Reklama


Z branży

Kongres kamieniarski

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: piątek, 22 grudnia 2017 23:48

kowkg1.jpg

Na XVI Kongres Kamieniarski ZPBK przyjechało ponad 60 osób z całej Polski. Uczestnikom gościny udzielił hotel Holiday Inn Dąbrowa Górnicza oferując fantastyczne warunki z wyjątkowo atrakcyjnymi rabatami specjalnie dla kamieniarskiej braci.

Kongres rozpoczęła część sprawozdawcza, która trwała dokładnie tyle, ile przewidywał program.

Prezes ZPBK – Krzysztof Skolak – zreferował działania Związku w ciągu ostatniego półrocza. Zapowiedział działania na najbliższą przyszłość i zaprosił członków Związku do wspólnego udziału w Targach Branży Kamieniarskiej STONE w Poznaniu(22-25.11.2017 r.)

Gościem specjalnym Kongresu był Zbigniew Ładziński – prezes Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej, z którą Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej nawiązuje coraz szerszą i ściślejszą współpracę. Zrelacjonowanie tej współpracy nastąpiło z ust obu prezesów – ZPBK i DIR. Dla przypieczętowania rozwijającej się współpracy Zarząd ZPBK obdarował Zbigniewa Ładzińskiego kamiennym knyplem.

W drugiej części prelekcyjnej zaprezentowali się sponsorzy Kongresu: WKG ZOK, TGR i Geoline Polska. Przedstawiciele WKG zaprezentowali ofertę i możliwości zakładu. Zgromadzeni poznali kamienie dostępne w katalogach WKG, możliwości ich obróbki w zakładzie oraz wszelkie możliwości profesjonalnej obsługi klienta jaką zapewnia firma. Prelekcja TRG dotyczyła maszyn z oferty firmy z uwzględnieniem nowości technicznych jakie w tych maszynach pojawiły się w ostatnim czasie. Częścią wykładu była m.in. kalkulacja cięcia liną diamentową o średnicy 5,3 mm, z którą można zapoznać się w tym numerze Kuriera Kamieniarskiego. Ostatnia prelekcja dotyczyła skanerów 3D Geomax i ich zastosowania w kamieniarstwie.

Sądząc po dyskusjach i pytaniach padających z sali wszystkie prezentacje trafiły w gusta zgromadzonych i wzbudziły ich zainteresowanie.
Wieczorem, po wspólnej kolacji, nadszedł czas na odrobinę rozrywki. Uczestnicy Kongresu przenieśli się na kręgielnie, gdzie został rozegrany Turniej o Puchar Prezesa. Zabawa była wspaniała, emocji mnóstwo. Zacięta walka trwała do ostatniego stojącego kręgla, a tryum-fatorem turnieju został Jerzy Zysk.
Drugiego dnia uczestnicy Kongresu mieli okazję zwiedzić kopalnię srebra w Tarnowskich Górach. Przemierzając podziemną trasę poznawali fakty i legendy dotyczące tego miejsca.

Później kongresowcy zawitali do firmy WKG ZOK, gdzie odbywały się Dni Otwarte. W swobodnej atmosferze można było obejrzeć firmę, sprawdzić prezentowaną dzień wcześniej ofertę i obejrzeć prawdopodobnie najnowocześniejszy park maszynowy w Polsce. Dodatkową atrakcją była prezentacja samochodów Bentley i Audi oraz możliwość przejażdżki nimi.

Spotkanie w WKG było również okazją do wręczenia dyplomów mistrzowskich i czeladniczych. O egzaminie na te tytuły pisaliśmy w poprzednim numerze Kuriera. Dokumenty wręczali: Zbigniew Ładziński – prezes Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej, Tomasz Szczerba – burmistrz Wojkowic i Zbigniew Rybarkiewicz – prezes Zarządu MMG, gospodarz spotkania.

Zbigniew Ładziński wręczył również Dolnośląskie Odznaki Rzemiosła – honorowe odznaczenia Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej. Kawalerami odznaczenia zostali: Krzysztof Skolak, Stanisław Sitarz, Michał Firlej i Jan Łobodziec.
Dzień zakończyła uroczysta kolacja w hotelu Holiday Inn Dąbrowa Górnicza.

kkwkg2.jpg

kkwkg3.jpg

kkwkg4.jpg

kkwkg5.jpg

 

przeczytaj cały artykuł

Przyszłości kamieniarstwa w kontekście rozwoju spieków kwarcowych

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: piątek, 22 grudnia 2017 22:17

ver17.jpg

Targi Marmomacc w Weronie odwiedzamy zwykle po to, by obejrzeć kamienie i maszyny, zwłaszcza te nowe. Szukamy też inspiracji do własnych projektów we włoskim designie. Ale w Weronie w tym czasie odbywają się też konferencje i spotkania, na których porusza się tematy ważne – również dla naszego rynku kamieniarskiego. W tym roku w dwóch takich spotkaniach brał udział Dariusz Duda – członek Zarządu Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej i właściciel firmy Focus z Warszawy.

Dariusz Wawrzynkiewicz: W jakich spotkaniach brał Pan udział?

Dariusz Duda: Uczestniczyłem w dwóch spotkaniach. Pierwsze z nich przygotował organizator targów Marmomacc we współpracy z włoskim Ministerstwem Rozwoju Gospodarczego, ICE Agency i Confindustria Marmomacchine. To spotkanie to trzecia edycja „International Stone Summit” (Międzynarodowy Szczyt Kamienia) i było poświęcone wpływowi spieków kwarcowych na kamieniarstwo budowlane. Drugie spotkanie to było coroczne spotkanie Euroroc.

DW: Wydaje się, że temat spieków kwarcytowych budzi również w Polsce sporo dyskusji.

DD: Oczywiście. Już od dłuższego czasu zajmuję się wielkoformatowymi płytami kwarcowymi i chociaż jestem kamieniarzem i kamień jest dla mnie najważniejszy, to aktualnie znaczna część zleceń, jakie wykonuję, to realizacje ze spieków.
To było bardzo interesujące spotkanie. W spotkaniu brali udział przedstawiciele branży z całego świata. Wypowiadali się o swoich doświadczeniach w zakresie konieczności konkurowania z rozwijającym się intensywnie rynkiem spieków kwarcowych.

Generalnie wszyscy wyrażali pogląd, że płyty wielkoformatowe znacznie uszczuplają rynek kamieniarski. W wielu przypadkach – tam gdzie zabudowano by kamień – montowane są płyty wielkoformatowe i to w znaczący sposób wpływa na stan branży. Z dyskusji jednak wynikało, że tylko w Polsce branża kamieniarska zagospodarowała ten sektor rynku.

W innych krajach spiekami kwarcytowymi zajmują się firmy z branży ceramiki. W związku z tym jesteśmy w dużo lepszej sytuacji. Zaraz po pojawieniu się na rynku polskim spieków firmy kamieniarskie zainteresowały się tym produktem i poświęciły swój czas na rozpoznanie tego materiału: szkolenia się w zakresie obróbki, poznanie samego materiału, jego właściwości i cech specyficznych oraz na prezentowanie go na naszym rynku. W efekcie firmy montujące ceramikę w zasadzie nie zostały dopuszczone do tego rynku.

Swoje doświadczenia i opinie przedstawiłem na końcu konferencji, co wywołało żywą dyskusję. Przedstawiłem sytuację tak, jak ją odbieram. W kontekście spieków mamy dwa wyjścia: zagospodarować ten rynek i nie dać sobie odebrać pracy albo nie robić nic i pozwolić firmom ceramicznym na rozwój i odbieranie nam sporej części zleceń. Dodatkowo podkreśliłem fakt, że firmy branży ceramicznej są znacznie zasobniejsze i mogą wyłożyć dużo więcej środków na marketing i reklamę. Oczywiście możemy zwiększyć działania marketingowe na rzecz promocji kamienia, ale to wymaga nakładów i jeśli w marketingu będziemy prowadzić taką wojnę informacyjną, to przegramy ją właśnie ze względu na możliwości kapitałowe.

Myślę, że nasze podejście do konkurowania z płytami wielko-formatowymi zostało odebrane bardzo pozytywnie. Zauważono, że podeszliśmy do tematu zupełnie inaczej i dzięki temu kamieniarstwo w Polsce nie odczuło w tak dużym stopniu konkurencji ze strony spieków kwarcowych. A trzeba zauważyć, że Chińczycy przedstawili dane świadczące o ogromnie dynamicznym rozwoju rynku płyt wielkoformatowych.

DW: Czy zatem można się spodziewać, że kamień w kategoriach globalnych przegra ze spiekami?

DD: Trzeba na to patrzeć bardziej ogólnie. W tej chwili sytuacja jest taka, że możliwości wydobywcze kamienia są w miarę stałe i raczej nie można spodziewać się gwałtownego wzrostu. Firmy produkujące spieki wielkoformatowe już dziś wytwarzają coraz większe ilości tego materiału, a kolejne fabryki nadal powstają.
Spieki kwarcowe weszły do naszego życia chyba na stałe. Nasi klienci docenili własności tego materiału i jedyną przeszkoda do masowego użycia jest trudność w obróbce i montażu. Sam jestem bardzo ciekaw jak sytuacja się rozwinie.

Czy ceny spieków spadną i staną się tak przystępne jak ceny ceramiki? To pewnie zniechęci część klientów odbierających dziś ten produkt, jako prestiżowy.
Kamień jest ponadczasowy – był, jest i będzie jeszcze długo w naszej przestrzeni. Dlatego uważam, że trzeba mocno inwestować w upowszechnianie wiedzy o kamieniu: więcej szkoleń dla architektów, więcej showroom’ów, więcej prezentacji kamienia w przestrzeni publicznej.

Ważne jest, żeby pokazać też, że zabiegi konserwacyjne, jakich wymaga kamień nie są ani skomplikowane ani niebezpieczne. Dla nas przecież to oczywiste, że używamy impregnatów. Niestety klient, w swojej nieświadomości czy braku otrzymanej wiedzy, konieczność stosowania impregnacji odbiera to, jako wadę. A czy ktoś ma taki problem z drewnem? Niezaimpregnowane się plami i jest jasne dla wszystkich, że z tego powodu pokrywa się je preparatami chemicznym. Brak świadomości publicznej w tym zakresie jest winą naszej branży. Nie upowszechniamy tej wiedzy, więc odczuwamy tego skutki.

DW: W następnym dniu uczestniczył Pan w spotkaniu Euroroc.

DD: Niestety to było już zupełnie inne spotkanie. Głównie zajmowano się sprawami samej organizacji, czyli budżetem, składkami, sprawozdaniami itp. Brakowało tej gorącej dyskusji z pierwszego dnia. Po oficjalnym zakończeniu „International Stone Summit” prawie wszyscy zostali i dyskusje trwały nadal. Na spotkaniu Euroroc, jedynie tematyka BHP i pylicy płuc, jako choroby zawodowej okazała się nieco bardziej interesująca.

przeczytaj cały artykuł

W związku z... życzeniami

Autor: Krzysztof Skolak ZPBK   |   Data publikacji: czwartek, 21 grudnia 2017 01:00

wzwzz.jpg

Okres świąteczno-noworoczny to czas składania sobie życzeń i czas postanowień.
Pozornie z życzeniami nie ma problemu – zdrowia i pomyślności zawsze można życzyć. Gorzej jest z postanowieniami, bo z jednej strony to od nas zależy ich realizacja, z drugiej wiele razy postanowienia okazywały się krótkimi zrywami…

Ale tak po naszemu na to patrząc, to czego może sobie życzyć człowiek z branży kamieniarskiej? Żeby było tak kamieniarsko, a nie ogólnie? „Wszystkiego najlepszego” brzmiało by jakoś tak: „kamieni bez sztychów”, „dużo liny”, „nie upierdliwych klientów”, „braku reklamacji”. Może jeszcze „spełnienia marzeń” zamienić na życzenia „wysokich marż”, „słabej konkurencji”. Tylko „zdrowie” pozostaje zdrowiem i w każdym przypadku jest tak samo ważne.

A co jeżeli życzenia się spełniają? Rok 2017 to bez wątpienia rok wyjątkowy dla zakładów kamieniarskich produkujących elementy dla budownictwa drogowego. W następstwie zawirowań w Chinach od kilku miesięcy w całej Europie nie ma eksportowanych dotychczas na ogromną skalę krawężników, oporników, płyt chodnikowych, palisad, stopni blokowych.

Coś, co wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Nagle na rynku polskim, niemieckim i w innych częściach Europy zaczęto zamawiać setki kilometrów krawężników. Moce produkcyjne zostały uruchomione i szybko okazało się, że nie poradzą sobie z takimi ilościami. Zwłaszcza, że i w kamieniołomach zaczęło brakować surowca. Ceny poszybowały w górę. Ale długo tłumione koszty od razu poszły w ślad za nimi.
Chiny od dłuższego czasu są na drodze, z której nie ma odwrotu. Coraz bogatszy kraj, coraz bogatsi ludzie i coraz większe wymagania to coraz mniej możliwości walki cenowej na globalnym rynku. A to spowoduje, że produkty z Państwa Środka będą, tak samo jak z innych zakątków świata, sprowadzane do Europy nie dlatego, że są najtańsze, ale dlatego, że mają jakieś wyjątkowe cechy, jak choćby kolor, strukturę czy teksturę. I oczywistym jest, że w niedługiej perspektywie dotyczyć to będzie również innych obszarów kamieniarstwa. A o tym, że to się już dzieje, że jest to pewna krocząca zmiana, świadczy najlepiej okresowe pojawianie się i znikanie niektórych popularnych materiałów.

Czy uda nam się wykorzystać szansę, którą dało spełnione życzenie? Przecież taki stan nie będzie trwał wiecznie – zachwianie do jakiego doszło jest chwilowe. Gospodarka się bez wątpienia wyreguluje. A nasza szansa jest tak samo szansą dla wielu innych. Innych kamieniarskich firm chińskich, hiszpańskich, portugalskich, ale i firm z rynku betonowych elementów budowlanych. Działając rozsądnie, długofalowo, w sposób skoordynowany mamy szansę na sukces. I może właśnie gdzieś tutaj pojawia się miejsce na postanowienie noworoczne? Postanowienie, które pozwoli sytuację nadzwyczajną przekuć w trwały sukces i czerpać z niej korzyści jeszcze długo po wybrzmieniu tąpnięcia z 2017 roku.
Sami wiemy, czego sobie najbardziej chcemy życzyć. W takim razie w imieniu Członków i Zarządu Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej dla całej branży życzę spełnienia! Szczęść Boże!

 

Związek Pracodawców
Branży Kamieniarskiej
– może jednak razem?
www.zpbk.pl
tel. (74) 855 12 28

 

przeczytaj cały artykuł

Co kamieniarz trzyma w ręku?

Autor: Dariusz Dembiński   |   Data publikacji: środa, 15 listopada 2017 11:10

ckt1.jpg

Właśnie. Jak rozpoznać kamieniarza? Można się spierać, można wskazywać różne kryteria, a sprawa jest prosta. Kamieniarz to ktoś, kto ma umiejętności zawodowe pozwalające mu sprawnie i skutecznie obrabiać kamień. I każdy szanujący się kamieniarz, pomimo swej specjalizacji, powinien mieć wiedzę o ręcznych technikach obróbki kamienia.

Kamieniarze – ci, co na co dzień obrabiają kamień z wykorzystaniem starych technik kamieniarskich – to rzemieślnicy zajmujący się ręczną obróbką kamienia naturalnego. Mają ogromne doświadczenie w produkcji dużych elementów budowlanych, oporników, słupów itp.

Równie duże doświadczenie mają kamieniarze zajmujący się obróbką artystyczną. Wytwarzają małe i duże formy artystyczne – jak choćby kominki czy rzeźby na „napisówkach” – ale potrafią również odtwarzać elementy kamienne. Dlatego są często zatrudniani przez konserwatorów sztuki. Niestety, jednych i drugich jest coraz mniej.

Co łączy wyżej wymienionych? Kamieniarze ci wykorzystują stare techniki obróbki kamienia. Potrafią nadawać powierzchni obrabianej różne faktury i wiedzą jakich narzędzi do tego użyć. Pomimo, że w wielu pracach młotek zastąpiony został ręcznym narzędziem pneumatycznym, to każdy kamieniarz od ręcznej obróbki wie, jak użyć pucki czy podbijaka.
W kolejnych artykułach będę starał się podzielić z Państwem swoją wiedzą o obróbce ręcznej, poruszę tematy związane z technikami kamieniarskimi i ich doborem do różnych materiałów. Zacznę od opisu podstawowych narzędzi takich jak szpice, szlakowniki, odbijaki, dłuta, groszkowniki, raszple, młotki, ciosaki itd.

Oczywiście nie zabraknie praktycznych porad dotyczących naszych rodzimych skał i technik ich obróbki. Rozłożę na czynniki pierwsze tajniki mojej pracy z ulubionym wapieniem pińczowskim, a także granitem, piaskowcem, trawertynem... i krok po kroku pokażę ich obróbkę. Oprócz techniki pracy narzędziami ręcznymi postaram się opisać narzędzia pneumatyczne i elektronarzędzia, bez których współczesna obróbka kamienia byłaby mało wydajna. Dlatego znajdzie się specjalne miejsce dla młotków pneumatycznych, wiertarek i szlifierek.

Mam nadzieję, że zaproponowana tematyka wzbudzi zainteresowanie – bo każdy z nas na pewno ma wiedzę o tych narzędziach, ale z różnych powodów zapomina o ich wykorzystaniu. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że każdy wyrób musi znaleźć swojego klienta i wydaje się, że jest małe zapotrzebowanie na ręczną obróbkę. Stawia się na rozwój technologii i szybkość wykonania, a maszyny wypierają ludzi z wielu zadań.
Ostatnio jednak obserwuję powrót zainteresowania kamieniem obrobionym ręcznie. Pojawiają się inwestorzy poszukujący kamieniarzy z umiejętnościami ręcznej obróbki, bo traktują tradycyjną kamieniarkę jako towar ekskluzywny.

Cieszy mnie to niezmiernie, ale kamieniarzy posiadających elementarną wiedzę o kamieniu jest coraz mniej. Stare pokolenie odchodzi w stan spoczynku, a młodych nie ma kto uczyć i zachęcać do zagłębiania się w wiedzę o pracy w kamieniu. Nadal pokutuje stereotyp, że jedynie ludzie z nizin społecznych pracują fizycznie w kamieniu. Zarobki także nie zachęcają do podjęcia tej ciężkiej pracy. W branży lokowani są pracownicy z Ukrainy – może i stanowią remedium na braki, ale są mało przewidywalni i zmieniając często miejsca pracy paraliżują wykonanie wielu projektów. Polaków do pracy brakuje, a młodzi ludzie chętniej szukają pracy na obczyźnie.

Można by wymienić jeszcze wiele bolączek naszej branży, ale po co? Trzeba mocno zabrać się za pracę. Kształcić ludzi, dawać godne warunki do pracy i działać w cechu kamieniarskim, który daje poczucie przynależności do grona ludzi rozumiejących się i wspierających wzajemnie. Dlatego z chęcią podzielę się moją wiedzą z każdym, kto będzie nią zainteresowany.

przeczytaj cały artykuł

MC Diam – 25 lat

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 15 listopada 2017 11:04

mcdiam1.jpg

Czas płynie nieubłagalnie, ale czasem ten upływ czasu uświadamia nam jak wiele dokonaliśmy.
Pracując z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień – przez kolejne lata, z pokolenia na pokolenie nawet nie zauważamy jak daleko doszliśmy. Wiele firm branżowych, nawet tych bez wielopokoleniowych tradycji, może pochwalić się bogatą historią. Jedną z nich jest firma MC Diam, która w tym roku obchodzi swoje 25-lecie. Wszyscy znamy firmę, która tak wielu zakładom dostarczyła maszyny i równie wielu dostarcza narzędzia.

Historia firmy jest ściśle powiązana ze znaną firmą Diamant Boart, która od początku istnienia zajmowała się produkcją narzędzi diamentowych – nie tylko do obróbki kamienia, ale również dla innych branż: budowlanej, szklarskiej, ceramicznej.

Początek MC Diam to było właśnie powołanie do życia przedstawicielstwa tej firmy w Polsce. 25 lat temu rynek polski potrzebował jednak znacznie więcej. Już po 2 latach w cenniku MC Diam pojawili się kolejni dostawcy i producenci, a w ofercie pojawiły się maszyny i urządzenia powiązane nie tylko z narzędziami diamentowymi. W ten sposób firma stała się przedstawicielem na Polskę ponad 30 firm z różnych krajów i z różnych gałęzi przemysłu. To powoduje, że MC Diam jest w stanie przygotować rozwiązania technologiczne w bardzo różnych, często odległych, branżach.

Bardzo szybko okazało się, że ze względów logistycznych warto powołać oddziały. Tak powstały siedziby w Sandomierzu i Strzegomiu. MC Diam nie pozostał jednak tylko przedstawicielem handlowym firm. Już w 1993 roku firma zajęła się serwisowaniem narzędzi diamentowych, a od 2006 roku stała się również ich producentem. Pierwszym produktem, jaki został oznakowany logo MC Diam była piła diamentowa. Potem pojawiły się tarcze, spieki i frezy. Kiedy na rynek weszły linki diamentowe również i one znalazły swoje miejsce w dziale produkcji MC Diam.

Firma nie przestała być jednak reprezentantem producentów zagranicznych, choć to duże wyzwanie dla sprawnego prowadzenia polityki firmy. Trzeba pogodzić interes własnej produkcji i interesy firm, z którymi się współpracuje. Tym bardziej, że firmy te również rozwijały asortyment i zaczęły być w stosunku do siebie konkurencją. Udało się jednak wypracować takie formy współpracy, że jest to możliwe. Oczywiście, z tych powodów, trzeba było z niektórych umów zrezygnować, a inne renegocjować.

Nie tylko jednak zmienność rynku była problemem. W 2010 roku powódź w Sandomierzu dotknęła również MC Diam. Teren zakładu znalazł się ponad 2 metry pod poziomem wody. Spowodowało to opóźnienia w realizacji inwestycji, którą było rozpoczęcie produkcji bezpiecznych narzędzi diamentowych. Mimo opóźnienia produkcja ruszyła. I najważniejsze jest to, że mimo przeciwności losu i ostrej konkurencji z zagranicy dziś możemy korzystać z narzędzi diamentowych z logiem MC Diam i znamiennym napisem „Made in Poland”.


Firmie MC Diam – jej Szefostwu i Pracownikom – z okazji jubileuszu życzymy kolejnych wielu lat owocnej pracy i dynamicznego rozwoju.
Redakcja Kuriera Kamieniarskiego

przeczytaj cały artykuł
Strona 31 z 43
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2026-08-18 10:17:44
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.