Vademecum kamieniarza

Praca zdalna z dokumentami zawierającymi dane osobowe

Autor: Artur Majchrzycki   |   Data publikacji: wtorek, 19 maja 2020 08:52

105_Strona_50_Obraz_0001.jpg

Pandemia Covid-19 trwa w najlepsze. Wielu pracodawców decyduje się na zorganizowanie pracy w taki sposób, aby ograniczyć osobiste kontakty pomiędzy pracownikami, w szczególności – gdy jest to możliwe – poprzez polecenie im świadczenia pracy zdalnej.

Pracodawca może więc zezwolić pracownikom na korzystanie z pracy zdalnej z dokumentacją papierową zawierającą dane osobowe. Wiąże się to jednak z większym ryzykiem naruszenia bezpieczeństwa danych osobowych oraz ze związaną z nim koniecznością ich odpowiedniego zabezpieczenia.
Pracodawcy, jako administratorzy danych przetwarzanych przez pracowników podczas pracy zdalnej, mają obowiązek zapewnić przestrzeganie zasad przetwarzania danych – w tym zagwarantować ich bezpieczeństwo – biorąc pod uwagę większe ryzyko związane z takimi działaniami.
Pracownicy podczas pracy zdalnej mogą przetwarzać dane osobowe tylko w celach związanych z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych, przestrzegając wewnętrzne polityki oraz inne procedury przyjęte w organizacji.

UWAGA: Pracownicy nie mogą samowolnie wynosić dokumentacji w postaci papierowej poza określony przez pracodawcę obszar przetwarzania danych.
Pracodawca, decydując się na umożliwienie pracownikom korzystania podczas pracy zdalnej z dokumentacji papierowej, musi podjąć działania mające na celu ograniczenie ryzyka związanego z utratą dostępności, integralności oraz poufności danych.

Praca na dokumentach papierowych nie będzie uzasadniona, jeżeli pracodawca:
- wdrożył elektroniczny obieg dokumentów, a pracownik ma bezpieczny dostęp do niezbędnych do pracy danych;
- może udostępnić pracownikowi odpowiednio zabezpieczone (m.in. zaszyfrowane) elektroniczne kopie niezbędnych dokumentów.

Jeżeli nie jest możliwe zastosowanie żadnego z ww. rozwiązań, warto zastanowić się nad pracą na kopiach niezbędnych dokumentów. Minimalizuje to ryzyko naruszenia integralności danych oraz utraty ich dostępności. Należy jednak pamiętać, że pracownik musi chronić dane zawarte w takich dokumentach, tak samo jak w dokumentacji oryginalnej.

Pracodawca, decydując o możliwości wykorzystywania przez pracowników dokumentacji papierowej podczas pracy zdalnej, musi:
- zapewnić ewidencjonowanie wydanych pracownikom dokumentów zawierających dane osobowe;
- zapewnić, że udostępnione dokumenty będą przechowywane przez pracownika przez okres niezbędny do wykonania określonego zadania podczas pracy zdalnej;
- ograniczyć liczbę dokumentów wynoszonych z siedziby administratora do tego, co niezbędne w stosunku do celu przetwarzania danych osobowych przez pracownika w ramach pracy zdalnej;
- zobowiązać pracownika do odpowiedniego zabezpieczenia danych osobowych podczas wynoszenia dokumentacji (np. przenoszenie dokumentów w taki sposób, aby były niewidocznie dla osób trzecich);
- zobowiązać pracownika do odpowiedniego zabezpieczenia danych w miejscu wykonywania pracy zdalnej (np. przechowywanie dokumentów w zamykanych na klucz szufladach biurka lub szafach, przestrzeganie zasady czystego biurka, zabezpieczenie dokumentów przed wglądem nieuprawnionych osób trzecich);
- zapewnić, że pracownik będzie wykorzystywał pozyskane dane osobowe wyłącznie w tym celu, w jakim byłyby wykorzystywane w siedzibie zakładu pracy;
- określić procedurę związaną z niszczeniem dokumentów (zakaz wyrzucania dokumentów do kosza w domu – dokumenty należy przechować w bezpieczny sposób, a po zakończeniu pracy zdalnej zniszczyć je w biurze);
- zapewnić, że pracownik będzie zgłaszał pracodawcy każdy incydent naruszenia bezpieczeństwa zgodnie z procedurą postępowania w sprawie naruszeń ochrony danych, tak aby administrator mógł się wywiązać z obowiązku nałożonego na mocy art. 33 ust. 1 RODO.

Prywatny sprzęt pracownika

RODO nie zabrania korzystania przez personel administratora z prywatnego sprzętu podczas pracy zdalnej. Jeżeli jednak administrator dopuszcza taką możliwość, wówczas powinien on zwrócić szczególną uwagę na bezpieczeństwo przetwarzania danych w organizacji. Powinien on opracować procedury, które pozwolą na zabezpieczenie danych osobowych przetwarzanych z użyciem takiej prywatnej infrastruktury. Administrator w takim wypadku również bowiem odpowiada za bezpieczeństwo danych osobowych.

Warto też przekazać pracownikom wytyczne dotyczące pracy zdalnej opublikowane przez Prezesa UODO. Otóż pracownicy powinni:
- postępować zgodnie z przyjętą przez administratora procedurą bezpieczeństwa, korzystając z urządzeń prywatnych i zainstalowanego na nich oprogramowania,
- nie instalować oprogramowania niezgodnego z procedurą bezpieczeństwa,
- zadbać o aktualizację oprogramowania, w tym antywirusowego,
- wydzielić sobie odpowiednią przestrzeń do pracy, by osoby postronne nie miały możliwości dostępu do dokumentów, nad którymi pracują,
- blokować urządzenie, na którym pracuje pracownik, po odejściu od niego,
- zabezpieczać dostęp do komputera – stosując silne hasła dostępu czy wielopoziomowe uwierzytelnianie,
- zadbać o archiwizację danych,
- przestrzegać przyjętą przez administratora procedury bezpieczeństwa w zakresie korzystania ze służbowej poczty e-mail,
- używać przede wszystkim służbowych kont e-mail,
- zadbać o właściwe szyfrowanie treści wiadomości i załączników, jeśli pracuje się na prywatnym sprzęcie,
- każdorazowo przed wysłaniem e-maila upewnić się, czy jest adresowany do właściwej osoby,
- używać tzw. chmury tylko z zaufanego dostępu,
- przestrzegać procedur odnośnie logowania do chmury.

przeczytaj cały artykuł

Pod lupą - zapisywanie dat

Autor: Jakub Zdańkowski   |   Data publikacji: wtorek, 19 maja 2020 08:42

105_Strona_48_Obraz_0001.jpg

Pod naszą lupą wylądują tym razem daty na nagrobkach. Jak je poprawnie zapisywać? Jakich skrótów i symboli można używać? Co zrobić, kiedy data urodzenia lub śmierci jest nieznana? W tym odcinku rozwiewamy te wątpliwości.

Zacznijmy od poprawnego zapisu daty. Mamy tutaj kilka możliwości. Pierwszą z nich jest użycie wyłącznie cyfr arabskich. Konieczne w tym przypadku będzie postawienie kropki między liczbami tak, jak w poniższym przykładzie:
10.05.2020
Nie stawiamy kropki po liczbie oznaczającej rok. Powinna się jednak pojawić po skrócie od słowa rok, jeśli zdecydujemy się go użyć:
10.05.2020 r.

Kolejnym możliwym sposobem zapisu daty jest użycie cyfr rzymskich w dacie miesięcznej:
10 V 2020

Jak widać w powyższym przykładzie, taka forma zapisu nie wymaga postawienia żadnych kropek. Co więcej, umieszczenie kropki po dacie dziennej lub miesięcznej byłoby w tym przypadku błędem.
Zamiast cyfry rzymskiej można też podać pełną nazwę miesiąca, choć taka forma zapisu jest raczej rzadko spotykana na nagrobkach.
10 maja 2020
Tutaj znów nie stawiamy kropek. Dodatkowo należy pamiętać, aby odmienić nazwę miesiąca. Poniżej niepoprawny zapis:
10 maj 2020

Wiemy już, jak prawidłowo zapisywać daty, przejdźmy zatem do skrótów i oznaczeń, które mogą pojawić się na nagrobkach. Zazwyczaj znajdziemy tam dwie daty: urodzin oraz śmierci. Można je zapisać w jednym wierszu z myślnikiem (1.04.1935–14.07.2008), choć taki zapis stosuje się dość rzadko i chyba lepiej sprawdza się wizualnie w przypadku, kiedy ograniczymy się do samego roku (1935–2008).

105_Strona_49_Obraz_0001.jpg

Dużo częstsze jest użycie skrótów lub symboli. Jeśli chodzi o te pierwsze, to najpowszechniejsze wydają się być ur. oraz zm. od słów urodzony/a i zmarły/a. Jak zawsze przy tego rodzaju skrótach, pamiętajmy o kropce:
ur. 1.04.1935
zm. 14.07.2008

Wielkość liter jest kwestią raczej stylistyczną. Najczęściej skróty te są zapisywane wielkimi literami lub kapitalikami. Alternatywnym rozwiązaniem będzie użycie gwiazdki oraz krzyża, które są symbolami odpowiednio narodzin i śmierci. W takim przypadku zapis wygląda następująco:
*1.04.1935
+14.07.2008

Co jednak zrobić, kiedy data narodzin lub śmierci nie jest znana? Istnieje kilka powszechnie przyjętych rozwiązań takiego problemu. Pierwszym z nich będzie podanie tylko tej daty, która jest nam wiadoma i pominięcie drugiej. W tym celu użyjemy jednego ze skrótów lub symboli opisanych powyżej. Drugą opcją jest użycie znaku zapytania. W zależności od stopnia naszej niepewności, istnieje kilka możliwych kombinacji:
?–2008
193?–2008
1935–2008(?)

W przykładzie pierwszym data urodzenia jest nieznana, dlatego zamiast niej figuruje znak zapytania. W drugim przypadku wiemy, iż osoba urodziła się w latach trzydziestych, lecz nie znamy dokładnego roku. W ostatnim przykładzie nie jesteśmy pewni daty śmierci, jednak możemy przypuszczać, że był to rok 2008. Warto zaznaczyć, iż ten typ zapisu jest raczej używany we wpisach encyklopedycznych, kronikach, itp. Znaki zapytania rzadko figurują na nagrobkach, głównie chyba dlatego, że nie wyglądają zbyt estetycznie.

Oczywiście jest wiele możliwych wariantów, które można zaobserwować na cmentarzach. Czasami nad datą śmierci pojawia się napis Żył(a) lat X. Pomija się wtedy najczęściej datę urodzenia. Można też spotkać bardziej rozbudowane opisy przedstawiające okoliczności śmierci lub jej miejsce. Niezależnie jednak od wybranego formatu, warto pamiętać o podstawowych regułach przedstawionych powyżej.

105_Strona_49_Obraz_0002.jpg

Ciekawostką jest, iż w tradycji prawosławnej można natknąć się na groby z “podwójną” datą zgonu. Pierwsza z nich podana jest według kalendarza juliańskiego, a druga gregoriańskiego. Zwyczaj ten wynika z faktu, iż utworzony w 1582 kalendarz gregoriański nie został wprowadzony równocześnie we wszystkich krajach. Do Rosji i niektórych krajów bałkańskich dotarł dopiero w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Z tego powodu słynna rewolucja z roku 1917 nosi nazwę październikowej, choć według obowiązującego obecnie kalendarza rozpoczęła się 7 listopada.

Jeśli mają Państwo jakiekolwiek wątpliwości językowe, zwłaszcza te dotyczące kamieniarstwa, gorąco zachęcamy do przesyłania pytań na adres biuro@kurierkamieniarski.pl.

przeczytaj cały artykuł

Ekologia czy ekonomia?

Autor: Grzegorz Górski   |   Data publikacji: poniedziałek, 18 maja 2020 10:49

105sil1.jpg

Wszyscy wiemy, czym jest szeroko pojęta ekologia, co to znaczy żyć ekologicznie czy prowadzić działalność w sposób przyjazny środowisku. Większość z nas wie również, jakie są konsekwencje nieprzestrzegania pewnych przepisów odnośnie ochrony środowiska, emisji zanieczyszczeń, gospodarki odpadami itp.

Przedsiębiorcy w naszym kraju są zobligowani do rejestracji w wielu różnych systemach, bazach danych, ewidencjach, związanych z ochroną środowiska. Można tu wymienić np. BDO, CRO, KOBiZE, Wydziały Ochrony Środowiska przy Urzędach Marszałkowskich, a tym samym raportowania oddziaływania na środowisko prowadzonej działalności. Zależnie od wielkości emisji, wiąże się to często z pewnymi opłatami za gospodarcze korzystanie ze środowiska. Na szczęście opłaty te nie są drakońsko wysokie. Wielu zwłaszcza mniejszych przedsiębiorców zajmujących się obróbką kamienia, szkła czy ceramiki, mieści się w limitach emisji zwalniających z opłat.

Można by się tu zastanowić, czy inwestowanie w ochronę środowiska ma sens, skoro i tak nie płacimy „kar” za zanieczyszczanie, lub są one tak niewielkie, że w bilansie firmy nie mają praktycznie znaczenia. Ponadto wszystkie ww. raporty i tak trzeba będzie składać. Otóż na to zagadnienie należałoby spojrzeć od strony ekonomicznej.

Dla przykładu czy przedsiębiorca inwestujący w panele fotowoltaiczne robi to z pobudek ekologicznych? Czy ogrzewanie firmy lub domu pompą ciepła, a nie kotłem na miał węglowy, czy nawet ekogroszek, to działanie dla redukcji emisji zanieczyszczeń? Raczej nie.

Dla zdecydowanej większości są to inwestycje przynoszące wymierne korzyści finansowe, a niejako przy okazji poprawiające wygodę prowadzenia działalności z korzyścią dla środowiska. Na własnym przykładzie mogę potwierdzić, że odpowiednio dobrana pompa ciepła wraz z instalacją fotowoltaiczną jest w stanie zimą ogrzać firmę, a latem schłodzić. Zużycie prądu przez pompy generuje koszt około 30% niższy niż sam tylko zakup ekogroszku w sezonie (dane za dwie ostatnie lekkie zimy). Przy tym instalacja nie wymaga żadnej obsługi. Ani palacza, ani kominiarza, żadnego czyszczenia, ani innych czynności, które w sezonie generują kolejne niemałe koszty.
Nie licząc już problemów związanych z angażowaniem ludzi do obsługi. Do tego własna instalacja fotowoltaiczna pracująca na zasadach prosumenckich dostarcza około 160% energii potrzebnej na eksploatację systemu grzewczego. Czyli nadwyżka 60% to dodatkowa redukcja zużycia prądu przez firmę. W sumie to koszt sezonu grzewczego wynosi 0 złotych plus dodatkowe oszczędności w rachunkach za prąd.

Oczywiście koszt instalacji systemu jest stosunkowo wysoki, jednak obecnie są dostępne różnego rodzaju pożyczki wieloletnie z oprocentowaniem 0% na tego typu inwestycje. Pomimo wysokich kosztów zakupu, uwzględniając obecną cenę energii elektrycznej, inwestycja zwróci się po 6-8 latach. Daje nam to zyskowność na poziomie 12-16% rocznie, co można uznać za wynik zadowalający, a jednocześnie pewny.
Więc czy taka inwestycja to działanie czysto ekologiczne, czy jednak ekonomiczne nastawione na redukcję kosztów, wygodę, bezpieczeństwo, czystość i porządek w firmie, a przy tym korzyść dla środowiska i nas wszystkich?

Kolejnym przykładem, i to zdecydowanie powszechniejszym i dotykającym wszystkich z branży kamieniarskiej, jest gospodarka wodą technologiczną. Zdecydowana większość firm działa, bazując na zamkniętym obiegu wody technologicznej (chłodzącej narzędzia). Co dzisiaj może być zaskakujące, jest jeszcze sporo firm pracujących na wodzie bieżącej z miejskiego wodociągu lub z własnego ujęcia. Są to oczywiście niewielkie zakłady, a przy tym działające w lokalizacjach, gdzie na razie nie ma problemu z wodą gruntową, lub woda miejska jest stosunkowo tania.

Od kilku lat słyszymy jednak o zmianach klimatu, ciepłych zimach oraz gorących i suchych okresach letnich. Co za tym idzie, coraz bardziej zaczyna brakować wody. Rzeki miewają rekordowo niskie poziomy, a w naszych studniach wody jest coraz mniej. Szczególnie początek bieżącego roku i brak opadów nie napawa optymizmem. Wszystko to sprawia, że woda na pewno będzie coraz droższa i miejmy nadzieję, że przynajmniej z dostępem do niej nie będzie problemu.

Duże firmy – we wszystkich branżach – już od kilku lat bardzo intensywnie inwestują w redukcję zużycia wody. Jest to realizowane poprzez zmianę procesu technologicznego, jednak najczęściej wiąże się z ponownym wykorzystaniem raz już zużytej wody.

W branży kamieniarskiej nie jest to nic nowego. Dla przedsiębiorców, którzy nie pracują na wodzie bieżącej, standardem są zbiorniki z wodą produkcyjną. I tu można by powiedzieć, że są „eko”, dbają o ograniczenie zużycia wody, czyli o środowisko. Woda wielokrotnie krąży przez osadniki, pozostawiając na ich dnie szlam powstający z obrabianego kamienia. Gdy zbiorniki wypełnią się szlamem, woda przestaje być zdatna do użytku przy obróbce kamienia i trzeba ją wymienić. Wymiana całej wody zgromadzonej w osadnikach to koszt, ale i często spore problemy związane z zapewnieniem odpowiedniego sprzętu, utylizacją, a także przestojem zakładu i ponownym napełnieniem często niemałych osadników.

Od dawna są też znane dedykowane dla kamieniarstwa systemy oczyszczania wody w obiegach zamkniętych – oczyszczalnie wody. W tym miejscu znowu można postawić pytanie: czy oczyszczalnia wody dla zakładu kamieniarskiego jest tylko inwestycją w ekologię i ograniczenie zużycia wody, czy może jest to inwestycja przynosząca konkretne zyski jak każda inna maszyna?

Podsumujmy jednak koszty czyszczenia osadników. Po pierwsze woda, następnie załatwienie i opłacenie beczkowozu, czasami również koparki. Ponadto wymiana wody trwa kilka godzin, produkcja w tym czasie stoi, pracownikom trzeba zapłacić, a klienci wykazują nerwowe zniecierpliwienie. Do tego doliczmy przyspieszone zużycie narzędzi oraz maszyn, często gorszą jakość obróbki, szybko zużywające się pompy oraz zatkane rurociągi. No i wspomnieć tu należy jeszcze o wszechobecnym szlamie: na maszynach, na płytach, na placu zakładowym, a podczas czyszczenia osadników również na drodze dojazdowej do zakładu. Im większy zakład, tym takie czyszczenie odbywa się częściej lub po prostu dłużej trwa. Ponadto dysponujemy coraz nowocześniejszymi maszynami, wyposażonymi w wiele czujników i precyzyjnych mechanizmów, którym brudna woda, a w szczególności szlam, zwyczajnie nie służą.

Wielkość i rodzaj oczyszczalni musi być dobrana do typu obróbki na zakładzie, wielkości zakładu oraz indywidualnych potrzeb inwestora. Nie zawsze trzeba stawiać od razu system z prasami filtracyjnymi, które podnoszą koszty inwestycji. Jeżeli instalacja jest dobrana „na miarę”, to bardzo szybko zwróci się jej zakup. Wielokrotnie klienci zestawiają cenę oczyszczalni tylko z ceną beczkowozu, który wywozi wodę ze szlamem. Jednak, gdy rzetelnie policzy się wszystkie koszty (pracownicy, ewentualna koparka, świeża woda, koszt przestoju, sprzątanie), to okaże się, że koszt jest niebagatelny.

Robiąc takie zestawienia z kilkoma klientami w różnych regionach kraju odkryliśmy, że te sumaryczne koszty są około 25%- 40% wyższe w skali miesiąca niż koszt leasingu oczyszczalni. Co już uzasadnia finansowo taką inwestycję, która, po odliczeniu kosztów eksploatacji, zwraca się przeciętnie po 3-4 latach.
Warto tu dodać, że powyższe przykłady nie uwzględniają korzyści, jakimi są spokój, zaoszczędzony czas i porządek. Przy tym jeszcze równie ważnym aspektem jest mocno zredukowana ilość odpadów, jakie wytwarza przedsiębiorca, ponieważ jedynie odwodniony (prawie suchy) osad jest odstawiany na wysypisko, a nie szlam z cenną wodą. Obecnie w większości regionów wywóz płynnych ścieków o bardzo dużej zawartości ciężkich osadów jest już prawie niemożliwy lub bardzo drogi.
Natomiast odwodniony szlam, czyli zmieloną i osuszoną skałę zawsze można legalnie i bezproblemowo zagospodarować.

Tak więc odpowiedź na pytanie, czy oczyszczalnia to inwestycja ekologiczna czy czysto biznesowa obliczona na wymierne korzyści finansowe jest oczywista: tak, zdecydowanie jest to urządzenie przynoszące zyski i to w krótkim czasie. Dodatkowo znacznie redukująca czas poświęcany przez pracowników na prace okołoprodukcyjne.

Ktoś mógłby powiedzieć, że przytoczone tu przykłady nie odnoszą się do jego firmy: dotyczą tylko dużych przedsiębiorców z zasobnym portfelem, bo wiążą się ze znacznymi inwestycjami. Ale ten sam przedsiębiorca powinien sobie odpowiedzieć na pytanie: czy za kilka lat będzie go stać na dużo droższy prąd? Czy będzie miał jak ogrzewać firmę, gdy opłaty za emisję zanieczyszczeń wzrosną i utrudnione lub niemożliwe stanie się ogrzewanie przy użyciu paliw stałych?

Czy jeżeli dotknie nas poważna susza, to jego studnia nie wyschnie, a miejskie wodociągi nie będą ograniczały dostępu do wody lub drakońsko podniosą opłaty? Czy będzie miał kto i dokąd wozić płynne szlamy poprodukcyjne? Czy będzie go stać na oddelegowanie jakże cennych pracowników do czyszczenia osadników?

 

przeczytaj cały artykuł

Faktura do paragonu

Autor: Krzysztof Fornal   |   Data publikacji: czwartek, 27 lutego 2020 11:04

104_fakt.jpg


Od 1 stycznia 2020 r. obowiązują nowe zasady wystawiania faktur do paragonów fiskalnych.
W związku z tym warto wiedzieć, że:

• od 1.01.2020 r. w przypadku sprzedaży udokumentowanej paragonem można wystawić fakturę na rzecz podatnika VAT (dalej: przedsiębiorcy) wyłącznie, jeżeli na paragonie tym został wskazany NIP przedsiębiorcy; zatem nabywca, który jest przedsiębiorcą, jeśli zamierza w późniejszym terminie zgłosić sprzedawcy żądanie wystawienia faktury do paragonu, winien o takim zamiarze poinformować sprzedawcę, by ten na paragonie umieścił jego NIP; w przeciwnym wypadku wystawienie faktury do paragonu (bez NIP) nie będzie możliwe;

• w sytuacji, gdy podatnik dokonujący sprzedaży nie będzie miał technicznej możliwości wpisania NIP na paragonie, nabywca powinien zadeklarować w momencie dokonywania zakupu, że nabywa towar lub usługę, jako przedsiębiorca; w takiej sytuacji sprzedawca nie powinien rejestrować zakupu na kasie rejestrującej, tylko powinien od razu wystawić fakturę (wyjaśnia Ministerstwo Finansów);

• nie można ręcznie dopisać NIP na paragonie i na tej podstawie wystawić faktury;

• w przypadku stwierdzenia, że sprzedawca wystawił fakturę z naruszeniem zakazu wystawiania faktur VAT dla przedsiębiorców do sprzedaży udokumentowanej wcześniej paragonem, jeśli paragon ten nie zawiera NIP nabywcy, organ podatkowy ustala temu sprzedawcy dodatkowe zobowiązanie podatkowe w wysokości odpowiadającej 100% kwoty podatku wykazanego na tej fakturze;

• w przypadku ujęcia przez nabywcę w ewidencji zakupów wystawionej dla niego (jako przedsiębiorcy) faktury dotyczącej sprzedaży potwierdzonej paragonem, który nie zawiera NIP, organ podatkowy ustala temu nabywcy dodatkowe zobowiązanie podatkowe w wysokości odpowiadającej 100% kwoty podatku wykazanego na tej fakturze;

• dla klienta nie będącego przedsiębiorcą nadal można wystawić fakturę (bez numeru NIP) do paragonu, który też nie zawiera numeru NIP;

• paragony z NIP nabywcy na kwoty nieprzekraczające 450 zł (albo kwoty 100 euro, jeżeli kwota ta określona jest w euro) są fakturami (tzw. fakturami uproszczonymi); nabywca będący przedsiębiorcą może ująć w kosztach wydatek udokumentowany taką fakturą i odliczyć VAT;

• wyłącznie od sprzedawcy zależy, czy sprzedaż na kwotę nieprzekraczającą 450 zł (lub 100 euro) udokumentuje „pełną” fakturą czy fakturą „uproszczoną”; w konsekwencji nabywcy nie mogą skutecznie żądać od sprzedawców, aby sprzedaż taką dokumentowali „pełnymi” fakturami;

przeczytaj cały artykuł

RODO a badanie pracowników alkomatem

Autor: Artur Majchrzycki   |   Data publikacji: czwartek, 27 lutego 2020 10:06

104_rodo.jpg

Przy obecnym stanie prawnym pracodawcy nie mogą samodzielnie prowadzić kontroli stanu trzeźwości pracowników. Mówi o tym art. 17 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Według Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz stanowiska Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych stan nietrzeźwości pracownika zalicza się do danych dotyczących zdrowia, określonych w art. 9 ust. 1 RODO.

W związku z tym zasady, na jakich możliwe jest przeprowadzenie badania stanu trzeźwości, określa ww. ustawa. Czytamy tam, że stan trzeźwości pracowników można sprawdzać, tylko wtedy, gdy spełnione są łącznie dwa warunki:

- badanie odbywa się na żądanie kierownika, osoby przez niego upoważnionej lub pracownika, co do którego zachodzi uzasadnione podejrzenie stanu nietrzeźwości;
- badanie stanu trzeźwości przeprowadza uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego (np. policja lub staż miejska).

Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, gdy kierownik lub osoba przez niego upoważniona ma uzasadnione podejrzenie, że pracownik jest w stanie nietrzeźwości, ma obowiązek niedopuszczenia takiej osoby do świadczenia pracy. W takiej sytuacji kierownik w ogóle nie musi wzywać policji, by zbadała alkomatem pracownika. Samo uzasadnione podejrzenie, że dana osoba jest pod wpływem alkoholu jest wystarczające, by nie dopuścić jej do pracy. Dlatego badanie alkomatem może być odpowiedzią zainicjowaną przez pracownika na zarzut, że jest w stanie nietrzeźwości.

Badanie alkomatem pracowników jest działaniem wyłącznie dobrowolnym ze strony pracownika i nie może być warunkiem dopuszczenia do wykonywania pracy.
Według UODO nie można traktować badania stanu trzeźwości pracowników m.in. jako:
- formy monitorowania pracy pracowników, o której mowa w art. 22 (3) § 4 Kodeksu pracy,
- działania niezbędnego dla zapewnienia ogółowi pracowników bezpiecznych lub higienicznych warunków pracy,
- usprawiedliwionego działania ze względu na uzasadniony interes pracodawcy.
Należy pamiętać, że zapewnienie bezpieczeństwa nie może nie uwzględniać prawa do prywatności i godności pracowników, a ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi wyklucza wyrywkowe czy prewencyjne badania pracowników alkomatem.

Przydatne:
W przypadku uzasadnionego podejrzenia nietrzeźwości pracownika nie można go dopuścić do pracy. Wtedy pracownik może zażyczyć sobie badania alkomatem, by te podejrzenia oddalić.
Pamiętać jednak należy, że badanie może wykonać wyłącznie uprawniony organ (np. policja lub straż miejska).

przeczytaj cały artykuł
Strona 19 z 43

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.