
Złoty Medal MTP – kolejne wyróżnienie
Podczas targów Stone w Poznaniu firma Euro Granity Adamus bardzo mocno promowała kamień syntetyzowany Lapitec. Materiał ten produkowany jest we Włoszech, a Grupa EGA jest jego wyłącznym dystrybutorem w Polsce.
Lapitec należy do materiałów szczególnie cenionych, o czym świadczy kolekcja nagród, jaką uzyskał w ostatnich latach.

Wśród nich są:
• German Design Award 2019 – przyznana za kuchenną płytę indukcyjną Lapitec, wkrótce dostępna w ofercie EGA;
• Iconic Awards 2019 – za innowacyjny projekt Michele Perliniego NO.MADE – mikrodomu o modułowej budowie;
• DNA Paris Design Awards (rok 2019) – nagroda dla studia Didonè Comacchio Architects za stoł „Torrone”, w krórym blat wykonany jest z Bianco Assoluto;
• Architecture Masterprize 2019 – za projekt stołu wykonany przy współpracy z włoskim studiem Didone Comacchio, nagrodzony w kategorii Product Design Award;
• Dobry Wzór 2019 – jedyny laureat w kategorii „innowacyjne produkty” za zaprezentowany kamień spiekany Lapitec, nagroda przyznawana przez Polski Instytut Wzornictwa Przemysłowego;
• Plus X Design Awards – nagroda za nowoczesne technologie dzięki którym powstaje kamień synteryzowany, nagrodzony w 2018 oraz 2019 roku;
• Archiproduct Design Awards – za produkty wykonane z LAPITEC, nagrody w roku 2017, 2018 oraz 2019;
• German Design Award 2018 – za kolekcję wzorów (kolorów) Lapitec z serii Arabescati;
• Iconic Awards 2018 – w kategorii materiał innowacyjny.
Przypomnijmy również, iż podczas targów STONE 2019 Lapitec został uhonorowany Złotym Medalem Międzynarodowych Targów Poznańskich.
Powoli przyzwyczailiśmy się do obecności tego typu materiałów na naszym kamieniarskim rynku. Zwłaszcza, że są one wysoko cenione przez architektów i designerów na całym świecie. Pozytywnym akcentem natomiast jest to, że w Polsce jego obróbką i montażem zajmują się firmy naszej branży.
W tym roku, podczas targów STONE w Poznaniu, firma Euro Granity Adamus obchodziła swój jubileusz: 30 lat na rynku. Jubileusz EGA zauważyli wszyscy składając jej szefowi mnóstwo życzeń i gratulacji.

Media ogólnopolskie mają w swoim kalendarzu pewne stałe punkty. Przed Bożym Narodzeniem puszczają nieśmiertelnego Kevina, przed Wszystkimi Świętymi w programach informacyjnych mamy za to kilka słów o nagrobkach. W tym roku jedna wypowiedź zahaczająca o naszą branżę bardzo mnie zaciekawiła. Była to wypowiedź Prezesa Polskiej Izby Branży Pogrzebowej o szarej strefie (opublikowana również na stronie www.polskaizbabranzypogrzebowej.pl, dział „Aktualności”, 31.10.2019 r.). #lbkik
Generalnie mamy tu dwie części wypowiedzi: olbrzymia szara strefa oraz brak regulacji na tym rynku. Szara strefa branży pogrzebowej szacowana jest na 3,4 miliarda złotych rocznie, co przekłada się na stratę państwa na poziomie 1 mld zł w skali roku.
Możemy nałożyć pewną kalkę na naszą branżę – przykład z połowy października. Klientka zamówiła nagrobek w „firmie”. „Firma” ma pieczątkę, papier firmowy, wzór umowy. Na różnych portalach internetowych widnieje z ofertami sprzedaży, montażu, szerokiego wachlarza usług. Co więcej: posiada stronę www wskazującą na zajmowanie się takimi, a nie innymi usługami.
„Firma” wykonuje nagrobek, który budzi pewne obiekcje klientki. Telefon przestaje odpowiadać, korespondencja wysyłana na adres podany na pieczątce nie dochodzi. Klientka zaczyna przyglądać się firmie dokładniej i wchodzi na stronę CEIDG, by sprawdzić firmę w bazie przedsiębiorców. Okazuje się, że firma zaprzestała działalności i została kilka lat temu wykreślona z bazy.
Mamy tu skrajny przypadek szarej strefy. Organy kontrolne same z siebie nie znajdą takich kwiatków. „Firma” działa w najlepsze. Klientka jednak w tej sytuacji zyskuje mocny argument przetargowy i może taką „firmę” łatwo „postawić pod ścianą”.
Zobaczmy, jak to wygląda w kontekście konkurencji cenowej z firmą prowadzoną zgodnie z prawem. Zwykła firma musi odprowadzić podatki (VAT, dochodowy, ZUS, podatek od nieruchomości wyższy niż w przypadku celów mieszkalnych lub gospodarczych itd.). Musi okiełznać kosztowne sprawy związane z kadrami, BHP, prowadzeniem księgowości… Każdy z nas wie, że do finalnej wartości nagrobka to wszystko zawsze musi zostać doliczone.
Szacunkowo stanowi to około 20% proponowanej klientowi kwoty. Ktoś pozostający całkowicie w szarej strefie tych kosztów nie ponosi i stanowi nieuczciwą konkurencję dla pozostałych uczestników tego segmentu rynku.
Kolejną poruszoną sprawą jest regulacja prawna rynku. Często słyszymy o przypadkach przewrócenia się płyty napisowej i zapadających się nagrobkach. Sytuacje takie stwarzają zagrożenie dla osób znajdujących się w pobliżu takiego zdarzenia. Upadek płyty to nie tylko czysto materialne zniszczenie, bardzo często dochodzi do obrażeń ciała przypadkowych osób. Obalenie płyty o masie kilkudziesięciu – kilkuset kilogramów na przechodnia kończy się kalectwem, czasem nawet śmiercią.
Wielu tych zdarzeń można by uniknąć, gdyby montaż został wykonany fachowo i rzetelnie. Ale jak to zweryfikować? Pewnym zabezpieczeniem byłoby wprowadzenie na cmentarzach przepisów o konieczności posiadania przez montażystów potwierdzenia kwalifikacji w zawodzie kamieniarz. Takie przepisy obowiązują już na niektórych cmentarzach w kraju. Dobrze by było, gdyby stały się obowiązujące na wszystkich nekropoliach.
Dlaczego tak jest? Bo nie reagujemy!
Reagujcie. Tylko w ten sposób coś zmienimy. Zwracajcie uwagę nieuczciwym „przedsiębiorcom”. Lobbujcie za wprowadzaniem odpowiednich przepisów. Podzielcie się swoimi pomysłami na zmianę takiego stanu rzeczy z kolegami po fachu. Czekamy na Wasze listy:
biuro@kurierkamieniarski.pl.

W czasie tegorocznych targów STONE odbyły się II Mistrzostwa Polski w Ręcznej Obróbce Kamienia.
Organizatorami Mistrzostw byli: Międzynarodowe Targi Poznańskie i Polski Związek Kamieniarstwa (Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej).
Na uczestników czekały 3 zadania: wykonanie elementu architektonicznego na podstawie przedstawionego rysunku technicznego, wykonanie detalu architektonicznego w formie płaskorzeźby na podstawie trójwymiarowego odlewu gipsowego i praca liternicza. W pierwszym zadaniu wykorzystano wapień pińczowski ze złoża Włochy, do drugiego piaskowiec Długosz, a w trzecim kuto litery na polerowanej płycie piaskowca Męcina Królewska. Oczywiście zadania były do wykonania wyłącznie przy użyciu narzędzi ręcznych – nie używano elektronarzędzi ani narzędzi pneumatycznych.
W szranki stanęło 6 uczestników: Wiesław Smolik, Tadeusz Biniewicz, Artur Janaszek, Piotr Gargas, Michał Misiaszek, Krzysztof Szymanowski.
Jury oceniało wiele aspektów pracy: dokładność odwzorowania detalu architektonicznego, dokładność wykonania prac w kamieniu, zgodne z zasadami wykonanie prac literniczych, ergonomie i zasady BHP w pracy z kamieniem, poszanowanie surowca naturalnego, umiejętne posługiwanie się narzędziami, umiejętność zastosowania różnych technik kamieniarskich oraz zasady fair play.
Tytuł mistrza wywalczył Artur Janaszek.
Dodatkowo przyznano dwa wyróżnienia. Przedstawiciele środowiska architektów Krzysztof Budzisz i Łukasz Szczepanowicz z pracowni WXCA wyróżnili Wiesława Smolika, zaś grono finalistów pierwszej edycji Mistrzostw przyznało wyróżnienie Piotrowi Gargasowi. Gratulujemy!

Artur Janaszek

Tadeusz Biniewicz

Wiesław Smolik

Michał Misiaszek

Krzysztof Szymanowski

Piotr Gargas
Bez względu na to, czy kamieniarz pracuje przy nagrobkach, kostce czy elewacjach, niezależnie od tego, czy klientem jest Kowalski czy firma, oraz czy pracę swoją wykonuje w Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii albo Hiszpanii, spotyka się z bardzo podobnymi trudnościami. Ich skala i ważność może się zmieniać, ale zasadniczo wyzwania wszędzie są takie same.
Jakie? Gdyby czytelnik przerwał w tym momencie lekturę i wypisał na kartce pięć najistotniejszych w jego działalności bolączek, jestem przekonany, że wracając do artykułu, odnalazłby je tutaj. Spróbujemy?
Zdefiniowanie problemów, zarówno tych, które można wymienić jednym tchem, bez zastanowienia, jak i tych, nad którymi trzeba się trochę dłużej zastanowić, jest kluczowe dla poszukiwania dróg ich rozwiązania. Dlaczego poruszam ten temat w cyklu „W Związku z…”? Postawię w tym miejscu tezę, że działanie na rzecz rozwiązania przytoczonych problemów jest egzystencjalnym obowiązkiem każdej firmy, a jednocześnie z poziomu pojedynczej firmy jest praktycznie niemożliwe.
Najbardziej ogólnie można określić trzy obszary, w których pojawiają się konkretne trudności, a są one związane z następującymi zagadnieniami:
– portfel zamówień,
– możliwości ich realizacji,
– rentowność.
Odpowiednia ilość zamówień to podstawa każdej działalności. Wpływ na nią ma zarówno popyt jak i podaż. Każdy prowadzący działalność musi znaleźć się w tym ciągle zmieniającym się układzie sił. Największy wpływ mamy na podaż tworząc dostosowaną do potrzeb klienta ofertę i zapewniając techniczne możliwości jej realizacji. Największymi przeciwnikami w tym obszarze są takie zjawiska jak moda (na materiały inne, niż te z naszej oferty), substytuty (beton, ceramika, tworzywa imitujące kamień), konkurencja (zwłaszcza ta, która bazuje na nieuczciwych praktykach i oferuje zaniżone ceny kosztem jakości, prawa oraz bezpieczeństwa i higieny pracy, podatków itp.), recesja.
Kreowanie mody, promocja kamienia naturalnego i walka z nieuczciwą konkurencją to zadania trudne, kosztowne i wielotorowe. Rzemieślnicy, działając tylko na własną rękę, nie mają najmniejszych szans powodzenia na tym polu, więc powinni łączyć siły, zrzeszać się, tworzyć klastry.
Kilka słów więcej o konkurencji. W normalnych warunkach jej istnienie nakręca rozwój, mobilizuje do podnoszenia standardów pracy i obsługi klienta, oddziałuje na rynek pozytywnie. Ale jeżeli przewaga konkurencyjna osiągana jest tylko dzięki niższej cenie, która uzyskiwana jest kosztem jakości produktu i obsługi, kosztem obniżenia warunków pracy i nieuczciwością wobec skarbu państwa czy dostawców, to taka konkurencja tylko szkodzi, psując rynek odbiorców, robiąc złą opinię na rynku pracy czy w końcu obniżając rentowność tych uczciwie prowadzących działalność.
Bez wątpienia dużym wyzwaniem jest również konkurencja w postaci importowanych produktów gotowych z krajów o znacznie niższych kosztach produkcji. Wpływ na te obszary możemy mieć większy, gdy patrzymy z pozycji długofalowego rozwoju i interesu branży, niż pojedynczych firm.
Obszar możliwości realizacji to techniczne, finansowe i przede wszystkim merytoryczne zaplecze. Odpowiednie do zakresu i skali działalności wyposażenie zakładu w maszyny i urządzenia to jedna strona medalu. Drugą jest profesjonalizm realizowanych usług, czy produkcji. Śmiało można stwierdzić, że jest to ta ważniejsza część. Mistrz w swoim fachu najprostszymi narzędziami zrobi arcydzieło. Niedouczony, albo po prostu nierzetelny „fachowiec”, spartoli produkt na maszynie za setki tysięcy. W tym miejscu pojawia się największa różnica między przywołanymi we wstępie kamieniarzami z całej Europy. Polska jest jedynym znanym mi krajem, w którym nie ma szkoły kamieniarskiej. Nie ma też kursów, szkoleń ani innych form podnoszenia kwalifikacji. Oferta w tym zakresie od niedawna przygotowywana jest przy udziale Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej, ale to dopiero początek długiej drogi. Pytanie bowiem jest, na ile istnieje świadomość braków w wiedzy i umiejętnościach, które należy uzupełnić?
I na koniec rentowność. Długoterminowo to najważniejszy wyznacznik sensowności prowadzenia każdego biznesu. Wynika ona z ilości i intratności zamówień oraz kosztów ich realizacji, więc z obu wspomnianych już obszarów, na które jako branża powinniśmy mieć jak największy wpływ i je kształtować. Czy rentowność jest zadawalająca? Tak w Polsce, jak i w Europie różnie z tym bywa, są lata tłuste i chude. Ale poza rynkiem i koniunkturą w największym stopniu wynik finansowy zależy od bardzo indywidualnych warunków działania konkretnej firmy. Warto wziąć pod uwagę dłuższą perspektywę i odpowiedzieć sobie, jaki zysk osiągam realizując swoją działalność i jakim kosztem to się odbywa? Czy jest wystarczający? Pozwala myśleć o rozwoju? Czy osiąga się go pracując kilkanaście godzin dziennie, w przysłowiowy „świątek, piątek i niedzielę”?
Pytania te stawiam, bo choć w tym zakresie ZPBK w sposób bezpośredni nie pomaga (pośrednio natomiast w wielu przypadkach bardzo), to często wśród przyczyn nienależenia do Związku pojawiają się właśnie takie argumenty: permanentny brak czasu i konieczność uiszczenia składki. Dla przypomnienia, każdy sam decyduje ile – i czy w ogóle – chce poświęcić czas na działania Związku, a dla większości rzemieślników składka wynosi tylko 30 złotych miesięcznie.

18 października 2019 r.
W tym roku Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie obchodziła swój Jubileusz – 100-lecie istnienia. Z tej okazji odbyły się liczne uroczystości i pośród nich odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej współtwórcy polskiego górnictwa skalnego – prof. Juliana Sulima-Samujłło.
Tablice ufundowali współpracownicy, uczniowie i przyjaciele.
Odsłonięcia tablicy dokonali prof. Marek Cała – dziekan Wydziału Górnictwa i Geoinżynierii, prof. Piotr Czaja –przewodniczący Stowarzyszenia Wychowanków AGH oraz inż. Antoni Larczyński – przedstawiciel Stowarzyszenia Kierowników Ruchu Zakładów Górniczych ze Strzegomia.
Prof. Julian Sulima-Samujłło był i jest w Polsce nazywany powszechnie Ojcem Górnictwa Odkrywkowego. To określenie oddaje dobitnie sens jego życia i pracy nauczycielskiej.
Kiedy po II wojnie światowej ziemie piastowskie wróciły w granice Polski, na Dolny Śląsk wysłano grupę naukowców z AGH. Ich celem było uruchomienie branż opartych na surowcach naturalnych, a pierwszym zadaniem inwentaryzacja wszystkich złóż surowców skalnych. Dobrano doświadczoną kadrę inżynierów pod kierownictwem p. Adama Czeżowskiego i p. Juliana Sulimy-Samujłło. Ich działalność odbudowała przemysł kamieniarski na Dolnym Śląsku. Stworzyli też bazę szkolnictwa zawodowego: 3-letnie Liceum Kamieniarskie w Świdnicy (późniejsze Technikum Górnictwa Odkrywkowego w Krakowie) oraz Gimnazjum kamieniarskie w Jaworze.
Pierwszymi nauczycielami w tych szkołach – zwłaszcza przedmiotów zawodowych – była kadra kierownicza nowopowstałego Zjednoczenia Kamieniołomów. Wydane w 1956 roku książki autorstwa Profesora pod tytułem „Górnictwo odkrywkowe” oraz „Roboty strzałowe w kopalniach odkrywkowych węgla i kamienia” służą do dzisiaj.
Ale nie tylko praca zawodowa była Jego jedynym zajęciem, piastował wiele funkcji społecznych, zwłaszcza w sporcie. Jego miłością była Wisła Kraków, pozanaukowe pasje to koszykówka, piłka nożna i boks.
