Wszyscy wiemy, że samochodem terenowym możemy wyruszyć w podróż po bezdrożach. Wiemy
także, że można wziąć udział w zmaganiach w terenie, których celem jest rywalizacja w pokonywaniu
przeszkód typu pagórki, jary, mniejsze lub większe sadzawki.
Jednak samochodem terenowym można się też po prostu ścigać!
Moi znajomi niedawno sprawili sobie „wyścigówkę terenową”. Pierwszą moją myślą było: „Wyścigówka terenowa, czyli co? Zliftowany bolid na oponach MT i ze snorkelem? Co to za cudo?” Jednak szybciutko przypomniałam sobie, że przecież nie raz i nie dwa widywałam takie pojazdy. Gdzie? A chociażby w relacjach z rajdu Dakar. Samochody przygotowywane do wyścigów wyglądają nieco inaczej niż typowe terenówki, jakie coraz częściej pojawiają się na naszych drogach. W związku z tym, że wyścigi samochodów terenowych zawsze odbywają się w ekstremalnie trudnych warunkach, terenowej wyścigówki nie sposób z niczym pomylić. I z pewnością nie jest to wygodny samochód rodzinny.
Przede wszystkim samochody te są specjalnie budowane. Nie znajdziemy wśród nich modeli seryjnych prosto z salonu, wszystkie pojazdy podlegają mniejszym lub większym przeróbkom. W większości przestrzeń pasażerska zredukowana jest do absolutnego minimum. Elementami obowiązkowymi w kabinie są fotele kubełkowe i inne elementy zapewniające bezpieczeństwo załogi, w tym obowiązkowa klatka bezpieczeństwa. Wszystkie elementy szczegółowo określone są przez przepisy FIA (Fédération Internationale de l'Automobile). Ogólnie można powiedzieć, że samochody startujące w rajdach długodystansowych skonstruowane są tak, aby były w stanie wytrzymać jak najdłuższą trasę oraz aby większość napraw była możliwa do wykonania na trasie przez załogę. Sytuacje na trasie nierzadko zmuszają załogę do poważnych napraw, np. wymiana sprzęgła, zatem poszycie zewnętrzne karoserii musi być łatwe w demontażu i ponownym montażu.
Silniki takich pojazdów nie mają zbyt dużej mocy. Zazwyczaj jest to około 250 KM. Oczywiście dla aut osobowych jest to ponadprzeciętna moc, jednak w przypadku pojazdów terenowych jest wartością zupełnie przeciętną. W rajdach długodystansowych używane są głównie silniki diesla. Prym wiedzie firma Volkswagen ze względu na większą oszczędność spalania. A to oznacza możliwość przejechania dłuższego dystansu na tej samej ilości paliwa, czyli możliwość zabrania mniejszych zapasów w trasę.
Dalsze różnice konstrukcyjne zależą od typu rajdu, w jakim ma startować pojazd oraz od kategorii i grupy, w której się startuje. Najbardziej rozpowszechnioną formą rajdu, w którym liczy się czas są rajdy długodystansowe – wspomniany już Dakar czy puchar świata Cross Country. Regulamin takiego rajdu również określa organizacja FIA. Pojazdy, klasyfikowane zgodnie ze standardami FIA, mają cztery klasy w trzech kategoriach.
Kategoria I: - Grupa T2: Samochody Terenowe Seryjne Kategoria II: - Grupa T1: Samochody Terenowe Zmodyfikowane - Grupa T3: Samochody Terenowe Ulepszone Kategoria III: - Grupa T4: Ciężarówki Terenowe w tym usunięcie systemu ABS) Najpopularniejszymi grupami FIA są T1 oraz T2, przy czym najczęściej spotykane u nas są auta z tej drugiej grupy. Grupa T2, która zwana jest grupą samochodów „seryjnych”, to samochody, w których możliwe jest dokonanie najmniejszej liczby przeróbek. Jednakże i te pojazdy różnią się od tych, którymi poruszają się przeciętni posiadacze terenówek. FIA bardzo restrykcyjnie określa wszelkie zmiany, jakim może ulec samochód startujący w grupie T2. Przede wszystkim są to samochody, które zostały wykonane przez producenta seryjnego na tzw. „normalny rynek” w liczbie minimum 1000 egzemplarzy produkowanych przez kolejnych 12 miesięcy, mają maksymalnie 6 kół, z czego minimalnie 4 muszą być z napędem. Samochody te muszą być co najmniej 2 osobowe. Wszystkie części uszkodzone lub zużyte muszą być zastąpione częściami oryginalnymi identycznymi z zastępowanymi. Dopuszczalne są jednak pewne zmiany, zarówno w częściach mechanicznych jak też w nadwoziu. Na przykład możliwe jest usunięcie termostatu, podwojenie lub wymiana alternatora, zmiany w obrębie filtrów powietrza, modyfikacja układu wydechowego i hamulcowego ( , wymiana amortyzatorów. W nadwoziu dozwolony jest montaż osłon ochronnych reflektorów oraz części podwozia i napędu pojazdu, możliwa jest wymiana części szyb na grubsze lub wykonane z nieprzezroczystego materiału, mogą być zamontowane dodatkowe lusterka boczne, a także elektryczna wyciągarka. Dopuszczalne są wszelkie zmiany w przestrzeni pasażerskiej, które nie wpływają na właściwości pojazdu, w tym usunięcie wszelkich zbędnych elementów. Nawet można wymienić panele drzwiowe na wykonane z cienkiej blachy, włókna węglowego lub innego stałego i niepalnego. Oczywiście wszystko o ściśle określonej grubości i wytrzymałości.
Dopuszczalne są również pewne zmiany w elektryce, np. wstawienie mocniejszego alternatora, wymiana akumulatora, kabli, dodatkowe panele oświetleniowe oraz zmiany w układzie paliwowym. Dozwolone jest także wzmocnienie podwozia i nadwozia, które nie powoduje zmian w wyglądzie pojazdu – samochód zawsze musi odpowiadać wzorcowi seryjnemu. Te zasady powodują, że samochody grupy T2 są może wolniejsze od T1, jednak jest większe prawdopodobieństwo ukończenia w nich rajdu. Grupa T1 oznacza samochody zmodyfikowane i dopuszcza o wiele większą dowolność w konstrukcji takiego pojazdu. Zakres możliwych modyfikacji jest tak szeroki, że, w odróżnieniu od grupy T2, przepisy określają w zasadzie czego nie można zmieniać – można przyjąć, że wszystko, co nie zostało zabronione jest dozwolone. O samochodach z grupy T1 będzie mowa w następnym Kurierze Kamieniarskim.
W poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego opisaliśmy po krótce historię pewnego
przedsiębiorcy z okolic Strzegomia, który zadłużył się w wielu firmach. Później rzekomo
sprzedał swoją spółkę, przenosząc jakoby stare długi na nowego właściciela. Sprawa okazała
się głębsza i nieco bardziej skomplikowana niż na początku sądziliśmy. Wrócimy jeszcze do niej.
A Państwa nadal zachęcamy do podzielenia się z nami swoimi doświadczeniami z kontaktów z
ludźmi działającymi w taki lub podobny sposób.
Efektem publikacji wcześniejszych tekstów jest informacja o panu Bogdanie, który oferuje swoją pomoc w kontaktach handlowych z dostawcami z Chin.
W odpowiedzi na poprzednie artykuły o nierzetelnych kontrahentach w naszej branży do redakcji Kuriera zadzwonił kamieniarz z Trójmiasta. Opowiedział nam jak przez ostatnie trzy lata próbuje odzyskać swoje pieniądze od pewnego pana Bogdana.
Pan Bogdan, rzutki i budzący zaufanie jegomość po sześćdziesiątce, przyszedł niegdyś do firmy naszego rozmówcy i zaproponował sprzedaż kontenera chińskich płytek kamiennych o dość specyficznym kształcie. W czasie rozmowy opowiadał o rzekomo bardzo ciężkiej sytuacji rodzinnej, kłopotach osobistych i bardzo okazyjnej oraz wyjątkowej ofercie. Nasz przedsiębiorca uznał, że niekoniecznie jest zainteresowany tym towarem, ale ujęła go opowieść pana Bogdana. Nic nie ryzykował, bo towar był już w porcie. W krótkim więc czasie nastąpiła dostawa i płatność. Jakiś czas później nasz kamieniarz potrzebował materiał na otrzymane zlecenie. Akurat jego firmę odwiedził pan Bogdan. Umówili się więc, że pan Bogdan ściągnie ten towar z Chin – gwarantem była firma pana Bogdana o zagranicznej długiej nazwie i warszawskim adresie. Pod to zlecenie kamieniarz otrzymał fakturę pro-forma, która nie wzbudziła jego podejrzeń, gdyż handlował już z Chińczykami i wiedział jak wyglądają takie dokumenty. Pan Bogdan poprosił o zaliczkę. Kilka dni później pan Bogdan poprosił o dopłatę do zaliczki ponieważ chińscy dostawcy zażyczyli sobie tego. Nasz kamieniarz nabrał podejrzeń i zasugerował wstrzymanie tego zamówienia oraz zwrot wcześniejszej zaliczki. Niestety, okazało się to niemożliwe, bo „produkcja ruszyła”. To było ostatnie spotkanie z panem Bogdanem, a zamówiony towar nigdy nie dotarł. Z czasem pan Bogdan zaprzestał odbierania telefonów...
Po kilku miesiącach kamieniarz zgłosił sprawę na policję. Identyfikacja pan Bogdana zajęła kilka sekund – był znany policji. Na przesłuchaniu nie zaprzeczał, że wziął zaliczkę od kamieniarza i nie dostarczył towaru. Ale sprawa została zakwalifikowana jako czyn niskiej szkodliwości społecznej i kamieniarzowi pozostało tylko wystąpić na drogę cywilno-prawną.
Dlaczego o tym piszemy?
Bo okazyjnych kontenerów płytek o specyficznym
kształcie ponoć było więcej i nasyciły rynek obniżając
tym samym zainteresowanie klientów. Bo
ponoć pan Bogdan nadal krąży od zakładu do zakładu
i oferuje chiński towar na zamówienie lub do
odebrania w porcie – podobne informacje docierały również z południa Polski. Bo nie jesteśmy bezsilni – nasz kamieniarz znalazł młodego i skutecznego
adwokata, który odnalazł pan Bogdana i lada chwila
doprowadzi do komorniczej egzekucji wierzytelności.
I choć wielu czytelników pewnie ma mało
optymistyczne doświadczenia ze ściąganiem
długów, to jeszcze nie powód by nic nie robić. Bo według informacji dostępnych na stronie GUS
firma pana Bogdana nadal działa, a jego nazwisko
pojawia się również w firmach zarejestrowanych
w okolicach Legnicy i Konina.
Święto Granitu Strzegomskiego odbyło się już po raz drugi pod tą nazwą. W trzeci weekend
czerwca mieszkańcy Strzegomia świętowali 770 lat swojego miasta i doroczne święto
bogactwa swojej krainy – granitu.
„Niech strzegomski granit, gorący jak nasze serca, słynie na cały świat” – to jeden z licznych wpisów do księgi pamiątkowej wyłożonej na strzegomskim rynku
Kamieniarze rozpoczęli Święto Granitu w piątek Biesiadą Piwną. Biesiadę zorganizował Urząd Miasta Strzegomia i Urząd Gminy wspólnie ze Związkiem Pracodawców Branży Kamieniarskiej i Stowarzyszeniem Kamieniarzy Ziemi Strzegomskiej. Gośćmi biesiady byli m.in. przedstawiciele władz lokalnych, władz państwowych: senator Wiesław Kilian i poseł Monika Wielichowska oraz delegacja z zaprzyjaźnionego miasta Torgau. Przy wspólnym śpiewaniu i suto zastawionych stołach biesiada trwała do późnych godzin.
W ramach Święta, na strzegomskim rynku, zaprezentowało się kilka firm z okolicy. Obecni byli (alfabetycznie): Grabinex, Granex, Granit Strzegom, Kwarc, Litos, Piramida, „Rzeźbiarz” Jerzy Zysk, „SZA-GAL” Stanisław Szałecki, Wekom II, ZPBK. Obecna była również firma Geoservice-Christi promująca targi KAMIEŃ-STONE. A także Fundacja „Bazalt”, Instytut Architektury Krajobrazu UP we Wrocławiu, Pracownia Lubosza Karwata i Kraina Wygasłych Wulkanów.
Święto odwiedziło mnóstwo osób z bliższej i dalszej okolicy. Urząd Miasta postarał się o nagłośnienie imprezy, łącznie z zaproszeniem dwóch ogólnokrajowych telewizji i wrocławskiego radia.
Mieszkańcy i goście mieli okazję zobaczyć ogromne ładowarki pracujące na codzień w kamieniołomach oraz nietypowe realizacje ze strzegomskiego granitu jakimi niewątpliwie są najcięższa torebka świata i najcięższa bombka świata autorstwa Ewy Solima. Zaprezentowanie płyt z kamienia z całego świata sprawiło, że odwiedzający, przyzwyczajeni do strzegomskiego kamienia pod nogami, z zaskoczeniem odkrywali inne, czasem zupełnie egzotyczne, kolory granitu. Niesłabnącym zainteresowaniem, jak każda edycja, cieszyły się warsztaty mozaikarskie prowadzone przez Pracownię Lubosza Karwata. Każdy mógł spróbować swoich sił w tej niecodziennej sztuce, na własnym przykładzie poznać jak wiele czasu wymaga ułożenie najmniejszej choćby mozaiki oraz wziąć udział w konkursie na ułożenie najładniejszej. W warsztatach wzięło udział ponad 250 uczestników w każdym wieku, a ich efektem było 20 prac przedstawionych do konkursu, zwykle wykonanych przez 2-osobowe zespoły. Prace konkursowe miały wielkość 30 x 30 cm, jedna kostka mozaiki ma kilka milimetrów – nietrudno zgadnąć, że ułożenia kilku tysięcy kostek, z uwzględnieniem różnych odcieni kamienia, zajęło niektórym zespołom nawet 8 godzin.
Najwięcej uśmiechu wzbudziła jednak inicjatywa ułożenia z mozaiki „Granitowego serca Polski”. Każdy mógł dołożyć swój kamyczek do tego serca, a następnie zostawić swój wpis w księdze pamiątkowej. Wpisów przybywało z każdym kwadransem, a ich treść chwaliła pomysł organizacji Święta i pomysł ułożenia tego serca. Ostatni kamyczek do Serca dołożył burmistrz Strzegomia, następnie przyjął ukończoną mozaikę ze zobowiązaniem przekazania jej na aukcję dobroczynną.
Interaktywną lekcją historii prehistorycznej były pokazy erupcji wulkanu, który w dalekiej przeszłości doprowadził do powstania złóż granitu i ukształtował teren okolicy Strzegomia. Geolog, Andrzej Głuszyński, prowadzący te prezentacje wciągał do rozmowy obserwujące pokaz dzieci, a przy okazji przypominał rodzicom jak powstała okolica, w której mieszkają. Pokazy przygotowała Kraina Wygasłych Wulkanów.
Sporym zainteresowaniem cieszyła się też możliwość zasięgnięcia profesjonalnej porady architektów krajobrazu. Pracownicy Instytutu Architektury Krajobrazu UP we Wrocławiu podpowiadali jak zaprojektować ogródek, działkę, czy choćby niepowtarzalny taras. A atrakcyjnym uzupełnieniem imprezy była wystawa wyników zeszłorocznej Letniej Szkoły Projektowania w Kamieniu (zaproszenie na tegoroczną na str. 49), projektów zagospodarowania kamieniołomu Bazalt, prezentacja strzegomskiego Technikum Górnictwa Odkrywkowego i Giełda Minerałów.
Firmy, które zaprezentowały się na Święcie Granitu Strzegomskiego potwierdzają chęć uczestnictwa w kolejnych edycjach. Cieszył ich pozytywny odbiór imprezy przez mieszkańców, duża frekwencja odwiedzających oraz ogromna promocja dla granitu dzięki nagłośnieniu Święta i obecności mediów. Ważna była również funkcja edukacyjna tego spotkania, czyli pokazanie czym na prawdę jest praca kamieniarza i w jakich warunkach oraz na jakim sprzęcie się odbywa. Niebagatelną rolę dla promocji kamienia i aktywizacji lokalnej społeczności zauważono również w ogłoszonym przez Fundację „Bazalt” konkursie na projekt gadżetu z granitu strzegomskiego i jego wykonanie. Nie brakowało też opinii, że Święto było możliwością spotkania się z kolegami z branży, z którymi widujemy się rzadko mimo, że mieszkamy i pracujemy niedaleko od siebie.
Święto Granitu Strzegomskiego było doskonałą okazją do zaprezentowania kamieniarskiego trudu mieszkańcom największego w Polsce zagłębia kamieniarskiego. Być może stanie się tradycją taką jak inne święta branżowe. Z tej okazji niektóre firmy kamieniarskie ogłosiły już w tym roku dni wolne w czasie Święta dla swoich pracowników. Do zobaczenia za rok!
Oferujemy duży asortyment towaru oraz pewną, bardzo dobrą jakość towaru. Każdemu kamieniarzowi udzielamy dużych rabatów umożliwiających oferowanie kamienia klientom końcowym w atrakcyjnej cenie. Zależy nam na bardzo dobrej współpracy z firmami zajmującymi się obróbką i montażem kamienia. Dlatego, w przeciwieństwie do konkurencji, z założenia nie zaopatrujemy klientów indywidualnych, a przez to nie uzyskają oni u nas interesujących rabatów. Zapraszamy zatem kamieniarzy do rozmów o nawiązaniu współpracy!
Całkowita powierzchnia Centrum ROGALA Wocławy – 1 ha, powierzchnia hal magazynowych – 5500m2, odległość od Gdańska – 5 km, docelowa dostępność towaru – 140.000 m2 płyt i płytek..
Pomysł
Pomysł stworzenia takiego oddziału powstał kilka lat temu. Po zakończeniu budowy magazynu ROGALA Bukówka Stara koło Warszawy, gdzie mamy hurtownię płyt i płytek, zaobserwowaliśmy wzrost zainteresowania kamieniem. Analizując rynek i nasze zamówienia zorientowaliśmy się, że w niedługim czasie będzie konieczne otwarcie nowego centrum spedycyjnoprzeładunkowego dostosowanego do obsługi kontenerów oraz do bezpośredniego zaopatrywania klientów-kamieniarzy i pozostałych naszych magazynów. Ze względu na zakładaną specyfikę logistyczną uznaliśmy, że konieczna będzie bliskość portu morskiego. Dlatego okolice Gdańska okazały się najlepszą lokalizacją na nowy magazyn.
Projekt
Centrum jest tak zaplanowane, by zoptymalizować obsługę spedycyjną. Po pierwsze szybko i wygodnie obsługujemy kamieniarzy. Po wtóre sprawnie obsługujemy wszelkie rozładunki i załadunki kontenerów oraz aut rozwożących materiał. W tym celu powstały dwie hale. Hala A o długości 119 m i hala B o długości 90 m. W hali A, wyposażonej w dwie suwnice 10 ton, są realizowane zamówienia na płyty. Takie wyposażenie hali zapewnia możliwość równoczesnej obsługi dwóch aut. Do rozładunków kontenerów przygotowano profesjonalne stanowiska: oddzielne do wyciągania płyt i osobną rampę do rozładunków płytek. Uzupełnienie wyposażenia tej hali o zewnętrzną suwnicę, także 10-tonową, zapewnia tak dużą przepustowość, że możemy ustanawiać nowe standardy w sprawności obsługi i skracania czasu oczekiwania klientów na towar. Zauważyliśmy, że logistyczne rozdzielenie obsługi płyt od obsługi płytek wydatnie skraca czas obsługi i upraszcza cały proces.
Towar
Podstawowym założeniem zatowarowania nowego Centrum było zachowanie niezmienionych stanów w pozostałych magazynach ROGALA. Dlatego już teraz ponad 90% towaru, który trafił do nowego magazynu, to zamówienia na potrzeby właśnie tego magazynu. Tylko 10% to przesunięcia towarów z innych magazynów – najczęściej poczynione po wnikliwej analizie zapotrzebowania na dany kamień w konkretnym regionie Polski. Nowy magazyn ma docelowo powiększyć nawet o 100% obecne zapasy. Dostępność powierzchni magazynowej gwarantuje osiągnięcie tego założenia.
Inwestycja
Pierwsza łopata pod Gdańskiem została wbita w ziemię w sierpniu 2011 r. Oddanie do użytku hal i placy nastąpiło już w marcu 2012 r. Po niespełna roku od rozpoczęcia prac, w kwietniu 2012 roku, zaczęliśmy zapatrywanie w towar nowego Centrum. Na początek sprowadziliśmy 30 kontenerów z Indii: Kashmir Gold, Madura, Kashmir White, Multicolor Red. Kolejnych 30 kontenerów, które zasiliły zasoby magazynu, to pozostałe indyjskie materiały takie jak najczystszy z czarnych Premium Black oraz inne ciepłe kolory: Ivory Fantasy, Colonial Gold, Raja Yellow, Atlantic Yellow. Nie mogło zabraknąć również nowości. Między innymi możemy zaoferować już materiał Pegasus. W maju kontynuowaliśmy zaopatrywanie magazynu. Obecnie dostępne są już także travertyny, hiszpański Emperador, Rosso Verone, Botticino oraz inne popularne materiały. Sprowadziliśmy też kilka samochodów Daino Reale, co stanowi dziś największą ofertę na Pomorzu.
Plany
Trwają jeszcze prace wykończeniowe budynku biurowego, który ma być oddany do użytku w miesiącach wakacyjnych. Kończymy także prace nad udoskonaleniem elektronicznego dostępu do informacji o stanach magazynowych. Już teraz można je sprawdzić na www.rogala.com.pl/magazyn. W najbliższej przyszłości planujemy uruchomienie Usługowego Rozładunku Kontenerów. Usługa będzie adresowana zwłaszcza dla firm, które często korzystają z transportu kontenerów oraz ich rozładunku, a nie są usatysfakcjonowane jakością i ceną tych usług. Ofertę tę skierujemy również do firm, które są naszą konkurencją. Do przyszłego sezonu planujemy zatowarowanie magazynu na poziomie ponad 200 kontenerów.

Nowa ploter-wykuwarka zaprojektowana i produkowana przez K&K Automatic Machines umożliwia przenoszenie na kamień dowolnych obrazów, zdjęć i napisów.
Grafika przenoszona jest na kamień techniką zwaną „igiełkowaniem”. Obrazy powstają poprzez wykonywanie mikronakłuć na powierzchni kamienia (lub innego płaskiego materiału) przez głowicę kłującą sterowaną automatycznie.
Ploter pozwala na stworzenie obrazów na powierzchni kamienia oddających wierne podobieństwo do oryginalnego obrazu oraz gwarantuje jego powtarzalność. Dodatkowo wykuwarka może pracować z regulowaną siłą uderzenia, dostosowywaną do typu i rodzaju wykuwanego obrazu oraz rodzaju kamienia. Jest ważne ponieważ wpływ na jakość obrazu ma rodzaj kamienia i jego twardość, a więc jego podatność na „igiełkowanie”, średnica igły oraz jakość i sposób przygotowania oryginału.
Maszyna sterowana jest za pośrednictwem wbudowanego kontrolera PLC. Dzięki temu praca może być kontynuowana nawet w przypadku zerwania połączenia z komputerem (praca buforowana). Umożliwia również przerywanie i wznawianie pracy w dowolnym momencie, np.: kontynuacja pracy zaczętej poprzedniego dnia. Oprogramowanie kontrolera zapamiętuje również położenie ostatniego punktu w przypadku chwilowego zaniku napięcia i pozwala kontynuować pracę po przywróceniu zasilania bez utraty dotychczas wykonanej pracy.
Wykuwarka dostarczana jest z własnym, intuicyjnym w obsłudze, polskim programem Picture Maker. Program zawiera prostą w użyciu bibliotekę ponad 70 filtrów do szybkiego przetwarzania zdjęć i obrazów w celu natychmiastowego uzyskania oczekiwanego efektu końcowego. Posiada również podręczny edytor obrazów pomagający w szybkim wymazywaniu tła oraz edytor tekstu do tworzenia dowolnych tekstów na obrazie z zestawem gotowych do użycia czcionek. Program może być rozbudowywany o nowe filtry i funkcje.
Podstawowe parametry techniczne:
Dokładność kucia: rozdzielczość regulowana do 320 dpi – 0,08 mm na punkt
Siła uderzenia: regulowana przez silnik krokowy
Prędkość posuwu: 468 mm/s (X: 300 mm/s, Y: 360 mm/s)
Wymiary 1600 x 1470 x 800 mm (szer. x wys. x głeb.) (dostępna również kompaktowa wersja płaska)
Pole robocze: 1100 x 800 x 130 mm
Zasilanie 1/N/PE ~230 V, 50 Hz; 0.75 kVA
Producent zapewnia montaż, uruchomienie, gwarancję 12-miesięczną oraz serwis pogwarancyjny. 36