
Do rangi najważniejszego wydarzenia sportowego w naszej branży powoli urasta bieg kamieniarzy, który odbywa się w ramach biegu „Strzegomska Dwunastka – Biegajmy razem”. Piąta jego edycja, pod nazwą V BETKOM Ogólnopolskie Mistrzostwa Branży Kamieniarskiej, odbyła się 15 czerwca br. w Strzegomiu. Na stracie 12-kilometrowego biegu stanęło 16. przedstawicieli naszej branży.
Strzegomska Dwunastka to nie tylko bieg na tytułowym dystansie 12 kilometrów. To również bieg na dystansie 6 kilometrów, czyli jedna pętla biegu głównego. Odbyły się również biegi dla dzieci w różnych kategoriach wiekowych i na trasach różnej długości. Każdy mógł więc znaleźć dystans odpowiadający swojemu wiekowi i możliwościom.
Bieg główny tradycyjnie rozpoczął się o godzinie 12:00. Sygnał do startu dał burmistrz Strzegomia Zbigniew Suchyta. Prawie trzystu zawodników ruszyło na 12-kilometrową urokliwą trasę. Kolejnych stu kilkunastu zmierzyło się z połową tego dystansu. Aura w tym roku nie rozpieszczała biegaczy, afrykański wręcz upał wyciskał ostanie poty z zawodników. Organizatorzy jednak robili co mogli, by pomóc bezpiecznie dotrzeć do mety. Na trasie pojawiło się dużo więcej punktów nawadniania niż było pierwotnie planowane. W kilku miejscach stanęły też wozy strażackie i stworzyły kurtyny wodne dla zawodników. Brawa dla organizatorów!
Do mety biegu głównego dotarło 217 biegaczy. Najlepsi z nich to: Bożena Morawska (Świdnica), Sonia Rozumkiewicz (Świdnica) i Izabela Wolak (Jawor) oraz Łukasz Kondratowicz (Kamienna Góra), Pavel Brydl (Czechy) i Piotr Holly (Wałbrzych).
W kategorii kamieniarzy na podium znaleźli się:
1. Daria Fonferko
2. Beata Kopaczyńska
3. Ilona Dobrochowska
a wśród mężczyzn:
1. Daniel Stamm
2. Grzegorz Purczyński
3. Marek Gajewski
Gratulujemy zwycięzcom i dziękujemy za wspólny bieg!
Więcej zdjęć na facebook.com/KurierKamieniarski

To impreza o niemałej już tradycji, rozpoznawalna w regionie i w kraju. Ale tegoroczne obchody jakoś mnie nie poruszyły. Niby ze strony organizatorów wszystko było przygotowane. Była muzyka, konferansjer, były różnorakie atrakcje, był bieg Strzegomska 12-tka i sporo mieszkańców na ulicach. Niestety – mając na uwadze nazwę tej imprezy – trochę mało było jej istoty, czyli granitu.
Jedynym znaczącym elementem kamieniarskim były warsztaty ręcznej obróbki kamienia, w których młodzież z Polski i Czech pracowała pod okiem mistrzów rzeźby. Z przyczyn obiektywnych młodzież pracowała nie w granicie, tylko w wapieniu. Tradycyjnie był to wapień pińczowski ze złoża Włochy.
Co do samego granitu to wyłącznie firma Piramida (wspólnie z Litosem) pokazała elementy wykonane z granitu strzegomskiego. Granit był też planszą do gry dla najmłodszych, materiałem rzeźby popiersia Wincentego Witosa oraz elementem medalu w biegu Strzegomska 12-tka. Były trzy stojaki prezentujące płyty granitowe od M+Q, ale szybko przestały być widoczne wśród stających gdzie popadnie samochodów. To chyba jednak trochę mało. Obraz niewiele poprawiła niedzielna prezentacja na Rynku maszyn z firmy Granit Strzegom: wozidło, ładowarka i wiertnica. Ich obecność jak zawsze wzbudzała zainteresowanie mieszkańców.
W tym roku za to był sprzęt wojskowy – konia z rzędem temu, kto powiąże wojsko z granitem.
W Strzegomiu i okolicy działa ogromna liczba firm zajmujących się wydobyciem i obróbką granitu i szkoda, że nie czują potrzeby pokazania się mieszkańcom.


Rozmawiając z firmami ze Strzegomia trudno nie usłyszeć, jakim problemem jest pozyskiwanie pracowników. Szkoła też ma problemy z naborem uczniów na kamieniarski profil kształcenia. Dziwne, że firmy nie zechciały – przy okazji tak masowego udziału mieszkańców – skorzystać z okazji i pochwalić się swoimi dokonaniami. Może wśród zwiedzających znaleźliby się tacy, którzy zainteresowaliby się możliwością pracy w naszej branży lub wstąpienia do szkoły o kamieniarskim profilu?
Historyczne opinie na temat zawodu kamieniarza są kiepskie i chyba warto się przyłożyć do ich zmiany.
To jest w interesie nas wszystkich związanych z branżą.

Myślę, że zabrakło stoisk firm poszukujących pracowników, które przy tej okazji mogłyby prezentować choćby w wersji zdjęciowej i filmowej, jak wygląda prawdziwa praca we współczesnym kamieniarstwie. A naprawdę mamy co pokazać, bo wiele naszych kamieniarskich firm reprezentuje europejski poziom.
Czy takie działania mają sens? Oczywiście! Przecież można było zobaczyć jak działa magia kamienia, możliwość jego dotknięcia i poczucia jego siły. Na jednym ze stanowisk rzeźbiarskich pozwolono najmłodszym wziąć do ręki młotek i dłuto. Przyjemnie było patrzyć, z jakim zaangażowaniem i pasją próbowali rozłupywać kamień.
Pozostaje pytanie, czy organizator za słabo przekonywał kamieniarskie firmy ze Strzegomia do udziału w imprezie, czy to firmy świadomie zrezygnowały z takiej możliwości? Jedno jest pewne: z roku na rok udział kamieniarstwa w Święcie Granitu Strzegomskiego jest coraz mniejszy.


Mistrzowie kamieniarscy prowadzący warsztaty:
Klaudia Matusiak
Rafał Frankiewicz
Michał Misiaszek
Grzegorz Kwapisiewicz
Zbigniew Zych
Ota Černý
Karel Kratký
Firmy, które wystawiły się na Święcie Granitu Strzegomskiego:
Marble & Quartzite – Jaroszów
Piramida – Strzegom
Litos – Strzegom
Granit Strzegom S.A. – Strzegom
Rzeźbiarz Jerzy Zysk – Strzegom
Fundacja Bazalt – Strzegom
Kurier Kamieniarski – Opole
Polski Klaster Kamieniarski
Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej
Kamieniarskie akcenty na Święcie Granitu Strzegomskiego:
piątek
Biesiada Kamieniarska
sobota
Polsko-czeskie warsztaty dla uczniów szkół ze Strzegomia i Hořic
Wykłady geologiczne dra Krzysztofa Chudego
Gra edukacyjna dla dzieci „Kamień: Piąty Żywioł”
V BETKOM Ogólnopolskie Mistrzostwa Branży Kamieniarskiej w ramach biegu Strzegomska 12-tka
Kamieniarskie ognisko w nieczynnym kamieniołomie Bazalt
niedziela
Polsko-czeskie warsztaty dla uczniów szkół ze Strzegomia i Hořic
34. Regionalna Giełda Minerałów
Gra edukacyjna dla dzieci „Kamień: Piąty Żywioł”


Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej nieustannie budzi w branży emocje. I nic dziwnego bowiem – nawet jeśli czasem nie do końca świadomie – wszyscy zdają sobie sprawę, że branża powinna w jakimś miejscu znajdować obszary wspólnego działania. Potrzebna jest taka forma współpracy, która nie wypaczy normalnych rynkowych warunków konkurencji, ale uporządkuje pewne dziedziny funkcjonowania branży i pozwoli na wymianę doświadczeń.
Emocje, jakie budził w branżystach od początku swojego istnienia ZPBK, miały na przestrzeni lat różne powody i różne natężenie. Na początku wiele osób nie akceptowało faktu, że w działalność związkową zaangażowali się szefowie największych firm. W powszechnej opinii mieli tam jakieś osobiste interesy. Plotki plotkami, ale jedno jest pewne: gdyby nie ich zaangażowanie, Związek by nie powstał.

Potem przez wiele lat nie udało się zachęcić do działalności związkowej większej liczby przedstawicieli zakładów. Z czasem nieco zmieniał się skład zarządu, ale ciągle brakowało działań, które przekonałyby więcej ludzi do wstąpienia w szeregi branżowego związku.
W moim przekonaniu Związkowi brakowało też pracownika etatowego, który realizowałby pomysły powstające podczas spotkań Zarządu czy podczas dyskusji zjazdowych. Członkowie Zarządu – prowadzący na co dzień swoje firmy – zwyczajnie nie mieli na to czasu. Nawet zatrudnienie pracownika do prowadzenia dokumentacji biurowej nie mogło rozwiązać problemu, zwłaszcza w niepełnym wymiarze godzin.

Wzrost liczby członków był praktycznie niezauważalny, a działania realizowane w ZPBK ograniczały się do raczej stałego „zestawu obowiązkowego”. Jeśli pojawiał się jakiś ciekawy pomysł, to niestety często jego realizacja była co najmniej kontrowersyjna.
Przykładowo: kiedy dowiedziałem się o pomyśle medalu „Zasłużony dla kamieniarstwa RP”, uważałem, że to wspaniały pomysł. Niestety, lista osób, które go otrzymały, znacząco obniżyła prestiż tego odznaczenia.
Oczywiście wielu odznaczonych absolutnie na niego zasłużyło, chociaż motywacje przyznania nie zawsze uważałem za najlepiej dobrane. W większości przypadków kluczem była działalność w Związku – jakby był to medal „zasłużony dla Związku”. Tym bardziej, że ZPBK nie odnotowywał specjalnych sukcesów.

Jakiś czas temu w związku doszło do głębszych zmian. W ich wyniku coś się zmieniło. Pojawił się zaangażowany, posiadający wiedzę i predyspozycje pracownik. A realizowane skutecznie pomysły zaczęły przy-nosić rezultaty. Stale wzrasta liczba członków Związku i uczestników zjazdów oraz kongresów, a organizowane spotkania są coraz ciekawsze pod względem doboru tematów i ich prezentacji.
Ten przydługi wstęp spowodowany jest wypowiedziami osób oburzających się na jakiekolwiek słowa krytyki działań po-przednich zarządów oraz dyskusji nad sensem zatrudniania pracownika etatowego i wysokością jego zarobków. To taki stały element każdego spotkania ZPBK. Również na ostatnim Zjeździe takie wypowiedzi się pojawiły. Dziwią mnie tylko skrajnie ugodowe reakcje aktualnego Zarządu. Ja będę mniej delikatny: może i poprzednie Zarządy chciały dobrze, starały się, ale efekty były mizerne. Pewnie aktualnie Związek też mógłby lepiej i więcej, ale i tak różnica jest duża.

Najlepszym dowodem jest rekordowa frekwencja na ostatnim Walnym Zjeździe ZPBK (5-7 kwietnia br.): ponad dziewięćdziesiąt osób.
Rekordowa była też ilość atrakcji na zjeździe. Ale po kolei.
Kwietniowy Zjazd rozpoczął się od Walnego Zebrania członków ZPBK, które poświęcono sprawom formalnym: sprawozdaniom finansowym, merytorycznym i komisji rewizyjnej. Sprawozdania wywołały krótkie dyskusje, ale zostały przyjęte przez Walne Zebranie.
Powitano też w gronie członków nowe osoby (wg kolejności wręczenia certyfikatów):
- Marcin Rygas (Kamieniarstwo Rygas),
- Jacek Buganiuk (M.E.J.A.),
- Paweł Starosta (Kambet),
- Mateusz Stępień (Mast-Kam),
- Klaudia Matusiak (Pracownia Kamieniarska),
- Michał Misiaszek (Danaida),
- Marcin Moniuszko (Marmo Granit).
W ramach wolnych tematów poruszono m.in. zagadnienie zmiany nazwy i logotypu Związku. Faktycznie, nazwa jest dość kłopotliwa pod wieloma względami i wielokrotnie nad tym dyskutowano. Jednak do dziś nie padła żadna propozycja, która by zadowalała wszystkich dyskutujących. Podobnie jest z logiem, które pora jest odświeżyć i uwspółcześnić.
Po przerwie rozpoczął się panel prelekcyjny. Swoją ofertę dla kamieniarstwa zaprezentowały firmy (według kolejności prezentacji): Atlas, Mach+ i cleanH2O. Prezentacje były interesujące dla uczestników i żadna z nich nie pozostała bez reakcji ze strony słuchaczy. Szczególnie interesująco przygotowana była prezentacja firmy Atlas prowadzona przez dra inż. Mariusz Gareckiego, która była połączona z pokazem zastosowań produktów Atlasa.


Padło sporo pytań, na które prelegent z ogromną wiedzą odpowiadał. Doskonałym uzupełnieniem tej prezentacji było zwiedzanie zakładu produkcyjnego firmy Atlas, które odbyło się w drugim dniu zjazdu.
Druga prelekcja dotyczyła maszyn kamieniarskich z oferty Mach+. Już trzeci raz ta firma prezentuje swoją ofertę na spotkaniu związkowym i widać było, że i tym razem odbywa się to z korzyścią dla obu stron. Prezentacja wciągnęła słuchaczy w dyskusję. Prowadzący doskonale radził sobie z zadawanymi pytaniami i wykazywał się dogłębną znajomością zarówno sprzętu, jak i potrzeb kamieniarzy.

Ostatnia prezentacja dotyczyła systemów oczyszczania wody oferowanych przez firmę cleanH2O. To zupełnie nowa na rynku polskim firma o norweskim rodowodzie, która sprawdza zainteresowanie polskiego rynku produktami dobrze już znanymi w Norwegii. W prezentacji dało się wyczuć, że firma dopiero poznaje branżę kamieniarską, ale z każdą minutą prowadzący lepiej rozumiał, jakie potrzeby mają zakłady kamieniarskie.
Dzień zakończyła kolacja i długi koncert zespołu „Gitarzyści po czterdziestce” z Pabianic.

Drugi dzień XXIII Zjazdu Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej rozpoczął się od wspomnianej wyżej wizyty w fabryce firmy Atlas. Branżyści obejrzeli nowoczesne, automatyczne linie produkcyjne, na których powstają znane wszystkim produkty tej marki. Oprowadzający chętnie opowiadali o produktach i produkcji, której skala i szybkość wywarła na zwiedzających niemałe wrażenie.

Drugim odwiedzonym miejscem była łódzka Hurtownia Kamienia Magma, która w tym dniu zorganizowała Dzień Otwarty z dodatkowymi atrakcjami. Najważniejszą częścią pobytu w Magmie była możliwość zobaczenia nowych materiałów, jakie znalazły się w ofercie hurtowni. Było co oglądać, gdyż gospodarze faktycznie rozszerzyli ofertę o materiały bardziej luksusowe – brazylijskie kwarce i bardzo ciekawy kamień turecki Silver Grey Harmony.
Dodatkową niespodzianką było losowanie, w którym każdy los okazał się wygrywający.
Po wizycie w Magmie część uczestników wybrała się na krótkie zwiedzanie Łodzi. Wycieczki z komentarzem przewodnika są już stałym elementem zjazdów kamieniarskich.

Ostatnim punktem drugiego dnia Zjazdu była wizyta w Pracowni Rzeźbiarskiej Rafała Frankiewicza w Pabianicach. Gospodarz przygotował wiele atrakcji na to popołudnie.
Przede wszystkim zaprosił zaprzyjaźnionych rzeźbiarzy: Klaudię Matusiak, Zbigniewa Zycha, Michała i Natalię Misiaszek, Jerzego Zyska, Dominika Wdowskiego, Grzegorza Kwapisiewicza, Ewę Lewandowską oraz Kamilę Bień do wspólnego zaprezentowania swoich prac na plenerowej wystawie. Na gości czekały również pachnące domowe wyroby z wędzarni oraz nalewki przygotowane przez Rafała Frankiewicza i jego przyjaciół. Pobyt uświetnił koncert młodego rockowego zespołu z Pabianic „& Inni”.


Wiele osób pierwszy raz miało okazję zobaczyć pracownię artystyczną rzeźbiarza. Nieraz słychać było komentarze, że to pracownia z prawdziwego zdarzenia, że w jakości prezentowanych prac widać prawdziwą znajomość Sztuki przez duże S i że z tej perspektywy nie każdy rzeźbiący w kamieniu spotykany w codziennych kontaktach branżowych powinien mianować się rzeźbiarzem.


W Pabianicach można było również sprawdzić, jak w warunkach terenowych sprawuje się jeden z samojezdnych robotów montażowych firmy Befard. Urocze i kompetentne panie z Befard z wielką znajomością zagadnień technicznych odpowiadały na każde pytanie i pokazywały możliwości robota zadziwiając widzów perfekcyjnym opanowaniem umiejętności prowadzenia pojazdu.
Befard od pewnego czasu próbuje podbić rynek kamieniarski. Oferowane roboty mogą znaleźć szerokie zastosowanie w kamieniarstwie do rozładunku i transportu kamiennych elementów w miejscach ich montażu. Firma miała okazję zaprezentować się branży, ale to dopiero początek. Czy wykorzysta wszystkie możliwości? Czas pokaże.


Na koniec warto ponownie zaprosić wszystkich branżystów do przystępowania do Związku i udziału w przygotowywanych spotkaniach. Warto. Z różnych powodów. I każdy może znaleźć własny powód. Może jeden z tych powodów znajduje się w tekście Krzysztofa Skolaka na stronie 50.
Warto, bo im nas więcej, tym więcej bolączek branży będzie można poznać, nazwać i rozwiązać.

Do niedawna myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy. Okazuje się, że nowe dni przynoszą nowe zdarzenia, które potrafią zaniepokoić i wprawić w osłupienie nawet niespotykanie spokojnego i wyważonego człowieka, za jakiego się uważam. Przynajmniej nie żyję w nudnych czasach. #lbkik
Gdzieś w Polsce trwa przebudowa obiektu o wysokiej randze historycznej. Spodziewana wartość elementów z kamienia wynosi grubo ponad milion złotych. Inwestor zaprasza do składania ofert. Dla zapytań tego typu problem pojawia się w momencie doboru materiału kamiennego na zewnętrzne posadzki i schody.
Jak wiadomo do tego zagadnienia należy podejść z dużą dozą ostrożności i zachowawczości – nie chcemy bowiem po krótkim czasie użytkowania zorientować się, że dostarczone wyroby nie są wytrzymałe, bezpieczne i trwałe. Z tego powodu oferowane materiały przechodzą szereg badań: nasiąkliwości, porowatości, wytrzymałości na zginanie, odporności na poślizg, odporności na ścieranie i mrozoodporności. Po uzyskaniu odpowiednich wyników z badań można wybrać materiały odpowiednie do danego zastosowania.
Dla dostawców to bardzo istotny moment, który stanowi o przyjęciu lub odrzuceniu ich oferty. Jednak i z tym poradzi sobie zaradny Polak.
I tu zaczyna się opowieść z piekła rodem. Założeniem wyjściowym pewnie było to, że granit jest mocny, trwały i wieczny, więc badania są tylko formalnością. Idąc tym tokiem rozumowania oferent z kupki na biurku wylosował pierwszy lepszy protokół z badań, zeskanował i za pomocą oprogramowania OCR przemienił na tekst. OCR poradził sobie z tym zadaniem wybornie zachowując dość wiernie całą architekturę dokumentu, nie wyłączając fragmentu, który kiedyś prawdopodobnie był pieczątką.
Jak się pewnie domyślacie, kolejnym krokiem była mała podmiana danych: daty wykonania badań, nazwy zleceniodawcy, nazwy materiału. Genialny w swej prostocie pomysł, ale…
Uważny obserwator zobaczy, że na protokole znajdziemy odwołania do nieaktualnych norm (PN-B-11202), badania dotyczą kamienia pochodzącego z nieistniejącej kopalni, a samo świadectwo nie posiada podpisu. Oczywiście oferent zapewnia, że wszystko jest prawdziwe, prawidłowe i aktualne.
Co można zrobić w tej budzącej wątpliwości sytuacji? Zadzwonić do laboratorium, które ten dokument rzekomo wydało.
W tym przypadku pracownik laboratorium nie pamiętał, by dwa dni wcześniej jakikolwiek dokument o podobnej treści sporządzał. Zapewnił również, że nie wykonuje badań według archiwalnych norm ani nie pozostawia sprawozdań bez podpisu.
Jak ustaliliśmy, protokół to zwykłe fałszerstwo, troszkę nawet naiwnie głupie. Zgodnie z Ustawą o wyrobach budowlanych materiał wprowadzony na podstawie takich poświadczeń nie może być montowany w obiekty. Sam fałszerz pewnie wkrótce zawita do spowiedzi u prokuratora – czego jemu życzę, a Państwu poddaję pod rozwagę.

Dobry rzemieślnik zna swój fach. Jest w nim mistrzem. Ale jak się nim staje? Jaką drogę pokonuje, by do mistrzostwa dojść? Kiedyś było to proste. Rzemiosło kamieniarskie dotyczyło bardzo ograniczonej wiedzy o kamieniu. Wystarczyło zazwyczaj wiedzieć, jak obrabiać te z najbliższej okolicy. Również warsztat obejmował skończoną ilość narzędzi i prostych urządzeń.
„Ten, kto kocha praktykę bez teorii, jest jak żeglarz bez steru i kompasu,
który nigdy nie wie dokąd dotrze.” – Leonardo da Vinci
I były lata praktykowania u mistrza, który – trafiwszy na podatny grunt – przekazywał budowaną przez pokolenia wiedzę i pozwalał podnosić umiejętności odpowiednio stopniując skalę trudności.
Tak było przez wieki, ale model ten zachwiał się i zmienił w dwudziestym wieku, zwłaszcza w jego końcówce. Rozwój technologiczny sprawił, że rzemieślnicze warsztaty obróbki kamienia w wielu dziedzinach zmieniły się w kierunku zakładów produkcyjnych. Dłuta ulepszono, pobijaki zastąpione zostały przez młotki pneumatyczne, a korund na tarczach tnących został znokautowany przez diament. Ręczne sterowanie maszyn zastąpiła automatyka NC, którą z kolei wypiera CNC, pozwalająca zapanować nad kolejnymi osiami obróbczymi. Traki piłowe powoli ustępowały tarczowym, by już w dwudziestym pierwszym wieku jedne i drugie zaczęły być wypierane przez linowe.
Pojawiły się również zupełnie nowe możliwości technologiczne, jak choćby cięcie strumieniem wody.
Świat się kurczy, odległości mają coraz mniejsze znaczenie. W zakładach obrabiamy skały magmowe, osadowe i metamorficzne pochodzące z najodleglejszych rejonów kuli ziemskiej. Do dyspozycji mamy coraz większą paletę środków chemicznych, których umiejętne użycie przyspiesza i poprawia wynik pracy.
Te wszystkie zmiany powodują, że wiedza kamieniarza musi być coraz większa. Oprócz wiedzy ogólnej – obejmującej geologię, petrografię, podstawy eksploatacji, technologii obróbki ręcznej i maszynowej, maszynoznawstwa i uniwersalnego języka techniki, jakim jest rysunek techniczny – współczesny kamieniarz nie będzie mógł funkcjonować w sposób pełny na konkurencyjnym rynku budownictwa, jeśli nie będzie posiadać wiedzy z zakresu elementów automatyki, programowania maszyn sterowanych numerycznie, podstaw budownictwa i montażu, kalkulacji robót kamieniarskich, czy w końcu nowoczesnego marketingu.
Powoli na rynku kamieniarskim pojawiają się kursy pozwalające w krótkim czasie zdobyć, uzupełnić lub ugruntować wiedzę z różnych obszarów kamieniarstwa. Dzieje się tak w ramach działań Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej, dzieje się tak również w ramach innych inicjatyw. Wszystkich dążących do podnoszenia poziomu prowadzonej działalności zachęcamy do wyszukiwania tych ofert i korzystania z nich.
Jest jeszcze jedno wyjątkowe przedsięwzięcie, o którym od kilku miesięcy mówi się w branży. W budowie dobrej podstawy do pracy w kamieniarstwie pojawiła się bowiem w tym roku nowa szansa, jaką jest Technikum Przeróbki i Obróbki Surowców Skalnych w Strzegomiu. Po raz pierwszy w historii powstaje szkoła na poziomie technikum, która pozwoli kompleksowo przygotować do zawodu przyszłych kamieniarzy. Klasycznie, jak każda szkoła średnia, przygotowanie to obejmie dużą dawkę wiedzy teoretycznej, ale dzięki praktycznej nauce na warsztatach szkolnych, praktykom zawodowym i ofercie staży, absolwent tej szkoły już w momencie rozpoczęcia pracy będzie miał solidne podstawy warsztatowe.
Co ważne, technikum kończy się maturą, co daje chętnym możliwość podjęcia studiów na uczelni wyższej. Podbudowa, którą zdobędą w strzegomskiej szkole, będzie szczególnie przydatna na bardzo wielu kierunkach uczelni technicznych.
Rekrutacja do szkoły ruszy lada dzień* i potrwa do dwudziestego piątego czerwca. Warto jednak już teraz brać pod uwagę ten kierunek w kolejnych latach.
Podkreślić należy, że szkoła dysponuje bowiem zapleczem noclegowym w pobliskim internacie, a w przypadku większego zainteresowania przyjezdnych uczniów, możliwości zakwaterowania mogą się powiększać.
Na poziom edukacji w szkole i jej prestiż będzie mieć również wpływ zaangażowanie branży. To duża rola dla nas, a wspólnie, w ramach ZPBK, możemy naprawdę dużo.
*) Z uwagi na to, że kierunek rusza po raz pierwszy, procedura wpisania na listę zawodów w Ministerstwie Edukacji Narodowej jest w toku w momencie pisania tych słów.