
Szczegółowa Specyfikacja Techniczna (SST) powinna być zestawem dokładnych wytycznych przy części prac budowlanych. Standardowe SST bardzo często obarczone są błędami, które prowadzą do częstych sporów na budowach.
Prześledźmy dosyć typowy dokument SST – prezentację wymagań dla kostki brukowej z kamienia.
Przedmiot specyfikacji
„Przedmiotem niniejszej szczegółowej specyfikacji technicznej (SST) są wymagania dotyczące wykonania i odbioru robót związanych z wykonywaniem nawierzchni z kostki kamiennej regularnej 10 x 20 x 8 cm.”
Mamy tu wskazanie na kostkę kamienną o określonym wymiarze, bez opisania wyglądu elementu brukowego, jego barwy, sposobu obróbki powierzchni licowej, boków itd.
Przywołana norma
Standardowo jako dokument odniesienia zostaje podana wycofana w 2005 roku norma PN-B-11100:1960 „Materiały kamienne – Kostka drogowa”. Tworzy to niepotrzebną komplikację, ponieważ od kilkunastu lat w ocenie zgodności przy wprowadzaniu wyrobu do obrotu stosujemy normę zharmonizowaną, której stosowanie jest ułatwieniem – te same badania, te same wymagania w krajach UE ograniczają koszty wprowadzenia wyrobu.

Surowiec
„Surowcem do wyrobu kostki kamiennej są skały magmowe, osadowe i przeobrażone”, czyli w zasadzie wszystkie skały. Taki zapis, w tym brzmieniu, zezwala na zastosowanie kostki wykonanej z każdej skały, niezależnie od pochodzenia.
W dalszej części robi się jeszcze ciekawiej. Napotykamy na zapis, iż surowiec do produkcji kostki powinien spełniać wymagania wskazane w tabeli:
Projektujący bardzo sporadycznie wskazują w tym miejscu na wymaganą klasę wyrobu, czyli właściwości użytkowe nie są jednoznacznie określone. Kolejnym problemem jest wskazanie archiwalnych metod badań lub badań, których w oparciu o nowe normy nie są wykonywane (zwięzłość).
Porównanie obecnie wykonywanych badań z badaniami archiwalnymi nie jest często możliwe. Na przykład odporność na ścieranie obecnie wykonywane jest przy innej liczbie obrotów tarczy pod próbką. W inny sposób deklaruje się obecnie właściwości – na przykład teraz prezentuje się wyniki badań po statystycznych przeliczeniach jako spodziewana wartość niższa lub wyższa.
Ten fragment Specyfikacji jest w takiej postaci bezużyteczny.

Wymagania względem cech geometrycznych
Założono w zadaniu kostkę o wymiarze 10 x 20 x 8 cm. Wymiary te uznamy za wymiar nominalny, od którego będą obowiązywały odchylenia, które wskazano w poniższej tabeli.
Niestety ta tabela nie dotyczy kostki o wysokości 8 cm. Dodatkowo nie wskazano gatunku dla kostki. Prowadzi to do słusznego wniosku, że nie wskazano dopuszczalnych odchyleń. Jakie zatem przyjąć? Na to specyfikacja nie odpowiada.

Podsumowanie
Omówiona specyfikacja jest dokumentem stale kopiowanym i powielanym w dokumentacjach. Moim zdaniem „autorzy” takich dokumentów nie wysilają się nawet nad przeczytaniem SST. Szkoda, ponieważ utrudnia to jednoznaczne określenie wyrobu i prowadzi do przeinaczenia całego projektu. Zachęcam osoby projektujące, by przy każdej okazji kontaktowały się z ośrodkami branżowymi (Polski Związek Kamieniarstwa; Rada ds. Kamieniarstwa) w celu weryfikacji i pomocy przy tworzeniu SST.
Michał Firlej jest doradcą w zakresie oznakowania CE,
biegłym sądowym z zakresu kamieniarstwa,
rzeczoznawcą ds. jakości produktów lub usług
przy Dolnośląskim IIH oraz Biegłym Skarbowym.
Kontakt do autora: firlej@stoneconsulting.pl
tel. 695 164 288

Przepisy RODO nakazują zwiększanie świadomości pracowników na temat bezpieczeństwa przetwarzania danych osobowych. Czy Ty i Twoi pracownicy jesteście świadomi zagrożeń w Internecie?
Kradzież tożsamości, zwana również fałszerstwem tożsamości lub defraudacją tożsamości, to przestępstwo polegające na wykorzystaniu czyichś danych – takich jak imię, nazwisko, numer PESEL, adres domowy czy wizerunek – bez pozwolenia ich właściciela. Pozwala przestępcy na podszywanie się pod ofiarę i działanie w jej imieniu.
Co roku dane średnio 9 mln Amerykanów dotyka kradzież tożsamości. W Polsce dochodzi do co najmniej 1,5 mln fałszerstw rocznie. Według danych Związku Banków Polskich co sekundę 12 użytkowników internetu staje się ofiarami przestępców działających w sieci. A liczba ta rośnie z roku na rok. Zaczynasz martwić się o swoje dane? I słusznie! Kradzież tożsamości to powszechne zjawisko. Celem takiego zabiegu jest zwykle wyłudzenie pieniędzy lub uzyskanie innych korzyści – oczywiście kosztem ofiary. Można więc powiedzieć, że tożsamość osoby nie stanowi celu kradzieży sama w sobie – jest jedynie narzędziem, które przestępcy chcą wykorzystać do osiągnięcia jakiegoś innego celu. Skutki mogą być różne i odbić się na portfelu ofiary, jej reputacji, a nawet przysporzyć kłopotów z prawem.
Jeżeli Ciebie jeszcze to nie dotknęło, to masz szczęście lub dobrze zabezpieczyłeś swoje dane. Jednak często dowiadujemy się o tym bardzo późno, gdy docierają do nas wezwania do zapłaty za zobowiązania, których nie zaciągaliśmy, lub nie możesz zapłacić w sklepie, bo konto w banku jest wyczyszczone.
Jak chronić swoje dane (tożsamość) w internecie?
1. Zadbaj o bezpieczeństwo swojego maila.
Sprawdź na stronie haveibeenpwned.com czy Twój adres mail został przejęty przez hackerów.
2. Zastosuj silne i unikatowe hasła: długie, min. 8-znakowe. Dobrym sposobem jest używanie generatorów haseł z menadżerów haseł.
3. Włącz uwierzytelnienie dwuskładnikowe. Dwuetapowa weryfikacja logowania znacznie zwiększa bezpieczeństwo konta (aplikacji), uniemożliwiając hakerom zalogowanie się – nawet jeśli znają hasło.
4. Zaktualizuj informacje o zabezpieczeniach: alternatywny adres mail, nr. telefonu
5. Używaj dobrego oprogramowania antywirusowego.
6. Uważaj na podejrzane maile. Nie otwieraj linków i załączników od nieznanych nadawców.
Gdy na Twoją skrzynkę trafi mail z załącznikiem, gdy nie spodziewałeś się spadku lub wygranej, zastanów się dziesięć razy, zanim otworzysz załącznik z takiego maila.
7. Ogranicz udostępnianie informacji o sobie. Bądź podejrzliwy, gdy ktoś prosi Cię o informacje o Tobie, niezależnie czy to znajomy czy nieznajomy. Nigdy nikomu nie podawaj loginów czy haseł dostępowych do serwisów internetowych, w tym do portali społecznościowych. Choć rada ta wydaje się banalna, to zdarza się, że nieświadomi użytkownicy pod presją rozmówcy – hackera, są w stanie podać nieznajomym nawet dane dostępowe do bankowości elektronicznej. Najczęściej o dane do banku proszą hakerzy powołujący się na pracowników banku np. z pomocą techniczną lub z działu bezpieczeństwa.
8. Unikaj sieci publicznych. Publiczne sieci WiFi, szczególnie w krajach egzotycznych, nie dają żadnej gwarancji bezpieczeństwa. Twoje dane logowania, wiadomości , czy dane do bankowości elektronicznej mogą zostać przechwycone przez hackerów, którzy mogą być podłączeni do tej samej sieci. Dobrym rozwiązaniem jest zakup karty SIM lokalnego operatora telefonicznego.
Brzmi zatrważająco? Nie popadaj jednak w panikę! Dużo lepszym sposobem będzie głębsze poznanie zagrożenia i sposobów chronienia się przed nim.
Konsekwencje kradzieży tożsamości mogą być bardzo poważne – nie pozwól, aby hakerzy przejęli Twoją! Stosując powyższe rady, zdecydowanie podnosisz poziom bezpieczeństwa swoich danych.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych,
ekspert ds. ochrony danych osobowych,
audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl
Z wieloletniego doświadczenia, podczas którego przez zakłady kamieniarskie przetoczyła się całkiem spora gromadka uczniów szkół branżowych, wynika, że wszystkiego po trochu.
Wyzwanie, bo na „dzień dobry” biurokracji trochę trzeba odrobić. Sprawdzić definicję rzemieślnika, wymagane dokumenty, czyli dyplom mistrzowski i zaświadczenie z kursu pedagogicznego, a umowę o pracę musi podpisać nie tylko uczeń, ale też rodzic młodocianego, dyrektor szkoły, a samą umowę trzeba jeszcze zgłosić do Cechu. No i na końcu jeszcze Hufiec Pracy, który refunduje wypłacane uczniowi niewielkie wynagrodzenie. To wyzwanie trwa jednak tylko przez chwilę. Kolejne jest inne, bardziej wymagające.
Proces nauki młodego człowieka, który ma różną motywację i niewielkie życiowe doświadczenie, nie jest łatwy. Piętnastolatek, który trafia do zakładu pracy, nie zawsze od razu dobrze sobie radzi w środowisku dorosłych. To nie dom, to nie szkoła, trzeba go nauczyć nie tylko samej kamieniarki, ale również funkcjonowania w firmie. I jest to proces realizowany przez całe 3 lata nauki.
Punktualność, odpowiedzialność, sumienność, przestrzeganie zasad bezpiecznej i higienicznej pracy to cechy, które młodemu człowiekowi trzeba wpajać każdego dnia.
Przebrnięcie przez wspomniane wyzwania doprowadza na szczęście do korzyści. A jest ich niemało. Uczeń w zakładzie to potencjalnie spora pomoc. Od czyszczenia, pakowania, pomagania, przez proste obróbki, aż po obsługę maszyn i urządzeń młody człowiek w zakładzie ucząc się, jednocześnie staje się coraz bardziej przydatny. I tu pojawia się największa korzyść. O ile w trakcie nauki przydatność ucznia jest wynikową procesu nauki, to kończąc szkołę, zdając egzamin, abiturient trafia na rynek pracy. Mistrz zna go już doskonale (w drugą stronę tak samo to działa), więc wie, czy jest to atrakcyjny dla niego pracownik. Z każdym przyjmowanym na okres próbny pracownikiem mamy zdecydowanie większą loterię. Pod warunkiem, że zgłaszają się kandydaci do pracy i tu należy przejść do konieczności.
Rynek pracy ciągle się zmienia, raz pracownicy szukają pracy, innym razem pracodawcy mają kłopot ze znalezieniem pracowników. W przypadku zawodów rzemieślniczych, w tym również kamieniarstwa, jest jednak jeszcze jeden kłopot. Fachowość. Można kogoś na szybko nauczyć jakiejś czynności, czy obsługi jakiegoś prostego urządzenia, maszyny. Ale to nie tworzy profesjonalisty, bo do niego droga jest bardzo długa i składa się na nią wiele różnych etapów. Dlatego przyjęcie na praktyczną naukę zawodu młodocianego ucznia szkoły branżowej to doskonały sposób wczesnego rozpoczęcia przygotowywania przyszłego pracownika – profesjonalisty.
Krzysztof Skolak
Granex sp. z o.o., Strzegom
„Aktualnie, po trzech latach, kończy u mnie praktyczną naukę zawodu dwóch uczniów. Zakładając, że wyniki egzaminów są pomyślne, kończy się etap ich przygotowania do pracy w kamieniarstwie. Czy zaproponuję pracę? Tego jeszcze nie wiem, ale wiem, że mam wybór i wiem czego się mogę po nich spodziewać. I nie mam ciśnienia – co roku ktoś kończy naukę w moim zakładzie.”

Dotyczy to każdego drzewa na każdym terenie: prywatnym, zakładowym, firmowym. A sprawa dotyczy nie tylko ewentualnej wycinki, ale również zamierania drzew oraz ich uszkadzania – bez znaczenia czy zamierzonego czy przypadkowego. Opiszę to na przykładzie gospodarowania drzewostanem na terenie kopalni, bo ten przykład najlepiej odzwierciedla różne życiowe sytuacje.
Zarządzanie kopalnią wiąże się z licznymi trudnościami administracyjnymi związanymi stricte z przedmiotem jej działalności. Oprócz wyzwań priorytetowych dochodzą rozliczenia, księgowość, kadry, utrzymanie biura oraz inne obowiązki zależne od rozmiarów kopalni, jej zatrudnienia, sprzedaży i lokalizacji. Do tego wszystkiego dochodzą obowiązki wynikające z potrzeby ochrony środowiska.
Jednak w porównaniu do obszernych decyzji środowiskowych, koncesji i innych zezwoleń często zapominamy o dość marginalnie traktowanej w porównaniu do reszty dziedzinie, jaką jest gospodarka drzewostanem. Obowiązek ten dotyczy zarówno właścicieli prywatnych, jak i dużych przedsiębiorstw. Polskie przepisy nakładają na wszystkich obowiązek uzyskania zezwolenia na usunięcie drzew, lecz nie są jedynymi istotnymi aspektami do uwzględnienia przy prowadzeniu kopalni.
Oczywiście zezwolenia na usunięcie wymagają jedynie drzewa o określonych rozmiarach, a konkretnie o obwodzie większym niż 50 cm, 65 cm i 80 cm w zależności od gatunku. Pomiaru dokonuje się na wysokości 5 cm od poziomu gruntu.
Brak aktualnej wiedzy w tym zakresie bywa problematyczny, co zaobserwowałem m.in. przy współpracy z jedną z dolnośląskich kopalni.
W kolejnych latach miałem do czynienia jeszcze z dwoma innymi dużymi obiektami odkrywkowymi, gdzie tylko w jednym przypadku świadomość i wiedzę dotyczącą właściwym zarządzaniem drzewami oceniłbym jako odpowiednią. Pewne problemy, na jakie wspólnie natrafiliśmy, nakłoniły mnie do napisania tego artykułu.
Obowiązek uzyskania zezwolenia na usunięcie drzew jest przepisem najbardziej powszechnym. Szczegóły tego zezwolenia to jednak element, z którym zaznajamiamy się czytając tzw. decyzję wycinkową i robiąc wielkie oczy. W swojej praktyce spotkałem się z nieumiejętnym napisaniem wniosku z powodu poszerzenia eksploatacji kopalni, późniejszym brakiem odwołania i w efekcie decyzją zezwalającą na wycinkę drzew, ale z warunkiem nasadzenia w stosunku 1:1 za wszystkie drzewa, jakie pojawiły się we wniosku. Niewykonanie nasadzeń lub ich obumarcie przez okres trzyletni wiąże się z obowiązkiem uiszczenia opłat, które w tamtym przypadku wynosiły kilkaset tysięcy złotych, a nasadzeń było 500 szt. Mimo iż większość z drzew objętych zezwoleniem była martwa z powodu suszy i szkodników – i nie miało to związku z działalnością kopalni – to organ administracji publicznej uwzględnił jedynie poszerzenie odkrywki jako przyczynę usunięcia. Za drzewa martwe opłat nie naliczył, jednak nałożył obowiązek nasadzeń. Odpowiednie wsparcie dendrologa byłoby zbawienne.
Organ zezwalający na wycinkę wydaje decyzje w granicach uznania administracyjnego, a więc warunki decyzji są od niego zależne. Nie jest ono jednak nieograniczone i odpowiednie argumenty przedstawione we wniosku, czy podzielenie go na drzewa martwe i żywe mogłyby skutecznie zmniejszyć liczbę nasadzeń do kilkudziesięciu sztuk. Oczywiście prawo w Polsce mamy jednakowe, ale uznanie administracyjne daje pełen kalejdoskop możliwości w zależności, w jakiej gminie na terenie kraju się znajdziemy.
Kolejnym zaskoczeniem dla właścicieli nierucho-mości będzie sytuacja, w której po złożeniu wniosku na wycinkę drzew martwych urząd zawiesza postępowanie, wszczynając inne: w sprawie zniszczenia lub uszkodzenia drzew. W podobnej sytuacji jako biegły musiałem obiektywnie ocenić wpływ działalności kopalni na stan zachowania drzew. Nie trzeba ich naciąć, złamać lub zalać, by była podstawa do wymierzenia administracyjnych kar pieniężnych.
W nadmienionej sytuacji na korzyść kopalni zadziałała przygotowana wcześniej przez niezależnego dendrologa inwentaryzacja dendrologiczna. Mimo to części kar nie dało się umorzyć, jednak brak dokumentacji sprzed złożenia wniosku z dużym prawdopodobieństwem miałby dużo gorsze skutki. Udowodnienie, że niektóre z drzew obumarły z przyczyn niezależnych od posiadacza nieruchomości (bez związku z działalnością kopalni) było możliwe tylko dzięki tej dokumentacji. Czasami pomocne są także zdjęcia satelitarne, jednak w przypadku braku materiału dowodowego zwykle przewagę ma organ czyli urząd. Pisząc o tej przewadze zwracam uwagę, iż niejednokrotnie jest to pojedynek na argumenty, w którym pomoc dendrologa jest nieocenionym narzędziem.
Niejednokrotnie drzewa obumierają lub są osłabione w związku z szeroko pojętą działalnością kopalni, a czasem to na jej terenie dochodzi do uszkodzenia czy zniszczenia drzew przez osoby trzecie. W takiej sytuacji istnieje nie tylko kara administracyjna za zniszczenie zieleni, która trafia do budżetu gminy. Co z zadośćuczynieniem dla właściciela drzew?
Niewiele osób wie, że obecnie wartość odtworzeniowa drzew jest traktowana w sądach jako podstawa wymiaru wysokości odszkodowań w toku odrębnych postępowań. W sytuacji, gdy sprawca zostanie ukarany przez gminę, wartość odtworzeniowa drzew daje prawo ubiegania się o odszkodowanie. Dotychczas w Polsce wartość drzew wyceniano na podstawie wartości drewna opałowego pozyskanego podczas wycinki. Obecnie już stosuje się wartość odtworzeniową, czyli wartość wycenioną na podstawie funkcji ekosystemowych, jakie drzewo pełni w przestrzeni. Nie jest tajemnicą, że są to kwoty kilkaset razy wyższe. Wartość odtworzeniową możemy również zastosować w przypadku drzew niewymagających zezwolenia na wycinkę, gdzie organy administracji publicznej zmuszone są postępowanie umorzyć z powodu jego bezprzedmiotowości.
Podsumowując, muszę przyznać, iż w większości znanych mi przypadków odpowiednie wczesne przygotowanie inwentaryzacji drzew dało szeroki wachlarz możliwości w planowaniu dalszego funkcjonowania kopalni. Zabezpiecza to również na wypadek – na przykład – podejrzeń nielegalnej wycinki czy wpływu niektórych działań na stan drzew.
Rafał Jaworowski, autor tekstu,
jest Certyfikowanym Inspektorem Drzew oraz Inspektorem Nadzoru Dendrologicznego w procesie inwestycyjnym
Kontakt:
tel. 790 437 910
biuro.dendroproject@gmail.com
Unia Europejska Dyrektywą UE 2019/1937 z 23.10.2019 w sprawię ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii wprowadza szeroką ochronę sygnalistów.
Kto to taki Sygnalista? Sygnalista (inaczej: zgłaszający naruszenie prawa) to osoba, która ma dostęp do informacji dotyczących nieprawidłowości i zgłasza je albo w ramach wewnętrznego systemu raportowania u swojego pracodawcy, albo dokonuje zgłoszenia tzw. zewnętrznego do właściwych organów (porządku publicznego), albo dokonuje ujawnienia publicznego, oczekując, iż zostaną podjęte odpowiednie środki w celu usunięcia stwierdzonych naruszeń.
Nagłośnione przez sygnalistów przypadki korupcji, prania pieniędzy czy oszustw mają często bardzo szeroki zasięg i dotyczą interesu publicznego. Podobne sytuacje zdarzają się także w przedsiębiorstwach, urzędnicy w Brukseli stwierdzili, że zgłoszenie naruszeń prawa do organów porządku publicznego (prokuratury) to za mało, gdyż zgłaszający wtedy był pozostawiony sam sobie, pozbawiony gwarancji ochrony przed działaniami odwetowymi za dokonanie zgłoszenia. Utrata pracy, blokada awansu czy innego rodzaju utrudnienia ze strony pracodawcy będącego podmiotem zgłoszenia, to tylko kilka przykładów tego, na co narażeni mogą być sygnaliści. Dyrektywa jest odpowiedzią na konieczność zagwarantowania bezpieczeństwa takim osobom.
Katalog osób objętych ochroną ustawy przy zgłoszeniach wewnętrznych jest szeroki i dotyczy nie tylko samego sygnalisty, ale i osób z jego otoczenia. W ustawie znajdujemy zatem osobę, która zgłasza lub ujawnia informację o naruszeniu prawa, ale i osobę pomagającą w dokonaniu zgłoszenia oraz osobę powiązaną ze zgłaszającym, w tym współpracownika lub członka rodziny.
Dla sygnalisty kwestią podstawową jest ochrona jego danych osobowych. Projekt ustawy o zgłaszających naruszenia prawa wprowadza zasadę, iż dane osobowe zgłaszającego oraz inne dane pozwalające na ustalenie jego tożsamości – nie podlegają ujawnieniu. Dlatego ustawa wymagać będzie, aby dane osobowe przechowywać osobno od samego zgłoszenia.
W konsekwencji w rejestrze zgłoszeń, które musi prowadzić pracodawca, nie będą umieszczane dane osobowe. Taka konieczność usuwania ze zgłoszenia danych osobowych i przenoszenia ich do innej lokalizacji wymagać będzie od pracodawców sprawnie działającego systemu obsługi zgłoszeń oraz utworzenia wyspecjalizowanego zespołu do ich przyjmowania. A przyjmowanie zgłoszeń powinno umożliwiać złożenie pisemne (e-mail, formularz online intranetowej lub internetowej obsługi, fizyczne skrzynki na skargi i wnioski) i ustne (telefonicznie, innych systemów komunikacji głosowej lub na spotkaniu na wniosek osoby zgłaszającej w rozsądnym terminie).
Z uwagi na nieuchwalenie polskiej ustawy w terminie wskazanym w Dyrektywie czyli do 17 grudnia 2021 r., wiele organizacji stanęło przed dylematem, czy i jak przygotować się na nowe przepisy. Szczególnie że w projekcie przewiduje się sankcje za brak wewnętrznej procedury zgłaszania naruszeń prawa. Obok grzywny jest kara ograniczenia wolności do lat 3.
Z Dyrektywy wynika, że podmiot zatrudniający od 250 pracowników będzie miał wyłącznie 14 dni na wdrożenie ustawy, organizacje zatrudniające od 50 do 249 pracowników będą mogły skorzystać z okresu vacatio legis zapisanego w ustawie krajowej. W tym czasie organizacja powinna przygotować się do nowych regulacji, wdrożyć m.in. system zgłoszeń, dokonać zmian w regulaminie, który musi ustalić ze związkami lub przedstawicielami pracowników. Należy pamiętać, że każda zmiana w Regulaminie musi być ogłoszona z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Widać gołym okiem brak czasu na jakiekolwiek działania analityczne.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych,
ekspert ds. ochrony danych osobowych,
audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem
Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl