Technologie

Pre-impregnacja: nie taki diabeł straszny

Autor: Dominika Grabiarz   |   Data publikacji: środa, 17 listopada 2021 12:24

kk114_s28_4.jpg

Będzie szczerze, a nie kolorowo. Napisanie tego artykułu stanowiło niesamowite wyzwanie i sprawiło mi dużą trudność. Dlaczego?
W kamieniarskim świecie, czy to związanym bardziej z maszynami, z galanterią, z kamieniarstwem budowlanym, nagrobkowym, czy z impregnacją, prym wiodą mężczyźni. Od zawsze był to świat męski, w którym kobieta stała u boku mężczyzny. Lub po prostu zostawała w domu, przygotowując swemu ukochanemu pyszny obiad.

Od kilku lat widać wyraźnie pewną zmianę. Kobiety, które spotykamy na zjazdach kamieniarskich czy innych branżowych spotkaniach, to już nie tylko towarzyszki swoich mężów, lecz kobiety biznesu, właścicielki hurtowni, rzeźbiarki, pracownice zakładów kamieniarskich, które nieraz wiedzą na temat kamienia mogłyby zawstydzić niejednego „PANA”. I całe szczęście…

Po co w takim razie ten przydługi wstęp? Po to, żeby pokazać, że trzeba mieć mnóstwo odwagi (albo głupoty) w sobie, żeby napisać artykuł dla mężczyzn, w męskim czasopiśmie, o męskiej tematyce. Na temat, który – nawet wśród męskiej części naszej planety – jest wciąż mało popularny, mało zbadany, rzadko stosowany.

kk114_s27_1.jpg
Pre-impregnacja. Nie ma co się łudzić – temat niezwykle trudny, kontrowersyjny, niezbadany, zagadkowy. Dlaczego w ogóle postanowiłam zająć się akurat tym tematem?
Kilka (a może raczej kilkanaście) lat temu o samej impregnacji niewiele było wiadomo. Ktoś coś słyszał, ktoś znał kogoś, kto czegoś użył, inni mówili, że to tylko nabijanie kieszeni przez chciwych producentów, jeszcze inni twierdzili, że „u nas” nie trzeba nic używać, skoro przeważnie stosuje się granit.
Jednak po wielu latach opinie w Polsce uległy pewnej zmianie i nadal tej zmianie ulegają. Pan Kowalski już nie wyrzuca za drzwi przedstawicieli z chemią, Pani Kowalska zaczyna dopytywać, czym umyć nagrobek na cmentarzu, a najbardziej znani kamieniarze polscy nie wyobrażają sobie swoich prac bez stosowania impregnatów.
To samo może wydarzyć się z pre-impregnacją. Chodzi mi o pokazanie pewnej możliwości, o uświadomienie, że takie produkty istnieją i że w odpowiednich okolicznościach MOŻNA je zastosować. Należy pamiętać o tym, że im większy wybór mamy, tym lepiej dla jakości naszej pracy. Musimy tylko wiedzieć, jak z tego wyboru skorzystać praktycznie i mądrze.
Zacznijmy zatem od teorii. Słownik języka polskiego podaje taką oto definicję: „Nie znaleziono żadnych wyników wyszukiwania”.
To może Wikipedia? Oczywiście. Dla odmiany otrzymujemy odpowiedź: „Słowo nie istnieje…”.
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko spróbować samej zaproponować definicję pre-impregnacji. W tym momencie proszę o wyrozumiałość.
kk114_s28_2.jpg
PRE-IMREGNACJA to czynność, którą wykonujemy przed montażem. Polega ona na naniesieniu pre-impregnatu (nie impregnatu!!) od spodniej strony kamienia. Idealnie jest również nanieść pre-impregnat na boki kamienia, co oznacza, że kamień powinien być zabezpieczony z 5 stron. Jeżeli kamień na wierzchniej stronie jest polerowany, należy uważać z pre-impregnatami, ponieważ niektóre produkty mogą spowodować zmatowienie kamienia. Pre-impregnacja służy zablokowaniu przedostawania się brudu (potocznie mówiąc) spod elementu kamiennego na jego wierzchnią stronę. Idealny pre-impregnat powinien zablokować „brud”, natomiast powinien pozwolić odparować cieczy. (definicja autora)

Chcąc dowiedzieć się czegoś o „zagadkowej” pre-impregnacji, nie pozostaje nam nic innego jak tylko próbować, eksperymentować, uczyć się samemu. To oczywiście jest bardzo trudne, ponieważ szybciej i łatwiej byłoby przeczytać w jakimś magicznym i uniwersalnym poradniku, że na przykład „pre-impregnację ZAWSZE wykonujemy w następujący sposób, że ZAWSZE da taki i taki efekt, że NIGDY nie wyjdą plamy na powierzchni kamienia”.

kk114_s27_1.jpg

Kamień to jednak natura. Pewne jest jedynie to, że efekt ZAWSZE może być inny oraz że ZAWSZE należy wziąć pod uwagę różne czynniki i zastosować się do kilku zasad:

1. Dobrać produkt przeznaczony specjalnie do pre-impregnacji. Jeśli się dobrze poszuka, to kilka firm ma już w swojej ofercie takie produkty.
2. Używanie impregnatów (zamiast pre-impregnatów) do zabezpieczenia kamienia od spodu to ogromny błąd. Może spowodować złą przyczepność kleju do kamienia, plamy na wierzchniej stronie, brak paroprzepuszczalności, a w konsekwencji całkowite odklejenie się elementów.
3. Po pre-impregnacji z pewnością zmniejszy się parowanie wody z kamienia. Należy wziąć to pod uwagę i zastanowić się, którędy zatem wilgoć będzie mogła „wyjść” z kamienia?
4. Zdaję sobie sprawę, że na zdjęciu widzimy błąd w sztuce (klejenie na tzw. „placki”). Jednak zadajmy sobie pytanie: czy w tym przypadku po zastosowaniu pre-impregnatu placki z kleju byłyby widoczne na wierzchniej stronie kamienia? Moim zdaniem nie.
5. Na zdjęciu poniżej widzimy przykłady kamienia po pre-impregnacji (po lewej stronie) oraz bez pre-impregnacji (prawa strona). Marmur po lewej stronie zachował swój biało-szary kolor, ponieważ pre-impregnat nie pozwolił cieczy (oraz brudowi, który się w niej znajduje) przedostać się do górnej warstwy. Marmur po prawej stronie nie był zabezpieczony i dlatego pozwolił dostać się na wierzch substancjom znajdującym się w podłożu.
6. Schemat, który w nieco bardziej naukowy sposób przedstawia powierzchnię po zastosowaniu pre-impregnatu (lewa strona) oraz powierzchnię bez pre-impregnatu (prawa strona). Lewa strona: wilgoć odparowuje bez zanieczyszczeń filtrowanych przez produkt ochronny. Prawa strona: zanieczyszczenia wchłaniane przez materiał są transportowane na powierzchnię.

kk114_s27_2.jpg

Tyle „mądrości” z mojej strony. Mam nadzieję, że artykuł pokazał wam MOŻLIWOŚCI, jakie daje coraz większa gama produktów pojawiających się na polskim rynku. Z roku na rok (a może z miesiąca na miesiąc) jest ich coraz więcej. Musimy tylko mądrze wybierać. Nie poddawać się marketingowym chwytom, ale z drugiej strony otworzyć się na dobre, sprawdzone i mądre możliwości, jakie producenci nam oferują. Trudna rzecz.
Życzyłabym sobie, żeby te parę zdań pomogło podjąć wam decyzję „CZY pre-impregnaty powinno się stosować w określonych warunkach, aby uniknąć przykrych konsekwencji w przyszłości?”
POWODZENIA!


Dominika Grabiarz, autorka tekstu, jest specjalistką ds. pielęgnacji kamienia, a także tłumaczem technicznym polsko-włoskim.
Kontakt do autorki:
tel. 501 172 824
biuro@scalpellino.pl

przeczytaj cały artykuł

Renowacja posadzki kamiennej – krystalizacja

Autor: Artur Janus   |   Data publikacji: wtorek, 27 lipca 2021 10:59

kk112_s62_1.jpg

Aby przejść do ostatniej fazy prac obejmujących renowację posadzki – krystalizacji – trzeba wyjaśnić kilka kwestii podstawowych. Krystalizacja jest procesem chemicznym, podczas którego kwasy (szczawiany) wchodzą w reakcję z węglanem wapnia zawartym w skale, czego efektem jest powstanie na powierzchni roboczej świecących kryształków. Te kryształki to krzemiany wapnia, które niwelują niewielkie zarysowania powierzchni i utwardzają ją. Na tym, w uproszczonej wersji opisu, polega proces krystalizacji.

 O krystalizacji zatem mówimy tylko w przypadku pielęgnacji kamieni zawierających w swoim składzie węglan wapnia. Są to marmury i wapienie. Marmur jest skałą metamorficzną, a jego złoża powstały na skutek osadzania się różnych warstw skał, części roślin i organizmów żywych, które później uległy przeobrażeniu pod wpływem ciśnienia i/lub temperatury. W Polsce marmur wydobywany jest w Sławniowicach, a najbardziej znane historyczne złoża to Biała Marianna i Zielona Marianna. Ponieważ głównym składnikiem marmurów jest węglan wapnia, jest on podatny na działanie kwasów.

W codziennym użytkowaniu powierzchni marmurowych częstym problemem są więc plamy z soku cytryny, czarnej porzeczki, wina, itp. Podatność na działanie kwasów może być też zaletą, albo co najmniej warunkiem koniecznym, kiedy trzeba uzyskać idealny połysk.

Na rynku funkcjonują firmy, które oferują „krystalizację granitu”. Granit jest skałą głębinową, krzepnącą głęboko pod powierzchnią Ziemi. W Polsce granit jest bardzo popularnym kamieniem wydobywanym głównie na Dolnym Śląsku. Ze względu na fakt, że granit składa się kwarcu, skalenia potasowego, miki i wielu innych minerałów, ale nie zawiera dużych ilości węglanu wapnia (jak marmur), próba jego krystalizacji jest pozbawiona sensu. Oczywiście może to być chwyt marketingowy, który przynosi komuś wymierne korzyści finansowe, ale przy okazji wprowadza niemały zamęt i błędy w rozumieniu procesów pielęgnacji kamienia.

Na rynku kamieniarskim dostępnych jest cała masa produktów, które w swej nazwie zawierają słowo „krystalizator”. Większość z nich nie ma wiele, albo zgoła nic wspólnego z procesem krystalizacji, który skrótowo opisałem powyżej. Przeważnie są to środki w płynie, które faktycznie, ale tylko w pewnym sensie dają efekt krystalizacji, natomiast ich użycie jest zasadne przy niewielkich powierzchniach typu: niektóre blaty, trudnodostępne miejsca.

Takie „krystalizatory” zawierać mogą np. teflon, czyli jest to bardziej efekt optyczny niż proces chemiczny. Przy wyborze odpowiedniego środka do krystalizacji warto sprawdzić, czy w swoim składzie ma kwas szczawiowy lub jego pochodne. Jeżeli tak, to jest duże prawdopodobieństwo, że to dobry produkt do wybłyszczenia marmuru.

 

Moja firma – VerdeKam – od początku swojej działalności bazuje na krystalizatorach w proszku. Do wyboru jest dość duża gama tego typu preparatów, ale nie wszystkie dają zadawalający efekt końcowy. Dlatego warto ciągle poszukiwać nowych preparatów, które spełnią zmieniające się oczekiwania. Niestety producenci co jakiś czas wprowadzają „doskonalsze” wersje swoich produktów – czasem to względy technologiczne, częściej ekonomiczne.

Nie można więc stale polegać na jednym dostawcy. Jako firma zużywamy rocznie kilkaset kilogramów krystalizatorów i musimy ten rynek na bieżąco monitorować, by dobrać najlepszy preparat i zachować właściwy stosunek jakości do ceny. Sprawdzone przez siebie produkty polecamy i sprzedajemy w naszym sklepie.

Sam proces krystalizacji posadzki marmurowej (ewentualnie z trawertynu) jest dość prosty. Jeżeli używamy krystalizatora w formie proszku, to wysypujemy go na zwilżoną powierzchnię (chyba, że producent zaleca inaczej) i polerujemy szorowarką jednotarczową, przy użyciu białego peda, czyli miękkiej podkładki z dodatkiem bawełny (ang. pad). Konsystencja uzyskanej podczas pracy masy powinna przypominać jogurt pitny. Szczególną uwagę należy zwrócić na równomierne poruszanie się po opracowywanym fragmencie posadzki – nie powinien on być większy niż ok. 10 m². Krystalizacja takiego odcinka zajmuje około 15 minut.

Do krystalizacji używamy szorowarki o prędkości obrotowej około 150 obrotów na minutę. Szybsza maszyna nie przyda się podczas prac wymagających precyzji, gdyż siła odśrodkowa spowoduje, że krystalizator będzie wyrzucany poza obszar roboczy. Jednym zdaniem: bałagan będzie dużo większy, a efekt znikomy. Warto natomiast zaopatrzyć się w szorowarkę o mocniejszym silniku, bo są bardziej trwałe i użyteczne podczas innego rodzaju prac, a przez to bardziej wszechstronne. Oczywiście oprócz szorowarki można używać również innych spełniających taką samą rolę maszyn, ale jednak polecałbym właśnie takie urządzenie.

Jeżeli krystalizacja odbywa się na powierzchni, która wcześniej nie była poddana szlifowaniu, należy (chociaż nie zawsze) dobrze ją umyć i usunąć ewentualne środki chemiczne. Jest duże prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że natkniemy się na wszędobylski polimer lub inne środki „pielęgnacyjne” z pobliskiego supermarketu.

Po ukończeniu krystalizacji danego odcinka odkurzamy go przy pomocy odkurzacza przystosowanego do pracy na mokro. Następnie dokładnie myjemy powierzchnię i ponownie odciągamy wodę za pomocą odkurzacza. Jeżeli wszystkie czynności zostały wykonane prawidłowo, to powinniśmy uzyskać lustrzany, piękny połysk.

W miejscach szczególnie narażonych na działanie kwasów, np. w kuchni, stołówce i temu podobnych miejscach, zasadne może być użycie odpowiedniego impregnatu. Jeżeli zdecydujemy się na taki zabieg, to należy najpierw wykonać próbkę na niewielkim obszarze, w mało widocznym miejscu. Utwardzona i gładka powierzchnia po krystalizacji jest mniej chłonna i łatwo zepsuć efekt końcowy nieumiejętnym zastosowaniem impregnatu.

W przypadku, kiedy nie mamy odpowiedniego sprzętu, a chcemy pozbyć się uciążliwej plamki lub zarysowania na niewielkiej powierzchni możemy zrobić to ręcznie. Jeśli powierzchnia wymaga szlifu, można go wykonać przy pomocy szlifierki kątowej. Proces krystalizacji natomiast przeprowadzimy przy użyciu siły rąk albo niewielkiej polerki wolnoobrotowej. W ten sposób można pozbyć się niewielkich defektów, które psują efekt wizualny powierzchni.

Krystalizację możemy wykonać 3-4 razy w określonym odstępie czasu. Zbyt częste krystalizowanie marmuru, chociaż początkowo może wydawać się dobrym i efektownym sposobem, prowadzi do degradacji kamienia. Po kilkukrotnej (3-4 procesy) krystalizacji należy wyszlifować kamień i dopiero wówczas ponownie skrystalizować. Osiągnięcie idealnego efektu wymaga każdorazowego szlifu przed krystalizacją.


Artur Janus, autor tekstu, jest właścicielem
firmy Verdekam, która od ponad 20 lat
zajmuje się kompleksową
renowacją kamienia naturalnego.

Dane kontaktowe:
tel. 503 113 113
artur.janus@verdekam.com.pl
www.verdekam.com.pl

 

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Czyścić? Ale po co?

Autor: Dominika Grabiarz   |   Data publikacji: poniedziałek, 26 lipca 2021 12:39

kk112_s41_2.jpg

Dlaczego akurat czyszczenie i mycie? Już wyjaśniam. Mówiąc „chemia kamieniarska” mamy w głowie i przed oczyma przede wszystkim impregnaty, na które ewidentnie panuje obecnie moda. Jesteśmy niestety zbyt zajęci byciem zajętym, żeby poczytać nieco więcej, wgłębić się w temat przeróżnych produktów ochronnych.

(Na zdjęciu: Dobry produkt do czyszczenia nada się także do kostki brukowej. Wyczyści stary brud zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz, na powierzchniach poziomych oraz pionowych.)

Tytułem wstępu

W dniach 11-13 czerwca 2021 roku odbyła się wspaniała konferencja Polskiego Związku Kamieniarstwa w Turznie. Nie trzeba chyba pisać, że był to niesamowicie przyjemny weekend. Oczywiście nie tylko pod względem samego miejsca, które było magiczne i bajkowe. Również pod względem całej organizacji zarówno części oficjalnych, jak i tych, których w agendzie nie uwzględniono. ;) Podsumowując - kto nie był, niech żałuje.
Podczas Zjazdu miały miejsce prezentacje o różnorodnej tematyce. Niektórzy z prelegentów dopiero debiutowali na kamieniarskiej mównicy, inni natomiast z wystąpieniami byli za pan brat.
Tak czy owak, ważną rolę podczas prezentacji pełnią… słuchacze. Mają oni za zadanie uważne, a najlepiej aktywne słuchanie, nie przeszkadzanie, nie wychodzenie podczas prelekcji, skupienie uwagi zarówno na slajdach, jak i na ważnych dźwiękach wydobywających się z ust prelegenta.
Na tym trudnym zadaniu słuchacz jest w stanie skupić swoją uwagę przez jakieś 20 minut. Natomiast wszystkie prezentacje trwały prawie 3 godziny. Ten, kto prezentował się jako ostatni, musiał liczyć się z faktem, że słuchacze myśleli już raczej o ciepłej kolacji i zimnym piwie (lub bali się, że będzie odwrotnie), niż skupiali swoją uwagę na mówiących. A ostatnim tematem była impregnacja i czyszczenie kamienia prezentowane przez jedną z włoskich firm.
Postanowiłam zatem przybliżyć temat czyszczenia kamieni naturalnych w tym właśnie miejscu, po to, aby każdy zainteresowany mógł zapoznać się z tym tematem w dowolnym i dogodnym momencie dnia.


W obecnym czasie na nikim nie robi już wrażenia efekt perlenia, którym chwalą się po kolei wszystkie firmy tak, jakby co najmniej odkryły nowy kontynent… Przy całej modzie impregnacyjnej zapomnieliśmy o jednej zasadniczej i bardzo ważnej rzeczy. Żeby dobrze zabezpieczyć powierzchnię, żeby zrobić to starannie i w sposób profesjonalny, musimy najpierw spowodować, aby była ona CZYSTA.
Myślę, że każda osoba wykonująca jakieś kamieniarskie lub pokrewne prace, zgodzi się z faktem, że kamień się brudzi. Zarówno ten nowo położony (ślady po klejach, po fugowaniu, odciski butów, budowlany kurz), jak i oczywiście stary (brud pochodzenia organicznego i nieorganicznego). Spróbuję zatem przybliżyć nieco kwestię czyszczenia powierzchni, po to, abyśmy byli dobrze przygotowani do kolejnego etapu jakim jest impregnacja.
Jednak zamiast bawić się w używanie trudnej nomenklatury, wzorów chemicznych czy trudnych definicji, przejdźmy od razu do życiowych sytuacji.

kk112_s41_1.jpg


Pan Kowalski rozlał właśnie czerwone wino na nowiutki, piękniutki blat z Calacatty. Co robi? Polewa i pociera blat wszystkim, co znajdzie się w zasięgu jego rąk i wzroku: alkohol, „Ludwik”, woda utleniona, płyn do szyb, przy okazji używając gąbek, druciaków, ścierek twardych i miękkich. Niestety efekt „po” jest gorszy niż ten sprzed godziny.
Należy zacząć od pytania „co to za plama?” a nie „czym ją wyczyścić?”. W podobnych sytuacjach mamy następujące myślenie: COŚ zabrudzi kamień, a my od razu myślimy, CZYM to umyć. Powinniśmy zmienić schemat myślenia i skupić się na zupełnie innej kwestii. Na plamie.

Co to jest? Jaki to rodzaj brudu?
Czy nasz kamień jest na to odporny?

kk112_s41_sch.jpg

Powyżej schemat ukazujący odczyn pH wybranych produktów plamiących kamień. Widać na nim, że do plam w skali pH od 0 do 5 należy użyć tzw. detergentów kwaśnych. Te produkty służą do usuwania zabrudzeń nieorganicznych takich jak: resztki fug cementowych, kamień kotłowy, sole, ślady rdzy. Plamy o pH 7 – tzw. lekki brud – usuwamy za pomocą neutralnych detergentów. Natomiast ostatnie punkty w naszej skali (od 9 do 14) to tzw. brud organiczny (kawa, wino, olej, tłuszcz, piwo, woski), który w bezpieczny sposób usuniemy za pomocą detergentów alkalicznych.

kk112_s42_3.jpg

foto: Przykład niewłaściwego doboru środków do codziennej
pielęgnacji: podłoga w salonie samochodowym z widocznymi
śladami opon (guma)

A teraz trochę przykładów z życia codziennego.
Zacznijmy od produktów czyszczących brud nieorganiczny. Czym powinien charakteryzować się zbliżony do ideału produkt:
• nie powinien zawierać kwasu solnego,
• nie powinien wydzielać szkodliwych oparów,
• nie może niszczyć powierzchni ,
• powinien mieć dużą wydajność,
• powinien być dość uniwersalny (do wielu rodzajów kamienia),
• można go zastosować wewnątrz i na zewnątrz, na ścianach, podłogach, kominkach i blatach.

kk112_s41_1.jpg

Foto: Dobrze dobrany produkt nie zniszczy spoin, glazury, elementów
metalicznych, np.: profili wykończeniowych, płytek metalizowanych,
elementów ze stali nierdzewnej.

Produkty, o których mowa, mają w składzie jakiś rodzaj kwasu. Należy zatem być szczególnie ostrożnym myjąc np. marmury.
Druga grupa plam, o których mowa była powyżej, to brud pochodzenia organicznego. Potrzebny wtedy będzie dobry odtłuszczacz. Czym powinien charakteryzować się dobry produkt?

• powinien być przeznaczony do szerokiej gamy powierzchni (np.: gres szkliwiony, gres polerowany, kamień naturalny, terakota, klinkier, cotto, linoleum, PVC, itp)
• powinien odplamiać, czyścić,
• dobry produkt usuwa stare warstwy wosku,
• czyści beton,
• usuwa resztki zapraw epoksydowych,
• do wewnątrz i na zewnątrz,
• do powierzchni poziomych i pionowych.

kk112_s42_1b.jpg

foto przed i po. Czasami, żeby efekt był satysfakcjonujący,
należy zastosować kilka różnych produktów do czyszczenia:
na plamy organiczne, na plamy nieorganiczne, na rdzę itp.

Nie wszystko jest jednak takie piękne i proste, jak na zdjęciach. Istnieją także plamy, których nie da się usunąć, nie niszcząc powierzchni. To temat na tyle interesujący i obszerny, że zostawię go na kolejny artykuł.
Dziś pozostawiam Was z miłym wrażeniem, że wszystko da się wyczyścić, usunąć i naprawić. Powodzenia!


Dominika Grabiarz, autorka tekstu jest specjalistką ds. pielęgnacji kamienia, a także tłumaczem technicznym polsko-włoskim.
Kontakt do autorki:
tel. 501 172 824
biuro@scalpellino.pl


 

przeczytaj cały artykuł

Impregnacja. Definicja bez definicji.

Autor: Dominika Grabiarz   |   Data publikacji: czwartek, 13 maja 2021 01:00

chemistry-2938901.jpg

Żyjemy w czasach social mediów. Wszędzie widzimy kolorowe zdjęcia, ciekawe relacje na Instagramie, kątem oka czytamy slogany reklamowe. To wszystko bardzo mocno wpływa na naszą świadomość i, co gorsza, podświadomość. W tym świecie dostrzeżenie prawdziwości niektórych spraw staje się trudne lub wręcz niemożliwe.

Tak właśnie stało się z tematem impregnacji. W Polsce przez wiele lat pielęgnacja kamienia nie była traktowana poważnie. Nikt nie myślał o zabezpieczeniu lastrikowego nagrobka przed wpływem promieni słonecznych i deszczu.

W którymś jednak momencie przybyła do nas moda z innych krajów i w Polsce zaczął się prawdziwy impregnacyjny boom. Zostaliśmy zalani falą międzynarodowych nazw produktów, pojawiły się poobklejane samochody dostawcze przemierzające bezkresne drogi naszego kraju, wszędzie widać kolorowe ulotki z jakże ciekawym składem produktów, które obiecują cudowny wręcz efekt po zastosowaniu danego środka. Dostępne są również strony www z połowicznym lub niestety często błędnym tłumaczeniem na język polski.

111_S33_01.jpg

Źle wykonana impregnacja:
Blat kuchenny – granit szczotkowany.
Został użyty produkt na bazie wody, a montażysta niestety nie wiedział, że kamień został wcześniej napuszczony przez dostawcę innym środkiem. 


 Tak szeroki dostęp do produktów dał nam możliwość stania się „specami” od impregnacji w ciągu tygodnia. Czy aby na pewno?

W którymś momencie został pominięty bardzo ważny etap. Etap nauki. Lecz nie tej przeczytanej w ulotkach, ale tej prawdziwej, praktycznej. Pominęliśmy etap popełniania błędów i nauki na tych błędach. Pominęliśmy etap prób wykonywanych gdzieś na uboczu naszych pracowni.

111_S34_01.jpg

Źle wykonana impregnacja:
Blat kuchenny – granit polerowany.
Został użyty impregnat „do wewnątrz” na bazie wody, następnie na bazie rozpuszczalnika. W miejscach, gdzie stały różne przedmioty, pojawiły się jaśniejsze plamy. 

 


 

Przecież kamień to natura. Można go porównać do ludzkiej skóry – posiada pory, jest codziennie narażony na przeróżne czynniki atmosferyczne. Różnica polega na tym, że o skórę uczymy się dbać od zawsze, a i tak wiedza ta nadal nie jest doskonała. Wiemy natomiast, że inaczej należy zabezpieczyć skórę udając się na narty w Dolomity, inaczej jadąc do Dubaju na „plażing”, a jeszcze inaczej idąc na spacer z psem do parku, przy pierwszych promieniach letniego słońca. Bardzo ważny jest również rodzaj samej skóry. Schemat można powielić w przypadku kamienia.

Należy odpowiedzieć sobie na pytania:

• gdzie kamień będzie położony?
• czy będzie narażony na czynniki atmosferyczne, takie jak: słońce, wiatr, deszcz, mróz?
• na jaki rodzaj plam będzie narażony: woda, kawa, wino, cytryna, coca-cola?
Następnie należy przeanalizować sam kamień:
• rodzaj kamienia
• rodzaj obróbki
• rodzaj wykończenia
• czy był wcześniej impregnowany? jeśli tak, to czym?
• czy był woskowany?
• jaki efekt chcemy uzyskać?

Po odpowiedzi na powyższe pytania pozostaje nam jedynie wybór odpowiedniego produktu. Nie powinno to dla nas stanowić problemu, ponieważ obecnie na polskim rynku jest około 20 czynnie działających firm z impregnatami, a każda z nich posiada w swojej ofercie kilkadziesiąt produktów.
Kiedy już uda nam się wybrać „złoty środek”, wystarczy go jedynie zaaplikować. Pojawia się pytanie: jak? Często instrukcje obsługi podawane są w obcym języku. A zatem, powodzenia, panie Kowalski!

111_S34_02.jpg

Źle wykonana impregnacja:
Schody wewnętrzne
– granit płomieniowany.
Został użyty impregnat na bazie wody, a zaraz po nim wosk. 


 Ale nikt z nas nie urodził się Einsteinem. Nigdy nie jest za późno na naukę. Zejdźmy zatem nieco na ziemię i zacznijmy od podstaw.

Impregnacja. Gdyby w tym momencie każdy z nas spróbował znaleźć jeden synonim tego słowa, to co by to było? Po przeszukaniu różnych źródeł możemy się dowiedzieć, że impregnacja to: namoczenie, zwilgocenie, nasycenie. Antonimy to natomiast: suchy, osuszony.
Według Wikipedii impregnacja to: „nasycenie materiałów (drewna, płótna, papieru, betonu, tynku, skóry itp.) roztworami żywic, rozpuszczonego wosku i innymi substancjami chemicznymi. Proces ma wzmocnić i zabezpieczyć podłoże lub materiał przed szkodliwym działaniem wilgoci, pleśni, owadów, ognia itp.”

Widzimy zatem, że większość z nas nieco błędnie interpretowała to słowo oraz jego znaczenie. Mamy zatem przed sobą jeszcze wiele nauki. Myślę, że na początek powinniśmy częściej mówić o „pielęgnacji” kamienia niż o samej impregnacji.

Zobaczymy zatem, jak krok po kroku pielęgnować kamień. Istnieje 5 podstawowych procedur:

1. Pre-impregnacja:
Ma ogromne znaczenie, ponieważ chroni przed wnikaniem zanieczyszczeń. Stosujemy ją na spodniej części kamienia, płytek, płyt z materiałów nasiąkliwych. Zabieg ten zapobiega przenikaniu soli, tanin, związków żelaza z warstwy pod materiałem i ich wykwitowi na jego powierzchni, uniemożliwiając powstawanie smug i plam.
2. Czyszczenie po ułożeniu:
Ma zasadnicze znaczenie, gdyż pozwala usunąć resztki cementu, zapraw klejowych i fugowych, co zapewni właściwe przeprowadzenie późniejszej impregnacji i konserwacji.
3. Impregnacja:
Uniemożliwia wnikanie zabrudzeń i powstawanie plam wodnych czy olejowych.
4. Wykańczanie:
Chroni materiał przed zużyciem, pozwalając również uzyskać odmienny efekt estetyczny. Do tego zabiegu służą np. woski ochronne o różnym efekcie wykończenia.
5. Konserwacja:
Codzienna operacja, która wzmacnia zabezpieczenie i usuwa powierzchniowe zabrudzenia.
Oczywiście teoria teorią. Musimy jednak pamiętać o jeszcze jednej kwestii. Klimat. Ma on kolosalne znaczenie. Istnieją impregnaty, które możemy lub musimy nakładać dwukrotnie. W ulotce jest napisane, że czas schnięcia wynosi 8 godzin. Substancja została wyprodukowana, testowana, pakowana i opisywana np. we Włoszech. Klimat śródziemnomorski jest nieco inny niż nasz, nasze zimy także nieco różnią się od tych we Włoszech. Pamiętajmy więc o tym, aby nie trzymać się kurczowo schematów ulotkowych. Każdy produkt jest inny. Każdy kamień jest inny. Może zamiast 8 godzin, warto wydłużyć czas oczekiwania do 20 godzin i uniknąć dzięki temu klejenia się powierzchni?

Kamień naturalny musi przejść bardzo długą i ciężką drogę, zanim trafi na blat stolika w salonie znanego nam już pana Kowalskiego. Najpierw zostaje wydobyty ciężkim sprzętem gdzieś na wzgórzach Alp Apuańskich. Następnie trafia na wieloliny i zostaje odpowiednio pocięty. Później obróbka, po czym przewozi się go do zakładów kamieniarskich, które szlifują, wycinają, przycinają, dopracowują każdy szczegół. Zostaje już tylko montaż. A to przecież pestka, jeśli klient mieszka na 5 piętrze w bloku bez windy.

Widzimy zatem, że praca z kamieniem naturalnym jest niesamowicie trudna, ciężka w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale jednocześnie dająca ogrom satysfakcji. Nic więc dziwnego, że traktujemy pielęgnację kamienia nieco po macoszemu i nie przykładamy do niej zbyt wielkiej uwagi. Bo cóż skomplikowanego może być w posmarowaniu kamienia wodą z płynem?
Z tym otwartym i nieco retorycznym pytaniem zostawiam was, Drodzy Czytelnicy, zachęcając jednocześnie do popełniania błędów, do nauki na tych błędach, do robienia prób, do zadawania pytań. Pozwólmy sobie na odrobinę niewiedzy, która w przyszłości przyniesie nam wiedzę.

Źle wykonana impregnacja:
Stolik do salonu – marmur satyna.
Został użyty impregnat na bazie rozpuszczalnika,
który 8 godzin od nałożenia nie może
mieć kontaktu z wodą.

Kamień został wystawiony na zewnątrz,
a zaraz po impregnacji spadł deszcz.

 


 

 

Dominika Grabiarz, autorka tekstu, 
jest specjalistką ds. pielęgnacji kamienia
współpracującą z wieloma producentami chemii do kamienia.

 

Kontakt do autorki:
tel. 501 172 824
biuro@scalpellino.pl
www.scalpelino.pl

 

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Renowacja posadzki kamiennej – szlif

Autor: Artur Janus   |   Data publikacji: środa, 12 maja 2021 12:08

111_S56_01.jpg

Szlifowanie oznacza ścieranie pewnej warstwy wierzchniej kamienia przy wykorzystaniu odpowiednich narzędzi.

Pierwszy etap takich prac to wyrównanie powierzchni. Do tego celu stosuje się przeważnie specjalne zdzieraki (najczęściej metalowe), które wprawdzie zostawiają grube zarysowania, ale za to pozwalają na szybsze wyrównanie obszaru roboczego. To właśnie takimi narzędziami, po wcześniejszym zaszpachlowaniu ubytków i uzupełnieniu spoin, doprowadzamy posadzkę do stanu idealnej płaszczyzny.

W zależności od firmy, której zdzieraków użyjemy, mogą to być prace prowadzone jednoetapowo, czyli za pomocą jednego rodzaju narzędzia, albo wieloetapowo, przy użyciu dwóch lub trzech rodzajów zdzieraków. Różnica polega na grubości ziarna diamentowego (lub innego) zatopionego w materiale ściernym. Na początku może być to diament o rozmiarze ziarna 500 mikrometrów lub większym.
Na marginesie warto wspomnieć, że coraz częstsze jest stosowanie przy produkcji narzędzi tańszych (i słabszych) diamentów syntetycznych. Pozwala to producentowi na obniżenie kosztów produkcji, ale też ich jakości.

Po wyrównaniu danej powierzchni zdzierakami metalowymi przechodzimy na narzędzia, które w języku obiegowym nazywane są „plastikami”, np. tarcze mocowane na rzepy. Zaczynamy szlifowanie właściwe, które doprowadzi do uzyskania pięknego połysku. Ziarno diamentowe zatopione w tarczy, od której zaczniemy szlif, ma grubość około 500 – 400 mikronów, czyli jest dość grube (jak na pył diamentowy). W kolejnych etapach będziemy używali narzędzi o coraz mniejszych gradacjach, czyli o zawartości ziarna o grubości aż do zaledwie jednego mikrometra.

Ilość gradacji w zestawie jest zależna od konkretnego producenta – może to być zaledwie pięć, a może być i dziesięć. Mając większy zestaw, możemy sobie dowolnie dobierać ilość użytych gradacji, w zależności od potrzeb. To wymaga jednak doświadczenia w pracy z tymi konkretnymi narzędziami. Musimy wiedzieć z doświadczenia na jakim rodzaju kamienia jakie tarcze zużywają się szybciej, a jakie możemy po prostu pominąć. Być może nie warto pominąć żadnej. Przykładowy zestaw może zawierać następujące gradacje: „00” (ziarno grubości około 400 mikrometrów), „0” (ziarno gr. ok. 250 mikrometrów), „100” (ziarno gr. ok. 200 μm), „200” (ziarno gr. ok. 100 μm) itd.

Zaczynając od tarcz szlifierskich, w których grubość ziarna jest rzędu 0,499 milimetra, kończymy na grubości ok. 0,001 mm (1 μm). Ilość ziaren diamentowych zależy oczywiście od producenta. Podobnie jest z grubością ziarna. Jeśli jeden producent oferuje tarczę o gradacji „1500”, a inny „10000”, to nie znaczy, że w produkcie oznaczonym „10000” jest ziarno drobniejsze niż w tym, na którym widnieje liczba „1500”, albo „1200”. Nie musi tak być. Pod wszystkimi tymi liczbami może się kryć pył diamentowy o grubości 1 μm (lub o zbliżonej grubości). Na tym etapie pracy nie ma to praktycznie żadnego znaczenia.

 Realnie rzecz ujmując, wystarczy doprowadzić szlif do poziomu gradacji zawierającej ziarno o grubości około 7 μm. To oznacza, że nie zawsze musimy i nie zawsze możemy doprowadzić szlif do samego końca. Rozumiemy przez to niemożność zastosowania wszystkich gradacji z kompletu naszych narzędzi. Niektóre gatunki kamienia tracą połysk przy szlifie najdrobniejszym diamentem, wówczas trzeba cofnąć się do gradacji wcześniejszej. Utrata połysku nie jest rzecz jasna spowodowana przez diament. Powodem jest materiał użyty do produkcji tarczy – spoiwo, który pracując na miękkim kamieniu może dawać efekt odwrotny do zamierzonego.

Jedną z podstawowych zasad, które obowiązują nas przy szlifowaniu jakiejkolwiek powierzchni kilkoma gradacjami tarcz, jest stopniowe poszerzanie obszaru pracy. Jeśli wyrównaliśmy teren zdzierakami, to przechodząc do tarcz typu „00” musimy wyjechać szlifierką kilka centymetrów poza obszar wyrównany. Chodzi o to, aby zniwelować zarysowania na obrzeżach obszaru zeszlifowanego. Podobnie rzecz się ma przy użyciu kolejnych gradacji tarcz. Skończywszy pracę tarczą, którą oznaczyliśmy sobie (lub zrobił to za nas producent) numerem „00”, zakładamy kolejną, czyli w naszym przypadku „0” i znowu poszerzamy obszar szlifu. Tym sposobem musimy przebrnąć przez wszystkie gradacje danego kompletu. Wyjątkiem mogą być te najwyższe („800”, „1200”, „1500”…), kiedy rysy są już na tyle małe, że nie ma to większego znaczenia, ponieważ nie są widoczne. Jak można zauważyć z powyższego, nie wolno pierwszą gradacją narzędzi dojechać do samej ściany, czy filaru, ponieważ nie będziemy mieli możliwości poszerzyć powierzchni szlifowanej podczas kolejnej fazy prac.
Po każdym etapie szlifowania danej powierzchni musimy zebrać powstały szlam odpowiednim odkurzaczem przemysłowym. Dotyczy to oczywiście pracy „na mokro”, przy użyciu wody. Jeżeli szlif odbywa się „na sucho”, powstały pył jest na bieżąco odciągany przez odkurzacz.

Dobrze jest również umyć powierzchnię szlifowaną po zakończeniu pracy każdą kolejną gradacją tarcz. Szczególnie jest to ważne na końcowym etapie pracy, gdzie jedno ziarnko piasku wniesione na butach, czy przywiane przez wiatr, potrafi zarysować powierzchnię, jeśli tylko dostanie się w obszar pracy szlifierki.
Podczas pracy z wodą musimy również wziąć pod uwagę nasiąkliwość kamienia. Być może praca z użyciem wody okaże się w ogóle niemożliwa, albo będzie wymagała dodatkowych przedsięwzięć związanych z dokładnym uszczelnieniem spoin, czy osuszaniem.

Miejsca, w które nie jesteśmy w stanie wjechać nawet najmniejszą maszyną, musimy dopracować ręcznie, przy pomocy szlifierki kątowej. Przy czym zasada postępowania jest podobna, jak przy pracy z większymi maszynami, ale wymaga dużo więcej wprawy i wyczucia. Zniszczony przy takiej pracy kamień to niestety widok dość powszechny. Zamiast pięknej sztuki, otrzymujemy marnej jakości prozę życia…

Taką swobodną twórczość można również zaobserwować tam, gdzie robotnik uznał, że zbyt długo trwa wyrównywanie powierzchni i zdecydował się na użycie szlifierki kątowej na wszystkich większych nierównościach. W ten sposób, co prawda bardziej się napracował, ale zaoszczędził mnóstwo czasu i pieniędzy. Efekt, nawet jeśli na pierwszy rzut oka jest zadowalający i zasługuje na brawa ze strony laika, to po niedługim czasie prezentuje sobą jedynie kiepską tragikomedię.

Wyszlifowanie powierzchni kamiennej nie kończy naszej pracy. Jeśli chcemy osiągnąć jak najlepszy efekt, musimy jeszcze, jeśli chodzi o posadzkę marmurową, poświęcić czas na przeprowadzenie procesu krystalizacji. Na czym on polega i ile jest w tej kwestii nieporozumień, już w następnym numerze Kuriera Kamieniarskiego.


 Artur Janus, autor tekstu, jest właścicielem firmy Verdekam, która od ponad 20 lat zajmuje się kompleksową renowacją kamienia naturalnego.

Dane kontaktowe:
tel. 503 113 113
artur.janus@verdekam.com.pl
www.verdekam.com.pl

 

 

 

przeczytaj cały artykuł
Strona 9 z 25

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.