
W przyszłym roku firma MC Diam będzie obchodzić 30-lecie działalności na rynku. O firmie i jej najnowszej inwestycji opowiada Andrzej Bukalski, współwłaściciel i współzałożyciel MC Diam.
Choć firma MC Diam znana jest na polskim rynku z dostarczania maszyn i produktów bardzo wielu światowych liderów tej branży, to jednak spiritus
movens firmy jest produkcja narzędzi diamentowych. W halach zakładu powstają liny diamentowe, tarcze diamentowe, frezy i wiertła diamentowe, segmenty diamentowe. To polska produkcja i polska technologia.

Jak bardzo ważna jest w tym wszystkim wiedza i doświadczenie? Wystarczy powiedzieć, że w produkcji – w zasadzie w konstrukcji – narzędzi diamentowych, mamy praktycznie nieskończoną ilość kombinacji, w ramach których możemy tworzyć takie narzędzie. Bo czym jest narzędzie diamentowe? Po pierwsze to diament, którego mamy wiele rodzajów, a każdy z nich jest sortowany pod względem wielości ziarna. Istotna jest koncentracja diamentu, czyli ilość ziaren diamentu w określonej objętości. No i spoiwo, w którym ten diament jest umieszczany, z parametrami wynikającymi z materiałów użytych do jego wytworzenia. I te elementy mogą tworzyć nieskończoną liczbę kombinacji. A każdy producent ma własne rozwiązania i własne tajemnice.
Diament jest tak naprawdę ostrzem skrawającym. Ale by nim pracować, trzeba go jakoś zamocować. Więc trzeba ten diament powkładać równomiernie w spoiwo. W przypadku obrabiania twardych materiałów jakimi są kamienie, używa się spoiw metalowych. Czyli diament trzeba umieścić w kawałkach metalu. Nie da się go jednak tak po prostu powkładać. Nie da się stopić metalu i wsypać do niego diamentu, bo w temperaturze około 900oC diament zamienia się w grafit lub się spala.
By wpakować diament do metalu, który ma temperaturę topnienia powyżej 1500oC, stosuje się technologię spiekania. Wszystkie metale, które mają być składnikami spoiwa – żelazo, nikiel, miedź, wolfram, tytan, chrom – rozdrabnia się do postaci proszku. Potem miesza się te proszki w oczekiwanych proporcjach i do mieszaniny dodaje diament – określonego rodzaju, o określonej wielkości ziaren i w określonej ilości. Następnie całość poddawana jest spiekaniu, czyli działaniu temperatury około 850-900oC. W takiej temperaturze następuje proces takiego jakby nadtopienia na granicach tych ziaren metalu i połączenia się ze sobą, spieczenia. Nota bene technika spiekania jest dość powszechna w naszym życiu. W ten sposób powstaje cegła, ceramika stołowa czy użytkowa.
Spiekanie jest w ogóle bardzo ciekawym procesem. Umożliwia bowiem połączenie ze sobą materiałów, które nigdy by nie miały możliwości wystąpić w jednej kompozycji. Przykładowo wolfram i miedź. Temperatura topnienia wolframu jest tak wysoka, że nim wolfram uzyskałby postać płynną, to miedź stopiłaby się, zawrzała i odparowała. W postaci spieku jednak połączenie tych dwóch metali istnieje.
Przed spieczeniem mieszaninę metalu i diamentu wsypuje się do form i prasuje. Otrzymujemy wypraski elementów – kształtki koralików do lin, zębów do pił, segmentów – które nie są jeszcze ani twarde ani trwałe i można je rozłupać w palcach. Później następuje spiekanie – bezpieczny dla diamentu proces, w którym uzyskujemy twardą strukturę metalową z zatopionymi wewnątrz ziarnami diamentu. I tym właśnie zajmuje się firma MC Diam.
Najnowszą naszą inwestycją jest „Budowa ośrodka badawczo-rozwojowego dla rozwoju produkcji i serwisu strun diamentowych”. Projekt jest współfinansowany z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Działania 1.2 „Badania i rozwój w sektorze świętokrzyskiej przedsiębiorczości” Osi I „Innowacje i nauka” Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Świętokrzyskiego na lata 2014 – 2020; nr RPSW.01.02.00-26-0051/18.
Każda firma musi się czymś wyróżnić. Myśmy jako pierwsi weszli w technologię cięcia strunami diamentowymi i jak na razie jesteśmy jedyni w Polsce. Technologię zapoczątkowała spółka koreańsko-włoska Zenesis mająca siedzibę w Carrarze. Współpracujemy z nimi, by rozwijać tę technologię. To jeden w celów naszego ośrodka badawczo-rozwojowego. Kolejnym będzie produkcja strun pod naszą marką.
Samą technologię cięcia strunami diamentowymi poznałem kilka lat temu we Włoszech. Można do niej zaadoptować stare traki, których użytkowanie obecnie nie jest już ani ekonomiczne ani dostatecznie wydajne. Taką modernizacją zainteresowałem firmę z Ostrowca Świętokrzyskiego i w 2018 roku ruszyły tam 4 traki tnące strunami diamentowymi. Pomyślałem, że skoro będą tu pracowały takie maszyny, to dobrze by było mieć możliwość dostarczania narzędzi. Nawiązałem kontakt z Zenesis i razem z nimi stwierdziliśmy, że zamiast robić wszystko we Włoszech – a są to dość ciężkie rzeczy i koszty transportu byłyby spore – uruchomimy mały zakład na miejscu, który będzie się zajmował regeneracją strun. Stąd był już tylko jeden krok do pomysłu o ściślejszej współpracy z Zenesis i rozpoczęciu badań – zwłaszcza, że MC Diam też jest producentem segmentów diamentowych, a firma z Ostrowca jest doskonałym poligonem dla tej technologii.
Pod koniec sierpnia ruszył w Polsce piąty zmodernizowany trak. We wrześniu natomiast nastąpi uruchomienie zupełnie nowej – nowatorskiej, zaprojektowanej i skonstruowanej od podstaw – maszyny będącej wynikiem współpracy Zenesis i BM. Nastąpi to w Polsce i będzie to pierwsza taka maszyna na świecie. Wszystkie łączy technologia cięcia strunami diamentowymi.
Zaczyna się wytwarzać rynek wtórny traków. Są firmy, które są gotowe odkupić stare traki, by przeprowadzić ich modernizację w kierunku wykorzystania strun diamentowych. Można powiedzieć, że technologia traków odżywa, a stare dobre otrzymują nowe życie.
(O Zenesis i technologii cięcia strunami diamentowymi czytaj
w Kurierze Kamieniarskim nr 5/2019 i na www.kurierkamieniarski.pl – przyp. red.)

Żyjemy w czasach, kiedy równolegle funkcjonuje fotografia tradycyjna analogowa i fotografia cyfrowa. Zdjęciami na papierze na ogół posługują się osoby starsze, młodsi wolą zdjęcia cyfrowe – zwłaszcza, że współczesne smartfony są wyposażone w coraz lepsze aparaty fotograficzne. Zdjęcia cyfrowe stanowią obecnie połowę zdjęć dostarczanych do firm przygotowujących portrety na porcelanie.
Fotografia nagrobkowa wykonana na porcelanie czy krysztale jest tak dobra, jak dobry jest plik źródłowy. Dlatego tak ważne jest uzyskanie jak najlepszego zdjęcia od zamawiającego. Jeśli zdjęcie jest nieostre, zniekształcone lub nienaturalnie oświetlone ze zmienioną barwą, w istotny sposób ogranicza to możliwość wykonania dobrej fotografii nagrobkowej.

Największym błędem jest to, że nie przykładamy należytej troski do uzyskania dobrego zdjęcia od zleceniodawcy – klienta, który przychodzi zamówić zdjęcie na „porcelankę”. Klienci, którzy dostarczają cyfrową wersję zdjęcia zawsze wybierają najłatwiejszą drogę. Dają to, co akurat mają pod ręką (czytaj: w komórce). Często jest to zdjęcie z Facebooka lub innego portalu społecznościowego. Takie zdjęcia są mocno skompresowane, pomniejszone do rozmiarów wystarczających dla konkretnych zastosowań i dostosowane do błyskawicznej wysyłki przez łącza internetowe. Nie nadają się natomiast do wykonania jakościowo dobrej porcelanki. Dopiero w czasie dalszego nalegania na zamawiającego okazuje się, że przy odrobinie zachodu da się odnaleźć zdjęcie lepszej jakości. Tak jest w 9 na 10 przypadków.
Zdjęcia umieszczone na portalach społecznościowych w większości przypadków mają swoje źródłowe pliki, które znajdują się gdzieś w pamięci telefonu, na karcie pamięci lub na dysku komputera. Takim plikiem źródłowym jest zdjęcie wykonane aparatem (lub nawet komórką) i wystarczy je tylko odnaleźć i wysłać.
Na większości smartfonów robi się to w ten sposób, że klika się w wybrane zdjęcie i wybiera opcję „udostępnij” – następnie należy wybrać „wyślij jako e-mail”. To najprostszy sposób, choć można też skorzystać z udostępnienia w chmurze (na Dysku Google, Dropbox, OneDrive itp.). Z powodów opisanych w ramce obok nie należy wysyłać zdjęcia za pomocą komunikatorów.
O skanowaniu ponownie
W przypadku zdjęcia analogowego należy je zeskanować. Pewnym rozwiązaniem może być wykonanie zdjęcia ze zdjęcia, jednak traktujmy to jako rozwiązanie absolutnie ostateczne. Dla uzyskania optymalnej jakości najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie własnego skanera. Dobrze zrobiony skan będzie zawsze lepszy od fotografowania smartfonem.
Jeśli jest możliwość wyboru między skanerem a urządzeniem wielofunkcyjnym, to należy przyjąć zasadę, że urządzenie jednofunkcyjne (czyli sam skaner) wykona lepszy skan zdjęcia niż urządzenie wielofunkcyjne. Urządzenia wielofunkcyjne (typu drukarka ze skanerem) zwykle mają słabszej jakości zespoły skanujące, ponieważ są to urządzenia przeznaczone do zwykłych zadań biurowych. Te urządzenia doskonale sprawdzają się w codziennej pracy biurowej, natomiast jakość zeskanowanych zdjęć nie zawsze jest optymalna. Całkiem przyzwoity skaner można już kupić poniżej 400 zł – na przykład skaner Epson Perfection V19 jest dostępny za około 330 zł. W wyborze skanera na pewno chętnie doradzi firma, która wykonuje porcelanki.
Nadal zachęcam do wysyłania oryginałów zdjęć bezpośrednio do firmy, w której zamawiamy fotoceramikę. Profesjonalny sprzęt, który ona posiada, to gwarancja najwyższej jakości porcelanek. Ale jeśli dysponujemy skanerem, to z niego korzystajmy. Przypomnę tylko skrótowo to, co zostało powiedziane w poprzednim artykule: skanujemy tylko samo zdjęcie – nie cały obszar skanera, wybieramy rozdzielczość co najmniej 300 dpi, nie używamy żadnych programowych „ulepszaczy” jakości zdjęcia.
Czego nie należy robić?
Nie warto przyjmować wydruków z drukarek jako materiału do wykonania porcelanki. Często klienci w obawie o utratę jedynego zachowanego zdjęcia osoby zmarłej, sami wykonują reprodukcje. Czasem jest to kolorowe ksero ze zdjęcia, czasem kolorowy wydruk z drukarki domowej zdjęcia wykonanego przy pomocy telefonu komórkowego. Taki materiał wejściowy w zasadzie nie nadaje się do dalszej obróbki – wydruk nie ma wymaganej ostrości.
Nie warto też skanować zdjęć na papierze jedwabistym. Papier jedwabisty ma strukturę kratki na powierzchni i skanowanie takiego zdjęcia doskonale uwidacznia tę kratkę. Przygotowanie porcelanki z takiego skanu jest bardzo pracochłonną czynnością, dlatego w tym jednym przypadku będę z naciskiem zalecał przesłanie tego zdjęcia do firmy wykonującej porcelankę – zdjęcia na papierze jedwabistym wymagają więcej wiedzy i doświadczenia już w czasie skanowania.

Wysyłanie plików
Kolejnym nagminnie występującym błędem jest sam sposób przesłania pliku. Poprzednio opisałem jak wysłać zeskanowane zdjęcie – to samo dotyczy każdego pliku wysyłanego z dysku komputera: otwieramy program do wysyłania maili, tworzymy nową wiadomość, a następnie dodajemy zeskanowany plik za pomocą klawisza „Załącz”. Dokładnie w tej kolejności. eśli próbujemy wysłać zdjęcie w inny sposób, to może się okazać, że do wiadomości zostanie dołączony plik pomniejszony przez oprogramowanie komputera.
Czasami program zapyta, czy pomniejszyć plik przed wysyłką – patrz zdjęcie poniżej. W takim przypadku należy wybrać „Rozmiar oryginalny”. Jednak w wielu sytuacjach programy do wysyłania maili – lub nawet oprogramowanie zainstalowane na komputerze – automatycznie pomniejsza zdjęcia dołączane do wiadomości e-mail. Dlatego bezpieczniej jest wysyłać pliki korzystając z klawisza „Załącz”.
Ponownie przypomnę, że wysyłanie zdjęć za pomocą różnego rodzaju komunikatorów zwykle kończy się mocną kompresją zdjęcia, która w znaczący sposób obniża jakość.
Na koniec rada praktyczna, choć być może oczywista. Jeśli wysyłamy oryginał zdjęcia pocztą, to zawsze róbmy to listem poleconym. Przed wysyłką dobrze jest też wykonać reprodukcję (kopię) do firmowego archiwum jako dodatkowe zabezpieczenie.
W kolejnym artykule napiszę, co podpowiedzieć klientowi, który nie wie, gdzie szukać dobrych ujęć portretowych, oraz czym grozi wykonywanie zdjęcia ze zdjęcia.

Programowe zmniejszanie zdjęcia przed wysyłką może odbywać się do prezentowanych na zdjęciu wymiarów – dlatego zawsze należy wybierać „Rozmiar oryginalny”
|
Jarosław Krzywda, autor tekstu, od ponad 30 lat zajmuje się fotografią. W 1987 roku założył pierwszą swoją firmę, która realizuje wyłącznie usługi fotograficzne, w tym fotografię na porcelanie, na kamieniu i na szkle. |

Pracy przybywa, wkrótce wszyscy będziemy mieli pełne ręce roboty. To ostatni moment, by zrobić przegląd narzędzi. Potem nie będzie na to czasu. A chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że niezawodne narzędzia to podstawa efektywnej pracy. Zwłaszcza, gdy terminy naglą. Wtedy każdy dzień przestoju, spowodowany awarią elektronarzędzi, to koszt potrójny.
Polerka kątowa czołowa EPO 130 to maszyna, która wpasowała się w lukę, jaka powstała po zniknięciu z rynku Celmy PRAw130. To duża ręczna polerka do pracy na mokro zasilana prądem 115V.
EPO 130 to polerka produkowana w Polsce, z polskich komponentów. Producentem jest firma Elektopol ze Zgierza mająca 20-letnie doświadczenie w wytwarzaniu części do elektronarzędzi. Dlatego EPO 130 to narzędzie ewoluujące. Producent chętnie wysłuchuje uwag od użytkowników i wprowadza modyfikacje i ulepszenia do kolejnych partii narzędzi dostarczanych do kamieniarzy.
Sercem narzędzia jest silnik. Jego parametry są dobrze dobrane do wielkości wirnika i wydajności polerki. Silnik jest autorską konstrukcją firmy Elektropol.
W polerce zastosowano wiele praktycznych rozwiązań. Można wymienić choćby dodatkowy simering w zespole wodnym chroniący przekładnię przed zalaniem, gdy pozostałe uszczelki utracą szczelność. Są szczotki z bezpiecznikiem, który wyłącza polerkę w przypadku zużycia szczotek. Dodatkowo materiał, z jakiego wykonane są szczotki, jest dobrany specjalnie dla tej maszyny. Zębatki przekładni nie są na stałe połączone z wirnikiem, więc w razie ich awarii nie trzeba wymieniać całego wirnika. Króciec doprowadzający wodę – element, który bardzo często ulega przypadkowym awariom – jest wykręcany i plastikowy, zatem jego wymiana jest łatwa i tania. EPO 130 jest wyposażona w wydłużony, 5-metrowy kabel zasilający zakończony wtyczką taką samą jak miały „celmy”.

Fakt, że EPO 130 pochodzi od producenta z Polski, o ustalonej w branży narzędziowej renomie, ma jeszcze jedno ważne znaczenie: części do EPO 130 są dostępne na bieżąco, a serwis jest realizowany w systemie „door to door” w ciągu kilku dni. Wszystkie części do polerki można zamówić u producenta. Ułatwia to dokumentacja dołączona do urządzenia zawierająca rysunek złożeniowy wraz z kodami serwisowymi każdej części.
Nie oznacza to bynajmniej, że EPO 130 wymaga częstych wizyt w serwisie. Wręcz przeciwnie. Konstrukcja maszyny jest bardzo prosta. Przez to EPO 130 jest niezawodna, a większość napraw można dokonać samodzielnie, bez konieczności wysyłania maszyny do serwisu. Wystarczy posiadać zapas części najczęściej zużywających się. Przy odpowiednim dbaniu o polerkę posłuży ona przez wiele lat. Trzeba mieć jednak świadomość, że polerka pracuje w ciężkich warunkach. To oznacza, że niektóre elementy będą się zużywać i dostęp do części zamiennych jest sprawą kluczową.
Producent wyciągnął wnioski z historii Celmy – magazyn części zamiennych oraz stała pomoc techniczno-serwisowa dla klientów jest podstawą dobrej obsługi posprzedażnej. Telefonicznych porad serwisowych w tym zakresie udziela serwis producenta oraz Elmar Serwis, dystrybutor EPO 130 na rynku kamieniarskim (Mariusz Wojtyra, tel. 601 702 402).
Polerka ma 12-miesięczną gwarancję. W tym okresie ewentualne naprawy realizowane są na koszt producenta w ciągu kilku dni, co – z czasem potrzebnym na wysyłkę – zajmuje zwykle około tygodnia.
EPO 130 to przede wszystkim maszyna do pracy na mokro. Doskonale sprawdza się w pracy przy użyciu kamienia ściernego i rzepów. Jednak praca z kamieniem ściernym to jej domena, bo jest wytrzymalsza od mniejszych maszyn, które na dłuższą metę nie wytrzymują ciągłej pracy kamieniem. Maksymalnie można założyć kamień o średnicy 130 mm, ale najczęściej klienci zakładają „setkę”. Przy pracy z rzepami można używać dysku o średnicy do 230 mm.
Użytkownicy chwalą sobie EPO 130, bo wygodnie się nią pracuje, dobrze leży w ręce, a w razie kłopotów ma szybki i solidny serwis. Polerka miała swoją premierę w 2016 roku. U polskich kamieniarzy pracuje już około 1400 tych maszyn.
Więcej na epo130.dlakamieniarzy.pl.

Preparat o sile działania porównywalnej z mocnymi i agresywnymi kwasami, pozbawiony jednak lotnych i parujących składników, całkowicie biodegradowalny i ekologiczny.
DYNASIL Renowal KR-Eco to nowy preparat czyszczący wprowadzony na rynek przez firmę Consil z Krakowa. Służy do usuwania różnego rodzaju zanieczyszczeń na powierzchni kamienia, klinkieru i gresu. Można go użyć do usuwania śladów po cemencie, mleczku cementowym, zmywania wykwitów z zapraw lub zastosować jako odrdzewiacz.
" Mirosław Krasowski, właściciel Consil: KR-Eco to nowe rozwiązanie powszechnego problemu wykwitów i zabrudzeń zaprawami. Spełnienie wszystkich założeń i opracowanie końcowej receptury trwało prawie rok. KR-Eco to nie tylko pomieszane kwasy. Ten środek został dobrze przemyślany i dobrze opracowany. Ma wyrafinowaną recepturę i działa przynajmniej tak dobrze jak kwas solny. A przy tym nie jest tak śmierdzący, barwiący i korozyjny.
Jest mieszaniną kwasów pochodzenia naturalnego i łagodnych środków myjących. Bazowym składnikiem KR-Eco jest kwas produkowany z pomidorów. Choć może brzmi to zaskakująco, to w odpowiednio dobranej kompozycji jego efektywność jest porównywalna z dużo agresywniejszymi substancjami pochodzneia syntetycznego. Przy tym pozostałe komponenty są tak dobrane, że nie parują, nie ma w nim żadnych lotnych substancji – w czasie stosowania KR-Eco nie ma problemu z oparami. Preparat nie wymaga też mocnego spłukiwania, dlatego dobrze się sprawdza w pracach wykonywanych wewnątrz budynków.
Oprócz naturalnych kwasów receptura zawiera mnóstwo dodatków podnoszących efektywność działania. Jednak wszystkie składniki są biodegradowalne. Mimo to preparat cechuje się bardzo silnym działaniem. W testach porównawczych do kwasu solnego wykazał tę samą moc działania. Przy czym jest nie parujący, nie korozyjny, a przede wszystkim nie ma tak intensywnego i nieprzyjemnego zapachu."
" Mirosław Krasowski: Większość tego typu środków jest produkowana na bazie mieszaniny kwasu solnego i kwasu mrówkowego. To bardzo silna mieszanina, ale wykazująca się dużą lotnością i wyjątkowo nieprzyjemnym zapachem. Przy tym jest wyjątkowo niebezpieczna dla zdrowia i wymaga specjalnego traktowania w czasie stosowania. Cechą KR-Eco jest, że przy zachowaniu minimum ostrożności i zdrowego rozsądku, nikt sobie nim krzywdy nie zrobi, nie zatruje się.
RENOWAL KR-Eco posiada też właściwości odrdzewiające i antykorozyjne. Dlatego dobrze się sprawdza w usuwaniu przebarwień na kamieniach zawierających żelazo. Może być również stosowany do mycia narzędzi i maszyn budowlanych po kontakcie z zaprawami, nawet zaschniętymi.
Ze względu na wysokie pH nie nadaje się do polerowanych i szlifowanych wapieni, marmurów, imitacji kamienia na bazie cementu oraz materiałów szkliwionych.
Oprócz wymienionych zastosowań można go użyć na wiele innych, ciekawych sposobów. Świetnie rozpuszcza kamień osadzający się z wody. Po rozcieńczeniu jest bardzo skutecznym środkiem do łazienek, kabin prysznicowych, armatury… wszędzie tam gdzie występuje problem z osadzającym się kamieniem.
" Mirosław Krasowski: Na naszej stronie internetowej zamieściliśmy filmik, na którym widać jak KR-Eco działa na kamień po wodzie. To jest perfekcja – nawet dotykać nie trzeba, kamień sam schodzi. Oto mała demonstracja działania naszego nowego produktu.
Nikt nie musi jednak wierzyć mi na słowo – zapraszam do zamawiania próbek. Chętnie dostarczymy Renowal KR-Eco każdemu, kto chciałby go przetestować. Jestem przekonany, że kamieniarze docenią ten produkt. Zainteresowanych proszę o kontakt telefoniczny.
Dostarczany jest w formie skondensowanej. KR-Eco stosuje się po rozcieńczeniu wodą w stosunku od 1:3 do 1:9. Stężenie dobierane jest indywidualnie, na podstawie przeprowadzonych prób skuteczności.
|
Consil to całkowicie polska firma zajmująca się produkcją środków od czyszczenia, pielęgnacji i zabezpieczania kamienia. Swoją siedzibę i laboratoria ma w Krakowie. Firma istnieje od 2011 roku. Jej produktami flagowymi są Dynasil FX – nowoczesny impregnat do kamienia, gresu i betonu oraz Dynasil Effect – odporny na działanie promieni UV impregnat z efektem mokrego kamienia W swojej działalności Consil nie powiela starych rozwiązań. Opracowuje nowe rozwiązania korzystając z najnowszych technologii, również nano. Jako cel stawia sobie tworzenie produktów wnoszących na rynek impregnatów nową jakość. Projektowaniu ich autorskich preparatów przyświeca idea maksymalnej ochrony, trwałości i bezpieczeństwa – zarówno dla użytkownika, jak i dla kamienia. |
Współczesna technologia daje nam ogromne możliwości. W telefonach komórkowych mamy aparaty o parametrach, które jeszcze całkiem niedawno były dostępne wyłącznie w sprzęcie dla profesjonalistów. Internet pozwala nam na wysyłanie danych i zdjęć praktycznie w nieograniczonej ilości, z dowolnego miejsca, i w relatywnie krótkim czasie. Czy to wystarcza?
Tak i nie. Wystarcza, bo wspomniana technologia bardzo upraszcza życie i przyspiesza pracę. Nie wystarcza, bo zdanie się na technologię nie zawsze daje oczekiwane rezultaty. Ale to nic straconego – świadomie stosując technologię można uzyskać doskonałe efekty.
Samo zamówienie porcelanki zwykle wygląda tak samo: do firmy zajmującej się jej wykonaniem należy dostarczyć zdjęcie, wybrać wielkość oraz dodatkowe cechy, i czekać na przesyłkę. Najistotniejszym parametrem decydującym o jakości zdjęcia na porcelance jest oczywiście jakość zdjęcia, na podstawie którego porcelanka będzie wykonywana.

Wybór zdjęcia
Najłatwiej dostępne są zdjęcia wykonywane do różnego rodzaju dokumentów. Warto zwrócić uwagę, że obecne zdjęcia tego typu składają się praktycznie z samej głowy. Mamy dużą twarz osoby fotografowanej i nie ma tułowia. Takie zdjęcie jest też prawie kwadratowe, a porcelanki mają standardowe wielkości i są owalne lub prostokątne. Próby wpasowania takiego zdjęcia na standardową porcelankę przedstawiono obok: albo twarz wypełnia całą porcelankę, albo brakuje fragmentu tułowia.
Jeśli jest możliwość wykorzystania innego zdjęcia – portretowego – to warto rozważyć taką możliwość. Dodatkowym argumentem przemawiającym za zdjęciami portretowymi jest fakt, że zwykle są one ładniejsze, a portretowana osoba wygląda korzystniej, weselej, bardziej naturalnie. Zdjęcia dowodowe, często biometryczne, mają specyficzny styl i nie każdy będzie na nich wyglądał dobrze. Jednak jeśli dostępne jest tylko zdjęcie dowodowe, to rozwiązaniem jest dorobienie cyfrowo fragmentu tułowia, a także wymiana ubrania.
Wysyłka zdjęcia
Jeśli mamy wybrane zdjęcie, które ma być przeniesione na porcelankę, to trzeba je dostarczyć do wykonawcy porcelanki. Najskuteczniejszą i najprostszą metodą jest wysłanie zdjęcia listem. O zaletach tego rozwiązania będzie niżej. Ale takie rozwiązanie ma jedną wadę – zajmuje więcej czasu niż skorzystanie z dobrodziejstw technologii. Zdjęcie przecież można wysłać przez internet.
Czego nie należy robić?
Nie należy wysłać zdjęcia MMS-em, Whatsappem, Messengerem z komórki ani innym komunikatorem, w które wyposażone są nasze smartfony. Wszystkie te aplikacje pomniejszają zdjęcia i obniżają jego jakość – ma to na celu zmniejszenie ilości danych wysyłanych przez internet. Na ekranie telefonu nie zauważymy różnicy w jakości – na komórce zwykle oglądamy całe zdjęcie pomniejszone do kilku-kilkunastu procent faktycznej wielkości i nie zauważamy szczegółów. Po powiększeniu okazuje się, że usta są bezkształtną plamą, włosy zlały się w jedno, a wokół oczu widać dziwne piksele (artefakty), które powstały w czasie kompresji obrazu.
Skanowanie
Skuteczną i szybką metodą wysyłki zdjęcia jest zeskanowanie go i wysyłka za pomocą poczty elektronicznej (e-mail). Nim jednak przystąpimy do skanowania, warto nieco poznać możliwości własnego skanera i maksymalnie je wykorzystać.
W firmach i biurach najpopularniejsze są obecnie urządzenia wielofunkcyjne posiadające również skaner. Te urządzenia zostały stworzone do innych celów niż skanowanie zdjęć z fotograficzną jakością. Dlatego kilka zdań wcześniej sugerowałem wysyłkę zdjęcia listem do firmy wykonującej porcelanki. Takie firmy dysponują profesjonalnymi skanerami, które gwarantują uzyskanie idealnego materiału do dalszej pracy. Na temat jakości używanych przez klientów skanerów przygotuję w przyszłości osobny tekst.
Jeśli zdecydujemy się zeskanować zdjęcie na własnym skanerze, to zwróćmy uwagę na kilka parametrów, które pozwolą na najlepsze wykorzystanie jego możliwości. Prezentowane grafiki pokazują standardowe narzędzie do skanowania dostępne w Windowsie. Oprogramowanie każdego skanera posiada podobne ustawienia.
W przypadku wątpliwości w wyborze ustawień na pewno pomoże rozmowa telefoniczna z firmą, do której wysyłamy nasze zlecenie.
Po uruchomieniu skanera najpierw wykonujemy podgląd (1). Efektem tej czynności jest widok całej powierzchni skanera, na której leży nasze zdjęcie. Przerywana linia (2) wyznacza cały obszar, jaki będzie skanowany. Aby wykonać skanowanie tylko zdjęcia należy, przy pomocy kwadracików na rogach tego zaznaczenia (3), zmniejszyć ten rozmiar. Mniejszy obszar skanowania to krótsza praca skanera i mniejszy plik, jaki będziemy wysyłać. Pomniejszone zaznaczenie (4), nie musi być bardzo dokładne – ważne, by nie przycinało zdjęcia. Następnie wybieramy parametry skanowania: format koloru (5), typ pliku (6) i rozdzielczość (7).
W polu „format koloru” wybieramy zdjęcia kolorowe. W polu „typ pliku” wybieramy tif lub bmp – w tym przypadku te formaty dają najlepsze rezultaty. Natomiast rozdzielczość skanowania dobrze jest ustawić na 600 dpi, bo to będzie decydować o szczegółowości zdjęcia. Rozdzielczość nie powinna być niższa niż 300 dpi.
Po ustawieniu tych parametrów klikamy przycisk „skanuj” (8) i zapisujemy plik pod odpowiednią nazwą. Dla własnej wygody warto plik podpisać nazwiskiem osoby na zdjęciu lub nazwiskiem osoby zamawiającej.
W programach do obsługi skanera często można znaleźć przycisk „Zaawansowane”. Warto z niego skorzystać i sprawdzić, co oferuje. Najważniejsze jednak, by nie dodawać żadnych efektów lub nie uruchamiać dodatkowych filtrów i nie ulepszać skanowanego zdjęcia. Jeżeli nie jesteśmy pewni, jakie ustawienia wybrać, zawsze można zatelefonować do firmy, która będzie wykonywać nasze zlecenie.
Skanować można zdjęcia wklejone na stałe do dyplomów, legitymacji lub innych dokumentów. Do skanowania nie nadają się zdjęcia wydrukowane w gazetach i książkach. Również skanowanie dokumentów typu dowód osobisty lub paszport wydanych po roku 2015 zwykle kończy się niepowodzeniem, ponieważ dokumenty te posiadają wiele zabezpieczeń uniemożliwiających kopiowanie.
Wysłanie pliku
Wiele błędów pojawia się przy samej wysyłce zeskanowanego zdjęcia. Aby tego uniknąć, należy otworzyć program do wysyłania mejli, utworzyć nową wiadomość, a następnie dodać zeskanowany plik za pomocą klawisza „załącz”. Dokładnie w tej kolejności. A jeśli program zapyta, czy pomniejszyć zdjęcie, to odrzucić jakiekolwiek modyfikacje załączonego zdjęcia i wysłać w oryginalnej wielkości. Dlaczego w ten sposób i jakich błędów unikamy, wysyłając tak zdjęcia, napiszę w następnym artykule.