Reklama


Vademecum kamieniarza

Dlaczego nikt nam nie powiedział o mediacji?

Autor: Monika Hernik-Oko   |   Data publikacji: piątek, 22 grudnia 2023 09:29

127_56_1.jpg

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej Wydział Gospodarczy skierował niedawno do mediacji sprawę o zapłatę kwoty 1.734,19 zł. Sprawa pomiędzy przedsiębiorcami, obie strony zgodziły się na mediację.

Podczas posiedzenia mediacyjnego okazało się, że w wyniku nietrafionych inwestycji dłużnik wpadł w kłopoty finansowe, co spowodowało brak zapłaty za wykonaną przez wierzyciela usługę. Dłużnik zaproponował spłatę w częściach, strony doszły do porozumienia w zakresie wysokości poszczególnych spłat i ich terminów. Wszystko wskazywało, że sprawa zakończy się ugodą. Jednak wierzyciel stwierdził, że chciałby również zwrotu kosztów procesu – opłaty sądowej i zastępstwa procesowego – na co dłużnik nie chciał się zgodzić, gdyż wynosiły one łącznie na początkowym etapie sprawy sądowej 750,00 zł, czyli prawie połowę dochodzonej kwoty.

Warto tu zaznaczyć, że koszt mediacji ze skierowania sądu przy kwocie 1.734,19 zł to... 173,42 zł. Co ciekawe to wierzyciel powiedział mediatorowi, że gdyby wcześniej usłyszał o mediacji, to spróbowałby skorzystać z niej, zanim wystąpił na drogę sądową. A dłużnik potwierdził, że gdyby została zaproponowana mu mediacja, przystąpiłby do niej, gdyż mając wiedzę o zasadach obowiązujących w mediacji, nie obawiałby się spotkania z wierzycielem i jego prawnikami, ponieważ sam profesjonalnego pełnomocnika nie miał. W tej sprawie postępowanie mediacyjne trwa nadal i nadal jest szansa na jej polubowne rozwiązanie.
W sprawach gospodarczych zazwyczaj jest dużo mniej emocji niż w sprawach rodzinnych czy sąsiedzkich. Jedna z ostatnich spraw, która została skierowana do mediacji – i niestety nie zakończyła się ugodą – dotyczy zapłaty kwoty 40 000 zł i toczy się pomiędzy osobami, które przez wiele lat były przyjaciółmi.

Posiedzenia mediacyjne, ze względu na poziom wzajemnego żalu, odbywały się wahadłowo – mediator spotykał się osobno ze stronami. W trakcie spotkań każda ze stron pokazała ze swojej perspektywy, co sprawiło, że osoby spędzające dotąd ze sobą czas wolny, wyjeżdżające na wspólne wakacje, sprawiające sobie prezenty urodzinowe i świąteczne, nie potrafiły ze sobą porozmawiać i dlaczego trafiły do sądu. Istotne w tej sprawie jest to, że strony zostały skierowane do mediacji dopiero w postępowaniu odwoławczym.
Jedna ze stron, argumentując brak zgody na wspólne spotkanie mediacyjne, powiedziała, że gdyby zostali skierowani do mediacji na etapie rozstrzygania sprawy w I instancji, to byłaby szansa na porozumienie. Jednak po wydaniu przez sąd orzeczenia w I instancji nastąpiły wydarzenia, które przekreśliły możliwość rozmowy. Według nich ich konflikt był już w miejscu, z którego nie ma możliwości wycofania.

Przywołując model eskalacji konfliktu stworzony przez austriackiego psychologa Friedricha Glasla spadli na najniższy stopień schodów. Glasl podzielił konflikt na trzy fazy, zawierające trzy poziomy.

Każda z faz została opisana następująco:
I FAZA
1. 1. Dyskusja, usztywnienie – strony utwierdzone we własnych poglądach, strony zajmują pozycje, koncentrują się na negatywnych opiniach o drugiej stronie.
2. Debaty, spory, polemiki – strony zajmują stanowiska przeciwne, rozpoczynają walki słowne, mieszają się argumenty racjonalne z emocjonalnymi; od współpracy przechodzą do walki.
3. Czyny zamiast słów – strony tracą wiarę w możliwość werbalnego rozwiązania sporu, koncentrują się na własnych celach, postrzegają drugą stronę jako przeciwnika, a nie partnera w rozmowach; pojawia się w nich chęć zdominowania przeciwnika, osiągnięcia własnych celów jego kosztem.
II FAZA
4. Utrwalenie, koalicje – pojawiają się zachowania odwetowe i karzące; na pierwszy plan wysuwa się obrona własnej reputacji.
5. Utrata twarzy – oczekiwanie zachowań upokarzających drugą stronę o charakterze publicznym.
6. Strategie gróźb, zastraszanie – utrata kontroli przez strony, realne oraz publiczne groźby.
III FAZA
7. Pojedyncze akty destrukcji – przejście od gróźb do niszczących czynów.
8. Zniszczenie przeciwnika – głównym celem staje się zniszczenie przeciwnika.
9. Razem na dno – wyniszczenie stron, bezwzględna walka.

127_55_1.jpg

Ryc. Model eskalacji konfliktu wg Friedricha Glasla
Materiały szkoleniowe przygotowane w ramach projektu: „Upowszechnienie alternatywnych metod rozwiązywania sporów poprzez podniesienie kompetencji mediatorów, utworzenie Krajowego Rejestru Mediatorów (KRM) oraz działania informacyjne”, POWR.02.17.00-00-0001/20.

Zgodnie z powyższym podziałem osiągnięcie porozumienia jest możliwe w fazie pierwszej. Gdy konflikt osiągnie fazę drugą, powrót do fazy pierwszej jest bardzo trudny, zaś w fazie trzeciej zazwyczaj jest niemożliwy. Dlatego pierwszy z opisanych powyżej przypadków – który umiejscowiony jest nadal na samej górze schodów Glasla – ma szansę na szybkie zakończenie, zadowalające obie strony.

Wiedza o możliwości polubownego rozwiązania sporu nie jest powszechna ze szkodą dla mediacji, ale też ze szkodą dla sądownictwa. Ogromna liczba spraw wpływa na przedłużanie się czasu oczekiwania na rozprawy, a postępowania trwają latami. Brak wiedzy i edukacji o mediacji szkodzi również społeczeństwu, zniecierpliwionemu oczekiwaniem na sprawę, z rozstrzygnięcia której niezadowolona jest co najmniej jedna ze stron.

Dzięki mediacji można uniknąć ścieżki sądowej, stresu w oczekiwaniu na rozprawę oraz rozstrzygnięcie, niezadowolenia z rozstrzygnięcia oraz oczywiście niepotrzebnych kosztów. Mediacja pozwala też na uniknięcie upadku na ostatni stopień „schodów Glasla”, z którego bardzo trudno wrócić stopień wyżej, tak jak w drugim z opisywanych wyżej przypadków.


mgr inż. Monika Hernik-Oko
prawnik, mediator, Członek Zarządu Stowarzyszenia #wartomediować
tel. 661 860 393
www.wartomediowac.pl

 

39 mediatorów w całej Polsce:
www.wartomediowac.pl/znajdz-mediatora/

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Ochrona i gospodarka drzewami

Autor: Rafał Jaworowski   |   Data publikacji: czwartek, 21 grudnia 2023 10:47

127_40_1.jpg
Las nad ścianą czynnego kamieniołomu piaskowca

Jak wspominałem w poprzednim artykule (Kurier Kamieniarski nr 4/2022), kopalnie w Polsce często muszą mierzyć się z nietypowymi wyzwaniami z zakresu ochrony środowiska, wykraczającymi poza klasyczny katalog spraw. Mimo, że są ważnym elementem gospodarki kraju, ich działalność często jest powodem roszczeń społeczeństwa, bo ich oddziaływanie wpływa na środowisko – zarówno w szerszym, jak i dużo węższym zakresie.

Dlatego ważne jest, aby zwrócić uwagę na ochronę i gospodarkę drzewami na terenach kopalń w naszym kraju, gdyż to od tego aspektu można rozpocząć poprawę sytuacji w skali makro. A ze względu na to, że zakłady kamieniarskie i ich tereny magazynowe nierzadko zajmują znaczne powierzchnie, niżej zaproponowane rozwiązania można również zastosować w tych zakładach.

Zgodnie z zapisami ustawy o ochronie przyrody, na terenie kopalń należy przestrzegać zasad ochrony przyrody, w tym ochrony roślin i zwierząt. Pewne autentyczne przypadki, z jakimi się spotkałem, w dużym skrócie opisałem w poprzednim artykule. Z kolei ustawa prawo górnicze określa, że przedsiębiorcy prowadzący kopalnie mają obowiązek prowadzenia działań zapobiegających degradacji środowiska oraz realizacji zasad zrównoważonego rozwoju. Jak więc w sposób rzeczywisty spełnić oczekiwania ustawodawcy i społeczeństwa?

Rzeczą wręcz banalnie oczywistą jest zdolność drzew do poprawy retencji, zapobiegania erozji i lokalnej regulacji temperatury powietrza. Poprawa tych aspektów może pozytywnie wpłynąć m.in. na bezpieczeństwo na terenie zakładu (w szczególności ograniczenie erozji, bezpośrednio związane z retencją wody), co też przekłada się na niższe wydatki w tym zakresie. Niestety jednak efekt taki jest osiągalny dopiero po latach od odpowiedniego zaprojektowania drzewostanu. Plany zadrzewieniowe muszą więc być wprowadzane w oparciu o wiedzę fachową, m.in. odpowiedni dobór gatunkowy w zależności od siedliska, ale też plany wycinek osadzone w ramach czasowych (co najmniej na kilkanaście lat).

127_41_1.jpg
Magazyn kamienia w bezpośrednim sąsiedztwie zadrzewienia

Obecnie dużym udogodnieniem jest nowoczesna technologia. Planowanie nasadzeń z pomocą urządzeń, takich jak drony, może być skutecznym sposobem na ochronę i gospodarkę drzewami na terenach kopalń i nie tylko. Drony pozwalają na dokładne zmapowanie obszaru i wyznaczenie miejsc, w których nasadzenia będą najbardziej skuteczne, ale też przede wszystkim pozwalają na wymodelowanie obszaru już zadrzewionego, co z pomocą wyłącznie geoportalu, czy innych map bywa niewystarczające. Połączenie różnych technik – uzupełnione szczegółową inwentaryzacją – daje potężne źródło danych do skutecznego wykorzystania w projekcie drzewostanu. Dzięki tym rozwiązaniom możliwe jest stworzenie harmonijnej przestrzeni z dbałością o ochronę drzew, co wygeneruje również wymierne oszczędności. Na szczęście zarówno wzrost drzew, jak i eksploatacja złóż są procesem stosunkowo powolnym, a więc dobrze zarządzana kopalnia znajdzie na takie działania czas.

Aktualnie niewiele kopalń decyduje się na pomoc specjalisty. Prawdopodobnie bierze się to z niskiej świadomości w tym zakresie. W naszym kraju przyjęło się, iż podobne zadania da się zrealizować w oparciu o podstawy gospodarki leśnej (lub – częściej – całkowicie się je ignoruje). W rzeczywistości projektowanie zadrzewień na obszarach tak skomplikowanych jak tereny kopalń lub otoczenie zakładów kamieniarskich wymaga interdyscyplinarnego podejścia czerpiącego bardzo wiele z leśnictwa, jednak dziedzina ta nie jest tu wystarczająca.

Sprawy komplikuje różne przeznaczenie użytków gruntowych, co sprawia, że aby drzewa wyciąć w jednym miejscu, należy zwrócić się do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, natomiast wycinka w innym miejscu wymaga kontaktu ze starostą lub najbliższym nadleśnictwem. Plany zadrzewieniowe w jednym miejscu nie wymagają konsultacji z innymi organami administracji publicznej, w innych z kolei bez błogosławieństwa nadleśniczego lub konserwatora zabytków nie da się zbyt wiele zrobić. Dlatego tak ważne jest, by rozpoznać każdą sytuację w najmniejszym detalu, czego nie będzie w stanie zrobić osoba bez doświadczenia w podobnych zagadnieniach.

W dłuższej perspektywie czasu bazując na danych archiwalnych, oraz próbując niejako przewidzieć przyszłość, odpowiednio zaprojektowane zadrzewienia ochronią kopalnię przed negatywnymi skutkami zmian klimatu, jakie dziś obserwujemy. Będzie to miało oczywiście również wymiar finansowy.
Aby nie poruszać się wyłącznie w teorii, posłużę się przykładem z mojego doświadczenia. W kopalni jednego z moich klientów doszło do osunięcia się mas skalnych na krawędzi wyrobiska w miejscu, gdzie kilka lat wcześniej wycięto drzewa pod eksploatację „na zapas” – pomimo braku realnej potrzeby poszerzenia eksploatacji w tamtym miejscu w najbliższym czasie. Na szczęście szkody w sprzęcie nie były duże, choć sięgały kilku tysięcy złotych. Moją uwagę zwróciła różnica w stanie zachowania ściany wyrobiska pokrytej od góry lasem (znajdującym się pod nadzorem nadleśnictwa) a stanem ściany, która runęła. Późniejsze analizy dokumentacji fotograficznej pomogły nam ustalić, iż tempo erozji było tu spowodowane bezpośrednio ubytkiem w drzewostanie.

W innym przypadku decyzja urzędu górniczego nałożyła w latach dziewięćdziesiątych na właściciela kopalni obowiązek rekultywacji hałdy usypanej z odpadów górniczych poprzez obsadzenie jej drzewami. Obsadzenie wykonano dość przypadkowo, a terenu później nie pielęgnowano. Dziś, po trzydziestu latach, hałda ta jest co prawda porośnięta drzewami i stanowi piękny przykład tego, jak przyroda sama odbiera, co jej się należy, jednak obszar ten zarósł niemal bez ingerencji człowieka. Niestety brak planowego obsadzenia hałdy roślinnością dziś sprawia kłopoty nowemu właścicielowi kopalni, choć szczęśliwie teren bardzo dobrze chroniony jest przed erozją.

Osobiście jestem wielkim zwolennikiem naturalnego procesu zarastania terenów poprzemysłowych dziką roślinnością, gdyż prezentuje ona trochę postapokaliptyczny obraz i uruchamia naszą wyobraźnię. Dopóki jednak użytkujemy dany obszar w określony sposób i nie jest on objęty jakąś formą ochrony przyrody, to wskazane jest, by drzewostan ten był zaprojektowany w sposób umożliwiający jego późniejsze wykorzystanie.
Podsumowując: gospodarkę drzewostanem na terenach kopalń rozpocząłbym w myśl zasady „po pierwsze nie szkodzić” od zapobiegania nieprzemyślanym planom wycinkowym. W wielu gminach decyzje wycinkowe wciąż wydawane są zbyt pochopnie (w innych natomiast urzędach bardzo często spotykamy się z murem nie do przebicia pomimo bardzo dobrze uzasadnionej wycinki). Następnie zalecałbym wdrożenie procedur planistycznych, zaczynając od spełnienia wymogów rekultywacji, a w następnym kroku realizowałbym nowe nasadzenia.

Istotne z punktu widzenia istniejącego drzewostanu jest też zapobieganie szkodnikom (w terenach górskich szczególnie kornik drukarz daje się od wielu lat we znaki), na które zastawia się specjalistyczne pułapki wzorując się na metodach stosowanych w lasach państwowych. Niestety obecnie powyższe działania są w większości hipotetyczne, gdyż niewiele zakładów decyduje się na ich realizację. To z czasem generuje koszty odszkodowań czy prac naprawczych po zaistnieniu szkody.

127_42_1.jpg
Naturalna sukcesja przyrodnicza nad krawędzią wyrobiska granituNaturalna sukcesja przyrodnicza nad krawędzią wyrobiska granitu

Tak więc planowanie nasadzeń z wykorzystaniem nowoczesnych technologii i wiedzy specjalistów pozwala na stworzenie bezpiecznej przestrzeni pracy również w pozornie od tego niezależnych kopalniach odkrywkowych czy wielkopowierzchniowych zakładach kamieniarskich. Praktycznym aspektom dbania o drzewa na własnym terenie oraz sposobom ich realizacji poświęcę kolejny artykuł.


Rafał Jaworowski, autor tekstu,
jest Certyfikowanym Inspektorem Drzew oraz Inspektorem Nadzoru Dendrologicznego w procesie inwestycyjnym
Kontakt:
tel. 790 437 910
biuro@rhjenvironment.com
www.rhjenvironment.com

przeczytaj cały artykuł

Skąd te plamy? część 2

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: czwartek, 21 grudnia 2023 10:31

127_38_1.jpg

W poprzednim artykule – Kurier Kamieniarski nr 5/2023 – omówiłem powody powstawania plam na białych marmurach. Tym razem chciałbym przedstawić metody radzenia sobie z tym zjawiskiem.

Na początek kilka zagadnień, na które trzeba zwrócić uwagę w procesie produkcji. To właśnie błędy na etapie produkcji powodują najwięcej przypadków pojawiania się plam.

Zabezpieczanie marmuru na etapie produkcji

Żółknięcie związane ze składem materiału powstaje pod wpływem warunków zewnętrznych. Takimi zewnętrznym czynnikami jest tlen zawarty w wodzie i powietrzu. Jeśli skutecznie zapobiegamy kontaktowi materiału z wodą, żółknięcie spowodowane składem i strukturą kamienia zostanie zredukowane.

Skutecznym sposobem zapobiegania przenikaniu wody przez kamień jest uszczelnienie powierzchni płyty przed zamontowaniem kamienia. Wczesna wodoodporna obróbka płyt kamiennych polega zwykle na pokryciu płyty środkiem hydroizolacyjnym, przepuszczalnym dla siloksanów (silanów – związki krzemu i tlenu). Niestety doświadczenie wskazuje, że użycie tego rodzaju impregnatu do malowania powierzchni płyt, nie może skutecznie zahamować żółknięcia. Po prostu środki hydroizolacyjne mają ograniczenia.

Bez względu na to, jak dobry jest środek hydroizolacyjny, jego wodoodporność będzie stopniowo spadać z powodu wpływów środowiska. Dlatego po pierwszym zastosowaniu środka hydroizolacyjnego proces należy regularnie powtarzać, aby uzupełnić zabezpieczenie powierzchni. Z tego powodu środki hydroizolacyjne nadają się tylko do płyt, na których proces można powtórzyć w dowolnym momencie – takich jak wierzchnia część podłogi lub ściany.
W przypadku zastosowania penetrującego środka hydroizolacyjnego od spodu płyty, nie można monitorować właściwości hydroizolacyjnych zabezpieczonej płyty. Nawet, jeśli pojawiają się oznaki, że działanie środka hydroizolacyjnego osłabło znacznie, nie mamy możliwości powtórzenia procesu. Upływający czas doprowadzi do całkowitej utraty wodoodporności. Niestety typowy w projektach sposób montażu płyt kamiennych nie pozwala na ingerencję w wykonaną realizację i powtórne zabezpieczenie hydroizolacyjne.

Rozwiązaniem jest stosowanie klejów wodoodpornych z cementem jako materiałem bazowym i wysokocząsteczkową emulsją polimerową. Ten rodzaj wodoodpornego kleju określany jest zwykle jako dwuskładnikowy klej wodoodporny. W tych klejach główny składnikiem jest cement z innymi nieorganicznymi, wypełniaczami i niewielką ilością dodatków polimerowych. Drugim składnikiem jest organiczna emulsja polimerowa.
Takie kleje dwuskładnikowe należy wymieszać tuż przed stosowaniem. Pracownicy, którym brakuje fachowej wiedzy, często nie zdają sobie sprawy, jak ważny jest stosunek obu składników i nie mieszają ściśle według określonej w dokumentacji produktu proporcji. Dlatego, aby uzyskać dobre zabezpieczenie, trzeba uczulić pracowników na stosowanie się do wskazań producenta kleju.

Istnieje wiele marek wodoodpornych klejów, ale ich jakość jest nierówna. Na przykład rodzaj zastosowanego polimeru w emulsji nie jest odpowiednio dobrany lub zawartość części stałych jest zbyt niska. Taki dwuskładnikowy wodoodporny klej gorszej jakości nie nadaje się do białego marmuru o wysokiej zawartości żelaza lub marmuru z ciemnymi przebarwieniami, ponieważ po nałożeniu silnie alkaliczna woda cementowa natychmiast dostanie się do pęknięć kamienia lub porów kapilarnych, i zabezpieczenie płyty ulegnie degradacji.

Zabezpieczanie marmuru na etapie użytkowania

Najskuteczniejszym zabezpieczeniem przed żółknięciem jest przede wszystkim rozsądne użytkowanie i konserwacja. Zacznijmy jednak od spraw podstawowych, choć wydają się oczywistymi.
Przykładowo: umieszczenie wycieraczki przy wejściu, w celu usunięcia piasku lub innych twardych cząstek przed wejściem na marmurową nawierzchnię zmniejszy nanoszenie materiału działającego ściernie na użytkowaną powierzchnię. Mop używany do czyszczenia podłogi nie może być zabrudzony, a woda używana do mycia podłogi musi być czysta, by nie wcierać wtórnie brudu w powierzchnię. Po umyciu podłogi należy wodę wytrzeć do sucha z posadzki, by zminimalizować czas kontaktu kamienia z wilgocią.

Do konserwacji najlepiej używać płynu do czyszczenia marmuru. Używanie środków uniwersalnych podnosi prawdopodobieństwo przypadkowego użycia środka mogącego zareagować z kamieniem lub niszczącego istniejące powłoki ochronne.
Praktyka pokazuje, że woskowanie podłóg okazało się metodą konserwacji płyt marmurowych, która przynosi więcej szkody niż pożytku. Przede wszystkim blask szlifowanego woskiem podłoża nie utrzymuje się długo. Z drugiej strony większość wosków blokuje pory kamienia, co utrudnia normalny przepływ powietrza w marmurze wywołany zmianami temperatury i innymi warunkami atmosferycznymi. Gdy nagromadzona warstwa wosku staje się żółta w wyniku starzenia, należy ją usunąć. Stosuje się do tego zmywacz wosku, co niestety wpływa, na jakość powietrza w pomieszczeniu.

Najpopularniejszą metodą odnawiania powierzchni jest stosowanie krystalizatorów. Cały proces krystalizacji kamienia polega na utwardzeniu jego struktury. Wskutek reakcji chemicznej, która zachodzi pomiędzy kryształkami węglanu wapnia oraz kwasem, jaki zawiera w sobie krystalizator kamienia – wytwarzają się nowe, twarde związki chemiczne. Powstałe krzemiany wapnia są twarde i odporne na zarysowania, dzięki czemu skutecznie zabezpieczają powierzchnię, gwarantując jej połysk oraz właściwości antypoślizgowe. Wybór odpowiedniego krystalizatora powoduje, że powierzchnia obrobionego kamienia uzyska gęstą, jasną powłokę, która nie wpływa na przepuszczalność kamienia.
Jednak podczas obróbki powierzchni krystalizowanej, takie jak polerowanie z użyciem „białej sadzy” należy pamiętać, że po polerowaniu powierzchni należy ją dokładnie odkurzyć. Każde nieusunięte drobiny proszku mogą stać się źródłem zanieczyszczenia, a finalnie doprowadzić do zżółknięcia powierzchni płyty.

A co jeśli zażółcenia się pojawią?

Po odkryciu zażółcenia powierzchni płyty z białego marmuru należy najpierw znaleźć przyczynę żółknięcia. Zanim uznasz, że przyczyna żółknięcia jest związana z rdzą, najpierw upewnij się, że żółknięcie nie jest spowodowane starzeniem się wosku lub innymi czynnikami zewnętrznymi. Po wykluczeniu czynników innych niż żelazo należy przygotowywać się do usuwania rdzy.

Obecnie w sklepach dostępne są różne marki środków do usuwania rdzy z kamienia. Chociaż żaden producent nie podaje podstawowego składu chemicznego, większość środków na rynku ma odczyn kwaśny.

Ze względu na słabą odporność marmuru na kwasy, wiele kwaśnych odrdzewiaczy powoduje erozję powierzchni płyty podczas usuwania rdzy. Nadmierna erozja powierzchni marmuru spowoduje trwałe uszkodzenie powierzchni. Dlatego stosując odrdzewiacz należy pamiętać o przyklejeniu kilku warstw ręczników papierowych na powierzchni kamienia podczas usuwania plam.

Następnie wylać odrdzewiacz na papier. Poczekaj około dwóch godzin, kolor żółty będzie się stopniowo zmniejszał, a po kilkukrotnym przeprowadzeniu takiego procesu plamy powinny zniknąć. Doświadczeni fachowcy zwykle używają słabo kwaśnych lub nawet neutralnych środków czyszczących, aby zminimalizować uszkodzenia kamienia.

W przypadku uporczywych plam rdzy stosować należy pastę. Aby otrzymać pastę należy zmieszać odrdzewiacz z ziemią okrzemkową. Następnie nakłada się pastę na plamy rdzy, przykrywa folią z tworzywa sztucznego i uszczelnia taśmą klejącą. Po 24 godzinach należy usunąć zaschniętą pastę. Po zakończeniu procesu należy zebrać rozpuszczone żelazo z zastosowanie specjalnego środka czyszczącego.
Ten ostatni krok jest bardzo ważny, ponieważ w procesie usuwania rdzy jony żelaza dyfundują po powierzchni płyty, i jeśli nie zostaną zebrane, wtórne zażółcenie nastąpi szybko, a obszar będzie większy.

podsumowanie

Warto przestrzegać opisanych zasad, aby móc cieszyć się pięknymi, bez plam powierzchniami z białego eleganckiego marmuru. Pojawiające się plamy zwykle są wynikiem zaniedbań w jakości pracy monterskiej, złym doborze zabezpieczeń i nieprawidłowej eksploatacji.
Co do tego ostatniego elementu, warto opracować ulotkę dla użytkownika marmurowej powierzchni. Jest szansa, że przypadki uszkodzeń powierzchni będą rzadsze. Nie mówiąc już o ewentualnych sporach z inwestorem w ramach gwarancji.

przeczytaj cały artykuł

RODO: Naruszenia ochrony danych osobowych według RODO

Autor: Artur Majchrzycki   |   Data publikacji: czwartek, 16 listopada 2023 13:43

security-2910624_1280.jpg

Administrator odpowiada za przetwarzanie danych osobowych. Czyli za wszystko, co się z nimi dzieje na komputerze, na biurku, w biurze, w chmurze, w których znajdują się dane, które zgromadził. Naruszenie ich ochrony rodzić może obowiązek zgłoszenia tego faktu Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych. W sytuacjach szczególnych wymagane jest także powiadomienie o tym fakcie osoby, których dane dotyczą. Jednak to nie wszystko. Na administratorze ciąży obowiązek udokumentowania naruszenia, w którym przedstawić należy m.in. środki, jakie zostały zastosowane do ochrony przetwarzania.

Czym jest naruszenie?
W rozporządzeniu naruszenie zdefiniowane jest jako przypadkowe lub niezgodne z przepisami prawa działanie polegające na: modyfikacji, nieuprawnionym ujawnieniu, nieuprawnionym dostępie, naruszeniu integralności, utracie lub zniszczeniu.
Niewdrożenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych może być powodem naruszenia ochrony danych osobowych. Brak regularnego oceniania skuteczności zastosowanych środków było jednym z powodów nałożenia przez UODO administracyjnej kary pieniężnej w wysokości 47 tys. zł. na podmiot, który utracił – w wyniku działania wirusa – dane pracowników oraz umów cywilnoprawnych.

Zgodnie z przepisami RODO – reguła rozliczalności, administrator musi być w stanie przedstawić, że:
1. przeprowadził ocenę naruszenia ochrony danych osobowych,
2. na podstawie powyższej oceny zdecydował o niedokonywaniu zgłoszenia do PUODO.
Prowadzenie dokumentacji stosowanych środków bezpieczeństwa przez administratora ma na celu zabezpieczenie go na wypadek kontroli UODO, ponieważ organ nadzorczy (UODO) będzie badał w pierwszej kolejności, czy administrator zrezygnował z zawiadomienia PUODO na podstawie uzasadnionych i słusznych przesłanek.

Należy nadmienić, że przepisy RODO nie wskazują, jak konkretnie powinna wyglądać dokumentacja naruszeń ochrony danych. W praktyce najczęściej stosuje się raporty z naruszeń oraz rejestry naruszeń. Nie oznacza to, że każdy administrator powinien posiadać takie dokumenty, równie dobrze dokumentowanie incydentów może odbywać się w inny sposób.

UODO przysługują liczne uprawnienia, w tym prawo dostępu do wszelkich danych osobowych niezbędnych dla danej kontroli u administratora lub podmiotu przetwarzającego, w tym dostępu do wszystkich pomieszczeń, sprzętu i środków służących do przetwarzania danych osobowych. Utrudnianie inspektorom UODO wykonywanie swoich obowiązków mogące powodować nadmierne oraz nieuzasadnione wydłużenie prowadzonych postępowań, wymusza na inspektorach do sięgnięcia po instrumenty prawne, jakim jest nałożenie kary administracyjnej za brak współpracy. Sytuacji takich jest kilka. M.in. niepodjęcie w terminie korespondencji, brak reakcji na pismo czy lekceważenia swoich obowiązków.

UODO podejmuje swoje decyzje według wagi konkretnego naruszenia, korzystając z uprawnień, jakie przysługuje mu na podstawie przepisów RODO.
Nigdy nie mamy pewności, kiedy może nastąpić tytułowe naruszenie danych. Jedno za to jest pewne: zaczną się pytania od UODO. Aby uniknąć nerwowości, najlepiej zawczasu przejrzeć segregator z dokumentacją RODO i utrzymywać jego aktualność. Samodzielnie lub z pomocą wybranego Inspektora Ochrony Danych.

 


 

Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych, jest ekspertem ds. ochrony danych osobowych. Specjalizuje się w problemach związanych z wdrażaniem przepisów ochrony danych osobowych. Posiada wieloletnie doświadczenie związane z zabezpieczeniami informatycznymi w ochronie danych. Audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem
Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl

przeczytaj cały artykuł

Lepiej mieć relację niż rację

Autor: Monika Hernik-Oko   |   Data publikacji: czwartek, 16 listopada 2023 13:14

126_mediacje.png

To jedna z maksym, które przyświecają mediacji. Ta szczególnie w sprawach sporów sąsiedzkich.

Mediacja jest alternatywną dla sądu metodą rozwiązywania sporów – rozwiązywania, a nie rozstrzygania.
Z mediacji obie strony wychodzą „wygrane”, bo wspólnie wypracowały rozwiązanie, a nie dostały rozstrzygnięcie narzucone przez sąd.
Mediacja jest dobrowolna – strony mogą nie wyrazić zgody na mediację, jak również w każdej chwili mogą z niej zrezygnować.
Mediator nie narzuca rozwiązań, nie ocenia propozycji stron ani nie staje po żadnej ze stron – jest bezstronny i neutralny.
Mediacja jest poufna – mediator i strony są związane tajemnicą; mediator nie może być przesłuchany przez sąd co do faktów i okoliczności, o których dowiedział się w trakcie mediacji.
Mediacja jest procesem niesformalizowanym – można o nią wnioskować na każdym etapie postępowania sądowego, a także przed skierowaniem sprawy na drogę sądową, w każdej chwili można z niej zrezygnować, jak również wrócić do niej, z tym że w przypadku mediacji ze skierowania sądu winno to nastąpić przed wydaniem orzeczenia końcowego.

 


 

Powody konfliktów mogą niektórym wydawać się błahe, chociażby brak pielęgnacji trawnika na działce sąsiada skutkujący zachwaszczaniem naszego wypielęgnowanego i pięknie przystrzyżonego. Uważamy, że nasza praca niweczona jest przez lenistwo sąsiada. Ale przecież to wcale nie musi być lenistwo, powodów może być wiele. I warto o nie zapytać. Bo może się okazać, że sąsiad zachorował i nie ma siły, aby dbać o swój trawnik, bo miał na głowie problemy w pracy, bo jego dorosłe dzieci potrzebowały pomocy i na tym się skupił. Znając powody będziemy mogli wspólnie z sąsiadem znaleźć rozwiązanie. Może się też okazać, że na naszej działce rozsiały się polne kwiaty, które zaczęły pięknie kwitnąć i spodobały nam się tak bardzo, że już mniej zależy nam na wypielęgnowanym, równo przystrzyżonym trawniku. Rozmowa z sąsiadem może dać nam możliwość popatrzenia na sprawę z jego strony, a także rozważenie czy wolimy mieć rację i piękny trawnik, czy poprawne – a może nawet przyjacielskie – relacje z sąsiadem.

Do sądów trafiają spory o trawnik, o niewłaściwe korzystanie z nieruchomości, o odprowadzenie wód opadowych czy zanieczyszczanie nieruchomości, a także te związane z mieszkaniem w sąsiedztwie zakładu kamieniarskiego i uciążliwościami z tym związanymi.

W jednym z pozwów, który trafił w 2014 roku do Sądu Okręgowego w Gliwicach – Ośrodka Zamiejscowego w Rybniku, powodowie domagali się nakazanie pozwanemu prowadzącemu zakład kamieniarski na nieruchomości sąsiadującej z ich nieruchomością, zaniechania działań zakłócających korzystanie z ich nieruchomości ponad przeciętną miarę i zaniechanie naruszeń w przyszłości, między innymi, poprzez zakazanie pracy zakładu w godzinach wieczornych i nocnych od 18.00 do 7.00 rano następnego dnia, od godziny 12.00 w sobotę do 7.00 rano w poniedziałek, nakazania mu postawienia wyższego ekranu akustycznego na granicy nieruchomości w miejscu, gdzie znajduje się hala z piłami oraz gęste obsadzenie tego terenu na całej długości wysokimi roślinami iglastymi, nakazania zamykania bram i drzwi do hal produkcyjnych w trakcie pracy urządzeń oraz zakazanie otwierania tych bram i drzwi w trakcie pracy maszyn. Wskazywali, że zakład kamieniarski posadowiony na nieruchomości sąsiadującej z ich posesją zabudowaną domem mieszkalnym, emituje w ciągu całej doby (z niewielkimi przerwami) hałas, który uniemożliwia im w pełni korzystać z nieruchomości, w szczególności z przydomowego ogródka, nie pozwala na odpoczynek i relaks.

W odpowiedzi właściciel zakładu wniósł o oddalenie powództwa wskazując, że jego zakład kamieniarski prowadzony jest z uwzględnieniem wszelkich wymogów prawnych i zgodnie z wydanymi w tym przedmiocie decyzjami administracyjnymi uwzględniającymi uwarunkowania przestrzenne i miejscowe terenu, także w zakresie rozbudowy zakładu, wskazywał, że żaden z sąsiadów – poza powodami – nie uskarżał się na nadmierny hałas, a nadto, że dom powodów został wybudowany dużo później niż działający zakład kamieniarski. Zakład został rozbudowany, jednak powodowie niejako zgadzali się na rozbudowę zakładu, bowiem wynajmowali pozwanemu część nieruchomości, a następnie odsprzedali mu tę część, mając wiedzę, że jest ona przeznaczona na rozbudowę zakładu. Pozwany podniósł ponadto, że podjął działania ograniczające emisję hałasu, dokonał dodatkowej izolacji ścian, wykonał tynki zewnętrzne budynku zakładu i wytłumienie instalacji wentylacyjnej oraz wymienił okna na dźwiękoszczelne.

Sąd nakazał pozwanemu zaniechania działań zakłócających korzystanie przez powodów z ich nieruchomości polegających na emitowaniu hałasu w czasie pracy maszyn i urządzeń wykorzystywanych przez pozwanego w ramach prowadzonej przez niego działalności poprzez: zakazanie pracy urządzeń i maszyn w halach zakładu w porze nocnej od godziny 22.00 do 6.00 – do czasu zwiększenia izolacyjności drzwi i bram w halach poprzez zbudowanie drzwi dźwiękoszczelnych oraz zastosowanie bram podwójnych, zakazanie wykonywania prac związanych z działalnością zakładu przy wykorzystaniu maszyn i urządzeń poza terenem hal w godzinach od 21.00 do 7.00 w ciągu tygodnia od poniedziałku do piątku oraz od godziny 16.00 w soboty do 7.00 w poniedziałek, a także nakazanie rozbudowy i podwyższenia ogrodzenia wzdłuż granicy z południową i południowo-zachodnią częścią nieruchomości powodów, w terminie 2 lat. Powodowie nie byli zadowoleni z takiego orzeczenia i złożyli apelację. Po niemalże roku od wydania postanowienia w I instancji, Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił apelację.

To kolejny przykład, gdy obie strony były niezadowolone z rozstrzygnięcia sądu. Czy sprawa ta mogła potoczyć się inaczej? Pewności nie ma, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że mogła.

Co można było zrobić?

Zaczynając od początku – nie sporu, ale sprawy. Podczas wstępnych ustaleń w kwestii zakupu działki od sąsiada, mimo przeświadczenia, że sprzedający są świadomi, iż działka jest nabywana w celu rozbudowy zakładu, upewnienie się, że tak jest. Przedstawienie planów rozbudowy zakładu, przedstawienie czy i jak wpłynie to na komfort korzystania z domu i ogrodu oraz ewentualnych pomysłów na zmniejszenie uciążliwości. W wyżej przytoczonej sprawie z uzasadnienia orzeczenia można wnioskować, że właściciel zakładu podjął kroki w celu zmniejszenia uciążliwości, jednak nie wiadomo, na którym etapie. Czy nastąpiło to jeszcze przed złożeniem pozwu czy już po. Oczywiście można argumentować, że nawet postronny obserwator nie miałby wątpliwości w jakim celu nabywana jest działka, a sprzedający są „sobie sami winni”. Jednak rozmowa na etapie zakupu i – dodatkowo – wpisanie ustaleń do umowy sprzedaży pomogłoby zapobiec nieporozumieniom, a ponadto pozwoliłoby na ugodowe rozstrzyganie kwestii spornych mogących powstać w przyszłości.

Czy można było coś zrobić już po otrzymaniu pozwu?

Każdy ma prawo korzystać ze swojej nieruchomości zgodnie z jej przeznaczeniem, a dom, ogród czy zakład kamieniarski to nie są klocki, które z łatwością możemy przestawić z jednego miejsca na inne. Dlatego na pewno warto byłoby podjąć próbę znalezienia rozwiązania akceptowalnego przez obie strony, które pozwoliłoby im zachować sąsiedzkie relacje. Wydaje się, że gdyby strony podjęły próbę rozmowy, to ustalenia co do pracy zakładu i ograniczenia hałasu dotyczyłyby podobnych kwestii jak w rozstrzygnięciu sądu. Jednak w mediacji często padają propozycje, o których wcześniej nikt nie pomyślał. Nie dlatego, że nie chciał. Dlatego, że ich nie widział, bo patrzył ze swojej strony i swojego interesu. W mediacji ujrzał sprawę z innej perspektywy, a od interesu przeszedł do swoich potrzeb. Jednakże nawet gdyby ustalenia były zbieżne z rozstrzygnięciem sądu, byłyby to ustalenia, na które strony się ZGODZIŁY. Nie byłyby to zakazy, nakazy i działania narzucone przez sąd, z których żadna ze stron nie była zadowolona.

W przytoczonej sprawie spór został ROZSTRZYGNIĘTY przez sąd, a mógł zostać ROZWIĄZANY przez strony. Rozstrzygnięcie sądu nie rozwiązuje konfliktu i nie zapobiega konfliktom na przyszłość. Natomiast rozwiązanie konfliktu pozwala na zachowanie relacji, a w przypadku pojawienia się kolejnych kwestii spornych, na rozwiązanie ich na drodze polubownej, bez niepotrzebnych nerwów, straty czasu i pieniędzy.


mgr inż. Monika Hernik-Oko
prawnik, mediator, Członek Zarządu Stowarzyszenia #wartomediować
tel. 661 860 393
www.wartomediowac.pl
39 mediatorów w całej Polsce: www.wartomediowac.pl/znajdz-mediatora/

przeczytaj cały artykuł
Strona 11 z 46
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2026-08-18 00:00:00
Tablice-nagrobkowe.pl plexi, konglomeraty. Henryk Moćko tel. 503 33 46 46

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.