
Od 22 maja 2023 r. obowiązują regulacje wprowadzające fundację rodzinną do polskiego porządku prawnego. Ustawa o fundacji rodzinnej z dnia 26 stycznia 2023 r. zmienia dotychczasowe podejście do kwestii sukcesji przedsiębiorstw, umożliwiając korzystanie z nowoczesnych mechanizmów sukcesji. Ponadto jest to narzędzie optymalizacji podatkowej.
(Stan prawny na dzień: 29 stycznia 2024 r.)
Fundacja rodzinna jest instytucją stworzoną z myślą o firmach rodzinnych. Fundacja rodzinna jest osobą prawną utworzoną w celu gromadzenia mienia, zarządzania nim w interesie beneficjentów oraz spełniania świadczeń na ich rzecz. Ma stanowić skuteczne zabezpieczenie rodzinnego majątku oraz ciągłości funkcjonowania przedsiębiorstwa w sytuacji, gdy spadkobiercy przedsiębiorcy nie chcą lub nie mogą zarządzać nim bezpośrednio.
Cytując objaśnienie do projektu ustawy: „Działa ona jak skarbiec rodzinny. Ma zapewnić rodzinie środki finansowe, a przy tym realizować wizję fundatora i dbać o wartości przyjęte przez niego w biznesie. Fundacja rodzinna jest więc środkiem do celu – funkcjonowania przedsiębiorstwa przez pokolenia i zabezpieczenia potrzeb finansowych beneficjentów”.
Beneficjentem fundacji rodzinnej może zostać każdy (osoba fizyczna), niezależnie od wieku czy posiadania zdolności do czynności prawnej oraz niezależnie od tego, czy beneficjent jest spokrewniony z fundatorem. Ponadto beneficjentami mogą zostać również organizacje pozarządowe prowadzące działalność pożytku publicznego.
Sposób przeznaczenia majątku określa sam fundator. Zgodnie z wolą fundatora fundacja rodzinna będzie mogła wspierać wskazane osoby. Z dochodów i majątku fundacji rodzinnej będzie można finansować np. koszty utrzymania, kształcenia lub leczenia beneficjentów albo wydatki na cele statutowe organizacji pozarządowej prowadzącej działalność pożytku publicznego.
Fundacja rodzinna będzie mogła prowadzić działalność gospodarczą wyłącznie w ograniczonym zakresie. Na przykład fundacja będzie uprawniona:
• świadczyć usługi w zakresie najmu i dzierżawy,
• przystępować do spółek handlowych i funduszów inwestycyjnych i uczestniczyć w ich działalności,
• kupować i sprzedawać akcje i obligacje,
• pobierać odsetki z lokat bankowych,
• czerpać korzyści z praw autorskich, licencji, patentów.
Fundacja rodzinna pozwala chronić majątek przed roszczeniami wierzycieli, o ile zobowiązania fundatora powstały po wniesieniu majątku do fundacji. Dzięki fundacji rodzinnej majątek jest oddzielony zarówno od majątku prywatnego, jak i majątku firmowego.
Założenie fundacji rodzinnej oraz przekazanie jej majątku jest wolne od opodatkowania. W ramach fundacji rodzinnej możliwe jest korzystanie z preferencyjnego opodatkowania, a ustawa zawiera w tym zakresie szereg korzystnych rozwiązań.
Fundacja rodzinna będzie musiała posiadać siedzibę na terytorium Polski i będzie posiadać osobowość prawną. Dla utworzenia fundacji konieczne będzie sporządzenie przez notariusza aktu założycielskiego albo testamentu, obejmującego oświadczenie o utworzeniu fundacji rodzinnej. Fundację rodzinną będą mogły zakładać jedynie osoby fizyczne posiadające pełną zdolność do czynności prawnych lub kilka takich osób, które wspólnie będą posiadać status fundatora (przy czym fundacja rodzinna tworzona w testamencie będzie miała tylko jednego fundatora).
Fundator musi przekazać fundacji rodzinnej majątek warty co najmniej 100 000 zł (fundusz założycielski).
Do powstania fundacji rodzinnej niezbędne jest podjęcie następujących działań:
1) złożenie oświadczenia o ustanowieniu fundacji rodzinnej w akcie założycielskim albo w testamencie,
2) przygotowanie statutu,
3) sporządzenie wykazu mienia – czyli praw majątkowych wniesionych przez fundatora albo osoby inne niż fundator do fundacji rodzinnej,
4) ustanowienie organów fundacji rodzinnej wymaganych przez ustawę lub statut,
5) wniesienie funduszu założycielskiego przed wpisaniem do rejestru fundacji rodzinnych w przypadku ustanowienia fundacji rodzinnej w akcie założycielskim albo wniesienie funduszu założycielskiego w terminie dwóch lat od dnia wpisania fundacji rodzinnej do rejestru fundacji rodzinnych w przypadku ustanowienia fundacji rodzinnej w testamencie,
6) wpisanie do rejestru fundacji rodzinnych.
Pierwotnie tekst ukazał się w: Nowiny Rzemieślnicze, nr 64, wiosna 2024

W każdej organizacji prędzej czy później dochodzi do wycieku danych, najczęściej spowodowanego przez niefrasobliwość pracownika lub niewystarczające środki bezpieczeństwa. W pierwszym przypadku mówimy tutaj o zaniechaniu lub ignorowaniu instrukcji dotyczących bezpieczeństwa danych przez pracownika, w drugim – o niewystarczających kompetencjach osób zarządzających systemami bezpieczeństwa lub braku możliwości technicznych zabezpieczających dane w organizacji, wskutek czego dochodzi do włamania do systemów informatycznych.
Niedawno w mediach informowano, iż w wyniku działania ransomware (szkodliwego oprogramowania) z systemu informatycznego podmiotu wykonującego badania medyczne skradziono ok. 50 tysięcy (tyle ujawniono) wyników badań i udostępniono je w internecie. Ransomware to drugie, po działaniach phishingowych, co do popularności działanie hackerów. Istnieją oczywiście systemy, które chronią dane, jednak jak się można domyśleć, nie ma 100% skuteczności.
W opisanym przypadku wyciek danych jest dosyć niebezpieczny dla osób, których dane zostały upublicznione, z uwagi na ich krytyczność. Mówimy tu o znajdujących się na wypisach z wynikami badań danych takich jak: imię i nazwisko, płeć, adres zamieszkania, PESEL, wiek oraz dane medyczne. Niestety wymienione informacje mogą posłużyć do, mówiąc wprost, kradzieży pieniędzy lub zaciągnięcia kredytu.
Jako osoba fizyczna niewiele możemy zrobić, aby zweryfikować poziom zabezpieczeń w organizacjach, które przetwarzają nasze dane. Tutaj, jak na zawołanie, przychodzi nam z pomocą możliwość zastrzeżenia swojego numeru PESEL.
W listopadzie udostępniono bardzo ciekawą i przydatną funkcjonalność ograniczającą skutki kradzieży tożsamości poprzez zastrzeżenie własnego numeru PESEL, minimalizując tym samym ewentualność zaciągania zobowiązań np. kredytowych przez podszywających się pod nas przestępców.
Niestety dopiero od 1 czerwca 2024 banki, instytucje kredytowe czy notariusze będą zobowiązani do weryfikacji rejestrów przed podjęciem określonej czynności w celu sprawdzenia, czy nasz numer PESEL został zastrzeżony.
Ciekawa jest odpowiedzialność powyższych instytucji: zgodnie z regulacją, nie poniesiemy odpowiedzialności za zobowiązania, które zostały zaciągnięte bez naszej zgody w trakcie istniejącego zastrzeżenia numeru PESEL.
Już teraz zachęcam do zastrzeżenia swojego numeru PESEL. Warto też sprawdzić, czy nasze dane są bezpieczne na stronie https://bezpiecznedane.gov.pl/

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej Wydział Gospodarczy skierował niedawno do mediacji sprawę o zapłatę kwoty 1.734,19 zł. Sprawa pomiędzy przedsiębiorcami, obie strony zgodziły się na mediację.
Podczas posiedzenia mediacyjnego okazało się, że w wyniku nietrafionych inwestycji dłużnik wpadł w kłopoty finansowe, co spowodowało brak zapłaty za wykonaną przez wierzyciela usługę. Dłużnik zaproponował spłatę w częściach, strony doszły do porozumienia w zakresie wysokości poszczególnych spłat i ich terminów. Wszystko wskazywało, że sprawa zakończy się ugodą. Jednak wierzyciel stwierdził, że chciałby również zwrotu kosztów procesu – opłaty sądowej i zastępstwa procesowego – na co dłużnik nie chciał się zgodzić, gdyż wynosiły one łącznie na początkowym etapie sprawy sądowej 750,00 zł, czyli prawie połowę dochodzonej kwoty.
Warto tu zaznaczyć, że koszt mediacji ze skierowania sądu przy kwocie 1.734,19 zł to... 173,42 zł. Co ciekawe to wierzyciel powiedział mediatorowi, że gdyby wcześniej usłyszał o mediacji, to spróbowałby skorzystać z niej, zanim wystąpił na drogę sądową. A dłużnik potwierdził, że gdyby została zaproponowana mu mediacja, przystąpiłby do niej, gdyż mając wiedzę o zasadach obowiązujących w mediacji, nie obawiałby się spotkania z wierzycielem i jego prawnikami, ponieważ sam profesjonalnego pełnomocnika nie miał. W tej sprawie postępowanie mediacyjne trwa nadal i nadal jest szansa na jej polubowne rozwiązanie.
W sprawach gospodarczych zazwyczaj jest dużo mniej emocji niż w sprawach rodzinnych czy sąsiedzkich. Jedna z ostatnich spraw, która została skierowana do mediacji – i niestety nie zakończyła się ugodą – dotyczy zapłaty kwoty 40 000 zł i toczy się pomiędzy osobami, które przez wiele lat były przyjaciółmi.
Posiedzenia mediacyjne, ze względu na poziom wzajemnego żalu, odbywały się wahadłowo – mediator spotykał się osobno ze stronami. W trakcie spotkań każda ze stron pokazała ze swojej perspektywy, co sprawiło, że osoby spędzające dotąd ze sobą czas wolny, wyjeżdżające na wspólne wakacje, sprawiające sobie prezenty urodzinowe i świąteczne, nie potrafiły ze sobą porozmawiać i dlaczego trafiły do sądu. Istotne w tej sprawie jest to, że strony zostały skierowane do mediacji dopiero w postępowaniu odwoławczym.
Jedna ze stron, argumentując brak zgody na wspólne spotkanie mediacyjne, powiedziała, że gdyby zostali skierowani do mediacji na etapie rozstrzygania sprawy w I instancji, to byłaby szansa na porozumienie. Jednak po wydaniu przez sąd orzeczenia w I instancji nastąpiły wydarzenia, które przekreśliły możliwość rozmowy. Według nich ich konflikt był już w miejscu, z którego nie ma możliwości wycofania.
Przywołując model eskalacji konfliktu stworzony przez austriackiego psychologa Friedricha Glasla spadli na najniższy stopień schodów. Glasl podzielił konflikt na trzy fazy, zawierające trzy poziomy.
Każda z faz została opisana następująco:
I FAZA
1. 1. Dyskusja, usztywnienie – strony utwierdzone we własnych poglądach, strony zajmują pozycje, koncentrują się na negatywnych opiniach o drugiej stronie.
2. Debaty, spory, polemiki – strony zajmują stanowiska przeciwne, rozpoczynają walki słowne, mieszają się argumenty racjonalne z emocjonalnymi; od współpracy przechodzą do walki.
3. Czyny zamiast słów – strony tracą wiarę w możliwość werbalnego rozwiązania sporu, koncentrują się na własnych celach, postrzegają drugą stronę jako przeciwnika, a nie partnera w rozmowach; pojawia się w nich chęć zdominowania przeciwnika, osiągnięcia własnych celów jego kosztem.
II FAZA
4. Utrwalenie, koalicje – pojawiają się zachowania odwetowe i karzące; na pierwszy plan wysuwa się obrona własnej reputacji.
5. Utrata twarzy – oczekiwanie zachowań upokarzających drugą stronę o charakterze publicznym.
6. Strategie gróźb, zastraszanie – utrata kontroli przez strony, realne oraz publiczne groźby.
III FAZA
7. Pojedyncze akty destrukcji – przejście od gróźb do niszczących czynów.
8. Zniszczenie przeciwnika – głównym celem staje się zniszczenie przeciwnika.
9. Razem na dno – wyniszczenie stron, bezwzględna walka.

Ryc. Model eskalacji konfliktu wg Friedricha Glasla
Materiały szkoleniowe przygotowane w ramach projektu: „Upowszechnienie alternatywnych metod rozwiązywania sporów poprzez podniesienie kompetencji mediatorów, utworzenie Krajowego Rejestru Mediatorów (KRM) oraz działania informacyjne”, POWR.02.17.00-00-0001/20.
Zgodnie z powyższym podziałem osiągnięcie porozumienia jest możliwe w fazie pierwszej. Gdy konflikt osiągnie fazę drugą, powrót do fazy pierwszej jest bardzo trudny, zaś w fazie trzeciej zazwyczaj jest niemożliwy. Dlatego pierwszy z opisanych powyżej przypadków – który umiejscowiony jest nadal na samej górze schodów Glasla – ma szansę na szybkie zakończenie, zadowalające obie strony.
Wiedza o możliwości polubownego rozwiązania sporu nie jest powszechna ze szkodą dla mediacji, ale też ze szkodą dla sądownictwa. Ogromna liczba spraw wpływa na przedłużanie się czasu oczekiwania na rozprawy, a postępowania trwają latami. Brak wiedzy i edukacji o mediacji szkodzi również społeczeństwu, zniecierpliwionemu oczekiwaniem na sprawę, z rozstrzygnięcia której niezadowolona jest co najmniej jedna ze stron.
Dzięki mediacji można uniknąć ścieżki sądowej, stresu w oczekiwaniu na rozprawę oraz rozstrzygnięcie, niezadowolenia z rozstrzygnięcia oraz oczywiście niepotrzebnych kosztów. Mediacja pozwala też na uniknięcie upadku na ostatni stopień „schodów Glasla”, z którego bardzo trudno wrócić stopień wyżej, tak jak w drugim z opisywanych wyżej przypadków.
mgr inż. Monika Hernik-Oko
prawnik, mediator, Członek Zarządu Stowarzyszenia #wartomediować
tel. 661 860 393
www.wartomediowac.pl
39 mediatorów w całej Polsce:
www.wartomediowac.pl/znajdz-mediatora/

Las nad ścianą czynnego kamieniołomu piaskowca
Jak wspominałem w poprzednim artykule (Kurier Kamieniarski nr 4/2022), kopalnie w Polsce często muszą mierzyć się z nietypowymi wyzwaniami z zakresu ochrony środowiska, wykraczającymi poza klasyczny katalog spraw. Mimo, że są ważnym elementem gospodarki kraju, ich działalność często jest powodem roszczeń społeczeństwa, bo ich oddziaływanie wpływa na środowisko – zarówno w szerszym, jak i dużo węższym zakresie.
Dlatego ważne jest, aby zwrócić uwagę na ochronę i gospodarkę drzewami na terenach kopalń w naszym kraju, gdyż to od tego aspektu można rozpocząć poprawę sytuacji w skali makro. A ze względu na to, że zakłady kamieniarskie i ich tereny magazynowe nierzadko zajmują znaczne powierzchnie, niżej zaproponowane rozwiązania można również zastosować w tych zakładach.
Zgodnie z zapisami ustawy o ochronie przyrody, na terenie kopalń należy przestrzegać zasad ochrony przyrody, w tym ochrony roślin i zwierząt. Pewne autentyczne przypadki, z jakimi się spotkałem, w dużym skrócie opisałem w poprzednim artykule. Z kolei ustawa prawo górnicze określa, że przedsiębiorcy prowadzący kopalnie mają obowiązek prowadzenia działań zapobiegających degradacji środowiska oraz realizacji zasad zrównoważonego rozwoju. Jak więc w sposób rzeczywisty spełnić oczekiwania ustawodawcy i społeczeństwa?
Rzeczą wręcz banalnie oczywistą jest zdolność drzew do poprawy retencji, zapobiegania erozji i lokalnej regulacji temperatury powietrza. Poprawa tych aspektów może pozytywnie wpłynąć m.in. na bezpieczeństwo na terenie zakładu (w szczególności ograniczenie erozji, bezpośrednio związane z retencją wody), co też przekłada się na niższe wydatki w tym zakresie. Niestety jednak efekt taki jest osiągalny dopiero po latach od odpowiedniego zaprojektowania drzewostanu. Plany zadrzewieniowe muszą więc być wprowadzane w oparciu o wiedzę fachową, m.in. odpowiedni dobór gatunkowy w zależności od siedliska, ale też plany wycinek osadzone w ramach czasowych (co najmniej na kilkanaście lat).

Magazyn kamienia w bezpośrednim sąsiedztwie zadrzewienia
Obecnie dużym udogodnieniem jest nowoczesna technologia. Planowanie nasadzeń z pomocą urządzeń, takich jak drony, może być skutecznym sposobem na ochronę i gospodarkę drzewami na terenach kopalń i nie tylko. Drony pozwalają na dokładne zmapowanie obszaru i wyznaczenie miejsc, w których nasadzenia będą najbardziej skuteczne, ale też przede wszystkim pozwalają na wymodelowanie obszaru już zadrzewionego, co z pomocą wyłącznie geoportalu, czy innych map bywa niewystarczające. Połączenie różnych technik – uzupełnione szczegółową inwentaryzacją – daje potężne źródło danych do skutecznego wykorzystania w projekcie drzewostanu. Dzięki tym rozwiązaniom możliwe jest stworzenie harmonijnej przestrzeni z dbałością o ochronę drzew, co wygeneruje również wymierne oszczędności. Na szczęście zarówno wzrost drzew, jak i eksploatacja złóż są procesem stosunkowo powolnym, a więc dobrze zarządzana kopalnia znajdzie na takie działania czas.
Aktualnie niewiele kopalń decyduje się na pomoc specjalisty. Prawdopodobnie bierze się to z niskiej świadomości w tym zakresie. W naszym kraju przyjęło się, iż podobne zadania da się zrealizować w oparciu o podstawy gospodarki leśnej (lub – częściej – całkowicie się je ignoruje). W rzeczywistości projektowanie zadrzewień na obszarach tak skomplikowanych jak tereny kopalń lub otoczenie zakładów kamieniarskich wymaga interdyscyplinarnego podejścia czerpiącego bardzo wiele z leśnictwa, jednak dziedzina ta nie jest tu wystarczająca.
Sprawy komplikuje różne przeznaczenie użytków gruntowych, co sprawia, że aby drzewa wyciąć w jednym miejscu, należy zwrócić się do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, natomiast wycinka w innym miejscu wymaga kontaktu ze starostą lub najbliższym nadleśnictwem. Plany zadrzewieniowe w jednym miejscu nie wymagają konsultacji z innymi organami administracji publicznej, w innych z kolei bez błogosławieństwa nadleśniczego lub konserwatora zabytków nie da się zbyt wiele zrobić. Dlatego tak ważne jest, by rozpoznać każdą sytuację w najmniejszym detalu, czego nie będzie w stanie zrobić osoba bez doświadczenia w podobnych zagadnieniach.
W dłuższej perspektywie czasu bazując na danych archiwalnych, oraz próbując niejako przewidzieć przyszłość, odpowiednio zaprojektowane zadrzewienia ochronią kopalnię przed negatywnymi skutkami zmian klimatu, jakie dziś obserwujemy. Będzie to miało oczywiście również wymiar finansowy.
Aby nie poruszać się wyłącznie w teorii, posłużę się przykładem z mojego doświadczenia. W kopalni jednego z moich klientów doszło do osunięcia się mas skalnych na krawędzi wyrobiska w miejscu, gdzie kilka lat wcześniej wycięto drzewa pod eksploatację „na zapas” – pomimo braku realnej potrzeby poszerzenia eksploatacji w tamtym miejscu w najbliższym czasie. Na szczęście szkody w sprzęcie nie były duże, choć sięgały kilku tysięcy złotych. Moją uwagę zwróciła różnica w stanie zachowania ściany wyrobiska pokrytej od góry lasem (znajdującym się pod nadzorem nadleśnictwa) a stanem ściany, która runęła. Późniejsze analizy dokumentacji fotograficznej pomogły nam ustalić, iż tempo erozji było tu spowodowane bezpośrednio ubytkiem w drzewostanie.
W innym przypadku decyzja urzędu górniczego nałożyła w latach dziewięćdziesiątych na właściciela kopalni obowiązek rekultywacji hałdy usypanej z odpadów górniczych poprzez obsadzenie jej drzewami. Obsadzenie wykonano dość przypadkowo, a terenu później nie pielęgnowano. Dziś, po trzydziestu latach, hałda ta jest co prawda porośnięta drzewami i stanowi piękny przykład tego, jak przyroda sama odbiera, co jej się należy, jednak obszar ten zarósł niemal bez ingerencji człowieka. Niestety brak planowego obsadzenia hałdy roślinnością dziś sprawia kłopoty nowemu właścicielowi kopalni, choć szczęśliwie teren bardzo dobrze chroniony jest przed erozją.
Osobiście jestem wielkim zwolennikiem naturalnego procesu zarastania terenów poprzemysłowych dziką roślinnością, gdyż prezentuje ona trochę postapokaliptyczny obraz i uruchamia naszą wyobraźnię. Dopóki jednak użytkujemy dany obszar w określony sposób i nie jest on objęty jakąś formą ochrony przyrody, to wskazane jest, by drzewostan ten był zaprojektowany w sposób umożliwiający jego późniejsze wykorzystanie.
Podsumowując: gospodarkę drzewostanem na terenach kopalń rozpocząłbym w myśl zasady „po pierwsze nie szkodzić” od zapobiegania nieprzemyślanym planom wycinkowym. W wielu gminach decyzje wycinkowe wciąż wydawane są zbyt pochopnie (w innych natomiast urzędach bardzo często spotykamy się z murem nie do przebicia pomimo bardzo dobrze uzasadnionej wycinki). Następnie zalecałbym wdrożenie procedur planistycznych, zaczynając od spełnienia wymogów rekultywacji, a w następnym kroku realizowałbym nowe nasadzenia.
Istotne z punktu widzenia istniejącego drzewostanu jest też zapobieganie szkodnikom (w terenach górskich szczególnie kornik drukarz daje się od wielu lat we znaki), na które zastawia się specjalistyczne pułapki wzorując się na metodach stosowanych w lasach państwowych. Niestety obecnie powyższe działania są w większości hipotetyczne, gdyż niewiele zakładów decyduje się na ich realizację. To z czasem generuje koszty odszkodowań czy prac naprawczych po zaistnieniu szkody.

Naturalna sukcesja przyrodnicza nad krawędzią wyrobiska granituNaturalna sukcesja przyrodnicza nad krawędzią wyrobiska granitu
Tak więc planowanie nasadzeń z wykorzystaniem nowoczesnych technologii i wiedzy specjalistów pozwala na stworzenie bezpiecznej przestrzeni pracy również w pozornie od tego niezależnych kopalniach odkrywkowych czy wielkopowierzchniowych zakładach kamieniarskich. Praktycznym aspektom dbania o drzewa na własnym terenie oraz sposobom ich realizacji poświęcę kolejny artykuł.
Rafał Jaworowski, autor tekstu,
jest Certyfikowanym Inspektorem Drzew oraz Inspektorem Nadzoru Dendrologicznego w procesie inwestycyjnym
Kontakt:
tel. 790 437 910
biuro@rhjenvironment.com
www.rhjenvironment.com

W poprzednim artykule – Kurier Kamieniarski nr 5/2023 – omówiłem powody powstawania plam na białych marmurach. Tym razem chciałbym przedstawić metody radzenia sobie z tym zjawiskiem.
Na początek kilka zagadnień, na które trzeba zwrócić uwagę w procesie produkcji. To właśnie błędy na etapie produkcji powodują najwięcej przypadków pojawiania się plam.
Zabezpieczanie marmuru na etapie produkcji
Żółknięcie związane ze składem materiału powstaje pod wpływem warunków zewnętrznych. Takimi zewnętrznym czynnikami jest tlen zawarty w wodzie i powietrzu. Jeśli skutecznie zapobiegamy kontaktowi materiału z wodą, żółknięcie spowodowane składem i strukturą kamienia zostanie zredukowane.
Skutecznym sposobem zapobiegania przenikaniu wody przez kamień jest uszczelnienie powierzchni płyty przed zamontowaniem kamienia. Wczesna wodoodporna obróbka płyt kamiennych polega zwykle na pokryciu płyty środkiem hydroizolacyjnym, przepuszczalnym dla siloksanów (silanów – związki krzemu i tlenu). Niestety doświadczenie wskazuje, że użycie tego rodzaju impregnatu do malowania powierzchni płyt, nie może skutecznie zahamować żółknięcia. Po prostu środki hydroizolacyjne mają ograniczenia.
Bez względu na to, jak dobry jest środek hydroizolacyjny, jego wodoodporność będzie stopniowo spadać z powodu wpływów środowiska. Dlatego po pierwszym zastosowaniu środka hydroizolacyjnego proces należy regularnie powtarzać, aby uzupełnić zabezpieczenie powierzchni. Z tego powodu środki hydroizolacyjne nadają się tylko do płyt, na których proces można powtórzyć w dowolnym momencie – takich jak wierzchnia część podłogi lub ściany.
W przypadku zastosowania penetrującego środka hydroizolacyjnego od spodu płyty, nie można monitorować właściwości hydroizolacyjnych zabezpieczonej płyty. Nawet, jeśli pojawiają się oznaki, że działanie środka hydroizolacyjnego osłabło znacznie, nie mamy możliwości powtórzenia procesu. Upływający czas doprowadzi do całkowitej utraty wodoodporności. Niestety typowy w projektach sposób montażu płyt kamiennych nie pozwala na ingerencję w wykonaną realizację i powtórne zabezpieczenie hydroizolacyjne.
Rozwiązaniem jest stosowanie klejów wodoodpornych z cementem jako materiałem bazowym i wysokocząsteczkową emulsją polimerową. Ten rodzaj wodoodpornego kleju określany jest zwykle jako dwuskładnikowy klej wodoodporny. W tych klejach główny składnikiem jest cement z innymi nieorganicznymi, wypełniaczami i niewielką ilością dodatków polimerowych. Drugim składnikiem jest organiczna emulsja polimerowa.
Takie kleje dwuskładnikowe należy wymieszać tuż przed stosowaniem. Pracownicy, którym brakuje fachowej wiedzy, często nie zdają sobie sprawy, jak ważny jest stosunek obu składników i nie mieszają ściśle według określonej w dokumentacji produktu proporcji. Dlatego, aby uzyskać dobre zabezpieczenie, trzeba uczulić pracowników na stosowanie się do wskazań producenta kleju.
Istnieje wiele marek wodoodpornych klejów, ale ich jakość jest nierówna. Na przykład rodzaj zastosowanego polimeru w emulsji nie jest odpowiednio dobrany lub zawartość części stałych jest zbyt niska. Taki dwuskładnikowy wodoodporny klej gorszej jakości nie nadaje się do białego marmuru o wysokiej zawartości żelaza lub marmuru z ciemnymi przebarwieniami, ponieważ po nałożeniu silnie alkaliczna woda cementowa natychmiast dostanie się do pęknięć kamienia lub porów kapilarnych, i zabezpieczenie płyty ulegnie degradacji.
Zabezpieczanie marmuru na etapie użytkowania
Najskuteczniejszym zabezpieczeniem przed żółknięciem jest przede wszystkim rozsądne użytkowanie i konserwacja. Zacznijmy jednak od spraw podstawowych, choć wydają się oczywistymi.
Przykładowo: umieszczenie wycieraczki przy wejściu, w celu usunięcia piasku lub innych twardych cząstek przed wejściem na marmurową nawierzchnię zmniejszy nanoszenie materiału działającego ściernie na użytkowaną powierzchnię. Mop używany do czyszczenia podłogi nie może być zabrudzony, a woda używana do mycia podłogi musi być czysta, by nie wcierać wtórnie brudu w powierzchnię. Po umyciu podłogi należy wodę wytrzeć do sucha z posadzki, by zminimalizować czas kontaktu kamienia z wilgocią.
Do konserwacji najlepiej używać płynu do czyszczenia marmuru. Używanie środków uniwersalnych podnosi prawdopodobieństwo przypadkowego użycia środka mogącego zareagować z kamieniem lub niszczącego istniejące powłoki ochronne.
Praktyka pokazuje, że woskowanie podłóg okazało się metodą konserwacji płyt marmurowych, która przynosi więcej szkody niż pożytku. Przede wszystkim blask szlifowanego woskiem podłoża nie utrzymuje się długo. Z drugiej strony większość wosków blokuje pory kamienia, co utrudnia normalny przepływ powietrza w marmurze wywołany zmianami temperatury i innymi warunkami atmosferycznymi. Gdy nagromadzona warstwa wosku staje się żółta w wyniku starzenia, należy ją usunąć. Stosuje się do tego zmywacz wosku, co niestety wpływa, na jakość powietrza w pomieszczeniu.
Najpopularniejszą metodą odnawiania powierzchni jest stosowanie krystalizatorów. Cały proces krystalizacji kamienia polega na utwardzeniu jego struktury. Wskutek reakcji chemicznej, która zachodzi pomiędzy kryształkami węglanu wapnia oraz kwasem, jaki zawiera w sobie krystalizator kamienia – wytwarzają się nowe, twarde związki chemiczne. Powstałe krzemiany wapnia są twarde i odporne na zarysowania, dzięki czemu skutecznie zabezpieczają powierzchnię, gwarantując jej połysk oraz właściwości antypoślizgowe. Wybór odpowiedniego krystalizatora powoduje, że powierzchnia obrobionego kamienia uzyska gęstą, jasną powłokę, która nie wpływa na przepuszczalność kamienia.
Jednak podczas obróbki powierzchni krystalizowanej, takie jak polerowanie z użyciem „białej sadzy” należy pamiętać, że po polerowaniu powierzchni należy ją dokładnie odkurzyć. Każde nieusunięte drobiny proszku mogą stać się źródłem zanieczyszczenia, a finalnie doprowadzić do zżółknięcia powierzchni płyty.
A co jeśli zażółcenia się pojawią?
Po odkryciu zażółcenia powierzchni płyty z białego marmuru należy najpierw znaleźć przyczynę żółknięcia. Zanim uznasz, że przyczyna żółknięcia jest związana z rdzą, najpierw upewnij się, że żółknięcie nie jest spowodowane starzeniem się wosku lub innymi czynnikami zewnętrznymi. Po wykluczeniu czynników innych niż żelazo należy przygotowywać się do usuwania rdzy.
Obecnie w sklepach dostępne są różne marki środków do usuwania rdzy z kamienia. Chociaż żaden producent nie podaje podstawowego składu chemicznego, większość środków na rynku ma odczyn kwaśny.
Ze względu na słabą odporność marmuru na kwasy, wiele kwaśnych odrdzewiaczy powoduje erozję powierzchni płyty podczas usuwania rdzy. Nadmierna erozja powierzchni marmuru spowoduje trwałe uszkodzenie powierzchni. Dlatego stosując odrdzewiacz należy pamiętać o przyklejeniu kilku warstw ręczników papierowych na powierzchni kamienia podczas usuwania plam.
Następnie wylać odrdzewiacz na papier. Poczekaj około dwóch godzin, kolor żółty będzie się stopniowo zmniejszał, a po kilkukrotnym przeprowadzeniu takiego procesu plamy powinny zniknąć. Doświadczeni fachowcy zwykle używają słabo kwaśnych lub nawet neutralnych środków czyszczących, aby zminimalizować uszkodzenia kamienia.
W przypadku uporczywych plam rdzy stosować należy pastę. Aby otrzymać pastę należy zmieszać odrdzewiacz z ziemią okrzemkową. Następnie nakłada się pastę na plamy rdzy, przykrywa folią z tworzywa sztucznego i uszczelnia taśmą klejącą. Po 24 godzinach należy usunąć zaschniętą pastę. Po zakończeniu procesu należy zebrać rozpuszczone żelazo z zastosowanie specjalnego środka czyszczącego.
Ten ostatni krok jest bardzo ważny, ponieważ w procesie usuwania rdzy jony żelaza dyfundują po powierzchni płyty, i jeśli nie zostaną zebrane, wtórne zażółcenie nastąpi szybko, a obszar będzie większy.
podsumowanie
Warto przestrzegać opisanych zasad, aby móc cieszyć się pięknymi, bez plam powierzchniami z białego eleganckiego marmuru. Pojawiające się plamy zwykle są wynikiem zaniedbań w jakości pracy monterskiej, złym doborze zabezpieczeń i nieprawidłowej eksploatacji.
Co do tego ostatniego elementu, warto opracować ulotkę dla użytkownika marmurowej powierzchni. Jest szansa, że przypadki uszkodzeń powierzchni będą rzadsze. Nie mówiąc już o ewentualnych sporach z inwestorem w ramach gwarancji.