
Korekta VAT po uzgodnieniu warunków: jeśli jesteś czynnym podatnikiem VAT i wystawiasz faktury korygujące lub otrzymujesz faktury korygujące – Ciebie też to dotyczy.
Poprzedni stan prawny
Sprzedawca miał prawo do skorygowania VAT należnego zgodnie z wystawioną fakturą po uzyskaniu potwierdzenia jej otrzymania przez nabywcę. Zwykle sprowadzało się to do otrzymaniu kopii faktury z podpisem nabywcy lub posiadania zwrotnego potwierdzenia nadania przesyłki listowej. Dotychczas warunkiem obniżania podstawy opodatkowania na podstawie takich faktur korygujących było najczęściej uzyskanie potwierdzenia ich otrzymania przez nabywcę.
Nabywca korygował VAT na podstawie otrzymanej faktury w rozliczeniu za okres, w którym tę fakturę korygującą otrzymał.
Nowy stan prawny
Ustawodawca, pod pretekstem ułatwienia dokonywania rozliczeń wystawianych i otrzymywanych faktur korygujących, odszedł od obowiązku uzyskiwania potwierdzenia odebrania korekty przez nabywcę. Jednak zamienił ten obowiązek na inny, który nie został precyzyjnie określony i do dnia dzisiejszego nie zostały opublikowane żadne wytyczne ani wskazówki stosowania nowej regulacji. O czym mowa w ustawie?
Sprzedawca ma prawo do rozliczenia wystawionej faktury korygującej już w okresie rozliczeniowym jej wystawienia bez konieczności uzyskiwania potwierdzeń otrzymania faktur korygujących przez nabywcę. Jest tak, jeżeli na koniec danego okresu rozliczeniowego z posiadanej przez podatnika dokumentacji wynika, że uzgodnił on z nabywcą towaru lub usługobiorcą warunki korekty określone w fakturze korygującej oraz warunki te zostały spełnione, a wystawiona faktura korygująca jest zgodna z posiadaną dokumentacją. Natomiast w przypadku, gdy w okresie rozliczeniowym, w którym została wystawiona faktura korygująca, podatnik nie posiada takiej dokumentacji, korektę sprzedawca może ująć w deklaracji za ten okres rozliczeniowy, w którym dokumentację tę uzyskał.
Nabywca nie uwzględni już faktury korygującej w dacie otrzymania, ale dopiero w momencie, gdy uzgodnione zostaną warunki korekty i zostaną spełnione. Nabywca w odróżnieniu od sprzedawcy nie musi dokumentować uzgodnienia warunków, ale muszą one być uzgodnione i spełnione, by nabyć uprawnienie do ujęcia faktury korygującej.(1)
Jak ma wyglądać uzgodnienie warunków korekty?
Strony transakcji mogą sporządzić dokument na piśmie, zwany na przykład „Uzgodnienie warunków obniżenia podstawy opodatkowania dla dostawy towarów lub świadczenia”. Sporządzenie takiego dokumentu na piśmie, podpisanego przez obie strony transakcji będzie oczywiście sytuacją wzorcową. W dzisiejszej dobie natomiast, w mojej ocenie, nie ma konieczności tworzenia takiego dokumentu. Wskazane w art. 29a ust. 13 u.p.t.u. „uzgodnienie” równie dobrze może wynikać z korespondencji mailowej stron transakcji.(2)
Elementem całości uzgodnienia będzie oczywiście w takim przypadku odpowiedź potwierdzająca nabywcy.
Według ustawodawcy wprowadzone zmiany mają na celu ułatwienie rozliczania faktur korygujących, więc forma, w jakiej zostanie dokonane takie uzgodnienie, jest rzekomo dowolna, niemniej jednak sprzedawca powinien posiadać dokumentację potwierdzającą dokonanie takiego uzgodnienia, np. w formie papierowej (podpisane uzgodnienie) lub elektronicznej (wydruk korespondencji e-mail).
Uwaga
Jeszcze do końca roku 2021 faktury korygujące można rozliczać wg zasad uprzednio obowiązujących, pod warunkiem uzgodnienia tego przez sprzedawcę i nabywcę. Wybór taki – aby był skuteczny – musi zostać uzgodniony na piśmie przed wystawieniem pierwszej faktury korygującej w roku 2021. Takie porozumienie musi zostać zawarte z każdym kontrahentem, z którym podatnik chce rozliczać faktury korygujące „po staremu” przed wystawieniem pierwszej faktury korygującej.
1 T. Krywan, Zasady rozliczania faktur korygujących obniżających
od 1 stycznia 2021 r., LEX/el. 2021.
2 https://sip.lex.pl/, LEX/el. 2020.
Krzysztof Fornal – Główny Księgowy w Kancelarii Księgowych Sp. z o.o.
z siedzibą w Strzegomiu.
tel./fax: (74) 649 22 22
e-mail: biuro@kancelariaksiegowych.pl
www.kancelariaksiegowych.pl

Rosnące z roku na rok ceny prądu zagrażają nie tylko biznesowi kamieniarskiemu. Problem jest szerszy, gdyż dotyczy każdego, kto go zużywa: od gospodarstwa domowego zwykłego „Kowalskiego”, przez każdej wielkości przedsiębiorstwa (w tym kamieniarskie), po wielkie fabryki. W większości przypadków jest na to rozwiązanie. Jedno z najpopularniejszych słów 2020 roku – FOTOWOLTAIKA.
Co to jest fotowoltaika?
W dużym skrócie instalacje fotowoltaiczne dają możliwość przetworzenia energii promieniowania słonecznego na bezpłatną energię elektryczną. Panele solarne, w których znajdują się ogniwa krzemowe, po oświetleniu generują prąd stały. Prąd stały jest zamieniany przez urządzenie zwane falownikiem (lub też inwerterem) na prąd przemienny – taki jak w gniazdku. Dlatego możemy korzystać z bezpłatnej energii elektrycznej w swoim domu czy przedsiębiorstwie. Co więcej: bez szkody dla środowiska, żadnych paliw, żadnych kominów, żadnych odpadów.
Czy to się opłaca?
Decydując się na „własną elektrownię” zaczynamy produkować prąd na własne potrzeby. Odpowiednio dobrana wielkość instalacji pozwoli nie przesadzić z jej wielkością. Chodzi o to, by ilość wyprodukowanego prądu była odpowiednia do zapotrzebowania – ani zbyt duża ani zbyt mała. Na uwadze należy mieć oczywiście rozwój przedsiębiorstwa.
Ideą jest zużywanie prądu pochodzącego z naszych paneli „na bieżąco”, gdyż nie da się w prosty (i tani) sposób prądu magazynować. Nadwyżki prądu wyprodukowanego przez nasze panele wysyłamy do zakładu energetycznego, a w momencie kiedy prądu nam brakuje (noc, pochmurny dzień) pobieramy go z zakładu. Nasze nadwyżki możemy odebrać w ciągu 12 miesięcy. Dzięki licznikowi dwukierunkowemu wiemy ile wysłaliśmy i ile pobraliśmy. Po roku powinniśmy wyjść na zero, czyli pokryć zapotrzebowanie na prąd własną energią z paneli.
Pomagają nam w tym przepisy, które ten problem regulują, gdyż rozliczamy się z zakładem energetycznym właśnie w cyklu rocznym. Dzieje się tak dlatego, gdyż mamy system dobowy – w nocy panele prądu nie produkują, a możemy go wtedy zużywać, oraz różną moc produkcji solarnej zależną od pory roku: zimą dzień jest krótszy, a zachmurzenie dodatkowo zmniejsza wydajność, natomiast wiosną i latem dzień jest długi, a nasłonecznienie bardzo dobre.
Zamień rachunek za prąd na ratę lub leasing
Najczęstszym sposobem finansowania instalacji fotowoltaicznej u użytkowników prywatnych jest preferencyjny kredyt fotowoltaiczny, bardzo nisko oprocentowany, odporny na WIBOR. Nasz „Kowalski” więc od dnia uruchomienia instalacji, przestaje płacić za energię (pozostają tylko symboliczne opłaty stałe), a w jej miejsce spłaca swoją instalację. Po kilku latach (zazwyczaj 5-7 lat), gdy instalacja jest już spłacona, nadal nie płaci rachunków za energię. I od tego momentu zaczyna się prawdziwe oszczędzanie. W przeciętnym gospodarstwie domowym, przez 25 lat możemy zaoszczędzić nawet 200 000 zł biorąc pod uwagę podwyżki cen prądu, które użytkowników fotowoltaiki nie dotyczą. Co więcej dużą zachętą jest rządowy program „Mój Prąd” z dofinansowaniem 5.000 zł oraz liczne lokalne dotacje.
Analogicznie wygląda sytuacja przedsiębiorców, którzy w większości przypadków realizują inwestycję, (fotowoltaika jest jak najbardziej inwestycją) poprzez leasing, czasami także ze środków własnych.
Wzięliśmy pod lupę kilka różnej wielkości polskich przedsiębiorstw branży kamieniarskiej:
1) jednoosobowa działalność, zakład kamieniarski – zużycie prądu 4000 kWh /rok, rachunek za prąd ok. 230 zł / m-c
2) producent wyrobów z kamienia – 9000 kWh / rok, rachunek za prąd ok. 525 zł / m-c
3) duży zakład posiadający liczne traki i maszyny CNC – 400 000 kWh / rok, miesięczny rachunek za prąd 23 000 zł / m-c
* przyjęto stawkę za prąd 0,70 zł/kWh
Wracając do naszych przykładowych reprezentantów, oszacujmy skalę inwestycji:
1) wielkość instalacji 4.87 kWp tj. ok. 14 modułów (paneli) fotowoltaicznych, szacunkowa cena ok. 25.700 zł brutto. Szacunkowa oszczędność 150 000 zł w ciągu 25 lat!
2) wielkość instalacji 11 kWp tj. ok. 30 modułów (paneli) fotowoltaicznych, szacunkowa cena ok. 47.500 zł brutto. Szacunkowa oszczędność 350 000 zł w ciągu 25 lat!
3) wielkość instalacji 487 kWp tj. ok. 1400 modułów (paneli) fotowoltaicznych, cena ustalana indywidulanie, w zależności od wykonania dodatkowych prac energetycznych związanych ze skalą przedsięwzięcia. Z uwzględnieniem corocznej podwyżki cen prądu 7%, można się spodziewać kilkunastu milionów złotych oszczędności w ciągu 25 lat!
* Uwzględniono coroczną podwyżkę cen prądu o 7%. Oszczędności zależą od sprawności instalacji fotowoltaicznej, warunków pogodowych, aktualnych cen prądu, podatków.
Podsumowując. W Polsce zbliżamy się już do blisko 500 000 instalacji fotowoltaicznych, z czego większość z nich powstała w ostatnich kilkunastu miesiącach. Dlaczego? Bo to się opłaca.
Umów się na bezpłatny i niezobowiązujący audyt w Twoim domu lub zakładzie.
Dodatkowo powołując się na Kuriera Kamieniarskiego otrzymasz najbardziej atrakcyjną ofertę cenową dedykowaną dla branży kamieniarskiej. Paweł Stania (tel. 504 58 67 48)
Sun Crew to przedsiębiorstwo z wieloletnim doświadczeniem w zakresie instalacji fotowoltaicznych.
Sun Crew to ponad 500 instalacji realizowanych od A do Z: od audytu, przez projekt, finansowanie i dotacje, profesjonalny montaż z zastosowaniem najwyższej klasy podzespołów realizowany wyłącznie przez własne ekipy montażowe, formalności z zakładem energetycznym po wsparcie posprzedażowe.

Poczta elektroniczna (maile) to pokaźny zbiór informacji ważnych, mniej ważnych, strategicznych, wrażliwych, w tym również danych osobowych.
Mimo pokaźnej ilości danych, temat retencji danych w tym obszarze, tj. usuwania danych po określonym czasie, jest lekceważony przez administratorów.
Administrator przetwarzając dane (przechowując maile) do „wielkości skrzynki na serwerze” (póki miejsca starcza) naraża się na:
- brak podstawy prawnej do przetwarzania danych,
- przetwarzanie nieprawidłowych, nieaktualnych danych,
- przetwarzanie danych niegodnie z celem, dla którego zostały zebrane.
Łatwo zauważyć, że aby system ochrony danych w organizacji działał sprawnie i prawidłowo, konieczne jest opracowanie procedur retencji danych, w tym danych znajdujących się na serwerze pocztowym i poczcie elektronicznej.
Jak opanować tysiące maili znajdujących się na poczcie?
Administrator powinien zacząć od zbudowania świadomości wśród pracowników i współpracowników w tym zakresie oraz dbać o przestrzeganie ustalonych terminów wynikających z procedur retencji danych w codziennej pracy.
Przede wszystkim nie przechowuj żadnych niepotrzebnych danych i przeglądaj je regularnie!
• Spróbuj wyrobić sobie nawyk regularnych kontroli wiadomości.
• Przechowuj wiadomości w folderach, co przyczynia się do przechowywania na poczcie jedynie potrzebnych maili, tym samym ograniczając je do niezbędnego minimum.
• Usuwaj nieistotne maile, kopie robocze, wiadomości zawierające nieaktualne dane.
• Jeżeli korzystasz z Outlooka, używaj funkcji automatycznego usuwania e-maili.
Nie ma złotej reguły, którą można by było rekomendować administratorom w zakresie retencji danych. Jak widać, konieczne jest posiadanie odpowiednich procedur, zbudowanie świadomości wśród pracowników, aby wiedzieli jak ważna jest okresowa weryfikacja wiadomości.
Można zapytać, czy istnieje lista, która zawierałaby informacje jak długo przetrzymywać jakie maile. Nie powstały żadne wytyczne w tej materii. Można się jedynie oprzeć na brytyjskim orzecznictwie, wg. którego wszystkie dane przechowuje się przez tak długi czas, na jaki pozwalają przepisy. Stworzono listę kategorii wiadomości mającą ponad 20 stron.
Należy jednak do problemu podejść zdroworozsądkowo i działania dostosować do wielkości przedsiębiorstwa. Najlepszą i pierwszą zasadą jest fizyczne rozdzielenie wiadomości prywatnych od służbowych i umieszczenie ich w odpowiednio oznaczonych folderach programu pocztowego. Podstawą do takiego działania mogą być regulacje wewnętrzne np. polityki bezpieczeństwa czy procedury.
Warto pamiętać, że administrator może mieć wgląd do korespondencji służbowej, ale nie ma prawa wglądu w prywatne treści wiadomości. Jednak co ma zrobić, jeżeli pracownik, kończąc współpracę z firmą, zostawia w skrzynce swoje prywatne wiadomości? Do prywatnych wiadomości należą m.in: spersonalizowane maile reklamowe, powiadomienia z banków (wyciągi z kont) czy powiadomienia ze sklepów internetowych (status przesyłki, lista zakupowa), a nawet wiadomości stricte medyczne, np. powiadomienie o wizycie lekarskiej, czy nawet zwykła wymiana informacji dotycząca spotkania imieninowego.
W większych organizacjach, aby uprościć życie administratora, stosuje się w procedurach zapisy o zakazie używania poczty służbowej do celów prywatnych.
Administrator, który nie dopilnuje odpowiednich regulacji, naraża się na konsekwencje finansowe. Pierwsze kary za tego typu działania zostały już nałożone na podmioty we Włoszech.
Co powinna zawierać procedura retencji danych?
Procedura to swoisty przewodnik dla pracowników. Ważne, aby pracownicy używający na co dzień poczty elektronicznej od początku mieli świadomość odpowiednich nawyków i potrafili używać narzędzi, które często wbudowane są w programy pocztowe. Istotne jest, aby prawidłowo administrować załącznikami w mailach. Często załączniki nie są przenoszone do np. folderu klienta. Takie działanie może być niebezpieczne, gdy administrator ustawi odgórnie reguły usuwania wiadomości. Narazimy się tym samym na utratę ważnych dokumentów.
Pamiętaj, retencja danych to ważna kwestia i duże wyzwanie dla administratorów, które musi być podjęte. Znane są przypadki ukarania podmiotów, które przechowywały maile po ustaniu podstaw prawnych.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych, jest ekspertem ds. ochrony danych osobowych. Specjalizuje się w problemach związanych z wdrażaniem przepisów ochrony danych osobowych. Posiada wieloletnie doświadczenie związane z zabezpieczeniami informatycznymi w ochronie danych. Audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl

Naprawa lub odnowienie posadzki kamiennej, zwłaszcza starej, to proces wieloetapowy. W każdym przypadku może też przebiegać inaczej. Wszystko zależy od posadzki – jej stanu, rodzaju zastosowanego kamienia i efektu, jakiego oczekuje zamawiający. Jednak pewne czynności w każdym przypadku są takie same.
Pierwszym krokiem ku renowacji kamiennej posadzki jest naprawa ubytków w powierzchni kamienia. Wbrew pozorom sprawa jest prostsza, jeżeli mamy do czynienia z fantazyjnym, wielobarwnym kamieniem. Komplikuje się, kiedy powierzchnia wymagająca naprawy jest jednobarwna.
Jednym ze sposobów naprawy uszkodzonej powierzchni jest tzw. „flekowanie”. To czynność polegająca na wycięciu uszkodzonej powierzchni i wstawienie w to miejsce dopasowanego kawałka o takiej samej albo bardzo zbliżonej barwie.
Innym, o wiele prostszym sposobem, jest uzupełnienie ubytku przy pomocy specjalnej szpachli poliestrowej lub epoksydowej. Na rynku dostępnych jest wiele tego typu szpachli w konkretnych barwach oraz transparentnych. Do tego można skorzystać ze specjalnych barwników, które pozwalają na zabarwienie masy dowolnym kolorem w celu uzyskania pożądanego odcienia. Szpachle takie mogą być gęste lub w stanie płynnym. Występują w postaci masy właściwej i dodawanego oddzielnie utwardzacza. Zaznaczyć należy, że w pracy z takimi produktami należy ściśle stosować się do proporcji podawanych przez producenta. W niektórych przypadkach przekroczenie zalecanej dawki może poskutkować zmianą odcienia zastosowanej szpachli. Natomiast zbyt mała ilość spowoduje, że szpachla nie utwardzi się.
Na tym etapie walki o piękno posadzki poddanej renowacji w zasadzie liczą się w Polsce dwie wiodące firmy, które opanowały rynek „szpachlarski”. Oferowane przez nie produkty w stopniu wystarczającym zaspokajają potrzeby firmy zajmującej się pracami renowacyjno-konserwatorskimi.
Ubytek, który ma być uzupełniony przy użyciu szpachli, musi zostać oczyszczony z zanieczyszczeń i elementów słabszych, bądź luźnych, które i tak wykruszyłyby się podczas kolejnego etapu pracy. Oczyszczenie odbywa się za pomocą miniszlifierki zaopatrzonej w odpowiedni frez albo przy użyciu młotka i dłutka. Wszystko w zależności od konkretnej sytuacji.
Przygotowany w ten sposób otwór musi być suchy, aby szpachla wystarczająco mocno uchwyciła się powierzchni kamienia. Przy większych ubytkach szpachlę należy nakładać warstwowo. Po częściowym uzupełnieniu czekamy kilka minut, aż materiał zacznie twardnieć i nakładamy (lub nalewamy) kolejną warstwę do momentu, aż szpachlowana powierzchnia odrobinę wystaje ponad powierzchnię posadzki.
Jest jeszcze jedna, prosta metoda uzupełnienia ubytku. Od kilku lat dostępne są dla kamieniarzy szpachle „na gorąco”. Występują w kilku podstawowych kolorach i służą do uzupełniania niewielkich ubytków w kamieniu. Przydają się w sytuacjach awaryjnych, ale nie nadają się do profesjonalnego użytku. Można je zastosować w miejscach trudno dostępnych, z daleka od ciągów pieszych – np. bezpośrednio przy ścianach, w narożnikach i zaułkach. Szpachli tego typu nie da się wyszlifować i zawsze pozostają porowate. To sprzyja ich brudzeniu się. Żartobliwie można powiedzieć, że ograniczony wybór kolorów nie ma znaczenia, bo po przejściu kilku osób zaprawka i tak zmieni kolor na czarny. Oczywiście nie ma to większego znaczenia przy powierzchni wielobarwnej, kolor nie jest aż tak bardzo istotny. Z powodzeniem można tego typu półśrodek wykorzystać na powierzchniach pionowych: na ścianach, kolumnach, filarach itp.
Szpachlę „na gorąco” należy najpierw rozgrzać do wysokiej temperatury, a następnie uzupełnić nią ubytek. Później zeszlifować. Jeśli nie planujemy szlifu, powierzchnię można wyrównać przy użyciu ostrej skrobaczki.
Czasami, kiedy mamy do czynienia z dużą ilością bardzo małych ubytków w powierzchni posadzki, możemy zalać je żywicą epoksydową. Warto użyć żywicy o dłuższym czasie schnięcia – da nam to czas na spokojne i dokładne rozprowadzenie jej po większej powierzchni. Możemy też posłużyć się środkami na bazie polimeru, który skutecznie zaklei niewielkie otwory w powierzchni.
Powyższe sposoby walki z ubytkami w kamieniu można skutecznie stosować zarówno na powierzchniach marmurowych, jak i granitowych. Nadają się również do naprawy lastryka.
Może zdarzyć się, że niektóre płyty kamienne są ruchome i wymagają ponownego przyklejenia. W tym celu należy je wyjąć, oczyścić powierzchnie i ponownie przykleić. Do klejenia możemy użyć wielu środków, w tym tej samej szpachli, która służy do uzupełniania ubytków. Skutecznie można nią także uzupełnić spoiny między płytami. Dobór środków jest uzależniony od konkretnych warunków, dlatego wymaga to odrobiny doświadczenia i wprawy.
Jeśli odnawiana posadzka ma spoiny między płytami, to przed rozpoczęciem poważniejszych prac renowacyjnych należy je uzupełnić lub wymienić. W tym celu należy usunąć starą spoinę lub jej część, zwłaszcza jeśli jej kondycja jest widocznie nadwyrężona. Możemy skorzystać z miniszlifierki, bruzdownicy lub zwykłego skrobaka do fug. Potem uzupełniamy spoinę, najlepiej masą epoksydową.
Po zakończeniu prac związanych z ubytkami możemy przystąpić do szlifowania powierzchni. Na tym etapie część świeżo uzupełnionych szpachlą ubytków może się ponownie odłupać. Mogą też powstać nowe luki w kamieniu na skutek wykruszenia się słabszych elementów skały. Jeśli więc zachodzi taka konieczność, należy ponownie oczyścić powstałe ubytki i powtórzyć czynności związane z naprawą powierzchni.
Jeśli kamień wykrusza się również w końcowym etapie prac związanych ze szlifowaniem, możemy zastosować szpachlę „na gorąco”. Nie będzie ona wymagała ponownego szlifowania tej części posadzki. Jeśli miejsce wyszczerbienia kamienia nie pozwala na użycie tej metody, musimy zastosować szpachlę epoksydową lub poliestrową i ponownie wyszlifować dany fragment powierzchni.
Tyle tytułem wstępu. Szczegóły i opisy konkretnych przypadków postaram się przybliżyć Państwu w kolejnych artykułach. Opiszę również, jakich środków używać i w jaki sposób je stosować.

Artur Janus, autor tekstu, jest właścicielem firmy Verdekam, która od ponad 20 lat zajmuje się kompleksową renowacją kamienia naturalnego.
Dane kontaktowe:
tel. 503 113 113
artur.janus@verdekam.com.pl
www.verdekam.com.pl

Przełom 2020 i 2021 roku to trudny okres dla importerów z Chin. Ci, którzy realizowali swoje przewozy w tym czasie, na pewno zauważyli zarówno odleglejsze terminy realizacji, jak i dużo wyższe niż wcześniej koszty realizacji. Skąd taka sytuacja?
Święta w Europie
Czas Bożego Narodzenia w Europie to okres wyjątkowo aktywny dla importerów. Aby coś miało szansę znaleźć się pod naszą choinką pod koniec grudnia, już na początku listopada musi być w sklepie. Jeśli ten produkt jest sprowadzany z Chin, zazwyczaj rusza w drogę już na przełomie sierpnia i września. Stąd ten okres roku charakteryzuje się wyższym zainteresowaniem realizacją transportu zza Wielkiego Muru, terminy się wydłużają, a co za tym idzie – ceny często rosną. Nałóżmy na to jeszcze zwiększone zainteresowanie zakupami zdalnymi, spowodowane pandemią, czasowym zamknięciem sklepów i koniecznością utrzymania dystansu społecznego.
Pandemia ma dodatkowy jeszcze wpływ na transport z Chin, gdyż do zwykłego przedświątecznego ruchu doszły większe wolumeny importowanych środków ochrony osobistej.
Chiński Nowy Rok
Wydawać by się mogło, że grudzień stanie się spokojniejszy, skoro większość produktów świątecznych już dotarła do Europy. Tak nie jest, gdyż właśnie w grudniu zaczyna się kolejna gorączka wysyłek transportów z Chin. Tym razem jest to związane z chińskim Nowym Rokiem, który wypada tradycyjnie w drugiej połowie stycznia lub w pierwszej połowie lutego. W 2021 będzie on obchodzony 12 lutego. Chińczycy w tym czasie biorą urlopy i udają się do swoich rodzin. Często jest to jedyny czas w roku, gdy mieszkańcy metropolii mogą spotkać się z bliskimi, mieszkającymi niejednokrotnie w wioskach i miasteczkach oddalonych o tysiące kilometrów. Dlatego choć święto trwa jeden dzień, czas urlopu to często tydzień. Wiedząc o tym, Chińczycy i ich zagraniczni kontrahenci robią wszystko, by przed świętami „wypchnąć” wszystkie transporty w stronę Europy.
Braki w wolumenie kontenerów
W tym roku na corocznie obserwowane zwiększone zainteresowanie importem z Chin nałożyło się jeszcze jedno zjawisko. Otóż na rynku zaczęło brakować kontenerów. Wielu nadawców i obsługujących ich spedytorów ma trudność ze znalezieniem pustych kontenerów, które mogą ruszyć w kierunku Europy. A skoro tak się dzieje – ceny najmu kontenerów poszybowały w górę, bo każdy był gotów zapłacić więcej by móc wyruszyć z towarem. Brak kontenerów to z jednej strony efekt zwiększonego ruchu w transporcie, z drugiej także tego, że eksport w stronę Chin jest niewspółmiernie mały w stosunku do importu i większość kontenerów musiałaby wracać do Chin pusta. To z kolei jest zbędnym kosztem dla przewoźnika. Z drugiej strony więcej niż w zeszłym roku kontenerów używanych jest obecnie w połączeniach między USA a Europą. W efekcie cena za kontener może być obecnie nawet dwukrotnie wyższa niż latem tego roku.
Wiele się dzieje – tak moglibyśmy w skrócie podsumować obecną sytuację dotyczącą importu z Chin. Jeśli rozważają Państwo sprowadzenie kamienia z Chin, warto jak najszybciej skontaktować się ze spedytorem i wspólnie poszukać optymalnego rozwiązania.

Aldona Kucner, autorka tekstu, pracuje w Grupie Real Logistics, która specjalizuje się w obsłudze transportów na trasie Chiny-Europa-Chiny.
Dane kontaktowe:
tel. 71 349 68 18
clo@real-logistics.pl
www.real-logistics.pl