Dostęp do norm i umiejętność ich czytania to nie wszystko
– równie ważne jest doświadczenie i znajomość badanego materiału.

W poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego pisałem o pewnym błędzie, który się wkradł do polskiego wydania normy związanej z wykonywaniem badania wytrzymałości na zginanie. Życie napisało ciąg dalszy tej historii.
Zupełnym przypadkiem od momentu ukazania się poprzedniego numeru Kuriera zgłosiło się do mnie niezależnie dwóch przedsiębiorców z podobnym problemem: ich wyroby, po ułożeniu, uległy zniszczeniu. Jest jeszcze jeden punkt łączący te dwie sprawy – w obu przypadkach inwestor poprosił o sprawdzenie wytrzymałości na zginanie kontrowersyjnego wyrobu w laboratorium posiadającym maszynę wytrzymałościową.
Jeżeli na budowie coś ulegnie zniszczeniu, to oczywiście trzeba znaleźć winnego. Najłatwiej winę złożyć na barki ostatniego ogniwa – producenta wyrobu. Pierwszym krokiem do znalezienia „haka” na kamieniarza będzie oczywiście zbadanie właściwości kamienia. Ze względu na rodzaj wyrobu postanowiono sprawdzić wytrzymałość na zginanie i porównać jej wartość z zadeklarowaną przez producenta. Obydwa przypadki są bliźniaczo podobne i bardzo ciekawe. Zobaczmy jak wyglądało badanie i do czego doprowadziło.
Badanie wyrobu zlecono w laboratorium posiadającym odpowiedni sprzęt, ale z kamieniem naturalnym miało niewiele do czynienia. Laborant zakupił najnowsze wydanie normy: EN 12372 „Metody badań kamienia naturalnego – Oznaczanie wytrzymałości na zginanie pod działaniem siły skupionej”, uruchomił maszynę do badań wytrzymałościowych i przystapił do wykonania badania. Przypomnijmy, że w wymienionym wydaniu norm został podany wzór do obliczenia wartości tej właściwości, który prezentuje się następująco:

Z kolei w normie oryginalnej widnieje inny wzór:

Laborant oczywiście pomyłki w normie nie był w stanie zauważyć, gdyż była to dla niego prawdopodobnie całkowicie nowa dziedzina. W trakcie badania postępował zgodnie z wytycznymi – niestety błędnymi. Oczom inwestora się ukazała tabela z pomiarami i wynikami badań granitu.

Laboranta nie zdziwiły tak niskie wyniki badania dla granitu strzegomskiego, gdyż prawdopodobnie nigdy z tym materiałem nie pracował. Dla inwestora natomiast niski wynik badania był na rękę – dostał do ręki miażdżący argument w negocjacjach z dostawcą wyrobu.
Przeliczmy jednak powyższe dane zgodnie z prawidłowym wzorem, który znajduje się w oryginalnym wydaniu normy.
Tabela będzie wyglądała następująco:

Uzyskany w tym badaniu poziom wytrzymałości na zginanie jest zadowalający dla granitu do większości zastosowań. Niestety, laborant wykonujący badanie najwyraźniej pracował pierwszy raz z kamieniem naturalnym i nie zaskoczyły go tak niskie wyniki obliczeń. Na szczęście udało się znaleźć przyczynę wystąpienia tak zaskakująco niskiego wyniku badania i obie sprawy miały pozytywny finał dla naszych kamieniarzy.
Obecnie w Polskim Komitecie Normalizacyjnym trwają prace nad naprawieniem tej sytuacji. Mam nadzieję, że w niedługim czasie zostanie opublikowana stosowna poprawka do polskiej wersji tej normy.
#michalfirlej
W związku z publikacją nowelizacji ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, już z dniem 1 listopada br. zmianie ulegną przepisy określające sposób ustalania wysokości podstawy wymiaru zasiłku chorobowego dla przedsiębiorców.
Zaradne kobiety wykorzystując dotychczasową konstrukcję przepisów w/w ustawy, mogły nabyć prawo do zasiłku chorobowego (np. w związku z zajściem w ciążę) w wysokości nawet do 7.000 zł miesięcznie. Wystarczyło opłacić jedną składkę od maksymalnej podstawy wymiaru tej składki. Z kolei od 1 listopada br., w wyniku podobnych działań, przedsiębiorca uzyska prawo do zasiłku w kwocie nawet kilkakrotnie niższej niż dotychczas. Jednak, jeśli przedsiębiorca nabędzie prawo do zasiłku przed tym dniem, to – o ile nie wystąpi przerwa w pobieraniu zasiłku albo nie ulegnie zmianie rodzaj pobieranego zasiłku – zachowa prawo do zasiłku ustalonego według dotychczasowych zasad.
Podsumowując: już wkrótce nie będzie możliwe uzyskanie wysokiego świadczenia z ubezpieczenia chorobowego po opłaceniu tylko jednej wysokiej składki.
Ubezpieczenia społeczne
E-zwolnienia – to kolejna ze zmian wprowadzonych nowelizacją w/w ustawy, która ma obowiązywać 1 stycznia 2016 r. Wystawiający zaświadczenie lekarskie będzie przekazywał zaświadczenie lekarskie na elektroniczną skrzynkę podawczą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w terminie 3 dni. Ta zmiana nałoży na pracodawców (płatników), zatrudniających ponad 5 osób, obowiązek utworzenia profilu informacyjnego za pomocą systemu teleinformatycznego udostępnionego bezpłatnie przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Jeżeli jednak płatnik był obowiązany utworzyć profil, a następnie zatrudnienie spadło poniżej 5 osób, taki płatnik będzie obowiązany profil informacyjny utrzymać.
Płatnik będzie obowiązany poinformować ubezpieczonych (pracowników) o fakcie nietworzenia i utworzenia profilu. Wówczas pracownik, na dotychczasowych zasadach, będzie zobowiązany do dostarczenia pracodawcy wydruku zwolnienia lekarskiego, a w przypadku utworzenia profilu w trakcie ubezpieczenia pracodawca będzie miał obowiązek pisemnie poinformować pracowników w terminie 7 dni od dnia utworzenia profilu o ustaniu obowiązku dostarczania wydruków zwolnień.
Omawiana zmiana, w zakładach posiadających profil informacyjny, zniesie obowiązek dostarczania przez pracowników zwolnień lekarskich w terminie 7 dni (dotychczas uchybienie temu terminowi skutkowało obniżeniem kwoty zasiłku). Z kolei ZUS będzie mógł skuteczniej kontrolować zasadność wydawanych zwolnień lekarskich, bowiem w chwili obecnej – w przypadku zwolnień krótkoterminowych – zazwyczaj pracownik odzyskiwał zdolność do pracy (upływał termin, na jaki wystawiano zwolnienia), nim do ZUS trafiło zwolnienie. Dzięki tej zmianie usprawniony zostanie obieg zaświadczeń lekarskich pomiędzy lekarzem a pracodawcą i ZUS.
VAT
Od dnia 1 lipca 2015 r. dłużnik będący w trakcie postępowania upadłościowego lub w trakcie likwidacji na ostatni dzień okresu rozliczeniowego, w którym upłynął 150-ty dzień od dnia upływu terminu płatności za zakupione towary i usługi – nie ma obowiązku korygowania odliczonego VAT. Tą samą nowelą umożliwiono korzystanie z ulgi na złe długi wierzycielom powiązanym z dłużnikami (o uldze za złe długi pisaliśmy w Kurierze Kamieniarskim nr 66, 2/2013 – przyp. red.).
Kolejną ze zmian w zakresie VAT było przeniesienie na nabywców sprzętu teleinformatycznego (np. laptopów, notebooków, telefonów) obowiązku rozliczenia podatku – gdy nabywca jest podatnikiem VAT czynnym, a wartość jednolitej gospodarczo transakcji przekroczy 20.000 zł, to nabywca rozlicza VAT za sprzedawcę. Ta zmiana, biorąc pod uwagę wskazany limit, nie wniesie nic do sposobu rozliczania większości transakcji, np. gdy przedsiębiorca nabędzie nawet kilka tego typu urządzeń o przeciętnej cenie.
Poprzedni artykuł o marketingu w nagrobkarstwie poświęciłem zagadnieniu marketingu skoordynowanego ukierunkowanego na zadowolenie klienta.
Tym razem zajmę się pewnymi zagadnieniami z dziedziny nazywanej controllingiem.
Controlling, według teorii, jest to narzędzie diagnostyczne procesu planowania, koordy-nowania i kontroli przebiegu procesów ekonomicznych pozwalające firmie realizować założone cele. W gruncie rzeczy celem jest stworzenie w firmie miarodajnego systemu oceny podejmowanych decyzji pozwalającej na analizę realizacji założonych zadań i korygowanie planów.
Brzmi może skomplikowanie, ale takie nie jest. Podstawową rzeczą jaka jest zalecana firmom chcącym skorzystać z wiedzy zawartej w teorii jest sporządzenie analizy SWOT.
SWOT to skrót od czterech słów i zarazem zagadnień:
— Strengths —mocne strony: wszystko to, co stanowi atut, przewagę, zaletę analizowanego obiektu;
—Weaknesses —słabe strony: wszystko to, co stanowi słabość, barierę, wadę analizowanego obiektu;
— Opportunities —szanse: wszystko to, co stwarza dla analizowanego obiektu szansę korzystnej zmiany;
— Threats —zagrożenia: wszystko to, co stwarza dla analizowanego obiektu niebez-pieczeństwo zmiany niekorzystnej.
Ciekawe, że wypisując zagadnienia, zdarzają się takie, których nie potrafimy przypisać do żadnej z wymienionych kategorii —według teorii takimi zagadnieniami nie należy się zajmować, gdyż są strategicznie nieistotne.

Jak może wyglądać w firmie nagrobkarskiej analiza SWOT dla całej firmy?
Przykładowo:
Mocne strony: wykwalifikowani i doświadczeni pracownicy, dobre i nowoczesne maszyny do przecierania bloków, dobra opinia na rynku o jakości produkcji.
Słabe strony: działamy lokalnie na ograniczo-nym rynku, niższe od cięcia możliwości polero-wania płyt, brak odpowiedniego pomieszczenia do rozmów z klientami, brak atrakcyjnej „wystawki”, brak dobrego pracownika zajmują-cego się sprzedażą i rozmowami z klientami, brak produkcji i doświadczenia w budowlance.
Szanse: zdolność kredytowa, doświadczenie w pozyskaniu środków pomocowych z UE, wielkość działki (możliwość rozbudowy zakładu), nieduża odległość od większego miasta.
Zagrożenia: mały konkurencyjny zakład w okolicy zarządzany przez młodego dyna-micznego właściciela, wyludnianie się i niskie dochody miejscowej ludności.
Ciekawym pomysłem, jaki wiedziałem w budowaniu analizy słabych i mocnych stron, jest powieszenie dużej tablicy z czterema polami opisanymi jak wyżej podano i zachęcenie pracowników do wpisywania swoich spostrzeżeń w odpowiednie pola.
Dzięki temu możemy odnaleźć wszystkie elementy wpływające na działanie zakładu i wyznaczyć kierunki działania, a także dopisywać kolejne elementy do mocnych stron oraz likwidować lub zmniejszać listę słabych.
Analizę SWOT możemy prowadzić nie tylko dla całej działalności, ale również jej elementów. Na przykład: zagadnienie transportu wewnątrz-zakładowego czy funkcjonowanie oddziału firmy (wystawki w sąsiedniej miejscowości).
Drugim zagadnienie z kategorii controlling jaki chciałbym zasygnalizować jest kalkulacja kosztów i ocena opłacalności.
Podstawowym błędem jaki popełniają zarządzający firmami, jest kalkulowanie podejmowanych działań w oparciu o rachunek: wpływy z działań minus wszystkie koszty firmy. W ten sposób kalkulując wiele firm ocenia, że ich działalność jest nieopłacalna. W controllingu przyjmuje się, że koszty firmy należy podzielić na dwie podstawowe grupy: koszty ogólne przedsiębiorstwa i koszty realizowania konkretnych zadań.
Koszty ogólne to wszystkie te koszty, które są stałe i na ich wartość nie mają wpływu działania produkcyjne. Przykładowo do kosztów ogólnych na pewno zaliczają się takie elementy jak koszty opłat za działkę, koszty księgowości, koszty bankowe, koszty kredytów (chyba, że zostały zaciągnięte pod realizację konkretnego zlecenia), koszty zatrudnienia pracowników nieprodukcyjnych, koszty eksploatacji samochodów itd. Jednym słowem wszystkie te koszty, które ponosilibyśmy nawet gdyby nie było realizacji zadania produkcyjnego.
Natomiast w kalkulowaniu konkretnego elementu uwzględniamy tylko te koszty, które wynikają bezpośrednio z wykonywanego zlecenia.
Przykładowo do kosztów produkcji nagrobka powinniśmy policzyć: koszty materiału, koszt obróbki (koszt czasu pracy pracownika, koszt zużytych narzędzi, koszt zużytego prądu), koszt montażu (dojazd, opłaty na cmentarzu), itp.
W ten sposób licząc okaże się, że koszt wyprodukowania nagrobka jest dużo niższy i łatwiej walczyć z konkurencją.
Ktoś natychmiast powie, że w ten sposób licząc firma „pójdzie z torbami”. W controllingu zakłada się, że każde działanie powinno przynosić zyski (jako wpływ ze sprzedaż minus koszty bezpośrednie) zmniejszające koszty ogólne przedsię-biorstwa.
No dobrze, ale jeśli tak wyliczone zyski nie pokrywają całych kosztów ogólnych i zarazem nie generuje zysku? W tym miejscu zakłada się, że musimy zwiększyć produkcję i sprzedaż, rozpocząć działalność w innym segmencie rynku lub zredukować koszty ogólne —nieprodukcyjne.
Oczywiście zwiększenie produkcji może spowodować wzrost kosztów ogólnych, ale zadanie skalkulowania tych elementów i doprowadzenie do sukcesu spoczywa na zarządzającym firmą.
Zachęcam do takiego podejścia.
W ostatnich latach Polski Komitet Normalizacyjny przyjął jako Polskie Normy szereg norm zharmonizowanych (EN 1341, EN 1342, EN 1343, EN 12058, EN 12057 i EN 1469), które zostały u nas opublikowane bez tłumaczenia na język polski. Wielu kamieniarzy staje w tym momencie przed kłopotem z odczytaniem tych dokumentów i narzeka na brak dostosowania językowego obowiązujących przepisów do naszej rzeczywistości.
Ja jednak w tym miejscu wyrażam akurat zadowolenie i ulgę, że Polski Komitet Normalizacyjny nie stara się przekładać norm na język polski i publikuje angielskojęzyczny tekst jako polskie normy. Dzięki temu zabiegowi unikamy możliwości błędnego, lub wręcz śmiesznego, przekładu, do którego wielokrotnie dochodziło w przeszłości. Poniżej kilka przykładów, które ukażą ten problem.
Gdy mówimy o „ciekawostkach” w tłumaczeniu norm najczęściej podawany jest przykład definicji dłuta pazurkowego: „perkusyjne narzędzie do chropowacenia powierzchni z końcówką tnącą pokrytą kilkoma zębami o różnej wielkości” i młotka do groszkowania: „udarowe urządzenie do chropowacenia powierzchni, z kwadratową nasadą i licznymi piramidkowymi perkusyjnymi zębami lub punktami”. Słowo „perkusyjne” w polskim tłumaczeniu wzbudza za każdym razem uśmiech na twarzy. Ale może taki był zamiar tłumacza, żeby wprowadzić troszkę polotu i finezji?
Dalsze przykłady będą raczej straszne, niż śmieszne.
TYTUŁ NORMY
Tytuł normy EN 12059 po polsku brzmi: „Wyroby z kamienia naturalnego —Wymiarowanie kamienia obrobionego —Wymagania”. Zatem wydaje się, że w normie możemy się spodziewać opisu pewnej czynności mającej na celu uzyskania informacji dotyczących wielkości fizycznych różnych elementów (pobrania wymiarów). Czytając tekst normy —nota bene nie przetłumaczonej w całości —zaczynamy jednak się zastanawiać nad sensem tytułu ponieważ z normy nie dowiadujemy się o wymiarowaniu, a o pewnym wyrobie. Sięgnijmy jednak po tytuł oryginalny: „Natural stone products —Dimensional stone work —Requirements”. Nie trzeba być filologiem angielskim, aby zauważyć, że w wersji angielskiej tytułu nie ma mowy o wymiarowaniu...
WYTRZYMAŁOŚĆ NA ZGINANIE
Bardzo ciekawa z kolei sprawa znajduje się w normie opisującej sposób przeprowadzenia badania wytrzymałość na zginanie, czyli EN 12372 „Metody badań kamienia naturalnego —Oznacza-nie wytrzymałości na zginanie pod działaniem siły skupionej”. W ostatniej polskiej odsłonie z 2010 roku mamy podany wzór do obliczenia wartości tej właściwości, który prezentuje się następująco:

Uważny czytelnik zauważy, że w tym wzorze coś nie pasuje ponieważ w trakcie wcześniejszych badań używany był wzór całkowicie odmienny. I choć w „Przedmowie” do normy krajowej jest napisane, że norma „jest tłumaczeniem —bez jakichkolwiek zmian —angielskiej wersji Normy Europejskiej EN 12372:2006”, to powyższy wzór w normie angielskojęzycznej wygląda następująco:

Widzimy oczywiście, że zamieniono miejscami liczby w liczniku i mianowniku wzoru. A to skutkuje diametralnie różnymi wynikami obliczeń przy zastosowaniu obu wzorów. Prawdopodobnie przestawienie cyfr nastąpiło w momencie składu dokumentu polskojęzycznego. Niestety, błąd ten występuje już od momentu opublikowania polskiej normy, czyli od 2010 roku. Dlaczego ten błąd nie został dotychczas poprawiony?
Przeglądając dokładniej normy i porównując je z pierwowzorami w wielu jeszcze miejscach możemy natknąć się na coś, co nie do końca pasuje lub wręcz jest błędem. Jednak powyższe dwa przykłady stanowią najbardziej rażące świadectwo uchybień powstałych w trakcie tłumaczenia i składu norm. Przy czym drugi z przykładów pokazuje, że z powodu błędu wyniki badań będą kompletnie wypaczone, a to może mieć trudne do przewidzenia skutki. Dlatego dochodzę do wniosku, że nie jest złym rozwiązaniem, aby nie tłumaczyć norm na nasz język i pozostawić je w oryginale.
#michalfirlej
W poprzednich numerach pisałem o przeprowadzaniu badań wytrzymałościowych kamienia naturalnego: wytrzymałości na ściskanie i wytrzymałości na zginanie. W pewnych specyficznych warunkach zastosowania materiału będziemy sprawdzać jeszcze jedną bardzo istotną własność —odporność materiału na wyrwanie kołka. Oczywiście ta właściwość materiału będzie istotna w przypadku montażu do ścian i sufitów płyt elewacyjnych za pomocą kotew. Nie trudno sobie uświadomić jak ważne jest to badanie dla bezpieczeństwa ludzi w czasie użytkowania tak zamontowanego kamienia.
Badanie zazwyczaj wykonujemy zgodnie z EN 13364 „Metody badań kamienia naturalnego —Oznaczanie obciążenia niszczącego przy otworze na kołek”. Badanie polega na przyłożeniu siły ścinającej do kołka zamontowanego w kamieniu. Kołek umieszcza się w otworze wywierconym w jednym z boków próbki i działa na niego zwiększającym się obciążeniem prostopadłym do powierzchni licowej próbki.
Badanie zostanie zakończone w momencie zniszczenia próbki (wyrwania kołka razem z kawałkiem kamienia). Badanie należy wykonywać nie rzadziej niż co 10 lat w ramach ZKP1) dla każdego surowca.
Wielkość próbek oraz położenie otworów jest związane z rodzajem badania. Do badania identyfikacyjnego używamy próbki 200 x 200 x 30 mm, a dla badania technologicznego przyjmujemy grubość płyty dla konkretnego zastosowania. W bokach płyt wywiercone zostają otwory, w których zostają zamocowane kołki.
Tak przygotowana próbka zostaje zamocowana pomiędzy dwiema metalowymi płytami specjalnego przyrządu do mocowania, który zaprezentuje sąsiedni rysunek. Kołek z kolei zostaje zaciśnięty w uchwycie, przez który będzie działać siła niszcząca. Siła wzrasta równomiernie —z prędkością około 50 N/s —aż do zniszczenia próbki.

Schemat mocowania próbki kamienia w maszynie wytrzymałościowej
(1 —próbka, 2 —kołek, 3 —metalowa płyta, F —siła działająca na próbkę, L —długość płyty, d —grubość metalowej płyty)
W protokole zapisujemy: siłę, jaką należy przyłożyć, aby zniszczyć próbkę (F), największą odległość środka otworu od krawędzi wyłamania próbki (bA) oraz odległość otworu od powierzchni licowej (d1).


PRZYKŁAD
Do Laboratorium Badania Kamienia i Kruszyw w Strzegomiu dostarczono do badań pewien importowany granit. Inwestor chciał się przekonać, czy płyty elewacyjne będą na tyle mocne, że nie ulegną zniszczeniu w trakcie użytkowania. W tym celu pobrano z budowy płyty grubości 30 mm. Próbki zostały docięte do wymiaru 200 x 200 mm, a następnie przygotowane do przeprowadzenia badania poprzez nawiercenie otworów o średnicy 10 mm i zamocowaniu kotew 6 x 60 mm. Poniżej znajdują się wyniki badania.

W ten sposób określona została kolejna cecha materiału kamiennego. W tym konkretnym przypadku poznaliśmy wytrzymałość 3-centymetrowej płyty z wybranego materiału na wyrwanie kotwy, przy pomocy której materiał ten będzie zamocowany do ściany budynku. To z kolei, przy znanym ciężarze płyty oraz spodziewanych obciążeniach i prognozowanej sile wiatru , pozwala ocenić, czy liczba kotew użytych do zamocowania każdej z płyt zagwarantuje pełne bezpieczeństwo użytkowania.

Montaż płyt elewacyjnych za pomocą kotew (fot. LBKiK)
#michalfirlej