
O tym, jak ważne jest BHP w naszej branży, nie trzeba nikogo przekonywać. Na naszych pracowników czyha wiele zagrożeń. Naszym podstawowym materiałem jest kamień, który ma swoją wagę. To niestety spore zagrożenie wypadkowe. Ale nie tylko o wypadki chodzi.
Wszystkie firmy zmagają się z brakiem pracowników. Trudno się dziwić – praca jest ciężka, a waga materiałów, które trzeba przemieszczać, ogromna. Każda możliwość ułatwienia ludziom pracy jest cenna.
Te problemy świetnie wpisują się w Program Prewencji Wypadkowej, który pozwala każdej firmie uzyskać dofinansowanie ZUS na poprawę warunków pracy przez zakup urządzeń. Dotacje z ZUS na BHP mogą dotyczyć zakupu nowych urządzeń lub zabezpieczenia aktualnie istniejących w zakładzie.
Te programy dotacyjne pojawiły się parę lat temu i nakierowane są na konkretne problemy spotykane w przemyśle i rzemiośle, generujące wysokie koszty dla ZUS i dla pracodawców w postaci zwolnień chorobowych czy wcześniejszych odejść na renty lub emerytury.
Wysokość dofinansowania z ZUS na poprawę BHP w tym roku wynosi aż 299 tys. zł brutto dla każdego przedsiębiorstwa, przy wkładzie własnym jedynie 20%.
Konkurs został już uruchomiony. ZUS przyjmuje wnioski od 06 czerwca 2022 do 08 lipca 2022.
Program kierowany jest do wszystkich przedsiębiorców, którzy w swojej firmie odprowadzają składki do ZUS za minimum jedną osobę. Ważne jest, aby przedsiębiorca nie zalegał ze składkami w ZUS oraz nie zalegał z opłacaniem podatków w urzędzie skarbowym.
Według informacji ZUS dofinansowaniu podlegają działania, które mieszczą się w następujących obszarach technicznych::
• bezpieczeństwo instalacji technicznych, maszyn, urządzeń i miejsc pracy;
• urządzenia chroniące przed hałasem i drganiami mechanicznymi oraz promieniowaniem elektromagnetycznym;
• oświetlenie miejsc i stanowisk pracy oraz ochrona przed promieniowaniem optycznym;
• ochrona przed energią elektryczną i elektrycznością statyczną;
• urządzenia oczyszczające i uzdatniające powietrze, urządzenia mechanicznej wentylacji powietrza;
• sprzęt i urządzenia służące poprawie bezpieczeństwa pracy na wysokości, w zagłębieniach i innych strefach pracy;
• sprzęt i urządzenia służące ograniczeniu obciążenia układu mięśniowo-szkieletowego;
• sprzęt i urządzenia służące poprawie bezpieczeństwa pracy w przypadku narażenia na czynniki chemiczne i szkodliwe czynniki biologiczne;
• środki ochrony indywidualnej.
Jak widać z powyższego wykazu mamy w branży przynajmniej kilka możliwość skorzystania z tego dofinansowania.
Przykładowo firma TGR ma w swojej ofercie:
• żurawie warsztatowe kompletne z wciągnikami elektrycznymi, chwytaki podciśnieniowe – dotacja 25 tys. zł brutto,
• wózki transportowe – urządzenia do przenoszenia i montażu blatów produkowane przez firmę Omnicubed – dotacja 25 tys. zł brutto,
• ściany odpylające – dotacja 240 tys. zł brutto.
W ramach dofinansowania firmy mogą łączyć różne działania. Wnioskować można o zakup i instalację kilku urządzeń służących poprawie bezpieczeństwa pracy i odciążających układ mięśniowo-szkieletowy pracowników.
Teoretycznie proces aplikacji jest prosty, ale diabeł tkwi w szczegółach. Po doświadczeniach z lat ubiegłych, TGR podjął współpracę z profesjonalną firmą konsultingową, wyspecjalizowaną w projektach ZUS-owskich. Dzięki temu prawie wszystkie aplikacje są kwalifikowane pozytywnie i klient po kilku miesiącach oczekiwania pozyskuje wysokiej jakości sprzęt za 20% jego wartości.

Kamieniarstwo to nie tylko nagrobki, wazony, rzeźby, blaty czy impregnacja. Możemy być najlepszymi rzemieślnikami, robić najpiękniejsze rzeźby z Carrary Ordinario, bezbłędnie obsługiwać kolanówkę, być najlepszym dystrybutorem chemii. Kamieniarstwo to przede wszystkim KLIENT, dla którego staramy się być najlepszymi w swoim fachu. Wybieramy najlepszy materiał, szkolimy się, kupujemy coraz lepsze narzędzia i maszyny, a w biurze codziennie wstawiamy świeże kwiatki do wazonu. To dla KLIENTA golimy rano brodę i prasujemy koszule lub zakładamy odpowiedni „Arbeitsanzug”. I pracujemy przez cały dzień w przyjemnych dźwiękach piły tnącej kamień. Sama przyjemność. Duże poświęcenie.
Czasami KLIENT wymyśli sobie coś zupełnie nietypowego, czego nie mamy w asortymencie. Ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby przejeździć Polskę wzdłuż i wszerz szukając brakującego kawałka z Olive Green: „Nic nie szkodzi Panie Kliencie. Poszukamy, zrobimy. To wszystko dla Pana.”
Praca zrobiona. Rzemieślnik wzdycha ze spokojem i szczęściem, bo wykonał kawał dobrej pracy. Że udało mu się wszystko zdobyć na czas, przed Wszystkimi Świętymi. Że nagrobek stoi w odpowiednim miejscu i jest powodem do dumy dla Wykonawcy. Dwa dni później przychodzi do biura Klient – w celu rozliczenia się – tak przynajmniej myśli Wykonawca. Jednak… Klient nie płaci, ponieważ nie podoba mu się ciemna smuga na płycie Viscount White… Klient roszczeniowy nie występuje jedynie w filmach, lecz w codziennym życiu każdej branży.
Co wtedy? Kto ma rację lub kto jej nie ma? Czyją zatem własnością jest nagrobek stojący na cmentarzu w momencie, gdy jest gotowy, lecz nie jest opłacony? Czy Wykonawca ma prawo rozebrać i zabrać nagrobek, który wykonał? Spróbujmy to przeanalizować.
Najlepszym wyznacznikiem jest prawo. Czyli zasady, wedle których powinnyśmy działać, pracować i tworzyć umowy. Zacznę od tej ostatniej kwestii. Umowa. Jej sporządzenie powinno być pierwszym krokiem, gdy przechodzimy do konkretów zamówienia. Stworzenie dobrej umowy to nie lada wyzwanie.
„Umowa sprzedaży jest umową najczęściej zawieraną w obrocie gospodarczym. Zgodnie z art. 535 kc przez nią sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu ją, a kupujący zobowiązuje się ją odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę.
Co do zasady własność przedmiotu sprzedaży przechodzi na kupującego w chwili zawarcia umowy. Wydanie towaru przez sprzedającego oraz zapłata ceny przez kupującego nie muszą jednak nastąpić w tym samym czasie. Sprzedawca może wyrazić zgodę na późniejszą zapłatę całości lub części ceny (tak zwana „sprzedaż z odroczonym terminem płatności” lub „kredyt kupiecki”). Opisana sytuacja może być niekorzystna dla sprzedawcy. Nie można bowiem wykluczyć, że po przeniesieniu własności towaru może on nie otrzymać należnej mu zapłaty. Wprawdzie przysługuje mu roszczenie o zapłatę umówionej ceny, ale w przypadku niewypłacalności lub upadłości kupującego może się ono okazać niewystarczające.” (https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-zastrzezenie-prawa-wlasnosci-towaru-ochrona-przed-nieuczciwymi-kontrahentami)
Co to oznacza „po naszemu”? Przyjrzyjmy się temu, korzystając z przykładu.
Kupujący jest zainteresowany konkretnym nagrobkiem. Wykonawca przedstawia ofertę cenową. Kupujący się zgadza. Wspólnie ustalają termin realizacji. Obydwie strony są zgodne i przystają na warunki. Zero umowy na papierze, zero podpisów, zero pieczątek, zero zadatku. Nagrobek właśnie w tym momencie stał się własnością Kupującego. Oznacza to, że jeśli nagrobek stanie na cmentarzu, a Klient nie zapłaci, to Wykonawca nie ma prawa go rozebrać. Może jedynie rościć o uregulowanie zapłaty. Zatem powodzenia drogi Wykonawco…
Na szczęście nie ma sytuacji bez wyjścia. Nie musimy być „Polakiem mądrym po szkodzie”. Bądźmy „Polakiem mądrym przed szkodą”. Musimy wiedzieć, że ustne ustalenia z Klientem są dobre jedynie wtedy, gdy wszystko pójdzie dobrze i nie ma żadnych problemów podczas realizacji pracy. Jednak w momencie, gdy coś pójdzie nie tak, to niestety ustne ustalenia nic nam nie dadzą. Słowo przeciwko słowu. Lepiej zatem mieć wszystko spisane w umowie. Dobrej umowie.
Co możemy w niej zawrzeć?
Art. 589. Kodeksu cywilnego mówi: „Jeżeli sprzedawca zastrzegł sobie własność sprzedanej rzeczy ruchomej aż do uiszczenia ceny, poczytuje się w razie wątpliwości, że przeniesienie własności rzeczy nastąpiło pod warunkiem zawieszającym. [Sprzedaż z zastrzeżeniem własności rzeczy sprzedanej]” (https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/kodeks-cywilny-16785996/art-589)
Oznacza to, że nagrobek jest własnością Wykonawcy do momentu uiszczenia całości opłaty. Jednak ten artykuł ma moc prawną tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jest zapisany w umowie.
Zaliczka a zadatek.
Zaliczka: „Powszechnie przyjmuje się, że jest to częściowa zapłata na poczet świadczenia. W sytuacji, gdy umowa jest wykonana prawidłowo, skutki wręczenia zadatku lub zaliczki co do zasady są takie same – zaliczenie na poczet świadczenia. Różnice widać wówczas, gdy umowa nie zostanie wykonana. Zaliczka podlega wtedy zwrotowi temu, kto ją dał bez względu na przyczynę braku realizacji umowy.” (https://mikroporady.pl/pytania-do-eksperta/porady-eksperta/zwrot-zadatku-do-przyrzeczonej-umowy-przedwstepnej)
Zadatek: „Instytucja zadatku jest uregulowana w art. 394 Kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim zadatek dany przy zawarciu umowy skutkuje tym, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, jeżeli natomiast sama dała zadatek, może żądać sumy dwukrotnie wyższej od zadatku.” (https://mikroporady.pl/pytania-do-eksperta/porady-eksperta/zwrot-zadatku-do-przyrzeczonej-umowy-przedwstepnej)
Spróbujmy przetłumaczyć to na język bardziej przystępny. Dla nas, Wykonawców, niekorzystne jest umieszczanie słowa „Zaliczka” na umowie, ponieważ w razie braku porozumienia, musimy ją zwrócić Klientowi, bez względu na przyczynę. Zadatek natomiast jest dla Wykonawców bardziej korzystny. Dlaczego? W momencie, gdy Klient rezygnuje z usługi, zadatek nie musi być mu zwrócony. Jeśli natomiast Wykonawca nie zdąży na czas wykonać usługi, lub powie Klientowi, że nie jest w stanie wykonać zlecenia z jakiegoś powodu, musi zwrócić Klientowi dwukrotność kwoty.
Co jeszcze możemy umieścić w Umowie, aby była dla nas jakimś rodzajem ochrony? Możemy jeszcze umieścić pewne Zastrzeżenie, które mniej więcej brzmi tak: „Jeżeli został wpłacony zadatek, klient się rozmyślił, a kamieniarz rozpoczął już prace nad zleceniem, Wykonawca potrąca kwotę za wykonaną do tej pory pracę”.
Ostatnia kwestia, którą chciałabym poruszyć, to wandalizm. Wielu z nas pewnie spotkał ciąg zdarzeń: kamieniarz stawia nagrobek, klient nie płaci; wykonawca żąda zapłaty należności, ponagla, dzwoni, pisze e-maile; klient w złości niszczy nagrobek. Jeżeli nagrobek stanowi własność Klienta (co zostało opisane w wcześniejszej części artykułu) to… Klient zniszczył swoją własność. Jeżeli natomiast nagrobek należy do Wykonawcy, to mamy do czynienia z Artykułem 288 Kodeksu karnego.
Paragraf 2. artykułu 288. KK określa również, jaka kara może zostać orzeczona względem osoby dopuszczającej się zniszczenia lub uszkodzenia cudzej własności. Jeśli czyn określony zostanie jako przestępstwo, sprawcy grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku, gdy ranga zdarzenia jest mniejsza i uznane jest ono za wykroczenie, ten, kto działa na szkodę drugiej osoby (poprzez niszczenie jej mienia), może ponieść konsekwencje w postaci aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny.
Orzekana kara może mieć postać wypłaty równowartości wyrządzonej szkody. Inna opcja brana pod uwagę to zobowiązanie osoby dopuszczającej się nagannego czynu do przywrócenia stanu faktycznego (naprawy zniszczonej rzeczy). (https://businessinsider.com.pl/poradnik-finansowy/o-czym-mowi-art-288-kk/1s6l2zf)
Podsumowując:
• nie mając umowy pisemnej z zastrzeżeniem prawa własności, nie możemy rozebrać niezapłaconego nagrobka;
• możemy uchronić się przed roszczeniowymi Klientami na kilka sposobów, np. odpowiednio konstruując umowę;
• umowę najlepiej przygotować pod nadzorem prawnika – lepiej raz zapłacić i być pewnym zabezpieczenia swoich praw;
• zaliczka a zadatek – warto znać różnicę, ponieważ jedno jest dla nas korzystne, drugie niekoniecznie;
• zastrzeżenia wpisane w umowę są prawomocne;
• ewentualny wandalizm Klienta może jeszcze bardziej go pogrążyć.
Mogę podpowiedzieć, że dobrze przygotowany wzór umowy o wykonanie pomnika nagrobnego został stworzony przez prawników na potrzeby Polskiego Związku Kamieniarstwa. Wzór jest do dyspozycji członków związku. Kontakt: www.kamieniarze.org.pl, tel. 74 855 12 28.
Artykuł powstał w konsultacji z prawnikiem.

Tytułowym pytaniem opatrzone było zaproszenie na spotkanie on-line, które odbyło się w połowie lutego. Impulsem do spotkania była nagłaśniana przez media sprawa wypadku na cmentarzu, w którym przewracający się nagrobek mocno okaleczył pięcioletnią dziewczynkę. Spotkanie zorganizował Polski Związek Kamieniarstwa, a tematem przewodnim były wytyczne normy nagrobkowej, jej stosowanie w kontekście poprawnego i bezpiecznego montażu oraz procedury bezpieczeństwa. W dyskusji udział wzięło prawie czterdziestu kamieniarzy. Podsumowanie dyskusji poniżej.
Spotkanie on-line:
16 lutego 2022 r.
Organizator:
Polski Związek Kamieniarzy
Tekst na podstawie materiałów PZK
W świetle pojawiających się sygnałów dotyczących konsekwencji wypadków na cmentarzach, które spowodowane są przez przewracające się części nagrobków, prowadzimy dyskusję zmierzającą do ograniczenia wypadkowości w obszarze, na jaki wpływ ma wykonawca – w domyśle: zakład kamieniarski.
Główne powody problemu:
- brak standardów wykonywania nagrobków,
- brak standardów montażu nagrobków,
- brak standardów kontroli stanu nagrobków w czasie użytkowania (20 lat i więcej),
- możliwość wykonania lub dostarczenia (import) oraz montażu nagrobków przez osoby niewykwalifikowane,
- brak jednoznacznego podziału odpowiedzialności między wykonawcą, montażystą, klientem i zarządcą cmentarza,
- coraz większa świadomość prawna i roszczeniowość społeczeństwa.
Podstawowe zagadnienia związane z omawianym tematem zawarte są w: Wytyczne Branżowe. Wyroby Z Kamienia Naturalnego. ( www.kamieniarze.org.pl/porady/260-norma-na-nagrobki.html lub www.kurierkamieniarski.pl/normanagrobkowa
Nagrobki (zwane dalej Wytycznymi ) i do zapisów tego dokumentu, ze wskazaniem numerów stron, odnoszą się uwagi w dalszej części tekstu.
Zagadnienia poruszane podczas spotkania:
I. Wybór projektu
W kontekście bezpieczeństwa należy dążyć do takiego projektowania – lub w przypadku projektów otrzymanych, takiej ich oceny – by nie dopuścić do realizacji tych zawierających błędy projektowe (np. odpowiednie fundamenty, posadowienie, materiały, sposoby i materiały łączenia, przewidziany sposób demontażu dla ponownego pochówku).
W kontekście bezpieczeństwa prawnego na osobnym spotkaniu poruszany był problem przestrzegania praw autorskich i wzorów użytkowych.
II. Przygotowanie umowy
Odpowiednio przygotowana umowa zabezpiecza strony przed możliwymi późniejszymi sporami. Wzór umowy i załączniki do niej zostały przygotowane przez kancelarię prawną i są dostępne dla członków PZK.
Należy pamiętać, że odpowiedzialność sprzedawcy wynika z kodeksu cywilnego i wiąże się przede wszystkim z 2-letnią rękojmią. Poza tym sprzedawca może udzielić, na ustalonych przez siebie zasadach, gwarancję, która rozszerza zakres lub wydłuża okres obowiązywania odpowiedzialności wynikającej z rękojmi.
W kontekście użytkowania nagrobka (zazwyczaj minimum 20 lat) warto dokładnie poinformować klienta (załącznik do umowy) w jaki sposób może bezpiecznie użytkować, konserwować i, jeżeli będzie taka potrzeba, przeprowadzać renowację nagrobka.
III. Wykonanie nagrobka
Wytyczne, strony 9-16.
IV. Wykonanie fundamentu
Wytyczne, strona 17. Rozważyć przygotowanie bardziej dokładnych porad w tym zakresie.
V. Montaż nagrobka
Wytyczne, strona 17. Dyskusja dotyczyła głównie:
- wyższości dybli/kotew z pręta gwintowanego nad gładkim,
- średnicy i długości dybli/kotew w zależności od pola podstawy i wysokości elementu stojącego (tablica, krzyż),
- wytrzymałości i jakości z upływem czasu materiałów łączących (klej, żywica, mleczko cementowe),
- jakości łączenia materiałów łączących na polerowanej powierzchni,
- solidność montażu a potrzeba przewidzenia demontażu (kolejny pochówek),
- sposób wiercenia w płytach o niewielkich grubościach (udarowy i wiertłem diamentowym),
- odporność na wywrócenie tablic napisowych i krzyży o małych przekrojach (przy małej powierzchni klejenia),
- po jakim czasie od sklejenia można wykonać próbę odporności na wywrócenie (jakie są zalecenia producentów chemii w tym zakresie?).
Tematyka nie została wyczerpana.
VI. Minimalizacja ryzyka przewrócenia się elementów stojących nagrobka
Wytyczne, strona 18. Omówiono sposoby sprawdzania tablic w różnych krajach europejskich. Wydaje się, że najlepiej okresowe badania (np. co 2 lata) powinien przeprowadzać zarządca cmentarza. Ponieważ tak nie jest i nie wiadomo czy i kiedy uda się takie rozwiązanie wprowadzić, taką ofertę powinny mieć zakłady kamieniarskie w kontekście swoich klientów (płatny, pogwarancyjny przegląd bezpieczeństwa, którego konieczność przeprowadzenia powinna znaleźć się w instrukcji użytkowania, czyli załączniku do umowy).
W interesie własnym każdy sprzedający pomnik i świadczący usługę montażu powinien:
- dbać o poprawność prawną zawartej z klientem umowy oraz kompletność załączników,
- przeprowadzać odbiór prac i mieć z niego protokół,
- dokumentować prace i wszystko co się z nią wiąże:
materiał, jego dostawca, badania,
zdjęcia z montażu (od robót fundamentowych zaczynając na odbiorze kończąc),
rodzaje stosowanych materiałów (stal, klej),
przeprowadzić badanie odporności płyty napisowej na wywrócenie i mieć to udokumentowane (np. 10s film + notatka).
•
Spotkanie i towarzysząca mu dyskusja potwierdziły, że źródeł wiedzy w omawianym zakresie jest niewiele. Trzeba umożliwiać wymianę tej wiedzy między kamieniarzami, a także opracowywać standardy, które będą wskazywać bądź stanowić potwierdzenie prawidłowości wykonywania i montażu nagrobków.
Na temat można również spojrzeć, jak na szanse oferowania dodatkowych usług. Np. odpłatny przegląd stanu nagrobka może generować nieistniejące dotąd przychody z usług jeszcze przez długie lata po sprzedaży nagrobka – przy okazji poprawiając stan bezpieczeństwa na cmentarzu. Takie badanie – przykładowo co 2 lata – można przecież przeprowadzić przy okazji montażu bieżącego w danej okolicy.
Kolejne spotkania on-line będą zapowiadane na stronie www.kamieniarze.org.pl i fanpage facebook.com/kamieniarzeorgpl

Znów zrobiło się dosyć głośno o upadających nagrobkach. Kilka tygodni temu w ogólnopolskiej telewizji ukazał się reportaż o fragmencie starego, lastrykowego nagrobka, który upadł na dziewczynkę. Dziewczynka doznała poważnych urazów czaszki i kręgosłupa. Obecnie trwa rehabilitacja. Drugie wydarzenie to przechodzące przez nasz kraj huraganowe wiatry, które dokonują spustoszeń również na cmentarzach. #lbkik
Na pewno nasi czytelnicy spotkali się z przewróconym drzewami i konarami, które upadły na nagrobki. Zdarza się również, że części stojące nowych nagrobków przewracają się z impetem pod wpływem podmuchu wiatru. Czy jest to wyłącznie kwestia nadzwyczajnego zdarzenia? Okazuje się, iż taka niecodzienna sytuacja, w postaci naporu żywiołu, odsłania mankamenty powstałe przy montażu nagrobka.
Starość nagrobków
Pokazany w telewizji przykład przypomina nam wszystkim, iż nagrobki się zużywają. Połączenia elementów z czasem ulegają osłabieniu. Woda penetruje miejsca kotwień i doprowadza do wykruszenia zaprawy oraz korozji pręta. Przypadkowe potrącenie stojącego elementu doprowadza do jego wywrócenia. Niekiedy z tragicznymi skutkami.
Czy możemy ograniczyć ryzyko upadku-wypadku? Oczywiście. Takie rozwiązania zostały przyjęte w wielu krajach. Polegają na okresowym przeglądzie wszystkich nagrobków pod kątem bezpieczeństwa. Sprawdzana jest odporność napisówki na działanie siły wywracającej. Nagrobki budzące wątpliwości pod kątem bezpieczeństwa zostają natychmiast zabezpieczone i oznaczone.
W Polsce brakuje jednak świadomości, że na cmentarzu może wydarzyć się coś niebezpiecznego, czego można uniknąć. Zwłaszcza, że jest to przestrzeń publiczna, o dość chaotycznym zagospodarowaniu i wąskich przejściach. Zarządcy cmentarzy powinni spojrzeć również przez ten pryzmat na miejsce, którym zawiadują.

Duży element na wysokości ok. 170 cm przyklejony punktowo do napisówki
Nowe nagrobki również się przewracają
W pewnym momencie nastało przekonanie, że chemia wystarczy i w zasadzie pomiędzy napisówkę a bazę wystarczy dać klej i wszystko będzie stało po wieki.
Z czasem jednak klej traci swoje właściwości i silniejszy wiatr lub potykający się człowiek niszczy nagrobek. Jeśli nikomu nic się nie stanie, to mniejszy kłopot…
Po ostatnich nawałnicach zobaczyłem kilka ciekawych okazów. Dwa zasługują na komentarz publiczny. Nagrobek powstał dobrych kilka lat temu. W części napisowej dwie grube, duże płyty z popularnej Impali runęły na płyty nakrywowe, doprowadzając do ich połamania (zdjęcia obok). Na zdjęciach również widzimy, iż kamienie były sklejone ze sobą punktowo. Do montażu nie użyto żadnego zakotwienia. Zaoszczędzono przy montażu 20 zł na wywiercenie gniazd i wklejenie kotew. Straty wyniosły kilkadziesiąt tysięcy złotych.
W innym przypadku sytuacja jest bardziej złożona – upadł element o grubości kilkunastu centymetrów. Kotwa w stojącej części była, ale niestety okazała się za krótka. Gniazdo montażowe również nie było wystarczająco wypełnione zaprawą. W rezultacie działania czynników zewnętrznych płyta kamienna, która została wychylona, częściowo zsunęła się z pręta. Na ramieniu działania siły pręt uległ wygięciu na tyle, że element kamienny mógł swobodnie się przewrócić. Pikanterii dodaje fakt, iż na płycie napisowej został przyklejony punktowo masywny kamienny element, który nie został dodatkowo zabezpieczony kotwami.

Brak kotwienia elementów
Generalnie problem istnieje i jest poważny.
Bardzo często dotyka osoby postronne – odwiedzających cmentarze. Niezależnie od odpowiedzialności za swój wyrób powinniśmy zadbać o nasze otoczenie tak, aby nie doprowadzić do tragedii.
Dlatego stosujmy kotwienie przy montażu nagrobków, używajmy kotw w prawidłowy sposób i uczulajmy klientów, żeby dokonywali przeglądu technicznego pomników.

Zbyt krótki trzpień
#michalfirlej

Wszędzie można zauważyć, że jesteśmy obserwowani za pomocą kamer monitoringu wizyjnego. Osiedla, budynki, skwery, parki, ulice... Wszędzie odnajdujemy kamery.
Monitoring wizyjny wciąż budzi wiele wątpliwości, pomimo, że w Polsce poddany został już regulacji prawnej. Kamery w zdecydowanej większości są montowane w celu zniwelowania zagrożeń, np. zniszczenia mienia, kradzieży, rozbojów czy pożarowych, lub w celu zapewnienia porządku publicznego.
Pewien administrator nieruchomości za zgodą większości lokatorów zainstalował monitoring wizyjny w sposób, że obejmował on wejście do lokali mieszkalnych. Celem instalacji monitoringu było zapewnienie porządku i uniknięcie zaśmiecania terenu.
Taka ochrona terenu nie spodobała się wszystkim mieszkańcom. W toku szeregu działań prawnych sprawa miała swój finał w Naczelnym Sądzie Administracyjny. Sąd orzekł, że uzasadniony interes Administratora może uzasadniać montaż monitoringu wizyjnego na budynku mieszkalnym. Proces i system przetwarzania danych musi jednak być zgodny z przepisami RODO, a więc wykazania, że interes Administratora ma nadrzędny charakter wobec podstawowych praw i wolności osób, których dane dotyczą. Nie podzielił argumentu Administratora, że kamery mają na celu wyłącznie zachowanie porządku. Stwierdził, że konsekwencją zainstalowanego monitoringu jest niepożądana świadomość osoby, która znajdzie się w zasięgu kamer, że może być obserwowana (na żywo) przez nieokreślone osoby.
Co ciekawe: sąd stwierdził, że stosowanie monitoringu wizyjnego na budynku mieszkalnym umożliwia dokonanie oceny zachowań i zwyczajów właściciela lokalu oraz innych osób, które go odwiedzają.
Systemy monitoringu mają możliwość zaczernienia miejsca, które nie powinno być rejestrowane – kamera widzi to miejsce, ale rejestrator nie zapisuje obrazu z tego miejsca. Jednak już sam fakt, że osoba siedząca przed monitorem wyświetlającym obraz z kamery może obserwować (a nawet nagrywać przy pomocy np. telefonu komórkowego) widok z kamery, jest naruszeniem przepisów.
Administrator musi w każdym przypadku dobierać takie środki, które w minimalnym stopniu będą ograniczać prawa osób. Administrator mógł zastosować mniej inwazyjne środki, np. zatrudnić osobę, która będzie dbała o regularne utrzymywanie porządku.
Potencjalne zagrożenia uzasadniające zainstalowanie monitoringu wizyjnego za pomocą kamer nie mogą być abstrakcyjne. Inaczej mówiąc, obawa Administratora, że jakieś zdarzenie może mieć miejsce w przyszłości, nie jest wystarczająca. Musi faktycznie dochodzić do niebezpiecznych sytuacji w obrębie monitorowanego terenu. Przekładając tę sytuację z polskiego na nasze: najpierw musi wydarzyć się jakieś niebezpieczne zdarzenie, by zgodnie z przepisami można było objąć monitoringiem wizyjnym miejsce tego zdarzenia.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych, jest ekspertem ds. ochrony danych osobowych. Specjalizuje się w problemach związanych z wdrażaniem przepisów ochrony danych osobowych. Posiada wieloletnie doświadczenie związane z zabezpieczeniami informatycznymi w ochronie danych. Audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl