Reklama


Vademecum kamieniarza

Montaż nagrobków, część 3 Wytyczne branżowe

Autor: Dariusz Chrzanowski   |   Data publikacji: wtorek, 23 lipca 2024 08:16

130_nagr.png

Fundament jest, nagrobek stoi, a skoro tak, to dziś napiszę o dokumencie, o którym wielu słyszało, niewielu czytało, a do którego warto się stosować: „Wytyczne branżowe – wyroby z kamienia naturalnego - nagrobki”.

„Wytyczne branżowe – wyroby z kamienia naturalnego - nagrobki”. Długi tytuł, dlatego w skrócie znany też pod nazwą: Norma nagrobkowa. Jest to opracowanie powstałe na podstawie konsultacji szeroko prowadzonych przez Polski Związek Kamieniarstwa (PZK). Dokument stanowi wytyczne branżowe do stosowania dobrowolnego.
Ujmując to innymi słowy: nie jest (na razie) obowiązkowy, jednakże osoby, które się doń zastosują, unikną wielu potencjalnych błędów jakże nagminnie spotykanych przeze mnie na cmentarzach. Opisane metody, do których powinien się stosować wykonawca i montażysta nagrobka, gwarantują, że praca zostanie wykonana zgodnie z zasadami i sztuką kamieniarską.
Co prawda brak jest ustawowej definicji pojęcia „sztuka kamieniarska”. Jednakże przez termin „zgodnie ze sztuką kamieniarską” należy rozumieć wykonanie realizacji zgodnie z wszelkimi normami prawnymi i technicznymi mającymi zastosowanie w kamieniarstwie, przy dochowaniu należytej staranności oraz wg najlepszej, profesjonalnej wiedzy.


Wymiary nominalne
Grubość nominalna wszystkich kamiennych elementów konstrukcyjnych oraz tablicy napisowej powinna wynosić minimum 50 mm. Oczywiście, jak wszędzie, są wyjątki potwierdzające regułę. Dlatego dopuszcza się stosowanie, w nagrobku, elementów o nominalnej grubości mniejszej niż 50 mm, jednakże jedynie w celach dekoracyjnych, np. podstawka pod znicz, czy doklejona do płyty napisowej płytka z napisami.
Wymiar nominalny to nic innego jak wymiar, od którego dopuszczalne są odchyłki. Odchyłki te wyznaczają zakres (od minimum do maksimum), w którym powinny się mieścić rzeczywiste wymiary kamiennych elementów nagrobka.
Dopuszczalne odchylenia od grubości zależą też od konkretnego wymiaru. Jeśli nominalna grubość elementu wynosi do 80 mm – dopuszczalne odchylenie wynosi +/- 3 mm, powyżej 80 mm grubości – dopuszczalna odchyłka wynosi +/- 4 mm.
Istnieją też inne unormowane odchylenia: pomiędzy krawędziami ciętymi, pomiędzy krawędziami łupanymi, a także pomiędzy jedną krawędzią ciętą, a drugą łupaną. Tutaj dopuszczalne odchyłki zależą od długości lub/i szerokości elementu.
Norma Nagrobkowa i montaż nagrobków są ze sobą ściśle powiązane, dlatego wiele aspektów, opisanych we wcześniejszych częściach, pokrywa się z treścią niniejszego artykułu.

Kotwienie płyty napisowej
Od czasu do czasu słyszymy lub czytamy w mediach, że na dziecko przewrócił się nagrobek. Oczywiście wtedy najczęściej chodzi właśnie o płytę napisową. W takich przypadkach ujawniają się popełnione błędy przy jej montażu. Po pierwsze kotwa, która powinna być wykonana z nierdzewnego, gwintowanego pręta o dobranej długości i średnicy, a jeśli tablica jest szersza niż 50 cm, stosujemy dodatkową kotwę. Podam dwa przykłady. Do płyty napisowej o szerokości brutto (mierząc od lewej do prawej strony) 50-100 cm włącznie, stosujemy min. dwie kotwy. Dla płyt napisowych o szerokości brutto od 100 do 150 cm włącznie – min. trzy kotwy. Upraszczając, na każde rozpoczęte 50 cm przypada jedna kotwa.

Nie mniej ważną rzeczą jest średnica zastosowanej kotwy, którą, w tym przypadku, dobieramy do wysokości tablicy napisowej. Oto dwa przykłady:
minimum 10 mm dla płyt napisowych o wysokości do 60 cm włącznie,
minimum 12 mm dla płyt napisowych o wysokości 60-80 cm włącznie.
Kolejną sprawą, jeśli chodzi o kotwienie tablic napisowych, jest głębokość zakotwienia w samej tablicy napisowej. Absolutne minimum to 100 mm, które stosujemy w tablicach o grubościach nieprzekraczających 60 mm. W płytach napisowych o grubościach do 90 mm włącznie stosujemy zakotwienie co najmniej 120 mm, a dla płyt napisowych o grubości do 160 mm włącznie – 150 mm.
Średnica gniazda montażowego, w którym umieszczamy kotwę, powinna być o 2 mm większa od średnicy zastosowanej kotwy. Jak już pisałem w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego (Montaż nagrobków, cz. 2), kotwa nie może być zbyt luźno ani zbyt ciasno osadzona. Nie wolno też osadzać jej na siłę, wbijając ją w otwór gniazda montażowego. Samo gniazdo powinniśmy wypełnić odpowiednim środkiem do kotwienia o dobrej przyczepności, bezskurczowym, o wysokiej odporności na niskie temperatury i o krótkim czasie wiązania.

* * *

Od siebie dodam, że przypadków przewrócenia się tablic nagrobkowych jest dużo. Konsekwencje są poważne, a od czasu do czasu bywają, niestety, tragiczne dla życia i zdrowia ludzkiego. Nie żałujmy więc czasu ani środków poświęconych na wykonanie poprawnego montażu. Tym bardziej, że koszt poprawnego zakotwienia i sklejenia wszystkich elementów w nagrobku jest niewspółmiernie mały w stosunku do późniejszych ewentualnych poniesionych przez nas konsekwencji, wynikających z pośpiechu i minimalizowania tychże kosztów. Nie ilością zmontowanych nagrobków, a poprawnością ich montażu się chwalmy.
W wytycznych jest ważny zapis, że montaż nagrobka powinien być nadzorowany przez osobę z potwierdzonymi kwalifikacjami w zawodzie kamieniarz na poziomie mistrzowskim. Nie bez przyczyny.
Podyktowane jest to, między innymi, zdarzającymi się tragicznymi wypadkami na cmentarzach, do których dochodzi często z powodu nieprawidłowo wykonanego/zmontowanego nagrobka. Błędy te bywają wynikiem niewiedzy, a nawet niedbalstwa spowodowanego pośpiechem. Wykwalifikowany kamieniarz z dyplomem mistrzowskim daje rękojmię na wykonaną pracę.

Więcej i bardziej szczegółowych informacji na temat poprawnego montażu nagrobków (oraz wiele innych tematów jak: materiałoznawstwo, maszynoznawstwo, technologia obróbki kamienia, uwarunkowania prawne i skarbowe prowadzenia firmy, podstawy BHP) można uzyskać na kursach organizowanych przez Polski Związek Kamieniarstwa. Przykładowe fotografie, rysunki poglądowe, animacje ułatwiają zrozumienie omawianych tematów, a kontakt z prowadzącym i innymi uczestnikami pozwala na uzyskanie wyczerpujących odpowiedzi na zadawane pytania i wymianę doświadczeń. Kursy są on-line, dlatego można brać w nich udział z dowolnego miejsca.
Zachęcam też do potwierdzania swoich kwalifikacji zawodowych. Warto uzyskać świadectwo czeladnicze i dyplom mistrzowski w zawodzie kamieniarz i brukarz, które są honorowane we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej. Polski Związek Kamieniarstwa (PZK) przy współpracy z Dolnośląską Izbą Rzemieślniczą organizuje takie egzaminy dwa razy w roku.
Informacji udziela Polski Związek Kamieniarstwa (tel. 74 855 12 28, www.kamieniarze.org.pl).

 



Kurier Kamieniarski nr 1/2023:

Wytyczne Branżowe. Wyroby z kamienia naturalnego. Nagrobki.” potocznie nazywane „Normą nagrobkową” istnieją od 2021 roku. Zostały opracowane przez kamieniarzy dla kamieniarzy. Opisują zasady, jakimi powinien się kierować wykonawca i montażysta nagrobka.

 

Dokument zawiera zbiór informacji na temat wykonania nagrobka. Stosowanie tych wytycznych to gwarancja, że pomniki będą dokładnie takie, jakie być powinny. Że będą wykonane zgodnie z zasadami rzetelnej kamieniarskiej roboty i że będą bezproblemowo służyć. Oraz że będą bezpieczne w użytkowaniu (wystarczająco mocne, by się nie zawalić pod własnym ciężarem i wystarczająco solidnie zmontowane, by nie stanowić zagrożenia).

Do pobrania na: www.kamieniarze.org.pl
(zakładka: Norma nagrobkowa) lub
www.kurierkamieniarski.pl/normanagrobkowa

 


 

Dariusz Chrzanowski, autor tekstu – mistrz w zawodzie kamieniarz – jest biegłym sądowym w zakresie kamieniarstwa, a także rzeczoznawcą ds. jakości produktów lub usług przy Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Gdańsku.

Kontakt do autora:
abakor.biuro@wp.pl
tel. 693 818 996

#dariuszchrzanowski

przeczytaj cały artykuł

money-1386316_640.jpg

Jednym z warunków uzyskania dofinansowania kosztów kształcenia młodocianych – w świetle art. 122 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo oświatowe – jest ustalenie, że pracodawca lub osoba prowadząca zakład w imieniu pracodawcy albo osoba zatrudniona u pracodawcy posiada kwalifikacje wymagane do prowadzenia przygotowania zawodowego młodocianych określone w przepisach w sprawie przygotowania zawodowego młodocianych i ich wynagradzania.

Mając na uwadze kierowane do Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej we Wrocławiu zapytania, spełnienie powyższej przesłanki budzi wiele wątpliwości. Jak pokazuje praktyka, niejednokrotnie nieprawidłowo interpretują spełnienie tego wymogu również organy administracji wydające decyzje w przedmiocie przyznania dofinansowania kosztów kształcenia młodocianych, a dotyczy to zarówno urzędów gmin, jak również organów odwoławczych. Powoduje to konieczność składania przez pracodawców odwołań od decyzji, a nawet skarg do wojewódzkich sądów administracyjnych.
Przy interpretacji przedmiotowych przepisów ustawy Prawo oświatowe należy odwołać się do definicji pojęć „pracodawca” i „osoba zatrudniona u pracodawcy”, utrwalonych na tle unormowań prawa pracy.
Zgodnie z przepisem art. 3 Kodeksu pracy pracodawcą jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudniają one pracowników. Pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę – art. 2 Kodeksu pracy.

Ustawa Prawo oświatowe nie zawiera ustawowej definicji pojęcia osoby zatrudnionej, niemniej zaznaczyć należy, że ustawa ta nie posługuje się pojęciem pracownika. Pojęcia te zaś, choć są do siebie znaczeniowo zbliżone, nie są jednak tożsame. Termin „zatrudnienie” należy rozumieć szeroko, to jest jako wykonywanie pracy na podstawie różnych umów, a nie tylko umowy o pracę – w rozumieniu ścisłym, określonym w przepisach kodeksu pracy. Pojęcie to, zgodnie z zasadą swobody kształtowania stosunku zatrudnienia, nie musi mieć bowiem charakteru pracowniczego1).
Jak wskazuje się w orzecznictwie, „(…) dokonując interpretacji art. 122 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo oświatowe nie można tracić z pola widzenia celu samej regulacji prawnej, którym było uzyskanie przez pracodawcę częściowego zrekompensowania kosztów dokształcania zawodowego młodocianego pracownika a więc zrekompensowanie kosztów poniesionych na skutek przejęcia przez pracodawcę obowiązku ciążącego generalnie na Państwie. Dlatego też przyjąć należy, że pojęcia osoby zatrudnionej u pracodawcy nie należy ograniczać tylko do wąskiej wykładni tego przepisu. Dlatego dokumentem potwierdzającym, że spełniony jest warunek określony w powołanym powyżej przepisie może być umowa zlecenia czy też umowa o dzieło, natomiast nie ma konieczności zawarcia przez strony tylko i wyłącznie umowy o pracę”2).

Pojęcie osoby prowadzącej zakład w imieniu pracodawcy nie zostało ustawowo sprecyzowane, w związku z czym może to być osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, umowy zlecenia, umowy o dzieło, kontraktu menedżerskiego, wykonująca zadania o takim charakterze. W orzecznictwie przyjmuje się, że osobą taką może ponadto być członek zarządu spółki, jak również osoba legitymująca się stosownym pełnomocnictwem udzielonym przez pracodawcę do podejmowania czynności składających się na prowadzenie zakładu w imieniu pracodawcy.
Powyższa treść stanowi jedynie ogólne wskazówki interpretacyjne dotyczące omawianego zagadnienia. Należy pamiętać, że każdy przypadek powinien podlegać szczegółowej analizie.

 


 

1) vide: wyroki Sądu Najwyższego z dnia 9 grudnia 1999 r. sygn. akt I PKN 432/99, OSNP 2001/9/310, z dnia 30 maja 2001 r. sygn. akt I PKN 429/00, OSNP 2003/7/174, z dnia 13 kwietnia 2000 r. sygn. akt I PKN 594/99, OSNP 2001/21/637 oraz z dnia 5 grudnia 2000 r. sygn. akt I PKN 133/00, OSNP 2002/14/326)
2) wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z dnia 10 maja 2023 r., II SA/Po 189/23)

 


 

Pierwotnie tekst ukazał się w: Nowiny Rzemieślnicze, nr 63, zima 2023

 


 

Magdalena Kieszkowska – radca prawny od 2011 r.
Kancelaria zajmuje się prowadzeniem spraw cywilnych,
a w szczególności specjalizuje się w obsłudze przedsiębiorców,
jak również prowadzeniu tzw. spraw frankowych.
Kontakt do autorki:
tel. 698 376 673
e-mail: m.kieszkowska@kancpraw.com

przeczytaj cały artykuł

Mediacja Czas to pieniądz

Autor: Monika Hernik-Oko   |   Data publikacji: czwartek, 16 maja 2024 11:01

129hand-819279_640.jpg

„Obecnie, przynajmniej jeżeli chodzi o sądy warszawskie, nawet najgorszemu wrogowi nie życzę występowania w jakiejkolwiek sprawie na drodze cywilnej – mówi Joanna Parafianowicz, adwokatka prowadząca własną kancelarię. – Czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy jest coraz dłuższy – wcześniej sądy pracowały na wolniejszych obrotach przez pandemię, teraz problemem jest zamieszanie związane z KRS i tzw. neo-sędziami. Z tego powodu uważam, że opieranie gwarancji na kontroli sądowej, w sprawach, gdzie tak ważny jest czas, jest w pewnym sensie robieniem obywatela w bambuko. Ta ochrona jest fikcyjna, skoro na rozpatrzenie sprawy w NSA czeka się około dwóch lat i to, jak ma się szczęście. W ostatnim czasie największą szansę na szybkie rozpatrzenie sprawy daje mediacja albo śmierć strony.”1)

Nie namawiam do darcia szat przed sądem z okrzykiem „mediacja albo śmierć!”, ale nieustająco namawiam do mediacji. Pani mec. Joanna Parafianowicz potwierdza, że – poza innymi – niezwykle istotną zaletą mediacji, szczególnie w dzisiejszych czasach, jest szybkość zakończenia sprawy.
W postępowaniu mediacyjnym strony nie muszą czekać na zawiadomienie sądu o wyznaczonym terminie rozprawy. Tu jednym z rekordzistów jest Sąd Okręgowy w Warszawie – pozew złożony w czerwcu 2022 r., w kwietniu 2024 r. strony zostały zawiadomione o terminie rozprawy wyznaczonym na… czerwiec 2027 r.
W mediacji to strony decydują kiedy i gdzie się spotkają. I czy chcą się spotkać czy wolą prowadzić mediację bez spotkań wspólnych. Przy wyborze tej drugiej opcji mediator spotyka się raz z jedną, raz z drugą stroną – są to tzw. spotkania wahadłowe. W przypadku postępowania sądowego takich możliwości strony nie mają.

Ile czekało się dotąd na rozstrzygnięcie sądu w sprawach, w których pojawia się kwestia zakładu kamieniarskiego? Na ogólnodostępnym portalu orzeczeń sądów powszechnych https://orzeczenia.ms.gov.pl/ dostępna jest treść orzeczeń wraz z uzasadnieniem. Po wpisaniu hasła „zakład kamieniarski” można zapoznać się z orzeczeniami w sprawach: o zapłatę, o nienależyte wykonanie, o zachowek, o podział majątku wspólnego, o wydanie nieruchomości czy w sprawach z prawa pracy. Niezależnie od przedmiotu sporu sprawy te trwały od kilku do kilkunastu lat. Poniżej kilka przykładów:
opisywana już w Kurierze Kamieniarskim sprawa o zaniechanie działań zakłócających korzystanie z nieruchomości ponad przeciętną miarę, w związku z usytuowaniem na sąsiedniej działce zakładu kamieniarskiego, oraz zaniechanie naruszeń w przyszłości (Sąd Okręgowy w Gliwicach II Zamiejscowy Wydział Cywilny sygn. akt II C 232/11): pozew złożony w 2011 r., orzeczenie sądu pierwszej instancji – grudzień 2014 r., orzeczenie sądu II instancji – listopad 2015 r. – łącznie 4 lata,
sprawa o zwrot nakładów (Sąd Okręgowy w Słupsku I Wydział Cywilny sygn. akt I C 165/11): pozew złożony w 2011 r. – prawomocne zakończenie sprawy – 2016 r. – łącznie 5 lat,
sprawa o podział majątku wspólnego, w skład którego wchodził zakład kamieniarski (Sąd Okręgowy w Łodzi III Wydział Cywilny Odwoławczy sygn.. akt III Ca 1972/20): pozew złożony w 2016 r., orzeczenie sądu pierwszej instancji – 2020 r., orzeczenie sądu II instancji – wrzesień 2022 r. – łącznie 6 lat,
sprawa o zachowek (Sąd Okręgowy w Szczecinie II Wydział Cywilny Odwoławczy sygn. akt II Ca 794/17): pozew złożony w 2012 r., orzeczenie sądu I instancji – kwiecień 2016 r., wyrok sądu II instancji – czerwiec 2018 r. – łącznie 6 lat,
sprawa o roboty budowalne – wykonanie elewacji kamiennej: pozew złożony w lipcu 2015 r., orzeczenie sądu I instancji – maj 2021 r., wyrok sądu II instancji – kwiecień 2023 r. - łącznie 8 lat.

„Czas to pieniądz” – to przysłowie znane jest powszechnie. Mediacja pozwala na oszczędności nie tyko finansowe, gdyż dzięki niej nie tracimy czasu, a tym samym nie tylko nie wydajemy pieniędzy, ale również nie tracimy tych, które moglibyśmy w tym czasie zarobić. Warto o tym pamiętać w sytuacjach spornych, najlepiej przed wstąpieniem na drogę sądową. Jeśli jednak pozew już został złożony, warto także pamiętać, że na każdym etapie postępowania można zaproponować próbę porozumienia na drodze mediacji. I nie trzeba do tego okrzyku „mediacja albo śmierć”, gdyż taka możliwość zagwarantowana jest w kodeksie postępowania cywilnego.


1) https://www.prawo.pl/prawo/odszkodowanie-za-blokowanie-tresci-terrorystycznych-terreg,526582.html


mgr inż. Monika Hernik-Oko
prawnik, mediator, Członek Zarządu Stowarzyszenia #wartomediować
tel. 661 860 393

www.wartomediowac.pl

39 mediatorów w całej Polsce:

www.wartomediowac.pl/znajdz-mediatora/

przeczytaj cały artykuł

Z dłuta wzięte: ostrzenie

Autor: Rafał Frankiewicz   |   Data publikacji: czwartek, 16 maja 2024 01:00

drill-1329766_640.jpg

Na nic dłuto, na nic wiertło, kiedy nie chce wejść w materiał!

Aby ostrzyć, trzeba kupić sobie szlifierkę stołową. Najlepiej kilka. Postawić obok siebie, zapewnić im należyte oświetlenie: z boku tarczy do szlifowania tarczą bocznie zbierającą, i od góry, gdy tarcza zbiera materiał dłuta swoim obwodem. Dostatecznym powodem postawienia kilku szlifierek niech będzie lenistwo, wygoda i oszczędność czasu. Nie ma też co kupować szlifierek o małej mocy – rzędu 150 W, bo chęć błyskawicznego naostrzenia dłuta czy wiertła skończy się po paru zbyt mocnych przyłożeniach do tarczy szlifierskiej, albo zakupem nowej, albo zostania do końca dnia cholerykiem. Szlifierka musi mieć co najmniej 250 – 350 W, a najlepiej, gdy jest trójfazowa. Czeska Proma robi bardzo dobre szlifierki stołowe, ale koszt ich jest proporcjonalny do ich jakości. Choć polecam, to myślę nad takim zakupem i takiej na razie jeszcze nie mam...

Skoro już stoi przed Wami rząd nowych i lśniących niczym nowe Tesle szlifierek stołowych – pora na zakupy tarcz do nich. Potrzebna będzie: tarcza korundowa do stali, tarcza korundowa zielona do widii, tarcza z nasypem diamentowym do cięcia szkła (tak się nazywają te tarcze do kupienia na popularnym portalu aukcyjnym) i tarcza boczna – ewentualnie obwodowa – o szerokości co najmniej 10 mm do ostrzenia widii.

 

Tarcza do ostrzenia stali jest do zebrania nadmiaru stali wokół widii. Dlaczego? Otóż każda tarcza ma swoją specyfikację: twardość, czyli odporność na wyłupywanie się ziarna, ziarnistość i rodzaj ziarna. Korund (99% Al2O3) jest najlepszy, ale i najdroższy; elektrokorund (94-97% Al2O3) już nie jest taki dobry. Parę procent mniej, a robi dużą różnicę... szkoda używać miękkiej tarczy korundowej do zbierania stali. Lepiej ją zachować do ostrzenia widii.
Bardzo ważnym narzędziem jest diamentowy obciągacz do tarczy. Pozwala on na wyrównanie obwodu tarczy (tarcza nie bije) i usunięcie z jej obwodu starych, tępych ziaren, dzięki czemu tarcza dobrze „bierze”. Jej ziarnistość powinna być zachowana w przedziale: 60-80. Tarcza korundowa ma z reguły 20 mm grubości, ale produkowane są również cienkie, o grubości 4,5 i 6 mm, przeznaczone do ostrzenia groszkowników.

Tarcza z diamentowym nasypem bocznym to tarcza do szybkiego zbierania stępionej powierzchni widii, gdy szkoda nam używać tarczy korundowej. Trzeba pamiętać, by nie dociskać dłuta czy wiertła do jej powierzchni zbyt mocno, bo tylko niszczymy w ten sposób tarczę i diament. Szlifowanie na niej stali jest też czynnikiem, który ją szybko niszczy, więc nie polecam. Zasada jest prosta: tylko ostre ziarno ugryzie twardą widię, tępe, czy „zalepione” stalą lub tłustą kredką kamieniarską nie będzie należycie ostrzyć dłuta czy wiertła. Tarcze z drobnym ziarnem diamentowym (180-220) są przeznaczone do doostrzania raczej niż do zbierania grubej warstwy uszkodzonego dłuta czy stępionego wiertła. Bardzo ważna w nich jest twardość spoiwa, w którym zatopione są ziarna. Jeśli będzie twarde – niczego nie naostrzymy, jeśli miękkie – efekt będzie zauważalny, ale tarczy będzie ubywać..
Pora zatem wziąć dłuto i naostrzyć, bo tępym – obciach robić. Najprościej zacząć od szpica. To dłuto do obróbki zgrubnej, gdzie kąt stożka wierzchołka powinien wynosić od 60 do 80°. Powierzchnie boczne powinny być proste, a wierzchołek stożka – idealnie pośrodku dłuta. Dłuta płaskie ostrzymy na dwa sposoby: a) boczne powierzchnie są proste, aż do końca w stronę ostrza; b) boczne powierzchnie biegną po łuku w stronę ostrza.

Typ a) to typowy szlif do piaskowca, a z lekką fazką na krawędzi ostrza – także do granitu. Typ b) to typowy sposób ostrzenia włoskich dłut do marmuru. (Taki łuk pomaga w tzw. kołyskowym sposobie prowadzenia dłuta zwanym „wybieraniem”.)

Gradziny to dłuta używane do obróbki po szpicowaniu, ich zadaniem jest zebranie nadmiaru materiału w postaci „górek”. Gradzina musi zbierać, ale nie powinna się zbytnio zagłębiać, czy wcinać w materiał. Potrzebuje zatem kąta ostrza 50 do 60° i ukształtowania bocznych krawędzi zębów. Dzięki lekkiemu ich zeskosowaniu zabezpieczamy dłuto przed wykruszeniem narożnej części zęba dłuta. Dodatkowo, ich szerokość jest zmienna w zależności od przeznaczenia dłuta: gradzina zgrubna ma duże przerwy między zębami, a wykańczająca prawie ich nie ma...
Odbijaki powinny być również ostrzone zgodnie z ich pierwotną geometrią, dłuta do szarierowania powierzchni – lekko w „łódkę” i idealnie po prostej linii ostrza.

129ostrz1.jpg

Rzadko używanie u nas ryflowniki według rysunku. A ryflownik – tak w ogóle – jest ciekawym dłutem, bo służy mi np. do wybierania wewnętrznej oszlakowaniej wcześniej płaszczyzny; więc polecam, zwłaszcza te skośnie ostrzone.
Jeśli zaś ktoś z Was chce ostrzyć wiertła – niech robi to jak najwierniej według rysunku na sąsiedniej stronie. Dzięki temu otwór będzie okrągły, a wiercenie przebiegnie sprawnie i bez uszkadzania materiału i narzędzia. Polecam zwłaszcza wiertła o widii trójramiennej, bo łatwo ją naostrzyć, dobrze i szybko wierci nawet twardy granit. Wiertła (i katalog z przydatnymi rysunkami) mam od firmy Widuto.

To tyle na temat ostrzenia dłut, o którym pisze niemiecki katalog Königa. To dobre źródło wiedzy kamieniarskiej. Ale czy jest to źródło wyczerpujące temat ostrzenia? Poniżej zobaczcie proszę ułamek tego, co Polak do sztuki ostrzenia wnieść od siebie potrafi…

 


#RafałFrankiewicz #rafalfrankiewicz #zdlutawziete #zDłutaWzięte

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Jak zablokować wybór kamienia na inwestycję?

Autor: Michał Firlej   |   Data publikacji: środa, 15 maja 2024 10:49

129question-mark-2546106_640.jpg

W trakcie procesu projektowania architekci wypracowują sobie jasno określoną wizję, którą starają się przekształcić w rzeczywistość poprzez stworzenie projektu nowego obiektu. Jednakże są ograniczeni przepisami Prawa Zamówień Publicznych, co uniemożliwia im wskazanie konkretnego materiału. Wiele z tych regulacji – mających na celu ujednolicenie rynku – staje się obciążeniem, ograniczając swobodę realizacji architektonicznej wizji. W takich sytuacjach naturalne jest poszukiwanie wsparcia w branży.

Wówczas sprawa trafia do specjalistów.
kamień 
Projektanci polegają na fachowcach z danej dziedziny (a dlaczego mieliby nie polegać?), którzy mogą wskazać materiał, nie wymieniając go wprost z nazwy, ale opisując jego cechy użytkowe. W specyfikacji często znajdują się informacje dotyczące materiałów kamiennych, które są trudne do zrealizowania lub niemożliwe do zweryfikowania, ponieważ są deklarowane, zaokrąglane lub opisywane w sposób niewłaściwy. A także podawane w innych jednostkach niż te stosowane do badania właściwości materiałów zgodnie z przyjętymi w Polsce normami.

W pamięci pozostaje historia z jednej budowy, gdzie podano bardzo dziwne wymagania dotyczące wapienia:
• wytrzymałość na zginanie 63 MPa,
• odporność na ścieranie 32 g/cm2,
• nasiąkliwość 0,0002 %

Śledząc losy tego zapisu okazało się, że pochodzą one od jednego z branżowych fachowców, który przekazał do biura projektowego dane oczekiwanego materiału kamiennego. Niestety nie potrafił ich zweryfikować i ta część specyfikacji była całkowicie bezużyteczna i niemożliwa do spełnienia.

Po pierwsze: fachowiec z branży nie widział różnicy pomiędzy wytrzymałością na zginanie i wytrzymałością na ściskanie i w trakcie tłumaczenia badań nie zauważył, że pomieszał wyniki, stąd absurdalnie zawyżony wynik pomiaru tej cechy.

Po drugie: dane pochodziły z dalekiej zagranicy, gdzie obowiązują inne normy, w tym normy dotyczące sposobu badania materiałów. Takie dokumenty nakładają na nas również posługiwanie się odpowiednimi jednostkami. W przypadku odporności na ścieranie wskazano tu ilość startej masy przypadającej na jednostkę powierzchni (w Polsce właściwą jednostką jest cm3/50 cm2, czyli objętość startego materiału na określoną powierzchnię ścieraną). Nie mamy nawet pewności co do zastosowanej metody badania – badanie o tej samej nazwie może być wykonane w różny sposób.

Po trzecie: zgodnie ze stosowanymi w Polsce wytycznymi nasiąkliwość dla kamienia naturalnego zaokrąglamy do 0,1 %. Większa szczegółowość nie ma najmniejszego sensu i stanowi poważną nieprawidłowość, ponieważ powstaje wysokie ryzyko błędu pomiarowego.

Przy tego typu specyfikacji nie można w zasadzie dostarczyć elementów kamiennych, ponieważ albo nie ma takich materiałów (parametry nieosiągalne dla opisywanego kamienia), albo nie możemy sprawdzić ich zgodności (zastosowanie metod badawczych niezgodnych dla obowiązujących norm lub brak opisu metody badawczej). „Fachowiec” być może chciał zapewnić sobie monopol na dostawę materiału, ale niestety stworzył sytuację bez wyjścia.


Michał Firlej, autor tekstu, jest doradcą w zakresie oznakowania CE wyrobów z kamienia naturalnego,
biegłym sądowym z zakresu kamieniarstwa,
rzeczoznawcą ds. jakości produktów lub usług przy Dolnośląskim Inspektorze Inspekcji Handlowej oraz Biegłym Skarbowym.

Kontakt do autora:
tel. 695 164 288,
firlej@stoneconsulting.pl
www.stoneconsulting.pl

#michalfirlej

przeczytaj cały artykuł
Strona 9 z 46
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2026-08-18 10:17:44
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.