Z branży

Wiosenny Zjazd Kamieniarzy

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: poniedziałek, 06 marca 2017 10:44

zpbka3.jpg

Wiosenny Zjazd Kamieniarzy odbędzie się w dniach 21-23 kwietnia 2017 roku w Artis Loft Hotel w Radziejowicach koło Żyrardowa. To około 40 minut od Warszawy, więc tej wiosny kamieniarze odwiedzą również naszą stolicę.

W Zjeździe może wziąć udział każdy, kogo interesuje tematyka kamienna i kamieniarska. Wprawdzie okazją do Wiosennego Zjazdu jest XX Walny Zjazd ZPBK, ale nie trzeba być członkiem Związku, by wziąć udział w Zjeździe.

Obrady Walnego Zebrania członków Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej tylko część piątkowego popołudnia. Pierwszego dnia przewidziane są także prelekcje i dyskusje dotyczące naszej branży – w tym dotyczące zmieniających się przepisów – oraz wspólna kolacja i wieczór nieformalny. Tradycją zjazdową jest również poznawanie regionu, w którym zjazdy się odbywają.

Wycieczki oczywiście są tematycznie związane z kamieniem, a ich urozmaiceniem są wizyty w zakładach lokalnych przedsiębiorców. Drugiego dnia Zjazdu kamieniarze odwiedzą Warszawę. W programie jest m.in. wizyta w Świątyni Opatrzności Bożej i poznanie jej kamieniarskich tajników oraz spacer po stolicy i przyjrzenie się najbardziej znanym elewacjom wykończonym z zastosowaniem kamienia naturalnego.

Celem Zjazdu jest integracja naszej branży – dlatego trzeba wziąć w nim udział. Poprzez osobiste spotkania i wspólne rozmowy o sprawach dotyczących kamieniarzy poznajemy i oswajamy problemy, z jakimi spotykają się przedsiębiorcy w różnych regionach naszego kraju. To pozwala na szersze spojrzenie na kamieniarstwo i przyczynia się do lepszego jego zrozumienia. Poznajemy rozwiązania, jakie stosują inni i w rozmowach z tymi, którzy je zastosowali, szybko możemy zweryfikować ich przydatność na własnym podwórku. Możemy ostrzegać się przed nieuczciwymi kontrahentami i polecać sobie tych zaufanych. A stąd już pierwszy krok do wzmocnienia branży i każdej firmy w niej działającej.

Informacje na tematu udziału w Zjeździe udziela biuro ZPBK, telefon 74 855 12 28. Bieżące informacje będą też udostępniane na www.facebook.com/zetpebeka.

przeczytaj cały artykuł

Chronić swoje wzory - rozmowa z Jerzym Rojkiem z firmy Rodlew QMD

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: poniedziałek, 06 marca 2017 10:20

roje.jpg

Dariusz Wawrzynkiewicz: Ostatnio głośno w naszej branży o kopiowaniu wzorów, szczególnie po kilku sprawach sądowych. Wiem, że ma Pan w tym zakresie sporo doświadczenia.

Jerzy Rojek: Już od dawna wydawało nam się, że sytuacje, kiedy przychodzi klient i przynosi jakiś wzór w postaci zdjęcia, mówiąc, że chciały taki sam, nie są w porządku. Takie przypadki zwykle nie wynikały i nie wynikają z chęci podrabiania wzorów z premedytacją. To prosty mechanizm w myślach klienta: „taki wzór mi się podoba – jestem u producenta, który przecież bez problemów coś takiego zrobi”. Niestety, to brak świadomości, że każdy wzór to czyjaś praca, której nie powinno się wykorzystywać.

My wiemy, ile pracy wymaga stworzenie nowego wzoru i wprowadzenie go na rynek.
Proceder kopiowania trwa od wielu lat, a wielokrotność takich sytuacji, świadczy o tym, że przynoszenie zdjęć i namawianie do skopiowania jakiegoś wzoru, to nie pojedyncze przypadki, a działania na porządku dziennym. Najgorsze, że w rozmowach z klientami zauważaliśmy, że dla większości zagadnienie przestrzegania zasady nie kopiowania wzorów w ogóle nie istnieje.

Nasza firma nigdy nie kopiowała. W ostateczności, gdy klient bardzo naciskał, prosiliśmy by narysował nam swój projekt oczekiwanego produktu i napisał, że to jego projekt. To jednak dalej nie do końca jest w porządku, tyle, że przenosi odpowiedzialność na zamawiającego.

DW: Wy nie kopiujecie, ale z tego, co wiem was kopiują. Czy to było bezpośrednią przyczyną, że zaczęliście chronić własne projekty?

JR: Kiedy wypłynęło kilka kolejnych spraw skopiowania naszych wzorów, doszliśmy do wniosku, że czas chronić własną pracę? Skontaktowaliśmy się z Rzecznikiem Patentowym i on naświetlił nam na kilku kolejnych spotkaniach sprawę ochrony wzorów – w naszym przypadku przemysłowych.
To było z dziesięć lat temu i o zagadnieniu prawie nikt nie wiedział. Nie wszystko, czego się dowiedzieliśmy spodobało się nam, ale chcąc sprzedawać nasze produkty nie tylko na polskim rynku, musieliśmy przyjąć panujące w Unii Europejskiej zasady. A tu ochrona wzorów to standard. Zresztą będąc członkiem Unii podlegamy tym samym uregulowaniom. Dlatego zaczęliśmy zastrzegać nasze wzory.

DW: Czy to prawda, że ochrona wzoru jest kosztowna i wymaga wielu zabiegów?

JR: Faktycznie, trzeba ponosić opłaty. Dość dokładnie było to opisane w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego. Ale artykuł ten wykazywał też dlaczego warto te koszty ponosić.
Co do trybu postępowania, to tylko początkowo wydaje się on skomplikowany. Jak się raz przez to przejdzie, to kolejne zgłoszenia są już łatwiejsze – są na to procedury.
Podstawowa zasada to „najpierw zastrzeż, potem pokazuj”. Dotyczy to dowolnego publicznego ujawniania projektu – na targach, w prasie, w internecie itd. Jesienią chcieliśmy pokazać trochę nowości na targach w Poznaniu, dlatego wcześniej zastrzegliśmy czterdzieści wzorów. To nie jest jeszcze pełne zabezpieczenie, bowiem procedury się nie zakończyły, ale samo zgłoszenie już chroni. Gdyby teraz ktoś próbował wprowadzić na rynek wzory podobne do naszych, pokazanych na targach, miałby kłopoty.

DW: Z jakimi najbardziej rażącymi nad-użyciami mieliście do czynienia?

JR: Wieloletnie istnienie na rynku budowało zaufanie do nas i naszych produktów. Ponieśliśmy przy tym spore nakłady na marketing: udziały w targach, reklamy prasowe, wizyty u klientów, prace projektowe, testowe itd. Jeśli ktoś podrabia nasze produkty, to w gruncie rzeczy kradnie właśnie te nakłady. A to jest karalne.
Zdarzają się przypadki naprawdę skrajne. Ktoś, na podstawie naszego katalogu, zrobił kopie produktów – marne, należy dodać – i jeździł po zakładach kamieniarskich z naszym katalogiem i swoimi podróbkami. W zakładzie kamieniarskim zwykle nikt nie ma czasu na dociekania czy to prawdziwy produkt, czy podróbka oraz czy ten, co przyjechał reprezentuje Rodlew QMD. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zwykle taki sprzedający obwoźnie „zapomina” o wystawieniu faktury i naliczeniu VAT. My zawsze wystawiamy faktury i odprowadzamy podatek VAT, zatem oferowana „z samochodu” podróbka zwykle jest tańsza.
Uczulam naszych klientów, żeby zwracali uwagę na to, co kupują. Podróbki są zwykle gorszej ja-kości i nie mają żadnej gwarancji. Przecież i tak koszt zakupionych elementów ponosi klient końcowy. Czy warto zatem montować elementy niewiadomego pochodzenia i narażać się na złą opinię, kiedy zamontowane produkty po roku zaczną rdzewieć?

DW: Jak wyszukujecie podróbki na rynku?

JR: Obecnie nasi handlowcy poruszają się po Polsce dwoma samochodami, ale nie sprzedają towaru z samochodu. Odwiedzają klientów, zbierają zamówienia i dużo rozmawiają. Często właśnie podczas tych rozmów można ustalić, że w jakimś rejonie pojawiła się podrabiana produkcja. Poza tym handlowcy odwiedzają cmentarze i oglądają nagrobki. Łatwo zauważyć skopiowane produkty. Jeśli w danym rejonie znajdziemy choć jeden przypadek, to zwykle w okolicy jest ich więcej. Robimy wtedy dokumentację zdjęciową.

DW: I co dalej?

JR: To proste. Działamy legalnie, płacimy podatki, opłacamy zastrzeganie wzorów, więc logiczne jest, że powinniśmy być chronieni przez państwo. Rozwiązanie jest oczywiste: doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Przekazujemy naszą dokumentację organom ścigania.
Krzyże zamontowane na pomnikach nie znikną, pomniki też nie. To nie kradzież kieszonkowa – tu dowody są trwałe. Dość łatwo można ustalić, kto wyprodukował, kto sprzedał i kto montował.
W swoich działaniach jesteśmy zdeterminowani. Dzięki temu doprowadzamy sprawy do końca i kopiujący płacą odszkodowania. Przede wszystkim jednak szanujemy kamieniarzy, zwłaszcza tych, którzy już są naszymi klientami. Kiedy natrafimy na podróbki naszych produktów na ich wyrobach, to najpierw ostrzegamy. Zauważyliśmy, że kamieniarze nie robią tego dla pieniędzy. Najczęściej czynią to z nieświadomości.

DW: Sprawa jest poważna, a mimo to z zagadnieniem ochrony wzorów nie spotykamy się zbyt często. Dlaczego?

JR: Pewnie dlatego, że w Polsce sądy działają tak, jak działają i trudno zdecydować się na drogę sądową. Ludzie się jednak edukują i coraz częściej zaczynają dochodzić swoich praw. Tym bardziej, że odszkodowania mogą być wysokie. Niestety, w dochodzeniu roszczeń potrzeba jest dużo samozaparcia i determinacji. Ale trzeba to robić, aby rynek stał się cywilizowany.

DW: Jak wygląda droga prawna w takich sytuacjach i jakie są konsekwencje dla kopiującego?

JR: Sprawa ma zwykle dwa etapy. W pierwszym sąd wydaje wyrok – zwykle w zawieszeniu – i przyznaje odszkodowanie sądowe. Potem poszkodowany może odwoływać się na drodze cywilnej i zwiększyć kwotę odszkodowania.
Wyrok, nawet w zawieszeniu, pociąga za sobą konkretne konsekwencje. W dokumentach delikwenta pozostaje informacja o karalność i prac, w których oczekiwana jest niekaralność, dana osoba już wykonywać nie będzie mogła. Na przykład może zapomnieć o robotach objętych zamówieniami publicznymi, bo tam niekaralność jest wymagana.

DW: Wiele osób nie postrzega kopiowania, jako coś złego i pewnie, dlatego wciąż mamy do czynienia z takimi przypadkami. Jak przekonać innych do poszanowania własności wzorów?

JR: Zagadnienie ochrony wzorów i kopiowania ma dwa aspekty. Pierwszy to sprawa kultury cywilizacyjnej i rozumienia, czym jest czyjaś praca twórcza. Niech właściciel zakładu kamieniarskiego wyobrazi sobie, że dla kogoś z rodziny zaprojektował unikatowy nagrobek. Co by powiedział, gdyby w ciągu roku w okolicy powstały cztery identyczne? Tworzenie nowych wzorów to motor postępu, podobnie jak projektowanie nowych technologii. Kopiowanie to ograniczanie tego rozwoju.
Drugi aspekt to ryzyko odpowiedzialności za łamanie prawa. Oczywiście może być tak, że ktoś tylko zwróci uwagę albo wystosuje ostrzeżenie do kopiującego. Ale może być i tak, że od razu skieruje się na drogę sądową korzystając ze wszystkich dostępnych środków prawnych. A to może być bardzo dotkliwe.
Jest też inny aspekt – zakłady kamieniarskie stają się coraz nowocześniejsze, budują swój prestiż i dbają o wysoką jakość produktów i obsługi. Czy warto ryzykować wypracowaną pozycję wykorzystywaniem podrobionych elementów, które zwykle mają gorszą jakość? Co z tego, że sprzedamy piękny nagrobek z czarnego szweda, jeśli po roku okaże się, że spływa rdzą? Jaką reklamą będzie nasza wizytówka umieszczona na takim pomniku?

przeczytaj cały artykuł

Po co nam Euroroc?

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: czwartek, 03 listopada 2016 14:23

W Weronie, w czasie targów Marmomacc, odbyło się spotkanie federacji Euroroc. Polskę i Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej reprezentował na tym spotkaniu Bogusław Solima, który podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami.

Na tegorocznym spotkaniu poruszano wiele spraw dotyczących naszej branży. Ze względu na ogólnoeuropejski zasięg Euroroc tematyka i skala przedstawianych zagadnień była bardzo szeroka. Najistotniejszymi punktami dyskusji były jednak: nazewnictwo kamienia w przepisach celnych, ochrona nazewnictwa kamienia i walka z podróbkami.

Ze względu na coraz ciekawsze materiały wydobywane na świecie, które jeszcze do niedawna nie były traktowane jako materiał przeróbczy, oraz ogromną ich różnorodność postanowiono doprowadzić do nowelizacji przepisów celnych. Obecnie w przepisach celnych funkcjonują kamienie pod swoimi własnymi nazwami, a wiele z kamieni nie występuje w tych przepisach w ogóle. Rodzi to wiele problemów w przewozie trans-granicznym. Dodatkowo pod jednym kodem celnym występują często kamienie o różnej budowie i genezie. Na przykład „do jednego worka” wrzucono marmury, trawertyny i alabaster. By to uporządkować i uprościć zaproponowano, aby kamienie podzielić opierając się na geologicznym podziale skał.

Dyskusje o ochronie nazewnictwa i walce z podróbkami przenikały się w wielu momentach. Dyskutowano o zabezpieczeniu nazw konkretnych kamieni natu-ralnych przed wykorzystywaniem tych nazw w odniesieniu do produktów wykonanych z ceramiki lub konglomeratów. Zastanawiano się jak zarezerwować nazwę „kamień” dla produktów wykonanych wyłącznie z materiału pochodzenia naturalnego. Rozmawiano o zabezpieczeniu rynku przed zalewem tanich materiału o wątpliwych własnościach poprawianych przy użyciu środków chemicznych.
Uznano, że należy skierować do Komisji Europejskiej wniosek o obowiązku znakowania wyrobów z kamienia naturalnego przyjmując za wzór zasady podobne jak dla oznaczenia CE – klient kupujący produkt oznaczony w określony sposób ma mieć pewność, że kupuje produkt wykonany z kamienia naturalnego i może spodziewać się po nim jasno określonych własności. W dalszej części dyskusji uznano, że ten cel dobrze realizowałoby logo „Kamień naturalny”.

Na spotkaniu były również poruszane tematy organizacyjne Euroroc, m.in. zatwierdzenie bilansu za ubiegły rok i budżetu na bieżący oraz zmiana władz – dwuletnie przewodnictwo Federacji zakończyła Szwajcaria i przejęła Wielka Brytania.

W czasie dyskusji rozmawiano także na inne tematy dotyczące naszej branży – m.in. poruszano tematy ochrony zdrowia (jak choćby w kontekście różnych procesów produkcyjnych z wykorzystaniem krzemionki).
– Trzeba uczestniczyć w tych spotkaniach, bo będziemy pomijani – powiedział po spotkaniu Bogusław Solima, – nikt nie pozna naszych racji ani nikt nie będzie się przejmował naszymi potrzebami.

przeczytaj cały artykuł

Kongres Kamieniarski

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: środa, 02 listopada 2016 14:10

IMG_3112.jpg

W połowie października odbył się XV Kongres Kamieniarski. Spotkanie miało miejsce w Europejskim Centrum Edukacji Geologicznej w Chęcinach koło Kielc.
Pierwszy dzień tradycyjnie poświęcony był rozmowom na tematy związane z naszą branżą i Związkiem Pracodawców Branży Kamieniarskiej. Drugiego i trzeciego dnia uczestnicy mieli okazję poznać urok Ziemi Świętokrzyskiej.

Rozpoczynając Kongres Prezez ZPBK, Krzysztof Skolak, podsumował pierwsze miesiące pracy nowego Zarządu Związku oraz nakreślił plan działania na przyszłość.

Nowy Zarząd rozpoczął pracę w kwietniu i podsumowanie dotyczyło właśnie ostatniego półrocza. Wśród zrealizowanych i rozpoczętych działań Krzysztof Skolak wymieniał m.in.:

nawiązanie ścisłej współpracy z Dolnośląską Izbą Rzemieślniczą zmierzającej do upowszechnienia egzaminów na kamieniarskie tytuły zawodowe – czeladnika i mistrza; współpracę z Technikum Górnictwa Odkrywkowego w Strzegomiu mającą na celu wspieranie szkolnictwa przygotowującego przyszłą kadrę zakładów kamieniarskich;
współpracę międzynarodową, której służyły wyjazdy członków zarządu do Czech (Zarząd wielokrotnie, przy różnych okazjach spotykał się z przedstawi-cielami czeskiego związku kamieniarskiego, a Michał Firlej utrzymuje stały kontakt z laboratorium i szkołą w Hořicach), Niemiec (Krzysztof Skolak, Marian Sroka i Jan Ziętek wzięli udział w wyjeździe studyjnym w Region Jury wraz z członkami poprzedniego Zarządu: Stanisławem Sitarzem i Bogusławem Solimą) i Iranu (Jan Ziętek uczestniczył w wyjeździe na targi Iran Stone Exhibition).

Prezes przypomniał, że ZPBK jest członkiem Europejskiej Federacji Przemysłu Kamienia Naturalnego EUROROC – w ostat-nim spotkaniu federacji w Weronie brał udział Bogusław Solima jako osoba od lat najlepiej zorien-towana w tej tematyce (komentarz na str. 45 tego wydania Kuriera). Mowa była też o udziale w imprezach targowych: o wizycie na Marmomacc w Weronie i udziale w nadchodzących imprezach. Na targach STONE i Budma Związek będzie miał stoiska, których rezerwację i zorganizowanie Zarząd wynegocjował z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi.

Kończąc swoje wystąpienie Prezes podziękował poprzedniemu Prezesowi, Stanisławowi Sitarzowi, za pracę na rzecz ZPBK ofiarowując mu pamiątkowy granitowy długopis. Później wspólnie – stary i nowy Prezes – wręczyli medal „Zasłużony dla Kamieniarstwa RP”, który został przyznany Kazimie-rzowi Wolskiemu już dawno, ale dopiero teraz była okazja osobistego przekazania go odznaczonemu.
Kolejnym punktem programu Kongresu była prezentacja Targów Branży Kamieniarskiej STONE przeprowadzona przez przedstawiciela organizatora – Joannę Sypniewską.

Później nadszedł czas na zapowiedziane panele dyskusyjne dotyczące utworzenia normy dla produkcji nagrobków oraz wpływu zmiany przepisów dotyczących zachowania współczynnika oporu cieplnego na zagadnienia związane z montażem elewacji kamiennych.
Panele miały odbywać się równolegle, jednak życzeniem uczestników było, by odbyły się jeden po drugim, aby każdy mógł wziąć udział w obu dyskusjach.

Założenia wstępne dotyczące przygotowania normy dla produkcji, montażu, bezpieczeństwa eksploatacji i reklamacji nagrobków poprowadził Michał Firlej, który zawodowo zajmuje się normami branżowymi oraz badaniem kamienia i jest członkiem Polskiego Komitetu Normalizacyjnego. Obecnie nie ma takiego dokumentu, a normy dotyczące innych elementów kamiennych lub przepisy spoza kamieniarstwa nie zawsze w wyczerpujący sposób definiują sprawy związane z nagrobkami. Rodzi to częstokroć wiele problemów na linii producent-monter-klient, a brak norm utrudnia rozstrzyganie sporów, nawet na drodze sądowej z udziałem biegłych. Jednak głównym celem stworzenia dokumentu jest przede wszystkim ułatwienie pracy kamieniarzom i ograniczenie bezzasadnych reklamacji wynikających z nieznajomości tematu przez klienta.

kkc1.jpg

Dyskusja była gorąca. Ze względu na ogólnopolski charakter Kongresu okazało się, że różne problemy (a nawet nazewnictwo) mają kamieniarze z różnych regionów Polski. Zarząd ZPBK zapowiedział kontynuację prac na tą normą oraz szerokie konsultacje przed jej wdrożeniem.

Dyskusję na temat zmian prawa obejmujących charakterystykę cieplną budynków poprowadził Michał Ziołowicz (właściciel firmy Ekam Elewacje zajmującej się montażem kamienia) przy wsparciu architekta Wojciecha Gwizdaka – prezesa świętokrzyskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP). Szczegóły dyskusji opisuje sam prowadzący na 34 stronie tego wydania Kuriera Kamieniarskiego w artykule o intrygującym tytule „Nosorożec”.
W przerwach obrad i paneli dyskusyjnych był czas na rozmowy kuluarowe. A wieczorem, po kolacji, zebrani mieli okazję na wzajemne poznanie i wymianę doświadczeń w mniej formalnej atmosferze.

Drugi dzień Kongresu poświęcony był poznawaniu okolicy z uwzględnieniem kamieniarskich zainteresowań zawodowych.
Dzień rozpoczął wykład pt. "Kamień w architekturze regionu świętokrzyskiego", który poprowadził Jerzy Jędrychowski – geolog, z urodzenia kielczanin i pasjonat regionu. Jerzy Jędrychowski towarzyszył kongersowiczom przez cały dzień opowiadając o każdym miejscu, każdym kamieniu i każdym kamieniołomie – czynnym bądź historycznym.

Po wykładzie uczestnicy odwiedzili Zakład Kamieniarski Przywała Stones, po którym oprowa-dzali panowie Przywałowie. O historii i genezie powstania zakładu opowiadał senior rodu, Edward Przywała, a jego następcy, synowie Łukasz i Sergiusz, mówili o przyszłości.

kkc2.jpg

Kolejnym punktem wycieczki była bazylika na Świętym Krzyżu – zbudowany w XV wieku z lokalnego kamienia kościół na Łysej Górze. Głównym powodem odwiedzin były rekonstrukcje wykonane w świątyni, a zwłaszcza odbudowa w 2014 roku wieży. Przewodnikami po bazylice byli Michał Furmanek i Grzegorz Śmiech z firmy Furmanek Renewal, która te rekonstrukcje wykonała. Ogrom prac wykonanych w tym obiekcie oraz dbałość o szczegóły budził najwyższe uznanie.

Po wizycie na Łysej Górze uczestnicy przenieśli się do Kielc, gdzie poznawali ciekawostki historyczno-kamieniarskie pod przewodnictwem Jerzego Jędrychowskiego. Ostatnim punktem wycieczki było zwiedzanie pracowni badawczych i sal dydaktycznych Europejskiego Centrum Edukacji Geologicznej w Chęcinach, po których oprowadzał dyrektor centrum Piotr Ziółkowski.

kkc3.jpg

Dzień zakończył grill i ognisko w niepospolitych okolicznościach przyrody ponieważ ECEG znajduje się w nieczynnym kamieniołomie.
W niedzielę, po śniadaniu, uczestnicy zwiedzili ruiny zamku w Chęcinach, który góruje nad ECEG. Ten spacer był ostatnią atrakcją tegorocznego Kongresu.

Na Kongres przybyło ponad 50 osób reprezentujących 32 firmy z naszej branży.

kkc4.jpg

Więcej zdjęć na FB.

przeczytaj cały artykuł

Z wizytą w Królestwie Kamienia

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: czwartek, 22 września 2016 10:24

IMG_1644.jpg

19 sierpnia 2016 roku Paweł Wojak, właścicielem firmy Pawlimex, zaprosił nas do siebie – okazją była pierwsza rocznica uruchomienia zakładu w Męcinie. Z tej okazji do Pawlimexu zjechało się ponad 170 osób z całej Polski, by razem z gospodarzem podsumować minione 12 miesięcy. Gościnność rodziny Wojaków jest znana, więc impreza była huczna, i przy muzyce na żywo oraz wyśmienitym jedzeniu trwała do późnych godzin.

Goście licznie przybyli na rocznicę, a wielu spośród nich było również na uroczystym na otwarciu zakładu w sierpniu zeszłego roku. I podobnie jak w zeszłym roku, przygotowano dla gości wiele atrakcji.
Obchody rocznicowe rozpoczęła wizyta w kopalni piaskowca podmagurskiego – Męciny Królewskiej, która znajduje się niedaleko zakładu. Zwiedzanie wzbogacił obszerny komentarz na temat złoża i wydobycia połączony z opisem właściwości tego piaskowca.
Kolejnym punktem spotkania była wizytacja zakładu przeróbczego. Goście z zainteresowaniem obejrzeli przestronną halę i jej wyposażenie. Wiele osób zwracało uwagę na widoczną na każdym kroku dbałość o maszyny. Również otoczenie zakładu prezentowało nienaganny porządek i logikę technologiczną. Bez wątpienia jest to wynik umiejętnego zarządzania firmą przez właściciela, ale również uznanie należy się pracownikom firmy, którzy potrafią to docenić i osobiście zadbać o stanowisko pracy.
Po wycieczkach zaproszono gości na posiłek. To jednak nie był koniec. Przez całą imprezę pełną parą pracował grill serwujący różne smakołyki, a jego uzupełnieniem był szwedzki bufet kuszący lokalnymi specjałami. Do posiłku przygrywał zespół muzyczny, który wieczorem porwał uczestników do tańca.
Kolejna atrakcja czekała na gości po zapadnięciu zmroku. Na ścianie hali wyświetlono prezentację obrazującą możliwości realizacji architektonicznych z piaskowca – pokazano realizację z Męciny Królewskiej, a także najstarsze zabytkowe realizacje kamieniarskie.
To było pracowite i owocne 12 miesięcy. Dlatego było co świętować. Warto docenić ten jubileusz. Firma Pawlimex weszła przebojem na rynek i utrzymała się. Co więcej: nadal z impetem się rozwija i zdobywa nowe obszary. Dlatego trzeba podwójnie docenić wyniki firmy, bowiem ostatni rok nie był łatwy nawet dla zakładów z wieloletnią tradycją. Inwestycja w nowoczesne maszyny opłaciła się, a Paweł Wojak ma już kolejne pomysły na rozwój firmy.

 

przeczytaj cały artykuł
Strona 32 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.