Aby Kurier Kamieniarski do Państwa regularnie docierał musimy przetwarzać Państwa dane osobowe.
Firma DIP Point Paweł Szambelan – wydawca Kuriera Kamieniarskiego – jest administratorem Państwa danych osobowych. To oznacza, że odpowiadamy za ich wykorzystanie w sposób bezpieczny i zgodny z obowiązującymi przepisami.
Państwa dane osobowe pozyskane na przestrzeni lat różnymi drogami wykorzystujemy, jako bazę wysyłkową, dzięki której nasze czasopismo trafia w Państwa ręce, oraz wykorzystujemy do kontaktów telefonicznych bądź mailowych.
Dane – w przypadku realizowania na Państwa zamówienie jakichkolwiek zleceń – są również wykorzystywane dla realizacji obowiązków prawnych związanych z realizacją zleceń, w tym do wystawienia i przesłania faktur.
Posiadane dane są również przetwarzane dla potrzeb wewnętrznych – tworzenia zestawień, statystyk i analiz pozwalających na badania marketingowe, planowanie rozwoju czasopisma i tworzenie indywidualnie dopasowanych ofert dla Państwa lub dla Państwa firmy.
Dane mogą również być wykorzystane do kierowania do Państwa drogą elektroniczną lub pocztową indywidualnych ofert naszych reklamodawców.
Państwa dane, jakimi dysponujemy mogą być przekazane osobom trzecim wyłącznie w celach związanych funkcjonowaniem czasopisma lub wspierania rozwoju branży kamieniarskiej.
Przysługuje Państwu prawo do złożenia wniosku (dotyczącego danych osobowych) drogą pocztową lub mailową o:
- poprawienie danych,
- usunięcie danych przetwarzanych bezpodstawnie lub umieszczonych w naszych serwisach internetowych,
- ograniczenie przetwarzania (stosownie do złożonego wniosku),
- dostęp do posiadanych przez nas Państwa danych i informację o ich przetwarzaniu oraz kopię danych.
W każdym momencie mogą Państwo złożyć skargę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, jeśli uznają Państwo, że przetwarzanie Państwa danych osobowych narusza przepisy prawa.
W jakichkolwiek sprawach związanych z ochroną danych osobowych, prosimy zwracać się do nas drogą mailową na adres: dane@kurierkamieniarski.pl lub pocztową na adres:
DIP Point Paweł Szambelan, skr. poczt. 26, 45-760 Opole 4.
Co jest najważniejsze w każdej firmie? Szef? Pracownicy? Maszyny? Kontakty? Wszystkie te elementy są oczywiście ważne. Te i jeszcze kilka innych. Ale jest coś wspólnego dla każdego z nich – coś, bez czego organizacja by nie działała właściwie lub w ogóle nie mogłaby działać. Szef bez doświadczenia, pracownicy bez umiejętności, przestarzałe maszyny, nieaktualne kontakty – tylko jeden z tych grzechów może już pogrążyć każdą organizację. Co zatem jest nieodzownym czynnikiem wygranej?
Wiedza to najcenniejsza wartość w każdym – dużym czy małym, produkcyjnym czy handlowym, lokalnym czy międzynarodowym – biznesie. Jest kluczem do sukcesu i rozwoju. Wiedzieć „kto, co, z kim i jak” daje nieograniczone wręcz możliwości.
Trzeba tylko pamiętać, że zdobywanie wiedzy jest procesem ciągłym, który nigdy się nie kończy. Wiedzę trzeba czerpać z każdego dostępnego miejsca, wykorzystywać trzeba w tym celu każdą nadarzającą się okazję. Inną wiedzę możemy uzyskać w swojej firmie od pracowników, inną od klientów. Inna wiedza jest dostępna na kursach, szkoleniach, konferencjach, a jeszcze inna podczas spotkań z innymi kamieniarzami.
Jedne informacje same do nas wpadają – nad uzyskaniem innych trzeba się natrudzić. Jedne są darmowe, drugie mogą słono kosztować. Niemniej wchłanianie, analiza, adaptacja i wykorzystywanie wiedzy daje ogromne możliwości.
Targi z natury rzeczy są jednym z najlepszych miejsc, gdzie możemy się naprawdę dużo nauczyć. Obserwacja, rozmowy, negocjacje, spotkania i… wykłady. Ledwie dwa miesiące temu odbyły się targi w Xiamen, gdzie odbywało się to wszystko na dużą skalę. Z zazdrością patrzyłem na kilkuset-osobową salę konferencyjną, wypełnioną po brzegi spragnionymi wiedzy chińskimi przedsiębiorcami i ich pracownikami. Z zazdrością i ze smutkiem, ponieważ w ten sposób budują – albo już nawet tylko pogłębiają olbrzymią przewagę konkurencyjną.
Również firmy działające w ZPBK, stawiają sobie zadania w tym zakresie. Od 2000 roku odbyło się już kilkadziesiąt spotkań, dzięki którym uczestnicy budują swoją bazę potencjalnych partnerów, dostawców i kooperantów. Rośnie wiedza o rynku sprzedaży, konkurencji i dostawców, co pomaga później podejmować właściwe decyzje. W kwietniu w Pomorskiem odbył się wiosenny Zjazd naszej organizacji. Z tej możliwości networkingu* skorzystało kilkudziesięciu branżystów. Najbliższe spotkanie, jesienny Kongres Kamieniarski, odbędzie się pod koniec roku. Jak liczną rzeszę przedstawicieli branży zgromadzi?
Cieszy, że również organizowane przez ZPBK szkolenia z zakresu kamieniarstwa i prawa, wzbudzają zainteresowanie kamieniarzy. Jednak i w tym miejscu należy ubolewać, że tak nielicznych.
Za kilka miesięcy odbędą się też targi kamieniarskie STONE w Poznaniu. Czy uda się zainteresować większe grono osób czymś więcej, niż tylko podstawowym schematem pobytu na targach? Czy poza odwiedzaniem stoisk większa liczba zwiedzających wysłucha prelegentów? Doświadczenie pokazuje, że wiele osób w ogóle nie zwraca uwagi na program imprez towarzyszących. Ale może tym razem będzie inaczej.
Zresztą odpowiedź na pytania zadane w tym artykule jest stosunkowo łatwa. Albo inwestujemy – najczęściej czas lub pieniądze – i się rozwijamy, albo nie robimy tego i w najlepszym razie stoimy w miejscu.
*Networking – proces wymiany informacji, zasobów, wzajemnego poparcia i możliwości, prowadzony dzięki korzystnej sieci wzajemnych kontaktów.

Weekend w połowie kwietnia był szczególny. W tym terminie odbył się XXII Wiosenny Zjazd Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej. Tym razem uczestnicy spotkali się miejscowości Borcz koło Gdańska.
ZPBK się zmienia i te zmiany widać w różnych aspektach działalności związku. Zmiany są widoczne również od strony organizacyjnej. Wreszcie podjęto decyzję, żeby podczas Zjazdu maksymalnie skrócić czas zajmowany przez procedury statutowe. Sprawozdania z pracy Zarządu, zarówno merytoryczne jak i finansowe, zostały wcześniej wysłane do członków ZPBK i nie było potrzeby odczytywania ich podczas obrad. Wydatnie skróciło to część spotkania przez wielu uczestników uważaną za najmniej interesującą, choć konieczną. Było za to więcej czasu na zajęcie się innymi tematami.
Po części sprawozdawczej rozpoczęły się prelekcje zaproszonych firm. W pierwszym wystąpieniu Konrad Węgrzyn zaprezentował ofertę maszyn oferowanych przez firmę Mekanika. Wystąpienie zainteresowało słuchaczy, co było widoczne po ilości i szczegółowości zadawanych pytań. Spore zainteresowanie wzbudził prezentowany przez prelegenta stół do rozkroju spieków kwarcowych, o którym piszemy w tym numerze Kuriera Kamieniarskiego.
Drugie wystąpienie dotyczyło emocjonującego ostatnio branżę tematu: kopiowanie nagrobków. Poprowadził je dr Jakub Chwalba z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, naukowiec zajmujący się prawnymi uwarunkowaniami zagadnień ochrony praw autorskich. W czasie prelekcji – choć raczej była to gorąca dyskusja – przybliżył uczestnikom zjazdu zapisy prawne dotyczące ochrony praw autorskich i realne rozstrzygnięcia sądów w tym zakresie, odnosząc się do spraw sądowych o kopiowanie wzorów nagrobków. Niestety, jak wyjaśnił prowadzący, praktyka stosowana przez sądy – ze względu na mało precyzyjne zapisy prawne – bywa czasem bardzo zaskakująca. Zbyt łatwo biegli powoływani przez sądy podejmują decyzję, że konkretny produkt podlega ochronie. Zwłaszcza w zakresie wzorów, które w ogólnym kształcie nie są niczym nowatorskim i same poniekąd powielają wzory znane od wielu lat.
Oficjalną część prelekcyjną zakończyła relacja Dariusza Dudy ze spotkania w Weronie dotyczącego coraz większego udziału spieków kwarcowych w rynku. O tym spotkaniu pisaliśmy w grudniowym numerze (Kurier Kamieniarskim nr 6/2017).
W drugim dniu zjazdu zgromadzeni kamieniarze mieli okazję gościć w zakładzie Murkam, po którym oprowadzał jego właściciel Leon Czerwiński. Murkam to nowoczesny, dobrze wyposażony i prowadzony zakład, więc uczestnicy zjazdu interesowali się wieloma rozwiązaniami, jakie wprowadził do zakładu założyciel. Wszyscy oczywiście interesowali się nietypowym kamieniem w ofercie Murkam, czyli skandynawskim mylonitem.
Następnie uczestnicy zjazdu odwiedzili nowo otwartą hurtownię kamienia grupy EGA zlokalizowaną blisko portu, o której opowiedział gospodarz Andrzej Adamus. Z jego wypowiedzi wynikało jak prze-myślaną decyzją było otwarcie kolejnego oddziału EGA i to w tej lokalizacji.
Następnym punktem programu było zwiedzanie Gdańska prowadzone przez przewodnika, który starał się pokazać miasto w kontekście kamieniarskim. Wy-cieczkę rozpoczęła wizyta na Westerplatte, a potem krótki rejs statkiem do centrum miasta i spacer po mieście pełen wciągających opowieści.
Po powrocie do hotelu wszyscy spotkali się przy grillu, gdzie kontynuowano nieformalne dyskusje zaczęte poprzedniego wieczoru na uroczystej kolacji, a dotyczące codziennych problemów kamieniarskiego światka.
Serwis zdjęciowy na naszym profilu FB.

Pod takim hasłem kamieniarze świętokrzyscy zorganizowali akcję odtworzenia przy-drożnego krzyża. Wielki finał akcji rozegra się w połowie czerwca na targach Sacroexpo w Kielcach.
Akcja ma na celu uświadomienie różnym środowiskom, że odbudowa czy renowacja nie jest ani trudna ani kosztowna.
Od powstania pomysłu plan akcji zmieniał się bardzo często. Zmiany były na tyle dynamiczne, że najnowsze wiadomości otrzymaliśmy tuż przed oddaniem do druku bieżącego numeru Kuriera Kamieniarskiego .
Przedstawiamy Państwu genezę tej niesamowitej akcji i aktualny jej plan.
Pomysł znalezienia domu dla krzyża jako akcji informacyjno-edukacyjne jest udziałem trzech kamieniarzy zrzeszonych w Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej ze Świętokrzyskiego. Inspiracją było odnowienie przydrożnego krzyża z Brześcia koło Pińczowa przez zakład kamieniarski Jacka Łaty. Po tych pracach pozostał połamany krzyż, zdewastowany przez czas i historię.
Michał Ziołowicz wraz z Jackiem Łatą i Konradem Kowalczykiem zainicjowali akcję ratowania tego wyjątkowego świadka historii. Po przeprowadzeniu szeregu konsultacji podjęto decyzję, że stary krzyż zostanie przekazany do muzeum, pod fachową opiekę konserwatorską. Natomiast podczas targów Sacroexpo, pod patronatem ZPBK i Targów Kielce, wykonana zostanie replika krzyża. Nadzór architektoniczny nad projektem objął mgr inż. Wojciech Gwizdak – prezes Stowarzyszenia Architektów Polskich w woj. świętokrzyskim wraz z konstruktorem mgr inż. Tomaszem Batorem. Nadzór artystyczny objęła dr hab. profesor UJK Katarzyna Ziołowicz – dyrektor Instytutu Sztuk Pięknych w Kielcach.
Figura, która powstanie, jest klasycznym „Świątkiem Ponidzia” – figurą przydrożną stawianą od niepamiętnych czasów w postaci figur, krzyży lub kapliczek. Wznoszono je na granicach wsi, na rozstajach dróg, w środku osad, przy kościołach itp. Były symbolem czci i wiary w Boga, Matkę Bożą i świętych. Wznoszono je w różnych intencjach – błagalnych i dziękczynnych. Powstawały też jako znak pokuty za popełnione grzechy, głównie zabójstwo. Wznosili je zarówno nieznani budowniczowie jak i renomowani rzemieślnicy, którzy wykonywali również prace dla najznakomitszych magnatów epoki.
Kamienne krzyże, które najczęściej spotykamy na Ponidziu, najczęściej są wykonane z wapienia pińczowskiego. Postawione są zwykle na postumentach, na których znajdują się inskrypcje o fundatorach i datach powstania. Jednak często napisy te dziś są już nieczytelne.
Krzyż z Brześcia postawiony został w połowie XIX wieku i opatrzony inskrypcją: „Błogosław Boże ludowi swemu prosiemy pokornie racz nas zachować od piorunów i gradobicia”. Podania ustne wspominają również o dziękczynieniu za zachowanie od powodzi. W czasie II wojny światowej stał się mimowolną osłoną dla kilku pracujących w polu chłopów, która ochroniła ich przed kulami w trakcie potyczki wojennej rozegranej się w tym miejscu.
Krzyż został mocno ostrzelany i wymagał napraw, ale chłopom nic się nie stało. Powody postawienia oraz zdarzenie z czasów wojny spowodowały, że figura jest otaczana czcią.
U podstaw akcji „Szukamy domu dla krzyża” leży wrażliwość jej inicjatorów na wartość niematerialną małych i dużych obiektów sakralnych. Wrażliwość, która powstała przez wiele lat pracy przy realizacji zleceń związanych z nimi. Tego typu obiekty mają swoją historię i są świadkami istotnych wydarzeń oraz wiary miejscowych ludzi. Mają wartość historyczną, zabytkową, a przede wszystkim sentymentalną dla lokalnej społeczności. Krzyż – bohater akcji – jest jednym z wielu jakie znajdują się w różnych miejscach naszego kraju. Często niszczeją, bo ich właściciele lub opiekunowie nie mają świadomości jak o nie zadbać. Brak dbałości zwykle nie wynika z braku troski, lecz z błędnego mniemania, że odnowienie – bądź renowacja – pociąga za sobą niewyobrażalny nakład pracy i środków.
Akcja „Szukamy domu dla krzyża” ma zademonstrować jak tak mocno zniszczony obiekt można przywrócić do świetności. Oczywiście z zastosowaniem właściwego – w tym przypadku miejscowego – kamienia oraz wybór odpowiedzialnych i najwyższej klasy rzemieślników. W czasie targów, na oczach zwiedzających, będzie powstawać replika krzyża, którą będzie można porównać z dokumentacją powstałą na tę okazję oraz pozostałymi fragmentami oryginalnej, XIX-wiecznej figury. Będzie można porozmawiać z fachowcami. którzy się tym zajmują oraz dowiedzieć się, że takie działania nie są aż tak kosztowne ani trudne w realizacji. Na koniec wystawy organizatorzy mają nadzieję znaleźć dla owocu swojej pracy nowy dom.

Organizatorzy akcji tak mówią o swojej roli w tym wydarzeniu: „Wiele obiektów sakralnych wymaga remontów. Może nasza akcja będzie inspiracją do ratowania równie interesujących miejsc. Jest to również okazja do demonstracji wspaniałych polskich kamieni budowlanych stosowanych z powodzeniem w obiektach sakralnych od kilkuset lat.”
XIX Międzynarodowa Wystawa Budownictwa i Wyposażenia Kościołów, Sztuki Sakralnej i Dewocjonaliów SACROEXPO odbywa się w dniach 11-13 czerwca 2018 roku w Kielcach. Choć to nie jest typowo kamieniarska impreza, to obecność kilku firm z naszej branży i akcja „Szukamy domu dla krzyża” to już wystarczające powody, by odwiedzić te targi. Warto wspomnieć, że budownictwo sakralne to ważny odbiorca dla wielu polskich firm kamieniarskich. Wizyta tam może więc poskutkować nowymi pomysłami lub nowymi zleceniami.

„Ochrona własności intelektualnej w branży kamieniarskiej” – pod takim tytułem w dniu 19 lutego odbyło się szkolenie dla kamieniarzy. Organizatorem szkolenia był Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej, a gospodarzem i prowadzącym Kancelaria Radców Prawnych Daćków i Chwastyk sp. p. z Wrocławia. W spotkaniu wzięło udział ponad 40 osób.
Szkolenie to jest odpowiedzią na sytuację, z jaką mamy do czynienia w naszej branży w ostatnich miesiącach. Czyli sprawy dotyczącej kopiowania nagrobków.
Jakiś czas temu pojawiły się informacje, że ktoś pozwał kogoś do sądu za skopiowanie nagrobka. Reakcje na tę wiadomość były różne. Niedowierzanie, wątpliwości w powodzenie takiej sprawy, nawet żarty, że w tej dziedzinie od zawsze ktoś kogoś kopiował. W roku 2017 nasze środowisko obiegła jednak informacja, że sąd wydał wyrok w tej sprawie. Wyrok karny, który jest prawomocny.
Sprawa może mieć jednak poważniejsze konsekwencje dla całej branży niż wydaję się na pierwszy rzut oka. Z jednej strony powszechnie wiadomo, że inspirowanie się istniejącymi pomnikami jest powszechną praktyką w produkcji nagrobków – i to od pokoleń. Z drugiej – sprawa nabiera wymiaru precedensowego – branża kamieniarska jest łakomym kąskiem dla osób trudniących się „zawodowo” wyszukiwaniem naruszeń prawa autorskiego. Ale po kolei.
W roku 2013 pewien architekt i designer z Wrocławia złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa polegającego na rozpowszechnianiu bez uprawnień cudzego utworu. Chodziło o projekt nagrobka, który znajdował się stronie internetowej firmy należącej do architekta. Uznał on, że projekt został bezprawnie wykorzystany przez kamieniarza z Głogowa do wykonania nagrobka. Sprawa toczyła się przed sądem karnym, a postępowanie zakończyło się wyrokiem skazującym w 2017 roku.
Oskarżony w tej sprawie kamieniarz nie czuje się winny. Przed sądem wyjaśniał, że projekt nagrobka wykonywał na podstawie opisu przedstawionego przez klienta, w oparciu o własne doświadczenie kamieniarskie nabyte podczas ponad 20 lat pracy w zawodzie oraz kierowania się pewnymi uniwersalnymi zasadami w tworzeniu nagrobków, które widoczne są w różnych pomnikach powstałych w ciągu ostatnich dwóch wieków. Nie trudno się domyśleć, że wyrok skazujący był dla oskarżonego zaskoczeniem i wymienia on długą listę uchybień, które jego zdaniem pojawiły się w postępowaniu. Obie strony sporu opisują też inaczej wzajemne relacje, do jakich dochodziło w ciągu ostatnich 5 lat. Fakty są jednak niepodważalne: wyrok zapadł i jest prawomocny. To oznacza, że w świetle prawa kamieniarz niestety jest winny zarzucanych mu czynów.
Jak zauważyła prowadząca szkolenie „Ochrona własności intelektualnej w branży kamieniarskiej” mec. Marta Daćków, postępowanie karne jest bezpłatne dla strony pokrzywdzonej. Oznacza to, że wyrok uniewinniający pozwanego nie pociąga za sobą kosztów dla strony pozywającej – w sprawach cywilnych płaci strona przegrana. Po drugie postępowanie dowodowe może być realizowane z urzędu, więc na pozywającym nie spoczywa cały obowiązek udowodnienia przed sądem, że jest pokrzywdzonym w danej sprawie. I rzecz chyba najistotniejsza: prawomocny wyrok w sprawie karnej to sygnał dla sądu cywilnego, że skazany jest winny – winny zarzucanego mu czynu i winny zadośćuczynienia poszkodowanemu. A to już może mieć całkiem realny wymiar finansowy.
Tak, więc wyrok karny umożliwia architektowi z Wrocławia dochodzenie odszkodowań na drodze cywilnej. Sąd cywilny – mając wyrok sądu karnego, który uznał już winę oskarżonego – najprawdopodobniej również uzna kamieniarza za winnego i zasądzi odszkodowanie na rzecz skarżącego. Prowadząca szkolenie mec. Marta Daćków zwróciła również uwagę na następny istotny wymiar tej sprawy. Każdy kolejny wyrok w podobnych sprawach cywilnych będzie zapadał łatwiej – na niekorzyść pozwanych. Zadziała efekt tzw. kuli śnieżnej: rosnąca liczba wyroków skazujących będzie powodować coraz szybsze wydawanie kolejnych wyroków.
Dlaczego to jest ważne? Bo to może spotkać każdego kamieniarza. A z każdą zakończoną sprawą cywilną będzie trudniej pokazać przed sądem, że nie każdy projekt nagrobka nosi znamiona utworu, nie wszystkie sprawy są jednakowe i tak naprawdę każdy projekt należałoby rozpatrywać indywidualnie.
Istotne w tej sprawie jest też to, że omawiany wyrok został wydany w oparciu o naruszenie prawa autorskiego, które nie jest ściśle jednoznaczne. W świetle tego prawa jedyne, co należało udowodnić, to fakt, że projekt był wynikiem działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Dlatego naruszenia prawa autorskiego są trudniejsze do udowodnienia i do obrony. Łatwo natomiast uzyskać ochronę wynikającą z prawa autorskiego. Rozpoczyna się ona w momencie upublicznienia utworu i nie wymaga od twórcy spełniania żadnych formalności.
O problemie z kopiowaniem pomników wspominał już wiele lat temu Bogdan Skiba – architekt i kamieniarz z Dzierżoniowa, – który postawił na polskich cmentarzach kilkaset pomników według własnych, nietuzinkowych projektów. Wspomina, że wspólnie z adwokatem doszedł niegdyś do wniosku, że dochodzenie praw autorskich potrwa zbyt długo i wynik dochodzenia jest wątpliwy. Natomiast z satysfakcją potwierdza, że ma grono kontrahentów, którzy regularnie wykupują od niego licencje na pomniki stawiane dla swoich klientów.
Bardziej restrykcyjne jest prawo własności przemysłowej (wzór zastrzeżony, wzór przemysłowy). Łatwo je wyegzekwować, ale zastrzeżenie wzoru wymaga złożenia odpowiednich dokumentów w Urzędzie Patentowym oraz wniesienia opłat. Precyzyjność określenia cech konkretnego wzoru przemysłowego powoduje, że łatwo udowodnić jego skopiowanie. Ale też – zdaniem Pawła Bieńka, kamieniarza ze Złotoryi, który jest właścicielem kilku wzorów przemysłowych na nagrobki – łatwo obejść taką ochronę wprowadzając ledwie kilka zmian w projekcie.
Złamaniem prawa nie jest inspirowanie się czyimś pomysłem czy produktem. Tylko czasami granica między inspiracją a plagiatem jest bardzo cienka i łatwo ją przekroczyć. Co więc robić, by nie mieć kłopotów jak kamieniarz z Głogowa? Przede wszystkim gromadzić dokumentację, z której wynika, że działamy w dobrej wierze i w poszanowaniu prawa. Jeżeli do zakładu kamieniarskiego przychodzi klient ze zdjęciem nagrobka, to pierwszy sygnał, że zamawiany pomnik może być czyimś dziełem i może podlegać pod ochronę praw autorskich lub wzorów przemysłowych. Podobnie w przypadku podawania linków do zdjęć w Inter-necie lub wręcz pokazywania wzorów na stronach www innych firm. Ale plagiat będzie plagiatem tylko w przypadku działania umyślnego. Jeżeli klient przyjdzie z rysunkiem pomnika, to istnieje domniemanie, że autorem tego projektu w postaci rysunku jest klient. Dobrze jest w takim przypadku również poprosić klienta o zapisanie na rysunku, że jest jego autorem i posiada do niego prawa autorskie. Taki zapis można również zawrzeć w umowie, jaką spisuje się w momencie składania zamówienia na nagrobek.
Każda z firm kamieniarskich ma też własne wzory nagrobków. Sprzedając nagrobki według własnego projektu, zwłaszcza realizowanego w zakładzie od wielu lat, raczej nie narazimy się na oskarżenie o plagiat. Raczej, bo nie ma gwarancji, że nie znajdzie się ktoś, kto będzie próbował udowodnić, że ten projekt jest jego autorstwa. W tym przypadku przyda się, tzw. niepodważalny znacznik czasu mówiący, że nasz projekt powstał wcześniej. To może być datowane zdjęcie z realizacji, podpisana umowa z klientem zawierającą opis lub szkic czy pracownik, jako świadek wykonania zlecenia.
Natomiast w przypadku zaistnienia sytuacji, w której firma może być pociągnięta do odpowiedzialności warto pamiętać o kilku zasadach, o których wspominano na szkoleniu we Wrocławiu. Przede wszystkim jak najszybciej poradzić się prawnika – często wiele spraw jest trudniejszych do pozytywnego zakończenia z powodu zbyt późnego skorzystania z pomocy prawnej. Po drugie: każda sprawa zwykle zaczyna się od przesłuchania przez policję w charakterze świadka. Jeśli na takie przesłuchanie wybierzemy się bez prawnika, to warto rozważnie dobierać słowa, ponieważ na tym etapie postępowania raczej nie dowiemy czy zeznajemy w swojej sprawie, czy w sprawie osoby trzeciej, a zeznanie to na pewno zostanie dowodem w sprawie sądowej. Po trzecie: czytajmy dokładnie to, co podpisujemy i podpisujmy tylko to, z czym się w 100 procentach zgadzamy. Po czwarte: w pewnych sytuacjach mamy prawo do odmowy odpowiedzi lub odmowy udzielenia wyjaśnień. Warto poznać przepisy o tym decydujące, by móc skorzystać z tego prawa.
Na tę chwilę wyroków karnych w podobnych sprawach jest już kilka. Dzięki temu jest wreszcie szansa na normalizację w dziedzinie ochrony pomysłów autorskich przed nieuprawnionym kopiowaniem. Rosnąca świadomość w naszej branży być może zabezpieczy nowe projekty przed „atakiem klonów”. Firmy posiadające katalogi własnych wzorów korzystają już z nagłośnienia tej sprawy i przypominają swoim kontrahentom, że nagrobki też są przedmiotem ochrony prawa autorskiego.
Z drugiej strony nie wiadomo, dokąd nas to zaprowadzi. Czy sprawy sądowe o naruszenie praw autorskich nie staną się codziennością kamieniarskiego fachu? Skąd brać nowe pomysły na nagrobek, by nie narazić się podejrzenie o plagiat? Czy pomnik produkowany w firmie od lat nie został przez kogoś innego uznany za projekt własny? Już w tej chwili pojawia się coraz więcej ofert zakupu licencji na wykonanie nagrobka, który wygląda jak wiele popularnych wzorów, ale obwarowany jest licznymi klauzulami prawnymi.
Ustabilizowaniem tej sytuacji powinny być najbardziej zainteresowane firmy, których główną działalnością jest produkcja i sprzedaż nagrobków. Zaangażowanie tych firm byłoby bezcenne. To ich właściciele najlepiej wiedzą, z jakimi sytuacjami mieli do czynienia – pewnie każdemu zdarzyło się, że nowatorski wzór wykonany w ich zakładzie zaczął pojawiać w niekontrolowanej liczbie klonów na okolicznych cmentarzach. To oni powinni być zainteresowani podjęciem takich kroków, by zabezpieczyć się przed roszczeniami osób, które z tropienia naruszeń praw autorskich uczynią sobie sposób na życie.
Niestety, nie ma prostej recepty na to, jak sprawdzić, czy zlecony projekt nie jest odzwierciedleniem istniejącego już utworu. Pewnym rozwiązaniem może być katalog wzorów nagrobków, stworzenie, które zaproponował Zarząd ZPBK w czasie dyskusji na szkoleniu. Propozycja jest rozwojowa i wkrótce będzie o niej głośno.
Na pewno warto byłoby na bieżąco korzystać z opieki prawnej, by zabezpieczyć się przed różnymi następstwami omawianych wyroków. Dobrze byłoby, aby taka opieka objęła kompleksowo całą branże. Tak będzie łatwiej, skuteczniej i taniej. Pora więc na połączenie sił i podjęcie wspólnych działań dla wspólnego dobra.