
Rozmawiając z ludźmi ma się wrażenie, że w potocznym rozumieniu „biegły sądowy” i „rzeczoznawca” to pojęcia, które oznaczają to samo. Nie powinniśmy jednak ich rozumieć jako synonimy, ponieważ są to diametralnie różne odpowiedzialności i obowiązki.
Można w skrócie ująć to następująco: biegły sądowy pracuje dla sądów, rzeczoznawca pracuje dla klientów.
BIEGŁY SĄDOWY
W trakcie spraw sądowych lub postępowań prowadzonych przez np. organy ścigania, osoba prowadząca dane postępowanie musi podjąć decyzje na temat różnych gałęzi wiedzy, o których nie ma szczegółowej wiedzy. W tym celu zasięga opinii od osoby znającej tę tematykę, czyli od biegłego sądowego.
Biegły sądowy jest powoływany przez prezesa sądu okręgowego i wpisywany na listę biegłych przy danym sądzie na okres 5 lat z możliwością przedłużenia. By zostać biegłym, należy korzystać z pełni praw cywilnych i obywatelskich, ukończyć 25 lat, posiadać wiadomości specjalistyczne w danej gałęzi nauki, techniki, sztuki, rzemiosła, dać „rękojmię należytego wykonania obowiązków biegłego” oraz wyrazić zgodę na ustanowienie biegłym.
Część wymagań można w łatwy sposób zweryfikować – wiek, niekaralność, zgoda. Ciekawiej jest jednak z potwierdzeniem posiadania wiedzy oraz z rękojmią wykonania obowiązków.
Praktyka, jaką obserwujemy, wskazuje, iż sąd weryfikuje posiadanie wiedzy na podstawie przedstawionych dokumentów w postaci dyplomów ukończenia kierunkowych studiów lub świadectw potwierdzających uzyskanie kwalifikacji w zawodzie, na przykład dyplomu mistrzowskiego, przy czym znane mi są przypadki, gdy powołano biegłego, który nie ukończył żadnej kierunkowej szkoły ani nie posiadał żadnego potwierdzenia weryfikującego jego wiedzę.
Dodatkowym poświadczeniem dla kandydata jest zasięgnięcie o nim opinii w miejscu zatrudnienia lub, w przypadku osób wykonujących wolny zawód, opinii z organizacji zawodowej.
Jak już ktoś został wpisany na listę biegłych sądowych, może otrzymać od sądu lub innej instytucji, np. prokuratury, zlecenie do zaopiniowania spornego tematu. Biegły otrzyma wtedy pytania, na które ma sformułować odpowiedzi po analizie akt i ewentualnych oględzinach. Następnym krokiem są zarzuty do opinii lub pytania uzupełniające ją. Strony mają prawo do podważenia opinii, mogą też wnioskować o zmianę biegłego.
Pamiętać należy, że biegły nie jest sędzią, odpowiada on na pytania sądu i stron, więc bardzo duże znaczenie mają tu właściwie zadane pytania.
RZECZOZNAWCA
Rzeczoznawca to ktoś, kto zna się na danej tematyce na tyle, żeby określić, co zostało dobrze wykonane, a co zostało wykonane niepoprawnie. Tytuł rzeczoznawcy może pochodzić z różnych nadań, na przykład instytucji państwowych (np. Inspekcja Handlowa), stowarzyszeń (np. Polskie Stowarzyszenie Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych) lub po prostu firm. Nie ma więc generalnie tu ścisłego wymagania do jakiejś przynależności. Chociaż są przypadki, gdy dobrze wylegitymować się dokumentem rzeczoznawcy oceniającego z poziomu jednostki naukowo-badawczej. Niezależnie jednak od „siły pieczątki” powstająca opinia przede wszystkim powinna być opracowana w sposób niezależny i poprawny merytorycznie.
Rzeczoznawcy występują głównie wtedy, gdy jeszcze jest za wcześnie na sąd. Zlecający zatem w pierwszej kolejności będą wracali się do nich o pomoc w celu potwierdzenia swoich ewentualnych obiekcji co do wykonanej pracy. Bardzo często na tym etapie strony zastanawiają się nad uwikłaniem się w postępowanie sądowe – przy czym najlepszym rozwiązaniem jest uniknięcie sporu w sądzie. Ważnym jest zatem, aby opinia była sporządzona z zachowaniem obiektywizmu. W innym przypadku klient zostanie narażony na poniesienie znacznych kosztów, a takie sytuacje niestety są często obserwowane.
Jak widzimy, jest duża różnica pomiędzy biegłym sądowym i rzeczoznawcą, nie powinno się zatem zrównywać tych funkcji i traktować jako jedno. Obie funkcje są funkcjami o wielkiej wadze, stąd powinno się podchodzić do ich pełnienia z należytą starannością i pokorą.
OD REDAKCJI: Nazwiska biegłych sądowych można znaleźć na stronach poszczególnych sądów okręgowych. Aktualizowana lista biegłych znajduje się też na www.kurierkamieniarski.pl/biegli. O rzeczoznawców kamieniarskich można natomiast pytać w naszych organizacjach branżowych:
Polski Związek Kamieniarstwa – www.kamieniarze.org.pl
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Producentów Wyrobów z Kamienia – www.ospwzk.pl

Każdy przedsiębiorca działający na krajowym rynku chciałby mieć pewność, że przeprowadzane przez niego transakcje są zgodne z procedurą prawa obowiązującego. A także że każdy podmiot uczestniczący w tym procesie wykonuje swoje zadania prawidłowo, to znaczy w sposób nie budzący żadnych wątpliwości. Niestety tak nie jest.
Unii Europejskiej podlegające procedurom celnym dopuszczenia do obrotu przechodzą przez agencje celne, które dokonują ich taryfikacji zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa celnego.
Jeżeli taryfikacja towarowa przeprowadzona jest z gruntu źle, można dokonać zmian poprzez skorygowanie popełnionych błędów taryfikacyjnych. Jeżeli błędy wynikają z nieprawidłowych przyporządkowań odpowiednich kodów CN do odpowiadających im grup towarów i wychwyci to kontrola celno-skarbowa, również jest możliwość skorygowania błędów ad hoc i sprostowanie sporządzonych dokumentów celnych SAD oraz złożonych deklaracji podatkowych – można naprawić błędy i odzyskać wpłacone pieniądze. W tym celu przedsiębiorcy powinni posiadać decyzje Wiążących Informacji Taryfowych (WIT), aby uniknąć błędów popełnianych zarówno przez agencje celne, jak i podmioty dokonujące odprawy celnej towarów.
Wiążące Informacje Taryfowe obligują organy administracji celno-skarbowej nakazując de facto zastosowanie wskazanych w decyzji kodów taryfy celnej, a co za tym idzie i odpowiednich stawek celnych. To gwarancja prawidłowej wysokości długu celnego.
Po przeprowadzonych audytach poprawności dokonywanych taryfikacji towarów w branży kamieniarskiej, okazuje się, że jednemu towarowi przypisywana jest coraz to inna pozycja kodu CN Wspólnotowej Taryfy Celnej. Skutkiem tego jest błędne przypisanie do towaru stawki celnej i określenie również błędnie wysokości długu celnego, podatków akcyzowych i VAT. W wyniku takich działań przedsiębiorca nie dość, że nie ma pewności co do prawidłowo zapłaconych podatków i opłat celno-skarbowych czy akcyzowych, to jeszcze podczas kontroli urzędowych narażony jest na konieczność dopłaty należnych podatków wraz z odsetkami i karami. Ale często zdarza się również i tak, że to przedsiębiorca nadpłacił znacznie należne daniny i przysługuje mu prawo ich zwrotu.
Procedury związane z uzyskaniem decyzji Wiążących Informacji Taryfowych postrzegać należy szeroko z uwagi na fakt, że ich celem jest nie tylko uzyskanie pewności co do prawidłowości przeprowadzonej klasyfikacji celnej towarów i określenie na tej podstawie wysokości opłat celnych i podatkowych, ale i prawidłowe zastosowanie innych środków taryfowych i pozataryfowych służących do określenia wysokości wspomnianego długu celnego i pochodnych mu opłat. Decyzje WIT są środkiem służącym do ułatwienia podmiotom gospodarczym uzyskania oficjalnych informacji dotyczących klasyfikacji taryfowej. Informacje te bezpośrednio przyczyniają się do poprawy zarządzania przedsiębiorstwem oraz zwiększają zyski poprzez znaczną redukcję czasu poświęconego na odprawę celną oraz znaczne zmniejszenie wysokości opłat.
Jednak zasadniczym celem wydanych decyzji Wiążących Informacji Taryfowych jest zapewnienie przejrzystości informacji celnej poprzez zastosowanie jednolitych stawek taryfowych obowiązujących w Unii Europejskiej oraz wyeliminowanie w państwach Unii różnic dotyczących klasyfikacji taryfowej. To także zapewnia równość i prawne zabezpieczenie podmiotów gospodarczych biorących udział w wewnątrzwspólnotowej wymianie towarowej.
Analiza uwarunkowań związanych z decyzjami Wiążących Informacji Taryfowych pozwala stwierdzić, że wyróżniają się one dużą specyfiką i złożoną strukturą wynikającą zarówno z przepisów prawa, jak wymogów informatycznych związanych z platformą elektroniczną służącą do ich obsługi. Wymogi formalno-prawne i struktura aplikacji Platformy Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych (PUESC) w sposób bezpośredni określa zarówno strukturę WIT, ale i podkreśla znaczenie WIT dla podmiotów gospodarczych. Posiadanie WIT daje wspomnianą pewność prawną co do prawidłowej klasyfikacji towarowej i określenia na tej podstawie wysokości należności celnych i podatkowych.
Upraszczając: należy stwierdzić, że przedmiotem analizy związanej z decyzjami WIT są towary poddane właściwej klasyfikacji celnej z zastosowaniem preferencji wynikających z ich posiadania. Brak Wiążącej Informacji Taryfowej powoduje dowolność interpretacyjną dokonaną nie tylko przez przedsiębiorców, ale i organy celne w odniesieniu do kodyfikacji towarów. Skutkiem tego pojawiają duże rozbieżności co do wymiaru wysokości długu celnego i należności celno-podatkowych oraz dowolność związaną z przypisaniem towarów do odpowiedniego kodu Wspólnotowej Taryfy Celnej.
Brak wyraźnie zaznaczonych przez krajowe organy celne i podatkowe korzyści i preferencji wynikających z posiadania WIT-ów może sugerować, że nie przysparzają one firmom wymiernych zysków ani korzyści. Nic bardziej błędnego. Otóż jak wynika z przeprowadzonych badań – dominująca pozycja trzech państw unijnych, które korzystają w pełni z Wiążących Informacji Taryfowych (Niemcy, Francja, Włochy) mówi sama za siebie. Można przychylić się do stwierdzenia, że gospodarki silniejsze są preferowane co do ilości wydawanych WIT-ów: na 116 224 wydanych decyzji WIT aż 62 014 wydano Niemcom, co stanowi prawie 54% wszystkich wydanych decyzji.
Pewność odnosząca się do preferencji związanych z faktem posiadania decyzji WIT prowadzi do stabilności przedsiębiorstwa odnośnie poprawności wyliczonych należności celnych oraz prawidłowości „zataryfikowanych” towarów, sprawnie przeprowadzonej odprawy celnej. A przy tym do braku kwestionowania decyzji WIT przez organy administracji celno-podatkowej wiążącej organy na terenie całej Unii Europejskiej.
Dr Ewa Grabska-Kukulska
jest prawnikiem, ekonomistą, politykiem celnym, a przede wszystkim praktykiem od 30 lat zajmującym się wymianą towarową i procedurami celnymi zarówno w firmach jak i na styku administracja celno-skarbowej – przedsiębiorca. Prowadzi analizę celną, audyty i ocenę ryzyka związane z procedurami celnymi dla przedsiębiorców.
Kontakt do autorki:
tel. 601240210,
e-mail: ewa.grabska-kukulska@jmk.waw.pl
www.jmk.waw.pl

Fundament jest, nagrobek stoi, a skoro tak, to dziś napiszę o dokumencie, o którym wielu słyszało, niewielu czytało, a do którego warto się stosować: „Wytyczne branżowe – wyroby z kamienia naturalnego - nagrobki”.
„Wytyczne branżowe – wyroby z kamienia naturalnego - nagrobki”. Długi tytuł, dlatego w skrócie znany też pod nazwą: Norma nagrobkowa. Jest to opracowanie powstałe na podstawie konsultacji szeroko prowadzonych przez Polski Związek Kamieniarstwa (PZK). Dokument stanowi wytyczne branżowe do stosowania dobrowolnego.
Ujmując to innymi słowy: nie jest (na razie) obowiązkowy, jednakże osoby, które się doń zastosują, unikną wielu potencjalnych błędów jakże nagminnie spotykanych przeze mnie na cmentarzach. Opisane metody, do których powinien się stosować wykonawca i montażysta nagrobka, gwarantują, że praca zostanie wykonana zgodnie z zasadami i sztuką kamieniarską.
Co prawda brak jest ustawowej definicji pojęcia „sztuka kamieniarska”. Jednakże przez termin „zgodnie ze sztuką kamieniarską” należy rozumieć wykonanie realizacji zgodnie z wszelkimi normami prawnymi i technicznymi mającymi zastosowanie w kamieniarstwie, przy dochowaniu należytej staranności oraz wg najlepszej, profesjonalnej wiedzy.
Wymiary nominalne
Grubość nominalna wszystkich kamiennych elementów konstrukcyjnych oraz tablicy napisowej powinna wynosić minimum 50 mm. Oczywiście, jak wszędzie, są wyjątki potwierdzające regułę. Dlatego dopuszcza się stosowanie, w nagrobku, elementów o nominalnej grubości mniejszej niż 50 mm, jednakże jedynie w celach dekoracyjnych, np. podstawka pod znicz, czy doklejona do płyty napisowej płytka z napisami.
Wymiar nominalny to nic innego jak wymiar, od którego dopuszczalne są odchyłki. Odchyłki te wyznaczają zakres (od minimum do maksimum), w którym powinny się mieścić rzeczywiste wymiary kamiennych elementów nagrobka.
Dopuszczalne odchylenia od grubości zależą też od konkretnego wymiaru. Jeśli nominalna grubość elementu wynosi do 80 mm – dopuszczalne odchylenie wynosi +/- 3 mm, powyżej 80 mm grubości – dopuszczalna odchyłka wynosi +/- 4 mm.
Istnieją też inne unormowane odchylenia: pomiędzy krawędziami ciętymi, pomiędzy krawędziami łupanymi, a także pomiędzy jedną krawędzią ciętą, a drugą łupaną. Tutaj dopuszczalne odchyłki zależą od długości lub/i szerokości elementu.
Norma Nagrobkowa i montaż nagrobków są ze sobą ściśle powiązane, dlatego wiele aspektów, opisanych we wcześniejszych częściach, pokrywa się z treścią niniejszego artykułu.
Kotwienie płyty napisowej
Od czasu do czasu słyszymy lub czytamy w mediach, że na dziecko przewrócił się nagrobek. Oczywiście wtedy najczęściej chodzi właśnie o płytę napisową. W takich przypadkach ujawniają się popełnione błędy przy jej montażu. Po pierwsze kotwa, która powinna być wykonana z nierdzewnego, gwintowanego pręta o dobranej długości i średnicy, a jeśli tablica jest szersza niż 50 cm, stosujemy dodatkową kotwę. Podam dwa przykłady. Do płyty napisowej o szerokości brutto (mierząc od lewej do prawej strony) 50-100 cm włącznie, stosujemy min. dwie kotwy. Dla płyt napisowych o szerokości brutto od 100 do 150 cm włącznie – min. trzy kotwy. Upraszczając, na każde rozpoczęte 50 cm przypada jedna kotwa.
Nie mniej ważną rzeczą jest średnica zastosowanej kotwy, którą, w tym przypadku, dobieramy do wysokości tablicy napisowej. Oto dwa przykłady:
minimum 10 mm dla płyt napisowych o wysokości do 60 cm włącznie,
minimum 12 mm dla płyt napisowych o wysokości 60-80 cm włącznie.
Kolejną sprawą, jeśli chodzi o kotwienie tablic napisowych, jest głębokość zakotwienia w samej tablicy napisowej. Absolutne minimum to 100 mm, które stosujemy w tablicach o grubościach nieprzekraczających 60 mm. W płytach napisowych o grubościach do 90 mm włącznie stosujemy zakotwienie co najmniej 120 mm, a dla płyt napisowych o grubości do 160 mm włącznie – 150 mm.
Średnica gniazda montażowego, w którym umieszczamy kotwę, powinna być o 2 mm większa od średnicy zastosowanej kotwy. Jak już pisałem w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego (Montaż nagrobków, cz. 2), kotwa nie może być zbyt luźno ani zbyt ciasno osadzona. Nie wolno też osadzać jej na siłę, wbijając ją w otwór gniazda montażowego. Samo gniazdo powinniśmy wypełnić odpowiednim środkiem do kotwienia o dobrej przyczepności, bezskurczowym, o wysokiej odporności na niskie temperatury i o krótkim czasie wiązania.
* * *
Od siebie dodam, że przypadków przewrócenia się tablic nagrobkowych jest dużo. Konsekwencje są poważne, a od czasu do czasu bywają, niestety, tragiczne dla życia i zdrowia ludzkiego. Nie żałujmy więc czasu ani środków poświęconych na wykonanie poprawnego montażu. Tym bardziej, że koszt poprawnego zakotwienia i sklejenia wszystkich elementów w nagrobku jest niewspółmiernie mały w stosunku do późniejszych ewentualnych poniesionych przez nas konsekwencji, wynikających z pośpiechu i minimalizowania tychże kosztów. Nie ilością zmontowanych nagrobków, a poprawnością ich montażu się chwalmy.
W wytycznych jest ważny zapis, że montaż nagrobka powinien być nadzorowany przez osobę z potwierdzonymi kwalifikacjami w zawodzie kamieniarz na poziomie mistrzowskim. Nie bez przyczyny.
Podyktowane jest to, między innymi, zdarzającymi się tragicznymi wypadkami na cmentarzach, do których dochodzi często z powodu nieprawidłowo wykonanego/zmontowanego nagrobka. Błędy te bywają wynikiem niewiedzy, a nawet niedbalstwa spowodowanego pośpiechem. Wykwalifikowany kamieniarz z dyplomem mistrzowskim daje rękojmię na wykonaną pracę.
Więcej i bardziej szczegółowych informacji na temat poprawnego montażu nagrobków (oraz wiele innych tematów jak: materiałoznawstwo, maszynoznawstwo, technologia obróbki kamienia, uwarunkowania prawne i skarbowe prowadzenia firmy, podstawy BHP) można uzyskać na kursach organizowanych przez Polski Związek Kamieniarstwa. Przykładowe fotografie, rysunki poglądowe, animacje ułatwiają zrozumienie omawianych tematów, a kontakt z prowadzącym i innymi uczestnikami pozwala na uzyskanie wyczerpujących odpowiedzi na zadawane pytania i wymianę doświadczeń. Kursy są on-line, dlatego można brać w nich udział z dowolnego miejsca.
Zachęcam też do potwierdzania swoich kwalifikacji zawodowych. Warto uzyskać świadectwo czeladnicze i dyplom mistrzowski w zawodzie kamieniarz i brukarz, które są honorowane we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej. Polski Związek Kamieniarstwa (PZK) przy współpracy z Dolnośląską Izbą Rzemieślniczą organizuje takie egzaminy dwa razy w roku.
Informacji udziela Polski Związek Kamieniarstwa (tel. 74 855 12 28, www.kamieniarze.org.pl).
Dokument zawiera zbiór informacji na temat wykonania nagrobka. Stosowanie tych wytycznych to gwarancja, że pomniki będą dokładnie takie, jakie być powinny. Że będą wykonane zgodnie z zasadami rzetelnej kamieniarskiej roboty i że będą bezproblemowo służyć. Oraz że będą bezpieczne w użytkowaniu (wystarczająco mocne, by się nie zawalić pod własnym ciężarem i wystarczająco solidnie zmontowane, by nie stanowić zagrożenia).
Do pobrania na: www.kamieniarze.org.pl
(zakładka: Norma nagrobkowa) lub
www.kurierkamieniarski.pl/normanagrobkowa
Dariusz Chrzanowski, autor tekstu – mistrz w zawodzie kamieniarz – jest biegłym sądowym w zakresie kamieniarstwa, a także rzeczoznawcą ds. jakości produktów lub usług przy Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Gdańsku.
Kontakt do autora:
abakor.biuro@wp.pl
tel. 693 818 996

Jednym z warunków uzyskania dofinansowania kosztów kształcenia młodocianych – w świetle art. 122 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo oświatowe – jest ustalenie, że pracodawca lub osoba prowadząca zakład w imieniu pracodawcy albo osoba zatrudniona u pracodawcy posiada kwalifikacje wymagane do prowadzenia przygotowania zawodowego młodocianych określone w przepisach w sprawie przygotowania zawodowego młodocianych i ich wynagradzania.
Mając na uwadze kierowane do Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej we Wrocławiu zapytania, spełnienie powyższej przesłanki budzi wiele wątpliwości. Jak pokazuje praktyka, niejednokrotnie nieprawidłowo interpretują spełnienie tego wymogu również organy administracji wydające decyzje w przedmiocie przyznania dofinansowania kosztów kształcenia młodocianych, a dotyczy to zarówno urzędów gmin, jak również organów odwoławczych. Powoduje to konieczność składania przez pracodawców odwołań od decyzji, a nawet skarg do wojewódzkich sądów administracyjnych.
Przy interpretacji przedmiotowych przepisów ustawy Prawo oświatowe należy odwołać się do definicji pojęć „pracodawca” i „osoba zatrudniona u pracodawcy”, utrwalonych na tle unormowań prawa pracy.
Zgodnie z przepisem art. 3 Kodeksu pracy pracodawcą jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudniają one pracowników. Pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę – art. 2 Kodeksu pracy.
Ustawa Prawo oświatowe nie zawiera ustawowej definicji pojęcia osoby zatrudnionej, niemniej zaznaczyć należy, że ustawa ta nie posługuje się pojęciem pracownika. Pojęcia te zaś, choć są do siebie znaczeniowo zbliżone, nie są jednak tożsame. Termin „zatrudnienie” należy rozumieć szeroko, to jest jako wykonywanie pracy na podstawie różnych umów, a nie tylko umowy o pracę – w rozumieniu ścisłym, określonym w przepisach kodeksu pracy. Pojęcie to, zgodnie z zasadą swobody kształtowania stosunku zatrudnienia, nie musi mieć bowiem charakteru pracowniczego1).
Jak wskazuje się w orzecznictwie, „(…) dokonując interpretacji art. 122 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo oświatowe nie można tracić z pola widzenia celu samej regulacji prawnej, którym było uzyskanie przez pracodawcę częściowego zrekompensowania kosztów dokształcania zawodowego młodocianego pracownika a więc zrekompensowanie kosztów poniesionych na skutek przejęcia przez pracodawcę obowiązku ciążącego generalnie na Państwie. Dlatego też przyjąć należy, że pojęcia osoby zatrudnionej u pracodawcy nie należy ograniczać tylko do wąskiej wykładni tego przepisu. Dlatego dokumentem potwierdzającym, że spełniony jest warunek określony w powołanym powyżej przepisie może być umowa zlecenia czy też umowa o dzieło, natomiast nie ma konieczności zawarcia przez strony tylko i wyłącznie umowy o pracę”2).
Pojęcie osoby prowadzącej zakład w imieniu pracodawcy nie zostało ustawowo sprecyzowane, w związku z czym może to być osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, umowy zlecenia, umowy o dzieło, kontraktu menedżerskiego, wykonująca zadania o takim charakterze. W orzecznictwie przyjmuje się, że osobą taką może ponadto być członek zarządu spółki, jak również osoba legitymująca się stosownym pełnomocnictwem udzielonym przez pracodawcę do podejmowania czynności składających się na prowadzenie zakładu w imieniu pracodawcy.
Powyższa treść stanowi jedynie ogólne wskazówki interpretacyjne dotyczące omawianego zagadnienia. Należy pamiętać, że każdy przypadek powinien podlegać szczegółowej analizie.
1) vide: wyroki Sądu Najwyższego z dnia 9 grudnia 1999 r. sygn. akt I PKN 432/99, OSNP 2001/9/310, z dnia 30 maja 2001 r. sygn. akt I PKN 429/00, OSNP 2003/7/174, z dnia 13 kwietnia 2000 r. sygn. akt I PKN 594/99, OSNP 2001/21/637 oraz z dnia 5 grudnia 2000 r. sygn. akt I PKN 133/00, OSNP 2002/14/326)
2) wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z dnia 10 maja 2023 r., II SA/Po 189/23)
Pierwotnie tekst ukazał się w: Nowiny Rzemieślnicze, nr 63, zima 2023
Magdalena Kieszkowska – radca prawny od 2011 r.
Kancelaria zajmuje się prowadzeniem spraw cywilnych,
a w szczególności specjalizuje się w obsłudze przedsiębiorców,
jak również prowadzeniu tzw. spraw frankowych.
Kontakt do autorki:
tel. 698 376 673
e-mail: m.kieszkowska@kancpraw.com

„Obecnie, przynajmniej jeżeli chodzi o sądy warszawskie, nawet najgorszemu wrogowi nie życzę występowania w jakiejkolwiek sprawie na drodze cywilnej – mówi Joanna Parafianowicz, adwokatka prowadząca własną kancelarię. – Czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy jest coraz dłuższy – wcześniej sądy pracowały na wolniejszych obrotach przez pandemię, teraz problemem jest zamieszanie związane z KRS i tzw. neo-sędziami. Z tego powodu uważam, że opieranie gwarancji na kontroli sądowej, w sprawach, gdzie tak ważny jest czas, jest w pewnym sensie robieniem obywatela w bambuko. Ta ochrona jest fikcyjna, skoro na rozpatrzenie sprawy w NSA czeka się około dwóch lat i to, jak ma się szczęście. W ostatnim czasie największą szansę na szybkie rozpatrzenie sprawy daje mediacja albo śmierć strony.”1)
Nie namawiam do darcia szat przed sądem z okrzykiem „mediacja albo śmierć!”, ale nieustająco namawiam do mediacji. Pani mec. Joanna Parafianowicz potwierdza, że – poza innymi – niezwykle istotną zaletą mediacji, szczególnie w dzisiejszych czasach, jest szybkość zakończenia sprawy.
W postępowaniu mediacyjnym strony nie muszą czekać na zawiadomienie sądu o wyznaczonym terminie rozprawy. Tu jednym z rekordzistów jest Sąd Okręgowy w Warszawie – pozew złożony w czerwcu 2022 r., w kwietniu 2024 r. strony zostały zawiadomione o terminie rozprawy wyznaczonym na… czerwiec 2027 r.
W mediacji to strony decydują kiedy i gdzie się spotkają. I czy chcą się spotkać czy wolą prowadzić mediację bez spotkań wspólnych. Przy wyborze tej drugiej opcji mediator spotyka się raz z jedną, raz z drugą stroną – są to tzw. spotkania wahadłowe. W przypadku postępowania sądowego takich możliwości strony nie mają.
Ile czekało się dotąd na rozstrzygnięcie sądu w sprawach, w których pojawia się kwestia zakładu kamieniarskiego? Na ogólnodostępnym portalu orzeczeń sądów powszechnych https://orzeczenia.ms.gov.pl/ dostępna jest treść orzeczeń wraz z uzasadnieniem. Po wpisaniu hasła „zakład kamieniarski” można zapoznać się z orzeczeniami w sprawach: o zapłatę, o nienależyte wykonanie, o zachowek, o podział majątku wspólnego, o wydanie nieruchomości czy w sprawach z prawa pracy. Niezależnie od przedmiotu sporu sprawy te trwały od kilku do kilkunastu lat. Poniżej kilka przykładów:
opisywana już w Kurierze Kamieniarskim sprawa o zaniechanie działań zakłócających korzystanie z nieruchomości ponad przeciętną miarę, w związku z usytuowaniem na sąsiedniej działce zakładu kamieniarskiego, oraz zaniechanie naruszeń w przyszłości (Sąd Okręgowy w Gliwicach II Zamiejscowy Wydział Cywilny sygn. akt II C 232/11): pozew złożony w 2011 r., orzeczenie sądu pierwszej instancji – grudzień 2014 r., orzeczenie sądu II instancji – listopad 2015 r. – łącznie 4 lata,
sprawa o zwrot nakładów (Sąd Okręgowy w Słupsku I Wydział Cywilny sygn. akt I C 165/11): pozew złożony w 2011 r. – prawomocne zakończenie sprawy – 2016 r. – łącznie 5 lat,
sprawa o podział majątku wspólnego, w skład którego wchodził zakład kamieniarski (Sąd Okręgowy w Łodzi III Wydział Cywilny Odwoławczy sygn.. akt III Ca 1972/20): pozew złożony w 2016 r., orzeczenie sądu pierwszej instancji – 2020 r., orzeczenie sądu II instancji – wrzesień 2022 r. – łącznie 6 lat,
sprawa o zachowek (Sąd Okręgowy w Szczecinie II Wydział Cywilny Odwoławczy sygn. akt II Ca 794/17): pozew złożony w 2012 r., orzeczenie sądu I instancji – kwiecień 2016 r., wyrok sądu II instancji – czerwiec 2018 r. – łącznie 6 lat,
sprawa o roboty budowalne – wykonanie elewacji kamiennej: pozew złożony w lipcu 2015 r., orzeczenie sądu I instancji – maj 2021 r., wyrok sądu II instancji – kwiecień 2023 r. - łącznie 8 lat.
„Czas to pieniądz” – to przysłowie znane jest powszechnie. Mediacja pozwala na oszczędności nie tyko finansowe, gdyż dzięki niej nie tracimy czasu, a tym samym nie tylko nie wydajemy pieniędzy, ale również nie tracimy tych, które moglibyśmy w tym czasie zarobić. Warto o tym pamiętać w sytuacjach spornych, najlepiej przed wstąpieniem na drogę sądową. Jeśli jednak pozew już został złożony, warto także pamiętać, że na każdym etapie postępowania można zaproponować próbę porozumienia na drodze mediacji. I nie trzeba do tego okrzyku „mediacja albo śmierć”, gdyż taka możliwość zagwarantowana jest w kodeksie postępowania cywilnego.
mgr inż. Monika Hernik-Oko
prawnik, mediator, Członek Zarządu Stowarzyszenia #wartomediować
tel. 661 860 393
39 mediatorów w całej Polsce: