Artykuły

Oswajanie kamienia, czyli V Letnia Szkoła Projektowania w Kamieniu

Autor: Daria Pieczka   |   Data publikacji: wtorek, 03 listopada 2015 09:24

lsp1.jpg

Już po raz piąty, kilkunastu wybrańców wzięło udział w intensywnych warsztatach projektowych, znanych pod nazwą Letniej Szkoły Projektowania w Kamieniu. W dniach 18 – 22 września br. uczestnicy od podstaw poznawali tajniki pracy z kamieniem w samym sercu polskiego zagłębia kamieniarskiego, czyli w Strzegomiu. Jak wyglądało 5 dni intensywnej pracy?

Letnia Szkoła Projektowania w Kamieniu to inicjatywa dydaktyczna powstała w 2011 r. przy współpracy Fundacji „Bazalt”, Instytutu Architektury Krajobrazu Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i strzegomskiego przedsiębiorstwa kamieniarskiego Granex. Skierowana jest głównie do studentów kie- runków architektura czy architektura krajobrazu. Mottem szkoły jest: „Nie ma złych kamieni, są tylko kamienie źle zastosowane”, dlatego celem warsztatów jest zwrócenie uwagi na możliwości i ograniczenia w pracy z kamieniem naturalnym, edukacja projektowa zgodna ze sztuką kamieniarską oraz zapoznanie z procesem obróbki kamienia na potrzeby zastosowań budowlanych.

Tegoroczne warsztaty rozpoczęły się wieczornym, otwartym dla branży kamieniarskiej, wykładem prof. dr hab. Marka Lorenca z Uniwersytetu Przyrodniczego pt. „Deterioracja obiektów kamiennych i znaczenie badań petrograficznych przy pracach rekonstrukcyjnych”, który przygotował także niespodziankę w postaci inspirującego pokazu slajdów z podróży przez Amerykę Południową.
Profesor rozpoczął wykładem także drugi dzień warsztatów, a tematem były „Kamienie dolnośląskie, ich pozyskiwanie, obróbka i znaczenie”. Ta meryto- ryczna część była dobrym wstępem do „Laboratorium doświadczeń”. Praktyczna część, przeprowadzona przez Michała Firleja ze Stone Consulting, pozwoliła uczestnikom empirycznie poznać właściwości różnych próbek materiału kamiennego według obowiązujących norm, np. odporności na zginanie, nasiąkanie czy odporność na ściskanie. Całości dopełniło zwiedzanie Przedsiębiorstwa Obróbki Granitu Jana Łobodźca oraz firmy Granex. Można było przyjrzeć się wyposażeniu zakładów, obejrzeć pracujące traki, poznać wiele rodzajów kamienia (lokalnego i importowanego) czy podziwiać proces promieniowania na żywo.

Po południu odbyły się terenowe warsztaty projektowe „Burza mózgów na Bazalcie”. Uczestnicy odwiedzili czynny kamieniołom Barcz, aby następnie wysłuchać prelekcji Jacka Majora, wiceprezesa Fundacji Bazalt, na temat działalności Fundacji oraz poprzednich edycji Letniej Szkoły Projektowania w Kamieniu. Na miejscu czekało na uczestników krótkie zadanie projektowe.

Ćwiczenie polegało na zaprojektowaniu elementów małej architektury z przeznaczeniem na plac zabaw, który miałby powstać in situ, czyli na terenie nieczynnego, częściowo zrewitalizowanego kamieniołomu bazaltu, na obszarze którego znajduje się siedziba Fundacji. Następnie uczestnicy prezentowali i wspólnie omawiali swoje prace, a dzień uroczyście zakończono integracyjnym ogniskiem. Niedziela przyniosła odsłonę głównego zadania projektowego, czyli przygotowanie projektu wykonawczego fragmentu wejścia do przedszkola, który obejmował schody, pochylnię dla niepełnosprawnych, plac przed wejściem głównym, dwa miejsca postojowe oraz część jezdni przed budynkiem. Młodzi architekci musieli odpowiedzieć na szereg pytań projektowych: jak wybrać materiał kamienny, żeby spełnił wymagania, czy elementy wykonać z pełnego bloku, czy stosując kamienną okładzinę, jak wykonać projekt, aby straty materiału były jak najmniejsze oraz, przede wszystkim, czy dana koncepcja jest wykonalna. Na szczęście do dyspozycji uczestników cały czas byli specjaliści, architekci oraz fachowcy w dziedzinie kamieniarstwa, którzy na bieżąco konsultowali zarówno koncepcję projektową, jak i wykonawczą. Dwa dni pracy, od rana do nocy, zaowocowały czterema zupełnie różnymi projektami, które oficjalnie zaprezentowane zostały we wtorkowe popołudnie, czyli ostatni dzień warsztatów. Dzięki konsultacjom z praktykami projekty były nie tylko dobre, ale i możliwe do zrealizowania. Dodatkowo wszystkie prace zostały wycenione, co dało uczestnikom świetny punkt wyjścia do porównania swoich projektów.

Podsumowując: Letnia Szkoła Projektowania w Kamieniu to niepowtarzalne warsztaty, które w tak krótkim czasie dają świetne podstawy projektowe przyszłym architektom. Połączenie teorii i warsztatów plenerowych daje studentom możliwość zapoznania się ze wszystkimi etapami realizacji projektu: koncepcja, projekt, wykonanie, montaż. Jest to świetna propozycja dla wszystkich tych, którzy chcą w krótkim czasie zdobyć elementarną  wiedzę  na  temat  projektowania z wykorzystaniem kamienia. Następna edycja już za niecały rok!

lsp2.jpg

przeczytaj cały artykuł

Targi KAMIEŃ 2015 – tradycja wykuta w kamieniu

Autor: Geoservice-Christi   |   Data publikacji: wtorek, 03 listopada 2015 09:05

kamien.jpg

Na początku listopada targi KAMIEŃ znów odnajdą swoje miejsce wśród najważniejszych wydarzeń branży kamieniarskiej.

Chęć poznania branży, przedstawicieli firm rodzimych i zagranicznych czy producentów materiałów, maszyn, narzędzi oraz urządzeń służących do obróbki kamienia to tylko jeden z wielu powodów do przybycia. Kolejnym może też być świetnie rozwijająca się Giełda Minerałów i Biżuterii oraz bogaty program wydarzeń towarzyszących, które urozmaicą Targi KAMIEŃ 2015.

Dla uczestników KAMIEŃ to nie tylko materiał. Dlatego Organizator pr zygotował program wydarzeń towarzyszących takich jak wystawy, warsztaty, prelekcje oraz atrakcje, które przybliżą piękno tego surowca.

Chętni będą mogli doskonalić swoje umiejętności, poznawać aktualne tendencje i kierunki rozwoju branży, a także nowe rodzaje kamieni czy innowacyjne modele maszyn.

Na Targach pojawią się polski Klaster Kamieniarski oraz Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej. Udostępnią oni punkty konsultacyjne, w których będzie można uzyskać bezpłatne porady i informacje o rozwoju przedsiębiorczości w branży, zgodności materiałów z normami, obróbce i montażu kamienia, kwalifikacjach zawodowych czy dotacjach. Dostępny będzie także punkt projektowy, w którym będzie można zasięgnąć opinii jak stylowo wykorzystać kamień w domu czy ogrodzie.

Dla rozwoju współczesnego kamieniarstwa ogromne znaczenie mają wykwalifikowani pracownicy oraz znajomość zaawansowanych technologii, dlatego tak ważne jest kształcenie i wkład młodych kamieniarzy w branżę. W związku z tym w Targach wezmą udział uczniowie Technikum Górnictwa Odkrywkowego ze Strzegomia oraz studenci Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, z kierunku Architektura Krajobrazu. Młodzi adepci sztuki kamieniarskiej na żywo będą prezentować swoje umiejętności zdobyte u mistrzów kamieniarstwa z Demitz Thumitz oraz przybliżą zagadnienia związane ze swoją pracą i dalszym rozwojem. Natomiast przyszli architekci zaprezentują różne sposoby wykorzystania kamienia w architekturze. Zabawy z kamieniem, maxi mozaikowanie czy warsztaty przeprowadzone przez specjalistów w laboratorium kamienia – to tylko nieliczne atrakcje czekające na uczestników.

Artyści sprawią, że klimat targów KAMIEŃ pozostanie niezapomniany. Po raz pierwszy zaprezentuje się strzegomska artystka Ewa Solima wraz ze swoimi intrygującymi obrazami i niecodziennymi kompozycjami z kamienia. Nie zabraknie utalentowanego Rzeźbiarza Jerzego Zysk, spod dłuta którego tradycyjnie wyjdzie nowa rzeźba. Będzie można nie tylko podziwiać talenty, ale odnaleźć je w sobie i sprawdzić się jako kamieniarz.

A gdyby ktoś potrzebował chwili przerwy od targowego zgiełku, będzie mógł skorzystać z oferty usług dodatkowych przygotowanych dla gości Targów KAMIEŃ: od specjalnej oferty hotelowej po zniżki i pakiety promocyjne w restauracjach i pubach. Dostęp do nich zapewni świetna infrastruktura Wrocławia, a osoby które preferują podróżowanie własnym środkiem transportu z pewnością ucieszą się, że Organizator zapewnia parking w bezpośrednim sąsiedztwie Hali Stulecia.

Całości dopełni wyjątkowa Biesiada Kamieniarska. Będzie to świetna okazja do zacieśnienia relacji i nawiązania znajomości, które z pewnością zaobfitują wieloletnią współpracą i intratnymi interesami.


To już 25. edycja targów KAMIEŃ, dlatego Organizator przygotowuje specjalną licytację. Na ten szczególny wieczór szykuje się WIELKA niespodzianka! Jedno jest pewne – warto przybyć i przekonać się co mają do zaoferowania Wystawcy i Organizator.

WIĘCEJ INFORMACJI NA: www.targikamien.pl www.geoservice.pl www.facebook.com/TargiKamien

ORGANIZATOR:
Geoservice-Christi sp. z o.o.
tel. +48 71 343 21 04, fax +48 71 372 44 19 e-mail: info@geoservice.pl

przeczytaj cały artykuł

Fotografia – balans bieli

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: środa, 26 sierpnia 2015 07:43

W pierwszym artykule o fotografii pisałem o podstawowych parametrach przy wykonywaniu każdego zdjęcia – dla przypomnienia: ISO – czułość, czas naświetlania i przesłona. Parametry te są ze sobą ściśle powiązane i zmiana jednego pociąga za sobą zmianę pozostałych. Jednak jeszcze raz podkreślam, że świadome ich używanie jest kluczem do osiągania satysfakcji ze zrobionych zdjęć.
W tym artykule zajmę się niedocenianym parametrem jakim jest balans bieli.

Balans bieli oznakowywany jest w aparatach WB (z ang. white balance) ma też czasem nazwę balans kolorów (color balance) lub balans neutralny (neutral balance) i dotyczy aparatów i kamer cyfrowych.

Aby lepiej zrozumieć to zagadnienie, na początek kilka słów teorii. Z podstaw fizyki wiadomo, że na światło białe składają się składowe od czerwieni do fioletu. Widać to przy odwróceniu procesu, czyli przepuszczeniu światła przez pryzmat, który powoduje rozszczepienie wiązki białego światła na jego składowe. Za idealny poziom balansu bieli przyjęto światło słoneczne zmierzone w południe w okolicy równika, bowiem nawet światło słoneczne ma różną temperaturę barwową, zależną od czasu, miejsca i stopnia zachmurzenia . Każdy pewnie zauważył, że o zachodzie staje się ono bardziej żółte, potem pomarańczowe, a czasem nawet czerwone. Przedmioty oświetlone tym światłem również zmieniają kolor. Najlepiej widać to na przedmiotach białych, ale tak samo kolor zmieniają wszystkie przedmioty kolorowe.
Jeszcze bardziej zjawisko zmiany kolorów widać przy świetle sztucznym. Światło żarówek ma kolor zauważalnie przesunięty w kierunku żółtego, a świetlówki w kierunku niebieskiego. Te ostatnie nawet w handlu często mają oznakowanie koloru świecenia i można spotkać się z oznakowaniem „biały zimny” czy „biały naturalny”.
Oko ludzkie współpracuje z mózgiem, który w pewnym zakresie koryguje te zmiany. Matryca aparatu fotograficznego nie dokonuje takiej korekty. Współcześnie prawie wszystkie aparaty wyposażone są w automatykę korygującą kolory, czyli ustawiające kolory tak, aby na zdjęciu kolor biały był biały – dzięki temu inne kolory też będą właściwie odzwierciedlane. Jednak ze względu na konieczność dokonania tej korekty w bardzo krótkim czasie algorytm nie jest zbyt skomplikowany.

Działa to tak, że procesor obrazu w aparacie analizuje fotografowaną scenę, wyszukuje najjaśniejsze punkty i zakłada, że są one białe. Na tej podstawie dopasowuje czułość matrycy do poszczególnych kolorów tak, aby te punkty były na wykonanym zdjęciu białe. W przeciętnych warunkach automatyka balansu bieli działa w miarę dobrze, ale niestety system nie zawsze działa prawidłowo. Na przykład najjaśniejsze w scenie mogą być obiekty żółte czy jasno niebieskie i w rezultacie kolory będą na zdjęciu nieprawidłowe – wyjdą zbyt białe.

De facto, kluczowe znaczenie ma indywidualny odbiór koloru przez każdego człowieka. Nasze mózgi potrafią wiele w zakresie korekty odbioru koloru. Na przykład: jeśli na oglądanym obrazie jest białe plastikowe krzesło, to praca mózgu spowoduje korektę kolorów tak, że nawet jeśli w danym świetle będzie ono żółte to i tak będziemy je postrzegać jako białe. Kolorystyka pozostałych obiektów będzie skory- gowana według tego założenia: „to krzesło jest białe”. Niestety, procesory obrazu jakie montowane są w aparatach muszą takich korekt dokonywać błyskawicznie, więc nie działają tak precyzyjne jak mózg. Co ciekawe: mózg człowieka oglądającego fotografię w znacznie mniejszym stopniu dokonuje korekty kolorów, niż w czasie oglądania tej samej sceny w naturze.

Jak widać z powyższych rozważań, automatyka aparatów cyfrowych może prowadzić do sporych niedoskonałości w kolorystyce zdjęcia. Szczególnie, jeśli fotografujemy w mniej typowych warunkach. Światło o zachodzie słońca ma zdecydowanie żółtawo-czerwonany kolor i takie też będą zdjęcia. Oczywiście możemy chcieć, aby takie było też zdjęcie. Czasem nietypowe warunki polegają na tym, że fotografujemy w pomieszczeniu o zdecydowanym kolorze ścian (np. różowe czy niebieskie) – wtedy część światła odbija się od tych powierzchni i przebarwia zdjęcie.

bb1.jpg

Zdjęcie w hali targów. U góry zdjęcie zrobione w trybie auto WB, na dole po skorygowaniu w programie do obsługi RAW.

Jeśli nie automatyka, to co?

Współczesne aparaty wyposaża się zwykle w możliwość ustawień rezygnujących z automatyki balansu bieli. W prostych aparatach można wybrać rodzaj światła lub porę dnia. Bardziej zaawansowane systemy pozwalają na dokładniejsze określenie warunków poprzez podanie temperatury barwowej światła.

Przyjmuje się, że:
• światło żarowe to temperatura 3000 – 4100K
• światło jarzeniowe 4200 – 5100K
• światło słoneczne 5200 – 5300K
• światło lampy błyskowej 5400K
• światło dzienne (chmury) 5500-5900K
• światło dzienne (cień) 6000-8000K

Sporo aparatów zwłaszcza tych zaawansowanych umożliwia ustawienie balansu bieli na podstawie zdjęcia testowego. Fotografuje się wtedy element biały tak, aby wypełnił cały kadr i przez wybór w aparacie ustala się, że aparat ma przyjmować, że jest to właśnie kolor biały. Jeszcze lepsze rezultaty uzyskuje się, gdy próbką jest element szary – taki wzorzec koloru można kupić i wtedy mamy pewność, że jest to ściśle określony kolor szary (powstały jako procentowy udział koloru czarnego) i że nie powstał z wymieszania farb kolorowych widzianych jako szary.

Na co komu RAW?

Wiele aparatów pozwala na wykonywanie zdjęć w formacie RAW. Taki plik zapisuje do pliku informacje o składowych RGB światła jakie dotarło do matrycy bez jakichkolwiek korekt. Pliki są większe niż standardowe, ale zawierają pełną informację o fotografowanej scenie.
Posiadając plik RAW można dokonać korekt balansu bieli bezstratnie przy pomocy programów graficznych typu Lightroom lub Camera Raw. Wymaga to jednak poświęcenia czasu na dokonanie poprawek i zapisanie plików, ale efekt jest tego wart. Trzeba też wiedzieć, że zwykła przeglądarka zdjęć w Windows nie widzi plików RAW. Zwykle do aparatów, w których jest możliwość zapisywania plików RAW, jest dołączony program do ich przeglądania, korygowania i zapisywania w formatach typowych dla zdjęć. 
Wiele aparatów umożliwia zapisywanie wykonywanych zdjęć w dwóch formatach – JPG i RAW. To wygodne, bo wybrane zdjęcia – te, które chcemy, aby były jak najlepsze – możemy skorygować bezpośrednio w wersji RAW.

bb2.jpg

Zdjęcie robione przy świetle żarowym ma wyraźnie żółtą kolorystykę. Na dole ta sama scena sfotografowana po kalibracji wzorcem bieli.

Fotografujemy kamień

Przy okazji omawiania balansu bieli w fotografii warto powiedzieć parę słów o fotografowaniu kamienia, co bywa duży problem. Przekonuje się o tym wiele osób chcących przygotować katalog posiadanych kamieni. Na pewno nie sprawdzi się jakakolwiek automatyka, a efekt kolorystyczy bardzo często jest bardzo odległy od rzeczywistej barwy kamienia.

Do profesjonalnej fotografii używa się tzw. namiotu bezcieniowego, czyli rodzaju pudła bez ostrych kątów i bez widocznych linii łączenia ścian, w neutralnym kolorze oraz z odpowiednio ustawionym oświetleniem. Jednak nawet próbka fotografowana w tym namiocie i korekcja kolorystyki zdjęcia nie da bezwarunkowo dobrych rezultatów. Wydrukowane zdjęcie – oczywiście wydruk typu „proof”* – nie będzie się różniło od próbki, ale tylko w tym samym namiocie bezcieniowym. Zestaw „próbka i wydruk” oglądane w świetle dziennym (czyli w zmienionych warunkach oświetleniowych) już będą się wyraźnie różniły – nie mówiąc o różnicach widocznych pr zy oglądaniu w pomieszczeniu oświetlonym, np. świetlówkami, które, jak wspomniałem na początku, mają światło lekko niebieskawe.

Żeby jednak kolorystyka kamienia na zdjęciu była taka choćby zbliżona do oryginału, trzeba korzystać z wzorca bieli. Jeśli nie posiadamy profesjonalnego wzorca, to można wykorzystać białą kartkę papieru. Kartkę kładziemy na brzegu fotografowanej próbki i wykonujemy zdjęcie. Następnie w programie graficznym tak obrabiamy zdjęcie, aby kartka na zdjęciu była biała – zwykle programy mają odpowiednie funkcje do takich zadań. Po takim zabiegu kolorystyka całego zdjęcia ulega zdecydowanej poprawie, a kolor kamienia jest bliski rzeczywistości. Później kadrujemy obraz tak, aby nie było na nim tej białej kartki.

bb4.jpg

Fotografia faktury kamienia. Z braku wzorca bieli posłużyłem się dowolnym białym przedmiotem i w programie skorygowałem kolorystykę według założenia, że przedmiot jest biały (dolne zdjęcie).

Sztuczki

Z doświadczenia wiem, że dobre rezultaty w przygotowywaniu obrazów koloru i faktury kamienia daje skanowanie. Takie rozwiązanie jest dość proste w realizacji i nie wymaga przygotowań, które są niezbędne w czasie wykonywania zdjęć kamienia. Jedynym kłopotem może być wielkość próbki. Najpopularniejsze skanery mają wymiar A4 – czyli w przybliżeniu 21 x 30 cm – i takiej wielkości próbka wypolerowanego kamienia będzie potrzebna.
Warto jednak przetestować tę metodę, by mieć własne zdanie na temat dylematu „fotografować czy skanować?”.

bb3.jpg

Wzorzec balansu bieli (18% czerni) – idealny do kalibrowania zdjęć przed ich wykonaniem lub po wykonaniu w formacie RAW do obróbki w programie.

przeczytaj cały artykuł

Czekając na Ghandiego

Autor: Jarek Mirowski   |   Data publikacji: środa, 26 sierpnia 2015 07:38

Opowieść   zasłyszana   od   dobrego   znajomego na ostatnim spotkaniu: klient, u którego pracuje, odkrył, że  architekt,   który  zaprojektował   wszystkie   wnętrza, postanowił  dodać  sobie  300%  do  wartości  kamienia. Z innymi elementami wykończeniowymi było podobnie... Niedawno  – jak  bumerang  – po  raz  sto  pięćdziesiąty pojawił się na jednej z budów człowiek, który oszukał pół Warszawy i okolic oraz doprowadził do zamknięcia dwóch firm.  Krąży  również  plotka,  że  doprowadził   jednego ze  swoich  kontrahentów  do  samobójstwa.  Oczywiście, udało mu się „złapać” kolejny kontrakt.

Good friends we have, good friends we've lost, along the way

Większości z nas zdarzyło się potknąć – te kilka osób, którym się to nie przytrafiło, to zapewne chodzące ideały. Klient mógł być regularnym wariatem, hurtownia zawaliła, zawalił dostawca kotew bądź ktokolwiek inny z nami na czele. Jak to mawiają anglojęzyczni: „sh*t happens”. Ktoś mógł się przez nas poczuć oszukany. Przypadek przypadkiem. Gorzej kiedy jest to w pełni świadome i to ze wszech stron otaczające nas „przewalanie”, które wejdzie w krew i stanie się sposobem na zarabianie pieniędzy. Najgorzej zaś, gdy taki
„kolega” z branży stanie na naszej drodze i zdarzy nam się z nim zrobić biznes życia.

W pewien sposób jest to fascynujące

...jak tego właśnie typu ludzie radzą sobie w naszej budowlanej rzeczywistości. Pierwsza robota zrobiona jako tako, później druga, w trzeciej też coś nie zagrało, a przy okazji czwartej po wzięciu zaliczki, przytrafiło mu się zniknąć. Mija rok, może troszkę więcej, człowiek pojawia się pod nowym szyldem, często z nowym wspólnikiem (bądź też szefem) i historia się powtarza.
Tyle, że tym razem w pokonanym polu pozostaje z klientem (finalnym, bądź też jakimś generalnym wykonawcą) człowiek, który robił z naszą gwiazdą interes życia. A potem kolejna budowa i kolejny szefowspólnik. I tak
„ad infinitum, ad absurdum...”

Transakcja typu „win – win”

Choć nazwa wydaje się podejrzana, istnieje coś takiego! Najkrócej i najłatwiej opisać możemy ją jako transakcję, z której wszyscy wychodzimy szczęśliwi i usatysfakcjonowani. Jest to pojęcie zupełnie obce istocie przywoływanej przeze mnie powyżej. W jego działaniach zwycięzca może być tylko jeden.

Przetarg państwowy

Wartość prac – według większości, która złożyła oferty – około 1,5 miliona złotych. Jeden szaleniec daje cenę sześćset tysięcy złotych. Robota niemożliwa do zrealizowania, koszty są większe. Pal diabli, jak się pomylił. Wtedy po prostu kolejna istota nie radząca sobie z liczeniem wróci na łono ludzi bez kasy i pracy. Często jednak cena taka jest dawana świadomie, a wygrywa kontrakt krętacz, który w punkcie wyjścia zakłada: nie zapłacę dostawcy, firmie od rusztowań, ludziom etc. Albo wszystkim.

Do jednego razu sztuka

Przekręt powinien być sztuką do jednego razu, nie trzech. Po tej przysłowiowej próbie, nakarmienia się przy pomocy chochli, powinny zarówno wystąpić objawy przejedzenia (z wymiotami włącznie), jak i odstawienie od stołu na lat kilkanaście (w sytuacji idealnej – na zawsze). Miejmy nadzieję , że przyjdzie taki czas, gdy problemy będą się przytrafiać, a nie będą stałym elementem firmowej egzystencji. Niestety, dopóki rządzić będzie tylko cena, a szeroko rozumiani klienci przystawać będą na ceny z założenia nierealne – jak w przytoczonym przeze mnie przykładzie – o zmiany będzie ciężko.

„Bądź zmianą, której pragniesz w świecie”

Na początek trzeba będzie pewnie zacząć od siebie i próbować podążać za wyżej powołanymi słowami Mahatmy Ghandiego. Może , jak wsłuchamy się w nie wszyscy i zaczniemy tępić pewne postępowania, coś z tego wyjdzie.

Wracając do fascynacji

Jak wspomniałem, fascynuje mnie w pewien sposób to jak ci „biznesmeni” radzą sobie w naszym budowlanym świecie. Ale jeszcze bardziej fascynuje mnie fakt, że nikt im nigdy, tak po prostu, odruchowo, zwyczajnie i po ludzku nie dał w mordę.
Choć z tego Ghandi zapewne nie byłby dumny...

przeczytaj cały artykuł

Na czterech łapach

Autor: Chivas   |   Data publikacji: środa, 26 sierpnia 2015 07:28

chivas1

Nazywam się Chivas, a dokładnie Chivas Make Me Strong. Jestem psem rasy Bearded Collie i od dzieciństwa w moim życiu obecne jest kamieniarstwo. To za sprawą mojego Pana, pana Darka, który całymi dniami siedzi przed komputerem lub rozmawia przez telefon. Leżę obok i patrzę na obrazki w komputerze. Zwykle to jakieś budynki, nagrobki lub kolorowe wzorki. Te ostatnie, jak się połapałem, to zdjęcia kamieni – nawet ładne niektóre.

Jak dla mnie kamienie są ciekawe, zwłaszcza teraz, kiedy są upały. Można na takim poleżeć – i chociaż twardo, to chłodzi przyjemnie. Dla Pana to coś więcej, bo strasznie się ekscytuje jak dostanie od kogoś zdjęcie jakiegoś nowego kamienia. Ostatnio mówił, że jakoś mniej tych zdjęć dostaje. Podobno firmy boją się ryzykować importu nowości – wolą tylko sprawdzone kamienie, które wszyscy już znają.
Po mojemu to źle myślą. Jak ja nauczyłem się podawać łapę, to miałem większe od kumpli powodzenie na podwórku. Więcej ludzi chciało mnie głaskać, a jeden nawet dał mi kawałek kiełbasy. Może gdyby ktoś miał nowości, to też dostałby jakiś kawałek kiełbasy?

Niektórzy związani z branżą kamieniarską mieli mnie okazję poznać – byłem z Panem na Dniach Granitu Strzegomskiego. Było fajnie, bo sporo ludzi chciało mnie głaskać, a ja to lubię. Były jakieś biegi – nawet też chciałem pobiec, ale podobno nie wolno. Spacerowałem z Panem i trochę dziwiło mnie, że Pan mówił, że Strzegom to stolica kamieniarstwa, a przecież tych namiotów z kamieniami nie było zbyt dużo. Za to taki jeden – gdzie pachniało kiełbasą – był oblężony. To pewnie ci, co przyszli zobaczyć kamienie, ale – jak ja – obeszli wszystko szybko i – tak, jak mnie – węch zaprowadził pod ten namiot. Zresztą namiotów bez kamieni było więcej – może to stolica nie kamieniarstwa, tylko kiełbasy? Jeśli tak, to chcę być na każdym święcie granitu.

Dla mnie cała ta sprawa kamieniarstwa ma też inny wymiar. Chodzę na spacery po mieście i widzę, chyba lepiej od ludzi, jak ułożona jest kostka. Niestety równo to nie jest – zaczepiam łapami i już nie raz złamałem pazur. A chyba można lepiej, bo czasem taki plac wyłożony granitową kostką aż zaprasza do pobiegania.

W Strzegomiu poznałem jedną fajną suczkę,owczarzycę. Powiedziała, że pracuje w zakładzie kamieniarskim – pilnuje zakładu. Narzekała, że strasznie dużo kurzu wylatuje z hali. Ale pracownicy nie mają ochrony i pracują, to nie łudzi się, żeby jej mogło być lepiej. Poza tym narzekała na bałagan i śmiała się, że mi krzywa kostka brukowa przeszkadza. U niej w pracy wszędzie złom i gruz. Opowiadała, że w zeszłym miesiącu ktoś się chciał włamać i jak go goniła, to skręciła łapę na połamanym slabie, który leżał na środku placu.

Ja też z Panem niedawno byłem w takim zakładzie. Mnie gospodarz dał michę z wodą, ale widziałem, że pracownicy misek z wodą nie mieli. Nawet jeden poszedł do sklepu, żeby kupić. Reszta, zamiast pracować, stała tam gdzie ja – w cieniu hali – i coś głośno mówiła na szefa. Chyba brzydko. Ja osobiście nie gryzę – ale tym ludziom niewiele brakuje.
W zakładzie poza pracownikami byli klienci. To też ciekawe – chodzili po placu i oglądali kamienie. W końcu stwierdzili, że wszystkie brudne i nie można zobaczyć jak wyglądają naprawdę. Pojechali więc gdzie indziej.

Jak znowu uda mi się dorwać do komputera to założę sobie konto na Facebooku. Podpatrywałem – wygląda ciekawie. Można się sporo dowiedzieć, a – jak mówi Pan – nie wszyscy doceniają taką komunikację. Jak poszczekam na podwórku, to usłyszy mnie tylko paru znajomych – jak na Facebooku pokażę nową sztuczkę, to polubi mnie kilka tysięcy osób. Może ktoś wyśle mi jakiś smakołyk?

Kamieniarzy zapraszam na profil facebookowy Kuriera Kamieniarskiego – to moi znajomi i bardzo życzliwi goście. Obiecali, że jak tylko założę swój profil, to oni go podlinkują. Nie wiem, co to znaczy, ale chyba chodziło im o to, że zrobią dla mnie taką specjalną smycz, na końcu której ja będę.

chivas2.jpg 

Ja na rynku w Strzegomiu :)

 

przeczytaj cały artykuł
Strona 182 z 230

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.