
Rys. 2. Narzędzia metaliczno-diamentowe do szlifowania
posadzek betonowych i kamiennych
W Kurierze Kamieniarskim nr 1/2021 ukazał się artykuł dotyczący wzrastającego zapotrzebowania na narzędzia metaliczno–diamentowe wykorzystywane do cięcia i szlifowania kamienia naturalnego, świeżego betonu, asfaltu oraz ściernych materiałów ceramicznych. Niniejszy artykuł jest odpowiedzią na wymagania przemysłu w zakresie projektowania nowych materiałów na narzędzia o coraz lepszych właściwościach użytkowych do obróbki łatwo obrabialnych skał osadowych oraz materiałów budowlanych np. piaskowców, świeżego betonu, asfaltu i porowatych materiałów ceramicznych.
Odpowiedni wybór narzędzia do pracy uzależniony jest od wielu czynników decydujących o jego trwałości i jakości. W głównej mierze czynniki te są związane z zaprojektowaniem odpowiedniej struktury i składu materiału stanowiącego osnowę, a także zależą od własności obrabianego materiału (np. twardości, gęstości, składu mineralogicznego, własności ściernych), warunków obróbki (np. wymaganej wydajności cięcia, prędkości obwodowej narzędzia, wydajności systemu chłodzenia), oczekiwanej jakości finalnego produktu, jak również stanu technicznego maszyny.
W ramach realizowanego w Ł-KIT projektu LIDER IX finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju opracowano materiały osnowy z grupy Fe-Mn charakteryzujące się podwyższoną odpornością na zużycie ścierne i twardością do zastosowań w procesie szlifowania posadzek betonowych i kamiennych o bardzo dużej abrazyjności. W ramach przeprowadzonych badań określono wpływ udziału dyspersyjnej fazy umacniającej na zmiany w mikrostrukturze i wybrane własności fizyczne, mechaniczne i tribologiczne materiału osnowy. Zbadano również wpływ stopnia zaawansowania przemiany fazowej zachodzącej podczas chłodzenia z wygrzewaniem izotermicznym na końcowe własności materiału osnowy.
Badania realizowane w ramach projektu miały nie tylko charakter poznawczy, ale pozwoliły na przeskalowanie opracowanych założeń technologicznych otrzymywania narzędzi metaliczno-diamentowych w skali laboratoryjnej do warunków przemysłowych, jak również ocenę ich użyteczności w normalnym cyklu produkcyjnym.

Rys. 1. Właściwości fizykomechaniczne (a) i tribologiczne (b) opracowanych materiałów osnowy
W ramach realizowanych zadań projektowych opracowano wytyczne technologiczne otrzymywania segmentów metaliczno – diamentowych na bazie nowoopracowanych materiałów osnowy. Podstawowe właściwości fizykomechaniczne i tribologiczne zestawiono na Rys. 1.
Przykładowe narzędzia metaliczno-diamentowe wytworzone na bazie nowoopracowanych materiałów przestawiono na Rys. 2.
W celu oceny przydatności wytworzonych narzędzi przeprowadzono testowe próby pracą w procesie szlifowania powierzchni betonowych z gatunku: C8/10, C12/15, C25/30. Do badań porównawczych wykorzystano również narzędzia komercyjne na bazie Co-WC. Badania wykonano na szlifierce trójgłowicowej z firmy HTC 420 VS. Siła szlifowania wynosiła ok. 65 kG, a prędkość obrotowa 560 obr/min.
Przed pomiarami zużycia przeprowadzono kilka cykli docierania (kondycjonowania narzędzia). Segmenty poddano 30-minutowym okresom testowym. Po każdy cyklu segmenty oczyszczano, suszono i mierzono z dokładnością do 0,001 mm w celu obliczenia ubytku objętości narzędzia. Urządzenie wraz z zamontowanymi narzędziami oraz stanowisko do badań zużycia przedstawiono na Rys. 4. Wyniki z badań przedstawiono w formie wykresu zamieszczonego obok (Rys. 3.).
Przeprowadzone badania wykazały, że narzędzia metaliczno-diamentowe na bazie nowoopracowanych materiałów osnowy charakteryzują się większą trwałością i wydajnością szlifowania od narzędzi komercyjnych.
Uzyskane rezultaty projektu wybiegają poza oferowane obecnie na rynku rozwiązania dotyczące obróbki szlifowaniem powierzchni betonowych (kruchy, sypki i bardzo luźny beton) oraz powierzchni kamiennych, np. piaskowców. Dzięki podwyższeniu odporności na zużycie narzędzi i wyeliminowaniu kobaltu powstały produkt plasuje się w obszarze niszy istniejącej na rynku diamentowych narzędzi ściernych.

Rys. 3. Zużycie objętościowe testowanych narzędzi
Korzyści z wdrożenia opracowanego rozwiązania obejmują nie tylko zwiększenie konkurencyjności przedsiębiorców, poprzez możliwość oferowania znacznie tańszych wyrobów o podwyższonej trwałości o ok. 30% i wydajności szlifowania o ok. 30%, ale również pozwalają na ograniczenie szkodliwego wpływu na zdrowie pracowników zatrudnionych przy produkcji profesjonalnych narzędzi metaliczno-diamentowych poprzez wyeliminowanie kobaltu z materiału osnowy.
Zwiększenie wydajności szlifowania i trwałości narzędzia umożliwia płynną pracę i znacznie szybsze usuwanie powierzchni, przy jednoczesnym zmniejszeniu liczby potrzebnych do wykonania danej pracy narzędzi. Dzięki dłuższej trwałości eksploatacyjnej tych narzędzi możliwe jest skrócenie czasu przestoju potrzebnego na wymianę zużytych narzędzi przy zagwarantowaniu uzyskania wymaganej powierzchni.
Sumaryczne korzyści z tytułu wykorzystania tańszych materiałów osnowy do spiekanych narzędzi metaliczno-diamentowych można szacować od kilku do kilkunastu milionów złotych rocznie.

Rys. 4. Powierzchnia betonowa z gatunku C8/10 do badań zużycia segmentów metaliczno-diamentowych (a) wraz z wykorzystanym oprzyrządowaniem (b)
Badania były realizowane w ramach projektu LIDER IX, nr umowy: LIDER/22/0085/L-9/17/NCBR/2018
pt.: Innowacyjne narzędzia metaliczno-diamentowe bez udziału materiałów krytycznych do zastosowań w procesie szlifowania przemysłowych systemów posadzkowych, finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w Warszawie.
Elżbieta Cygan-Bączek
Sieć Badawcza Łukasiewicz
– Krakowski Instytut Technologiczny
ul. Zakopiańska 73, 30-418 Kraków

Klient, który decyduje się na blat kuchenny z marmuru, powinien być uświadomiony przez kamieniarza, jakie konsekwencje pociąga za sobą wybór właśnie tego materiału. Wiadomo: marmur jest delikatnym materiałem podatnym na przebarwienia, szczególnie w zetknięciu z niektórymi produktami, które są powszechne w kuchni. Czerwone wino, cytryna, olej, keczup i wiele innych są najczęstszą przyczyną powstawania na marmurze plan trudnych lub niemożliwych do usunięcia. Z drugiej strony wzory i kolorystyka marmurów jest dla klientów bardzo atrakcyjna i trudno się dziwić, że przyciągają wzrok.
Marmur można zabezpieczyć. Praktyka jednak pokazała, że dotychczas stosowane metody sprawdzały się z różnym skutkiem. Badania nad produktami, które skutecznie mogłyby zabezpieczyć marmur, prowadzi nieustannie wielu producentów.
Swój produkt do zabezpieczania marmuru ma również włoski Tenax. Po wielu latach badań został zaprezentowany na zeszłorocznych targach w Weronie. W styczniu tego roku miał on premierę również w Polsce podczas prezentacji w firmie Syntetyk w Busku Zdroju.
Mając świadomość, że o popularności wielu preparatów decyduje wysiłek włożony w ich aplikację, przedstawiamy propozycję włoskiego producenta, opisując sposób aplikacji. W ten sposób każdy samodzielnie będzie mógł ocenić, czy taka oferta jest dla niego interesująca.
Oczywiście końcowe zabezpieczenie marmuru to dodatkowa praca i koszty, które będzie musiał ponieść klient. Myślę jednak, że klienci zaakceptują propozycję, która zwiększa koszty, ale pozwala zagwarantować piękny i czysty wygląd blatu kuchennego przez wiele lat.
Oferowane produkty mają atest na kontakt z żywnością i – co bardzo ważne – proces zabezpieczania jest całkowicie odwracalny. Służy do tego produkt Anti Acid Remover. Po usunięciu powłoki można ponowić zabezpieczenie w ten sam sposób.
Produkty
Oferta dotyczy dwóch grup produktów. Pierwsza – profesjonalna – to Formula 401 do uzyskiwania powłoki matowej oraz Formula 415L pozwalająca uzyskać wykończenie z połyskiem. Te produkty powstały na bazie żywic wodorozpuszczalnych.
Druga grupa to Formula 131 przygotowana do wykonania powłoki matowej. Składa się z kilku elementów, ale można również zamówić kompletny zestaw zawierający wszystkie składniki i narzędzia. Jest to szczególnie przydatne dla firm, które sporadycznie mogą potrzebować takich środków. Ten produkt również powstał na bazie wody.
Po zastosowaniu Formula 131 również można uzyskać powierzchnię błyszczącą. Należy zaopatrzyć się w dodatkowy zestaw zawierający papiery polerskie od gradacji 400 do 1500, którymi spolerujemy materiał z niewielkim naciskiem.
Wszystkie produkty z oferty mają określone wymogi w zakresie sposobu aplikacji. Tylko wykonywanie powłoki zgodnie z określonymi przez producenta zasadami gwarantuje skuteczność zabezpieczenia. Należy równie uczulić późniejszych użytkowników, że codzienne czyszczenie kamienia należy wykonywać w sposób nie powodujący powstawania zarysowań na powierzchni.
Przejdźmy do zasad zabezpieczania powierzchni dla poszczególnych produktów. Pozornie może się wydawać, że są kłopotliwe, ale oglądając premierową prezentację w firmie Syntetyk szybko doszedłem do wniosku, że nawet ja bym sobie z tym poradził.

Formula 401 efekt matowy
Nakładanie powłoki na produkt musi być realizowane metodą natryskową. Do uzyskania dobrego efektu materiał musi być ułożony poziomo i wcześniej dokładnie wyczyszczony acetonem. Po nałożeniu i wyschnięciu produktu powierzchnię poleruje się Scotch-Brite 7447 dla uzyskania gładszej powierzchni.
Wykonana powłoka – według badań producenta – w pełni zabezpiecza materiały zarówno jasne, jak i czarne przed wpływem kwasów oraz zasad przez okres 8 godzin. Oznacza to, że jeśli użytkownik usunie powstałą plamę w ciągu 8 godzin od jej powstania – stosując codzienne metody usuwania zabrudzeń – to na kamieniu nie będzie żadnego śladu. Dla większości substancji powłoka zabezpiecza materiał nawet przez 24 godziny, choć część z nich należy usunąć w ciągu godziny. Nie jest zaskoczeniem, że ochrona nie działa w stosunku do markera niezmywalnego. Powierzchnia jest odporna na wysoką temperaturę, zarówno poprzez kontakt na sucho (garnek postawiony na blacie) jak i poprzez polanie gorącą cieczą. Jest nawet odporna na ogień o temperaturze do 900°C (płomień w kolorze czerwonym), ale ulega degradacji powyżej temperatury 1300 – 1500°C (płomień niebieski).

Formula 415L efekt połysku
Nakładanie powłoki na produkt musi być realizowane metodą natryskową. Do uzyskania dobrego efektu materiał musi być ułożony poziomo i wcześniej dokładnie wyczyszczony acetonem. Aby uzyskać efekt połysku, powierzchnię po wyschnięciu poleruje się papierami polerskimi na sucho z niewielkim naciskiem, zaczynając od gradacji 400, a kończąc na 1500. Na koniec na powierzchnię nakłada się pastę polerską i poleruje dyskiem wełnianym stosując większy nacisk i zwiększając miarowo obroty polerki, aż do uzyskania oczekiwanego efektu.
W przypadku Formula 415L wykonane zabezpieczenie jest nieco mniej odporne na plamy niż
Jednak jeśli plamy zostaną wyczyszczone w ciągu 60 minut, to nie powinno dojść do uszkodzeń materiału. Należy pamiętać, że materiały ciemne są nieco bardziej podatne na uszkodzenia po kontakcie z niektórymi produktami kwasowymi. Ten produkt jest również odporny na wysokie temperatury.

Formula 131 – prostsza aplikacja
Druga grupa produktów jest dużo łatwiejsza w aplikacji. Formula 131 do wykonania powłoki matowej sprzedawana jest w poszczególnych elementach, lub jako kompletny zestaw – w wersjach podstawowej i wersji Xpro. Ten produkt jest aplikowany przy pomocy znajdującego się w komplecie wałka malarskiego lub dwukrotnie metodą natryskową. Finalnie należy powierzchnię wygładzić bez nacisku kolejno Scotch-Brite 7447 i Scotch-Brite 7448 – tak uzyskujemy powierzchnię matową.
Aby uzyskać powierzchnię błyszczącą, należy zaopatrzyć się w dodatkowy zestaw zawierający papiery polerskie od gradacji 400 do 1500, którymi z polerujemy materiał z niewielkim naciskiem kolejnymi gradacjami. Na koniec, po oczyszczeniu powierzchni, nakładamy pastę polerską i polerujemy dyskiem wełnianym stosując większy nacisk i zwiększając miarowo obroty polerki, aż do uzyskania oczekiwanego efektu.
Formula 131 wykazuje podobną odporność na substancje kwasowe jak Formula 401.
Podobna jest również odporność termiczna.

Nie wiem, czy oferowane produkty zyskają popularność w naszych zakładach. Myślę jednak, że wprowadzenie usługi zabezpieczenia powierzchni przed wpływem kwasów może znacznie zmniejszyć liczbę reklamacji od klientów. Znamy przecież te sytuacje: nawet jeśli udowodnimy klientowi, że plamy powstały w wyniku niewłaściwego użytkowania kamienia, to i tak klient będzie opowiadał, jak kiepskim pomysłem było użycie kamienia. A to już dla nas wszystkich spory problem.
O tym, że taki produkt był oczekiwany, świadczy fakt, że na prezentacji w firmie Syntetyk zjawili się przedstawiciele dużych i znanych firm z całej Polski. Wszyscy z zainteresowaniem oglądali pokaz. Nie brakowało bardzo konkretnych pytań odnośnie technologii, trwałości i wyników badań produktu przeprowadzonych przez producenta.
Zastanawiano się nad kosztami zabezpieczenia z uwzględnieniem kosztów samego produktu, jak i kosztów dodatkowego nakładu pracy. Na te dylematy jednak każdy musi znaleźć odpowiedź sam.
Więcej informacji o produktach Formula można uzyskać od polskiego dystrybutora: Syntetyk s.c., Busko Zdrój, www.syntetyk.eu.

Będzie szczerze, a nie kolorowo. Napisanie tego artykułu stanowiło niesamowite wyzwanie i sprawiło mi dużą trudność. Dlaczego?
W kamieniarskim świecie, czy to związanym bardziej z maszynami, z galanterią, z kamieniarstwem budowlanym, nagrobkowym, czy z impregnacją, prym wiodą mężczyźni. Od zawsze był to świat męski, w którym kobieta stała u boku mężczyzny. Lub po prostu zostawała w domu, przygotowując swemu ukochanemu pyszny obiad.
Od kilku lat widać wyraźnie pewną zmianę. Kobiety, które spotykamy na zjazdach kamieniarskich czy innych branżowych spotkaniach, to już nie tylko towarzyszki swoich mężów, lecz kobiety biznesu, właścicielki hurtowni, rzeźbiarki, pracownice zakładów kamieniarskich, które nieraz wiedzą na temat kamienia mogłyby zawstydzić niejednego „PANA”. I całe szczęście…
Po co w takim razie ten przydługi wstęp? Po to, żeby pokazać, że trzeba mieć mnóstwo odwagi (albo głupoty) w sobie, żeby napisać artykuł dla mężczyzn, w męskim czasopiśmie, o męskiej tematyce. Na temat, który – nawet wśród męskiej części naszej planety – jest wciąż mało popularny, mało zbadany, rzadko stosowany.
Pre-impregnacja. Nie ma co się łudzić – temat niezwykle trudny, kontrowersyjny, niezbadany, zagadkowy. Dlaczego w ogóle postanowiłam zająć się akurat tym tematem?
Kilka (a może raczej kilkanaście) lat temu o samej impregnacji niewiele było wiadomo. Ktoś coś słyszał, ktoś znał kogoś, kto czegoś użył, inni mówili, że to tylko nabijanie kieszeni przez chciwych producentów, jeszcze inni twierdzili, że „u nas” nie trzeba nic używać, skoro przeważnie stosuje się granit.
Jednak po wielu latach opinie w Polsce uległy pewnej zmianie i nadal tej zmianie ulegają. Pan Kowalski już nie wyrzuca za drzwi przedstawicieli z chemią, Pani Kowalska zaczyna dopytywać, czym umyć nagrobek na cmentarzu, a najbardziej znani kamieniarze polscy nie wyobrażają sobie swoich prac bez stosowania impregnatów.
To samo może wydarzyć się z pre-impregnacją. Chodzi mi o pokazanie pewnej możliwości, o uświadomienie, że takie produkty istnieją i że w odpowiednich okolicznościach MOŻNA je zastosować. Należy pamiętać o tym, że im większy wybór mamy, tym lepiej dla jakości naszej pracy. Musimy tylko wiedzieć, jak z tego wyboru skorzystać praktycznie i mądrze.
Zacznijmy zatem od teorii. Słownik języka polskiego podaje taką oto definicję: „Nie znaleziono żadnych wyników wyszukiwania”.
To może Wikipedia? Oczywiście. Dla odmiany otrzymujemy odpowiedź: „Słowo nie istnieje…”.
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko spróbować samej zaproponować definicję pre-impregnacji. W tym momencie proszę o wyrozumiałość.
PRE-IMREGNACJA to czynność, którą wykonujemy przed montażem. Polega ona na naniesieniu pre-impregnatu (nie impregnatu!!) od spodniej strony kamienia. Idealnie jest również nanieść pre-impregnat na boki kamienia, co oznacza, że kamień powinien być zabezpieczony z 5 stron. Jeżeli kamień na wierzchniej stronie jest polerowany, należy uważać z pre-impregnatami, ponieważ niektóre produkty mogą spowodować zmatowienie kamienia. Pre-impregnacja służy zablokowaniu przedostawania się brudu (potocznie mówiąc) spod elementu kamiennego na jego wierzchnią stronę. Idealny pre-impregnat powinien zablokować „brud”, natomiast powinien pozwolić odparować cieczy. (definicja autora)
Chcąc dowiedzieć się czegoś o „zagadkowej” pre-impregnacji, nie pozostaje nam nic innego jak tylko próbować, eksperymentować, uczyć się samemu. To oczywiście jest bardzo trudne, ponieważ szybciej i łatwiej byłoby przeczytać w jakimś magicznym i uniwersalnym poradniku, że na przykład „pre-impregnację ZAWSZE wykonujemy w następujący sposób, że ZAWSZE da taki i taki efekt, że NIGDY nie wyjdą plamy na powierzchni kamienia”.
Kamień to jednak natura. Pewne jest jedynie to, że efekt ZAWSZE może być inny oraz że ZAWSZE należy wziąć pod uwagę różne czynniki i zastosować się do kilku zasad:
1. Dobrać produkt przeznaczony specjalnie do pre-impregnacji. Jeśli się dobrze poszuka, to kilka firm ma już w swojej ofercie takie produkty.
2. Używanie impregnatów (zamiast pre-impregnatów) do zabezpieczenia kamienia od spodu to ogromny błąd. Może spowodować złą przyczepność kleju do kamienia, plamy na wierzchniej stronie, brak paroprzepuszczalności, a w konsekwencji całkowite odklejenie się elementów.
3. Po pre-impregnacji z pewnością zmniejszy się parowanie wody z kamienia. Należy wziąć to pod uwagę i zastanowić się, którędy zatem wilgoć będzie mogła „wyjść” z kamienia?
4. Zdaję sobie sprawę, że na zdjęciu widzimy błąd w sztuce (klejenie na tzw. „placki”). Jednak zadajmy sobie pytanie: czy w tym przypadku po zastosowaniu pre-impregnatu placki z kleju byłyby widoczne na wierzchniej stronie kamienia? Moim zdaniem nie.
5. Na zdjęciu poniżej widzimy przykłady kamienia po pre-impregnacji (po lewej stronie) oraz bez pre-impregnacji (prawa strona). Marmur po lewej stronie zachował swój biało-szary kolor, ponieważ pre-impregnat nie pozwolił cieczy (oraz brudowi, który się w niej znajduje) przedostać się do górnej warstwy. Marmur po prawej stronie nie był zabezpieczony i dlatego pozwolił dostać się na wierzch substancjom znajdującym się w podłożu.
6. Schemat, który w nieco bardziej naukowy sposób przedstawia powierzchnię po zastosowaniu pre-impregnatu (lewa strona) oraz powierzchnię bez pre-impregnatu (prawa strona). Lewa strona: wilgoć odparowuje bez zanieczyszczeń filtrowanych przez produkt ochronny. Prawa strona: zanieczyszczenia wchłaniane przez materiał są transportowane na powierzchnię.

Tyle „mądrości” z mojej strony. Mam nadzieję, że artykuł pokazał wam MOŻLIWOŚCI, jakie daje coraz większa gama produktów pojawiających się na polskim rynku. Z roku na rok (a może z miesiąca na miesiąc) jest ich coraz więcej. Musimy tylko mądrze wybierać. Nie poddawać się marketingowym chwytom, ale z drugiej strony otworzyć się na dobre, sprawdzone i mądre możliwości, jakie producenci nam oferują. Trudna rzecz.
Życzyłabym sobie, żeby te parę zdań pomogło podjąć wam decyzję „CZY pre-impregnaty powinno się stosować w określonych warunkach, aby uniknąć przykrych konsekwencji w przyszłości?”
POWODZENIA!
Dominika Grabiarz, autorka tekstu, jest specjalistką ds. pielęgnacji kamienia, a także tłumaczem technicznym polsko-włoskim.
Kontakt do autorki:
tel. 501 172 824
biuro@scalpellino.pl

Aby przejść do ostatniej fazy prac obejmujących renowację posadzki – krystalizacji – trzeba wyjaśnić kilka kwestii podstawowych. Krystalizacja jest procesem chemicznym, podczas którego kwasy (szczawiany) wchodzą w reakcję z węglanem wapnia zawartym w skale, czego efektem jest powstanie na powierzchni roboczej świecących kryształków. Te kryształki to krzemiany wapnia, które niwelują niewielkie zarysowania powierzchni i utwardzają ją. Na tym, w uproszczonej wersji opisu, polega proces krystalizacji.

O krystalizacji zatem mówimy tylko w przypadku pielęgnacji kamieni zawierających w swoim składzie węglan wapnia. Są to marmury i wapienie. Marmur jest skałą metamorficzną, a jego złoża powstały na skutek osadzania się różnych warstw skał, części roślin i organizmów żywych, które później uległy przeobrażeniu pod wpływem ciśnienia i/lub temperatury. W Polsce marmur wydobywany jest w Sławniowicach, a najbardziej znane historyczne złoża to Biała Marianna i Zielona Marianna. Ponieważ głównym składnikiem marmurów jest węglan wapnia, jest on podatny na działanie kwasów.
W codziennym użytkowaniu powierzchni marmurowych częstym problemem są więc plamy z soku cytryny, czarnej porzeczki, wina, itp. Podatność na działanie kwasów może być też zaletą, albo co najmniej warunkiem koniecznym, kiedy trzeba uzyskać idealny połysk.
Na rynku funkcjonują firmy, które oferują „krystalizację granitu”. Granit jest skałą głębinową, krzepnącą głęboko pod powierzchnią Ziemi. W Polsce granit jest bardzo popularnym kamieniem wydobywanym głównie na Dolnym Śląsku. Ze względu na fakt, że granit składa się kwarcu, skalenia potasowego, miki i wielu innych minerałów, ale nie zawiera dużych ilości węglanu wapnia (jak marmur), próba jego krystalizacji jest pozbawiona sensu. Oczywiście może to być chwyt marketingowy, który przynosi komuś wymierne korzyści finansowe, ale przy okazji wprowadza niemały zamęt i błędy w rozumieniu procesów pielęgnacji kamienia.
Na rynku kamieniarskim dostępnych jest cała masa produktów, które w swej nazwie zawierają słowo „krystalizator”. Większość z nich nie ma wiele, albo zgoła nic wspólnego z procesem krystalizacji, który skrótowo opisałem powyżej. Przeważnie są to środki w płynie, które faktycznie, ale tylko w pewnym sensie dają efekt krystalizacji, natomiast ich użycie jest zasadne przy niewielkich powierzchniach typu: niektóre blaty, trudnodostępne miejsca.
Takie „krystalizatory” zawierać mogą np. teflon, czyli jest to bardziej efekt optyczny niż proces chemiczny. Przy wyborze odpowiedniego środka do krystalizacji warto sprawdzić, czy w swoim składzie ma kwas szczawiowy lub jego pochodne. Jeżeli tak, to jest duże prawdopodobieństwo, że to dobry produkt do wybłyszczenia marmuru.

Moja firma – VerdeKam – od początku swojej działalności bazuje na krystalizatorach w proszku. Do wyboru jest dość duża gama tego typu preparatów, ale nie wszystkie dają zadawalający efekt końcowy. Dlatego warto ciągle poszukiwać nowych preparatów, które spełnią zmieniające się oczekiwania. Niestety producenci co jakiś czas wprowadzają „doskonalsze” wersje swoich produktów – czasem to względy technologiczne, częściej ekonomiczne.
Nie można więc stale polegać na jednym dostawcy. Jako firma zużywamy rocznie kilkaset kilogramów krystalizatorów i musimy ten rynek na bieżąco monitorować, by dobrać najlepszy preparat i zachować właściwy stosunek jakości do ceny. Sprawdzone przez siebie produkty polecamy i sprzedajemy w naszym sklepie.
Sam proces krystalizacji posadzki marmurowej (ewentualnie z trawertynu) jest dość prosty. Jeżeli używamy krystalizatora w formie proszku, to wysypujemy go na zwilżoną powierzchnię (chyba, że producent zaleca inaczej) i polerujemy szorowarką jednotarczową, przy użyciu białego peda, czyli miękkiej podkładki z dodatkiem bawełny (ang. pad). Konsystencja uzyskanej podczas pracy masy powinna przypominać jogurt pitny. Szczególną uwagę należy zwrócić na równomierne poruszanie się po opracowywanym fragmencie posadzki – nie powinien on być większy niż ok. 10 m². Krystalizacja takiego odcinka zajmuje około 15 minut.
Do krystalizacji używamy szorowarki o prędkości obrotowej około 150 obrotów na minutę. Szybsza maszyna nie przyda się podczas prac wymagających precyzji, gdyż siła odśrodkowa spowoduje, że krystalizator będzie wyrzucany poza obszar roboczy. Jednym zdaniem: bałagan będzie dużo większy, a efekt znikomy. Warto natomiast zaopatrzyć się w szorowarkę o mocniejszym silniku, bo są bardziej trwałe i użyteczne podczas innego rodzaju prac, a przez to bardziej wszechstronne. Oczywiście oprócz szorowarki można używać również innych spełniających taką samą rolę maszyn, ale jednak polecałbym właśnie takie urządzenie.
Jeżeli krystalizacja odbywa się na powierzchni, która wcześniej nie była poddana szlifowaniu, należy (chociaż nie zawsze) dobrze ją umyć i usunąć ewentualne środki chemiczne. Jest duże prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że natkniemy się na wszędobylski polimer lub inne środki „pielęgnacyjne” z pobliskiego supermarketu.
Po ukończeniu krystalizacji danego odcinka odkurzamy go przy pomocy odkurzacza przystosowanego do pracy na mokro. Następnie dokładnie myjemy powierzchnię i ponownie odciągamy wodę za pomocą odkurzacza. Jeżeli wszystkie czynności zostały wykonane prawidłowo, to powinniśmy uzyskać lustrzany, piękny połysk.
W miejscach szczególnie narażonych na działanie kwasów, np. w kuchni, stołówce i temu podobnych miejscach, zasadne może być użycie odpowiedniego impregnatu. Jeżeli zdecydujemy się na taki zabieg, to należy najpierw wykonać próbkę na niewielkim obszarze, w mało widocznym miejscu. Utwardzona i gładka powierzchnia po krystalizacji jest mniej chłonna i łatwo zepsuć efekt końcowy nieumiejętnym zastosowaniem impregnatu.
W przypadku, kiedy nie mamy odpowiedniego sprzętu, a chcemy pozbyć się uciążliwej plamki lub zarysowania na niewielkiej powierzchni możemy zrobić to ręcznie. Jeśli powierzchnia wymaga szlifu, można go wykonać przy pomocy szlifierki kątowej. Proces krystalizacji natomiast przeprowadzimy przy użyciu siły rąk albo niewielkiej polerki wolnoobrotowej. W ten sposób można pozbyć się niewielkich defektów, które psują efekt wizualny powierzchni.
Krystalizację możemy wykonać 3-4 razy w określonym odstępie czasu. Zbyt częste krystalizowanie marmuru, chociaż początkowo może wydawać się dobrym i efektownym sposobem, prowadzi do degradacji kamienia. Po kilkukrotnej (3-4 procesy) krystalizacji należy wyszlifować kamień i dopiero wówczas ponownie skrystalizować. Osiągnięcie idealnego efektu wymaga każdorazowego szlifu przed krystalizacją.
Dane kontaktowe:
tel. 503 113 113
artur.janus@verdekam.com.pl
www.verdekam.com.pl

Dlaczego akurat czyszczenie i mycie? Już wyjaśniam. Mówiąc „chemia kamieniarska” mamy w głowie i przed oczyma przede wszystkim impregnaty, na które ewidentnie panuje obecnie moda. Jesteśmy niestety zbyt zajęci byciem zajętym, żeby poczytać nieco więcej, wgłębić się w temat przeróżnych produktów ochronnych.
(Na zdjęciu: Dobry produkt do czyszczenia nada się także do kostki brukowej. Wyczyści stary brud zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz, na powierzchniach poziomych oraz pionowych.)
Tytułem wstępu
W dniach 11-13 czerwca 2021 roku odbyła się wspaniała konferencja Polskiego Związku Kamieniarstwa w Turznie. Nie trzeba chyba pisać, że był to niesamowicie przyjemny weekend. Oczywiście nie tylko pod względem samego miejsca, które było magiczne i bajkowe. Również pod względem całej organizacji zarówno części oficjalnych, jak i tych, których w agendzie nie uwzględniono. ;) Podsumowując - kto nie był, niech żałuje.
Podczas Zjazdu miały miejsce prezentacje o różnorodnej tematyce. Niektórzy z prelegentów dopiero debiutowali na kamieniarskiej mównicy, inni natomiast z wystąpieniami byli za pan brat.
Tak czy owak, ważną rolę podczas prezentacji pełnią… słuchacze. Mają oni za zadanie uważne, a najlepiej aktywne słuchanie, nie przeszkadzanie, nie wychodzenie podczas prelekcji, skupienie uwagi zarówno na slajdach, jak i na ważnych dźwiękach wydobywających się z ust prelegenta.
Na tym trudnym zadaniu słuchacz jest w stanie skupić swoją uwagę przez jakieś 20 minut. Natomiast wszystkie prezentacje trwały prawie 3 godziny. Ten, kto prezentował się jako ostatni, musiał liczyć się z faktem, że słuchacze myśleli już raczej o ciepłej kolacji i zimnym piwie (lub bali się, że będzie odwrotnie), niż skupiali swoją uwagę na mówiących. A ostatnim tematem była impregnacja i czyszczenie kamienia prezentowane przez jedną z włoskich firm.
Postanowiłam zatem przybliżyć temat czyszczenia kamieni naturalnych w tym właśnie miejscu, po to, aby każdy zainteresowany mógł zapoznać się z tym tematem w dowolnym i dogodnym momencie dnia.
W obecnym czasie na nikim nie robi już wrażenia efekt perlenia, którym chwalą się po kolei wszystkie firmy tak, jakby co najmniej odkryły nowy kontynent… Przy całej modzie impregnacyjnej zapomnieliśmy o jednej zasadniczej i bardzo ważnej rzeczy. Żeby dobrze zabezpieczyć powierzchnię, żeby zrobić to starannie i w sposób profesjonalny, musimy najpierw spowodować, aby była ona CZYSTA.
Myślę, że każda osoba wykonująca jakieś kamieniarskie lub pokrewne prace, zgodzi się z faktem, że kamień się brudzi. Zarówno ten nowo położony (ślady po klejach, po fugowaniu, odciski butów, budowlany kurz), jak i oczywiście stary (brud pochodzenia organicznego i nieorganicznego). Spróbuję zatem przybliżyć nieco kwestię czyszczenia powierzchni, po to, abyśmy byli dobrze przygotowani do kolejnego etapu jakim jest impregnacja.
Jednak zamiast bawić się w używanie trudnej nomenklatury, wzorów chemicznych czy trudnych definicji, przejdźmy od razu do życiowych sytuacji.

Pan Kowalski rozlał właśnie czerwone wino na nowiutki, piękniutki blat z Calacatty. Co robi? Polewa i pociera blat wszystkim, co znajdzie się w zasięgu jego rąk i wzroku: alkohol, „Ludwik”, woda utleniona, płyn do szyb, przy okazji używając gąbek, druciaków, ścierek twardych i miękkich. Niestety efekt „po” jest gorszy niż ten sprzed godziny.
Należy zacząć od pytania „co to za plama?” a nie „czym ją wyczyścić?”. W podobnych sytuacjach mamy następujące myślenie: COŚ zabrudzi kamień, a my od razu myślimy, CZYM to umyć. Powinniśmy zmienić schemat myślenia i skupić się na zupełnie innej kwestii. Na plamie.
Co to jest? Jaki to rodzaj brudu?
Czy nasz kamień jest na to odporny?

Powyżej schemat ukazujący odczyn pH wybranych produktów plamiących kamień. Widać na nim, że do plam w skali pH od 0 do 5 należy użyć tzw. detergentów kwaśnych. Te produkty służą do usuwania zabrudzeń nieorganicznych takich jak: resztki fug cementowych, kamień kotłowy, sole, ślady rdzy. Plamy o pH 7 – tzw. lekki brud – usuwamy za pomocą neutralnych detergentów. Natomiast ostatnie punkty w naszej skali (od 9 do 14) to tzw. brud organiczny (kawa, wino, olej, tłuszcz, piwo, woski), który w bezpieczny sposób usuniemy za pomocą detergentów alkalicznych.

foto: Przykład niewłaściwego doboru środków do codziennej
pielęgnacji: podłoga w salonie samochodowym z widocznymi
śladami opon (guma)
A teraz trochę przykładów z życia codziennego.
Zacznijmy od produktów czyszczących brud nieorganiczny. Czym powinien charakteryzować się zbliżony do ideału produkt:
• nie powinien zawierać kwasu solnego,
• nie powinien wydzielać szkodliwych oparów,
• nie może niszczyć powierzchni ,
• powinien mieć dużą wydajność,
• powinien być dość uniwersalny (do wielu rodzajów kamienia),
• można go zastosować wewnątrz i na zewnątrz, na ścianach, podłogach, kominkach i blatach.

Foto: Dobrze dobrany produkt nie zniszczy spoin, glazury, elementów
metalicznych, np.: profili wykończeniowych, płytek metalizowanych,
elementów ze stali nierdzewnej.
Produkty, o których mowa, mają w składzie jakiś rodzaj kwasu. Należy zatem być szczególnie ostrożnym myjąc np. marmury.
Druga grupa plam, o których mowa była powyżej, to brud pochodzenia organicznego. Potrzebny wtedy będzie dobry odtłuszczacz. Czym powinien charakteryzować się dobry produkt?
• powinien być przeznaczony do szerokiej gamy powierzchni (np.: gres szkliwiony, gres polerowany, kamień naturalny, terakota, klinkier, cotto, linoleum, PVC, itp)
• powinien odplamiać, czyścić,
• dobry produkt usuwa stare warstwy wosku,
• czyści beton,
• usuwa resztki zapraw epoksydowych,
• do wewnątrz i na zewnątrz,
• do powierzchni poziomych i pionowych.

foto przed i po. Czasami, żeby efekt był satysfakcjonujący,
należy zastosować kilka różnych produktów do czyszczenia:
na plamy organiczne, na plamy nieorganiczne, na rdzę itp.
Nie wszystko jest jednak takie piękne i proste, jak na zdjęciach. Istnieją także plamy, których nie da się usunąć, nie niszcząc powierzchni. To temat na tyle interesujący i obszerny, że zostawię go na kolejny artykuł.
Dziś pozostawiam Was z miłym wrażeniem, że wszystko da się wyczyścić, usunąć i naprawić. Powodzenia!
Dominika Grabiarz, autorka tekstu jest specjalistką ds. pielęgnacji kamienia, a także tłumaczem technicznym polsko-włoskim.
Kontakt do autorki:
tel. 501 172 824
biuro@scalpellino.pl