
Znów zrobiło się dosyć głośno o upadających nagrobkach. Kilka tygodni temu w ogólnopolskiej telewizji ukazał się reportaż o fragmencie starego, lastrykowego nagrobka, który upadł na dziewczynkę. Dziewczynka doznała poważnych urazów czaszki i kręgosłupa. Obecnie trwa rehabilitacja. Drugie wydarzenie to przechodzące przez nasz kraj huraganowe wiatry, które dokonują spustoszeń również na cmentarzach. #lbkik
Na pewno nasi czytelnicy spotkali się z przewróconym drzewami i konarami, które upadły na nagrobki. Zdarza się również, że części stojące nowych nagrobków przewracają się z impetem pod wpływem podmuchu wiatru. Czy jest to wyłącznie kwestia nadzwyczajnego zdarzenia? Okazuje się, iż taka niecodzienna sytuacja, w postaci naporu żywiołu, odsłania mankamenty powstałe przy montażu nagrobka.
Starość nagrobków
Pokazany w telewizji przykład przypomina nam wszystkim, iż nagrobki się zużywają. Połączenia elementów z czasem ulegają osłabieniu. Woda penetruje miejsca kotwień i doprowadza do wykruszenia zaprawy oraz korozji pręta. Przypadkowe potrącenie stojącego elementu doprowadza do jego wywrócenia. Niekiedy z tragicznymi skutkami.
Czy możemy ograniczyć ryzyko upadku-wypadku? Oczywiście. Takie rozwiązania zostały przyjęte w wielu krajach. Polegają na okresowym przeglądzie wszystkich nagrobków pod kątem bezpieczeństwa. Sprawdzana jest odporność napisówki na działanie siły wywracającej. Nagrobki budzące wątpliwości pod kątem bezpieczeństwa zostają natychmiast zabezpieczone i oznaczone.
W Polsce brakuje jednak świadomości, że na cmentarzu może wydarzyć się coś niebezpiecznego, czego można uniknąć. Zwłaszcza, że jest to przestrzeń publiczna, o dość chaotycznym zagospodarowaniu i wąskich przejściach. Zarządcy cmentarzy powinni spojrzeć również przez ten pryzmat na miejsce, którym zawiadują.

Duży element na wysokości ok. 170 cm przyklejony punktowo do napisówki
Nowe nagrobki również się przewracają
W pewnym momencie nastało przekonanie, że chemia wystarczy i w zasadzie pomiędzy napisówkę a bazę wystarczy dać klej i wszystko będzie stało po wieki.
Z czasem jednak klej traci swoje właściwości i silniejszy wiatr lub potykający się człowiek niszczy nagrobek. Jeśli nikomu nic się nie stanie, to mniejszy kłopot…
Po ostatnich nawałnicach zobaczyłem kilka ciekawych okazów. Dwa zasługują na komentarz publiczny. Nagrobek powstał dobrych kilka lat temu. W części napisowej dwie grube, duże płyty z popularnej Impali runęły na płyty nakrywowe, doprowadzając do ich połamania (zdjęcia obok). Na zdjęciach również widzimy, iż kamienie były sklejone ze sobą punktowo. Do montażu nie użyto żadnego zakotwienia. Zaoszczędzono przy montażu 20 zł na wywiercenie gniazd i wklejenie kotew. Straty wyniosły kilkadziesiąt tysięcy złotych.
W innym przypadku sytuacja jest bardziej złożona – upadł element o grubości kilkunastu centymetrów. Kotwa w stojącej części była, ale niestety okazała się za krótka. Gniazdo montażowe również nie było wystarczająco wypełnione zaprawą. W rezultacie działania czynników zewnętrznych płyta kamienna, która została wychylona, częściowo zsunęła się z pręta. Na ramieniu działania siły pręt uległ wygięciu na tyle, że element kamienny mógł swobodnie się przewrócić. Pikanterii dodaje fakt, iż na płycie napisowej został przyklejony punktowo masywny kamienny element, który nie został dodatkowo zabezpieczony kotwami.

Brak kotwienia elementów
Generalnie problem istnieje i jest poważny.
Bardzo często dotyka osoby postronne – odwiedzających cmentarze. Niezależnie od odpowiedzialności za swój wyrób powinniśmy zadbać o nasze otoczenie tak, aby nie doprowadzić do tragedii.
Dlatego stosujmy kotwienie przy montażu nagrobków, używajmy kotw w prawidłowy sposób i uczulajmy klientów, żeby dokonywali przeglądu technicznego pomników.

Zbyt krótki trzpień

Wszędzie można zauważyć, że jesteśmy obserwowani za pomocą kamer monitoringu wizyjnego. Osiedla, budynki, skwery, parki, ulice... Wszędzie odnajdujemy kamery.
Monitoring wizyjny wciąż budzi wiele wątpliwości, pomimo, że w Polsce poddany został już regulacji prawnej. Kamery w zdecydowanej większości są montowane w celu zniwelowania zagrożeń, np. zniszczenia mienia, kradzieży, rozbojów czy pożarowych, lub w celu zapewnienia porządku publicznego.
Pewien administrator nieruchomości za zgodą większości lokatorów zainstalował monitoring wizyjny w sposób, że obejmował on wejście do lokali mieszkalnych. Celem instalacji monitoringu było zapewnienie porządku i uniknięcie zaśmiecania terenu.
Taka ochrona terenu nie spodobała się wszystkim mieszkańcom. W toku szeregu działań prawnych sprawa miała swój finał w Naczelnym Sądzie Administracyjny. Sąd orzekł, że uzasadniony interes Administratora może uzasadniać montaż monitoringu wizyjnego na budynku mieszkalnym. Proces i system przetwarzania danych musi jednak być zgodny z przepisami RODO, a więc wykazania, że interes Administratora ma nadrzędny charakter wobec podstawowych praw i wolności osób, których dane dotyczą. Nie podzielił argumentu Administratora, że kamery mają na celu wyłącznie zachowanie porządku. Stwierdził, że konsekwencją zainstalowanego monitoringu jest niepożądana świadomość osoby, która znajdzie się w zasięgu kamer, że może być obserwowana (na żywo) przez nieokreślone osoby.
Co ciekawe: sąd stwierdził, że stosowanie monitoringu wizyjnego na budynku mieszkalnym umożliwia dokonanie oceny zachowań i zwyczajów właściciela lokalu oraz innych osób, które go odwiedzają.
Systemy monitoringu mają możliwość zaczernienia miejsca, które nie powinno być rejestrowane – kamera widzi to miejsce, ale rejestrator nie zapisuje obrazu z tego miejsca. Jednak już sam fakt, że osoba siedząca przed monitorem wyświetlającym obraz z kamery może obserwować (a nawet nagrywać przy pomocy np. telefonu komórkowego) widok z kamery, jest naruszeniem przepisów.
Administrator musi w każdym przypadku dobierać takie środki, które w minimalnym stopniu będą ograniczać prawa osób. Administrator mógł zastosować mniej inwazyjne środki, np. zatrudnić osobę, która będzie dbała o regularne utrzymywanie porządku.
Potencjalne zagrożenia uzasadniające zainstalowanie monitoringu wizyjnego za pomocą kamer nie mogą być abstrakcyjne. Inaczej mówiąc, obawa Administratora, że jakieś zdarzenie może mieć miejsce w przyszłości, nie jest wystarczająca. Musi faktycznie dochodzić do niebezpiecznych sytuacji w obrębie monitorowanego terenu. Przekładając tę sytuację z polskiego na nasze: najpierw musi wydarzyć się jakieś niebezpieczne zdarzenie, by zgodnie z przepisami można było objąć monitoringiem wizyjnym miejsce tego zdarzenia.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych, jest ekspertem ds. ochrony danych osobowych. Specjalizuje się w problemach związanych z wdrażaniem przepisów ochrony danych osobowych. Posiada wieloletnie doświadczenie związane z zabezpieczeniami informatycznymi w ochronie danych. Audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl

Pracodawca, przetwarzając dokumentację płacową pracowników, jest zobowiązany do ochrony danych osobowych tam zawartych jako ich administrator. Za niedopilnowanie tych zasad grozi odpowiedzialność karna.
Przepisy prawa nie nakładają obowiązku przekazywania pracownikowi comiesięcznych pasków płacowych. Kodeks Pracy przewiduje jedynie, że na żądanie pracownika, pracodawca zobowiązany jest udostępnić do wglądu dokumenty, na podstawie których wyliczono wynagrodzenie. Jednak pomimo ustawowego obowiązku wiele podmiotów praktykuje przekazywanie pasków pracownikom w formie papierowej czy elektronicznej (np. e-mail).
Jeżeli pasek płacowy zostanie już przygotowany, to pracodawca, jako administrator, powinien zadbać o to, by nie miały do niego wgląd osoby niepowołane. Na pracodawcy ciążą obowiązki zachowania poufności tych danych. Informacje o wynagrodzeniu są dobrem osobistym, a za ich rozpowszechnianie grozi odpowiedzialność karna. Gdyby doszło do naruszenia ochrony danych, pracownik może zwrócić się do sądu i domagać się odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych. Natomiast osoba, która przetwarza dane, nie posiadając uprawnień, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat 2.
Elektroniczne paski płacowe są bezpieczniejsze do przetwarzania niż dokumentacja papierowa. Systemy komputerowe umożliwiają bezpieczną wysyłkę np. e-maili, chroniąc informacje przed osobami trzecimi. Do mechanizmów zabezpieczeń należy np. certyfikat bezpieczeństwa, podpis kwalifikowany czy szyfrowanie informacji.
Pracodawca może wysłać pasek płacowy e-mailem, jedynie i tylko wtedy, gdy otrzyma od pracownika wyraźną zgodę na taką czynność. Najlepiej zadbać o wersję papierową takiej zgody. Paski płacowe powinny być przekazane bezpośrednio pracownikowi, bez udziału osób trzecich, nawet pełniących funkcje kierownicze! Chyba, że kierownik jest odpowiedzialny za określenie wysokości wynagrodzenia, np. w postaci premii.
Co do głównej zasady bezpiecznego przetwarzania danych, informacje o wynagrodzeniu nie powinny wychodzić poza dział odpowiedzialny za naliczanie wynagrodzeń. Natomiast elektroniczny obieg dokumentacji znacząco zmniejsza ryzyko ujawnienia danych.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych, jest ekspertem ds. ochrony danych osobowych. Specjalizuje się w problemach związanych z wdrażaniem przepisów ochrony danych osobowych. Posiada wieloletnie doświadczenie związane z zabezpieczeniami informatycznymi w ochronie danych. Audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl

Co by było, gdyby okazało się, że za energię w firmie można płacić o 10% mniej? Gdyby wyszło na jaw, że dotychczas opłacaliśmy znacznie więcej, niż byliśmy w stanie wykorzystać? A co, gdybym właśnie powiedziała, że w prosty sposób można sprawdzić, ile tej mocy faktycznie jest nam potrzebne i dzięki tej wiedzy zredukować wydatki do niezbędnego minimum?
Już spieszę z odpowiedziami i przedstawiam bohatera całego tego zamieszania - eLicznik. Klienci firmy Tauron mają do dyspozycji platformę TAURON Dystrybucja. Podstawowa wersja pozwala na zapoznanie się z płatnościami, fakturami, kontrolowanie sytuacji finansowej. Jednak można podpiąć pod swoje konto wspomniany eLicznik, który pozwala na analizę i monitorowanie zużycia energii w poszczególnych okresach dnia, tygodnia, miesiąca, roku.
Po co nam kolejna aplikacja, wykresy i liczby? Żeby sprawdzić, czy nie płacimy za zbyt duże wartości, dowiedzieć się jak sytuacja by wyglądała przy innej mocy umownej i mieć świadomość, jak wygląda zużycie energii w firmie. Po to również, by obserwować, kiedy występują skoki czy nagłe spadki w zużyciu. Ta wiedza pozwoli nam dojść do odpowiedzi na pytania “Dlaczego? W jakich sytuacjach?”
Odczytów dokonuje licznik zdalny, aktualizowany kilka razy dziennie, dzięki czemu mamy dostęp do bardzo dokładnych danych.
Korzystając z eLicznika, możemy przyjrzeć się mocy, energii, sprawdzić odczyty, ustawić strażnika, tj. alarm, na przekroczenie ustawionych przez nas parametrów (np. przekroczenie mocy umownej, przekroczenie pewnej wartości zużycia energii, przekroczenie zużycia mocy energii biernej pojemnościowej). Oczywiste jest, że przekroczenie pewnych wartości zobowiązuje nas do dodatkowych opłat – wyłapanie momentu zbliżania się do granicy będzie dla nas pomocne w celu ich uniknięcia.
Dokładna analiza mocy również uchroni nas przed niepotrzebnymi wydatkami. Możliwość dokładnego przyjrzenia się wykresom z poszczególnych okresów oraz możliwość robienia symulacji mocy umownej pozwoli nam, po pierwsze, uniknąć sytuacji, w której mamy zamówioną zbyt niską moc umowną, przez co płacimy kary. Po drugie: zmniejszyć naszą moc umowną, gdy nie wykorzystujemy jej w takich ilościach, jakie opłacamy.
Przykładowo: firma opłaca 120 kW miesięcznie. W czasie analizy okazuje się, że średnio zużywa 75 kW, a wartość 80 kW jest przekraczana sporadycznie, czasem raz na kwartał. W tym wypadku na pewno warto obniżyć moc umowną do 90 kW, jednocześnie zastanowić się, czy bardziej opłaca się płacić za 90 kW mocy, czy zmniejszyć do 80 kW, narażając się jednocześnie na ewentualne opłaty dodatkowe raz na trzy miesiące.
Na kolejnych stronach znajdują się przykładowe dane uzyskane z aplikacji eLicznik dla średniej wielkości zakładu kamieniarskiego. W zakładzie pracuje 15 pracowników produkcyjnych obsługujących 2 traki linowe, 2 traki tarczowe, 3 cyrkularki, 1 centrum obróbcze oraz 4 stanowiska ręcznej obróbki.
Na poniższym zrzucie ekranu widać stronę startową, czyli zestawienia danych z ostatniego miesiąca:

Możemy dokładnie przyjrzeć się zużyciu energii i mocy i porównać dzień do dnia, miesiąc do miesiąca, kwartał do kwartału, co widać na kolejnych screenach:

Na kolejnym screenie widoczne jest wykorzystanie opcji symulatora. Wykres pokazuje, jak prezentowałoby się dotychczasowe zużycie przy innej mocy umownej.

Na podstawie analizy danych z aplikacji eLicznik z ostatnich 12 miesięcy nasz przykładowy zakład (zużycie na poziomie 25,5 MWh/m-c) zmniejszył koszty o ponad 1200 zł miesięcznie, co stanowi ok. 9% kwoty rachunku. Oszczędności pojawiły się w trzech obszarach: zminimalizowano praktycznie do zera koszt energii biernej, obniżono do realnie wykorzystywanej moc umowną oraz zoptymalizowano grupę taryfową.
Czy opłaciło się?

Konserwacje i przeglądy to temat, który warto przypominać. Często. By cieszyć się długą, bezawaryjną pracą każdej maszyny.
Po czasie intensywnej pracy w sezonie wiele zakładów kamieniarskich wykorzystuje okres zimowy na przeglądy i naprawy swoich maszyn. To dobra praktyka i dobry termin. Choćby ze względu na mniejszą ilość zamówień oraz pogodę niesprzyjającą prowadzeniu produkcji.
Jeśli maszyny nie będą używane przez dłuższy okres, to ważne jest także prawidłowe zabezpieczenie maszyn na czas przestoju. Długi postój także może być dla maszyn niebezpieczny, na przykład z powodu braku smarowania, jakie odbywa się w trakcie pracy. A odpowiednie utrzymanie maszyny ma przecież wpływ na jej niezawodność i jakość produkcji.
Każda maszyna powinna posiadać dokumentację techniczną, gdzie jej producent podaje informacje o przeglądach. W jakich odstępach czasu, jakie podzespoły i w jaki sposób sprawdzać, jakich środków czyszczących i smarnych używać. Podczas napraw i konserwacji maszyn należy stosować się do tych instrukcji. Są jednak ogólne zasady, które odnoszą się do wszystkich maszyn dowolnego producenta.
Na sąsiedniej stronie lista najważniejszych czynności, jakie warto wykonać przy dłuższym zatrzymaniu maszyny na zimę.
Obecnie wiele maszyn posiada układ centralnego smarowania wymagający zastosowania specjalnych smarów. Zastosowanie zwykłego smaru może powodować zatykanie przewodów i problemy w pracy układu. Latem można stosować smary bardziej gęste, zaś przy niższych temperaturach zalecane są smary o niższej gęstości. Należy regularnie kontrolować poziom smaru w zbiorniku i w razie potrzeby uzupełniać go.
Nowoczesne maszyny ze sterowaniem CNC posiadające wbudowany komputer przemysłowy są dość czułe na warunki środowiskowe. Dlatego najlepiej, aby maszyna nie stała w pomieszczeniach z niskimi temperaturami i dużą wilgotnością. Dobrze jest utrzymywać zasilanie szafy elektrycznej, gdyż często posiada ona układ klimatyzacji zapewniający właściwą temperaturę układu sterowania. Ważne jest także podtrzymywanie napięcia w bateriach w sterownikach PLC maszyn.
Stan techniczny maszyny ma duży wpływ na jakość i precyzję obróbki wytwarzanego przez nią produktu finalnego, dlatego zakłady chcące produkować wyrób wysokiej jakości muszą utrzymywać swój park maszynowy w dobrym stanie technicznym. Poza tym jest oczywiste dla wszystkich, że niesprawne maszyny mogą być przyczyną wypadków podczas pracy. Dobry stan maszyn jest podstawą dla zapewnienia bezpieczeństwa ich operatorów.
Odpowiednie przygotowanie i przeglądy maszyn zimą – w porze mniej intensywnej pracy po prostu się zakładom opłaca. Lepiej jest wydać nieco pieniędzy wcześniej, na planowe przeglądy i naprawy, niż potem dużo większe sumy na naprawy awarii. Zwłaszcza, że przestoje w sezonie bywają bardziej kosztowne z uwagi na napięte terminy zamówień. Jest to ważne zwłaszcza dziś, gdyż ze względu na zawirowania w łańcuchach dostaw na rynkach światowych, termin dostawy wielu komponentów i części jest loterią. Dlatego każda awaria związana z wymianą specjalistycznych części może ciągnąć się dłużej i być bardziej problematyczna.
