Reklama


Artykuły

Petra – miasto wykute w skale

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 01 marca 2023 10:11

kk122_S57_3.jpg

Są na świecie kamienne zabytki budzące podziw kunsztem kamieniarskiej pracy. Warto je przypominać, aby uzmysłowić sobie, że kamieniarze przez wieki uznawani byli za grupę posiadających wiedzę tajemną.

Wiele z tych budowli znamy: egipskie piramidy, zabytki Grecji czy Rzymu. Są jednak takie, które ze względu na lokalizację trudno odwiedzić. Jednym z nich jest słynna Petra – starożytne miasto w Jordanii. Według badaczy powstawała między III wiekiem przed Chrystusem a III wiekiem naszej ery.
Petra nie od razu była wykuta w skale. Pierwsi Nabatejczycy, którzy przybyli w to miejsce, mieszkali w namiotach. Ze zmianą trybu życia – z koczowniczego na osiadły – zaczęły powstawać pierwsze elementy stałej architektury. Wśród nich te wykute w skale. Były to świątynie, pałace, grobowce. Powstał również ogromny teatr będący jedną z najbardziej spektakularnych budowli miasta. Teatr mieścił nawet 10 tysięcy widzów. Szacuje się, że za czasów króla Aretasa IV liczba mieszkańców wahała się w granicach 30-40 tysięcy.
Nabatejczycy, jako koczownicy, nie mieli wcześniejszych doświadczeń architektonicznych, dlatego czerpali z doświadczeń innych kultur. Petra jest skrzyżowaniem stylów architektonicznych egipskich, syryjskich, greckich (przede wszystkim hellenistycznych) i rzymskich. Po dodaniu zdobień z kultury nabatejskiej powstał charakterystyczny styl tego miejsca. Znaczną część obiektów Petry wykuto w czerwonym piaskowcu.

kk122_S56_1.jpg

Specyficzna kolorystyka tego materiału spowodowała, że zaczęto aglomerację nazywać Różowo-Czerwonym Miastem. Badania geologiczne wykazały, że podstawowa skała powstała ponad 5 miliardów lat temu, natomiast charakterystyczne wzory są dużo młodsze i powstały w ciągu ostatnich 60 milionów lat. Przyczyną była działalność mikroorganizmów, które trafiły tu wraz z wodą lub żyły w uśpieniu w piaskowcu. Ciekawostką jest, że nie czerpały energii ze Słońca (jak większość form życia na Ziemi), lecz z metabolizmu syderytu – minerału z gromady węglanów występującego w skałach i stabilnego wyłącznie w środowisku beztlenowym. Tlen, który przedostał się do skał wraz z wodą, umożliwił mikroorganizmom rozkładanie syderytu, czego produktem ubocznym był tlenek żelaza, przyjmujący postać jasnych wzorów na powierzchni skał.

kk122_S57_2.jpg
W 2007 roku Petra została ogłoszona jednym z siedmiu nowych cudów świata.

kk122_S57_1.jpg

przeczytaj cały artykuł

Mozajowo

Autor: Lubosz Karwat   |   Data publikacji: środa, 01 marca 2023 08:21

 Trochę czasu już minęło od ostatniego mojego felietonu. Jakoś taki zapracowany byłem. A może, po prostu, żyłem sobie szczęśliwie. Jednakże ostatnio miałem kilka przygód związanych z branżą, którymi chętnie się podzielę.

Zaczniemy może od najnowszych świeżości związanych z Targami Budma 2023. Wszyscy wiemy, jak bardzo utrudniono nam życie przez ostatnie 2 lata. Jak sobie przypomnę zamykanie lasów… Dobra, nie o tym miało być. Po co się denerwować, chociaż teraz możemy się z tego śmiać, pod warunkiem, że wyciągniemy z tego wnioski.

Z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi współpracuję już bardzo długo. Oczywiście byłem wielokrotnie na targach kamieniarskich. Może mnie kojarzycie? Targi branżowe nie były takie wielkie – możliwe, że na siebie nawet wpadliśmy. Na Budmie byłem również kilkukrotnie, ale te ostatnie wspominam chyba najlepiej. Może dlatego, że miałem fajne stoisko, może fajne mozaiki, które spotykały się z bardzo pozytywnym odbiorem, a może dlatego, że jestem starszy i mam więcej dystansu do sytuacji i ludzi, z którymi się spotykałem przez te 4 dni…

W pierwszych dniach jeszcze podchodziłem do ludzi dosyć poważnie, czyli bardzo chętnie rozmawiałem, tłumaczyłem, opowiadałem o mozaikach, o możliwościach kamienia, rodzajach kamienia, parametrach itd. Lecz w kolejnych dniach chęć ta zaczęła we mnie przygasać, a raczej zaczęła przekształcać się w adekwatne podejście do ludzi – upraszczając: na głupie pytanie słyszeli głupią odpowiedź. Tak mi się to spodobało, że zacząłem aktywnie podtrzymywać dziwne dyskusje.

Stoisko miałem jak zwykle otwarte, każdy mógł śmiało wejść, oglądać i macać mozaiki. A także zagadywać do nas – w końcu od tego tam byliśmy. Na środku stoiska był stół, na którym układaliśmy wzór iglicy MTP z kamiennych tesser. Zaczęliśmy ten projekt na targach Stone w 2022 roku, a mieliśmy go ukończyć na Budmie 2023 – mozaika 120 na 200 centymetrów z ponad 25 tysięcy centymetrowych kosteczek kamienia widoczna na sąsiednim zdjęciu. Teksty typu: „Żona, ty nic nie robisz w domu, ja Ci przywiozę odpadów z roboty, to będziesz takie układać – zobacz jakie to łatwe i proste” to standard, przywykłem. Ale zdarzył się pan, który podszedł, poruszał kamieniami tam, gdzie dopiero zostały przyklejone (zrywając spoiwo) i rzekł: „To takie dobre, antypoślizgowe.” Odparłem: „Tak” uśmiechając się i licząc, że zobaczy tam coś więcej oprócz faktury. Gdy już chciałem mu wyjaśnić co to jest i do czego służy, on dalej oceniał pracę jako wspaniały wynalazek antypoślizgowy. Straciwszy motywację do prostowania jego koncepcji podsumowałem, że „będzie się o to wspaniale buty wycierało”. Pan usatysfakcjonowany moim poparciem dla jego wniosków, oddalił się dumnie.

Lubię targi bardziej niż wystawy. Może dlatego, że więcej się dzieje, że ludzie tam przychodzący nie tylko poklepują cię po ramieniu pijąc wino i mówiąc: „Tak, wspaniałą sztukę robisz. Rób to dalej”, bo to nie rozwija. Krytyka jakakolwiek mnie osobiście prowadzi do refleksji, dlaczego ktoś tak to odebrał. Może mój przekaz w mozaice kojarzy się inaczej, niż myślałem – mimo, że iglica była prawie biała na ciemnym, kontrastowym tle. Tak też było z panem od antypoślizgowej powierzchni. Może kiedyś się wywrócił na lodzie, a może żona kazała mu zrobić schody do domu z polerowanego granitu, a może rzeczywiście faktura mozaiki była tak mocna, że pierwsze skojarzenie miał właśnie takie. Nie oceniam tego, raczej odbieram jako ciekawostkę, która uczy.

Było też sporo ciekawych, poważniejszych rozmów – pomysłów na logotypy firm, realizacje dla deweloperów, aby uatrakcyjnić ich nową inwestycję. Ale to były standardowe rozmowy, do których najczęściej dochodzi podczas targów, więc nie będę nimi zanudzał. Za to opowiem jeszcze jedną historię: z ekipą remontową. Normalni faceci, którzy pracują na budowie – też kiedyś pracowałem na budowie i wiem jak to jest.
Ekipa 5-6 chłopa wbija na stoisko z delikatną – choć zimną i twardą – ale sztuką. I wpadają w zachwyt (nie przechwalam się – opisuję sytuację). Inna sprawa, że to było już późne popołudnie, a chłopaki byli tu od rana i zdążyli zwiedzić tylko jedną halę. Co robili przez ten dzień? Nie wiem, nie wnikam, ale byli weseli, uśmiechnięci i raczej zadowoleni z tego powodu, że tu są.

Wszyscy byli bardzo wrażliwi, przynajmniej w tamtym momencie, na sztukę. Jeden z ekipy był jakby bardziej czuły i bardziej wrażliwy na moją pracą niż pozostali. On kontemplował każdy element mozaiki, zastanawiał się dlaczego ten jeden kawałek tak został docięty, a nie inaczej, i zadawał pytania bardzo konkretne. I nie wiem, czy dla mnie jest to już rutyna, ale dla niego każdy element składowy całego obrazu miał swoją historię. I to począwszy od momentu narodzin kamienia, czyli wydobycia z Matki Ziemi, do momentu ostatecznego przeznaczenia – w tym wypadku zastosowania go w takiej formie w mozaice. Ten pan autentycznie przeżywał, odczuwał emocje gdy patrzył, dotykał mozaiki. To było fantastyczne, zazdrościłem mu, że tak ma. Ja nigdy tak nie miałem. Może i dobrze, bo nigdy nie sprzedałbym żadnej mozaiki i jak każdy utalentowany artysta miałbym pokaźną kolekcję prac, z którymi nie mógłbym się rozstać… A w moim wypadku mam do dyspozycji raptem trzy mozaiki, które jeszcze wykorzystuję do prezentacji samego siebie i tego co robię, zanim oddam klientom, którzy je zamówili.

Po wizycie tego właśnie młodego człowieka doszedłem do kilku wniosków. Począwszy od tego, że jestem niewrażliwym na sztukę gruboskórnym facetem i aż dziw, że zajmuję się mozaiką artystyczną od 16 lat – po wniosek bardziej przyziemny, że aby podziwiać moje mozaiki, trzeba najpierw coś spalić lub wypić – albo najlepiej jedno i drugie – wtedy efekt interakcji ze sztuką się wzmaga. Tak więc spodziewajcie się modernizacji stoiska Pracowni na kolejnych targach. :-)

A tak bardziej serio, to warto się wystawiać, pokazywać, rozmawiać, spotykać z ludźmi; doprowadzać do pewnych sytuacji tylko po to, aby potem móc to opisać i wyciągać wnioski. To chyba nazywa się rozwojem. I nie wiem jak Wy, ale ja z roku na rok coraz chętniej jeżdżę na targi. Nie zamykam się w internecie, który – nie powiem – daje mi pracę, ale jednak nie zastąpi prawdziwego życia.
Żyjmy więc, cieszmy się, poznawajmy ludzi i róbmy biznesy. Kolejność nie jest przypadkowa.

www.karwat-mozaika.pl

www.facebook.com/LuboszKarwat

kk122_S55_2.jpg

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Kongres Kamieniarski

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: wtorek, 28 lutego 2023 21:50

kk122_S52_1.jpg

Pierwsze tegoroczne spotkanie Polskiego Związku Kamieniarstwa odbyło się w Wieliczce w Hotelu Turówka w dniach 13-15 stycznia 2023 r. To było nietypowe spotkanie z bardzo wielu względów.

Nietypowy był termin. W ostatnich latach spotkania kamieniarskie organizowane przez PZK odbywały się wiosną lub jesienią. Termin wyznaczał albo statut Związku i obowiązki sprawozdawczo-wyborcze albo tradycja wywodząca się z kalendarza kamieniarskiego (wprawdzie kalendarz kamieniarski już nie kończy się na dacie 1 listopada, ale nadal ta data jest symboliczna w naszej branży).
Nietypowa była formuła panelu dyskusyjnego. Brak obowiązkowych do omówienia spraw związkowych spowodował, że można było poświęcić więcej czasu na swobodne rozmowy o branży. Dłuższa dyskusja wywiązała się na temat nauczania zawodowego – komentarzem do niej jest tekst „W związku z... Luty” na stronie 62 tego numeru Kuriera Kamieniarskiego. W dużym skrócie ujmując ten temat: nasza branża ma problem z niedoborami kadry, zwłaszcza młodej. Rozwiązania tego problemu należałoby szukać w nauczaniu zawodowym. Jednak do tego potrzeba kilku ogniw. Po pierwsze świadomość wśród uczniów szkół podstawowych o możliwości wyboru zawodu kamieniarskiego. Po drugie: takiej prezentacji kamieniarstwa, by było ono atrakcyjne dla młodego pokolenia pod różnymi względami. A także kolejne ogniwa, takie jak: świadomość szkół, że mogą uczyć w naszym zawodzie; świadomość kamieniarzy, że mogą przyjąć ucznia na praktykę; wymiana informacji między szkołami, zakładami kamieniarskimi i cechami rzemieślniczymi o możliwościach praktycznej nauki zawodu; podnoszenie prestiżu zawodu przez udział w różnych wydarzeniach, jak choćby najbliższy WorldSkills, czyli międzynarodowe zawody umiejętności branżowych, który odbędą się w listopadzie bieżącego roku w Gdańsku... Do tego tematu jeszcze będziemy wracać na łamach Kuriera Kamieniarskiego.

kk122_S53_1.jpg
W czasie panelu powitano również nowych członków, którzy wstąpili w szeregi Związku od ostatniego oficjalnego spotkania. Obecnie PZK liczy ponad 140 członków. Wręczono dyplomy mistrzowskie kolejnym kamieniarzom, którzy zdali egzaminy zawodowy w grudniu ubiegłego roku. Wręczono również order Zasłużony dla Kamieniarstwa RP prof. dr. hab. inż. Wiesławowi Kozłowi z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej w uznaniu za szerokie zasługi dla kamieniarstwa, w tym na polu edukacji wielu pokoleń branżystów.
Partnerem Kongresu była firma Ceramika Paradyż, która wprowadza na polski rynek swoją ofertę spieków wielkoformatowych. Ofertę producenta przedstawił znany w branży od wielu lat Marcin Kamiński.

kk122_S53_2.jpg
Prezentacja nie dotyczyła tylko produktów Ceramiki Paradyż, ale pokazywała również ofertę wsparcia merytorycznego i szkoleniowego jakie może zaproponować producent pod nazwą Akademia Paradyż.
Z nietypowego terminu XIX Kongresu Kamieniarskiego wynikał również charakter wieczornego spotkania. Styczeń to karnawał, więc piątkowy wieczór minął karnawałowo. Przy zastawionych stołach i muzyce czas mijał na wesołej zabawie z tańcami i losowaniem nagród od gospodarza spotkania, czyli firmy Consil – producenta chemii do kamienia.
Nietypowa była wycieczka w sobotnie przedpołudnie. Zwykle uczestnicy spotkań zwiedzali firmy kamieniarskie. Tym razem kamieniarze zeszli pod ziemię. Celem była kopalnia soli KAMIENNEJ w Wieliczce. Cóż... Być w Wieliczce i nie zajrzeć tam byłoby dopiero nietypowe.
Niedziela również miała swoją wyjątkową atrakcję. Na zwiedzanie Centrum Jana Pawła II w Łagiewnikach zaprosili architekt i wykonawcy prac kamieniarskich.
Centrum Jana Pawła II to jedna z największych realizacji z wapienia w Polsce w ostatnich kilkudziesięciu latach. Komentarze do wycieczki, które wygłaszali Andrzej Mikulski – architekt, który wykonał projekt Centrum, Krzysztof Skolak i Piotr Stopyra – wykonawcy robót kamieniarskich, były wciągające nawet dla osób, których nie interesuje religijna funkcja tego obiektu. Możliwość spojrzenia na różne elementy oczami projektanta i wykonawcy, zmierzenia się z nieprzewidzianymi przeciwnościami konstrukcyjnymi czy montażowymi lub zwrócenie uwagi na szczegóły zwykle pomijane w opowieściach „tradycyjnych” przewodników, była kolejnym powodem, dla którego warto brać udział w takich spotkaniach.

kk122_S53_3.jpg
Kolejne spotkanie kamieniarskie PZK zapowiedziane jest już na czerwiec tego roku. W międzyczasie będzie kilka spotkań mniej oficjalnych, o których będziemy informować na naszym fanpage’u www.facebook.com/KurierKamieniarski.

przeczytaj cały artykuł

Czy na pewno nie potrzebujemy normy nagrobkowej?

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: wtorek, 28 lutego 2023 19:05

papers-3819540_1920.jpg

W poniedziałek wielkanocny 2022 roku na jednym z cmentarzy upadła płyta napisowa na półtoraroczne dziecko. Chłopczyk na cmentarzu był w towarzystwie matki i brata. Pomimo próby ratowania chłopca przez matkę, później przez służby medyczne, dziecko zmarło. Sprawą zajęła się policja i prokuratura rejonowa właściwa terytorialnie.

Zgodnie z przekazami lokalnych mediów nagrobek został wzniesiony około 5 lat przed zdarzeniem. Powołano biegłego z zakresu kamieniarstwa, który stwierdził, że istnieją wady konstrukcyjne w nagrobku. Na początku tego roku prokuratura zakończyła postępowanie ze skutkiem umorzenia, ponieważ „nie można obciążyć jednej osoby odpowiedzialnością za spowodowanie tragicznego wypadku”. Wypadek nastąpił w wyniku splotu okoliczności, z których każda była warunkiem koniecznym – gdyby chłopiec nie dotknął płyty, ta nie runęłaby na niego.

Nie znamy szczegółów sprawy, ale zastanówmy się nad zdarzeniem. Cmentarze to dosyć gęsto i chaotycznie zabudowane tereny. Pomiędzy grobami pozostawiane są niewielkie odległości, kamienne konstrukcje zorientowane są w różnych kierunkach. W takiej sytuacji będzie dochodziło bardzo często do przypadkowych kontaktów człowieka z pionowymi kamiennymi elementami. Przy czym nacisk wywierany na te elementy może być znaczny. Czy w trakcie wznoszenia nagrobków nie powinniśmy przewidzieć tego typu zdarzeń? Czy kamieniarz wznoszący nagrobek nie odpowiada za bezpieczne jego użytkowanie?

Należy sobie uzmysłowić, że nagrobek to nie tylko wygląd. To również stabilność całości w pewnych określonych warunkach. Jeśli istnieje ryzyko pchnięcia przez przechodnia płyty napisowej, to kamieniarz powinien na tyle wzmocnić konstrukcję, żeby ta płyta oparła się temu dodatkowemu obciążeniu. Co więcej – praktyka wskazuje, że stosowane środki łączące (kleje, cement, zaprawy itp.) posiadają ograniczoną w czasie trwałość. Z czasem ulegają zniszczeniu i nie spełniają swojej funkcji. Z tego powodu powinno stosować się mechaniczne połączenia, na przykład kotwy – tym dłuższe, im wyższy jest element. Również istotne jest takie rozmieszczenie środka ciężkości części stojących, aby nie dochodziło do ich przeważenia.

Jeśli nie wykonano nagrobka z uwzględnieniem powyższego, to – zgodnie z opinią biegłego – posiadał on wady konstrukcyjne. Owszem, gdyby nie popchnięcie – na co również zwrócił uwagę biegły – to napisówka by się nie przewróciła. Jednak wskutek lekkiego, przypadkowego pchnięcia stojącej płyty upadała ona na dziecko. Stosunek masy kamiennej napisówki do wagi 1,5-rocznego chłopca możemy sobie wyobrazić. Czy na pewno nie dało się zminimalizować prawdopodobieństwa tego zdarzenia na etapie montażu?
Choć sprawę umorzono, to nie jest ona zakończona. Umorzenie nie jest prawomocne, a pełnomocnik pokrzywdzonych już złożył zażalenie. Sąd rozstrzygnie, czy sprawa powinna wrócić do ponownego rozpatrzenia przez prokuraturę oraz wykonania dalszych czynności, które zostaną wskazane przez sąd. To początek. Dalszych dróg tego postępowania jest wiele.

Sprawę umorzono w myśl prawnej zasady in dubio pro reo – w przypadku braku możliwości jednoznacznego przypisania odpowiedzialności za zdarzenia stosuje się zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść ewentualnego sprawcy. W dochodzeniu nie pomagał fakt, że brak jest jakichkolwiek unormowań prawnych dotyczących budowy i montażu nagrobków oraz nie ma żadnej instytucji – typu inspektor budowlany – nadzorującej takie budowy.
To trudna sytuacja. Nic nie zwróci rodzicom dziecka – ich życie nigdy nie będzie już takie samo. Trudno również podejrzewać celowość w działaniu kamieniarza montującego nagrobek – wyrok sądowy może złamać mu życie. Jednak kwestia właściwej dbałości w stawianiu nagrobków powraca jak bumerang i co jakiś czas jest przywoływana na fali medialnych doniesień o różnych wypadkach na cmentarzach. Jedno jest pewne: szybkość montażu lub minimalizacja kosztów nie mogą usprawiedliwiać braku wyobraźni, czy wręcz popełniania błędów w sztuce.


„Wytyczne Branżowe. Wyroby z kamienia naturalnego. Nagrobki.” potocznie nazywane „Normą nagrobkową” istnieją od 2021 roku. Zostały opracowane przez kamieniarzy dla kamieniarzy. Opisują zasady, jakimi powinien się kierować wykonawca i montażysta nagrobka.

Dokument zawiera zbiór informacji na temat wykonania nagrobka. Stosowanie tych wytycznych to gwarancja, że pomniki będą dokładnie takie, jakie być powinny. Że będą wykonane zgodnie z zasadami rzetelnej kamieniarskiej roboty i że będą bezproblemowo służyć. Oraz że będą bezpieczne w użytkowaniu (wystarczająco mocne, by się nie zawalić pod własnym ciężarem i wystarczająco solidnie zmontowane, by nie stanowić zagrożenia).

Do pobrania na: www.kamieniarze.org.pl (zakładka: Norma nagrobkowa)
lub
www.kurierkamieniarski.pl/normanagrobkowa

 

przeczytaj cały artykuł

W rockowym zacięciu Rozmowa z Konradem Sosinem i Tomaszem Cholewą – właścicielami firmy ROLLING STONE.

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: wtorek, 28 lutego 2023 18:54

 Skąd pomysł na nazwę i samą firmę?

T: Trzeba zacząć od mojej młodości, która była wypełniona miłością do muzyki – rocka i metalu. Z tego uczucia zrodziła się chęć do tworzenia własnych kompozycji, własnych utworów. To były czasy fascynacji Metallicą – chciałem być jak James Hetfield (śmiech). Zaliczyłem kilka kapel. Potem przyszedł czas dorosłości, a z nim potrzeba utrzymania rodziny – wtedy zmieniły się moje priorytety.
Po latach poszukiwań w innych branżach pojawił się pomysł na stworzenie własnego biznesu wraz z Konradem, który już wtedy prowadził podobny biznes w Krakowie. Nazwa dla tej działalności pojawiła się szybko i spontanicznie – było to pierwsze skojarzenie mojej żony i od razu zaskoczyło. ROLLING STONE. Celowo bez „S” na końcu.

Czy były jakieś ciekawe nawiązania do nazwy?
K: Tak – na forum radia internetowego lub na Facebooku. Ludzie nie mogli zrozumieć powiązania ze słynnymi Rolling Stonesami (tym bardziej, że sprzedajemy nagrobki), a nazwa ta w tłumaczeniu oznacza „toczący się kamień”, więc analogia do naszej branży jest oczywista. Ciekawe jest również to, że zdecydowana większość chłopaków, która u nas pracuje, również lubi rocka, więc nazwa jest spójna.

Jaki model biznesu wybraliście?
T: Otwarty na sugestie klientów! Jesteśmy mocno skoncentrowani na jakości obsługi. Od początku istnienia firmy wprowadziliśmy minimalną grubość elementów 4 cm (min. 5  cm dla płyt nakrywowych) i niezależnie od wysokości kosztów nie będziemy szukać oszczędności przez zmniejszanie grubości. To nasz standard. Zaufanie buduje się latami i jest ono naszym fundamentem.
K: Ponadto nasz manager i kierownik placu kontrolują na bieżąco stan sprzedawanych produktów. Jeżeli towar nie jest idealny, ma jakieś wady, klient jest o tym informowany przed zakupem. Po dokonanej transakcji również jest możliwość wymiany danego pomnika lub jego elementów, o ile towar jest w nienaruszonym stanie. Rozumiemy to, że klient docelowy – jesteśmy hurtownią i prowadzimy sprzedaż tylko dla zakładów kamieniarskich – jest coraz bardziej wymagający. Myślę, że tym co nas wyróżnia jest też to, że z naszymi klientami żyjemy w symbiozie – jesteśmy z większością z nich na „ty”. Atmosfera w firmie jest luźna, lubimy wzajemnie pożartować, jednocześnie zdając sobie sprawę jakie kto ma zadania i cele do wykonania podczas codziennej obsługi klienta.

Czy zauważyliście zmianę trendu w sprzedawanych modelach?
K: Tak. Do niedawna popularne były nagrobki bogate w łuki, falowane linie, ćwierćwałki oraz rzeźby. Natomiast moda się zmienia i coraz więcej klientów dostrzega i kupuje nowoczesne wykończenia. Proste kanty, wysokie tablice, paski pod płytami, łączenie dwóch kolorów w jednym modelu – czyli eleganckie formy i minimalizm. Zawsze staramy się być na bieżąco. Jest to również zasługa naszych klientów, którzy często dopytują się o nowinki. A my chcemy sprostać tym potrzebom, więc co chwilę wprowadzamy do sprzedaży modele, które dopiero debiutują na naszym rynku. Z lepszym bądź gorszym sukcesem finansowym, ale kto nie próbuje, ten nigdy się nie przekona.

To jakie plany na rok 2023?
T: Zdobywać świat! (śmiech) Na początek wprowadzamy tzw. „promocję miesiąca” – w każdym miesiącu będziemy proponować promocje cenowe na wybrane modele. Oprócz tego od każdych 10 tysięcy złotych wydanych u nas, klient otrzymuje bon na towar.
Ponadto cały czas poszukujemy innych wykończeń oraz kolorów. Do tej pory nie można było polecieć do Chin bez covidowych ograniczeń. Na szczęście mamy tam zaufanych partnerów, którzy nam pomagają. Za to pod koniec lutego jedziemy do Indii.
K: Jedyne czego możemy być pewni to zmiany. Świat bardzo przyspieszył w ostatnich latach. Ilość zmian na wielu płaszczyznach oraz nieprzewidywalność sprawiają, że musimy myśleć do przodu i zawsze mieć jakiś zapasowy plan. Najpierw pandemia, później wysokie ceny frachtu i na dokładkę wojna, czego skutkiem jest wysoki kurs dolara. To na pewno nie ułatwia prowadzenia firmy ani nam ani naszym klientom. Jeśli chodzi o ten rok, to możemy przewidywać tylko, że importowany towar prawdopodobnie będzie atrakcyjniejszy cenowo ze względu na obniżającą się cenę frachtu. Utrudnieniem dla naszej rodzimej produkcji (choć trzymamy za nią kciuki) mogą być wyższe ceny mediów.

Inne zagrożenia?
T: Naszą uwagę zwracają kolejne próby całkowitej likwidacji, bądź dalszego ograniczania, możliwości korzystania z gotówki. Pomijając nawet aspekt firmowy, to jest to zwykłe ograniczenie naszej wolności oraz niezależności. Powinniśmy mocno się temu trendowi przeciwstawić i nagłaśniać temat.
T&K: Korzystając z okazji, chcielibyśmy pozdrowić wszystkich naszych Klientów oraz cała branżę kamieniarską w Polsce. Zdrowia i sukcesów biznesowych w 2023 roku!

przeczytaj cały artykuł
Strona 56 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Domeny na sprzedaż
2026-08-26 00:00:00
DOMENY NA SPRZEDAŻ spiekikwarcowe.com.pl, marmur-granit.com ZAPROPONUJ SWOJĄ OFERTĘ malwinawyrwiak@sole.pl, tel. 510 047 890

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.