skamet). Mobilność ta jest kolejnym etapem doskonalenia zawodowego i pozwala młodym ludziom sprawdzić posiadane umiejętności w szerszym, międzynarodowym odniesieniu.

Pierwsze dwa dni to czas na zapoznanie się ze strzegomskimi zakładami, w których odbywają się praktyki, oraz kamieniołomami granitu. Później nastąpił podział na kilkuosobowe grupy i przydział do konkretnych zakładów. Na czym to u nas polega? Chłopcy przychodzą na 7:00 do pracy i do 14:00 realizują powierzone im zadania. A że są chętni i otwarci na wyzwania, zajęć im nie brakuje.

Po szkoleniu BHP, zapoznaniu z załogą, pokazaniu profilu produkcji, maszyn, technologii i obrabianych materiałów, nim przyszedł czas na pierwsze samodzielne zadanie, młodzi kamieniarze zapoznani zostali dokładniej z jednym ze stanowisk obróbki maszynowej. Polegało to na tym, że uczestniczyli w całym procesie technologicznym wykonania płytek integracyjnych, asystując operatorowi i obserwując cały proces na obrabiarce CNC.

Kolejnego dnia rozpoczął się test ich umiejętności. Byłem ciekawy, na jakim są poziomie po półtora roku nauki zawodu. Dowiedziałem się, że jest to wyłącznie praktyczna nauka w zakładach kamieniarskich obejmująca obróbkę ręczną, montaż i konserwację zabytków. Na potrzeby praktykantów zaaranżowaliśmy fragment hali produkcyjnej na stanowiska obróbki ręcznej. Każdy otrzymał narzędzia, kawałek wapienia pińczowskiego i luźne wytyczne, jakie obróbki powinien wykonać. Uczniowie musieli wykazać się umiejętnością rysunku, szablonowania, odwzorowywania, a przede wszystkim prawidłowego doboru i użycia odpowiednich narzędzi. W ramach swojej pracy musieli również samodzielnie dbać o porządek na stanowiskach oraz na bieżąco ostrzyć dłuta.

Wyzwaniem była trochę kwestia komunikacji, ale tu z pomocą przychodzi technologia i dobra wola.

Efekty ich pracy były więcej niż zadowalające. Widać było, że mają nie tylko wiedzę, umiejętności, ale mimo młodego wieku również doświadczenie. Następnego dnia przyszedł więc czas na trochę twardszy materiał. Młodzież pokazała, że piaskowiec nie jest dla nich problemem, i również sprawnie wykonali zlecone im detale architektoniczne.

Dalszy plan zajęć, jaki im zaplanowałem, był już trochę bardziej twórczy. Zaczęliśmy wycieczką do strzegomskiej bazyliki, gdzie obejrzeliśmy mistrzowskie realizacje średniowiecznych kamieniarzy. Później na trasie wycieczki była Granitowa Galeria.

Zadanie, jakie dostali młodzi Francuzi, to stworzenie prototypów pamiątek nawiązujących do bazyliki, które w przyszłości będą mogły znaleźć się w ofercie Granitowej Galerii. Wśród licznych detali i symboli występujących w tym największym zabytku Strzegomia, wybrany został jako wiodący krzyż maltański. Jest on istotny dla tego miejsca z uwagi na fakt, że świątynię wznosili joannici, czyli rycerze Zakonu Maltańskiego, którzy obecni byli w mieście od końca XII wieku i odcisnęli tu swój ślad.

Kolejne dni to twórcze interpretacje symbolu krzyża maltańskiego w różnych odsłonach, w różnej skali i z różnych materiałów.

Podstawowym materiałem był piaskowiec, ale na stole obróbczym znalazł się na przykład niezwykle twardy wapień egipski. Przy tych pracach praktykanci mieli do dyspozycji także młotek pneumatyczny z zestawem narzędzi i tu również wykazali się umiejętnością biegłej pracy.

Ostatniego dnia podsumowane zostały efekty prac, wykonano ich dokumentację i zorganizowana została mała wystawa.

Młodzież spędziła w Strzegomiu kilkanaście dni i zostawiła po sobie jak najlepsze wrażenie. Każdego dnia praktyk wykazywali się punktualnością, sumiennością i pilnością oraz zaangażowaniem. Cechowała ich też duża kultura osobista, co nie jest takie oczywiste wśród młodzieży w tym wieku. Można kolegom z Francji pozazdrościć tak wysokiego poziomu kształcenia, pilnych oraz zmotywowanych adeptów sztuki kamieniarskiej i… TRZEBA SIĘ DOBRZE ZASTANOWIĆ, CO ZROBIĆ, BY I U NAS TAK BYŁO!

Krzysztof Skolak
Granex sp. z o.o., Strzegom

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 27 Kiedy zakładasz, że coś może pójść źle, ale nie bierzesz pod uwagę, że wszystko!

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

TIA

Styczeń, piękna pogoda, mamy już połowę miesiąca. Czarni wrócili do roboty. Następuje powolne odpalenie kamieniołomu, po tygodniu chłopaki z Polski są już w drodze. Kiedy dolatują do RPA, jak zwykle Afrykanerzy i Czarni mają już sto tysięcy problemów oraz powodów do wyciągania ręki po kasę. Po kilkuletnich doświadczeniach odpowiadamy – ze zrozumieniem i troską na twarzy –  „tomorrow”.

Przed świętami – a w sumie to 24 grudnia – kończą składać volvo 220. Skrzynia biegów złożona, zamontowana w maszynie. Dostaję filmiki – notabene na meczu córki w siatkówkę – jak maszyna jeździ i dźwiga. Mówię sam do siebie: „Zaj…cie! Powoli odbudowujemy park maszynowy. Następny cel to 350-tka!”.

Po kilku dniach Mietek dzwoni do mnie z tekstem, że coś jest nie tak ze skrzynią w 220-ce. „To się maszyna najeździła” – cedzę przez zęby. Maszyna znów zatrzymana, rozebrana i skrzynia wyciągnięta. Okazało się, że strzeliło jedno łożysko, które uruchomiło sekwencję lawinową. I znowu wszystko się posypało w skrzyni! Nasz czarodziej, który to składał, był tak przeświadczony o swoich możliwościach i umiejętnościach, że nas owinął dookoła palca do tego stopnia, że mu zaufaliśmy i powierzyliśmy tak ciężkie zadanie, jak złożenie skrzyni biegów do maszyny, której popularność w RPA jest na podobnym poziomie jak popularność samochodów TATA w Polsce. Oczywiście powiecie „gwarancja i rękojmia”! Jasne! Ale wróćmy na ziemię: jesteśmy w RPA. To jest inny świat. Przerzucanie odpowiedzialności, spychologia i znajdowanie innego winnego jest na porządku dziennym. Tak było oczywiście i w naszym przypadku. Winne było łożysko – łożysko kupił Mietek i Mietek jest winny, bo złe łożysko kupił. Proste? Kiedy usłyszałem tłumaczenie tego Bura, wpadłem w takie nerwy, że musiałem tabletki na nadciśnienie zażyć. Rozłączyłem się, ochłonąłem i próbowałem ustalić, co się stało. Mietek kupił porządne łożysko produkcji niemieckiej, tylko nasz czarodziej uszkodził łożysko, zbyt mocno wbijając je na wałek. Wystarczyło trochę czasu i temperatury, aby wszystko szlag trafił! Kolejny worek kasy wydany na… Na co? Na skrzynię zepsutych części.

I znowu człowiek staje sam przed sobą z pytaniem, czy warto cokolwiek powierzać tym (…) @#$%&*^. Czy nie lepiej wsadzić maszynę do kontenera i razem z blokiem wysłać do Polski, naprawić, złożyć i sprawdzić tak, jak powinno się to zrobić od początku. I zapomnieć o problemach. Tylko znów oznacza to czas i pieniądze, które coraz ciężej zarobić. Muszę więc zainwestować i wydawać kasę za czyjeś błędy. Oczywiście historia z Burem skończyła się kłótnią i awanturą, po której pozostał niesmak. Na szczęście zebraliśmy w porę wszystkie części, które czekają na wysyłkę do Europy.

TIA

Jakby tego było mało, w weekend nadszedł front burzowy, który zalał kopalnię. Mieliśmy ponad 2 metry wody, bo zlewnia jest tak potężna, że nie nadążaliśmy wypompowywać. Trzeba było odczekać kilka dni na przerwę w opadach, aby próbować to odpompować. Kiedy już mogliśmy wpuścić maszyny do pracy oraz rozstawić liny diamentowe i wiertnice dolnomłotkowe, opady wróciły z taką siłą, że pracownicy w samej bieliźnie wchodzili do wody, żeby zaczepić zawiesia i ratować maszyny.

To jest tylko kamieniołom. Na zboczu góry będącej potężną zlewnią. Kopalnię potrafiło zalać w ciągu kilku godzin taką ilością wody, że odpompowanie trwało kolejne 2-3 dni. Walka z naturą trwała w kółko przez trzy tygodnie.

Z powodu głupoty Bura przekonanego o swoich umiejętnościach straciliśmy maszynę, a pogoda odebrała możliwość pracy na prawie trzy tygodnie. Pensje ludziom trzeba będzie wypłacić, rachunki za energię zapłacić… A produkcję w to miejsce otrzymałem wielkości okrągłego zera! Więc wracając do tytułu naszego felietonu: niestety czasami może się posypać wszystko – nawet coś, czego możesz być pewien, że jest w porządku!

TIA! – this is Africa!


TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie kilkanaście lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

 

przeczytaj cały artykuł

Masa epoksydowa MAgelSTICK – klejenie kamienia

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

MAgelSTICK

Masa epoksydowa Magelstic to produkt przeznaczony dla profesjonalistów i firm poszukujących niezawodnego, trwałego i dostosowywalnego rozwiązania do napraw i łączenia. Jego zaawansowana formuła zapewnia przyczepność, wytrzymałość i przejrzystość, dzięki czemu idealnie nadaje się do marmuru, granitu, kamienia naturalnego i innych delikatnych powierzchni.

Magelstic to dwuskładnikowa masa epoksydowa opracowana dla potrzeb branży budowlanej, profesjonalistów zajmujących się obróbką kamienia i zastosowań przemysłowych. Kluczowe cechy Magelstic obejmują:
• przyczepność na gładkich i porowatych powierzchniach.
• odporność chemiczna i mechaniczna oraz wynikająca z niej długotrwała trwałość .
• możliwość dostosowania koloru: można go przyciemnić, aby pasował do naturalnych odcieni marmuru lub granitu, co daje niewidoczną i bezszwową naprawę.

Dostępny jest w wersji standardowej oraz szybko utwardzalnej. Szybko utwardzalna formuła jest przydatna zwłaszcza do wykonywania napraw w ciągu zaledwie kilku godzin, nawet w niskich temperaturach.

Zastosowania masy uszczelniającej epoksydowej Magelstic

Magelstic to wszechstronny produkt do obsługi szerokiego zakresu potrzeb zawodowych. Podstawowe zastosowania to:
1. Naprawa marmuru i granitu
Nadaje się do naprawy pęknięć, odprysków i niedoskonałości marmuru, granitu i innych kamieni naturalnych. Jego dostosowywalny kolor pozwala na niewidoczne wykończenie, które komponuje się z materiałem, zapewniając estetyczny efekt.
2. Łączenie delikatnych materiałów
Siła klejenia kleju Magelstic sprawia, że można go zastosować do łączenia delikatnych materiałów takich jak: onyks, kwarc i ceramika. Elastyczne i trwałe wiązanie uzyskiwane jest nawet w trudnych warunkach.
3. Budownictwo i zastosowania przemysłowe

Dzięki odporności chemicznej i parametrom użytkowym Magelstic znajduje szerokie zastosowanie przemysłowe, np. do uszczelniania powierzchni narażonych na działanie agresywnych substancji, dużych obciążeń lub wilgoci.

Prosty proces mieszania i aplikacji powoduje, że nadaje się zarówno do napraw na dużą skalę, jak i drobnych poprawek. Przed zastosowaniem przeczytaj instrukcję.

Więcej informacji:
Kamienny Świat
Łukasz Gajda
tel. +48 604 073 262

przeczytaj cały artykuł

Od mierniczego chaosu do kamieniarskiej precyzji

Autor: www.dalmierze.pl   |   Data publikacji: wtorek, 04 marca 2025 00:00

Dalmierz

Szczera rozmowa z Markiem o pomiarach w branży kamieniarskiej

Dalmierze.pl: Marek, odpuśćmy marketingowe slogany. Opowiedz po ludzku – jak wyglądała Twoja droga przez mękę z tymi całymi systemami pomiarowymi?

Marek: (śmiech) No właśnie, męka to dobre słowo. Zaczęło się od lasera 3D na statywie. Myślałem, że będzie zbawieniem, a tu… Do dziś mam koszmary o tych naklejkach na płytkach. Pół kuchni w papierowych znacznikach wyglądało jak po imprezie studenckiej.

Era laserowej frustracji

Dalmierze.pl: Co było najgorsze w tym systemie?

Marek: Te wszystkie „ale”. Laser był precyzyjny, ale tylko jak stał idealnie prosto lub mierzył do tarczek. Mierzył szybko, ale jak miałeś błyszczące płytki, to musiałeś kombinować z naklejkami. A oprogramowanie? Proste jak drut – zero edycji. Wszystko trzeba było dodatkowo zapisywać i później edytować w programie na komputerze

Linka – krok do przodu, ale z haczykami

Dalmierze.pl: A potem przeszedłeś na system z linką…

Marek: Tak, myślałem, że będzie przełom. No i był – sprzęt był bardzo precyzyjny. Duży plus. Dotkniesz punktu, urządzenie go łapie. Ale… (wzdycha) Ta linka to był wieczny kłopot. Raz klient ją zahaczył przy schodach, kiedy indziej sam się w nią plątałem w ciasnej kuchni. A jak przyszło mierzyć ścianę pod sam sufit, to musiałeś stać na drabinie jak cyrkowiec. Do tego trzeba ją czyścić i uważać, aby nie puścić długopisu, bo cały czas jest naciągnięty.

Dalmierze.pl: Można było usłyszeć, że kalibracja była drogą przez mękę… Czy to prawda?

Marek: To dopiero! Wysyłasz urządzenie za granicę, płacisz niemało, i czekasz dwa tygodnie. A w międzyczasie klienci dzwonią: „Panie Marku, gdzie ten blat?”. Na szczęście, w nowym systemie tego problemu już nie ma. Producent nie wskazuje na konieczności kalibracji. Przyznam jednak, że dość mocno wahałem się przed zakupem kolejnego urządzenia..

Nowy system: nadzieje i obawy

Dalmierze.pl: Co Cię powstrzymywało przed zakupem nowego sprzętu od firmy Leica?

Marek: Strach przed nowym. Słyszałem, że to „rewolucyjne”, ale po poprzednich doświadczeniach byłem sceptyczny. Bałem się, że znowu wydam kupę kasy, a urządzenie będzie wymagało doktoratu z obsługi lub będzie niedokładne. No i te wszystkie funkcje – czy naprawdę się przydadzą, czy to tylko marketingowe bajery?

Dalmierze.pl: A trudności w użytkowaniu?

Marek: Na początku irytowała mnie nieco aplikacja. W starym systemie wszystko było uproszczone – może nawet za bardzo. Tutaj musiałem się nauczyć nowych funkcji, np. jak dodawać nawisy bezpośrednio na pomiarze. Pierwsze dwa pomiary zrobiłem dodatkowo z miarką, bo nie ufałem tej opcji pomiaru zasłoniętych punktów. A potem okazało się, że jednak działa… (kiwa głową)

Długopis zamiast linki: codzienność bez upiększania

Dalmierze.pl: Jak teraz wygląda Twój dzień z nowym systemem?

Marek: Wchodzę na budowę, stawiam statyw – lekki, bo waży około kilo i zapinam na nim urządzenie. Fajnie, bo nie trzeba niczego przykręcać. Urządzenie samo się poziomuje, więc mogę sprawdzić, czy szafki są w poziomie. Biorę długopis i po prostu dotykam punktów: korpusy szafek, ściany, wnęki okienne, jeśli trzeba – zero celowania. Wystarczy przyłożyć, kliknąć na pilocie i zmierzyć. Jak nie mogę się do czegoś dobrać, np. przy głębokim blacie, to strzelam laserem.

Dalmierze.pl: I od razu wiesz, że pomiar jest dobry?

Marek: Tu było największe zaskoczenie. Do tej pory zawsze jeździłem z miarką i weryfikowałem większość pomiarów. Chodziło o to, aby wyeliminować np. błędy związane z kierunkiem pomiaru. Przyznam, że nie wierzyłem do końca w to, że pomiar długopisem bezprzewodowym może być tak dokładny jak to deklaruje producent, czy jak to było w poprzednim sprzęcie. Okazało się, że jest nawet lepiej i przestałem w końcu kontrolować wymiary miarką. (śmiech)

Dalmierze.pl: Coś Cię jednak wkurza w tym systemie?

Marek: (zastanawia się) Czasem irytuje mnie, że urządzenie przestaje widzieć długopis np. gdy się obracam plecami. Ale to było głównie na początku kiedy musiałem zmienić nieco swoje przyzwyczajenia. Na szczęście Leica szybko ponownie łapie długopis (tzw. vPen) i można kontynuować pomiar. Pomaga tu sygnalizacja dźwiękiem zarówno wtedy, kiedy system zgubi, jak i ponownie odnajdzie kulkę na końcu długopisu.

Kamieniarska prawda: czy warto?

Marek: Wiesz, przy pomiarach liczą się dwie rzeczy: precyzja i czas. Ten system nie jest idealny, ale… (przerwa) Nie muszę już zostawiać klientów z naklejkami na szafkach. Nie zmagam się z przewodami. I – co najważniejsze – piła wycina wszystko tak, jak potrzebuję, czyli wszystko jest dopasowane.

Dalmierze.pl: A co powiedziałbyś kolegom po fachu, którzy się wahają?

Marek: Nie słuchajcie sprzedawców. Poproście o testy, zróbcie pomiar na próbę i sami zobaczcie. Jak ogarniecie aplikację – a uwierzcie, nie jest trudna – to sami wychwycicie różnicę. Też myślałem, że długopis bezprzewodowy się nie sprawdzi, a teraz mierzę blaty, nawet skomplikowane, w kilkanaście minut.

Podsumowanie:

Nowy system nie sprawił, że Marek przestał narzekać. Ale od kiedy nie musi biegać z tarczkami laserowymi ani ciągnąć za sobą linki, ma więcej czasu na… no właśnie, na narzekanie na podwyżki cen kamienia. Postęp jednak nie zaszkodził…

przeczytaj cały artykuł
Strona 22 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2026-08-18 00:00:00
Tablice-nagrobkowe.pl plexi, konglomeraty. Henryk Moćko tel. 503 33 46 46

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.