Reklama


Artykuły

Różowy piaskowiec Włochy

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: czwartek, 11 maja 2023 01:00

kk123_18_03.jpg Kamieniołom uruchomiono pod koniec XIX wieku na Górze Baranowskiej w Suchedniowie. Wydobywano tam różowy piaskowiec ówcześnie zaliczany do ogólnej grupy „piaskowców suchedniowskich”. Nazwa Włochy ponoć powstała w początkach budowy trasy nr 7 (Chyżne – Gdańsk), ponieważ drogę tę budowali Włosi wykorzystując ten kamień na podbudowę jezdni. Od tamtej pory kamień ten zaczęto nazywać: Włoch – Włochy, czasami dodając: „z wyrobiska Baranów”.

Badania petrograficzne klasyfikują piaskowiec Włochy jako kwarcowy piaskowiec (arenit kwarcowy) i opisują następująco: skała osadowa silikoklastyczna (bogata w kwarc i inne minerały krzemionkowe), zwięzła, o barwie od kremowej do różowawej; spoiwo ilaste, miejscami pojawiający się cement krzemionkowy; ziarna wielkości 0,3 do 1,4 mm, średnio 0,8 mm; 95% kwarcu. To oznacza, że piaskowiec Włochy jest kamieniem dość twardym i odpornym na ścieranie, stosunkowo łatwym w obróbce mechanicznej i dającym możliwość uzyskania ostrych krawędzi. A przy porowatości otwartej 11,5% i nasiąkliwości 5,6% jest odpowiedni do zastosowań zewnętrznych i antypoślizgowy.

To średnioziarnisty, twardy piaskowiec. W jego opisach pojawiają się informacje, że ze względu na ilaste spoiwo bywa on niejednorodny pod względem obróbki oraz wytrzymałości na ścieranie. Kamieniarze, a zwłaszcza rzeźbiarze, obrabiający ten kamień, twierdzą jednak, że jest on bardzo jednorodny, wręcz monolityczny w całej objętości pomimo zmienności wielkości ziaren i pojawiających się ciemniejszych, a czasem żółtawych, smug. Jest bardzo łatwy i przewidywalny w obróbce, do której używa się standardowych narzędzi do piaskowców.

Od 1925 roku w tym miejscu wydobywano glinę do produkcji wysokiej jakości wyrobów ceramicznych. Wydobycie piaskowca było traktowane jako działalność uboczna, ponieważ jest on dla gliny kopaliną towarzyszącą. Można powiedzieć, że gdyby nie wydobycie gliny – nie byłoby piaskowca Włochy, a gdyby nie wydobycie piaskowca – nie byłoby dostępu do gliny.

„Włoch” przyjmuje każdy rodzaj wykończenia powierzchni, a ze względu na dużą zawartość krzemionki ciekawie skrzy się w bezpośrednim świetle.Najczęściej zostawia się go w szlifie lub surowo łupany – powierzchnia szlifowana uwypukla jego jasnoszaroróżowawą barwę i ukrywa drobne kawerny pojawiające się w materiale. Dobrze również wygląda w tak zwanej w strukturze odbitej (o czym najlepiej wiedzą rzeźbiarze).

Sprawdza się na okładzinach poziomych zewnętrznych, ponieważ jest odporny na warunki atmosferyczne (jak większość piaskowców), a jego lekko szarawa kolorystyka powoduje łatwiejsze utrzymanie estetycznego wyglądu w trakcie użytkowania. Porowata struktura i średnioziarnista budowa zapewnia dobre właściwości przeciwpoślizgowe (płyty chodnikowe, kostka). Może być budowlanym materiałem konstrukcyjnym (elementy kolumn i ich głowice, balustrady, kamień murowy i fundamentowy, schody monolityczne), okładziną (płyty elewacyjne kotwione 4 cm i klejone 2 cm, schody okładzinowe 4 cm) lub detalem architektonicznym i rzeźbą (wykonanymi zarówno maszynowo, jak i ręcznie). Obecnie produkuje się z niego głównie płyty elewacyjne.
Ceniony jest za to, że rzadko zdarzają się w nim wady typu sztychy czy żyłki. Nawet przebarwienia są raczej małe i lokalne i nie wpływają na właściwości fizykomechaniczne. Pęknięcia – jak w każdym piaskowcu – czasami się zdarzają i można je łatwo wychwycić już na świeżym bloku.

Jak każdy piaskowiec powinno się go obrabiać kierunkowo, po słojach. Wprawdzie cięty w każdym kierunku wygląda podobnie, ale wycinając płyty lepiej zachować kierunek cięcia, by obróbka była łatwiejsza i mniej zużywała narzędzia – „Włoch” wykazuje się sporą abrazywnością (sporym zużyciem ściernym narzędzi).

Wydobycie odbywa się poprzez odspajanie bloków bez użycia materiałów wybuchowych, które mogłyby spowodować pęknięcia lub naprężenia w materiale. Pozyskiwany jest w dużych, foremnych blokach – tzw. blokach trakowych – które umożliwiają łatwą dalszą obróbkę. Zwykle wydobywane są bloki o wielkości 100-140 x 200-250 cm i wysokości 100-150 cm. Wielkość bloku może też być przygotowana pod konkretne zamówienie. Na przykład z jednego kawałka piaskowca Włochy wykonano misę fontanny o średnicy 3,5 m – blok miał wymiary 360 x 380 x 120 cm. 


Dane fizykomechaniczne:
Gęstość objęt. 2120 kg/m3
Nasiąkliwość 5,60 %
Porowatość otwarta 11,50 %
Wytrzymałość na ściskanie 45,0 MPa
Wytrzymałość na zginanie 5,8 MPa
– po zamrażaniu 14 cykli 5,3 MPa
(spadek wytrzym. na zgnanie 9,0 %)
Spadek objętości próbek
– po zamrażaniu 14 cykli 0,8 %
Odporność na wyrwanie kołka 1000 N
(płyta grub. 3 cm, rozmiar otworu 10 mm)

Opis
bardzo uniwersalny kamień – szerokie spektrum zastosowań konstrukcyjnych, okładzinowych, brukarskich i ozdobnych
z upływem czasu nieco się utwardza
mieni się w świetle słonecznym (znaczna zawartość kwarcu)
duża dostępność materiału
najbardziej cielisty kolor wśród piaskowców, średnie ziarno, ilaste spoiwo, jednorodność – doskonały na rzeźby, zwłaszcza figuratywne

Cechy wyróżniające
różowa barwa bardzo rzadko spotykana wśród piaskowców
mała zmienność kolorystyczna
bardzo jednolity w całej objętości
wysoka wytrzymałość na ścieranie, trwałość w warunkach zewnętrznych, antypoślizgowość

Oprócz bloków dostępne są dowolne półprodukty i produkty. Od formaków i płyt w dowolnej grubości przez kostkę, płyty chodnikowe i płyty elewacyjne po dowolne elementy wykonywane na CNC i w obróbce ręcznej. Dostępność materiału jest bardzo duża – obecnie to kilka tysięcy metrów sześciennych dostępnych od ręki na placu. Jest to więc bezpieczny materiał na inwestycje długoterminowe lub inwestycje, które będą realizowane etapami.

Wśród realizacji z piaskowca Włochy wymienić należy: gmach MEN w Warszawie (powstały w okresie międzywojennym jako Min. Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego), Muzeum Narodowe w Krakowie (początek budowy 1934 r.) i gmach Ministerstwa Finansów (powojenny) w Warszawie. To również Katedra św. Jana Chrzciciela i Pałac Staszica w Warszawie, kościół św. Wojciecha w Kaliszu, dworce kolejowe w Gdańsku i Poznaniu, teatr w Olsztynie. Oczywiście „Włocha” można też znaleźć w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Ostatnie dwie dekady XX wieku to: elewacja siedziby ITI w Wilanowie i Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, a także schody PIG w Kielcach. A ze współczesnych realizacji: budynek TVN, otoczenie PKiN oraz Komenda Straży Pożarnej w Warszawie i niedawno zakończona odbudowa pałacu Jaźwińskich w Borkach. Natomiast najszersze spektrum zastosowań tego kamienia można znaleźć w Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach – zarówno w postaci pierwotnie zabudowanego kamienia, jak i kamienia użytego do niedawnych renowacji.

W XX w. dużo piaskowca Włochy eksportowano do Niemiec. Tamtejsi rzemieślnicy doceniali jego dobre parametry: jednorodność, sporą twardość, małą higroskopijność oraz uniwersalność rozumianą jako możliwość wykonania wszelkiego rodzaju elementów, na które zwyczajowo wykorzystuje się piaskowiec.
Ze względu na porowatość nie jest preferowany na podłogi wewnętrzne, gdzie od kamienia oczekuje się łatwego utrzymania. We wnętrzach za to, ze względu na rzadko spotykaną kolorystykę, dobrze się prezentuje jako okładzina ścienna oraz jako wszelkie ozdobniki: odrzwia i portale, obramowania okien, parapety, obudowy kominków – zwłaszcza, że jest bardzo wdzięcznym materiałem rzeźbiarskim.

 


Roman Jugo
(Pracownia Rzeźbiarska Art-Eon, Cedzyna):
„Piaskowiec Włochy to bardzo ciekawy i atrakcyjny materiał. Może się różnić strukturą i wielkości ziarna, ale mam wrażenie, że zawsze ma taką samą gęstość. Dlatego zawsze pracuje się w nim bardzo podobnie i przewidywalnie. Jest wolny od naprężeń, a przez to jest łatwiejszy w obróbce. Rzadko występują rozwarstwienia, pęknięcia, niejednorodności struktury. Wśród piaskowców uważam go za bardzo bezpieczny materiał.
Jego cechą charakterystyczną jest kolorystyka, czyli od jasnej bieli przez żółcie do tego słynnego różu. Fajną cechą jest też to, że już po powierzchni surowego bloku widać jakość tego kamienia – w środku raczej nic nas nie zaskoczy.
Lubię go za to, że bardzo ładnie podkreśla rysunek, ślady po dłucie. Struktura kamienia, ziarnistość powodują, że oddaje każdy szczegół zarówno w dużych, jak i w małych formach. Przy tym ma tę przewagę nad materiałami drobnoziarnistymi, że nie trzeba być bardzo precyzyjnym w obróbce i dopracowywaniu szczegółów, by te szczegóły były doskonale widoczne. Bardzo lubi fakturowanie powierzchni: świetnie widać różnicę między powierzchniami wygładzonymi a strukturalnymi – „Włoch” pięknie oddaje światłocień.”

 

 

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

80 ton Strzegomia w Kolumbii

Autor: Michał Krupski   |   Data publikacji: czwartek, 11 maja 2023 01:00

kk123_30_01.jpg

Kolejna, już jedenasta, stupa w naszym wykonaniu. Projekt stupy Wojtek Kossowski, materiał granit strzegomski, wykonanie Piramida Strzegom, montaż Supergranit Michał Krupski. Znowu dalej, znowu trudniej. Zaczynaliśmy w roku 2002 w Kucharach koło Płocka, potem kolejne 7 sztuk po całej Europie, następnie dwie daleko na Syberii. Teraz przyszła kolej na Amerykę Południową, a dokładniej na Kolumbię.

Z roku na rok coraz większe elementy, coraz cięższe, coraz dalej. Do miejsca pierwszego montażu mieliśmy 400 kilometrów dojazdu autem, do ostatniego 7 tysięcy, więc już samolotem. Najpierw jeździliśmy z własnymi narzędziami, potem zabieraliśmy do samolotu tylko jakieś mocno specjalistyczne rzeczy. Co roku trudniej – inne kraje lub kontynenty to kolejne niespodzianki: inne gwinty w narzędziach, inne napięcia i wtyczki w gniazdkach, inni ludzie, inna mentalność.
Wcześniej transport odbywał się zawsze ciężarówkami, w tym roku trzeba było przepłynąć ocean – musiał być statek. I kontenery. Cztery. Z otwieranym dachem – open top – po to, aby się to dało na miejscu powyciągać dźwigiem. Najcięższy element miał 6,5 tony, kilka mniejszych po 5,5 tony, kilka po 4 – w sumie razem trochę ponad 80 ton. Tym razem wszystko na szczęście płomieniowane, bo poprzednie – groszkowane – umyć po fugowaniu i montażu to trochę męczarnia.

kk123_30_02.jpg

Elementy wysłaliśmy w maju do Gdańska, potem statkiem popłynęły do Kartageny. Oczywiście musiałem polecieć na rozładunek – kilka przesiadek samolotem, raptem 36 godzin w podróży i już można rozładowywać i budować.
A nie, czekaj…. Najpierw nie możemy wydostać kontenerów z portu – nie bardzo wiemy, o co chodzi. Podobno mają je prześwietlać, ale przecież do Kolumbii się nic nie wwozi, raczej w drugą stronę. Więc to nie to. Chyba raczej port chciał zarobić na trzymaniu kontenerów przez kolejne dni. W końcu wypuścili – to teraz dźwig. Oczywiście nie ma, bo firma transportowo-przeładunkowa stwierdziła, że mają widlaka, to się jakoś uda wyjąć. No nie uda się.

kk123_31_01.jpg

Pytam kolejny raz czy mają wkrętarki? Dwie najlepiej, bo śrubek do rozkręcania ponad 500 – wszystko mamy mocno zabezpieczone drewnem (drewno specjalne, z pieczątkami, że bez grzyba i tym podobnych). Wkrętarkę mają, mają, na jutro będzie, nie ma problemu. Rano przychodzi człowiek ze śrubokrętem w ręce i mówi, że sobie poradzi. Po 6 śrubkach odpuszcza. Na gwałt kupują wkrętarkę w markecie, ale jakoś tak jakby nienaładowana jest, więc znowu czekam. Po kolejnym dniu opóźnienia w końcu mamy wszystko, nawet dźwig. Jest pięć ciężarówek przygotowanych do przewiezienia dalej – do spinania ładunku mają 2 pasy.

Znaczy jeden kierowca ma dwa, a pozostali żadnego. Mają sznurki. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma – trzeba sobie będzie jakoś poradzić. A do przejechania mają 1000 km po pięknych górach. Finalnie kierowcy dostają łapówki – nie bardzo rozumieją, dlaczego ktoś im płaci za to, żeby jechali wolniej, a nie szybciej, ale koniec końców efekt jest taki, że po trzech dniach wszystko dojeżdża w całości.

Teraz został „tylko” montaż. Ale to mamy przećwiczone na poprzednich stupach. Poza tym, że ciągle pada i możemy pracować tylko po 4 godziny dziennie, woda jest tylko w beczce, a prąd z popsutego agregatu, to wszystko inne jest piękne. Każdy chce pomóc, każdy wie lepiej, każdy zna się na wszystkim. To przecież niemożliwe, że ktoś przyjechał z innego końca świata i wie lepiej od nich. Już to na Syberii przerabiałem. Po kilku dniach i kilku utrąconych rogach dochodzą do wniosku, że jednak ja mam rację.
Przyroda piękna, góry piękne, jedzenie pyszne, stupa coraz wyższa. Nie ma co prawda w całej Kolumbii poziomicy dłuższej niż 120 cm, ale może jak będzie krzywo, to nie będą mieli jak sprawdzić? W sumie nie ma się co martwić, trzeba budować. We wnętrzu stupy powstają skarbce – kapsuły czasu – wkładamy tam jak zwykle różne przedmioty: niektóre związane z religią, kolorowe i ozdobne, a niektóre „na pamiątkę”. Z dnia na dzień przybywa ludzi, docelowo na inaugurację przyjedzie ich blisko 2 tysiące. W Europie na otwarciu bywało i cztery tysiące. Plan pracy jest ściśle ustalony, lamowie tybetańscy mają ograniczony czas przebywania w obcym kraju z powodów wizowych, więc musimy mieć wszystko zrobione w terminie.

kk123_32_01.jpg

Oczywiście oprócz naszej pracy kamieniarskiej wkoło odbywa się dużo obrządków religijnych, które mają zapewnić stupie i okolicznej społeczności dużo szczęścia i wszelkiego powodzenia. Koniec końców wszystko udaje się razem poskładać, a w trakcie inauguracji oglądamy piękny pokaz fajerwerków. Jeszcze tylko samolot do Europy, kontrola na lotnisku przez pieska, czy czasem nie wymieniliśmy kilku ton kamienia na kilka kilogramów produktów regionalnych, i możemy rozpocząć przygotowania do następnej stupy.
październik /listopad 2022

przeczytaj cały artykuł

Pasja

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: środa, 10 maja 2023 12:50

Mam znajomego, który zajmuje się witrażami. Kiedyś, podczas spotkania towarzyskiego u niego w domu, zaciągnął mnie do warsztatu i pokazał swoją najnowszą pracę. Z zaangażowaniem gładził szkło i rozpływał się nad delikatnym turkusowym blaskiem. Wyjaśnił, że ten blask to wynik dodania specjalnego barwnika, po który jechał specjalnie na południe Francji. Oczywiście chciał od mnie usłyszeć uznanie dla pracy, ale odniosłem wrażenie, że to był tylko pretekst, by mógł kolejny raz popatrzeć na swoje dzieło.

Ostatnimi czasy miałem konieczność kilku kontaktów z fachowcami. Ot, normalne życie. Awaria laptopa, hydraulik, stolarz, mechanik samochodowy i kilku innych.

W tych domowych problemach zwróciłem uwagę na ciekawy aspekt. Oceniając po czasie, na zimno, spotkanie z fachowcami zrozumiałem, co mnie finalnie przekonało do zawarcia umowy z konkretnym specjalistą. Wierzcie, lub nie, ale nie była to ani uznana na rynku marka, ani cena, ani poziom rozreklamowania firmy. Większość ludzi przekonuje wrażenie, że człowiek, z którym rozmawiają, wie wszystko na temat swojego fachu. A jeśli nie wie, to jest skłonny się dowiedzieć. Po prostu wyczuwamy, czy jego zawód to też życiowa pasja. To bardzo często – nawet jeśli nieświadomie – klienci odbierają jako najważniejszy argument w wyborze oferty.
Jakiś czas temu byłem w zakładzie kamieniarskim, a że właściciel miał jakiś pilny telefon, zostałem w hali sam i przyglądałem się pracy. Jeden z pracowników podszedł do mnie i zaproponował obejrzenie jednego z gotowych blatów kuchennych z kwarcytu brazylijskiego.

Faktycznie, to był piękny materiał, a jakość wykonania roboty była doskonała. Przetarł element i pokazywał piękny wzór materiału oraz szczegóły świadczące o jakości wykonanej przez siebie obróbki. W pewnym momencie zauważyłem, że w zasadzie przestał mnie zauważać – tak bardzo zachwycał się materiałem i jakością swojej roboty. Ewidentnie to był pasjonat kamienia i kamieniarstwa.
Znam też przypadek, gdy szef dużej firmy przyjął zlecenie wykonania dużej, skomplikowanej mozaiki na posadzce w restauracji. Mimo że był już typowym „garniturowcem” uznał, że zrobi to lepiej niż podwładni. Popołudniami przebierał się w robocze ubranie i sam zrealizował mozaikę. Chciał po latach szefowania znowu poczuć radość z realizacji kamieniarskiego dzieła.

W kamieniarstwie nie tylko pasja do kamienia może być bardzo oczekiwaną cechą pracownika. Istnieje również szereg zadań, w których hobbyści wygrywają nawet z najsolidniejszymi konkurentami. W zakładach coraz więcej mamy maszyn zaawansowanych technicznie. Ich obsługa musi dobrze je znać. Pasjonaci potrafią zabierać instrukcję maszyny do domu, aby zrozumieć i nauczyć się, jak można wykorzystać jej możliwości. Sam widziałem, jak pracownik operator CNC kłócił się z szefem, że zadaną pracę można zrealizować szybciej, tylko trzeba pozmieniać pewne parametry. Wie na pewno, bo wziął do domu instrukcję i czytał po nocy.

Rozmawiałem o pracownikach z pasją z kilkoma szefami firm kamieniarskich. Wszyscy przyznali, że tacy ludzie nie należą do tych najbardziej roszczeniowych. Mało tego, zwykle też nie są skorzy do szukania innego pracodawcy i zmiany pracy. W większym zespole pracowników o podwyżki i wyższy status w firmie hałaśliwie zabiegają – nie dając o sobie zapomnieć – ci najbardziej roszczeniowi (co nie oznacza, że najlepsi). A w odróżnieniu od nich, ludzie z kamieniarską duszą zwykle odczuwają satysfakcję już z wykonywanej pracy, a sprawa wynagrodzenia czy pozycji w firmie nie jest dla nich najważniejsza.
O takich ludzi trzeba zadbać, nie czekając, aż skusi ich konkurencja. Pamiętajcie: jeden pasjonat to jak dwóch przeciętnych pracowników.

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 17 W co my się tak naprawdę bawimy?

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: środa, 10 maja 2023 12:42

kk123_64_01.jpg

Możecie mi nie wierzyć, ale obsługa i nadzór, który sprawują Czarni nad maszynami, jest po prostu TRA-GICZ-NY! Nie ma rzeczy, której by nie zniszczyli. Dosłownie czego się nie dotkną, to wiesz, że zaraz będziesz musiał to naprawiać. Jak w starym dowcipie: daj metalową kulkę, to zginie lub się zepsuje.

Rozwiązanie jest jedno. Proste. Im mniej nowoczesny sprzęt, bez zbędnej elektroniki, tym większe szanse na dłuższą pracę bez awarii. Po drugie: jak już się zepsuje, to koszty naprawy nie będą wysokie.

Kilka lat temu, chyba w 2016 roku, kupiliśmy ładowarkę VOLVO L350F. Największa maszyna, jaką produkuje VOLVO, pierwsza taka w RPA – takie było poruszenie, że zarząd z filii VOLVO RPA przyjechał do nas na kopalnię obejrzeć maszynę.
Dzisiaj maszyna ma już trzeci silnik, tylny most musiał być odbudowywany, a przerwanych węży hydraulicznych już nie liczę. Maszyna wygląda, jakby wróciła z wojny. Ale działa. Dużo w nią trzeba było włożyć pieniędzy i pracy, ale działa i jeździ. I dopóki pracuje, nie musimy myśleć o wymianie sprzętu.

W kamieniołomie podstawą są ludzie i sprzęt. Bez tego nie ma szans na powodzenie jakiegokolwiek przedsięwzięcia w surowcach skalnych. Każdy chce, aby każdy blok Impali CB, który przywozimy do Polski, był czysty, ciemny i wielki jak bramownica linki. Często zderzam się z opinią: „A czemu nie możesz wydobyć większych bloków?” albo „Żeby ta Impala była ciemniejsza, bo konkurencja ma ładniejszą”. Chciałbym bardzo, żeby każdy kawałek wyciągnięty z ziemi był idealny. Emocje biorą górę i mam ochotę odpowiedzieć: „Skoro ci nie pasuje, to po jaką ch...ę przyjeżdżasz do Kiszkiela po materiał?”. Uśmiecham się, próbuję setny raz wyjaśnić: „żeby wydobyć twój wymarzony kawałek granitu, musimy przerzucić naprawdę wiele, wiele ton”.

Opisywałem to w jednym z poprzednich odcinków. Jeżeli masz wychodowość bloków ze złoża powyżej 12 procent, to można się swobodnie bawić w kamieniarkę. Ale jeżeli jest poniżej 10%, lepiej zmień miejsce wydobycia lub sprzedaj biznes.
Czy 12% to jasna wielkość? Okej, już wyjaśniam. Blok o wymiarach 180 x 150 x 120 cm, to chyba nic specjalnego, prawda? 3 kubiki z hakiem, niecałe 9 ton.Ale żeby go dostarczyć, musimy przerzucić 80 ton urobku. To cztery wywrotki.
Skłamałbym, gdybym powiedział, że każdego roku jesteśmy ponad tymi 12 procentami. Jest od groma różnych powodów, kiedy nie możemy pracować. Zaczynając od problemów ze sprzętem, z ludźmi, z prądem z Eskomu… Z deszczową pogodą czy z Matką Naturą, bo to ona stworzyła to złoże i nie zawsze chce od razu oddać czysty materiał. Lata spędzone w tym biznesie pozwalają nam na pewnego rodzaju wyczucie, gdzie wejść i szybko otrzymać dużą produkcję. Niekiedy się mylimy i za to płacimy mniejszą produkcją czy stratą pieniędzy. Wspominałem już, że mamy trzy góry, na których prowadzimy wydobycie. Na górze numer 3 przez ponad rok nie uzyskaliśmy eksportowego materiału – tylko bloki na rynek lokalny. Zapytacie, dlaczego nie zatrzymaliśmy tam produkcji? Bo od początku wiedzieliśmy, że musimy przejść cały poziom i dojść do jednego miejsca, gdzie jest czysty i zdrowy granit. Trwało to ponad rok, ale właśnie dobraliśmy się do właściwego miejsca.

Na górze numer 2 otwieramy kolejny poziom, z którego powinniśmy robić naprawdę dobrą produkcję. Może nawet 300 m3 miesięcznie bloków eksportowych. Czas pokaże, czy był to dobry ruch, by skupić się na tym nowym otwarciu.
Nieważne, czy masz kopalnie złota, diamentów czy granitu – zasada jest ta sama: produkujesz coś, co możesz sprzedać i zarobić kasę. Czasami męczy ta praca i nudzi. Ale jak zaczyna przynosić odpowiednie efekty i zyski, uśmiechasz się od ucha do ucha i dostajesz tego pozytywnego kopa, że ma to sens. Nawet jeśli musiałeś wydać 70 tysięcy na nowy mechanizm różnicowy do Volvo L350.

Mała firma – małe problemy, duża firma – duże problemy. TIA – This is Africa.


TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie kilkanaście lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł

W związku z... A.I.

Autor: Krzysztof Skolak PZK   |   Data publikacji: środa, 10 maja 2023 12:25

artificial-intelligence-2167835_1920.jpg

Rozwój technologii i wszystkie zmiany, jakie za nim następują, są procesem nieustająco przyspieszającym. Co rusz słyszy się o zawodach, które przemijają, i o takich, które są zupełnie nowe. Często zastanawiamy się też, jaka będzie przyszłość.

Mnie najbardziej oczywiście interesuje przyszłość kamieniarstwa. A że nowe technologie dają nowe możliwości, to nie omieszkałem sprawdzić, co na ten temat ma do powiedzenia sztuczna inteligencja. Zadałem więc pytanie tak popularnemu ostatnio ChatGPT i uzyskałem całkiem budującą odpowiedź.

Jaka przyszłość jest przed zawodem rzemieślniczym, takim jak kamieniarstwo?

Mimo postępującej automatyzacji i wprowadzania coraz bardziej zaawansowanych technologii w produkcji i obróbce kamieni, zawód kamieniarza i rzemieślnicza produkcja kamieniarska wciąż mają swoją przyszłość. Powody do optymizmu daje fakt, że coraz więcej klientów docenia wartość ręcznej pracy i naturalnych materiałów, takich jak marmury czy granity. Ponadto, kamienie naturalne i sztuczne znajdują szerokie zastosowanie w architekturze, designie, budownictwie oraz sztuce, co stwarza wiele możliwości dla firm zajmujących się ich produkcją i obróbką.
Współczesne technologie umożliwiają kamieniarzom wykorzystanie nowoczesnych maszyn i narzędzi, co zwiększa wydajność i precyzję w pracy, ale wciąż wymagają one doświadczenia i umiejętności rzemieślniczych. W związku z tym, osoby z wykształceniem i doświadczeniem w kamieniarstwie będą nadal poszukiwane na rynku pracy.
Można zatem stwierdzić, że zawód kamieniarza i rzemieślnicza produkcja kamieniarska mają przed sobą przyszłość, zwłaszcza w kontekście rosnącej świadomości klientów odnośnie wartości naturalnych materiałów i pracy ręcznej.

Choć jestem sobie w stanie wyobrazić wiele miejsc, w których sztuczna inteligencja (A.I.) może wspomóc, czy nawet zastąpić człowieka, to w kamieniarstwie, zwłaszcza tym bardziej skomplikowanym, bazującym na materiałach naturalnych, zgadzam się z powyższą opinią, że jeszcze przez dłuższy czas nie musimy czuć się zagrożeni. Ale skoro już jest, doskonali się i jej rola będzie rosła, to na pewno trzeba się zastanowić, jak ją wykorzystać. Pomysłów ponadbranżowych, jak marketing czy zarządzanie jest sporo, ale jak AI zacznie działać w kamieniarstwie? Można ją spytać.

Jak AI może wspomóc pracę kamieniarza?
Sztuczna inteligencja może wspomóc pracę kamieniarza na wiele sposobów, oto kilka przykładów:
1. Projektowanie i modelowanie 3D: Za pomocą specjalistycznych programów sztuczna inteligencja może wspomóc kamieniarza w projektowaniu i modelowaniu trójwymiarowych kształtów kamieni. Pozwala to na szybsze i bardziej dokładne tworzenie modeli, co z kolei może przyspieszyć produkcję i zmniejszyć koszty.
2. Analiza jakości kamienia: Dzięki sztucznej inteligencji można przeprowadzić analizę jakości kamienia i ocenić jego trwałość oraz właściwości mechaniczne. Pozwala to na selekcję najlepszych kamieni do konkretnych zastosowań, a tym samym na zwiększenie jakości końcowego produktu.
3. Automatyzacja procesów: Sztuczna inteligencja może być wykorzystana do automatyzacji niektórych procesów produkcyjnych, takich jak cięcie i szlifowanie kamienia. Dzięki temu można oszczędzić czas i zwiększyć wydajność, a także zminimalizować ryzyko błędów ludzkich.
4. Kontrola jakości: AI może pomóc w kontroli jakości końcowych produktów. Za pomocą specjalistycznych systemów kamieniarz może szybko i dokładnie ocenić jakość obróbki i wykryć ewentualne defekty.
5. Personalizacja: Sztuczna inteligencja może być wykorzystana do personalizacji produktów kamieniarskich dla konkretnych klientów. Dzięki temu można zaoferować klientom wyjątkowe projekty, dostosowane do ich indywidualnych potrzeb i preferencji.

Jak widać AI dość składnie odpowiada na pytania i choć nie jest to na razie poziom mistrzowski, to z pewnością będzie się poprawiać w postępie geometrycznym.
Jakie wnioski dla nas z tego wynikają? Sztuczna inteligencja będzie jak sztuczne kamienie – nie zastąpi człowieka, tak jak spiek nie zastąpi marmuru, ale będzie mieć swoje poczesne miejsce. Co nie zmienia faktu, że dobrze przygotowani zawodowo kamieniarze nie tracą racji bytu.

Wręcz przeciwnie. Wiedzą o tym przygotowujący się i przystępujący w maju do egzaminu kandydaci na czeladników i mistrzów. Wiedzą również dzielący się wiedzą i doświadczeniem, zapowiadający liczny udział w czerwcowym Zjeździe kamieniarze skupieni w Polskim Związku Kamieniarstwa. Wiedzą uczniowie i mistrzowie uczący, którzy kończą powoli kolejny rok szkolny.

przeczytaj cały artykuł
Strona 52 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Domeny na sprzedaż
2026-08-26 00:00:00
DOMENY NA SPRZEDAŻ spiekikwarcowe.com.pl, marmur-granit.com ZAPROPONUJ SWOJĄ OFERTĘ malwinawyrwiak@sole.pl, tel. 510 047 890

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.