
Kończąc ten krótki cykl poradnikowy o różnych aspektach użytkowania liny diamentowej na traku do cięcia kamienia przedstawiam zestawienie najczęstszych problemów. Dzięki niemu można szybko zdiagnozować i usunąć większość usterek, jakie pojawiają się w trakcie pracy.
Objawy, przyczyny i propozycje rozwiązań
wibracja liny
- zużyte okładziny na kołach lub koła niewyważone,
- ściągnięte koraliki na linie,
- za małe naprężenie liny,
- rezonans – dla zmniejszenia można zmienić nieco prędkość obrotową liny.
zrywanie liny
- zrywanie na złączce – nieprawidłowe łączenie – złe złączki, złe matryce w prasie lub zły
sposób łączenia,
- częste zrywanie poza złączką – uszkodzony rdzeń liny, ruszające się korale (konieczna
regeneracja),
- za duże naprężenie liny,
- zbyt duża prędkość cięcia (powstaje zbyt duży łuk) lub koraliki zagładzone – lina tępa,
- stosowanie kół o małej średnicy.
stożkowatość korali
- zbyt niska prędkość obrotowa liny,
- złe chłodzenie liny.
owalizacja korali
- brak autorotacji liny
– brak skręcenia liny, złe ustawienie maszyny lub zbyt duża prędkość cięcia.
lina nie tnie
- lina zatępiona
– należy przeostrzyć linę – na piaskowcu, betonie lub zmniejszając prędkość cięcia i ilość wody.
nierówna powierzchnia cięcia
- zarzyny
- nadmierne wibracje liny,
- zbyt duża ilość wody,
- zbyt duża prędkość cięcia (powstaje zbyt duży łuk).
szybsze zużycie liny
- zbyt duża prędkość cięcia – zmniejszyć opad liny,
- zbyt mała prędkość obrotów liny – zwiększyć autorotację,
- zbyt mała ilość wody,
- cięcie dużej ilości twardego granitu.
krzywe płyty
- lina nie tnie dobrze
– zbyt dużo wody, lina zatępiona, niewłaściwe napięcie liny,
- niejednorodny materiał cięty,
- problem z maszyną – zużyte prowadnice góra-dół.
Mam nadzieję, że podane informacje wyjaśnią nieco tematykę prawidłowego użytkowania liny diamentowej i umożliwią jak najlepsze jej wykorzystanie oraz uniknięcie wielu problemów, które mogą się pojawić podczas pracy z liną.
W razie problemów z użyciem liny diamentowej zapraszam do skorzystania z pomocy MC Diam w zakresie doboru liny, jej montażu, używania oraz odpowiedniego ustawienia liny i pracy traków linowych – tel. 603 858 604.

W najbliższym czasie odbędą się coroczne targi Marmomac w Weronie. Od 26 do 29 września można będzie odwiedzić tę chyba najważniejszą imprezę targową naszej branży na świecie. W naszej ocenie to, co odróżnia targi w Weronie od innych imprez targowych, to jasno określone kierunki rozwoju i ich realizacja.
Oczywiście, jak wszystkie imprezy targowe, również Marmomac miał problemy związane z sytuacją na świecie – pandemia, wojna na Ukrainie – i w rezultacie znaczne osłabienie gospodarki światowej. Tym niemniej przez jasny kierunek rozwoju imprezy spotkania w Weronie udało się obronić.
Zeszłoroczna edycja zgromadziła 1200 wystawców z 46 krajów, wśród których wystawcy spoza Włoch stanowili 63%. Również zwiedzający dopisali: 47 tysięcy zwiedzających ze 131 krajów odwiedziło wystawę w Weronie. Przewidywania w zakresie tegorocznej imprezy to ponad 1400 wystawców i ponad 50 tysięcy zwiedzających.
W tym roku organizatorzy nadal dużą wagę przywiązują do segmentu branży związanej z projektowaniem, oraz powiązanie kamieniarstwa ze światem mebli i innych produktów, w których kamień może odgrywać znaczącą rolę. Istotna w tym względzie jest podpisana umowa o kuratorstwie w tym zakresie z Elle Magazine Decor i wydawcą czasopisma Hearst.
W hali nr 10 – niegdyś przypisanej do ekspozycji Włoskiego Teatru Kamienia – również w tym roku można będzie zobaczyć prezentacje, ale skierowane nie do branży kamieniarskiej, ale do architektów, planistów i projektantów wnętrz. Będzie tu można zobaczyć nowe koncepcje zastosowań kamienia oraz sposobów jego obróbki. Ta wystawa to Teatr Plus, w którym będą miały miejsce cztery wystawy skupiające się na eksperymentach technologicznych z kamieniem naturalnym. Uzupełnieniem tej ekspozycji będzie też Matter of Stone (hala 1), gdzie prezentowane będą meble oraz obróbki powierzchni.
Zagadnienia te pojawią się także w ramach programu konferencji i zajęć kształcenia dla architektów (uznanych przez Amerykański Instytut Architektury AIA i Amerykańskie Stowarzyszenie Architektoniczne RIBA).
Zapewne wielu wystawców również pokaże nowości w zakresie zastosowań kamienia. Jak co rok będzie można zobaczyć oryginalne materiały, a i producenci maszyn też pewnie przygotują nowości, dzięki którym kamień można będzie oferować w zupełnie nowej odsłonie. Nie zabraknie na targach zastosowań kamienia w sztuce.
Organizator w swoich materiałach oferuje pomoc firmom z Chin, Iranu i Turcji w zakresie pomocy w załatwieniu formalności wizowych. Jest więc szansa, że również oferty z tych krajów można będzie zobaczyć w Weronie.
Więcej informacji: www.marmomac.com

Organizatorzy targów STONE przygotowują się intensywnie do tegorocznej edycji imprezy. Zaplanowano kilka ciekawych elementów, które mają wzbogacić to wydarzenie, które odbędzie się w dniach 22-24 listopada 2023 roku na terenach Międzynarodowych Targów Poznańskich.
Wspólnie z Polskim Związkiem Kamieniarstwa organizator chce się zająć promocją zawodu kamieniarz. W specjalnej strefie, pod okiem mistrzów kamieniarstwa, odbędą się warsztaty obróbki kamienia, gdzie odwiedzający, w tym uczniowie szkół zawodowych, będą mogli zapoznać się z technikami obróbki i konserwacji kamienia oraz zobaczyć nowoczesne maszyny i narzędzia.
W trakcie imprezy będzie działała strefa rzeczoznawców, gdzie eksperci będą odpowiadali na pytania dotyczące problemów związanych z realizacją robót kamieniarskich, zastosowanych materiałów i technologii, wykończenia powierzchni oraz prawnych aspektów związanych z wykonywaniem czynności rzeczoznawcy. W tej strefie odbędzie się też otwarte dla wszystkich szkolenie dla rzeczoznawców.
W trakcie targów, 22 listopada, odbędzie się też Kongres Branży Kamieniarskiej zorganizowany przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Producentów Wyrobów z Kamienia we współpracy z Grupą MTP oraz Polskim Związkiem Kamieniarstwa.
W programie kongresu szereg prelekcji. M. in. prof. dr hab. Błażej Berkowski z Instytutu Geologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza wprowadzi słuchaczy w fascynujący świat wapieni, zaś prof. dr hab. Andrzej Solecki z Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego opowie o skałach wylewnych, w tym o granitach, bazaltach i porfirach. „Perspektywy architekta: projektowanie z naturalnym kamieniem” przedstawi prof. nadzw. Politechniki Poznańskiej i dr hab. inż. arch. Stanisław Sipiński, prof. nadzw. Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Ponadto poruszone zostaną tematy obróbki i konserwacja kamienia czy bezpiecznej pracy z kamieniem, czyli modelowe praktyki BHP.
W tym samym czasie, co targi STONE, odbędą się także Targi Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu Gardenia, które uzupełniają zakres tematyczny STONE o małą architekturę ogrodową i architekturę miejską.
Ponownie w czasie targów można będzie odwiedzić stoisko Pracowni Lubosza Karwata i obejrzeć interesujące realizacje mozaikowe wykonane przez artystę. Tutaj też, pod czujnym okiem artysty, odbędą się warsztaty z układania mozaik.
Wszystkie te propozycje to dodatek. Najważniejsze, żeby byli wystawcy i zwiedzający. Od zawsze, na łamach Kuriera, powtarzamy, że to od nas zależy czy będziemy mieli w Polsce nasze branżowe targi i możliwość spotkania się w naszym kamieniarskim gronie. Spotkania branżowe są bardzo potrzebne – to na nich mamy możliwości wymiany doświadczeń, porównania ofert naszych dostawców i na tej podstawie zbudowania planu działania na kolejny rok.

Wśród materiałów, które obrabiamy, są takie, które w praktyce można znaleźć w każdym zakładzie kamieniarskim. Czy to oznacza, że wiemy o nich wszystko? Rozmowy z wieloma branżystami dowodzą, że nie do końca.
Od kiedy do Polski zaczęto sprowadzać chińskie materiały, granit oznakowywany G664 był jednym z popularniejszych. Światowym zwyczajem poszukiwano chwytliwej i łatwej do zapamiętania nazwy handlowej tego materiału. I tak na rynku zaistniał granit Brąz Królewski.
Brąz Królewski wydobywany jest w okolicach Luoyuan w chińskiej prowincji Fujian. Popularność zawdzięcza dobrym parametrom i stosunkowo niskiej cenie. W Polsce jest powszechnie wykorzystywany w nagrobkarstwie oraz w budownictwie (zwłaszcza przy pokrywaniu kamieniem dużych powierzchni).
W 2017 roku w Chinach doszło do istotnych zmian na rynku kamieniarskim. Chińskie władze centralne – w związku z ochroną środowiska naturalnego – zaostrzyły wymagania w stosunku do producentów. W rezultacie władze kilku prowincji (w tym najważniejsze dla granitu Fujian i Shandong) podjęły decyzje o zamykaniu kopalń granitu. Dotyczyło to kilku bardzo popularnych materiałów – przykładowo szary G654 (Padang Dark), ciemno szary G684 (tzw. Black Basalt) oraz G664.
Obecnie wydobycie oryginalnego G664 i innych popularnych materiałów jest realizowane, ale z pewnymi problemami. Rynek chiński stał się uboższy, a w związku z brakami niektórych materiałów, również ceny wzrosły. Rynek nie znosi braków, więc pojawiły się zamienniki. I tak pojawił się materiał o nazwie Nowy G664. Pod tą nazwą proponuje się np. granity G635, G361 lub inne przypominające stary G664.
Dane techniczne:
Nasiąkliwość: 0,3 %
Gęstość: 2610 kg/m3
Wytrzymałość na zginanie: 17,3 MPa
Wytrzymałość na ściskanie: 159 Mpa
Odporność na ścieranie (HSD*): 103
*) Skala twardości Shore’a
Skład:
SiO2 – 71,29%
Al2O3 – 15,8 %
CaO – 2,67%
MgO – 0,6%
Fe2O3 – 2,32%
Na2O – 3,15%
K2O – 4,72%
MnO – 0,09%
P2O5 – 0,09%
TiO2 – 0,33%
L.O.I – 0,6%

Granit G664 otrzymał wiele nazw handlowych, co często powoduje nieporozumienia. Oto najczęściej spotykane:
G3564 Granite,
Luna Pearl Granite,
Luoyuan Bainbrook Brown Granite,
Black Spots Brown Granite,
Copper Brown Granite,
Fu Rose Granite,
Loyuan Red Granite,
Luo Yuan Violet Granite,
Luoyuan Violet Granite,
Majestic Mauve Granite,
Misty Brown Granite,
Purple Pearl Granite,
China Ruby Red Granite,
Sunset Pink Granite,
Tea Brown Granite,
Vibrant Rose Granite,
Violet Granite,
Brąz Królewski.
W Chinach:
罗源紫罗红 (Luō Yuán Zǐ Luó Hóng), 罗源红 (Luōyuánhóng).

Od pewnego czasu w Polsce pojawił się też materiał podobny do Brązu Królewskiego nazywany Wietnamskim G664. Tak naprawdę ten materiał nazywa się Red Gia Lai lub GL Pink Granite i jest wydobywany w Wietnamie w prowincji Gia Lai, w odległości około 2300 km od złoża chińskiego G664. Jest to więc najprawdopodobniej zupełnie inny granit. W Internecie trudno znaleźć dane techniczne tego materiału, by potwierdzić lub obalić tę tezę.

Z Anną Rasińską, pochodzącą z Opola rzeźbiarką, której sposobem na życie stały się sympozja rzeźbiarskie na całym świecie, rozmawiał Dariusz Wawrzynkiewicz.
Pochodzi Pani z Opola, miasta, w którym swoją siedzibę ma nasza redakcja. Zaskoczeniem była dla mnie informacja, że była Pani jedyną Polką zakwalifikowaną na sympozjum rzeźby w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej, o którym pisaliśmy niedawno na naszym fanpage na Facebooku. Jak to się stało, że jest Pani rzeźbiarką? I dlaczego wybrała Pani kamień?
Dla mnie od dzieciństwa rzeźba kamienna to było coś. Moja mama miała sporo książek o sztuce. Kiedyś kupiła album Auguste’a Rodina i od tego czasu przepadłam. To jest bardziej transcendentne, ale rzeźba w kamieniu to było to.
Chociaż nie miałam żadnych rodzinnych związków ze sztuką, to już jako dziecko w wieku 11-12 lat trafiłam do ogniska plastycznego w Opolu. Tam przez zabawę pokazywano nam różne formy uprawiania sztuki. Strasznie mi się to spodobało. W rezultacie, gdy trzeba było wybrać średnią szkołę, decyzja była prosta. I tak zostałam uczennicą opolskiego liceum plastycznego, które ukończyłam w 2001 roku. Nie przeszło mi, więc wybór uczelni też był oczywisty: ASP w Krakowie. Tam przeszłam przez wszystkie pracownie. Na pewnym etapie nauki trzeba było wybrać materiał. Ze względu na pasję do kamiennej rzeźby wybrałam kamień i brąz. Niestety w zakresie kamienia studenci mają sporo problemów – głównie chodzi o dostęp do materiału, który jest dość drogi.
W szkole i na studiach oczywiście zajmowałam się też malarstwem, rysunkiem, ale kamień miał dla mnie specjalne znaczenie. Kiedy skończyłam, studia chciałam zostać w tym artystycznym świecie i tworzyć. To nie jest proste. Szczególnie dla kobiety, bo to jednak dość męskie środowisko. Szczerze mówiąc, nie miałam specjalnie nadziei, że uda mi się tworzyć w kamieniu. Szczególnie w Krakowie, gdzie możliwości rzeźbienia w tym materiale były ograniczone.
Jaka była Pani droga do zaistnienia na światowym poziomie w artystycznych spotkaniach rzeźbiarzy? Kiedy szukałem informacji w sieci, to się okazało, że w Polsce trudno zobaczyć Pani prace.

„Transformation”
rozmiar: 310 x 160 x 60 cm, materiał: marmur,
miejsce: Jeddah, Saudi Arabia; 2019 r
Po studiach byłam dwa lata w Krakowie. Tam trochę pomagałam jednemu z profesorowi przy realizacji większej rzeźby. Potem wyszłam za mąż. Mój mąż też jest rzeźbiarzem, i pochodzi z Ukrainy, i wyjechałam z nim właśnie tam.
Jak się okazało, w Ukrainie były znacznie lepsze warunki do realizowania siebie w kamieniu. Tam udało mi się wziąć udział w trzech sympozjach, gdzie rzeźbiłam w piaskowcu. Dzięki temu w dorobku miałam trzy prace, które mogłam pokazać, starając się zaistnieć na innych sympozjach. I tak zaczęłam walczyć o udziały w sympozjach na całym świecie.
To sporo pracy. Nie miałam żadnych układów, znajomości. Wszystko odbywało się przez Internet. Kolejne aplikacje rozsyłane na wszystkie ogłaszane sympozja. Wiadomo, że trzeba wysłać bardzo dużo zgłoszeń, żeby czasem zakwalifikować się do udziału.
Pierwsze sympozjum zagraniczne to była Turcja w 2015 roku i w tym samym roku kolejne dwa sympozja w Turcji. Dla mnie to był cud. Stało się coś, o czym marzyłam. Teraz, jak o tym myślę, to był efekt determinacji i wiary, że się w końcu uda.
Na moim roku było 20 osób, i na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, którzy rzeźbią. I w większości są to rzeźby funkcjonalne – kościoły, restauracja zabytków itp. Mało kto realizuje sztukę dla sztuki. Faktem też jest, że nasze uczelnie artystyczne nie uczą studentów, jak poradzić sobie po opuszczeniu uczelni. Jak zaistnieć jako artysta. Niestety wielu kończy jako przedstawiciele handlowi.
Mnie się udało. Po sympozjach w Turcji dostałam zaproszenie na sympozjum w Jeddah w Arabii Saudyjskiej. To było sympozjum, gdzie wyboru rzeźbiarzy dokonywano bez aplikacji. Potem, ten sam kurator wybrał mnie na sympozjum w Rijadzie. Niestety to był czas pandemii i nie udało się spełnić warunków z tym związanych, choć byłam zakwalifikowana. Strasznie żałowałam.

„Still Life”
rozmiar: 260 x 250 x 70 cm, materiał: marmur,
miejsce: Kair, Egipt; 2022 r.
Tam chyba warunki pracy są idealne?
Rozmawiałam ze znajomymi i mówili, że warunki super, ale były też problemy – głównie techniczne. Wie pan... Przy pracy w kamieniu wszystko musi być absolutnie profesjonalne. W końcu operujemy bardzo trudnym tworzywem. Zawsze jest ryzyko wypadku. Dlatego tak ważne jest, aby organizator zapewniał profesjonalną obsługę.
A jak późniejsze sympozja?
Poprzez wypełnienie wyłącznie aplikacji udało mi się wziąć udział w sympozjum w Kanadzie. Myślę, że głównym kryterium wybierania artystów są jednak zdjęcia wykonanych już prac, widocznie moje się spodobały. Moja praca znalazła się też na ekspozycji w Pekinie, ale tam nie byłam. Został mi tylko przepiękny album. Rzeźbiłam też w Korei, Stanach Zjednoczonych, a w tym roku ponownie w Turcji.
Jakie plany na przyszłość?
Mam pewne pomysły, ale wolę o nich nie mówić. Zapewne będą powstawały kolejne prace. Poza tym cały czas wysyłam aplikację tam, gdzie chciałabym popracować. Wśród znajomych rzeźbiarzy jest powiedzenie, że jak ktoś zarazi się bakterią sympozjów, to się od tego nie uwolni. To ma też inny wymiar. To na sympozjach mogą powstawać duże monumentalne prace. Do galerii raczej nie.
Między nami – „permanentnymi” uczestnikami sympozjów – jest pewna rywalizacja: każdy chce zrobić więcej, lepiej, ciekawiej. Ja się nakręcam. To jest sprawa ambicji i pewnych standardów.

„Window of change”
rozmiar: 200 x 140 x 40 cm, materiał: granit,
miejsce: Nashua, New Hampshire, USA; 2023 r.
W jakich materiałach realizuje Pani swoje prace?
To oczywiście zależy od miejsca sympozjum. W Turcji to marmury, ale na przykład w Kanadzie pracowałam w bardzo trudnym granicie. Na dodatek ten granit pochodził z kopalni, gdzie wydobywany był metodą strzałową i materiał miał pełno sztychów.
W granicie pracowałam też w Korei. To był piękny biały granit i mieliśmy doskonałe warunki pracy. Duża ilość dysków do granitu, powietrze, woda – więc praca była fantastyczna. Sympozjum w USA to były też zmagania z wyjątkowo trudnym granitem, na pewno drugi raz bym go nie wybrała.
Szukałem w Internecie, ale nie spotkałem żadnej Pani pracy w Polsce. A tu też są sympozja.
Wiem, że Polsce sporo się dzieje. Oglądałam prace z biennale w Strzegomiu. Podobały mi się, ale szkoda, że organizatorzy zamykają się na świat. Głównie są polscy rzeźbiarze, czasem ktoś z Czech. Nie ma niestety możliwości zgłoszenia się przez aplikację. Szukałam, bo chciałabym mieć możliwość zrobienia czegoś w kraju.
Mam zatem nadzieję na spotkanie się z Panią na jakimś sympozjum w Polsce.