
Jest taki pałac, co urodą równa się najpiękniejszym w naszym kraju, a nie jest on powszechnie znany. Mieści się raptem 8 km od Strzegomia, ale nawet strzegomianie niewiele o nim wiedzą.

Przez długi czas był tam ośrodek: najpierw kopalni, potem huty, wreszcie kolonijny dla dzieci. Żaden z użytkowników nie pozostawił po sobie dobrego wspomnienia dla murów i stanu zachowania zabytku. Dachy ciekły, mury grzybiały, ludzie rozkradali co się dało. Jak to w bezpańskim majątku. Aż… stał się cud.
Pałac swą urodą zachwycił parę młodych ludzi, którzy przejeżdżali tamtędy do Strzegomia po granit na ogrodzenie. Stanęli jak wryci. Oniemiali na widok piękna samej budowli, fosy, zdziczałego parku. Siedzieli w samochodzie ponad godzinę, nie mogąc ruszyć się z miejsca. Zaczęli dochodzić, czyje to, dlaczego w takim stanie, a może można by to… Bo to marzenie życia: kupić pałac… Krok po kroku sfinalizowali to.
Są właścicielami – zapaleńcami jego odrestaurowania i przywrócenia do dawnej świetności. Kto raz – tak jak ja – pojawił się tam, spotkał się z nimi i z pałacem, ten na zawsze odmieniony do domu już wróci. Jest czym oko cieszyć: kamieniarka najprzedniejsza na całym Dolnym Śląsku, kominki z Dębnika, Carrary i hebanu.
Ściany, na których pozostały ślady jedwabnego poszycia, ceramiczne kolumny, tralki i głowice wypalane w nieistniejących już fabrykach ceramiki tego regionu. To tylko parę zajawek tego, co tam znajdziecie. Nie wspomnę o parku, który ma 4 hektary, ruinach oranżerii czy fontannach.
Warto tam wpaść. Na chwilę – to za krótko. Na pół godziny – wyjdziecie, po siedmiu nie chce się stamtąd wracać. Bo i po co? Mam nadzieję, że tych parę zdjęć będzie wystarczającą rekomendacją do odwiedzin.
A co to za pałac? Pałac w Roztoce, drugi co do wielkości pałac Hochbergów na Dolnym Śląsku, większy od pałacu w Pszczynie i nieznacznie mniejszy do Zamku Książ.
Jeśli zaplanujecie wyjazd, piszcie pod adres biuro@zamekroztoka.pl lub dzwońcie 788 905 053.
www.zamekroztoka.pl
www.facebook.com/ZamekRoztoka

#RafałFrankiewicz #rafalfrankiewicz

Pamiętam, jak kiedyś powszechnie promowano zakładanie na zimę opon zimowych. Wyjaśnień było wszędzie pełno. Że inny bieżnik, że materiał opony specjalnie dobrany do niskich temperatur. Początki tej promocji były trudne. Niewielu było chętnych na dodatkowy wydatek. Mięły lata i zmiana na opony zimowe stała się powszechna.
Opony uniwersalne istniały od dawna, jednak ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Dopiero w 2015 roku Michelin wprowadził na rynek opony wielosezonowe o dobrych parametrach. Za nim nowy typ ogumienia wprowadziły Goodyear i Continental, a potem cała reszta.
Jedno jest pewne: o zagadnieniu jeżdżenia samochodem w zmienionych warunkach trzeba pamiętać. Nawet, jeśli zdecydujemy się na opony wielosezonowe, trzeba sprawdzić bieżnik, ciśnienie w oponach i wyważenie kół. Tak samo ważne jest przygotowanie zakładów kamieniarskich do pracy w zimie.
Kiedyś większość zakładów zamykała się w okresie zimowym. Nie było potrzeby dostosowywania firm do zimowego okresu. Czasy się zmieniły i mało jest firm, które stać na zimową przerwę. Tym bardziej, że pozyskanie dobrych pracowników stało się bardzo trudne. Jeśli ich zwolnimy przed zimą, może się okazać, że na wiosnę nie będzie miał kto pracować w zakładzie.
Wiadomo, że okres zimowy dla większości zakładów to trudny czas. Mniej zleceń, dodatkowe koszty i mniejsza wydajność pracy. Niestety, ogrzewane hale produkcyjne nadal nie są powszechne. Nawet jeśli są, to w kontekście ogromnego wzrostu cen energii zapewne zakłady będą oszczędzały obniżając temperaturę w halach.
W tym miejscu chcę zwrócić uwagę na kluczowy w zakładzie element – pracowników. Odpowiednie ubranie robocze, buty, rękawice wydają się oczywiste. Niestety odwiedzając zakłady widzę, że w niewielu szefowie firm dbają o te elementy. Częstym widokiem są pracownicy w prywatnym ubraniu i adidasach, bez rękawic lub takich w strasznym stanie. Na dodatek, te elementy są „wielosezonowe”. Lato – zima bez zmian.
Efekt – w zimie przemarznięci pracownicy, w lecie przepoceni. A praca z kamieniem to duże obciążenia i spore zagrożenie wypadkowe. Jak w takim kontekście dziwić się, że trudno znaleźć pracowników, a ci, którzy są, po przetrwaniu roku – odchodzą z branży. Mało tego, ich opinia o pracy w kamieniarstwie rozpowszechnia się. Nasze ogłoszenia o chęci zatrudnienia pozostają bez odpowiedzi.
Warto zauważyć też inny efekt brako dbałości o osobiste wyposażenie pracowników. Naszych ludzi widzą też klienci. Marną reklamą firmy są pracownicy w starych dżinsach i flanelowych prywatnych koszulach. Jak by nie patrzeć, oferujemy produkt dość luksusowy. Jeśli klient widzi pracowników, nieubranych przez firmę, to delikatnie mówiąc, kłóci się to z wizerunkiem luksusowego produktu. Zachęcam zatem do sprawdzenia, jak do zimy przygotowany jest zakład i jego pracownicy.
Jeśli nie zadbamy o warunki pracy, pracownicy będą odchodzić i sformułowanie – rodem z branży oponiarskiej, ale w innym kontekście – pracownik wielosezonowy odejdzie w zapomnienie. Ludzie po przepracowaniu okresu zimowego będą odchodzić, szukając pracy w lepszych warunkach.

Mamy grudzień. Na kopalni zaczyna się pora deszczowa, temperatura podchodzi do 40 stopni. Czarni myślami są już na przerwie świątecznej, biali też już myślą o swoich wyjazdach do Kapsztadu. W tym wszystkim jesteśmy MY Polacy!
Przełom listopada i grudnia 2022 roku należał do Mietka i Zenka. Polecieli do Afryki, żeby zrobić konkretną robotę i zaplanować produkcję. Oczywiście historia by była nudna, gdyby nie to, że jak zwykle miejscowi muszą coś odwalić i narobić bałaganu. Tak właśnie było tym razem, a początek całej historii sięga do października 2022 roku. Z powodu rosnących kosztów produkcji i zarazem spadku produkcji w porównaniu do poprzedniego roku, musiałem podjąć decyzję o skróceniu godzin nadliczbowych oraz o wstrzymaniu wypłaty premii świątecznych.
Życie wymusiło na mnie zdystansowanie się od tego, jaki stosunek czarni mają do białych, a zwłaszcza do nas, Polaków. Przestałem się przejmować, co o nas mówią. Przestałem też wierzyć w ich obietnice, które składali zawsze, gdy negocjowali podwyżki, bonusy czy pożyczki, ale zwykle szybko zapominali po zakończeniu rozmów. Skutkiem tego zupełnie zmieniłem podejście w rozmowach zarząd – pracownik, a dzisiaj mamy Isaaca, który występuje w naszym imieniu i on negocjuje z czarnymi. Isaac to biały gość koło siedemdziesiątki, który bardzo dobrze porusza się w sprawach prawa pracy w RPA i w sumie pracuje dla nas jako prawnik. Wyleczyłem się z tego, żeby być miłym i za wszelką cenę dogadać się – często na niekorzyść firmy. Oni mają nas gdzieś, to czemu ja mam być miły na siłę!
Kiedy ogłosiłem swoją decyzję – oczywiście uzasadnienie nie zostało usłyszane – czarni zaczęli pisać donosy na szefa. Tak, pisali donosy na Zenona. Co było w donosach? Przypuszczam, że dla każdego czytelnika to rzeczy absurdalne z perspektywy tej sprawy: niezakładanie kasku przez Zenka i Mietka, brak koszulki odblaskowej, brak butów z noskami metalowymi czy praca pod dużą presją ze strony Zenona. No i chyba najlepsze z najlepszych: Zenon i Mietek używają słowa „k***a” i to prawdopodobnie w celu obrażenia ich.
I tak któregoś dnia na kamieniołom wjeżdża pracownica z DMR (urząd górniczy) i chce zamknąć kopalnie, bo chłopaki z Polski są bez wymaganego uniformu. Kazałem im zjechać jak najszybciej do domu, a pismo od pani komisarz kazałem zawieźć do Lourensa – niewidomego adwokata, którego znacie z poprzednich odcinków TIA – by pomógł mi w tym zderzeniu z głupotą ludzką. To był piątek.
Miałem nadzieję, że do poniedziałku sprawa trochę przycichnie i od nowego tygodnia będzie można normalnie funkcjonować.
Jednak dostaję telefon od Rudiego, który mówi, że to pilne, bo na kopalni są przedstawiciele związków zawodowych i chcą ze mną rozmawiać. Słuchawkę przejmuje Stalin (pamiętacie z poprzednich tekstów: lider związków zawodowych) i – zanim zdążyłem powiedzieć, że wszystkie rozmowy mogą się odbywać wyłącznie w obecności Isaaca – spokojnym i wyważonym głosem mówi, że chce mnie tylko o coś poprosić. Uległem i postanowiłem wysłuchać, co ma do powiedzenia. Spodziewałem się, że głównym tematem będzie brak odprawy świątecznej. Nie myliłem się. Ale nie było to żądanie, a bardziej prośba z jego strony, żeby ludzie coś dostali od firmy na ten okres wolnego.
Jak pamiętacie, w poprzednich latach, gdy mieliśmy genialnego menadżera z Polski, była praktyka, że w grudniu wypłacane były dwutygodniowe bonusy, premie do podstawowej wypłaty. Macie pewnie też świadomość, że w grudniu w Polsce zaczyna się martwy sezon w kamieniarstwie i wygenerowanie jakiejkolwiek ekstra kasy jest bardzo trudne.
Stalin przedstawił swoje stanowisko i poprosił chociaż o minimalne bonusy w wysokości 500 randów (ok. 120 zł) na głowę. Odpowiedziałem, że zastanowię się i dam odpowiedź w przyszłym tygodniu. Tak naprawdę od początku chciałem coś dać pracownikom, ale chciałem, by była to niespodzianka przed świętami. Chwilę później dzwoni Lourens. Kontrola DMR nie jest dla picu i trzeba to potraktować poważnie, bo mogą zamknąć kopalnie, a Zenka i Mietka wsadzić do więzienia. Że co?! Za brak kasku i popularną polską „k***ę” chcą zamknąć kopalnie? Lourens poprosił o spotkanie w jego biurze następnego dnia.
W sobotę Zenek pojechał na spotkanie z prawnikiem, ja połączyłem się telefonicznie. Jak się okazało, w RPA skargi można składać anonimowo. Takich skarg było 15 od połowy października, czyli od momentu, gdy obciąłem nadgodziny i padła informacja o braku bonusów świątecznych. W rozmowie przyznajemy, że zasady BHP są proste, rozumiemy je i trzeba ich przestrzegać. Zarzut o presję ze strony Zenona wydaje się naciągany, bo pracujemy z czarnymi od 11 lat i trochę się nawzajem poznaliśmy – Zenon jednak powiedział, że trochę ograniczy rzekome „ciśnienie”. Ale już zakaz używania słowa „k***a”, to przecież jest to bzdura. Tłumaczę Lourensowi, że słowo „k***a” ma w języku polskim ponad 100 różnych znaczeń. Wypowiadamy je kiedy jesteśmy smutni, szczęśliwi, w euforii czy przygnębieni. I tak naprawdę ciężko jest przetłumaczyć to słowo na inny język, bo ma tak dużo znaczeń i zastosowań. I nagle my – jako Polacy i na dodatek faceci – mamy przestać używać tego „przecinka”? Pytam Lourensa: „Skoro czarnych obraża słowo, którego nie rozumieją, to jak my mamy się czuć kiedy oni rozmawiają w swoich dialektach, czy nawet po afrykanersku, gdzie 99% słów nie rozumiemy, i de facto każde słowo może nas obrażać.” Odpowiada, że jak nie znasz języka, to nie wiesz czy jesteś obrażany. Pytam dalej: „Skąd oni mogą wiedzieć o czym my rozmawiamy, skoro nie znają języka polskiego?”. Odpowiedź zaskakuje: „Twierdzą, że to słowo znają.” Moje emocje sięgnęły zenitu: „Okej. Od dzisiaj nie używamy słowa »k***a«, tylko »s***aj«. Zobaczy jak długo nie będzie to im przeszkadzać.”
W poniedziałek wszystkie papiery zostały dostarczone przez Rudiego do DMR, do Rustenburga i sprawa została oddalona. Rachunek, jaki mi wystawił Lourens to 20 000 randów. Czyli, jak już się domyślacie, premii na pewno nie będzie. W środę zadzwoniłem do Rudiego i powiedziałem mu, żeby przekazał pracownikom, że przez głupotę donosicieli Jacek wydał 20 tys. randów na prawników i papierologię. W ten sposób premie tegoroczne zostają anulowane, bo pieniądze na nią przeznaczone poszły na usuwanie skutków ich poczynań. Może następnym razem się zastanowią przed podjęciem pochopnych, krótkowzrocznych działań.
Cóż... RPA rządzi się swoimi prawami i często musimy poświęcać czas i wydawać pieniądze na rzeczy głupie i bezsensowne. A tak naprawdę chcielibyśmy latać na Czarny Ląd tylko po to, żeby wykonać konkretną robotę i spokojnie wrócić do Polski. Ale cóż, lokalsi nie pierwszy i nie ostatni raz dają nam do wiwatu. Już się do tego zdążyliśmy przyzwyczaić, więc jak to mówią „TIA – this is Africa!”!
TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany
przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA.
Przez ostatnie 11 lat powtórzyłem go tysiące razy.
Na głos i w myślach.

Czas jest bez wątpienia najważniejszym zasobem, z jakim mamy do czynienia. Widzimy to dokładnie kalkulując koszty produkcji, planując zadania, ustalając terminy. Widzę to również pisząc te słowa, bo aż trudno uwierzyć, że już minął kolejny rok.
Dla Polskiego Związku Kamieniarstwa był to rok intensywny. Po dwóch latach lekkiego, wymuszonego sytuacją, zwolnienia w końcu można było wrócić do pełni aktywności. Wśród działań, o których chciałbym dziś wspomnieć, na pierwszy plan (choć może czytelnicy już zauważyli, że dla mnie to zawsze priorytetowe działanie) wysuwa się edukacja. Propagowanie nauki zawodu kamieniarz w szkołach branżowych, kursy i egzaminy czeladnicze oraz mistrzowskie, warsztaty obróbki kamienia, pokazy i konferencje, zaangażowanie w zawody EuroSkills i Worldskills, to tylko hasła, a pod każdym z nich kryje się wielkie zaangażowanie ludzi Związku.
Dlaczego uważam, że edukacja jest tak istotna? Inwestując w siebie, swoich pracowników lub nawet w potencjalnych pracowników, jakimi są uczniowie budujemy kapitał. Nie jest odkryciem, że na kapitał składają się, obok zasobów pieniężnych i środków produkcji, właśnie zasoby intelektualne, czyli przede wszystkim wiedza i umiejętności. O ile środki pieniężne można zazwyczaj jakoś zdobyć, również środki produkcji są do kupienia, to bez profesjonalistów w firmie nie będzie efektów. A tę intelektualną część zasobów buduje się znacznie dłużej i bardzo rzadko jest do kupienia. Profesjonalizm jest niezbędny, by można było mówić o jakości, efektywności, rozwoju. W warunkach dużej konkurencji jest on niezbędny, by mówić w ogóle o trwaniu.
Dlatego cieszy każdy uczeń w szkołach branżowych i każdy mistrz, który decyduje się przyjąć go do swojego zakładu. Cieszy każdy kamieniarz, który postanawia zweryfikować swoją wiedzę i umiejętności, przystępując do egzaminów. Cieszy każdy uczestnik kursów i warsztatów, otwierający się na wiedzę i gotowy dzielić swoim doświadczeniem. Budujące jest, że rośnie grono biorących udział w konferencjach towarzyszącym zjazdom PZK, czy też tym towarzyszącym targom.
Przy okazji zmiany kalendarza, na rok 2023 życzę wszystkim zawodowo otwartości na nowe, mnóstwa okazji do poznawania tajników naszego pięknego zawodu, inspirujących spotkań, ciekawych podróży, wielkiej satysfakcji i wymiernych korzyści z pracy. A nie zawodowo – by w równowadze z obowiązkami, być z rodziną, oddawać się innym pasjom i mieć do tego zdrowie i czas.

Przepisy RODO nakazują zwiększanie świadomości pracowników na temat bezpieczeństwa przetwarzania danych osobowych. Czy Ty i Twoi pracownicy jesteście świadomi zagrożeń w Internecie?
Kradzież tożsamości, zwana również fałszerstwem tożsamości lub defraudacją tożsamości, to przestępstwo polegające na wykorzystaniu czyichś danych – takich jak imię, nazwisko, numer PESEL, adres domowy czy wizerunek – bez pozwolenia ich właściciela. Pozwala przestępcy na podszywanie się pod ofiarę i działanie w jej imieniu.
Co roku dane średnio 9 mln Amerykanów dotyka kradzież tożsamości. W Polsce dochodzi do co najmniej 1,5 mln fałszerstw rocznie. Według danych Związku Banków Polskich co sekundę 12 użytkowników internetu staje się ofiarami przestępców działających w sieci. A liczba ta rośnie z roku na rok. Zaczynasz martwić się o swoje dane? I słusznie! Kradzież tożsamości to powszechne zjawisko. Celem takiego zabiegu jest zwykle wyłudzenie pieniędzy lub uzyskanie innych korzyści – oczywiście kosztem ofiary. Można więc powiedzieć, że tożsamość osoby nie stanowi celu kradzieży sama w sobie – jest jedynie narzędziem, które przestępcy chcą wykorzystać do osiągnięcia jakiegoś innego celu. Skutki mogą być różne i odbić się na portfelu ofiary, jej reputacji, a nawet przysporzyć kłopotów z prawem.
Jeżeli Ciebie jeszcze to nie dotknęło, to masz szczęście lub dobrze zabezpieczyłeś swoje dane. Jednak często dowiadujemy się o tym bardzo późno, gdy docierają do nas wezwania do zapłaty za zobowiązania, których nie zaciągaliśmy, lub nie możesz zapłacić w sklepie, bo konto w banku jest wyczyszczone.
Jak chronić swoje dane (tożsamość) w internecie?
1. Zadbaj o bezpieczeństwo swojego maila.
Sprawdź na stronie haveibeenpwned.com czy Twój adres mail został przejęty przez hackerów.
2. Zastosuj silne i unikatowe hasła: długie, min. 8-znakowe. Dobrym sposobem jest używanie generatorów haseł z menadżerów haseł.
3. Włącz uwierzytelnienie dwuskładnikowe. Dwuetapowa weryfikacja logowania znacznie zwiększa bezpieczeństwo konta (aplikacji), uniemożliwiając hakerom zalogowanie się – nawet jeśli znają hasło.
4. Zaktualizuj informacje o zabezpieczeniach: alternatywny adres mail, nr. telefonu
5. Używaj dobrego oprogramowania antywirusowego.
6. Uważaj na podejrzane maile. Nie otwieraj linków i załączników od nieznanych nadawców.
Gdy na Twoją skrzynkę trafi mail z załącznikiem, gdy nie spodziewałeś się spadku lub wygranej, zastanów się dziesięć razy, zanim otworzysz załącznik z takiego maila.
7. Ogranicz udostępnianie informacji o sobie. Bądź podejrzliwy, gdy ktoś prosi Cię o informacje o Tobie, niezależnie czy to znajomy czy nieznajomy. Nigdy nikomu nie podawaj loginów czy haseł dostępowych do serwisów internetowych, w tym do portali społecznościowych. Choć rada ta wydaje się banalna, to zdarza się, że nieświadomi użytkownicy pod presją rozmówcy – hackera, są w stanie podać nieznajomym nawet dane dostępowe do bankowości elektronicznej. Najczęściej o dane do banku proszą hakerzy powołujący się na pracowników banku np. z pomocą techniczną lub z działu bezpieczeństwa.
8. Unikaj sieci publicznych. Publiczne sieci WiFi, szczególnie w krajach egzotycznych, nie dają żadnej gwarancji bezpieczeństwa. Twoje dane logowania, wiadomości , czy dane do bankowości elektronicznej mogą zostać przechwycone przez hackerów, którzy mogą być podłączeni do tej samej sieci. Dobrym rozwiązaniem jest zakup karty SIM lokalnego operatora telefonicznego.
Brzmi zatrważająco? Nie popadaj jednak w panikę! Dużo lepszym sposobem będzie głębsze poznanie zagrożenia i sposobów chronienia się przed nim.
Konsekwencje kradzieży tożsamości mogą być bardzo poważne – nie pozwól, aby hakerzy przejęli Twoją! Stosując powyższe rady, zdecydowanie podnosisz poziom bezpieczeństwa swoich danych.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych,
ekspert ds. ochrony danych osobowych,
audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl