O kamieniu

Muzeum Narodowe Indian Amerykańskich

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 18 września 2018 12:06

95zs1.jpg

Siedziba Muzeum Narodowego Indian Amerykańskich Smithsona to obiekt, którego elewacja wnosi ciekawe, twórcze rozwiązania do systemów projektowania budynków wykorzystujących kamień.

Koncepcja powstania tego muzeum w Waszyngtonie sięga roku 1989, kiedy zostało ono założone aktem kongresu amerykańskiego. Muzeum Smithsona miało pokazywać życie i kulturę rdzennych mieszkańców Ameryki.
Budynek został oddany do użytku w październiku 2004 roku. Mnóstwo czasu zajęło dopracowanie koncepcji muzeum i sam proces projektowania. Dla twórców ważne było, aby budynek należał do tych, które opowiadają historię. W tym wypadku miała to być historia ludności rdzennej z półkuli zachodniej. Obiekt miał stać się odbiciem rozmów i opowieści, jakie jego twórcy odbyli z przedstawicielami wszystkich grup, których rodowód zaczyna się w przeszłości dalszej niż historia współczesnej Ameryki.

Wyjątkowy, zarówno pod względem formy jak i funkcji, budynek przyjmuje nietypowy kształt, zakrzywiający się w sobie. Konsekwentna aluzja do natury była niezbędna, ponieważ kultury amerykańskie mocno ceniły związek między człowiekiem a środowiskiem. Aby przekazać to połączenie, jako pierwotny materiał wybrano wapień Kasota, który przywołuje naturalne formacje skalne z południowego zachodu.

W rezultacie powstał budynek, który miał zaprezentować się jak wyrzeźbiony przez wiatr i wodę, odzwierciedlać związek między ludzkością a resztą przyrody, z odniesieniami do czterech głównych kierunków oraz czterech elementów świata – ziemi, powietrza, wody i ognia. Szczególne cechy budynku – wejście skierowane na wschód w kierunku wschodzącego słońca, okno pryzma-tyczne i wysokie, 36-metrowe wejście o nazwie Potomac – zostały starannie zaprojektowane w ścisłej współpracy ze społecznością rdzennych Amerykanów tak, by odzwierciedlić ich kulturę.

95zs2.jpg

Właśnie wygląd wyrzeźbionej siłami natury skały był jednym z najbardziej skomplikowanych elementów projektu. Budynek wymagał falistych ścian obwodowych i skonstruowania elementów wodnych. Przy tym całość musiała być odporna na wstrząsy sejsmiczne oraz napór wiatru. Uzyskano to głównie poprzez przenoszenie obciążeń na elementy konstrukcji schodów oraz na szyby wind, które są rozmieszczone w całym budynku. Efekt potęguje wykorzystanie w otoczeniu prawdziwych głazów.

Pięciopiętrowy budynek ma powierzchnię 24 tysięcy metrów kwadratowych, a same prace przy konstrukcji betonowej trwały 27 miesięcy. Został zaprojektowany przez SmithGroup JJR., a całość kosztowała 161 milionów dolarów. Otrzymał też wiele nagród architektonicznych.

95zs3.jpg

przeczytaj cały artykuł

Czy renowacja zabytków jest szansą na odnowienie tradycji obróbki ręcznej?

Autor: Dariusz Dembiński   |   Data publikacji: poniedziałek, 17 września 2018 13:15

95rz.jpg

Istnieje nisza w świecie kamieniarskim, w której kamieniarze zajmują się renowacją zabytków pod okiem ich konserwatorów.

Kamieniarze zajmujący się tymi pracami wykonują wiele czynności związanych z elementami kamiennymi. Bardzo często jest to flekowanie, czyli uzupełnianie ubytków w elementach detalu architektonicznego – wykorzystując zarówno kamień, jak i kity kamieniarskie. To również czyszczenie kamienia i zabezpieczenie go przed czynnikami atmosferycznymi, grzybami i innymi zagrożeniami mogącymi osłabić strukturę kamienia.

Do ich obowiązków należy także demontaż rzeźb oraz ich montaż po konserwacji w specjalistycznych pracowniach. W skrajnych przypadkach kamieniarze odtwarzają zniszczony kamień i osadzają go obok pierwotnych elementów lub w ich miejscu.

Dlaczego padło pytanie tytułowe? Bo według mnie, kamieniarza niezajmującego się na co dzień renowacją kamieni, renowacja zabytków jest wspaniałym laboratorium dla osób parających się ręczną obróbką.

Podczas prac renowacyjnych można praktycznie codziennie zdobywać nowe doświadczenia pracując z różnorodnymi detalami architektonicznymi wykonanymi różnymi technikami przez różnych mistrzów kamieniarskich – zwykle z czasów historycznych, gdy można było polegać wyłącznie na pracy własnych rąk. Można pokusić się o stwierdzenie, że w tej pracy obcuje się z historią rzemiosła.

Nie jest to pustosłowie! Każde nowe zlecenie to nowe wyzwanie. Można zetknąć się z obiektami w różnych stylach architektonicznych, w których wykorzystano szeroką gamę kamieni – zarówno w elementach konstrukcyjnych, jak i w ozdobnych – w budynkach sakralnych, użytkowych czy mieszkalnych. Każda kombinacja wyżej wymienionych cech powoduje konieczność innego, indywidualnego podejścia do wykonywanej pracy.

By efekt pracy był dobry, a odtwarzany lub naprawiany element wiernie oddawał charakter całej budowli, trzeba sięgnąć po techniki wykorzystane przez jego budowniczych. Dzięki temu można szybko nabyć umiejętności, jakich nie uczy obecnie żadna szkoła kamieniarska w Polsce.

przeczytaj cały artykuł

Co mówią mury?

Autor: Jerzy Jędrychowski   |   Data publikacji: poniedziałek, 17 września 2018 12:38

95ok1.jpg

Przygotowując materiał fotograficzny do mojej publikacji „Kamień w architekturze regionu świętokrzyskiego” odwiedziłem kilkadziesiąt obiektów architektonicznych, przy budowie których zastosowano lokalne surowce skalne. Największą grupę wśród budynków historycznych stanowią kościoły. To właśnie tam mogłem spotkać dziwne, nieco tajemnicze znaki, jakie zachowały się na powierzchniach ciosów, z których wznoszone były budynki sakralne. Różniły się one znacznie od malunków i rytów, jakie spotykamy we wnętrzach kościołów.

Spotykane rysunki to znaki lub grupy znaków kreskowych, często z wplecionymi inicjałami. Znaki te noszą nazwę gmerków i najczęściej stawiane są przez muratorów obiektu. Są one rodzajem podpisu spełniającego rolę identyfikacyjną, mówiącą również o statusie autora w lokalnej społeczności. Były również podpisem wykonawcy zapewniającym rzetelność świadczonych usług. W czasach, kiedy nie było możliwości założenia sobie strony internetowej promującej wyroby danej firmy, gmerki spełniały taką właśnie rolę.


Gmerk był znakiem chronionym prawnie, a każdy rzemieślnik zobowiązany był do rejestracji swojego znaku produkcyjnego.
Innym rodzajem rytów były miniaturowe epitafia – informacje o pochowanych na przy-kościelnych cmentarzach osobach. Bardzo dobrze zachowane napisy na kościelnym murze spotkałem w Szydłowcu w kościele pod wezwaniem św. Zygmunta, gdzie znajduje się kilkadziesiąt przykładów takich tabliczek wyrytych zarówno na zewnętrznej ścianie kościoła, jak i na przykościelnym murze. Ten rodzaj napisów nazywany jest graffiti. W ten sposób upamiętniono imiona, nazwiska i daty śmierci osób pochowanych obok kościoła na przełomie XVI i XVII wieku. Nie było ich stać na oddzielny nagrobek.

95ok2.jpg

Napis na murze kościoła w Szydłowcu – 1670 - 1672

Wykonywanie gmerków oraz graffiti było możliwe dzięki właściwościom surowca budowlanego, z jakiego wznoszone były obiekty. Był to głównie piaskowiec – zarówno jurajski, jak i triasowy – oraz wykorzystywany w całej południowo wschodniej Polsce wapień pińczowski. Wymieniony surowiec był dość miękki, zwłaszcza w pierwszym okresie po wydobyciu.
Dużą ciekawostką, jaką spotkałem na kościelnym murze kolegiaty w Opatowie, były podługowate lub okrągłe ślady w piaskowcu, z którego wykonane są ciosy budowli. Mają one związek z wierzeniem pogańskim, jakim był zwyczaj rytualnego pozyskiwania świętego ognia przy pomocy świdrów ogniowych. Zwyczaj ten wywodził się jeszcze z czasów pogańskich i przetrwał do XIX wieku. Ogień, który uzyskiwano w Wielką Sobotę przed Wielkanocą poprzez pocieranie kawałków drewna o mur kościelny – mimo że posiadał sakralny charakter – swój rodowód wywodził z pradawnych słowiańskich wierzeń.

95ok3.jpg

Napis na murze kościóła w Bejscach – 7 maj 1584

Opisując powyższe ciekawostki zachęcam wszystkich odwiedzających zabytkowe budowle do dokładniejszego przyglądania się ich murom. Zapewniam Państwa, że prócz napisów „Tu byłem” albo „Kocham Jolkę” uda się znaleźć wyjątkowe perełki z bardziej odległej przeszłości.

95ok4.jpg

Ślady na ścianie po nieceniu ognia - kolegiata w Opatowie

95ok5.jpg

Napis na murze kościoła w Szydłowcu - 1686

Gmerk – pochodzi od niemieckiego Gemerk (znak) i jest znakiem osobistym lub rodzinnym umieszczanym na przedmiotach, wyrobach i budowlach. Pierwotnie był to znak garncarski i kamieniarski, którym wytwórcy znakowali swoje prace.
Najstarsze gmerki pochodzą ze starożytnej Grecji, gdzie można odnaleźć je na kamiennych elementach budowli. Prawdopodobnie służyły do znakowania elementów ułatwiając montaż. Od połowy XII wieku stosowane były przez warsztaty budowlane.

Z czasem gmerki stały się odpowiednikiem herbów stosowanych przez mieszczan. Umieszczano je na sygnetach, pieczęciach i produktach rzemieślniczych.

Gmerk był niczym podpis, i miał trzy funkcje: identyfikacyjną, prawną i upamiętniającą.
Do funkcji prawnych należą: gmerk jako znak własnościowy, gmerk jako znak produkcyjny – cecha rzemieślnicza (producent dbający o markę swego produktu strzeże znaku go symbolizującego). Z tego powodu znak produkcyjny był zastrzeżony prawem, a statuty cechowe nakładały na każdego rzemieślnika obowiązek rejestracji znaku.
W funkcji upamiętniającej gmerk służył utrwaleniu postaci właściciela w pamięci potomnych w miejscach, gdzie ze względów estetycznych lub po prostu z braku miejsca nie stawiano podpisu. (*)

* źródło: pl.wikipedia.org ; forumakademickie.pl

przeczytaj cały artykuł

Dlaczego tak?

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: czwartek, 28 czerwca 2018 08:56

3_18dt1.jpg

Jest rok 2008. W Opolu rozpoczyna się II Międzynarodowy Plener Rzeźby w Marmurze. Do miasta przyjechało ośmiu artystów – wyłonionych spośród pięćdziesięciu – którzy stworzą rzeźby inspirowane piosenką. W końcu Opole to stolica polskiej piosenki.

Władze miasta Opola dumnie ogłosiły, że materiał na plener – wart kilkaset tysięcy złotych marmur – podarowało miasto partnerskie we Włoszech: Carrara.

Przez 21 dni rzeźbiarze zmagali się z carrarą. Ich pracę obserwowali mieszkańcy i media, które przy okazji zauważyły, że rzeźby, które powstały 2 lata temu podczas poprzedniego pleneru, nadal nie znalazły swojego miejsca. Urzędnicy zapewnili wówczas dziennikarzy, że rzeźby z poprzedniego pleneru zostaną ustawione na ulicach miasta w najbliższym czasie, a nowe prace znajdą swoje miejsce znacznie szybciej.

Od 20 lipca 2008 roku mieszkańcy mogli oglądać efekty pracy artystów na opolskim Rynku. Potem powoli rzeźby stawały w różnych miejscach miasta. Nie mnie oceniać tempo tych zabiegów i lokalizację oraz skomponowanie z otoczeniem, jednak prywatnie uważam, że w większości przypadków nie było i nie jest ono najszczęśliwsze...

Może jednak kto inny wypowie się w tej sprawie, ja natomiast zwrócę uwagę na jedną z rzeźb – „Chór” autorstwa Ashrafa Gafer El Sadek Mohamed Mahdi z Egiptu. Stanęła ona na terenie rekreacyjnym w Bierkowicach – obecnie dzielnicy Opola, a do niedawna podopolskiej wsi.

Przejeżdżałem tamtędy ostatnio. Jednolitość rzeźby przykuła moją uwagę. Zatrzymałem się i osłupiałem. Słynna carrara została „odnowiona”. Białą farbą...
Malowany marmur... Carraryjski... Dobrze, że w Opolu nie ma rzeźb Michała Anioła.

A ja chciałbym komuś zadać to pytanie, ale nie wiem komu: dlaczego tak?

 

3_18dt2.jpg

przeczytaj cały artykuł

Nero Impala® w odmianach

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: wtorek, 26 czerwca 2018 10:34

3_18imp0.jpg

Kontynuując temat z poprzedniego numeru Kuriera Kamieniarskiego przedstawiam pozostałe miejsca wydobycia czarnych gabronoidów z Afryki.

 

Złoże Nell’s

To chyba najstarsze złoże w rejonie Rustenburga. Kamieniołom materiału w typie Nero Impali rozpoczął działalność w 1947 roku. Pierwszym wydobywcą była firma Nell Brothers mająca siedzibę w miejscowości Bon Accord na północ od Pretorii. Wydobywano wtedy z tego złoża bardzo ciemny drobnoziarnisty materiał, a eksploatacja trwała do początku lat osiemdziesiątych. Popyt jednak spadał, a zasoby najciemniejszego materiału powoli się wyczerpywały. Z tych powodów, około roku 1985, kopalnia została zamknięta.

Złożem w 2003 roku zainteresowała się grupa Marlin (której częścią jest polska firma M+Q) i wznowiła wydobycie. Obecnie materiał wydobywany jest w kamieniołomie na południe od pierwotnej lokalizacji. Pozyskiwany drobno-ziarnisty materiał można określić, jako średnio-ciemny i ciemny. Niestety, blisko 50% wydobywanego materiału ma wady w postaci skupień kryształów skalenia lokujących się prostopadle do powierzchni. Widać je przy dobrym wypolerowaniu oraz przy zawilgoceniu.


3_18imp1.jpg

Eksploatacja prowadzona jest w kierunku dawnego kamieniołomu i przewiduje się, że jakość będzie się poprawiać, a wydobywany materiał będzie coraz ciemniejszy. Obecne wydobycie to blisko 3000 m3. Zasoby są oceniane na 20 lat.
Ciemny materiał z tego złoża oznakowywany jest NL-D i stanowi 25% wydobycia. Pozostały materiał jest średniociemny i ma oznakowanie NL-MD. W większości bloki są średniej wielkości.

To ostatnie złoże, z którego materiał może być traktowany jako Nero Impala. Jednak w tym regionie wydobywane są również inne gabronoidy znane jako Nero Africa.

Złoże Wonderkop

To złoże rozpoczęła eksploatować w 1988 roku firma Impala Granite. Po połączeniu Impala Granite z Kudu Granite nadszedł rok 1992 – nastąpiło zmniejszenie popytu na rynku i wydobycie zostało wstrzymane. Złoże ponownie uruchomione zostało w 2004 roku przez grupę Marlin – powodem był powrót zainteresowania ciemnymi materiałami.

3_18imp2.jpg

Złoże leży w podstrefie B, w której mieszają się dwie formy ortopiroksenów – charakterystyczne dla Nero Impali odwrócone pigeonity oraz zwykłe ortopirokseny.
Różnica między materiałem z Wonderkop a klasyczną Nero Impalą polega na większym kontraście między ciemnymi ortopiroksenami a jasnymi kryształami skalenia.
Kamień wydobywany jest w ilości ok. 3000 m3. Zasoby złoża oceniane są na 30 lat. Większość wydobycia stanowią bloki traktowane jako średniociemne i są znakowane WK. Bloki średniej wielkości stanowią 20% pozyskania.

Złoże Elandsfontein

W tym kamieniołomie, znajdującym się na obrzeżu miasta Brits, wydobywany kamień, który pod względem kolorystycznym określany jest jako średni (oznakowany E-M i E-ML). Wydobycie obejmuje też odmianę jasną (E-L).

3_18imp3.jpg

Charakterystyczna dla kamienia z tego złoża jest obecność bardzo jasnych kryształów skalenia mocno kontrastujących z ciemnymi ortopiroksenami. 

To gabro jest dość popularne lokalnie na rynku południowoafrykańskim. Wydobycie z tego złoża rozpoczęto w 2003 roku i pozyskuje się roczne około 1500 m3.

Złoże Berseba


Barseba ulokowany jest w podstrefie R strefy głównej masywu Bushveld. Wydobycie uruchomił Marlin Group w 1995 roku.
Materiał ma pewne ograniczenia. Spowodowane jest to obecnością kryształów magnetytu, które pod wpływem warunków atmosferycznych może ulec rozpadowi i wywołać pojawienie się rdzawych plam. W materiale pojawiają się też problemy z porowatością skały.

3_18imp4.jpg

Z powyższych powodów materiał nie jest polecany na okładziny zewnętrzne, nagrobki czy blaty kuchenne.
Rocznie ze złoża wydobywane jest około 2500 m3. Zasoby oceniane są na 10 lat.
Kolor materiału oceniany jest jako średni (oznaczenie B-BC).

Złoża firmy Keeley Granite


W rejonie masywu Bushveld znajdują się także złoża firmy Keeley Granite.
Keeley Granite należy do spółki joint venture JVK, powołanej przez Finstone S.a.rl. (właściciela Marlin Group) i R.E.D. Graniti SpA. Ta firma, nazywana też w skrócie Kelgran, eksploatuje złoża Nero Impali o łącznej powierzchni 1400 ha.
Roczna produkcja pięciu kamieniołomów (RID, Tlapa 1 i Tlapa 3 w złożu Beestekraal, Transvaal IN1+IN3 i Transvaal IN2 w Boschpoort) wynosi 40 tys. m3. Są to materiały najwyższej jakości (tylko kamień ze złoża RID uznaje się za II gatunek) znajdują się w ofercie R.E.D. Graniti (Włochy) i Dorking AG (Szwajcaria). Średnia bloczność złóż wynosi 60 procent, a zasoby wystarczą na 20 lat.

3_18imp5.jpg

Na zakończenie informacji o czarnych gabronoidach z rejonu Rustenburga warto wspomnieć o właściwościach tych kamieni:

Skład geologiczny:
Plagioklazy 64%
Ortopiokseny 30%
Klinopirokseny 4%
Amfibole <1%
Chloryty <1%
Serycyt <1%
Talk <1%

Właściwości fizyko-mechaniczne:

Ciężar właściwy 2930 kg/m3
Wytrzymałość na ściskanie 240 Mpa
Wytrzymałość na zginanie 22 Mpa
Ścieralność 1,48 mm
Rozszerzalność cieplna 9,07 x 10-6mm/oC
Nasiąkliwość 0,10%
Wielkość ziarna 5 – 10 mm

 

 

przeczytaj cały artykuł
Strona 26 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

SPRZEDAM BELLANI – SUPERMODULO
2025-11-26 00:00:00
SPRZEDAM używaną maszynę BELLANI – SUPERMODULO, rok produkcji 2008. Maszyna w bardzo dobry stanie, po remoncie w 2024 roku. Miejsce: okolice Krakowa. Cena 75 000 zł Tel. 609 102 580

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.