O kamieniu

Most Diabła w Kromlau

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: wtorek, 04 lipca 2017 12:15

Rakotzbrücke.jpg

Zaczęły się wakacje, a w tym okresie wyruszamy na wyjazdy – czasem dłuższe, czasem krótsze. Dlatego tym razem chcemy pokazać obiekt, który znajduje się niedaleko polskiej granicy – 60 km od miejscowości Żagań. I mamy nadzieję, że ten tekst będzie inspiracją do wyjazdu i zobaczenia na żywo mostu i parku w okolicy miejscowości Kromlau.

W 1844 roku Friedrich Hermann Rötschke, zainspirowany parkiem Pücklera w Muskau, postanowił stworzyć własny ogród. Przez lata ogród rozrastał się i obecnie zajmuje powierzchnię 81 hektarów – jest jednym z największych parków w Saksonii. Najstarsze drzewa zostały posadzone przez właściciela w połowie XIX wieku i wiele z nich rośnie do dzisiaj.
Park porastają głównie różaneczniki (czyli azalie i rododendrony) i z tego powodu warto zobaczyć go w maju. Pierwsze rododendrony przywiózł, do Kromlau Georg Eichler, jeden z założycieli niemieckiego Towarzystwa Dendrologicznego, a rośliny pochodziły m.in. z Gruzji i Kaukazu. Ale również latem w parku jest pięknie, bo kwitnie wiele innych roślin.
Na terenie parku znajduje się jezioro Rakotz, a nad nim most, który powstał blisko 150 lat temu. To most łukowy wykonany z kamieni polnych oraz bazaltu z kamieniołomów w Sächsischen Schweiz (Saksonia). Wydobywanie kamienia do dekoracji parku i budowy mostu trwało aż 10 lat. Ale wśród materiałów budulcowych znaleźć można również wiele kamieni pochodzących z odleglejszych miejsc, np. Czech czy Skandynawii.

Most oddano do użytku w 1860 roku. Przez lokalną ludność nazwany został Mostem Diabła (Teufelsbrücke) – podobnie jak kilka innych konstrukcji łukowych z tego okresu.
Most wybudowano z ogromną precyzją, dzięki czemu ma pewną specyficzną cechę: most i jego odbicie w tafli jeziora tworzą pełny okrąg. Ta cecha przyciąga wielu miłośników fotografii – tak amatorów jak i profesjonalistów.
Niestety, most ze względu na wiek jest dość kruchy i nie można już po nim chodzić. Ale dość łatwo znaleźć można miejsca, z których wygląda niesamowicie i zachęca do podziwiania jego „diabelskiej” konstrukcji.

Wiele osób odwiedzających Kromlau stwierdza, że widok mostu bardzo pasowałby do trylogii Tolkiena „Władca pierścieni”, a zwłaszcza do jej ekranizacji.

Rakotzbrücke_Rhododendronpark_Kromlau.jpg

przeczytaj cały artykuł

Projekt: ONE BLOCK

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: niedziela, 30 kwietnia 2017 09:17

alt

 

Na targach Gardenia w Poznaniu miał oficjalną premierę projekt o nazwie „ONE BLOCK” zaprezentowany na stoisku firmy Granex ze Strzegomia. Jest to idea tworzenia elementów kamiennych z zachowaniem maksymalnej optymalizacji procesu produkcji.

Przykładem do zaprezentowania idei projektu ONE BLOCK był zestaw mebli kamiennych i elementów małej architektury wyciętych z jednego granitowego bloku. Na komplet składa się stół do tenisa, dwa stojaki na rowery, dwie ławy, oraz komplet dwóch stołów piknikowych z siedziskami.

Optymalizacja produkcji zaczyna się już na etapie wykorzystania surowca. Linie cięcia są tak poprowadzone, że efektem każdego cięcia będą elementy, które są bezodpadowym produktem. Każdy fragment bloku zostaje wykorzystany do stworzenia kolejnego elementu zestawu.
Prowadzenie lini cięcia w taki sposób, że żaden element po cięciu nie jest odpadem, jest także optymalizacją wykorzystania maszyn i narzędzi —zarówno pod kątem zużycia wykorzystywanych narzędzi (w tym przypadku liny diamentowej), jak i czasu pracy (jedno cięcie —dwa elementy).

Poza tym każde cięcie jest produktywne, dające konkretne efekty. Za tym idzie optymalizacja wykorzystania energii, ponieważ zaryzykować można stwierdzenie, że 100% energii włożonej w realizację projektu zostało spożytkowane na wykonanie użytecznych części tego projektu.

Skorzystanie z filozofii ONE BLOCK daje więc wymierne efekty: brak odpadów —mniejszy koszt materiału, wszystkie cięcia efektywne —mniejsze zużycie narzędzi i maszyn oraz energii. Łatwo wyciągnąć wniosek, że produkcja elementów tego zestawu wykonana w ramach projektu ONE BLOCK będzie tańsza niż wykonanie ich oddzielnie.
A skoro produkcja jest tańsza, to produkt można zaoferować w niższej cenie, z korzyścią dla klienta. Powszechnie wiadomo, że jeżeli w jakiejś produkcji powstają odpady to są one wkalkulowane w cenę produktu. A skoro nie ma odpadów, to nie ma kosztów.

Dodatkowo coraz częściej konsumenci zwracają uwagę na tzw. koszty środowiskowe nabywanych dóbr. Filozofia ONE BLOCK i tu przychodzi z pomocą.

Brak odpadów to brak obciążeń dla środowiska na ich zagospodarowanie lub składowanie. Brak odpadów to też dowód na dobre wykorzystanie zasobów przyrody. Mniejsze zużycie narzędzi i maszyn, podobnie jak mniejsze zużycie energii, to mocny argument proekologiczny. Projekt ONE BLOCK jest więc w dwójnasób ekologiczny. Po pierwsze: wykonany z naturalnego materiału. Po drugie: wyprodukowany w sposób najmniej obciążający środowisko.

Projekt ONE BLOCK może być wykonany w różnych wariantach wymiarów, materiału, kształtów i elementów, które mają powstać. W pracowni projektowej firmy Granex dopracowywane są już kolejne pomysły wykorzystujące idee ONE BLOCK.
Obniżenie kosztów, wpływające na obniżenie ceny produktów, oraz wymienione wyżej wartości niematerialne, które można wykorzystać w rozmowach z coraz bardziej wymagającymi klientami, to tylko część możliwości, jakie daje projekt ONE BLOCK.

alt

alt

 

 

przeczytaj cały artykuł

Mam do pana jedno pytanie: gdzie „kończy się” kamień naturalny?

Autor: Paweł Szambelan, Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: niedziela, 30 kwietnia 2017 01:00

impregnat.jpg

„Kamienie naturalne – minerały, skały lub substancje stałe pochodzenia organicznego występujące w przyrodzie.”
„Kamienie są zazwyczaj odłamkami skał, mniej lub bardziej zwietrzałymi.”
„Skały – wszystkie składniki budujące skorupę ziemską, niezależnie od pochodzenia i struktury.”
źródło: pl.wikipedia.pl

Ryszard Więcławek – Piasmar, Bystrzyca Kłodzka

To trudne zagadnienie i myślę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. W normach jest określone do jakiego procentowego udziału chemii w materiale można mówić o naturalności kamienia. Jeśli przeprowadzany jest proces hydrofobizacji, to poprawiają się parametry fizyko-mechaniczne materiału i nikt z tego nie robi problemu. Jeśli jednak w trawertynie wypełnia się pory żywicą pod ciśnieniem, to stanowić może ona spory udział procentowy w całym materiale i trudno wtedy mówić, że materiał jest całkowicie naturalny.
Trzeba pamiętać, że w większości przypadków żywicowanie – czy podobne zabiegi – to tylko proces zamykania mikroporów, więc to uszlachetnianie materiału. Według mnie procesy powierzchniowe, poprawiające parametry w zakresie chłonności wody czy zapobiegające plamieniu, to tylko poprawianie parametrów naturalnego materiału.

Jacek Tomczak – Monolit, Rzęgnowo

Kamień naturalny kończy się, gdy do materiału dodawana jest żywica.
Oczywiście mam na myśli konglomeraty. To produkt z użyciem kamienia naturalnego. Mimo, że są fajne, ciekawe i atrakcyjne wizualnie, to nie powinny w nazwie mieć słowa „kamień”. Mam jednak świadomość, że przez rozwijające się technologie atrakcyjność kamienia spada. Podobnie jak było z drewnem wypartym przez laminowane płyty wiórowe.
Nowe technologie to też środki do konserwacji kamienia. Jako osoba zajmująca się handlem kamieniem uważam, że stosowania impregnatów i krystalizatorów nie da się dziś uniknąć. Z jednej strony pozwalają na uchronienie kamienia przed przebarwieniami wynikającymi ze specyfiki zastosowania – opadające liście czy wosk ze zniczy potrafią przyczynić się do powstawania trudnych do usunięcia plam. Z drugiej strony pomagają w niwelacji naturalnych różnic kolorystycznych, które nie zawsze akceptuje klient. Co więcej: rynek wymaga, aby nawet najlepiej wykonany poler „wyciągnąć” pogłębiaczem koloru, zakonserwować.

Katarzyna Sołtysiak – Magma, Łódź

Mam w ofercie konglomeraty, ale zawsze uprzedzam klientów, że to nie jest naturalny kamień tylko materiał wyprodukowany. Co do zabiegów, jakim poddaje się kamienie naturalne – żywicowanie i podobne procesy – to myślę, że nie zmieniają podstawowych parametrów kamienia. Rynek wymaga, aby oferowane produkty były jak najlepszej jakości. Jeśli można coś poprawić to trudno w tych czasach tego nie robić. Przecież skóra naturalna też poddawana jest obróbce i to bardzo głębokiej – włącznie z barwieniem, a przecież nikt nie kwestionuje naturalności skóry, z której zrobione są np. zielone buty. Inna sprawa, że klient, kupujący takie buty, trudno by nie wiedział, że są barwione. W przypadku kamienia o zabiegach, jakim był on poddawany należałoby klientów informować, bo sprawa nie zawsze jest oczywista.

Krzysztof Skolak – Granex, Strzegom

Kamień naturalny to taki, który został wydobyty ze złoża i poddany obróbce, a nie przeróbce. Wszystko co nie zostało stworze przez naturę, a obrobione tylko przez człowieka, nie jest kamieniem naturalnym – nawet jeśli ma w swoim składzie ponad 90% kamienia czy kruszywa naturalnego.
By nadać kamieniowi oczekiwany wygląd poddajemy go obróbce.
O wykonanych zabiegach informujemy klienta – o kierunku wykonanych cięć, o rodzaju wykonanej obróbki powierzchni, o nałożeniu impregnatu lub braku konieczności nałożenia impregnatu. Zatajenie takich informacji jest naruszeniem etyki. Zwłaszcza jeśli po obróbce kamień nie wygląda tak, jak dany kamień wyglądać powinien i ukrywane jest to pod przykrywką „taki był w złożu” lub „to twór naturalny i może być zmienny”. Przykładem niech będzie sztuczna zmiana koloru. Po takim zabiegu kamień nie przestaje być kamieniem naturalnym, ale klient musi być świadom wykonanych działań.

Alfred Marian Sroka – Kopalnie Piaskowca sp z o.o., Bolesławiec

Odwołam się do przykładu. Norma podaje, że badanie niepalności wykonuje się, gdy ilość dodatkowych substancji przekracza 1%. Wracając do kamienia: nadal to będzie kamień, ale ze względu na udział dodatkowych substancji trzeba będzie takie badanie wykonać.
Moim zdaniem ten 1% będzie tu kluczowy, graniczny. W zasadzie wszystkie zabiegi, jakie wykonuje się na kamieniu, to powłoki zabezpieczające. Norma jednak mówi, że należy informować klienta o takich zabiegach.
Trudno jednak nazywać kamień naturalnym, jeśli została w niego ciśnieniowo wtłoczona żywica. Według normy wykonane zabiegi nie powinny zmieniać charakteru samego materiału. Dlatego, na przykład, malowanie też powoduje, że nie można materiału określać jako naturalnego. Najważniejsze jest informowanie, jakie zabiegi zostały wykonane.

Mirosław Krasowski – Consil, Kraków

Jako potencjalny klient, ale również jako producent chemii, czasami bardzo się dziwię próbom przerabiania za wszelką cenę kamienia, próbom uzyskania materiału o idealnej fakturze i kolorystyce, pozbawionego wad. Kamień nie jest doskonały, nie jest idealny. Ale właśnie to jest w nim piękne, niepowtarzalne i jest jego wartością. Jeśli straci te cechy nie będzie niczym się wyróżniał na tle innych materiałów. Myślę, że granica poprawiania kamienia jest dokładnie tam, gdzie traci on wspomniane cechy.
Stosowanie chemii jest bardzo często uzasadnione, poprawia wygląd i odporność kamieni, ale nie powinno zmieniać jego naturalnych właściwości. Moment, w którym po dotknięciu czujemy wyłącznie sztuczną powłokę, moment w którym w kamieniu jest więcej chemii niż samego kamienia, jest tą granicą, po przekroczeniu której ciężko jest mówić o kamieniu jako naturalnym. Czasami nawet ciężko mówić jak o kamieniu.

Bogusław Skolak – Granex, Strzegom

Jeżeli następuje ingerencja w strukturę kamienia, to jest to nienaturalne. Zatem konglomeraty nie są kamieniem naturalnym – nawet ich twórcy używali nazwy „sztuczny kamień”. Dobrze pamiętamy popularne lastriko – czy ktoś odważyłby się nazwać ten materiał kamieniem?
Postęp technologiczny toczy się nieustająco, przed niektórymi rzeczami nie można uciec. Szpachlowanie, impregnacja, poler poprawiany pogłębiaczem koloru, nawet polepszacze struktury używane w czasie polerowania, to teraz już bardziej kwestia rzetelności rzemieślniczej – czy robota została wykonana dobrze, a tylko poprawiona chemicznie dla lepszego efektu, czy chemia została użyta jako zamiennik dobrej roboty, by produkt wyglądał dobrze w momencie sprzedaży. Prawidłowe użycie chemii nie psuje kamienia. Ale klient ma wiedzieć, co się działo z kamieniem, który kupuje.

Dymitr Leszczyński – Signia, Warszawa

Kamień naturalny jest surowcem stworzonym przez naturę i wydobytym ze złoża, który może zostać poddany dalszej obróbce. Nie jest nim więc produkt taki jak konglomerat – w którego skład i wewnętrzną strukturę ingeruje człowiek.
Są materiały, które wymagają dodatkowego zabezpieczenia jak marmury czy piaskowce, zwłaszcza w przypadku zastosowania na zewnątrz. W końcu to klient decyduje, niejednokrotnie wbrew sugestiom dostawcy, gdzie chce dany kamień zastosować. Pogłębiacze koloru stosujemy tylko na powierzchniach płomieniowanych, gdy klient chce zachować głęboką kolorystykę materiału. Jesteśmy jednak przeciwnikami chemicznego polepszania poleru, bo tego typu „poprawianie” kamienia prędzej czy później i tak wyjdzie. Przywiązujemy dużą wagę do jakości wykonywanego przez nas na płytach poleru. Klient, który świadomie wybiera kamień naturalny, nie powinien narzekać na cechy kamienia i powinien akceptować jego wygląd – natura pracowała na to przez tysiące lat. Kamień obroni się sam i zawsze będzie grupa klientów, która doceni jego piękno.

Mirosław Smolorz – Kluczbud, Stanowice

Kamień naturalny stworzyła natura. Czasami człowiek trochę jej pomaga, ale póki nie zmienia jego struktury, to kamień pozostaje kamieniem.
Zabezpieczenie kamienia przy użyciu dostępnych środków jest jak najbardziej potrzebne. Zwłaszcza kiedy klient oczekuje, że kamień będzie zawsze ładnie wyglądał. Oczywiście nawet najlepsza chemia nie zatuszuje braku profesjonalizmu. Że nawet nie wspomnę o klejeniu sztychów. Ale dobrze dobrana i zastosowana żywica potrafi dodać uroku kominkowi czy blatowi. Jednak to proces wymagający odpowiednich składników, czasu i odpowiedniego sprzętu, a przede wszystkim właściwej kolejności – najpierw obróbka chemiczno-termiczna, potem obróbka mechaniczna i dopieszczanie produktu.

przeczytaj cały artykuł

Schody

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: piątek, 28 kwietnia 2017 01:00

MH-P-STR010-5.jpg

Przeglądamy regularnie zasoby Internetu. Oczywiście szczególną uwagę przywiązujemy do tekstów i zdjęć, w których kamień znajduje nowy wyraz.
Z doświadczenia już wiemy, że jeśli coś zwróci naszą uwagę, to autorzy nie są przeciętnymi designerami czy przeciętnymi rzeźbiarzami. Tak też było tym razem. Zwróciliśmy uwagę na zdjęcie niesamowitych schodów. Potem małe śledztwo internetowe i znaleźliśmy więcej informacji o realizacji i autorze.

MH-P-STR010-8-L.jpg

Realizacja

Schody znajdują się w St James's Theatre w Londynie i łączą parter z restauracją na piętrze. Schody zostały wykonane w 2012 roku z marmuru Carrara – białego i z niebieskim odcieniem. Kamień pochodzi ze złoża na wzgórzu Pietrasanta.
Łączna waga konstrukcji wynosi 25 ton, ale do jej stworzenia zakupiono 10 bloków o łącznej wadze przekraczającej 200 ton.
Elementy wykonane z białego marmuru są elementami nośnymi konstrukcji schodów. Ciemniejsze elementy są mocowane metalowymi łącznikami i klejone.
Realizacja projektu nie była prosta. Podjęła się jej firma Porcelli Marmi. Przy wykonaniu schodów pracowało 15 kamieniarzy tej firmy, a wykonanie zajęło 4.000 roboczogodzin.
Autor projektu inspirował się kurtyną odsłaniającą aktorów po zakończeniu spektaklu, kiedy ci, trzymając się za ręce, kłaniają się publiczności dziękując za oklaski. Projekt – o znamiennym tytule „Final Encore” (Finałowy bis) – jest doskonałym przykładem dzieła sztuki będącym zarazem elementem użytkowym.
Dzięki temu sztuka dociera do znacznie szerszego grona odbiorców. Restauracja jest czynna cały dzień i bywa wynajmowana na imprezy prywatne i firmowe – to gwarantuje, że wiele osób ma kontakt z dziełem Marka Humpreya, nie tylko podczas spektakli. Jak przewidywał autor, wiele osób dotyka gładkiego marmuru i wykonuje sobie pamiątkowe zdjęcia z nimi.

MH-P-STR010-6-P.jpg

Autor – Mark Humprey

To artysta z dużym i znaczącym dorobkiem. Urodził się w 1970 roku w miejscowości Wiltshire, a dorastał w Berkshire. Od 1988 roku studiował sztuki piękne w Maidenhead Art College, a w 1989 roku przeniósł się do Londynu, gdzie studiował architekturę wnętrz w Middlesex University do roku 1993.
Dzięki połączeniu sztuki i architektury jego projekty znalazły uznanie wśród wielu ważnych marek. Wystarczy wspomnieć, że współpracował miedzy innymi z takimi jak: Kenzo, Apple Records, Harrods, Ringo Starr, George Harrison, Audi, Allianz, Louis Vuitton, Ralph Lauren, Dior, Nike, Lacoste, Dunhill, Aston Martin, Bentley, Rolls Royce, Premier League Football Association i Rolling Stones.
Dokonania uzupełnia ogromna ilość wystaw.

MH-TM098.jpg

Dziękujemy Markowi Humreyowi za udostępnienie zdjęć jego pracy, a zainteresowanych zapraszamy na www.markhumphrey.uk.

przeczytaj cały artykuł

Nadać formę

Autor: Mirosław Hołubek Kamieniarstwo Ikona   |   Data publikacji: piątek, 28 kwietnia 2017 01:00

Dla człowieka najważniejszy zmysłem jest niewątpliwie wzrok. Umożliwia codzienne funkcjonowanie. Daje również możliwość odbierania bodźców wykraczających poza proces zwyczajnego obserwowania otoczenia.

Człowiek, jako istota myśląca, już na bardzo wczesnym etapie rozwoju odczuwał potrzebę obcowania z czymś więcej. Niekoniecznie musiało to być coś na wskroś praktycznego i służyć do wykonywania konkretnej czynności. Powstawały pierwsze malunki. Cieszyły niewątpliwie zmysł wzroku naszych przodków. Pewnie dlatego zapragnęli zaangażować dotyk, jako zmysł kolejny. Takie obcowanie ze sztuką zdawało się być pełniejsze.

Obserwator mógł zobaczyć coś w ujęciu przestrzennym, jednocześnie miał możliwość dotknięcia widzianego kształtu. Możliwe, że w taki sposób zaczęły powstawać pierwsze rzeźby.

To oczywiście tylko moje przypuszczenia i ciężko byłoby myśleć o nich jak o teorii naukowej. Trudno też rozprawiać, która z dwóch wymienionych form sztuki jest bardziej wyrafinowana. Nie mniej jednak rzeźba zdaje się być bliższa szeroko pojętej branży kamieniarskiej. Kamień pod różną postacią towarzyszył rzeźbiarzom przez całe wieki. Nie będzie wielką przesadą stwierdzenie, że ten przemysł —w obecnej formie —w pewnej części wyrósł na dziełach dawnych twórców.

Obecnie obróbka kamienia naturalnego w przeważającej części oparta jest na automatyzacji. To oczywiście ma zalety w postaci większej wydajności, obniżenia kosztów itp. Jednak wyrób z kamienia zdaje się potrzebować pewnego rodzaju pierwiastka artyzmu. I wiele z nich w mniejszym lub większym stopniu stara się udawać coś, co ma powiązanie ze sztuką czy rękodziełem. Rodzi się zatem pytanie: czy to źle, że produkt rodem spod azjatyckiego automatu udaje ten zrobiony ręką rodzimego rzemieślnika? Na pozór wyglądają podobnie, a ten pierwszy kosztuje znacznie mniej. Czy więc o artyzmie decyduje to, kto i w jaki sposób wykonał dany przedmiot? A może tylko twórczość rzeźbiarzy pokroju Fidiasza zasługuje na miano sztuki?

Jeszcze inni powiedzą, że ich zmysły pieszczą kształty produktów zalegających tysiącami na półkach szwedzkiego hipermarketu. Jak widać pytań jest wiele.
Prowadząc swój zakład z całą pewnością mogę powiedzieć jedno —niezależnie czy to dwumetrowa rzeźba czy designerska lampa z kamienia —wspólnym mianownikiem sukcesu jest nadanie odpowiedniej formy. Zarówno w aspekcie artystycznym jak i użytkowym ważne jest, aby rzecz oprócz starannego wykonania posiadała indywidualny rys nadający jej charakter. Natomiast ocenę tego, czy to sztuka, pozostawić trzeba każdemu z osobna.

przeczytaj cały artykuł
Strona 30 z 40

Najnowszy numer
6/2025 (139)

grudzień 2025 – styczeń 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2025-11-26 13:39:41
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.