
„Jest teoria niezamierzonych skutków, która mówi o lawinie niezaplanowanych konsekwencji wywołanych jakimś zdarzeniem czy informacją” – twierdzi mój przyjaciel Wojtek. Na potwierdzenie opowiada, jak to wskutek wynalezienia Viagry populacja białego nosorożca podwoiła się w ciągu kilku lat. Zabijano je głównie dla afrodyzjaku jakim miał być sproszkowany róg tego pięknego zwierzęcia.
Wystarczy pójść do apteki, zapłacić parę dolarów i oszczędzić biedne zwierzę. Ale są też inne przykłady, mniej optymistyczne. W Rosji sowieckiej, na wschód od Morza Kaspijskiego decydenci postanowili, że mieszkańcy Uzbekistanu i Kirgistanu nie będą już nomadami wypasającymi swoje stada, ale dumnymi plantatorami bawełny. Nawodnili więc półpustynne tereny i wprowadzili monokulturę przemysłowo uprawianej bawełny. Skutkiem jest jedna z największych katastrof ekologicznych na świecie, a – co gorsza dla wysychającego morza – nie widać ratunku.
W dniu 13.08.2013 roku wprowadzono w życie Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 5 lipca 2013 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz.U. poz. 926 z dnia 13.08.2013 r.). Pozornie niewinnie brzmiąco tytuł kryje dokument niosący całą lawinę zmian dla branży budowlanej. Inspiracją tego dokumentu jest przyjęta przez Unię Europejską koncepcja budownictwa „bliskozerowego”, oszczędzającego wydatek energetyczny konieczny do ogrzania budynków. Przepisy weszły w życie w dniu 01.01.2014 r. i znacząco zmieniły parametry projektowanych i wykonywanych budynków.
Nas, kamieniarzy, dotyczą głównie zmiany w zakresie izolacyjności przegród cieplnych, czyli, mówiąc krótko, izolacji na fasadach. Nowe przepisy zakładają zmiany w trzech kolejnych krokach – pierwszy wszedł już w życie. Kolejna zmiana będzie wprowadzona od 01.01.2017 r., a ostatnia 01.01.2021 roku.
Wprowadzane zmiany obrazuje poniższa tabela:

Przekładając te współczynniki na język praktycznego zastosowania, oznacza to konieczność zwiększenia grubości wełny mineralnej. Przyjmując przeciętne parametry budynku będzie wyglądało to mniej więcej tak: od roku 2014 – 15 cm, od 2017 – 18 cm, od 2021 – 22 cm. Dokładne obliczenia należy powierzyć architektom, ale taka jest przybliżona tendencja. Konsekwencje dla wykonawców elewacji kamiennych są oczywiste, cena jednostkowa rośnie wraz z kosztami wełny, kotew, robocizny itd. I można tu wzruszyć ramionami i powiedzieć, trudno, tyle to musi kosztować.
Ale prawda jest brutalna: inwestorzy zmuszą projektantów do projektowania tańszych elewacji, chociażby z płyt włóknocementowych, czy paneli aluminiowych. Branże produkujące takie materiały bardzo mocno szykują się do przejęcia rynku – firmy wprowadzają na rynek produkty „kamienio-podobne” i prowadzą bardzo agresywny marketing. I tu, jako liberał gospodarczy, powinienem powiedzieć: „wolny rynek da sobie radę”. Ale to nie jest prawda, bo ten rynek stymulują wprowadzone odgórnie przepisy, które wcale nie są odpowiedzią na jego zapotrzebowanie.
Nie jest dla mnie rzeczą pewną, czy inwestorzy będą chcieli budować budynki za kosmiczne pieniądze, ponieważ nie będzie chętnych do kupna lub wynajmu. Nie jest też dla mnie oczywiste, że urzędnicy mają prawo swoimi przepisami ograniczać wolność gospodarczą i uczciwą konkurencję. Ale póki co żadna „zmiana” tego nie zmieni, kontekst tych działań jest daleko szerszy.
Co z tym zrobić, jak się bronić, czy są jakieś rozwiązania? Dyskutowaliśmy o tym na XV Kongresie Kamieniarskim. Na jednym z paneli dyskusyjnych wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja. Wraz z zaproszonym prezesem świętokrzyskiego SARP-u, mgr inż. Wojciechem Gwizdakiem, przedstawiliśmy powyżej opisany problem i nakreśliliśmy możliwe scenariusze.
Pierwszy to taki, że – tak, jak u nas często jest – przepisy będą omijane w formie jakiś oświadczeń, obliczeń, zmiany nazewnictwa itp. Scenariusz prawdopodobny, ale niebezpieczny. W stuacji, gdy wykonawca stanie do konfrontacji z inwestorem, audyt energetyczny nie daje wykonawcy żadnych szans.
Drugi scenariusz to opracowanie nowych technologii w zakresie mocowania kamienia oraz nowe systemy ociepleń. Na razie o tym nie słychać, wszystkie nowe systemy mocowań powodują bardzo duże zwiększenie kosztów mocowania kamienia.
Z kolei trzeci wariant zakłada, że kamień pozostanie tylko na wysokobudżetowych realizacjach. To dramatycznie obniży wolumen i tak niewielkich zamówień.
Podsumowaniem dyskusji był apel do nowych władz Związku o szukanie możliwości wyjścia z problemu i znalezienie partnerów do dyskusji z władzami. Reakcja nowego prezesa była natychmiastowa i rodzi nadzieję, że naprawdę coś się w działalności Zarządu zmienia.
Teoria niezamierzonych skutków w tej historii działa modelowo. Na kolejnych spotkaniach proponuję zająć się tą teorią w kontekście wynalezienia farb krzemianowych. Jeden kamień – sto zastosowań, wszyscy wiedzą o co chodzi.
Mając przyjemność uczestniczyć w XV Kongresie Kamieniarskim jako zaproszony gość, muszę podkreślić wielki profesjonalizm organizatorów. Przepiękny obiekt, wielu uczestników, bardzo dobra organizacja i interesujący program.
Kontynuując tematykę Bezpieczeństwa i Higieny Pracy w Zakładzie Kamieniarskim przyjrzyjmy się też na innej grupie zawodowej, dla której – poza badaniami lekarskimi – wymagane są badania sprawności psychoruchowej.
Każdy pracownik, który korzysta z samochodu służbowego w godzinach pracy, musi mieć ważne badania psychotechniczne. Dotyczy to nawet asystentki jadącej do sklepu po papier do biurowego ksero. Także właściciel firmy, korzystający z pojazdu wpisanego do ewidencji firmowej, takie badania musi mieć.
Obecnie wiele firm posiadają własną flotę samochodów – nie tylko ciężarowych i dostawczych, ale i osobowych. Często są to samochody luksusowe, które są jednocześnie wygodnym i komfortowym ruchomym miejscem pracy wielu pracowników.
Pracownicy, a zwłaszcza przedstawiciele handlowi, spędzają sporo czasu za kierownicą odwiedzając klientów firmy. Samochód to małe biuro, skąd pracownik kontaktuje się ze swoimi klientami, korzysta z komputera i Internetu, odbiera i wysyła korespondencję. Samochód to także środek do załatwienia przysłowiowej „służbowej sprawy na mieście” – zakupy dla firmy, spotkanie z partnerem handlowym, wyjazd na targi, dostawa zamówionego towaru do klienta itd.
Jeszcze do niedawna pracownik otrzymywał samochód służbowy od pracodawcy dlatego, że „umie jeździć” i posiada prawo jazdy odpowiedniej kategorii. Nie obowiązywały żadne wymogi medyczne i psychotechniczne, a tłumaczenie, że „przecież pracownik też jeździ swoim samochodem do pracy, więc umie jeździć” wydawało się być uzasadnione.
Obecnie prawo wymaga badań psychotechnicznych od każdego pracownika korzystającego z samochodu służbowego.
Często pracownik, a zwłaszcza przedstawiciel handlowy, spędza więcej czasu za kierownicą niż kierowca zawodowy. Nie obowiązują go tzw. normy czasu pracy przewidziane w Prawie o Ruchu Drogowym (bo przecież inny przepis mówi, że dojazd do klienta nie jest wliczany w godziny pracy). Nikt nie kontroluje przy pomocy tachografu ile godzin jechał, czy nocował po podróży i czy wraca po odpoczynku. Często pokonuje dalekie trasy i zaraz po spotkaniu z klientem wraca do firmy.
Fakt, że pracownik jeździ swoim samochodem do pracy, to nie to samo co spędzać 8 godzin pracy za kółkiem – w różnych warunkach natężenia ruchu, w ruchu miejskim i poza miastem, na trasach szybkich i w korkach miejskich. Jazda odbywa się w różnych warunkach atmosferycznych: opady, mgła, oblodzenie, śnieżyce, upał, etc. Jeśli praca odbywa się w warunkach szczególnych (tak jak kierowcy), to firma musi mieć orzeczenie lekarza i psychologa na temat predyspozycji pracownika do pracy w warunkach trudnych i niebezpiecznych.
Jeżdżenie samochodem w godzinach służbowych to właśnie wykonywanie pracy trudnej i niebezpiecznej. Jeżeli firma nie zna predyspozycji pracownika, korzystającego z samochodu służbowego, to być może naraża go na utratę zdrowia czy życia. Wówczas, w razie wypadku, dochodzi odpowiedzialność karna pracodawcy. Także towarzystwo ubezpieczające flotę będzie spraw-dzało, czy pracownik wykonujący pracę samochodem miał odpowiednie badania, a do wypłaty odszkodowania za zniszczony sprzęt potrzebna będzie pełna dokumentacja szkody, w tym stan samochodu i „stan” kierującego.
Jakie są cechy przydatne do bezpiecznego wykonywania pracy samochodem? Jakie są kryteria psychologicznego doboru osób do zawodów trudnych i niebezpiecznych?
Ponownie przytoczę cytowaną w poprzednim wydaniu Kuriera Kamieniarskiego pozycję mgr Anny Łuczak pt. „Wymagania psychologiczne w do-borze osób do zawodów trudnych i niebezpiecznych”, wydanym przez CIOP w 2001 roku (str. 14, KK nr 4/2016 ). Dla osoby wykonującej pracę kierowcy czy osoby kierującej pojazdem bezwzglę-dnie należy sprawdzić następujące cechy, by orzec pełną sprawność psychoruchową do prowadzenia pojazdów samochodowych kategorii B:
cechy krytyczne:
– widzenie zmierzchowe (brak kurzej ślepoty);
– widzenie po olśnieniu (w czasie jazdy nocą);
– widzenie odległości (stereoskopowe);
– koordynacja wzrokowo-ruchowa;
– refleks i umiejętność podejmowania szybkich, trafnych decyzji ;
– zdolność koncentracji uwagi, podzielność uwagi;
– wytrzymałość na długotrwały wysiłek;
– odporność emocjonalna, samokontrola;
– umiejętność pracy w warunkach monotonnych, dokładność;
cechy przydatne
– umiejętność pracy w szybkim tempie;
– łatwość przestawiania się z wykonywania jednej czynności na inną;
– umiejętność nawiązywania kontaktu z ludźmi;
– umiejętność postępowania z ludźmi;
– dobra pamięć;
– rozumowanie logiczne;
– wyobraźnia i myślenie twórcze.
Obecnie badanie psychotechniczne dla osoby kierującej pojazdem służbowym wykonuje się na podstawie Rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej1). Wynikiem badania jest tzw. KONSULTACJA PSYCHOLOGICZNA, w której psycholog zamieszcza informację o braku lub istnieniu zaburzeń w:
– widzeniu zmierzchowym,
– widzeniu po olśnieniu,
– widzeniu stereoskopowym.
Pozostałe cechy krytyczne i przydatne zbadane podczas testów psycholog określa jako pełną lub niepełną sprawność psychoruchową do prowadzenia pojazdów samochodowych kategorii B.
Lekarz Medycyny Pracy na podstawie badań lekarskich i KONSULTACJI PSYCHOLOGICZNEJ określa przydatność pracownika do wykonywania pracy na danym stanowisku, łącznie z prowadzeniem pojazdu służbowego. Określa również termin ważności badań, tj. wyznacza następny termin badań okresowych. Przy następnych badaniach okresowych KONSULTACJA PSYCHOLOGICZNA nie jest wymagana obligatoryjnie – zależy od decyzji Lekarza Medycyny Pracy, jak często powtarzane będą badania psychotechniczne.
Badania psychotechniczne pracowników korzystających z samochodów służbowych są obowiązkowe. Za kontrolę ich ważności – podobnie jak w przypadku okresowych badań lekarskich pracowników – odpowiedzialny jest pracodawca. Dotyczy to zarówno przedstawicieli handlowych, dla których samochód jest narzędziem pracy, jak i pracowników, którzy sporadycznie przemieszczają się samochodem w celach służbowych. Przy czym nie ma znaczenia, czy właścicielem auta jest zakład pracy lub firma leasingowa, albo czy jest to samochód prywatny pracownika, wykorzystywany do celów służbowych na podstawie odrębnej umowy. Znaczenie ma wykonywanie pracy samochodem w godzinach służbowych.

Jednym z ważniejszych wymagań higienicznych dotyczących stanowiska pracy jest odpowiednie oświetlenie. Oświetlenie jest fizycznym czynnikiem środowiska pracy i jest zaliczane do czynników uciążliwych. Wynika to faktu, że niewłaściwe oświetlenie stanowisk pracy prowadzi do nadmiernego zmęczenia wzroku i jego dolegliwości, spadku wydajności pracy oraz może powodować pogłębienie wad tego narządu.
Czynnik ten występuje na każdym stanowisku pracy, dlatego pracodawcy są zobowiązani do zapewnienia oświetlenia elektrycznego o parametrach zgodnych z polskimi normami, na które powołuje się ministerialne rozporządzenie1).
Z powyższego wynika, że zainstalowany system oświetleniowy winien spełniać wymagania zawarte w normie oświetleniowej PN-EN 12464-1:2004: „Światło i oświetlenie. Oświetlenie miejsc pracy. Część 1: Miejsca pracy we wnętrzach.”2)
Norma PN-EN 12464-1:2004 zastąpiła obowiązujące dawniej polskie normy: PN-84/E-02033 „Oświetlenie wnętrz światłem elektrycznym”, PN-71/E-02034 „Oświetlenie elektryczne terenów budowy, przemysłowych, kolejowych, portowych oraz dworców i środków transportu publicznego” oraz PN-84/E-02035 „Urządzenia elektroener-getyczne. Oświetlenie elektryczne obiektów energetycznych”, które zalecały pomiary co 5 lat3).
Obowiązująca obecnie norma nie określa konieczności przeprowadzania pomiarów.3)
Zastąpienie trzech ww. norm oświetleniowych nie oznacza ich unieważnienia. Wprawdzie wcześniejsze normy prezentują mniej nowoczesne rozwiązania z punktu widzenia postępu naukowo-technicznego, jednak rozwiązania w nich zawarte nie są błędne. W związku z tym można z nich nadal korzystać – szczególnie w aspekcie metody pomiarów natężenia oświetlenia, której nie zawiera nowa norma. Pomimo że norma PN-EN 12464-1:2004 nie jest obecnie umieszczona w żadnym z wykazów norm obligatoryjnych, to jednak należy stosować się do jej zaleceń zarówno przy projektowaniu oświetlenia, wykonywaniu pomiarów, jak i interpretacji otrzymanych wyników badań. Wynika to z faktu, że do aktualnej normy oświetleniowej odwołuje się Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy.
Oświetlenie jest czynnikiem wpływającym nie tylko na zdrowie pracownika i dogodne warunki pracy, ale też wydajność i jakość pracy oraz bezpieczeństwo, a co za tym idzie, na ilość wypad-ków przy pracy. Każdy z wymienionych aspektów jest niezwykle ważny dla pracodawcy i ma bezpośrednie przełożenie na bilans finansowy przedsiębiorstwa. Nie trzeba chyba tłumaczyć, ile kosztuje pracodawcę dodatkowy pracownik, zmarnowany surowiec, zniszczone narzędzie czy absencja pracownika wynikająca z wypadku spowodowanego złym oświetleniem na stanowisku pracy lub na ciągu komunikacyjnym.
Najlepszym i najzdrowszym światłem na stanowisku pracy jest oczywiście światło dzienne. Jeżeli jednak jest go za mało musimy zadbać o oświetlenie elektryczne. Obecna norma podaje parametry oświetlenia w luksach (lx) .
Luks (lx) jest jednostką natężenia światła i emitancji świetlnej w układzie SI, wyrażającą strumień świetlny na jednostkę pola powierzchni. Jeden luks równy jest 1 lumenowi na 1 metr kwadratowy: 1 lx = 1 lm/m2
Obecnie producenci lamp, w tym tych specjalistycznych, są zobowiązani do podawania ich parametrów technicznych oraz przeznaczenia. Producent podaje na opakowaniu przeznaczenie produktu i parametry techniczne zgodnie z art. 8 dyrektywy 2009/125/WE5): moc wyrażona w watach, strumień świetlny wyrażonym w lumenach, skuteczności (lumeny w przeliczeniu na waty), a także wymiary, rozkład spektralny, temperatura, opór mechaniczny itd.
Właściwe oświetlenie stanowiska pracy trudno uzyskać poprzez ogólne oświetlenie hali. Wymaga ono zatem dodatkowego doświetlenia punkto-wego. Należy przy tym wziąć pod uwagę także takie czynniki jak: równomierność oświetlenia w polu zadania, cień padający na stanowisko pracy, barwę oświetlenia, zjawisko olśnienia, migotanie źródeł oświetlenia (zjawiska bardzo szkodliwego dla wzroku) oraz występowanie światła przeszkadzającego, tj. światła niepożądanego, które widzi pracownik (np. z innego stanowiska pracy) itp. Bardzo istotna też jest rozmowa z pracownikiem i określenie odczuwalnego przez niego komfortu pracy w zakresie prawidłowego oświetlenia stanowiska pracy.
Nie znalazłam norm dla stanowiska pracy kamieniarz polernik czy cyrkularz.
Podaję więc parametry dla stanowisk szlifierz i tokarz obróbki metalu4), które w moim odczuciu można porównać do pracy kamieniarza:
– oświetlenie miejscowe przy obsłudze tokarki zgrubnej (tolerancja obróbki powyżej 0,1 mm) – 300 lx;
– oświetlenie miejscowe przy obsłudze szlifierki – 500 lx
– oświetlenie miejscowe przy obsłudze tokarki dokładnej (tolerancja obróbki do 0,1 mm) – 500 lx;
– oświetlenie miejscowe przy naprawach drobnych elementów – 1500 lx;
Pozostałe strefy w zakładzie:
– oświetlenie ogólne hali maszyn – 200 lx
– korytarze i inne strefy komunikacyjne – 100 lx;
– wc, szatnie, umywalnie – 200 lx
Podsumowując: prawidłowa współpraca pracodawcy, pracownika oraz służb BHP pozwoli na stworzenie komfortowego i ergonomicznego stanowiska pracy, nie tylko pod kątem oświetlenia, ale też i innych aspektów środowiska pracy, co przełoży się na wyższą jakość pracy w przedsiębiorstwie.
1) § 26 ust. 2 Rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy. (Dz. U. 2003 Nr 169 poz. 1650)
2) A.Wolska A.Pawlak „Syntetyczna charakterystyka oświetlenia elektrycznego na stanowiskach pracy” - CIOP-PIB http://archiwum.ciop.pl/15830.html
3) A. Pawlak - Centralny Instytut Ochrony Pracy http://nop.ciop.pl/m6-7/m6-7_9.htm
4) E.Kołodziejczyk 2008.07.09 http://www.bhp.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/jaka-norma-okresla-parametry-oswietlenia-miejsc-pracy
5) http://www.lighting.pl/Wydarzenia-branzowe/wydarzenia/Zarowka-juz-nie-moze-udawac-lampy-specjalnej 2016.07.18

Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (dalej u.p.t.u.) przez wewnątrzwspólnotową dostawę towarów (WDT) rozumie się wywóz towarów z terytorium kraju (np. z Polski) na terytorium państwa członkowskiego innego niż terytorium kraju (np. do Czech). Aby jednak taka sprzedaż została uznana za WDT muszą zostać spełnione pewne warunki.
Po pierwsze: musi dojść do rzeczywistego przemieszczenia towarów pomiędzy krajami wspólnotowymi w ramach dostawy w rozumieniu u.p.t.u. Dla przykładu: przekazanie próbek nie stanowi dostawy, a więc wywóz próbek do kontrahenta z innego kraju wspólnotowego nie będzie stanowić WDT.
W tym punkcie należy również zwrócić uwagę, jak terytorium Wspólnoty zostało określone dla potrzeb VAT (zob. art. 2 ust. 3 lit. a) u.p.t.u.). Na przykład Księstwo Monako traktuje się jako terytorium Republiki Francuskiej (pomimo, że Monako nie należy do UE), więc wywóz towarów z Polski do Księstwa Monako zostanie potraktowany jako WDT.
Od statusu nabywcy także będzie zależało, czy dana transakcja zostanie uznana za WDT. Aby doszło do WDT nabywca musi być podatnikiem podatku od wartości dodanej ziden-tyfikowanym dla potrzeb transakcji wewnątrz-wspólnotowych na terytorium innego państwa członkowskiego, czyli tzw. podatnikiem VAT UE lub osobą prawną niebędąca podatnikiem podat-ku od wartości dodanej, która jest zidentyfikowana dla potrzeba transakcji wewnątrzwspólnotowych na terytorium innego państwa członkowskiego. Tę okoliczność można potwierdzić w systemie VIES (w zasadzie wystarczy wydruk potwierdzający ważność numeru VAT UE ze strony: http://ec.europa.eu/taxation_customs/vies/).
Warto również dodać, że dostawca nie musi być podatnikiem VAT UE, aby doszło do WDT. Jest to jednak jeden z warunków koniecznych do zastoso-wania stawki VAT 0%. Zatem sprzedaż towarów dla osoby prywatnej, np. z Polski do Niemiec, będzie opodatkowana jak sprzedaż krajowa.
Odnośnie prawa do zastosowania stawki podatku 0%, należy również dodać, że poza warunkiem posiadania statusu podatnika VAT UE (przez obie strony transakcji), sprzedawca (polski podatnik) przed upływem terminu do złożenia deklaracji podatkowej za dany okres roz-liczeniowy, musi także posiadać w swojej dokumentacji dowody potwierdzające, że towary będące przedmiotem WDT zostały wywiezione z terytorium kraju (Polski) na terytorium państwa członkowskiego innego niż terytorium kraju. Najczęściej będzie to dokument przewozowy, np. list CMR, a gdy polski podatnik nie posiada tego dokumentu, może również posłużyć się innymi dokumentami, z których jednoznacznie będzie wynikać fakt wywiezienia i dostarczenia towarów do nabywcy w państwie ich przeznaczenia, jak np. korespondencja handlowa z nabywcą, dokument potwierdzający zapłatę za towar lub dokument potwierdzający odbiór towarów (confirmation of goods).
Jeśli podatnik nie uzyska dokumentów potwierdzających wywóz towarów przed terminem złożenia bieżącej deklaracji lub deklaracji za kolejny okres rozliczeniowy, zamiast ze stawką VAT 0%, będzie musiał wykazać taką sprzedaż ze stawką krajową (właściwą dla danego towaru). W razie później-szego otrzymania dokumentów potwierdzających wywóz towarów w ramach WDT, podatnik będzie miał możliwość skorygowania sprzedaży uprzednio wykazanej z krajową stawką oraz wykazanie WDT.

Kilka dni temu, w czasie luźnej rozmowy z kolegą po fachu, zeszliśmy na temat stale obniżającej się jakości wykonania robót z kamienia w „budowlance”. Mój rozmówca poruszył oczywiście argument „kryterium najniższej ceny” uznając, że to on jest wszystkiemu winien. Bo jakoby naturalnym staje się obniżanie jakości przy obniżeniu kosztów całej budowy. Kolega zapomniał jedynie, że kamieniarz sporadycznie jest wygrywającym przetarg. Natomiast to właśnie kamieniarz pozostawi po sobie efekty pracy, która stanie się wizytówką całej branży. #lbkik
Z całym szacunkiem dla mojego rozmówcy, ale będę się upierał, że obniżenie ceny nie wprowadza wszak przyzwolenia na wykonanie bubla. Przykłady można mnożyć w nieskończoność.
Oto przypadek całkiem świeży: przebudowa dawnego obiektu, a przy nim niski murek z kamienia o wysokości około 50 cm nad ziemię z jednej strony ograniczony skarpą. Murek został okryty ładną płomieniowaną okładziną z szarego granitu. Tylko jeden mały szczegół – nakrywa na murek, która jakimś dziwnym cudem została odebrana przez inspektora nadzoru... Kilka miesięcy temu z wielką pompą zostało dokonane otwarcie...
Oto jednak krótki poradnik, jak nie odebrać tej roboty.
Brak ofazowania krawędzi
Krawędzie widoczne na zdjęciu powinny zostać ofazowane. Ostra krawędź zawsze jest narażona na mechaniczne uszkodzenie, a wykonanie 2-mili-metrowej fazy uchroni rant. Dodatkowo zostaną zniwelowane pewne mankamenty wyrobu, na przykład poszarpana dolna krawędź płyty. Brak ten akurat łatwo naprawić na miejscu.
Widoczne ślady cięcia
Na długich (niestety widocznych) boczkach widać ślady cięcia – z estetycznym wykonaniem nie ma to zbyt wiele wspólnego i nie wystawia wykonawcy pozytywnej cenzurki. Wypadałoby przeszlifować te elementy.
Brak kapinosów
W przypadku poziomych okładzin, które są narażone na działanie wody (np. deszcz), należy wykonać kapinos dla stworzenia możliwości odry-wania się wody ze spodniej płaszczyzny elementu kamiennego. W przeciwnym wypadku woda zawsze będzie zaciekać na mur.
Płyty odklejają się
Przy opukiwaniu płyty od samego początku wyda-wały głuchy dźwięk. Świadczyło to o braku podparcia zaprawą elementów na całej ich powierzchni. Dodat-kowo płyty były zamontowane na grubej warstwie zaprawy, która schnąc musiała popękać. Konsekwencją obruszonych płyt jest wykruszenie się fugi. Dziś większość płyt rusza się i wkrótce mogą zacząć spadać.
Spękania materiału
Na tak zwanych myszkach pojawiły się spękania. W spękania dostanie się woda, która na mrozie rozsadzi w tym miejscu kamień.
Uszkodzenia przy montażu
W trakcie montażu obite zostały krawędzie. „Sprytny” montażysta chciał zamaskować ubytki i zachlapał kamień zaprawą. Niestety, efekt jest zdecydowanie odwrotny do zamierzonego.
Brak podparcia płyty na całej powierzchni
To prawdziwy rarytas. Nie potrafię sobie wyobrazić, kto mógł wykonać tak ewidentną fuszerkę. Płyta podparta jest tylko na połowie swojej szerokości – reszta wisi w powietrzu. Wystarczy stosunkowo niewielki nacisk i płyta pęknie.
Opisana sytuacja obrazuje szerszy problem. Po pierwsze: wykonawcy brakuje wiedzy lub chęci czy motywacji do prawidłowego i fachowego zrealizowania prac. Po drugie: jeśli inspektor jest „przychylny” wykonawcy, to wszystko zatwierdzi i dokona odbioru. Inwestor zostanie z bublem, a kamień zyska nowego oponenta. Ale jeśli inspektor nazdoru będzie rzetelny i rzeczowy, to magia niskiej ceny nikomu nie pomoże, a kamień znów będzie synonimem trwałości.
