
Śledzę na bieżąco kamieniarskie fora internetowe i chyba najczęściej pojawiającym się zapytaniem jest „jaka to czcionka?”*. Uzupełnieniem takiego pytania jest zdjęcie napisu.
Dopisywanie na „napisówkach” kolejnych zmarłych pochowanych w istniejących grobowcach to normalna praktyka. Dlatego musimy sobie radzić ze stworzeniem kolejnego napisu wykonanego określonym fontem* nieodbiegającym od wcześniejszych napisów. A problem bywa duży.
Na świecie jest niezliczona ilość fontów* i odnalezienie tego, który ktoś kiedyś, użył pozornie wydaje się niemożliwe. Dodatkowo problem pogłębiamy sami modyfikując wykonane określonym krojem* napisy.
Specjaliści w dziedzinie liternictwa oburzają się, widząc napis rozciągnięty lub zwężony, czy to w poziomie czy w pionie. Również ręczne pochylanie jest mocno krytykowane. A wynika to z rozbudowanej teorii dotyczącej typografii – dziedziny zajmującej się projektowaniem liter w sposób ułatwiający czytanie i odbiór słowa pisanego.
Dla przeciętnego człowieka, w większości przypadków, są to dość mgliste zagadnienia związane z proporcjami w czcionkach czy kształtami konkretnych liter. Mimo braku takiej wiedzy często widzimy, że jakiś napis jest elegancki, czytelny i można powiedzieć, że ma klasę. Inny wydaje się niezgrabny i słabo czytelny. Jeśli więc zauważamy jakiś atrakcyjny krój pisma, to możemy być pewni, że jego projektant sporo się napracował i miał niemałą wiedzę z zakresu projektowania liter.
W związku z tym na początek apeluję, by nie modyfikować fontów, oddając szacunek projektantom, którzy je stworzyli.
Jeszcze większym problemem są „napisówki” wykonane przez literników ręcznie, bez korzystania z metod komputerowych. To już wybitnie trudne zagadnienie. I jedyne, co możemy zrobić, to poszukiwać fontów o podobnym wyglądzie do tych, które zostały wykonane „z ręki”.
O metodach znajdowania czcionek
Pierwszym krokiem powinno być wykonanie zdjęcia z tekstem napisu, którego krój chcemy znaleźć. Aby mieć jak największą szansę na odnalezienie fontu, już w tym momencie musimy przyłożyć się do zadania.
Pamiętajmy, że im lepsza jakość zdjęcia, tym łatwiej będzie odnaleźć font. Ważne jest, aby zdjęcie wykonywać tak, by fotografowany napis był jak najmniej zdeformowany perspektywą fotografii. Aparat musi się znajdować na wprost napisu i na jego wysokości.
Dalsza część pracy to obróbka wykonanego zdjęcia. Posługujemy się różnymi programami do obróbki. Większość z nich ma potrzebne nam funkcje.
Przykładowe zadanie
Sfotografowałem napis celowo wybierając trudny przypadek mało kontrastowej „napisówki”:

Następnie w programie graficznym zwiększyłem kontrast, zamieniłem obraz na czarno biały i przetworzyłem na negatyw.



Otrzymany obraz kolejny raz przetwarzałem zmieniając jasność i kontrast.

Taki obraz tekstu można już użyć w poszukiwaniu właściwego kroju pisma.
Wsparcie internetowe
Istnieje kilka stron w Internecie wspierających poszukiwanie „czcionek” na podstawie obrazu. Tym razem skorzystałem ze strony: www.myfonts.com/WhatTheFont/

Jako wynik poszukiwania otrzymujemy listę czcionek o kształtach zbliżonych do widocznych na zdjęciu. Warto zwrócić uwagę, że na końcu listy można jeszcze wczytać kolejne czcionki.
Na tę stronę wysyłamy wcześniej przygotowane zdjęcie – wystarczy przeciągnąć w zaznaczone miejsce. Następnie kliknąć na strzałce poniżej obrazka.
W naszym przypadku najbardziej zbliżonymi krojami pisma były: New Gothic EF oraz ITC Franklin Gothic Condensed Book.
Oczywiście na stronie jest możliwość zakupienia takiego fontu.
Zanim jednak się zdecydujemy na zakup, warto przejrzeć posiadane w komputerze fonty kierując się ich nazwami. W opisywanym przykładzie oceniłem, że Franklin da dobry efekt. Zrobiłem napis tą czcionką, dopasowałem go do zdjęcia i okazało się, że mój nowy napis w miarę dokładnie przykrył badany napis po rozciągnięciu w pionie do 136%.


Teraz wystarczy stworzyć nowy dopisek korzystając z rozpoznanego fontu z zachowaniem zniekształcenia napisu w pionie.
Internetowych narzędzi do poszukiwania czcionek jest więcej. Przykładowo: www.fontspring.com/matcherator lub www.whatfontis.com.
Jeśli szukamy czcionek o charakterze zbliżonym do czcionki wykonanej „z ręki”, możemy wykorzystać inną metodę i inne narzędzie internetowe.
O tym w następnym artykule.
Czytaj także: część 2
*) Tytuł tego tekstu prawidłowo powinien brzmieć „jaki to font?” lub „jaki to krój pisma?”, jednak z potocznością języka czasami trudno polemizować. Mimo to przed rozpoczęciem lektury tego tekstu zachęcam do zapoznania się z minisłowniczkiem poniżej stworzonym w oparciu o definicje zaczerpnięte z Wikipedii (https://pl.wikipedia.org).
Czcionka – rodzaj nośnika pojedynczych znaków pisma drukarskiego, podstawowy materiał zecerski używany w technice druku wypukłego. Współcześnie czcionka drukarska została wyparta przez font komputerowy, który jest obrazem pojedynczego znaku (glifu) zakodowanym w postaci bitmapowej lub wektorowej.
W języku potocznym pojęcie „czcionka” jest używane niekiedy jako zamiennik pojęcia font.
Font – komputerowy nośnik pisma, zestaw czcionek o określonych wspólnych cechach zapisany w postaci elektronicznej, zazwyczaj w jednym pliku.
Obecnie pojedynczy font to najczęściej zestaw czcionek danego kroju (np. Arial) i odmiany (np. Pogrubiony). Czyli „Arial Pogrubiony” i „Arial Kursywa”, to dwa różne fonty jednego kroju Arial.
Krój pisma – charakterystyczny obraz kompletu znaków pisma o jednolitych podstawowych cechach graficznych: stylu, rytmie, proporcji, dukcie, układzie lub kształcie szeryfów, właściwościach optycznych (czytelności) itp. Może mieć wiele odmian, czasami nawet znacznie różniących się od kroju podstawowego, lecz nadal zachowujących w sposób konsekwentny podstawowe założenia graficzne danej rodziny krojów.

Nasza firma, Kamieniarstwo Siedlecki, dostarcza nagrobki do wielu europejskich krajów. Z racji tego poproszono mnie o opisanie różnic we wzornictwie, wykonaniu i montażu nagrobków oraz różnic w zwyczajach dotyczących zamawiania i stawiania nagrobków. W kolejnych numerach Kuriera Kamieniarskiego podzielę się z Państwem swoimi obserwacjami.
Czesi i Słowacy mają bardzo podobny styl nagrobkowy, jak w Polsce. Przynajmniej przy naszych granicach nagrobki nie odbiegają formą, wymiarem i standardem od naszych krajowych realizacji. Sprzedawcy są natomiast bardzo patriotyczni i często proponują klientom rodzimą galanterię nagrobkową – na wielu grobach widać dodatki wiodącego słowackiego producenta.
W Ukrainie w zależności od regionu nagrobki różnią się wymiarem – podobnie jak w Polsce. Jednak zawsze wykończenie musi być „na bogato”. I nie chodzi o to, że nagrobek musi być drogi. Nagrobek musi się czymś wyróżniać. Musi mieć to coś: lampion z ptaszkiem na dekielku zamiast krzyżyka, dodatkowe mosiężne róże, serduszka itd. W ostateczności litery w 24-karatowym złocie. Stal nierdzewna jest tam traktowana po macoszemu – może dlatego, że nie błyszczy się kolorem złota. Trudno szukać na cmentarzach stojących czy wiszących krzyży ze stali kwasoodpornej. Częściej zobaczymy wszechobecny mosiądz lub chociaż litery malowane złotą farbką.
Skoro mowa o złoconych literach... W Polsce są już mało popularne. Natomiast w Szwecji prawie każdy nagrobek ma litery wykończone 24-karatowym złotem. Jest to trwałe rozwiązanie i wygląda dobrze, zwłaszcza gdy litery są wypiaskowane dość głęboko. Tutaj też widać różnicę między krajami zachodnimi i skandynawskimi a Polską: tam każdy znak musi być wygrawerowany przynajmniej na głębokość 3-4 mm – u nas często wystarczy klientowi, że poler zostanie zrzucony z płaszczyzny napisówki.
Ciekawa sytuacja jest w Macedonii. Wchodząc na niektóre cmentarze widzimy „czyste" nagrobki. Tablice napisowe są puste lub jest na nich postać zmarłego. Żadnych napisów. Cały nekrolog mieści się na tylnej płaszczyźnie. Macedończycy stoją w głowie nagrobka, a nie w nogach – zupełnie inaczej niż w większości krajów. Oczywiście większość cmentarzy jest tradycyjna, a opisaną ciekawostkę spotykamy tylko na niektórych.
Niemcy stawiają na jakość i masywność. Według niemieckiej tradycji ma być solidnie. Groby są różnych formatów. Jednak forma jest z reguły taka sama – tablica napisowa stojąca na cokole i obramowanie grobu. Płyty kryjące poziome nie mogą przykrywać całej powierzchni grobu. Każdy cmentarz ma określone zasady, jaki procent powierzchni ma pozostać biologicznie czynny – bez przykrycia. Żeby postawić nagrobek na niemieckim cmentarzu, należy uzgodnić to z zarządem cmentarza – miastem lub kościołem.
Przed każdym rozpoczęciem prac montażowych na cmentarzu wymagane jest zatwierdzenie projektu nagrobka. System mocowania jest również ściśle określony. Zarząd cmentarza określa wielkość fundamentu oraz system posadowienia. Wszystkie elementy obramowania muszą być ze sobą sklamrowane – skręcone. Tablice napisowe oraz cokoły muszą mieć nawiercone otwory i zastosowane pręty mocujące takie, aby przeszły test naprężeń. Osoba odpowiedzialna za odbiór prac montażu nagrobka sprawdza za pomocą siłomierza, czy tablica napisowa nie przechyla się pod naciskiem przyłożonym w określonym miejscu z określoną siłą. Dodatkowo są przeprowadzane co jakiś czas okresowe badania stabilności nagrobków. Nagrobek niestabilny jest oznaczany, a właściciel (dysponent) grobu musi w określonym czasie dokonać naprawy usterki. Jeśli tego nie zrobi, zarząd cmentarza zrobi to za niego i obciąży go kosztami.
W Polsce technika montażu nagrobków nie jest do końca sprecyzowana. Trwają prace nad stworzeniem normy nagrobkowej, jednak nie jest ona jeszcze oficjalnie opublikowana. Coraz częściej różne zarządy cmentarzy określają warunki i wymogi montażu nagrobka – jednak w większości tyczy się to wymiarów zewnętrznych grobu, otoczenia wokół grobu i dodatków, a nie samego sposobu montażu.
Z uwagi na fakt, że nagrobek jest również budowlą powinien posiadać fundament. Ten temat również nie jest sprecyzowany. Niektóre firmy używają gotowych prefabrykatów, niektóre wylewają fundament na mokro na cmentarzu. Ale niestety dość częstą praktyką jest wiadro gruzu podsypane pod cztery naroża nagrobka.
Na niektórych polskich cmentarzach wymagane jest klamrowanie nagrobków – zwłaszcza tych większych – i najczęściej obowiązek ogranicza się do grobowców. Jednak zdecydowana większość zarządców cmentarzy – zwłaszcza parafialnych – nie ma żadnej kontroli nad sposobem i jakością montażu nagrobka, a przecież chodzi o bezpieczeństwo.
Nagrobki można montować na kleje, zaprawę cementową, silikony, klamry itd. Tablice granitowe również montuje się na kleje lub silikon do granitu. Oczywiście powinien być wywiercony otwór na pręt wzmacniający, jednak nikt tego nie sprawdza. Problem pojawia się oczywiście wtedy, gdy tablica się przewróci, a może to nastąpić z różnych przyczyn. Dopiero wtedy się sprawdza, jak była zamontowana. Ogólnie przyjętym standardem jest wywiercenie dwóch otworów w tablicy i podstawie (cokole, bazie, podstawce). Głębokość wiercenia uzależniona jest bezpośrednio od wielkości tablicy, a zwłaszcza jej wysokości.
Nowe trendy, które powodują, że tablice nagrobków stają się coraz wyższe powodują, że otwory powinny być zdecydowanie głębsze. Pytanie tylko, kto to robi? Widziałem już wielokrotnie tablice zamontowane na jeden pręt długości 10 centymetrów. W sumie to i tak lepiej niż bez pręta, ale o ile to zmienia stan rzeczy?
cdn.

Regulacje dotyczące firm jednoosobowych mają szczególne znaczenie ze względu na liczbę podmiotów, których dotyczą. Jest ich bowiem wyjątkowo wiele. Stosunkowo dobre warunki do zakładania firmy w Polsce istnieją od około 30 lat, i w tej chwili jednoosobowych działalności jest ponad 3 miliony – stanowi to około 3 wszystkich działalności prowadzonych na terenie kraju. Dodatkowo szacuje się, że liczba ta będzie rosła1).
Nie powinien więc dziwić fakt wprowadzania nowych rozwiązań prawnych, które mają usprawnić funkcjonowanie firmy. Do takich niewątpliwie zalicza się możliwość powołania zarządcy sukcesyjnego, czyli osoby, która będzie mogła tymczasowo kontynuować prowadzenie działalności po śmierci przedsiębiorcy. Jak istotne jest to rozwiązanie ,może uzmysłowić fakt, że około 800 firm miesięcznie było wykreślanych z CEIDG z powodu śmierci właściciela.
Taki stan rzeczy może być spowodowany specyfika polskiego rynku, który otworzył się na przedsiębiorców w latach 90. Oznacza to, że osoby, które wówczas zakładały swoją działalność, mają dziś około 50-65 lat, czyli zbliżają się do osiągnięcia wieku emerytalnego2). Ryzyko choroby, czy niestety śmierci, także rośnie z wiekiem.
Warto podkreślić, że firma, która była budowana przez lata, może umrzeć razem z właścicielem, jeżeli nie pomyśli on w odpowiednim momencie o prze-dłużeniu jej ciągłości poprzez powołanie zarządcy sukcesyjnego. Oznacza to, że nie tylko utracona zostanie płynność działania firmy, ale także to, że nie będzie mogła być już prowadzona pod własną, rozpoznawalną nazwą oraz z dotychczasowym numerem NIP. Wygasną także wszelkie decyzje administracyjne, jak koncesje czy pozwolenia, których zdobycie często wiązało się z wieloma uciążliwymi procedurami, długim oczekiwaniem i odwiedzaniem wielu urzędów.
Jakie jeszcze mogą być konsekwencje?
Należy podkreślić, że firma to nie tylko nazwa, prawa, logo czy majątek, ale przede wszystkim ludzie, którzy ją tworzą – czyli właściciel i pracownicy, ale także klienci. Te osoby mogą stracić pracę oraz ważne kontrakty. W wielu firmach, konieczne może okazać się wypłacenie odpraw lub odszkodowań pracownikom, którzy zostaliby bez pracy nie z własnej winy. To z kolei nakładałoby dodatkowe obowiązki i obciążenia finansowe na spadkobierców. Natomiast ustanowienie zarządu sukcesyjnego pozwoli na pozostawienie umów z pracownikami – nierzadko związanych z firmą od początku jej istnienia.
W momencie śmierci właściciela, powstaje także problem sukcesji przedsiębiorstwa, który należy łączyć się nie tylko z długim okresem pomiędzy otwarciem a działem spadku, ale także z niepożądanym biegiem wydarzeń, np. powstaniem konfliktów na tle podziału majątku. Może także dojść do tego, że przedsiębiorstwo przejmie osoba, która niekoniecznie wie, jak je prowadzić lub osoba, która nie robiłaby tego zgodnie z zamysłem i planem zmarłego właściciela.
Zwolnienie wieloletnich pracowników, gorsze traktowanie klientów czy też zmiana jakości usług mogłyby zrujnować markę. Sytuacja wyglądałaby inaczej, jeżeli przykładowo potomek kontynuowałby prowadzenie firmy w sposób, który umożliwiłby utrzymanie wypracowanej na rynku renomy.
Problematyczne może również okazać się pozostawienie spadkobrania regułom wynikającym z ustawy. Udział spadkowy może bowiem przypaść w konkretnych sytuacjach rodzeństwu spadkobiercy lub jego dzieciom.
W braku spadkobierców I i II grupy do spadkobrania mogą zostać powołani nawet dziadkowie spadkodawcy, zstępni dziadków spadkodawcy, pasierbowie (dzieci małżonka spadkodawcy). Równie kłopotliwym okazać się może prowadzenie spraw za mało-letniego spadkobiercę przez byłego małżonka spadkodawcy. Z tej też przyczyny wybór zarządcy sukcesyjnego winien zostać przemyślany jeszcze za życia spadkobiercy.
Możemy założyć, że wielu przedsiębiorców zakłada swoje firmy z marzeniem o ich wielopokoleniowym istnieniu i działaniu. Problem pojawia się jednak, kiedy marzenia te nie zostaną przełożone na działania i przedsiębiorca umiera nagle, a dzieło jego życia umiera razem z nim, bądź też zamiast łączyć – dzieli rodzinę. Takich przypadków odnotowano wiele, stąd nowe rozwiązanie prawne. Opracowanie planu sukcesyjnego, który w trudnych chwilach umożliwi kontynuowanie działalności i utrzymanie płynności finansowej nie tylko zabezpieczy byt najbliższych, ale również pozwoli na przetrwanie firmy i idei spadkodawcy.

Faktury wystawiane przez Facebook (Irlandia) są niezgodne z polskimi przepisami.
Reklama jest dźwignią handlu. To fakt powszechnie znany i przez wszystkich przedsiębiorców wykorzystywany.
Wraz z dynamicznym rozwojem internetowych portali społecznościowych coraz więcej firm decyduje się reklamować swoje usługi w sieci, chcąc zwiększyć zasięgi i dotrzeć do jak największej grupy odbiorców. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z pewnych problemów, które mogą się z tym wiązać.
Jedną z niespodzianek, które mogą nas nieprzyjemnie zaskoczyć, są faktury, które wystawia Facebook za usługę publikowania reklam w swoim serwisie.
Zgodnie z ustawą o VAT, aby dokument mógł zostać uznany za fakturę, musi spełnić szereg wymagań. Wśród obowiązkowych pozycji znajduje się data wystawienia, której brakuje na facebookowych fakturach. To z pozoru błahe niedopatrzenie niesie ze sobą bardzo poważne konsekwencje.
Zgodnie z wydaną 8 lutego 2019 roku interpretacją Krajowej Administracji Skarbowej (KAS), dokument wystawiany przez Facebooka nie może zostać uznany za fakturę i w konsekwencji nie można na jego podstawie dokonać rozliczenia podatkowego. To poważny cios dla przedsiębiorców, którzy w takiej sytuacji nie są w stanie zaliczyć poniesionego wydatku do kosztów uzyskania przychodu.
Opinia KAS zaskoczyła wielu ekspertów, którzy nie zgadzają się z taką interpretacją i uważają, że jest to krok wstecz w kontekście wysiłków mających na celu poprawę relacji między państwem a przedsiębiorcami. Nie zmienia to jednak faktu, że dokument, który Facebook nazywa fakturą, w świetle prawa nią nie jest i może być co najwyżej nazwany raportem z rozliczenia. Widniejąca na nim data płatności niestety nie rozwiązuje problemu, choć wiele zależy od dobrej woli urzędników. Ale to jeszcze nie koniec komplikacji.
W przypadku usług zakupionych u podmiotu zarejestrowanego w innym kraju Unii Europejskiej (w przypadku Facebooka jest to Irlandia), mamy do czynienia z tzw. importem usług. Sprowadza się do tego, że nabywamy usługę bez naliczonego podatku VAT i musimy ją opodatkować w Polsce według obowiązujących przepisów. Mamy przy tym prawo do odliczenia podatku naliczonego, przez co transakcja jest dla nas neutralna podatkowo. Nie zmienia to jednak faktu, że musimy ją wykazać w deklaracji podatkowej, bo w przypadku ewentualnej kontroli możemy mieć kłopoty.
Pozostaje jeszcze kwestia podatku u źródła, którego płacenia także możemy uniknąć, jeśli przedstawimy certyfikat rezydencji Facebooka (którego siedziba, jak już wspominaliśmy, znajduje się w Irlandii). Z pozoru nie jest to żadnym problemem, ponieważ można taki certyfikat pobrać w formie pliku PDF z internetu. Natomiast to, czy fiskus uzna nam dokument w formie elektronicznej, to już inna sprawa. Wszystko zależy od interpretacji, a te bywają niestety niejednolite. Co więcej, jeśli skarbówka ostatecznie zażąda od nas certyfikatu rezydencji w formie papierowej, to jesteśmy w nieciekawej sytuacji, bo Irlandia już takich nie wydaje.
Przykład Facebooka dobrze pokazuje, jak pozornie proste i wygodne rozwiązania często zawodzą i mogą przysporzyć nam dodatkowych problemów. Cała sprawa jest o tyle przykra, że wynika ze zwykłego zaniedbania i wystarczyłoby po prostu dodać brakującą pozycję, żeby uszczęśliwić zarówno urzędników, którzy nie mieliby się do czego przyczepić, jak i podatników, którzy mogliby bez problemów wliczyć wydatki na reklamę na Facebooku w koszt uzyskania przychodu. Jak na razie Facebook nie zareagował na prośby przedsiębiorców o dodanie daty wystawienia na fakturach przez siebie wystawianych.

Niektórzy przedsiębiorcy zajmują stanowisko, że dostawa i montaż nagrobków winny być opodatkowaną 8% stawką VAT. Czy słusznie?
Zgodnie z treścią art. 41 ust 2 w zw. z art. 146a pkt 2 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 2174 z późn. zm.) – dalej u.p.t.u., dla towarów i usług wymienionych w załączniku nr 3 do ustawy, stawka podatku wynosi 8%. W pozycji 180 wspomnianego załącznika wskazano „Usługi pogrzebowe i pokrewne, wraz z dostawą trumien, urn i utensyliów pogrzebowych dostarczanych wraz z trumną lub urną” (PKWIU 96.03). Z wyjaśnień do PKWiU wynika, że stanowiące rozszerzenie powyższej klasy 96.03:
I. grupowanie 96.03.11.0 "Usługi cmentarzy i usługi związane z przeprowadzeniem kremacji" obejmuje:
– usługi zarządzania i utrzymywania cmentarzy;
– usługi związane z opieką i pielęgnacją grobów i miejsc pochówku;
– usługi związane z przeprowadzaniem kremacji;
– usługi w zakresie liternictwa nagrobkowego wykonywane przez obsługę cmentarza;
– usługi dzierżawy lub sprzedaży grobów,
II. grupowanie 96.03.12.0 "Usługi pogrzebowe" obejmuje:
– usługi związane z przygotowaniem ceremonii pogrzebowych lub kremacyjnych;
– usługi związane z przeprowadzeniem pochów-ku lub ekshumacji;
– usługi balsamowania zwłok;
– usługi instytucji pogrzebowych;
– przewóz zwłok związany z ceremonią pogrzebową;
– usługi pogrzebowe dla zwierząt domowych.
Te usługi są zatem opodatkowaną preferencyjną stawką VAT 8%.
Przedsiębiorcy niejednokrotnie „lokując” świadczone usługi produkcji, dostawy i montażu nagrobków w tej właśnie grupie PKWiU wnioskują o wydanie interpretacji indywidualnej przepisów prawa podatkowego. Przykładowo w interpretacji indywidualnej Dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z dnia 17 marca 2014 r., ILPP2/443-1239/13-2/JK, mowa o przedsiębiorcy (wnioskodawcy), który prowadzi sprzedaż wyprodukowanych przez siebie nagrobków z granitu lub kamienia pokrewnego z materiałów zakupionych wraz z ich montażem na cmentarzach i odsprzedaż zakupionych gotowych nagrobków. Wykonuje on również renowacje nagrobków już istniejących.
Te czynności ów przedsiębiorca zaklasyfikował do usług pogrzebowych – do PKWiU 96.03, w konsekwencji przyjmując, że świadczone usługi winny być opodatkowane 8% stawką VAT.
Mając na uwadze przedstawiony opis sprawy oraz powołane przepisy prawa, organ podatkowy uznał stanowisko wnioskodawcy za prawidłowe.
Należy jednak zwrócić uwagę, że kwestie dotyczące zaklasyfikowania usług wskazanych we wniosku do właściwego grupowania statystycznego, nie mieszczą się w ramach określonych w art. 14b § 1 ustawy – Ordynacja podatkowa, zgodnie z którym minister właściwy do spraw finansów publicznych, na pisemny wniosek zainteresowanego, wydaje, w jego indywidualnej sprawie, pisemną interpretację przepisów prawa podatkowego (interpretację indywidualną).
Zatem interpretacji udzielono wyłącznie w oparciu o klasyfikację PKWiU wskazaną przez przedsiębiorcę i to na nim spoczywa ewentualne ryzyko błędnej klasyfikacji świadczonych usług, a tym samym aktualność udzielonej interpretacji.
Podobne stanowisko zaprezentowali:
I. Dyrektor Izby Skarbowej w Poznaniu w interpretacji indywidualnej z dnia 27 czerwca 2013 r., ILPP2/443-352/13-2/SJ
II. Dyrektor Izby Skarbowej w Poznaniu w interpretacji indywidualnej z dnia 13 kwietnia 2015 r., ILPP1/4512-1-98/15-4/AI
III. Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie w interpretacji indywidualnej z dnia 18 stycznia 2013 r., IPPP1/443-1078/12-2/PR
Niestety jednak stanowiska prezentowane przez organy podatkowe nie jest jednolite. Dla przykładu Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach w interpretacji indywidualnej z dnia 26 października 2016 r., 2461-IBPP2.4512.631.2016.1.MG, wyjaśnia, że „stanowisko Wnioskodawcy jest nieprawidłowe, bowiem zasadność zastosowania preferencyjnej stawki podatku Wnioskodawca wywiódł z faktu uznania tego świadczenia za element usługi pogrzebowej, a co, w opinii tut. organu, z uwagi na wskazane wyżej okoliczności było niezasadne.
Należy bowiem zauważyć, że czynność sprzedaży nagrobków pozostaje poza zakresem usługi pogrzebowej i stanowi od niej świadczenie odrębne. Potwierdzeniem tego jest możliwość wykonania usługi pogrzebowej bez wykonania nagrobka. Zatem usługa pogrzebowa i sprzedaż nagrobka są świadczeniami niezależnymi, które funkcjonują odrębnie. W opisanej sytuacji istotą świadczenia jest zatem dostawa towaru, która podlegać będzie opodatkowaniu stawką 23% na podstawie art. 41 ust. 1 w związku z art. 146a pkt 1 ustawy o VAT, gdyż ustawodawca w takiej sytuacji nie przewidział stawki obniżonej.”
Poza tym zastosowanie stawki 8% byłoby utrudnione o tyle, że związek nagrobka z samymi usługami pogrzebowymi nie jest bezpośredni. Jak zauważył WSA w Gorzowie Wlkp. w wyroku z 13.06.2013 r., I SA/Go 230/13: „Aktualnie w polskiej tradycji raczej powszechny stał się zwyczaj wykonywania kamiennego nagrobka („stawiania pomnika”) w miejscu pochowania zmarłej osoby i najczęściej odbywa się to dopiero w jakiś czas (liczony co najmniej w miesiącach) po pogrzebie w grobie ziemnym.
Zatem najczęściej nie istnieje związek wykonania takiego nagrobka z samą ceremonią pogrzebową, tj. pochówkiem”.
Niezależnie od poglądów prezentowanych przez organy podatkowe, należy pamiętać, że dokładna ocena każdej sprawy zależy od poznania całokształtu stanu faktycznego, a interpretacje indywidualne jak i orzeczenia sądowo administracyjne wydawana są na płaszczyźnie konkretnych stanów faktycznych lub w odniesieniu do zdarzeń przyszłych, jakie zostaną przedstawione we wniosku.
Zatem, w świetle wątpliwości, co do prawidłowości stosowania 8% stawki VAT dla usługi dostawy i montażu nagrobków, z związku z rozbieżnością stanowisk prezentowanych przez organy podatkowe, słusznym wydaje się wystąpienie o wydanie interpretacji indywidualnej w każdym przypadku.
Przy czym należy mieć na uwadze, że to na przedsiębiorcy spoczywają negatywne skutki błędnego zaklasyfikowania towaru lub usługi. Dlatego przedsiębiorca, by mieć pewność, że wydana interpretacja go „chroni”, winien również rozważyć wystąpienie do Prezesa GUS z wnioskiem o dokonanie klasyfikacji usługi będącej przed-miotem wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej.