
Posiadam kilka różnych ręcznych szlifierek. Wykorzystuję je do pracy na sucho, przy profilowaniu i cięciu piaskowca oraz granitu. Bez tych elektronarzędzi praca byłaby udręką, dlatego większość zakładów kamieniarskich posiada kilka różnych elektronarzędzi.
Nie chcę dziś rozgraniczać szlifierek na proste czy kątowe, czy też pod względem wielkości i mocy. Poruszyć chcę problem spadku jakości elektronarzędzi, jaki ostatnio zaobserwowałem.
Co mnie boli? To, że płacąc za renomowaną markę nie dostaję jakości zapewniającej ciągłość pracy.
Niestety, problem z pracą w pyle kamiennym pojawia się nazbyt często. Wirniki wielu elektronarzędzi zabijają się już po kilku godzinach pracy w „normalnych” kamieniarskich warunkach pracy. Osad kamienny uszkadza również włączniki. Nie pomaga przedmuchiwanie sprężonym powietrzem. Zamiast pracy pojawiają się przestoje i nie pomaga zapasowa szlifierka – bo i ta potrafi się szybko zepsuć.
Czekanie na powrót narzędzi z serwisu to ogromna bolączka każdego zakładu. Wynagrodzenie pracownikowi trzeba wypłacić, czas wykonania przyjętego zlecenia wydłuża się – krótko mówiąc jesteśmy pod kreską.
Kiedy pojawiają się takie sytuacje, często zaczynamy szukać alternatywnych rozwiązań. Odkładamy ulubioną markę na bok i sięgamy po inną. Jest to obarczone ryzykiem, a przez to deprymujące, bo nie można przewidzieć, jak zachowa się zastępca.
Obecnie odkładam na bok wiele marek. Później nie potrafię i nie chcę już do nich wracać.
W kamieniarskich kręgach, przy wielu okazjach powraca temat jakości nowych elektronarzędzi. Nie jest dobrze, a z każdym rokiem mijających gwarancji na elektronarzędzia nawet coraz gorzej. Mam nieodparte wrażenie, że na polski rynek producenci kilku marek wprowadzają te gorsze partie swojej produkcji. Chciałbym się mylić, ale „zamęczając” w krótkim czasie kolejną szlifierkę, coraz bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu.
Co możemy zrobić? Nie wiem. Ale według mnie powalczyć o podniesienie jakości warto. Wskazać producentom słabe strony ich maszyn, pokazać zalety konkurencyjnych, wykazać się konstruktywną krytyką i zaprosić do dialogu z użytkownikami.
Chciałbym przeprowadzić test szlifierek o zbliżonych parametrach z różnych firm i podzielić się z Państwem wynikami moich testów.
Każdy z nas ma swoich faworytów. Każdy zna prace, które potrafią zamęczyć każde narzędzie. Podzielcie się ze mną swoimi pomysłami – telefon i adres e-mail poniżej.
tel. 791 011 247
e-mail: sudetczyk@gmail.com
Od 1 lipca 2018 roku wszedł w życie mechanizm podzielonej płatności (MPP, split payment), który polega na rozdzieleniu kwoty netto i podatku VAT już w trakcie opłacania faktury przez kupującego.
Rewolucja w płatnościach VAT
Nowe przepisy, choć mają na celu walkę z nieuczciwymi przedsiębiorcami i wyłudzeniami podatku VAT, budzą wiele obaw i wątpliwości u przedsiębiorców. Sprzedawcy produktów i usług, poza typowym kontem firmowym, z którego korzystali dotychczas, są zobligowani do posiadania subkonta VAT, na które wpływać będą wyłącznie środki niezbędne do opłacenia podatku.
Banki już pozakładały przedsiębiorcom takie subkonta i na razie są one bezpłatne.
Przed nowelizacją całość faktur opłacana była na konto firmowe, a przedsiębiorca sam decydował o tym, czy odłożyć środki niezbędne na opłacenie podatku VAT, czy też są mu one potrzebne na bieżące wydatki, a podatek opłaci po ostatecznym rozliczeniu środków.
Obecnie mamy dwie metody opłacania faktur – przelew kwoty brutto na konto firmowe sprzedającego lub płatność podzieloną (split payment), w której środki przelewane są na dwa osobne konta sprzedającego: konto bieżące i rachunek VAT. Przedsiębiorca nie może jednak dowolnie dysponować środkami zgromadzonymi na rachunku VAT. Z pieniędzy znajdujących się na koncie można korzystać wyłącznie w celu opłacenia podatku w urzędzie skarbowym lub opłacenia faktur za pomocą płatności podzielonej.
Podatkowy gorący ziemniak
O wyborze sposobu płatności decyduje kupujący (płacący). Przykładowo:, gdy klient otrzyma od nas fakturę w wysokości 1230 zł brutto, to on decyduje, czy opłaci ją metodą tradycyjną i przeleje na nasze konto całą kwotę brutto, czy wykonując przelew wybierze w aplikacji bankowej mechanizm podzielonej płatności. Jeśli wybierze opcję drugą, na naszym koncie firmowym pojawi się 1000 zł, natomiast kwota 230 zł wpłynie na konto VAT, gdzie oczekiwać będzie do czasu rozliczenia podatku z urzędem skarbowym lub wykorzystania do opłacenia faktur VAT przez właściciela konta.
Jak można się domyślać, większość przedsiębiorców wolałaby zachować możliwość dysponowania swoimi pieniędzmi. Dlatego tak wiele osób obawia się utraty płynności finansowej związanej z czasowym zatrzymaniem części środków na rachunku VAT. Ta obawa dotyczy w szczególności przedsiębiorców, którzy zdecydowali się rozliczać podatek VAT w dłuższych – na przykład kwartalnych – okresach. Jeśli otrzymają przelew MPP tuż po ostatnim rozliczeniu z urzędem skarbowym, pieniądze na subkoncie VAT zostaną niejako „zamrożone” na niemal trzy miesiące. Przedsiębiorca, który otrzyma przelew podzielony, zechce najprawdopodobniej przerzucić „gorący ziemniak” swemu kontrahentowi, by jak najszybciej wydobyć środki z rachunku VAT. I tak kolejna firma zostanie wciągnięta w mechanizm split payment.
Z MPP skorzystać można wyłącznie przy rozliczeniach z innymi przedsiębiorcami (B2B). Do nas jednak należy decyzja: czy narazimy inne firmy kamieniarskie na utratę płynności finansowej albo czy wykorzystamy split payment do pokrycia stałych kosztów firmowych jak: media, telefon, materiały eksploatacyjne, wyposażenie biura czy zakupy na potrzeby zaplecza socjalnego dla pracowników.
Co ważne, każdy przelew z podzieloną płatnością musi zostać wykonany osobno – każda płatność MPP musi być opisana numerem faktury. Nie ma więc możliwości wykonania jednym przelewem płatności za kilka faktur. Oznaczać to może wzrost kosztów obsługi bankowej. Wydłuża też sam proces płatności – każdy przelew trzeba wprowadzić oddzielnie.
Kogo ominą nowe zasady?
Opłata faktury za pomocą mechanizmu podzielonej płatności możliwa jest wyłącznie na rachunek rozliczeniowy kontrahenta (konto firmowe) lub rachunek w SKOK otwarty w związku z prowadzoną działalnością. Jeżeli więc nabywca zdecyduje się wykonać przelew na zasadzie split payment na konto osobiste (ROR) wykorzystywane przez przedsiębiorcę również do rozliczeń firmowych, wówczas taki przelew zostanie odrzucony.
Split payment nie obejmie więc osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, które do rozliczeń wykorzystują konto osobiste. Prawo nie zabrania bowiem korzystania ze zwykłego konta w celu prowadzenia rozliczeń firmowych. Koszty utrzymania i obsługi osobistego rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego są zwykle niższe niż opłaty dotyczące kont firmowych, dlatego część osób nie decyduje się na założenie oddzielnego rachunku firmowego. Wprawdzie w regulaminie korzystania z ROR może znajdować się zapis, mówiący o tym, że bank ma prawo wymówić umowę rachunku klientowi, który wykorzystuje go do prowadzenia działalności gospodarczej, jednak w rzeczywistości takie sytuacje zdarzają się sporadycznie.
Przyszłość rozliczeń podzielonych
Eksperci przewidują, że nowy mechanizm rozliczeń między kontrahentami będzie się szybko rozpowszechniać, ponieważ – mimo dobrowolności tego rozwiązania – przedsiębiorcy zechcą za wszelką cenę odzyskać środki zablokowane na rachunku VAT. Większe przedsiębiorstwa już teraz deklarują, że będą dokonywać rozliczeń za pomocą płatności podzielonych. Według Ministerstwa Finansów split payment, jako obowiązkowy mechanizm płatności może zostać wprowadzony najwcześniej 6 miesięcy od wprowadzenia zmian w ustawie od podatków i usług, a więc nie wcześniej niż od 1 stycznia 2019 roku. Ministerstwo pracuje jednak nad projektem ustawy, zgodnie, z którym MPP będzie obligatoryjny wyłącznie dla niektórych branż.

Silikon silikonowi nierówny.
Można się o tym przekonać testując je w czasie własnych montaży lub skorzystać z podpowiedzi.
O swoich spostrzeżeniach opowiedział Grzegorz Siedlecki z firmy Kamieniarstwo Siedlecki (kamieniarstwosiedlecki.pl).
Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest stosowanie środków dedykowanych do kamienia. Daje to gwarancje dobrze wykonanego i trwałego połączenia. Zastosowanie innych preparatów jest tylko pozorną oszczędnością. Silikony budowlane może i są tańsze. Jednak ich użycie to w zasadzie pewność, że będą reklamacje.
Zdarzają się sytuacje awaryjne, że nie ma innego wyjścia niż użycie tego, co jest pod ręką. Albo jest dostępne w najbliższym sklepie budowlanym. Oby sytuacje takie były jak najrzadsze i, podkreślam, nie warto traktować ich jako reguły. Ale i wtedy lepiej wybrać silikon szklarski dobrej jakości, a zdecydowanie unikać najtańszych silikonów uniwersalnych.
Na górnym zdjęciu widzimy tablicę, której lewa część została przyklejona przy użyciu silikonu kamieniarskiego – nie ma obaw o trwałość tego połączenia.
Obok efekt montażu na silikon budowlany. Tablica napisowa bardzo szybko przewróciła się, a brudne i sparciałe ślady po silikonie świadczą, że uległ on zupełnej degradacji.
Silikony budowlane nadają się do fugowania, ale nie klejenia granitu.
Masz własne spostrzeżenia o najczęstszych błędach przy montażu nagrobków?
Chciałbyś zapytać jak poradzić sobie z problemem, na który się natknąłeś?
Napisz do nas:
biuro@kurierkamieniarski.pl lub zadzwoń:
tel. 77 546 20 14.

Ortografia oraz interpunkcja języka polskiego niejednokrotnie sprawiają kłopot jego użytkownikom. Oprócz wątpliwości związanych z poprawną pisownią poszczególnych wyrazów lub ze stawianiem przecinków, dużym problemem mogą okazać się skróty od nazw dwu- lub wielowyrazowych. Jednym z przykładów takiego językowego zamieszania jest skrót od wyrażenia świętej pamięci, który jest obecny na niemal wszystkich nagrobkach. Z kropką, bez kropki, a może z dwiema? Wielkimi czy małymi literami?
Jeśli chodzi o kropki, istnieje uniwersalna reguła dotycząca skrótów od nazw wielo-wyrazowych. Jeżeli drugi lub jeden z kolejnych wyrazów zaczyna się od samogłoski, będziemy stawiać kropkę po każdej literze. Stąd takie skróty jak m.in. (między innymi), n.e. (naszej ery) lub o.o. (ograniczona odpowiedzialność). Jeśli jednak kolejne wyrazy danej nazwy zaczynają się od spółgłoski, kropka pojawi się tylko na końcu całego skrótu, np. cdn. (ciąg dalszy nastąpi), br. (bieżącego roku), jw. (jak wyżej) itp.
Skrót od wyrażenia świętej pamięci znajduje się w drugiej grupie, dlatego zapiszemy go z jedną kropką – śp. Istnieje jednak pewna okoliczność, która pozwala na zapisanie go z dwoma kropkami. Jest to sytuacja, w której litery są graficznie rozdzielone krzyżem (Ś.+P.). W tym przypadku usprawiedliwione jest postawienie dodatkowej kropki, ponieważ skrót został „rozerwany” na pół. W każdym innym przypadku należy go jednak zapisać z jedną kropką na końcu.
Przejdźmy teraz do kwestii wielkości liter. Tutaj też mamy do czynienia z jasno określonymi normami. Jeśli skrót śp. stoi na początku zdania lub całego tekstu, będzie zapisany wielką literą. Jeśli jednak pojawia się pomiędzy wyrazami w zdaniu, powinno się używać małych liter.
Dla przykładu:
Śp. Abcdef Ghijk
Zmarł śp. Abcdef Ghijk.
W przypadku, gdy imię i nazwisko zmarłego są wyróżnione za pomocą wielkich liter, skrót śp. również powinien być w ten sposób zapisany:
ŚP. ABCDEF GHIJK
Podsumowując, kiedy tekst na płycie nagrobnej rozpoczyna się od skrótu śp., będziemy go pisać od dużej litery (Śp. Jan Kowalski). Jeżeli imię i nazwisko zmarłego są napisane wielkimi literami, wtedy też śp. będzie tak zapisane (ŚP. JAN KOWALSKI). Jeśli natomiast tekst na nagrobku zaczyna się od innych słów i śp. pojawia się w środku zdania lub jego równoważnika, użyjemy tylko małych liter (Tutaj spoczywa śp. Jan Kowalski).
Choć zasady pisowni naszego języka są z pozoru skomplikowane i pełne wyjątków, to powyższy przykład pokazuje, iż istnieje szereg zasad, których znajomość nieco ułatwi nam życie i pozwoli uniknąć popełniania kłopotliwych błędów. Zwłaszcza, gdy słowa, które piszemy, zostają wykute w kamieniu.
Dla głodnych wiedzy: https://sjp.pwn.pl


#jakubzdankowski

Ciężar: 0,9 kg
Zużycie powietrza: 200 l/min.
Ciśnienie robocze: 6-7 bar
Udar: 5600 uderzeń/min
Długość: 165 mm
Średnica tłoka: 16 mm
Skok tłoka: 27 mm
Wąż doprowadzający powietrze: 9,5 mm
Mały młotek kamieniarski BHV 16 szwedzkiej firmy REBIT, służy do drobnych prac rzeźbiarskich i renowacyjnych.
Doskonale sprawdza się też przy groszkowaniu małych powierzchni. Jest bardzo pomocny przy pracach wykończeniowych, szczególnie przy pracach związanych z ręcznym groszkowaniem rantów i krawędzi elementów poddanych wcześniej maszynowej obróbce powierzchni.
Ręczne obrabianie gwarantuje dokładną i bezpieczną pracę. Można z wyczuciem pracować na krawędziach elementów kamiennych nie uszkadzając ich – zyskujemy na estetyce i chronimy się przed ewentualną reklamacją.
Uwagę zwraca regulator powietrza firmy Würth. Jest łamany i obrotowy. Można nim precyzyjnie ustawić ilość przepuszczanego powietrza, czyli bicie tłoka.
Powietrze w regulatorze dozujemy pokrętłem – to doskonałe rozwiązanie, bo nie ma elementów, którymi można zahaczyć o ubranie, co zdarza się często przy stosowaniu zaworów kulowych z klamką.
Niestety, jest narzędziem słabo rozpoznawalnym w Polsce. Być może dlatego, że kosztuje tyle, co duży młotek klinak.
