Ludzie i miejsca

Nowe życie kamieniołomu w Kazimierzu Dolnym

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 25 sierpnia 2015 09:19

siostry

W kwietniu tego roku burmistrz Kazimierza Dolnego ogłosił konkurs na opracowanie programu użytkowego oraz ogólnej koncepcji przeznaczenia i zagospodarowania kamieniołomu w Kazimierzu Dolnym.
Konkurs został rozstrzygnięty i jego zwycięzcą została pracownia architek- toniczna „Marka” z Puław. Jednak najwięcej emocji wzbudził projekt strzegomianek – Agaty Zych-Wcisło i Katarzyny Zych - Głuszyńskiej.

Siostry połączyły dwie profesje – architekturę i architekturę krajobrazu – opracowując „Studialny program użytkowy oraz ogólną koncepcję przeznaczenia i zagospodarowania kamieniołomu w Kazimierzu Dolnym”. Projekt architektek zdobył wyróżnienie honorowe i cieszy się uznaniem wśród mieszkańców Kazimierza Dolnego.

Agata mieszka obecnie w Katowicach. Przez kilka lat zdobywania doświadczenie w kraju i za granicą – Gdańsk, Poznań, Wrocław, Praga, Rotterdam. Podstawy wiedzy o architekturze zdobyła podczas studiów magisterskich o kierunku Architektura i Urbanistyka na Politechnice Gdańskiej i podczas studiów podyplomowych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu w zakresie zabytkoznawstwa i konserwatorstwa dziedzictwa architektonicznego.

Katarzyna jest od trzech lat związana z branżą kamieniarską – pracuje jako projektant w firmie Granex w Strzegomiu. Od trzech lat zaangażowana jest jako tutor w organizowanej przez „Fundację Bazalt” Letniej Szkole Projektowania w Kamieniu. Podstawy wiedzy o architekturze krajobrazu i budownictwie zdobyła podczas studiów ma- gisterskich o kierunkach Architektura Krajobrazu oraz Budownictwo na Uniwersytecie Przyrod- niczym we Wrocławiu.

Projektantki podkreślają, że sam fakt pocho- dzenia ze Strzegomia – granitowego serca Polski – miał wpływ na to, że podjęły się prac nad projektem konkursowym w Kazimierzu Dolnym. Cztery lata temu   brały   udział   w   konkursie   studenckim o podobnej tematyce – zagospodarowanie terenu byłego kamieniołomu bazaltu w Strzegomiu. Zarówno Katarzyna jak i Agata zagadnienie nieczynnego   kamieniołomu   bazaltu   rozwinęły w swoich pracach magisterskich . Dlatego też temat ten jest im niewątpliwie bliski i mają świadomość tego jak ważną częścią historii miasta są takie wyrobiska i jaki niosą ze sobą potencjał.

Konkurs w Kazimierzu Dolnym podzielony był na dwa etapy, które wyłoniły najbliższe oczekiwaniom jury konkursowego wizje zagospodarowania dawnego kamieniołomu. Celem konkursu było przede wszystkim wydobycie ducha miejsca oraz podkreślenie walorów miejsca i jego unikalności.
Projektantki w swojej pracy kierowały się kilkoma głównymi założeniami:
– zaprojektowanie „zielonego zaplecza” Kazimierza Dolnego, które byłoby miejscem spotkań oraz przyciągnęłoby turystów i odciążyło kazimierską starówkę;
– zachowanie naturalnego charakteru miejsca – brak ingerencji w ścianę kamieniołomu;
– utożsamianie projektowanego terenu z duchem Kazimierza Dolnego poprzez zastosowane materiały, głównie naturalne;
– wprowadzenie nowych funkcji, które sprzyjają aktywności odwiedzających – ścieżka zdrowia, zewnętrzna siłownia, place zabaw itp. oraz przestrzeń otwarta wraz ze sceną, która będzie przeznaczona do organizacji imprez masowych;
– tworzenia infrastruktur y planowanego Geoparku „Małopolskiego Przełomu Wisły" na terenie kamieniołomu poprzez wyznaczenie ścieżki geologicznej z geostanowiskiem oraz budowę budynku edukacyjnego z interaktywną wystawą geologiczną;
– przeprowadzenie głównego ciągu komuni- kacyjnego przez sam środek budynku wielofunkcyjnego, aby był on integralną częścią całego założenia;
– zaprojektowanie kąpieliska przewidzianego jako naturalny staw z roślinną warstwą filtracyjną.

Obecnie Agata, od ponad roku prowadzi, własną firmę współpracując z innymi biurami architektonicznymi oraz prywatnymi inwestorami. Katarzyna jest na urlopie macierzyńskim. Plany młodych architektek na przyszłość to zdobywanie nowych doświadczeń, podnoszenie osobistej i projektowej poprzeczki, bo chęć ciągłego rozwoju motywuje do bycia lepszym i do tworzenia lepszych przestrzeni.
Gratulujemy wyróżnienia w konkursie oraz podboju serc Kazimierzan i życzymy dalszych sukcesów na projektowych ścieżkach życia.

przeczytaj cały artykuł

Changsha City – Chiny

Autor: Bartosz Jawecki   |   Data publikacji: środa, 17 czerwca 2015 12:59

chin1.jpg

Changsha jest miastem o statusie prefektury miejskiej położonym w środkowych Chinach nad rzeką Xiang Jiang, stolicą prowincji Hunan. Ma powierzchnię około 12 km2. Zamieszkuje je około 7 mln ludzi, w tym obszar miejski 3,6 mln. Changsha była ważnym miastem już za czasów dynastii Qin, a od XVII w. stolicą prowincji. Od wieków była także istotnym rynkiem handlu ryżem oraz ośrodkiem akademickim (np. Yuelu Academy of Classical Learning założono w 976 za czasów dynastii Song).

W czasie wojny chińsko-japońskiej (1937-45) miasto było miejscem poważnych walk i zostało prawie całkowicie zniszczone, m.in. w wyniku zastosowania taktyki „spalonej ziemi” przez Kuomintang. Odbudowano je w 1949 r. Obecnie Changsha jest ośrodkiem szkolnictwa wyższego, przemysłu bawełnianego, spożywczego, elektrotechnicznego, hutniczego i maszynowego oraz hafciarstwa.

Kamień, zgodnie z chińską filozofią Yin i Yang, symbolizował pierwiastek męski —jeden z dwóch uzupełniających się składników kosmosu. Jako element twardy, suchy, szorstki, ciężki był przeciwieństwem wody —jasnej, lekkiej, chłodnej, miękkiej i pełnej energii (pierwiastek żeński). Pewnie dlatego wykorzystanie kamienia w obiektach małej architektury Changshy jest niezmiernie popularne.
Dla obcokrajowca poruszającego sie po Changshy, jednym z pierwszych obiektów małej architektury jaki zauważy, są posągi chińskich lwów (Shishi —kamienne lwy). Według wierzeń lew chiński, zwany też psem Fo, był symbolem dostojeństwa i potęgi, ochraniał przed złymi mocami i duchami, a także uznawany był za obrońcę prawa. Lwy ochronne wystpują parami —jeden jest płci żeńskiej (Yin), a drugi męskiej (Yang). Lew męski trzyma kulę z wizerunkiem Kwiatu Życia, natomiast lew żeński pod prawą łapą trzyma lwiątko (szczenię). Ich zadaniem jest strzec domu przed napływem złej energii „sha” lub przed ludźmi o nieczystych zamiarach. Po raz pierwszy pojawił się w chińskiej kulturze za czasów dynastii Han.

Pierwotnie umieszczane były przed pałacami, budynkami państwowymi, bramami świątynnymi, świątyniami oraz grobowcami. Współcześnie stoją także przed blokami mieszkalnymi, domami, chińskimi restauracjami i hotelami, centrami handlowymi, itp. Lwy spotykane w Changshy najczęściej wykonane są z szarego granitu oraz marmuru.

Popularnym elementem dekoracyjnym i krajobrazowym są różnego rodzaju głazy umieszczane w parkach, na skrzyżowaniach, przed wejściami na osiedla, domami, instytucjami publicznymi, itp. W większości przypadków są to głazy narzutowe lub wydobyte z rzek. Rzadziej spotyka się bloki skalne pochodzące z kamienio-łomów. Powszechne jest także nadawanie blokom skalnym wyglądu kamieni naturalnych. Dopiero po bliższym przyjrzeniu się powierzchni głazu można stwierdzić, że jego kształt jest wynikiem obróbki mechanicznej, a nie oddziaływania sił natury. Na większości tych głazów wykute są inskrypcje. Mogą to być chińskie „złote myśli”, wiersze, czy symbole istotne dla chińskiej tradycji.

Przemierzając ulice i parki Changshy można natknąć sie na jeden z tradycyjnych elementów chińskiej architektury w formie wolno stojącej bramy (paifang lub pailou), tzw. bramy memorialnej. Pierwotnie pailou miały charakter praktyczny, lecz w czasach dynastii Song stały się elementem wyłącznie dekoracyjnym, pełniących rolę memorialnych pomników upamiętniających wydarzenie lub osobę. Stawiano je na głównych ulicach miast bądź alejach wiodących do cmentarzy lub mauzoleów. Zazwyczaj 

posiadają trzy lub pięć przejść. Wykonywano je z drewna, kamienia lub cegły, często bogato ozdabiając kolorową glazurą. Paifang kamienne lub ceglane mogą być białe, malowane na czerwono ewentualnie kolorowo zdobione. Białe paifang zazwyczaj stoją przy wejściach do miejsc kultu lub cmentarzy. Nie mają wówczas kolorowych zdobień, ale filary pokrywane są rzeźbieniami. Napotkane w Changshy kamienne bramy memorialne, wykonane są z szarego granitu. Część z paifang (pailou) wykonana jest z bloków granitowych, natomiast część posiada szkielet ceglany lub betonowy, pokryty granitowymi płytami okładzinowymi.

Wzrok przyciągają także bogato zdobione dekoracyjne kolumny (huabiao). Pierwotnie huabiao były drewnianymi słupami z poprzeczką u góry, stawianymi jako drogowskazy przed placówkami pocztowymi i mostami. Funkcji dekoracyjnej nabrały one w okresie dynastii Han, kiedy zaczęto je stawiać jedynie przed pałacami. Drewno zastąpiono kamieniem oraz dodano rzeźby. Napotkane w Changshy huabiao, przeważnie wykonane są z granito-idów, głównie granitu, bogato zdobione różnymi motywami, m.in. smokami.

Parki i skwery pełnią w Changshy —podobnie jak w całych Chinach —bardzo ważną rolę. Są miejscem spotkań lokalnych społeczności, gdzie na świeżym powietrzu wspólnie gimnastykują się, tańczą, śpiewają, ćwiczą tai-chi lub wushu, grają w karty lub mahjong, spożywają posiłki. Stąd też nieodzownym elementem chińskiego parku są stoliki z siedziskami. Przy jednych spożywa się posiłki , przy innych rywalizuje o wygraną. Wykonane są one z różnych surowców, betonu, cegieł, drewna, tworzywa sztucznego, czy kamienia. Kamienne stoliki przybierają różne, bardzo interesujące formy.

Większość wykonana jest z granitu, najczęściej w formie okrągłego stołu i kilku siedzisk, beczkowatych lub prostopadłościennych, czasami zdobionych różnymi motywami (smoki, rośliny, itp.). Przy czym popularne są też naturalne głazy —kamienie narzutowe lub wydobyte z rzeki —nie poddane żadnej obróbce lub tylko przecięte na dwie części. Niekiedy płaszczyzna przecięcia jest wypolerowana podkreślając ciekawe lico kamienne. Interesującym jest fakt, że w większości parków i skwerów, klasyczne ławki jakie spotykamy w  Polsce (siedzisko z oparciem —drewniane lub metalowe) są rzadkością. Te nieliczne w większości wykonane były z szarego granitu, czasami różowego lub żółtego. Posiadały rozmaite kształty, w większości proste, niekiedy przypominające zwierzęta, czasami zdobione tradycyjnymi chińskimi motywami.

chin2.jpg

Bardzo popularne są również różnego rodzaju rzeźby zwierząt, scen z życia, symboli i motywów istotnych w chińskiej tradycji i kulturze. Często są to też rzeźby obiektów i przedmiotów charakterystycznych dla danego miejsca jak również elementy infrastruktury komunikacyjnej miasta. Również w tym przypadku dominującym surowcem jest granit (w różnych barwach, najczęściej szary), ale spotyka sie też marmur.

Na przykład w Changshy, w Świątyni Kai Fu, można zobaczyć kilkadziesiąt figurek mnichów w różnych sytuacjach. Przed pijalnią herbaty w parku Martyr’s, stoi imbryk z historią picia herbaty. W parku Xiaoyuan umieszono figury zwierząt, które pełnią funkcję dekoracyjną oraz elementów zabawowych dla dzieci. Wśród infrastruktury komunikacyjnej, interesujące są ograniczniki uniemożliwiające samochodom wjazd na chodniki, bardzo często wykonane z szarego granitu, w kształcie: kuli, walca, beczułki, itp. Czasami ciekawie i bogato zdobione.

Reasumując można stwierdzić, że zastosowanie kamienia jest powszechne w małej architekturze Changshy. Wykorzystuje się różnego rodzaju skały, m.in. granitoidy, marmury, piaskowce, wapienie, nadając im różnorodne kształty, od prostych do złożonych. Niektóre z nich są misternie zdobione tradycyjnymi chińskimi motywami. Część z nich jest wykonana ręcznie, a oddanie detali pokazuje kunszt kamieniarzy oraz nakład pracy włożony w ich wykonanie.

chin4.jpgchin3.jpg

Literatura:


Edward Kajdański: Architektura Chin Arkady 1986; Edward Kajdański: Chiny. Leksykon. Warszawa: Książka i Wiedza, 2005; Mieczysław J. Künstler: Sztuka Chin Wiedza Powszechna, Warszawa 1991; Wiesław Olszewski: Chiny. Zarys kultury. Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM, 2003; Zaha Hadid, Krystyna Januszkiewicz, Centrum Kultury w Guangzhou w Chinach, Archivolta 1/2012 s. 6-34.

przeczytaj cały artykuł

O zauroczeniu, które nie wygasło

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 28 kwietnia 2015 07:28

kant.jpg

O początkach w branży kamieniarskiej, targowych wspomnieniach i o nowych perspektywach, mówi Marzena Kantor, dyrektor Geoservice Christi i członek Zarządu Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej.

Kurier Kamieniarski: W roku 2009 objęłaś stanowisko dyrektora Geoservice-Christi, ale z samą firmą jesteś związana dłużej.

Marzena Kantor: Tak, to prawda. Z firmą Geoservice-Christi jestem związana od 2004 r., ale moja przygoda z kamieniem, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, zaczęła się 4 lata wcześniej. W 2000 r., dobrze znając język włoski, rozpoczęłam współpracę z włoską firmą z Carrary, właścicielem kilku kamieniołomów. Myślałam, że będzie to chwilowe zauroczenie kamieniem, ale od tego momentu minęło już 15 lat, a moje życie zawodowe zostało ściśle związane z branżą kamieniarską. Cieszę się, iż miałam okazję poznać branżę z dwóch różnych perspektyw, od strony firmy kamieniarskiej i od strony organizatora targów kamieniarskich, pozwoliło mi to na jej lepsze poznanie i zrozumienie jej potrzeb.

KK: Jak retrospektywnie oceniasz twoje minione 15 lat?

M.K.: W tym czasie sporo się wydarzyło, było dużo wyzwań i trudnych decyzji, ale też i wiele wydarzeń, które bardzo mile mnie zaskoczyły. Pamiętam jak przed laty czytałam o działaniach p. Stanisława Sitarza, aktualnego Prezesa Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej, wtedy nawet do głowy by mi nie przyszło, że kiedyś zasiądę obok niego w Zarządzie ZPBK.
Rozpoczynając pracę w Geoservice-Christi nie przypuszczałam też, że kiedyś będzie mi dane zostać jej wspólnikiem. Oba te wydarzenia to dla mnie naprawdę miłe wyróżnienie. W ciągu ostatnich 15 lat poznałam wielu wspaniałychi ciekawych ludzi, z niektórymi z nich dzisiaj, oprócz kontaktów zawodowych, łączy mnie również przyjaźń. Organizacja targów i tworzenie nowych projektów dla branży kamieniarskiej były dla mnie naprawdę wielką przyjemnością i dały mi wiele satysfakcji - bardzo się rozwinęłam, zdobyłam nowe doświadczenia i miałam okazję sprawdzić swoje umiejętności w wielu projektach.

KK: I co dalej?

M.K.: Czas na zmiany :-) Przede mną nowe wyzwania zawodowe i nowe szlaki do przetarcia. Po kilku latach targi KAMIEŃ powróciły do rodzimego portu. Ubiegłoroczna edycja była udana i została bardzo dobrze odebrana przez branżę, a trwająca już sprzedaż powierzchni na KAMIEŃ 2015 wygląda obiecująco
i zapowiada jeszcze lepsze rezultaty. Dlatego ze spokojem pozostawiam targi KAMIEŃ w dobrych rękach. Jestem przekonana, że tak dobrze przygotowany zespół, którym miałam zaszczyt i przyjemność kierować, wykorzysta szanse i znakomicie poradzi sobie z wyzwaniami, jakie przyniosą kolejne edycje targów KAMIEŃ i inne projekty Geoservice-Christi.

KK: Żegnasz się z branżą na dobre?

M.K.: W odpowiedzi na informację o moim odejściu usłyszałam, że z branży kamieniarskiej tak łatwo się nie odchodzi i zostałam zaszczycona propozycją zostania honorowym członkiem Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej, którą oczywiście z radością przyjęłam. Przede mną nowe wyzwania zawodowe, ale z pewnością będę śledzić dalsze wydarzenia i starać się wspierać działania branży kamieniarskiej i Geoservice-Christi.

Jednym z bardzo ważnych elementów mojej pracy była możliwość współpracy z wieloma wspaniałymi ludźmi zarówno w obrębie firmy, jak i poza nią. Dziękuję Pani Prezes za zaufanie i wsparcie a całemu zespołowi za wspólne dokonania i radość wspólnego tworzenia. Chciałabym też serdecznie podziękować wszystkim tym, z którymi miałam przyjemność współpracować. Dziękuję za życzliwość, serdeczną atmosferę rozmów i spotkań oraz za wiele uśmiechu i niezapomnianych chwil. Mam nadzieję, że z wieloma z Państwa pozostanęw kontakcie. Do zobaczenia we Wrocławiu, na targach KAMIEŃ 2015. Choć nie będę już stała za sterami, to na pewno pojawię się na Targach, tym razem w nowej roli - gościa.


”Ufaj Panu, bądź mężny, niech się twe serce umocni, ufaj Panu” (Psalm 27,14)

Droga Marzeno!
Serdecznie dziękujemy Ci za wieloletnią pracę w Geoservice-Christi, Twoje osobiste
zaangażowanie, lojalność i sumienność. Za troskę o firmę i za pomysły, które wniosły
nieoceniony wkład w organizację targów KAMIEŃ i innych projektów.
Życzymy Ci realizacji marzeń oraz aby dotychczasowe sukcesy były
inspiracją do dalszej działalności zawodowej i osobistej.

Prezes Geoservice-Christi
wraz z Zespołem

przeczytaj cały artykuł

Doświadczanie czasu wg Alexa Setona

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: poniedziałek, 27 kwietnia 2015 07:45

Przeglądając internet natknęliśmy się na zdjęcia rzeźby, która potrafi zafascynować. Nieco innej, bardziej współczesnej, ale intrygującej. Autorem rzeźby jest australijski rzeźbiarz Alex Seton, a praca o której mowa, to element serii powstałej w 2012 roku „Elegy On Resistance” (Elegia na odporność). Skontaktowaliśmy się z autorem i dowiedzieliśmy się więcej o nim, o jego postrzeganiu rzeźby i o idei jaka mu przyświeca w pracy artystycznej.

AS1.jpg

AS2.jpg

Alex Seton urodził się w 1977 roku w Sydney w Australii i nadal tam mieszka. Jak nam powiedział, swoją przygodę ze sztuką rozpoczął już jako dziecko w domu rodzinnym — z dużym zainteresowaniem przeglądał albumy artystyczne, których wiele mieli jego rodzice. Na oglądaniu się nie kończyło. Chętnie sięgał po ołówek i farby —rysował i malował kiedy tylko była taka możliwość. Na podwórku spędzał czas na rzeźbieniu i rysowaniu na piasku w piaskownicy.

Możliwości te się skończyły, kiedy razem z rodzicami przeprowadził się do centrum Sydney. Oczywiście kierunek studiów wybrał zgodne ze swoją pasją: w 1998 roku uzyskał licencjat College of Fine Arts (Kolegium Sztuk Pięknych) na Uniwersytecie Nowej Południowej Walii.

Po studiach pracował dla Cooee Aboriginal Art Gallery i Angeloro Fine Art Galleries. Później na krótko trafił do Melbourne, gdzie rzeźbił na potrzeby filmu dla The Set Building Company and DiEmme. Tam organizował także koncerty dla swoich kolegów — artystów i dla siebie, m.in. w hotelu Sheraton i innych dużych lokalach. To były miejsca gdzie chętnie przyjmowano młodych artystów, jeszcze pełnych studenckiego wigoru.

W tym czasie, jak sam stwierdził, był „wizualnym żarłokiem” zainteresowanym tym co i gdzie zrobili inni. Jako młody człowiek był zainteresowany równymi aspektami sztuki, również muzyką. W okresie dojrzewania równie mocno pociągały go komputery, zwłaszcza że rodzice pracowali w branży informatycznej. Jednak najwięcej satysfakcji czerpał z tworzenia sztuki wizualnej. Jako nastolatek próbował rysować, malować, rzeźbić. Jak wspomina: Jako szesnastolatek próbowałem malarstwa portretowego. Namówiłem aktora Johna Bella do pozowania, ale gdy skończyłem zauważyłem sporą rozbieżność między modelem a obrazem. Pamiętam, że wtedy pomyślałem z goryczą, że obraz zawsze będzie oknem, przez które można zaglądać, ale prawdziwe doznanie kontaktu z obiektem zapewnia tylko rzeźba, z którą można wchodzić w interakcje. Od tamtej pory mam obsesję na punkcie czystej fizyczności i traktowania rzeźby jako medium dla idei.

AS3.jpg

 

We wszystkich pracach, jakie wykonuje australijski artysta, przewijają się przedmioty codziennego użytku. Takie jak dmuchane zabawki, łóżka, flagi czy tkaniny lub odzież. Przedmioty codziennego użytku, zamienione w kamienne pomniki, wywracają konstrukcję historyczną i kulturową oraz tradycję rzeźbiarską. Autor chce przez to pokazać specjalne znaczenie zwyczajnych przedmiotów dla współczesnego świata, które, umieszczone w innym kontekście, mogą stanowić źródło silnych przeżyć emocjonalnych.
„Elegia na odporność”—to seria prac, wykonanych w marmurze z Carrary, mająca prezentować opór jednostki wobec nowoczesnego miasta, w którym człowiek czuje się mały i zagubiony. Główną pracą serii jest „Solista” (95 x 75 x 70 cm) — zakapturzona, anonimowa postać, siedząca niczym Budda ze skrzyżowanymi nogami, pomiędzy czterema kamerami. Postać „Solisty” to samotny bohater zagubiony w społeczeństwie, pełen strachu i poczucia niezrozumienia przez „obcych”. Serię uzupełnia odzież wisząca na wieszakach oraz porzucona na podłodze.

„Marmur zajmuje szczególne miejsce w obrębie sztuki zachodniej. Dzieła kultury klasycznej, takie jak Nike z Samotraki, wystawiane w Luwrze od 1884 roku, mają duże kulturowe znaczenie dla całej cywilizacji. Marmur to też materiał współczesnej architektury. Nowoczesne budynki biurowe i hotelowe foyer często nawiązują do historycznego związku z cywilizacją klasyczną. Chciałem, aby moje rzeźby z marmuru były trwałą formą dla ulotnych chwil kultury i mody, utrwalając popkulturowe ikony współczesnego świata. W cyklu „Elegia na odporność” rozmieściłem wokół centralnej postaci (Solisty) grupę kamer (Kwartet) i wiszące na wieszakach bluzy (Refren). Nazewnictwo tych obiektów zakłada związek, jaki występuje podczas koncertu zespołu muzycznego, który świadczy o odporności człowieka na aparat nadzoru i kontroli. Centralna postać mężczyzny może być postacią heroiczną. Ale w rzeczywistości miasta nowoczesnego świata są pełne takich postaci spotykanych, gdy przechodzimy przez dworce czy centra handlowe. 

Tradycyjnie rzeźby prezentowały wielkie postacie, ja chciałem zatrzymać na moment ludzkie doświadczenie czasu, które wypełniają zwykli ludzie tworzący nasz świat i borykający się z istniejącymi w nim ograniczeniami dla jednostki.”

AS4.jpg

 

AS5.jpg

Foto: Per Ericsson

 

 

przeczytaj cały artykuł

Antonio Corradini – mistrz zawoalowanych postaci

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: czwartek, 05 marca 2015 13:07

Kontynuując, zaczęty w poprzednim Kurierze Kamieniarskim wątek „Znalezione w sieci”, dziś przedstawiamy twórcę, który nie pozwala przejść obojętnie obok swoich dzieł. Oto wyniki naszego błądzenia po niezgłębionych zasobach Internetu.

corr1.jpg

Niedawno natrafiliśmy na zdjęcie marmurowego popiersia zawoalowanej kobiety. Delikatność i nieprawdopodobny realizm oddania przezroczystej tkaniny zakrywającej twarz były poruszające.
Autorem rzeźby zatytułowanej „Popiersie zakrytej kobiety” (Puritas) jest Antonio Corradini – wenecki rzeźbiarz rokoko urodzony w 1668 roku we włoskim Ester. Twórczość rozpoczął już w wieku 14 -15 lat. Dużo podróżował. Początkowo sporo czasu spędził w Rosji rzeźbiąc osiemnaście popiersi i dwie statuetki w letnim ogrodzie cara Piotra Wielkiego w St. Petersburgu. Potem pracował w Niemczech. W połowie
1720 roku powrócił do rodzinnych Włoch. Jednak kolejne zlecenia przyszły z Cesarstwa Austriackiego, więc zamieszkał w Wiedniu. Po śmierci cesarza Karola VI w 1740 roku utracił zlecenia w Austrii i zamieszkał ponownie we Włoszech (Rzym i Wenecja). Ostatnia przeprowadzka artysty zaprowadziła go do Neapolu. Tam pracował nad rzeźbą w kaplicy Sansevero (Capella Sansevero de 'Sangri lub Pietatella ) w centrum Neapolu, na zlecenie Raimondo di Sangro. Niestety tutaj też zmarł w 1752 roku przed ukończeniem dzieła swojego życia.
Ciekawy był dalszy los tego zlecenia. Corradini zostawił wykonane szkice i model rzeźby „Chrystus jemeński pod całunem". Realizację rzeźby powierzono po śmierci Corradiniego innemu włoskiemu rzeźbiarzowi – Giuseppe Sanmartino. W końcowej realizacji zinterpretował materiały Corradiniego po swojemu. Pewnie dlatego to on jest podpisany jako autor dzieła. Ale nawet obecnie, patrząc na inne prace Corradiniego, trudno nie zauważyć poważnego wpływu artysty na końcową realizację.
W Neapolu poza pracą nad „Chrystusem jemeńskim pod całunem” stworzył „Zawoalowaną prawdę” (zwaną także Skromność lub Chastity) – niezwykły grób-pomnik poświęcony Cecilii Gaetani dell'Aquila d'Aragona, matce Raimondo de Sangro. Jak napisał Bruce Voucher – krytyk sztuki: „Nie jest to praca inspirowana chęcią prezentacji genialnej techniki rzeźbienia. Twarz osłonięta przez najcieńsze welony tworzy intrygujące, ale ironiczne napięcie, być może trochę nie pasujące do pomnika w kaplicy grobowej, ale takie, które ma zmusić umysł do głębszych przemyśleń i wspomnień.”
Zresztą oceńcie sami. Więcej prac Corradiniego zaprezentujemy na naszym fanpage’u: www.facebook.com/KurierKamieniarski.

corr2.jpg

przeczytaj cały artykuł
Strona 9 z 11

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2025-12-08 00:00:00
Sprzedam automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.