Vademecum kamieniarza

Deklaracja Właściwości Użytkowych – fakty i mity

Autor: Michał Firlej   |   Data publikacji: piątek, 28 lipca 2023 00:47

kk124_dwu.jpg

Mija 10 lat od wprowadzenia Deklaracji Właściwości Użytkowych (DWU). To dokument, który informuje odbiorców wyrobów budowlanych o cechach technicznych płyt okładzinowych, posadzkowych, schodowych, kostki brukowej, krawężnika, płyt chodnikowych itd. Pomimo faktu, że z tym dokumentem obcujemy od długiego czasu, narosło wokół niego wiele mitów – zobaczmy najczęstsze.

O co w tym chodzi?
W skrócie mówiąc: producent wyrobu budowlanego przeprowadza badania wyrobu, dba o powtarzalność produkcji, sporządza Deklarację Właściwości Użytkowych i oznakowuje wyrób znakiem CE. Na końcu przekazuje na piśmie informacje o właściwościach klientom.

DWU to dokument przechodni? Nie.
Bardzo często słyszę, że wystarczy posiadać deklarację od naszego dostawcy – możemy automatycznie przepisać ją i przedstawić jako własny dokument, dołączając do wyrobu dostarczanego naszym odbiorcom.
Nie jest to myślenie właściwe, ponieważ DWU sporządza producent wyrobu budowlanego, którego jednym z obowiązków jest przeprowadzanie w pewnych okresach badań wyrobu. Przepisanie zatem tabelki od innego podmiotu nie ma podstawy prawnej. Klient-odbiorca ma otrzymać DWU od swojego dostawcy, który jest zobowiązany do posiadania wyników badań wyrobu – badań zleconych przez siebie.

Każda dostawa to nowa deklaracja? Deklaracja tylko w oryginale? Nie.
Bardzo często obserwuję w firmach, że wystawiają DWU do każdej faktury za wyrób. Przy dużych organizacjach dochodzi do tego, że powstają całe segregatory z dokumentami. Istnieje również przeświadczenie, iż klient musi otrzymać oryginał deklaracji.

Nie ma to najmniejszego sensu. Przepisy dokładnie wskazują, iż producent sporządza jedną deklarację na jeden wyrób i przekazuje dalej kopie dokumentu w formie papierowej lub elektronicznej. Nową DWU sporządza się dopiero wtedy, gdy zmieniają się cechy produktu (np. użyty materiał, wymiary, kształt) lub mija okres ważności badań na dany wyrób.

Deklarujemy dowolne właściwości? Nie.
Niekiedy spotykam się z wpisywaniem do tabeli z właściwościami wyrobów informacji dotyczących nieistotnych dla danego wyrobu informacji. Na przykład dla dokumentu dotyczącego płyt stosowanych na elewacjach wpisywana jest odporność na ścieranie. Czy ktoś będzie po tym chodził? Brakuje natomiast informacji dotyczących siły, jaka jest potrzebna do wyrwania kołka montażowego. Wygląda to troszkę tak, jakby autor deklaracji wpisywał wszystko, co posiada na temat tego materiału.
Nie jest to ani prawidłowe ani profesjonalne. Zawsze deklarujemy w oparciu o jeden z załączników norm zharmonizowanych – konkretnie załącznik ZA. To on precyzuje, jakie parametry powinny być opisane w DWU dla konkretnego wyrobu. Inne więc będą parametry dla kostki, inne dla płyty chodnikowej, a inne dla płyty elewacyjnej.

Deklaracja jest dobrowolnym dokumentem? Nie.
Jeśli coś jest wyrobem budowlanym, czyli zostanie „wyprodukowane i wprowadzone do obrotu w celu trwałego wbudowania w obiektach budowlanych lub ich częściach, którego właściwości wpływają na właściwości użytkowe obiektów budowlanych w stosunku do podstawowych wymagań dotyczących obiektów budowlanych”1) i w przypadku wyrobów objętych normami zharmonizowanymi2) jest obowiązek wystawienia DWU przez producenta.
Istnieją jednak pewne odstępstwa od obowiązku sporządzania DWU. Dotyczy to niektórych wyrobów jednostkowych, produkowanych na budowie lub produkowanych w sposób tradycyjny związany z konserwacją zabytków (por. Art. 5 Rozporządzenia).

Deklaracja powstaje tylko dla wyrobów eksportowanych? Nie.
Pewnym niezrozumieniem tematu jest inny przypadek. Producenci uważają, że tylko przy eksporcie poza granice kraju mają obowiązek sporządzenia Deklaracji.
Mam wrażenie, że często tu zapominają o członkostwie Polski w UE. Więc również wyroby dostarczane na rynek polski muszą mieć aktualną DWU.

Papier wszystko przyjmie. Czy nikt tego nie sprawdzi?
Ekstremalnym mitem jest podejście dowolnego wpisywania dowolnych – często wykluczających się – danych do DWU. Takie stanowisko to efekt przemożnego przekonania, że i tak nikt tego nie sprawdzi, że na budowach chcą po prostu jakiekolwiek dokumenty, więc jakikolwiek dokument się fabrykuje.
W większości przypadków jakoś to przechodzi. Jednak w sytuacji, gdy rozpoczyna się postępowanie reklamacyjne lub następuje wyrywkowa kontrola wyrobów przez Urząd Nadzoru Budowlanego, dostarczone dokumenty są wnikliwie sprawdzane. Skutkiem tego mogą być nałożone kary lub może nastąpić wycofanie wyrobu z obrotu (np. z budowy).

W DWU możemy powołać się na jakikolwiek dokument? Nie.
Deklaracja Właściwości Użytkowych może zostać sporządzona w oparciu o normę zharmonizowaną lub europejską ocenę techniczną. Przy czym muszą to być dokumenty aktualne w ocenie zgodności – należy się powoływać na obowiązujące obecnie normy.
Nie wolno powoływać się na stare dokumenty, na przykład na wycofane krajowe normy. A takie praktyki często spotykam. Producenci nazbyt często przywołują w wystawionych DWU normy z lat 80 i 90 XX wieku. Nie jest to prawidłowe działanie i może skutkować podważeniem ważności wystawionej deklaracji.

 


Skoro mamy 10 rocznicę wprowadzenia konieczności używania Deklaracji Właściwości Użytkowych w przypadku wyrobów budowlanych z kamienia, to może jest to okazja do przypomnienia jej sobie? Do aktualizacji własnej wiedzy, przypomnienia sobie o istnieniu DWU – jej wyglądu, zawartości i terminów badań.
Zachęcam do przeczytania do poduszki Ustawy o wyrobach Budowlanych i Rozporządzenia 305/2011. Temat samej Deklaracji poruszałem też wielokrotnie na łamach Kuriera Kamieniarskiego. Wystarczy zajrzeć na stronę www.kurierkamieniarski.pl i w prawym górnym rogu wpisać w pole wyszukiwarki frazę: „deklaracja właściwości użytkowych”.

 

 


 

1) por.: Art. 2 Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 305/2011 z dnia 9 marca 2011 r. ustanawiające zharmonizowane warunki wprowadzania do obrotu wyrobów budowlanych i uchylające dyrektywę Rady 89/106/EWG
2) w naszym przypadku to normy: EN 1341, EN 1342, EN 1343, EN 1469, EN 12057, EN 12058

przeczytaj cały artykuł

Czy wszystkie spory muszą być rozstrzygane przez sądy?

Autor: Monika Hernik-Oka   |   Data publikacji: czwartek, 27 lipca 2023 21:35

kk124_font.jpg

„Fontanna Wadowice. Na ławie oskarżonych wadowickiego sądu zasiądzie niebawem kamieniarz, a zarazem jeden z właścicieli firmy, która zbudowała nową fontannę na placu Jana Pawła II w Wadowicach. (...) Prokuratura oskarża mężczyznę o napaść na urzędnika i zabór dokumentów.” (lipiec 2013 r.) 1)
2022: „Sąd bezlitosny dla Wadowic. Po latach miasto słono zapłaci kamieniarzom za fontannę.”2)

Co się wydarzyło? W 2012 roku Wadowice przeprowadzały remont placu Jana Pawła II. W ramach remontu na placu budowana była fontanna. Zakończenie prac zostało zgłoszone przez wykonawcę do odbioru i ostatecznie odebrane bez uwag 6 maja 2013 roku. Protokół powykonawczy został przedstawiony inwestorowi, jednak według inwestora stawki zostały zawyżone, wobec czego odmówił zapłaty części wynagrodzenia. Doszło do sporu pomiędzy stronami. Wykonawca wielokrotnie zwracał się do inwestora o zapłatę wynagrodzenia, jak również kierował do sądu wnioski o zawezwanie do próby ugodowej. Jednak nie podjęto żadnych działań, które pozwoliłyby na zakończenie sporu na drodze polubownej. W styczniu 2018 roku wykonawca skierował do Sądu Okręgowego pozew o zapłatę zaległej kwoty. W lutym 2018 roku Sąd Okręgowy wydał nakaz zapłaty, od którego sprzeciw wniosła Gmina. Wyrok zapadł 17 lipca 2020 roku i uwzględnił powództwo wykonawcy. Gmina wniosła apelację, jednak w dniu 1 kwietnia 2022 roku Sąd Apelacyjny apelację Gminy oddalił.

Czy ta sprawa musiała tyle trwać? W artykułach można przeczytać, że czterokrotnie proponowane było magistratowi załatwienie sprawy na drodze ugodowej. Tu należy zaznaczyć, że przed 2017 rokiem nie było przepisów dotyczących mediacji w administracji publicznej. Można przypuszczać, że w dzisiejszym stanie prawnym, gdyby strony podjęły próbę mediacji, sprawa ta nie ciągnęłaby się 10 lat. I w rezultacie nie kosztowałaby tak dużo, nie tylko pieniędzy, które magistrat musiał wyłożyć, ale również stresu i nerwów, które doprowadziły do postawienia wykonawcy zarzutu napaści na urzędnika i zabór dokumentów.

Zacznijmy zatem od początku i przybliżenia pojęcia mediacji.

Mediacja jest jedną z alternatywnych metod rozwiązywania sporów. Alternatywnych dla sądu. Podkreślić należy, że jest to metoda, dzięki której spór jest rozwiązywany, a nie rozstrzygany. Rozwiązywany przez strony. To strony decydują, w jaki sposób rozwiązać dany problem, zaś rolą mediatora jest pomoc stronom w znalezieniu akceptowalnego dla nich rozwiązania.
Mediator nie narzuca rozwiązań, nie ocenia propozycji stron ani nie staje po żadnej ze stron. Wynika to z podstawowych zasad mediacji: bezstronności i neutralności. Mediator ma obowiązek być bezstronnym, a gdyby zachodziłyby okoliczności, które mogłyby mieć wpływ na jej utratę, np. jest w relacjach koleżeńskich z jedną ze stron, ma obowiązek poinformować o tym strony i powinien wyłączyć się z prowadzenia mediacji, chyba że strony mając o tym wiedzę zgodzą się, aby dalej mediację prowadził.

Mediacja jest dobrowolna. Oznacza to, że strony mogą nie wyrazić zgody na mediację, jak również, że w każdej chwili mogą z niej zrezygnować. Dobrowolność dotyczy także osoby mediatora – strony mają prawo zdecydować, kto nim ma być.
Co bardzo istotne, mediacja jest poufna. Mediator i strony są związane tajemnicą. Mediator nie może być przesłuchany przez sąd co do faktów i okoliczności, o których dowiedział się w trakcie mediacji, chyba że obie strony zgodzą się na jego przesłuchanie. Również strony nie mogą się powoływać przed sądem na informacje czy ustalenia poczynione w trakcie mediacji, w sytuacji gdy nie doszło do zawarcia ugody.
Kiedy można zawnioskować o mediację? W każdej chwili. Przed złożeniem pozwu – wtedy mamy do czynienia z mediacją umowną na wniosek jednej bądź obu stron. Po złożeniu pozwu na każdym etapie postępowania sądowego, w obu instancjach.
Dlaczego warto? Przede wszystkim dlatego, że w mediacji możemy poczynić ustalenia, które nie byłyby możliwe przed sądem. Z mediacji obie strony wychodzą „wygrane”, gdyż to one same znalazły rozwiązanie, które obie zaakceptowały. Z wyniku postępowania sądowego nierzadko obie strony nie są zadowolone, bo często nie uzyskują tego, czego oczekiwały.

Mediacja pozwala na wyjaśnienie okoliczności, które wpłynęły np. na opóźnienia w zapłacie czy opóźnienie wykonania zlecenia, i spojrzenie z drugiej strony na przyczyny powstania sporu. Mediacja pozwala zatem na zachowanie relacji zawodowych na przyszłość.
Z przytoczonej na początku historii można wysnuć, że wykonawca był zadowolony z rozstrzygnięcia sądu, gdyż w rezultacie uzyskał większą kwotę niż  kwota początkowa. Zapewne tak, ale przypomnijmy, że sprawa trwała w sumie 10 lat. W tym czasie wykonawca został postawiony przed sądem z zarzutem napaści na urzędnika. I patrząc przez pryzmat kosztów, nie tylko materialnych, można przypuszczać, że gdyby udało się rozwiązać ten problem na drodze mediacji, obie strony poniosłyby zdecydowanie mniejsze straty.
W kolejnych artykułach, na konkretnych przykładach, przybliżę mediacje w sprawach gospodarczych, w sprawach cywilnych i w sprawach rodzinnych.

1) https://wadowice.naszemiasto.pl/fontanna-wadowice-kamieniarz-idzie-pod-sad/ar/c1-1925317
2) https://www.wadowice24.pl/nowe/wydarzenia/18334-sad-bezlitosny-dla-wadowic-po-latach-miasto-slono-zaplaci-kamieniarzom-za-fontanne.html

 


 

mgr inż. Monika Hernik-Oko
prawnik, mediator, Członek Zarządu Stowarzyszenia #wartomediować
tel. 661 860 393
www.wartomediowac.pl
39 mediatorów w całej Polsce: www.wartomediowac.pl/znajdz-mediatora/

 

przeczytaj cały artykuł

Praca zdalna

Autor: Artur Majchrzycki   |   Data publikacji: środa, 10 maja 2023 12:11

keyboard-6051355_1920.jpg

W kwietniu 2023 w Kodeksie pracy (KP) uregulowano wykonywanie pracy w trybie zdalnym. Według najnowszych zapisów wdrożenie pracy zdalnej w organizacji dotyczy każdego pracodawcy. Jednak brak wprowadzenia regulacji nie blokuje pracownikowi wnioskowania o pracę zdalną.

Pojawiają się pytania, czy regulacje pracy zdalnej winny być zawarte w Regulaminie. Tak. Generalnie uzgodnienia dotyczące pracy zdalnej powinny być zawarte w Regulaminie pracy po uzgodnieniu ze związkami zawodowymi. Jeżeli w firmie nie ustanowiono Regulaminu, wówczas zasady pracy zdalnej uzgadnia się w indywidualnym porozumieniu z pracownikiem.

Kodeks pracy wprowadził kilka rodzajów pracy zdalnej.
1) Stała, czyli realizacja pracy poza biurem. Gdy jest taka możliwość, to należy uzgodnić miejsce wykonywania pracy zdalnej – o każdej zmianie miejsca pracy pracodawca musi być poinformowany i wyrazić na to zgodę.
Pracodawca nie może odmówić pracy zdalnej, chyba że rodzaj lub organizacja pracy na to nie pozwala. Musi powiadomić pracownika o przyczynie odmowy w formie dokumentowej w ciągu 7 dni. Co ważne pracodawca musi uwzględnić wniosek o pracę zdalną pracownicy w ciąży.
2) Okazjonalna – potocznie nazywana pracą zdalną na żądanie – to sporadyczne wykonywanie pracy zdalnej, gdzie KP przewiduje jedynie 24 dni w roku kalendarzowym na taki rodzaj pracy, czyli klasyczny sporadyczny Home Office.
3) Hybrydowa (naprzemienna), łącząca w sobie oba powyższe przypadki.
Zgodnie z Kodeksem pracy, pracownik jest odpowiedzialny za organizację stanowiska pracy, składa oświadczenie i zobowiązuje się przestrzegania zasad BHP oraz ochrony danych, w tym danych osobowych.

Jakie obowiązki ma pracodawca?
Nowe przepisy nakładają na pracodawcę obowiązki zapewnienia:
- instalacji, serwisu i konserwacji urządzeń służbowych,
- materiałów i narzędzi koniecznych do wykonywania pracy zdalnej,
- pokrycia kosztów energii elektrycznej, usług telekomunikacyjnych, w tym za internet,
- pokrycie innych kosztów, które zostały uzgodnione z pracodawcą.
Kodeks pracy reguluje, do kogo kierowana jest sposobność pracy zdalnej. Głównie chodzi tu o: a) rodziców dzieci do 4 roku życia, b) rodziców dzieci z orzeczeniem niepełnosprawności, c) rodziców dzieci o potrzebie wczesnego wspomagania rozwoju dziecka, d) rodziców dzieci o ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniu lub nieuleczalnej chorobie.
Kontrola pracownika w miejscu wykonywania pracy zdalnej.

Nowe przepisy dają pracodawcy podstawy prawne do przeprowadzania kontroli w miejscu wykonywania pracy zdalnej, w szczególności w zakresie:
- wykonywania pracy,
- bezpieczeństwa i higieny pracy,
- przestrzegania przepisów w zakresie bezpieczeństwa przetwarzania danych, w tym danych osobowych.

Kontrola może być przeprowadzona w godzinach pracy pracownika, nie może naruszać jego i domowników prywatności ani utrudniać korzystania w pomieszczeń domowych.

Jednak nie zawsze praca zdalna jest możliwa. Przepisy wskazują prace, które nie mogą być prowadzone w formie zdalnej, są to m.in.:
- prace szczególnie niebezpieczne, w wyniku których przekraczane są normy czynników bezpieczeństwa,
- prace z czynnikami chemicznymi lub biologicznymi stwarzającymi zagrożenie,
- prace powodujące intensywne brudzenie.


Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych, jest ekspertem ds. ochrony danych osobowych. Specjalizuje się w problemach związanych z wdrażaniem przepisów ochrony danych osobowych. Posiada wieloletnie doświadczenie związane z zabezpieczeniami informatycznymi w ochronie danych. Audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl

przeczytaj cały artykuł

Chroń gromadzone dane

Autor: Artur Majchrzycki   |   Data publikacji: środa, 01 marca 2023 10:23

Coraz częściej daje się zaobserwować bunt przeciwko nadmiernemu gromadzeniu danych, w tym danych osobowych. Stajemy się coraz bardziej świadomi, co i komu przekazujemy. Nie uzupełniamy już wszystkich pozycji w formularzach, kwestionujemy zasadność zbierania nadmiarowych danych. Co najważniejsze, mamy już świadomość, że ochrona naszego prywatnego maila – jego nazwa jak i dostęp – jest kluczowa dla naszego bezpieczeństwa tak samo, jak ochrona dowodu osobistego. Ale jest czynnik poza naszą kontrolą – podmiot, który pozyskał nasze dane.

Żyjemy w czasach ogromnego i intensywnego gromadzenia danych, narażając się na coraz większe ryzyko utraty kontroli nad nimi – skutecznej ochrony. Jak wiadomo, jednym z głównych obowiązków administratora danych wynikających z RODO jest zapewnienie odpowiednich środków dla bezpieczeństwa danych. Te środki powinny chronić przed nieuprawnionym i niezgodnym z prawem przetwarzaniem danych osobowych, w tym przed kradzieżą, zniszczeniem, uszkodzeniem lub ich ujawnieniem. Skąd administrator ma wiedzieć, jakie środki ma zastosować, aby dane były bezpieczne? Dokonać analizy ryzyka, czytać wytyczne organów czy zatrudnić specjalistę.

Zajmijmy się zagadnieniem transportu danych na przenośnych dyskach. W tym miejscu należy zauważyć, że dysk w laptopie jest także środkiem transportującym dane.
Jeżeli więc administrator (w tym wypadku właściciel lub użytkownik komputera lub laptopa, na którym przechowywane są dane) nie zabezpieczył urządzenia przed nieuprawnionym użyciem i nie zablokował portów USB, może dochodzić do zgrywania danych na pamięci masowe: pendrive, dyski zewnętrzne, karty SD, smartfony, tablety.
Tak więc urządzenie należy zabezpieczyć, analizując kwestie:
- możliwej kradzieży lub zgubienia,
- wgrania złośliwego oprogramowania,
- nieuprawnionego dostępu do plików.

Jak się zabezpieczyć? Wewnętrzne procedury i regulaminy na nic się nie zdadzą, jeżeli nie będą po prostu stosowane. Dokumentacja pozwala jedynie uporządkować środki, które powinny być stosowane w danym przypadku. Natomiast środki bezpieczeństwa należy zastosować, a przede wszystkim sprawdzać. O jakich środkach mowa?
Techniczne środki bezpieczeństwa:
- szyfrowanie dysku, pendrive, karty SD itp.
- wejście do plików zabezpieczone hasłem.
Dodatkowo trzeba mieć na uwadze, aby:
- pracownik usuwał dane z pamięci, gdy są już zbędne,
- robić kopię przeniesionych danych w innym miejscu, aby w przypadku zgubienia urządzenia była możliwość ich odtworzenia,
- urządzenia pochodziły od renomowanych dostawców,
- dokonywać przeglądów pamięci przenośnych w celu upewnienia się, że są przechowywane na nim jedynie dopuszczalne dokumenty (bez nielegalnych programów czy materiałów),
- pamięci masowej nie pozostawiać bez nadzoru (w szczególności podczas transportu), a nieużywana pamięć powinna być zabezpieczona (np. przechowywana w bezpiecznym pomieszczeniu lub szufladzie),
- pracownik mógł zgrywać dane na pamięci masowe tylko na krótki okres, a jeżeli to możliwe, powinien być wdrożony system, który automatycznie usuwa dane po konkretnym czasie,
- była możliwość (o ile to wykonalne) zdalnego usunięcia danych (na odległość) z pamięci pracownika.

Podsumować można jednym zdaniem: zwiększ świadomość bezpieczeństwa pracowników i szyfruj dane!
Powyższe zasady powinno się wdrożyć w firmie w postaci zasad wewnętrznej polityki i zakomunikować całemu personelowi. Gdy już dojdzie do naruszenia ochrony – bez znaczenia, czy z powodu ludzkiego błędu czy kradzieży – będziemy pewni, że technologie i, jej zabezpieczenia nas nie zawiodą. W końcu, jeżeli dane były szyfrowane, to możliwe, że nie będzie konieczności zgłaszania naruszenia do UODO.


Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl

przeczytaj cały artykuł

Czy na pewno nie potrzebujemy normy nagrobkowej?

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: wtorek, 28 lutego 2023 19:05

papers-3819540_1920.jpg

W poniedziałek wielkanocny 2022 roku na jednym z cmentarzy upadła płyta napisowa na półtoraroczne dziecko. Chłopczyk na cmentarzu był w towarzystwie matki i brata. Pomimo próby ratowania chłopca przez matkę, później przez służby medyczne, dziecko zmarło. Sprawą zajęła się policja i prokuratura rejonowa właściwa terytorialnie.

Zgodnie z przekazami lokalnych mediów nagrobek został wzniesiony około 5 lat przed zdarzeniem. Powołano biegłego z zakresu kamieniarstwa, który stwierdził, że istnieją wady konstrukcyjne w nagrobku. Na początku tego roku prokuratura zakończyła postępowanie ze skutkiem umorzenia, ponieważ „nie można obciążyć jednej osoby odpowiedzialnością za spowodowanie tragicznego wypadku”. Wypadek nastąpił w wyniku splotu okoliczności, z których każda była warunkiem koniecznym – gdyby chłopiec nie dotknął płyty, ta nie runęłaby na niego.

Nie znamy szczegółów sprawy, ale zastanówmy się nad zdarzeniem. Cmentarze to dosyć gęsto i chaotycznie zabudowane tereny. Pomiędzy grobami pozostawiane są niewielkie odległości, kamienne konstrukcje zorientowane są w różnych kierunkach. W takiej sytuacji będzie dochodziło bardzo często do przypadkowych kontaktów człowieka z pionowymi kamiennymi elementami. Przy czym nacisk wywierany na te elementy może być znaczny. Czy w trakcie wznoszenia nagrobków nie powinniśmy przewidzieć tego typu zdarzeń? Czy kamieniarz wznoszący nagrobek nie odpowiada za bezpieczne jego użytkowanie?

Należy sobie uzmysłowić, że nagrobek to nie tylko wygląd. To również stabilność całości w pewnych określonych warunkach. Jeśli istnieje ryzyko pchnięcia przez przechodnia płyty napisowej, to kamieniarz powinien na tyle wzmocnić konstrukcję, żeby ta płyta oparła się temu dodatkowemu obciążeniu. Co więcej – praktyka wskazuje, że stosowane środki łączące (kleje, cement, zaprawy itp.) posiadają ograniczoną w czasie trwałość. Z czasem ulegają zniszczeniu i nie spełniają swojej funkcji. Z tego powodu powinno stosować się mechaniczne połączenia, na przykład kotwy – tym dłuższe, im wyższy jest element. Również istotne jest takie rozmieszczenie środka ciężkości części stojących, aby nie dochodziło do ich przeważenia.

Jeśli nie wykonano nagrobka z uwzględnieniem powyższego, to – zgodnie z opinią biegłego – posiadał on wady konstrukcyjne. Owszem, gdyby nie popchnięcie – na co również zwrócił uwagę biegły – to napisówka by się nie przewróciła. Jednak wskutek lekkiego, przypadkowego pchnięcia stojącej płyty upadała ona na dziecko. Stosunek masy kamiennej napisówki do wagi 1,5-rocznego chłopca możemy sobie wyobrazić. Czy na pewno nie dało się zminimalizować prawdopodobieństwa tego zdarzenia na etapie montażu?
Choć sprawę umorzono, to nie jest ona zakończona. Umorzenie nie jest prawomocne, a pełnomocnik pokrzywdzonych już złożył zażalenie. Sąd rozstrzygnie, czy sprawa powinna wrócić do ponownego rozpatrzenia przez prokuraturę oraz wykonania dalszych czynności, które zostaną wskazane przez sąd. To początek. Dalszych dróg tego postępowania jest wiele.

Sprawę umorzono w myśl prawnej zasady in dubio pro reo – w przypadku braku możliwości jednoznacznego przypisania odpowiedzialności za zdarzenia stosuje się zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść ewentualnego sprawcy. W dochodzeniu nie pomagał fakt, że brak jest jakichkolwiek unormowań prawnych dotyczących budowy i montażu nagrobków oraz nie ma żadnej instytucji – typu inspektor budowlany – nadzorującej takie budowy.
To trudna sytuacja. Nic nie zwróci rodzicom dziecka – ich życie nigdy nie będzie już takie samo. Trudno również podejrzewać celowość w działaniu kamieniarza montującego nagrobek – wyrok sądowy może złamać mu życie. Jednak kwestia właściwej dbałości w stawianiu nagrobków powraca jak bumerang i co jakiś czas jest przywoływana na fali medialnych doniesień o różnych wypadkach na cmentarzach. Jedno jest pewne: szybkość montażu lub minimalizacja kosztów nie mogą usprawiedliwiać braku wyobraźni, czy wręcz popełniania błędów w sztuce.


„Wytyczne Branżowe. Wyroby z kamienia naturalnego. Nagrobki.” potocznie nazywane „Normą nagrobkową” istnieją od 2021 roku. Zostały opracowane przez kamieniarzy dla kamieniarzy. Opisują zasady, jakimi powinien się kierować wykonawca i montażysta nagrobka.

Dokument zawiera zbiór informacji na temat wykonania nagrobka. Stosowanie tych wytycznych to gwarancja, że pomniki będą dokładnie takie, jakie być powinny. Że będą wykonane zgodnie z zasadami rzetelnej kamieniarskiej roboty i że będą bezproblemowo służyć. Oraz że będą bezpieczne w użytkowaniu (wystarczająco mocne, by się nie zawalić pod własnym ciężarem i wystarczająco solidnie zmontowane, by nie stanowić zagrożenia).

Do pobrania na: www.kamieniarze.org.pl (zakładka: Norma nagrobkowa)
lub
www.kurierkamieniarski.pl/normanagrobkowa

 

przeczytaj cały artykuł
Strona 10 z 43

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.